Dodaj do ulubionych

ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat

23.09.06, 20:23
Różnego kalibru strat rzecz jasna.
Jestem osobą z ADHD, lekkim dodam.
Zanim jednak to stwierdzono musiałam przejść przez przedszkole, szkołe podst i
liceum, a także dwa lata studiów. Byłam po prostu dzieckiem niegrzecznym ,
dzieckiem karanym, dzieckiem z wiecznie zaniżonym sprawowaniem. Musiałam się
dostosować, musiałam siedzieć cicho na lekcji, gdy przeszkodziłam musiałam
pogodzić się z wyjściem z klasy, reprymendą, wizytą u dyrektora. Musiałam
siedzieć w miejscu przez ciągnących się w nieskończonośc 45 długich minut, a
na studiach 2-3 godziny. Na wykłady nie chodziłam, bo sama już widziałam, że
rozwalam komuś pracę (wykładowcy), czasem było mi ich szkoda.
Szczególny wstyd czuję, gdy pomyślę o nieżyjącym już nauczycielu WOSu.
Siedziałam w pierwszej ławce i się nudziłam, nogi mi same chodziły, oczy
nerwowo skakały na boki...muszę coś zrobić, ruszyć się, rozniesie mnie....
kuuuuu&%aa nie wytrzymam!!!!!!.... Nauczyciel coś wyjaśnia, a ja biorę zeszyt
wydzieram kartkę A4 na skos rysuję kontur okularów i go wycinam, dorabiam
sobie z różowego post-it oczy schizofrenika i wklejam w model, żółte post-it
drę na paski, zaginam i robię rzęsy, z kolejnej kartki robię wieeeelkie uszy,
pijacki czerwony nochal i wszystko doklejam do okularów. Nauczyciel nawet na
mnie nie patrzy, ważne, że nie przeszkadzam. Nurkuję pod ławkę, przełaże pod
jego biurko i wyskakuję mu przed twarzą z wielce zeschizowaną kolorową
paierową mordą. Nauczyciel hmmm krzyczy w pierwszej chwili ze strachu, potem z
wściekłości. Efekt, zawieszenie na trzy dni, a wdomu.....nieważne. Mamę miałam
wysoce wymagającą.

Wracając do tematu, ze zgorszeniem przyjmowałam fakt pozwolenia na robienie
błędów na maturze osobom ze stwierdzoną dyortografią, już nawet pomijając
fakt, że 80% tych zaświadczeń było lewych. Otóż znam osobiście około 12 osób z
prawdziwą dysortografią, osoby te bardzo rzadko robią błedy, nieczęsciej niż
ja na przykład. Powód? Ciężka i wytężona praca, zapamiętanie wszelkich reguł
gramatyki i wyjątków od nich. dlatego wiem, że się da! Ale współczesnym
dzieciom tolerancyjne mamusie mówią "kochanie, po co masz się męczyć, tu
zaświadczonko, ono cię zwolni ze wszyskiego, biedactwo ty moje" wszędzie mi
się przewraca od tych mamuś!!

