sara.24
08.09.06, 18:12
Widziałam dzisiaj scenkę o której do tej pory zdażało mi się czytać, ale
jakoś trudno uwierzyć że w rzeczywistośi można być tak bezmyślnym.
Mamusia szła sobie z dzieckiem w wózeczku, ja szłam w przeciwnym kierunku,
czekając na faceta. Odwracam się i kawałek dalej stoi wózek, a mamusi nie ma.
Oprócz mnie sytuacją zainteresował się jeszcze jeden chłopak. Dziecko zaczyna
płakać, minuty lecą. Domyśliliśmy się że mamusia chyba skierowała się na
pocztę , ładnych parę schodów wyżej, w miejscu gdzie żadnej możliwości
obserwowania dziecka nie miała. Chłopak znalazł ją na tej poczcie,
przyprowadził. A ta na niego jeszcze z ryjem: co idioto, miałam dziecko senne
ze sobą na pocztę ciągnąć!!
Nie wiem czy ja jestem przewrażliwiona, że rusza mnie taka mądrość czy to
beztroska mamuśka miała trochę nierówno pod sufitem zostawiając dziecko na
ładnych parę minut bez opieki ani możliwości zobaczenia co się z nim dzieje?