kalina81
23.09.06, 20:23
Różnego kalibru strat rzecz jasna.
Jestem osobą z ADHD, lekkim dodam.
Zanim jednak to stwierdzono musiałam przejść przez przedszkole, szkołe podst i
liceum, a także dwa lata studiów. Byłam po prostu dzieckiem niegrzecznym ,
dzieckiem karanym, dzieckiem z wiecznie zaniżonym sprawowaniem. Musiałam się
dostosować, musiałam siedzieć cicho na lekcji, gdy przeszkodziłam musiałam
pogodzić się z wyjściem z klasy, reprymendą, wizytą u dyrektora. Musiałam
siedzieć w miejscu przez ciągnących się w nieskończonośc 45 długich minut, a
na studiach 2-3 godziny. Na wykłady nie chodziłam, bo sama już widziałam, że
rozwalam komuś pracę (wykładowcy), czasem było mi ich szkoda.
Szczególny wstyd czuję, gdy pomyślę o nieżyjącym już nauczycielu WOSu.
Siedziałam w pierwszej ławce i się nudziłam, nogi mi same chodziły, oczy
nerwowo skakały na boki...muszę coś zrobić, ruszyć się, rozniesie mnie....
kuuuuu&%aa nie wytrzymam!!!!!!.... Nauczyciel coś wyjaśnia, a ja biorę zeszyt
wydzieram kartkę A4 na skos rysuję kontur okularów i go wycinam, dorabiam
sobie z różowego post-it oczy schizofrenika i wklejam w model, żółte post-it
drę na paski, zaginam i robię rzęsy, z kolejnej kartki robię wieeeelkie uszy,
pijacki czerwony nochal i wszystko doklejam do okularów. Nauczyciel nawet na
mnie nie patrzy, ważne, że nie przeszkadzam. Nurkuję pod ławkę, przełaże pod
jego biurko i wyskakuję mu przed twarzą z wielce zeschizowaną kolorową
paierową mordą. Nauczyciel hmmm krzyczy w pierwszej chwili ze strachu, potem z
wściekłości. Efekt, zawieszenie na trzy dni, a wdomu.....nieważne. Mamę miałam
wysoce wymagającą.
Wracając do tematu, ze zgorszeniem przyjmowałam fakt pozwolenia na robienie
błędów na maturze osobom ze stwierdzoną dyortografią, już nawet pomijając
fakt, że 80% tych zaświadczeń było lewych. Otóż znam osobiście około 12 osób z
prawdziwą dysortografią, osoby te bardzo rzadko robią błedy, nieczęsciej niż
ja na przykład. Powód? Ciężka i wytężona praca, zapamiętanie wszelkich reguł
gramatyki i wyjątków od nich. dlatego wiem, że się da! Ale współczesnym
dzieciom tolerancyjne mamusie mówią "kochanie, po co masz się męczyć, tu
zaświadczonko, ono cię zwolni ze wszyskiego, biedactwo ty moje" wszędzie mi
się przewraca od tych mamuś!!
Wróćmy do mnie, na drugim roku studiów, profesor z psychologii zwrócił uwagę
na moje zachowanie, przeszkadzanie, rozśmieszanie, wstawanie, poprawianie się,
siadanie w dziesięciu pozycjach na minutę i poprosił bym została po zajęciach.
Okazało się, że jakaś doktorantka pisze pracę o ADHD i nie mają dorosłego z
tym schorzeniem, a ja chyba bym się nadawała. Zrobiono testy, badania, no i
wyszło szydło z woorka. odtąd na psychologii mogłam łazić po sali, wychodzić
wchodzić, wstawać, kłaść się. Raj się przede mną otworzył, po tylu latach męki
i niezrozumienia nareszcie nie muszę się kontrolować. Po miesiącu przyszło
otrzeźiwenie, Kalina do cholery, przeszkadzasz innym!!! Zachowujesz się jak
debil, jak rozwydrzony bachor, jak kompletny idiota. Poszłam do pana profesora
podzielić się tą samokrytyką. Usłyszałam dobre słowa, otóż jako osoba dojrzała
dostrzegłam innych ludzi i ich potrzby, dzieci z ADHD są za małe na takie
przemyślenia, a nierozważne wychowanie matek (najczęściej matki dają
przyzywolenie) i ich pobłażliwość powoduje, że do ADHD dochodzi po prostu
zwykłe rozwydrzenie i niewychowanie (otóż diagnoza ADHD bardzo często zdejmuje
z matek ciężar odpowiedzialności za zachowanie dziecka, zamiast pomóc jej z
tym dzieckiem postępować). Zrozumiałam, że tak jak ja nie umiem być pobłażliwa
dla robiących ustawiczne orty, którzy w ramach usprawiedliwienia machają mi
zaświadczeniem o dysmózgowiu i czują się zwolnieni od wszelkiej nauki w tym
kierunku, tak innych może gó&%o obchodzić moje ADHD i mają do tego prawo. Ja
nauczyłam się żyć wśród rówieśników, bo musiałam, usiedzieć na lekcjach,
zajęciach, egzaminach (na maturze miałam nieprzepartą ochotę pobiegać między
ławkami), bo nikt nie słyszał o ADHD i WYMAGANO ode mnie dostosowania się do
norm zachowań społecznych. Teraz od takich dzieci się nic nie wymaga, bo są
taaaaakie biedne i niezrozumiane, więc zamiast pomóc czyni się je totalnie
niezdolnymi do życia wśród zdrowych ludzi.
Podsumowując
Dopóki rodzice nie zaczną traktować takich dzieci normalnie, wymagać od nich
pewnych rzeczy, dopóty ja będę trzymać się od takich dzieci z daleka, a
wprzysżłości me potomstwo również
dziękuję za dobrnięcie do końca tych wypocin
pozdrawiam
kalina