Wróćmy do mnie, na drugim roku studiów, profesor z psychologii zwrócił uwagę
na moje zachowanie, przeszkadzanie, rozśmieszanie, wstawanie, poprawianie się,
siadanie w dziesięciu pozycjach na minutę i poprosił bym została po zajęciach.
Okazało się, że jakaś doktorantka pisze pracę o ADHD i nie mają dorosłego z
tym schorzeniem, a ja chyba bym się nadawała. Zrobiono testy, badania, no i
wyszło szydło z woorka. odtąd na psychologii mogłam łazić po sali, wychodzić
wchodzić, wstawać, kłaść się. Raj się przede mną otworzył, po tylu latach męki
i niezrozumienia nareszcie nie muszę się kontrolować. Po miesiącu przyszło
otrzeźiwenie, Kalina do cholery, przeszkadzasz innym!!! Zachowujesz się jak
debil, jak rozwydrzony bachor, jak kompletny idiota. Poszłam do pana profesora
podzielić się tą samokrytyką. Usłyszałam dobre słowa, otóż jako osoba dojrzała
dostrzegłam innych ludzi i ich potrzby, dzieci z ADHD są za małe na takie
przemyślenia, a nierozważne wychowanie matek (najczęściej matki dają
przyzywolenie) i ich pobłażliwość powoduje, że do ADHD dochodzi po prostu
zwykłe rozwydrzenie i niewychowanie (otóż diagnoza ADHD bardzo często zdejmuje
z matek ciężar odpowiedzialności za zachowanie dziecka, zamiast pomóc jej z
tym dzieckiem postępować). Zrozumiałam, że tak jak ja nie umiem być pobłażliwa
dla robiących ustawiczne orty, którzy w ramach usprawiedliwienia machają mi
zaświadczeniem o dysmózgowiu i czują się zwolnieni od wszelkiej nauki w tym
kierunku, tak innych może gó&%o obchodzić moje ADHD i mają do tego prawo. Ja
nauczyłam się żyć wśród rówieśników, bo musiałam, usiedzieć na lekcjach,
zajęciach, egzaminach (na maturze miałam nieprzepartą ochotę pobiegać między
ławkami), bo nikt nie słyszał o ADHD i WYMAGANO ode mnie dostosowania się do
norm zachowań społecznych. Teraz od takich dzieci się nic nie wymaga, bo są
taaaaakie biedne i niezrozumiane, więc zamiast pomóc czyni się je totalnie
niezdolnymi do życia wśród zdrowych ludzi.

Podsumowując
Dopóki rodzice nie zaczną traktować takich dzieci normalnie, wymagać od nich
pewnych rzeczy, dopóty ja będę trzymać się od takich dzieci z daleka, a
wprzysżłości me potomstwo również
dziękuję za dobrnięcie do końca tych wypocin
pozdrawiam
kalina
Obserwuj wątek
    • niusianiusia Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 23.09.06, 20:40
      Twój post to miód na moje serce.
      Całe życie miałam problemy z orotgrafią, często robię błędy. Na maturze ustnej
      dostałam pałę za ortografię. Na maturze zasadniczej nie zrobiłam żadnego
      błędu,dostałam 5, po prostu nauczyłam się ortografii. Im cieżej mi coś
      przychodziło, tym wiecej sie tego uczyłam i nad tym pracowałam. Masz 100%
      racji. Nie zaświadczenia, ale wytężona praca nad własnymi słabościami to cel do
      sukcesu, a w stosunku do innych (dzieci)wymagania, ustawianie wysoko
      poprzeczki, wyrabianie ambicji... Nie pozwoliłabym ani sobie ani swojemu
      dziecku na załatwienie papierów na coś tam. Jestem na to zbyt ambitna i
      chciałabym aby mój synek był taki sam. Każda porażka jest dla mnie punktem
      wyjscia do kolejnego sukcesu. Na tej samej zasadzie wiem, ze matematykę może
      pojąć kazdy i zdać z niej maturę. Jest to kwestia spędzenia odpowiedniej ilości
      czasu nad zagadnieniem, a nie zdolności (oczywiscie są ludzie mniej i bardziej
      zdolni).
      Nie można poddawać się własnym słabosciom, trzeba z nimi walczyć a osiagnąć
      można prawdę wiele.
      • kalina81 Re: niusianiusia 23.09.06, 20:49
        ratujesz moją wiarę w mądrych i ambitnych ludzi.
        Zaczynam wierzyć, że moje przyszłe dzieci będą miały znajomych z podobnymi
        zapatrywaniami.
        kalina
        • kruszynka301 Re: niusianiusia 23.09.06, 21:08
          Kalinko, bardzo mądrze napisany post.
          Obecnie tak łatwo się wszystko tłumaczy i przestaje wymagać - od psychologa kilka lat temu dowiedziałam się, że moja córeczka jest przewrażliwiona i jest niejadkiem, ponieważ miałam bardzo trudną i stresującą sytuację w ciąży. To wg psychologa tłumaczy zachowanie córeczki i nic z tym nie zrobię. Myliła się. Dało się zrobić, chociaż powoli.
      • liwilla1 jak na ustnej mozna dostac pale za ortografie? 24.09.06, 10:25
        bo ja nie czaje... co do rezty sie zgadzam, tez mialam problemy z ort, ale
        chodzilam na dodatkowe zajecia, duzo czytalam, bardzo ciezko pracowalam... bykow
        juz nie robie.
        • niusianiusia Re: jak na ustnej mozna dostac pale za ortografie 24.09.06, 10:31
          ops na próbnej, nie na ustnej, tak napisałam z rozpędu
    • wobbler Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 23.09.06, 21:54
      Wlasnym oczom nie wierze!Tak rozsadna wypowiedz naprawde rzadko sie
      zdarza.Zwlaszcza na tym,ostatnio notorycznie zasmiecanym forum.Bardzo dobrze,ze
      to napisalas.Moze niektore osoby uwierza,ze mozna cos zrobic jezeli
      rzeczywiscie sie tego chce i wlozy w to prace.
      • hancik5 Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 23.09.06, 22:05
        Ja również się przyłączę do pochwał.

        Nareszcie potwierdza się moja teoria, jak do tej pory uważana przez niektórych
        za taką na zasadzie "Ty się nie znasz.."

        Zawsze wiele można osiągnąć, czasem tylko trzeba włożyć w to dużo więcej pracy.
    • gorgolka Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 23.09.06, 22:17
      pewnie nie będę oryginalna, ale podoba mi się twoje podejście do sprawy
    • umasumak Kalino, tak obok tematu 23.09.06, 22:25
      To macie jakieś wieści o Mańku?

      Tak poza tym, to fajnie, że napisałaś ten post. Pozdr
      • verdana Re: Kalino, tak obok tematu 23.09.06, 22:53
        A ja się nie zgodzę.
        Dysortografia leczy sie bardzo, bardzo źle. Osoby całkowicie z niej wyleczone
        to często dzieci z lekką postacia dysortografii, albo osoby z niezbyt dobrze
        udokumentowanymi zaświadczeniami.
        Moje dzieci bardzo ciężko pracowaly nad ortografią i nadal robią błędy - bowiem
        dysortografia, wbrew pozorom nie polega na robieniu błędów, tylko na
        nieumiejętności nauczenia sie poprawnego pisania przy perfekcyjnym opanowaniu
        zasad. Nie dam dziecku zaświadczenia - to znaczy zgodze się, aby moje zdolne,
        pracowite dziecko zakonczyło edukację w szkole zawodowej, ponieważ miało
        nieszczęście urodzić się z dysfunkcją.
        Mam absolutnie dosyć mądrych wypowiedzi "jakby pracował, czytał, starał się" -
        to by minęło. Otóż nie - równie dobrze można powiedzieć, ze osoby jąkające się
        powinny popracowac nad soba, a jakanie jest objawem lenistwa, że osoby z
        porażeniem mózgowym, gdyby pilnie ćwiczyły, to mogłyby odrzucić kule.
        Ciekawe, jak dalece leniwym i pozbawionym ambicji człowiekiem był np. Andersen,
        Churchill, Kuroń - którym nie udało się nauczyć ortograficznego pisania.
        Powinni nie korzystać z ułatwień i sprzątać podwórka, zamiast korzystac z ulg
        Matura Kuronia została zniszczona przez komisję, aby nikt nie widział, ze zdał
        ją facet, który zdrobił dziesiątki błędów. Skandal. Powinien nigdy matury nie
        dostać, gdyby był człowiekiem honoru?
        • ratyzbona Re: Kalino, tak obok tematu 23.09.06, 23:15
          Mieć dysortografię - poprostu cudowna sprawa. Machanie ludziom zaświadczeniem
          przed nosem? Myślicie że to takie fajne kiedy mimo że jest się najlepszym w
          klasie z polskiego ( polonista machnał ręką na błędy w dwukrotnie przepisywanym
          wypracowaniu choć nigdy nie omieszkał wyliczyć ile przecinków opuściłam) nie
          można iść na polonistykę bo cię tam poprostu nie przyjmą ( i słusznie).
          Myślicie że fajnie chodzi się do pordadni gdzie wypełnia się mnóstwo testów
          które mają orzec czy przypadkiem nie jest się debilem? Albo fajnie jest czytac
          takie posty od ludzi którzy sa przekonani że znają wszystkie przypadki. Z
          dysortografią jest tak że wszyskim wydaje się że są najmądrzejsi a kiedy
          próbujesz z nimi polemizować najcześciej wytykają ci błąd ortograficzny w
          poście.
          • kalina81 Re: Kalino, tak obok tematu 23.09.06, 23:46
            ja wiem, czy fajnie chodzić do poradni, gdzie sprawdzają, czy jesteś debilem?
            jakoś się głebiej nad tym nie zastanawiałam, tylko chodziłam i pisałam takie
            testy. Oczywiście nie dotyczyły one, jakże straszliwej choroby dysortografii,
            tylko banalnego podejrzenia o niedorozwój umysłowy spowodowany krwotokiem w 3
            mcu ciąży mojej mamy, która potencjalnego debila usunąć się nie zgodziła. Także
            faktycznie nie ma co porównywać.
            A tak poważnie, to nie napisałam nigdzie, że wszyscy z papierkiem są oszustami,
            tak jak nie napisałam, że każdy nauczy się pisać poprawnie, ale większość z
            pewnością. Ja nie generalizuję, tylko odnoszę się do aktualnego trendu
            pobłażania, który mi się nie podoba w większości przypadków jest jawnym
            pozwoleniem do nicnierobienia.

            Ludzie, nie róbcie z siebie i ze swoich dzieci poszkodowanych ofiar!
            Jakoś nie mam traumy, bo musiałam na tych lekcjach i zajęciach usiedzieć, nic mi
            się nie stało od nagan i zawieszeń, moja delikatna psychika nie doznała
            nieodwracalnego uszczerbku z powodu niezrozumienia przez otoczenie, że "ja już
            taka jestem". Co do uszczerbku na umyśle, to jest z pewnością, ale nie o tym,
            nie o tym.

            Nie użalam się nad sobą, że brali mnie za potencjalnie opóźnione dziecko, nie
            chcieli przyjąć do przedszkola, bo "łata" z poradni poszła za mną ( takie
            czasy), że musiałam (o zgrozo) udowadniać, że rozwijam się prawidłowo układając
            kolorowe klocki, miałam zaburzenia myślenia perspektywicznego i porozumiewałam
            się bezokolicznikami zdań ( tak wiem, to akurat niewiarygodne)
            I gdyby moja mama wychowywała mnie w dzisiejszych czasach dostałaby pełne
            przywolenie na akceptację tego stanu rzeczy, a wtedy juz na pewno odstałabym od
            reszty(bo jednak trochę pracy w aspołeczną kalinę trzeba było włożyć)
            potwierdzając opinię neonatologa.
            • verdana Re: Kalino, tak obok tematu 23.09.06, 23:53
              Na razie nasze dzieci jeszcze nie są pokrzywdzone.
              Ale jeśli odezwie się więcej takich głosów, jak Twój - wara dysortografikom od
              wykształcenia - to bez wątpienia będą.
              A to własnie postulujesz, przy okazji obrażajac sporo ciężko pracujacych osób,
              które uwazasz za pozbawionych godności, poniewaz mają "papierek z poradni",
              który umożliwi im studia.
              Poza tym argument "jak mnie sie udało, to znaczy, ze wszyscy mogą" jest
              wyjątkowo naiwny. Twoje generalizacje również - nikt nie dostaje zaświadczenia
              bez uczęsczania na zajęcia reedukacyjne, które niewiele mają wspólnego
              z "nicnierobieniem".
              I nie do końca Ci się udało - może już nie wsadzasz nikomu maski na głowę, ale
              z empatią i zrozumieniem dla osób mających problemy nadal u Ciebie krucho.
              • kkatie verdana, chyba troche przesadzasz 24.09.06, 08:28
                uczepilas sie tej dysortografii, a to byl jeden z przykladow. ja w kazdym razie
                inaczej zrozumialam post kaliny. i to co zrozumialam, bardzo mi sie podoba ;P
              • skarolina Re: Kalino, tak obok tematu 24.09.06, 23:09
                verdana napisała:

                > Na razie nasze dzieci jeszcze nie są pokrzywdzone.
                > Ale jeśli odezwie się więcej takich głosów, jak Twój - wara dysortografikom od
                > wykształcenia - to bez wątpienia będą.

                Verdana, na litość boską, zawsze Cię miałam za osobę, która doskonale opanowała
                czytanie ze zrozumieniem i która potrafi myśleć i wyważać opinie. Co Ci się
                stało??????? Gdzieś Ty wyczytała to wszystko w poście Kaliny???
                Przeczytaj może jeszcze raz, z dystansem, bo zupełnie niepotrzebnie się
                zaperzasz. Stoicie po dokładnie tej samej stronie - po stronie ludzi, którzy
                mimo dysfunkcji ciężko nad sobą pracują i nie szukają łatwych wymówek.
            • niusianiusia Re: Kalino, tak obok tematu 24.09.06, 10:17
              Oczywiście nie dotyczyły one, jakże straszliwej choroby dysortografii,
              > tylko banalnego podejrzenia o niedorozwój umysłowy spowodowany krwotokiem w 3
              > mcu ciąży mojej mamy, która potencjalnego debila usunąć się nie zgodziła.

              Przeraziłam się, jestem obecnie w ciąży i miałam krwotok w 4 miesiacu... to
              moze mieć wpływ? Nic takiego lekarze mi nie mówili...
              • kalina81 Re: niusianiusia 24.09.06, 10:38
                krwotok był spowodowany przez "arcymądrą" panią ginekolog, która uparła się
                zbadać moją mamę, wyjęła coś (blee) i powiedziała "ooo coś się urwało" krwotok
                był taki jak poronienie mniej więcej, w polsce koniecznie chcieli łyżeczkować,
                bo byli pewni, że płód już nie żyje (81 rok o usg mozna było pomarzyć).
                Straszyli ją, że nie będę miała kończyn, albo będę ciężko upośledzona. Mama
                pojechała do Niemiec zrobić wszystkie badania i tam stwierdzono, że OK, niemniej
                w Polsce wiedziano swoje, stąd te wszystkie badania i podejrzenia.
                Nie martw się, skoro ja przeżyłam i wszystko ze mną ok, u Ciebie będzie jeszcze
                lepiej
                • liwilla1 rocznik 81 rzadzi hehehe 25.09.06, 10:28
                  pozdrowienia kalina ;]
        • kalina81 Re: verdana 23.09.06, 23:58
          a ja mam absolutnie dość osób, które zawsze przeczytają to, co chcą przeczytać.
          Czy ja napisałam, że mają kończyć zawodówkę, czy sprzątać podwórka? gdzie?
          Rozumiem Cię, ale wybacz w moim mniemaniu osoba z ciężką dysortografią, która
          pomimo przejścia kursów nauki specjalnie dla dysortografików nie panuje nad
          swoją pisownią będzie się raczej krępować robienia ortów, będzie sprawdzać w
          słowniku, nie wyśle do firmy cv z błedami, bo jest na to zbyt ambitna i
          zwyczajnie mądra. I z pewnością nie będzie się tym chwalić wszem i wobec, jak to
          ma miejsce choćby na forach wszelakich.
          • niusianiusia Re: verdana 24.09.06, 09:57
            Kalino, popieram to co piszesz, to się nazywa walka z własnymi słabościami i o
            to w tej sprawie chodzi... nie można przyzwyczajać dziecka do tego, że w życiu
            może liczyc na zrozumienie wszystkich, musi ono być na tyle silne, zeby się nie
            dało przeciwnosciom, jakie życie niesie ze sobą. Szkoła i dzieciństwo jest
            czasem nauki, dlatego nie mam zamiaru swojemu dziecku niczego ulatwiać, potem
            już nikt na nie nie będzie patrzył z pobłażaniem. W pracy a niekiedy na
            studiach zaczyna się wyscig, konkurencja, niekiedy walka i trzba mieć twardy
            tyłek. Tylko tacy ludzie dochodzą do czegoś. Nie mam zamiaru wyrabiać do małego
            roszczeniowej postawy u swoich dzieci, że im sie cokolwiek należy, bo...
            Dostaną od życia tyle na ile sobie zapracują. Takie było zawsze moje
            podejście, często się dziwiłam dlaczego np. moi znajomi, świetni studenci,
            poprzepadali gdzieś po studiach i robią byle co... teraz to widzę, ze byli za
            słabi psychicznie, nie mieli na tyle odwagi, żeby wziąć życie we własne ręce,
            czasem coś zaryzykować... wychowanie dziecka to przygotowanie go do
            samodzielnego życia, a nie ułatwianie mu startu w dorosłość.
        • umasumak Re: Kalino, tak obok tematu 24.09.06, 00:22
          Verdano, wiem jak się leczy dysortografię, bo moja córka ją ma. I wiem, jak
          wiele osiągnęła cięzką pracą, podbnie jak Twoje dzieci. Bo osięgnęly i
          osiagają, prawda?
          A że wpadki ortograficzne będą się im zdarzać, to jasne i nie w tym rzecz.
          Rzecz w tym, żeby dysfunkcjami nie usprawiedliwiać wszystkiego, bo to
          niewychowawcze. Ja tak zrozumiałam post autorki.
          • kalina81 Re: właśnie to miałam na myśli 24.09.06, 00:40
            Tylko jak zwykle nie umiałam ubrać tego w dobre słowa. Nie lubię pisać, bo mi
            się za szybko myśli (albo za wolno pisze hehe). natomiast wiem na pewno, że
            nigdzie nie napisałam o zawodówkach, zamiataniu ulic, nie pobieraniu ulg (jakich
            ulg swoją drogą?). Raczej nikogo nie obraziłam, a już na pewno nie rzesze
            pracujących z dzieckiem matek. Starałam się także nie generalizować, z pewnością
            nie napisałam, że dzieci z porażeniem mózgowym dzięki ciężkiej pracy odrzucą
            kule. Odrzuć verdano złe emocje wysyłane w moim kierunku, albowiem są one
            całkowicie bezpodstawnie emitowane. Skoro przynajmniej jedna osoba
            zinterpretowała mój post dokładnie tak, jak chciałam, by był odebrany, świadczy
            to o tym, że Ty interpretując go kierowałaś się od początku złą wolą i na
            dodatek zarzuciłaś mi chęć obrażania kogokolwiek. Z moich skromnych wiadomości
            nazywa się to przeniesienie (choć o to kłócić się nie będę, bo pewna nie jestem)
            kalina
          • mkolaczynska Re: Kalino, tak obok tematu 25.09.06, 09:14
            uma werdana napisła że wspaniałe efekty rechabilitacji twoich czy jej dzieci
            mogą przy takim samy a czasem jeszcze większej pracy nie wystąpić u innego
            dziecka które problemy ma jeszcze większe.
            Z dysfunkcjami jest tak jak i ze zdolnosciami jeden jest zdolny inny wybitny a
            czwarty może być geniuszem wink.Jesli dziecko jest wybitne a nie jest geniuszem
            powinniśmy mówić ze jest normalne i czy powinniśmy je tak traktować??
            Dysfunkcja dysfunkcji nierówna smile))) Możesz mieć szczeście i mieć jej bardzo
            lekką postać i... papiery, a mozesz mieć pecha i bardzo ciężką postać
            i ...takie same papiery smile
            • nenia1 Re: Kalino, tak obok tematu 25.09.06, 10:10
              mkolaczynska napisała:

              > uma werdana napisła że wspaniałe efekty rechabilitacji twoich czy jej dzieci
              > mogą przy takim samy a czasem jeszcze większej pracy nie wystąpić u innego
              > dziecka które problemy ma jeszcze większe.

              I właśnie o to chodzi. Żeby w tym ogólnym zachwycie nad starym protestanckim
              etosem pracy nie wylać dziecka z kąpielą.
              Mogę zrozumieć ideę pracowitości, przekonania „ordnung muss sein” nie
              pobłażania, nie rozczulania się nad dysfunkcyjnym dzieckiem – nie mogę się
              jednak zgodzić z postulowaniem izolacji takich dzieci, jak również ze
              stwierdzeniami, że 100% piszących maturę dzieci z orzeczeniami dysortografii ma
              prawo budzić zgorszenie, gdyż nawet jeśli tam było tylko jedno dziecko, które
              pomimo intensywnej pracy, nie zdołało opanować problemów z ortografią, to
              zaświadczenie spełniło swoją rolę.
              Zaświadczenie mogło dać szansę dziecku pracowitemu, inteligentnemu, z
              wyobraźnią, możne nawet ze zdolnościami literackimi, szansę, jaką ktoś, kto
              zwraca uwagę czy „rz” nie jest czasem na miejscu „ż”, a „u” na miejscu „ó” by
              nie dał.

      • kalina81 Re: umasumak 23.09.06, 23:48
        wieści żadnych niestety, nie wiemy kompletnie co mogło się stać. Czekamy, to
        chyba najgorsze.
        btw. znamy się?smile
        • umasumak Re: umasumak 24.09.06, 00:07
          Zma,y sie z forum Kalino smile. Trzymam kciuki za odnalezienie się waszego
          przyjaciela.
          • kalina81 Re: umasumak 24.09.06, 00:21
            A to Ok, już myślałam, że ktoś rozszyfrował moje gazetowe istnienie.
            Dzięki za pamięć, jak tylko bedzie jakaś wiadomość skrobnę na ten tematsad
            • onlymama Stawiac wymagania 24.09.06, 00:39
              Ja mam synka ktory sie urodzil w 29 tygodniu ciazy. Ja mialam wypadek, pijany
              kierowca wjechal wmoj samochod i bylam bardzo ranna wiec musieli mojego synka
              ze mnie wyjacz. On ma teraz i chyba zawsze bedzie miecz rozne problemy z tego
              powodu. Nie slyszy na jedno ucho, ma bardzo zly wzrok i rozne problemy
              neurologiczne i psychologiczne. My bardzo duzo od Niego wymagamy i On chodzi do
              szkoly z innymi dziecmi bez problemow. Kiedy On lezal w inkubator z nami duzo
              rozmawiali w szpitalu doktory i psychologi i social workers (nie wiem jak po
              polsku, bardzo przepraszam) o tym jak On bedzie rosnal. Oni nam mowili ze kiedy
              my chcemy zeby On byl jak inne dzieci to my musimy o Nim zawsze myslecz jak On
              nie ma takiej histori kiedy sie rodzil. Stawiacz wymagania. Nawet kiedy my
              wiemy ze On jeszcze nie za bardzo moze te wymagania siegacz to stawiacz anyway
              zeby On wiedzial jakie one sa i probowal. I my stawiamy wymagania. To jest
              bardzo madry chlopiec moj syn i On wie ze musi pracowacz wiecej niz Jego
              przyjaciele. I On pracuje. Kiedy cos osiaga to my Mu dajemy nagrode albo robimy
              party zeby rodzina i przyjaciele mogli przyjscz i Go chwalicz. On sie w to lato
              nauczyl jechac rowerem na 2 kolach. To my zrobilismy party w parku dla Jego
              kolegow i kuzynow i byl wyscig i nagrody. I Edgar byl bardzo szczesliwy.
              Ja to pisze bo ja mysle ze nawet jak dzieci maja problemy to One zawsze chca
              zeby inni mysleli ze one nie maja problemy. Dopiero kiedy rodzice mowia "ty
              tego nie robisz bo ty masz problem" to dziecko juz nie pruboje i mysli ze nie
              ma po co sie starac bo i tak ma problem. A kiedy rodzice mowia "ty jestes
              mighty, ty wszystko zrobisz co bedziesz marzyl" to dziecko ma wiare i sie
              stara. Nawet kiedy jest trudno ale rodzice sa obok i pomagaja troszke, dziecko
              sie stara. I tylko jak sie stara siega wysoko.
              Ja Ci gratuluje, Kalina, ze Ty sie staralas i ja mysle ze dalej starasz.
              Pozdrawiam
              • kalina81 Re: Stawiac wymagania 24.09.06, 00:44
                a teraz się jeszcze popłakałam...
                onlymama bardzo, ale to bardzo dziękuję Ci za tą wypowiedź, pozdrów Edgara,
                trzymam kciuki za jego sukcesy!

                ps. jednak piszę całkiem zrozumiale i niezawilesuspicious
                • nieszki Re: Stawiac wymagania 24.09.06, 07:52
                  Kalino, bardzo mi sie podobal Twoj post, tym bardziej ze mam syna z adhd i
                  niestety ze wszytskimi objawami od góry do dołu. Łatwo nie jest, jest w klasie
                  integracyjnej, ale w żadnym wypadku nie stosuje do niego taryfy ulgowej. Musi
                  nauczyc sie życ w społeczenstwie, musi nauczyc sie zasad, jemu jest tylko
                  trudniej soe do nich stosowac, wiecej pracy przed nim i przed nami, ale
                  pomalutku udaje sie. Mam czasami chwile, ze rycze z bezsilnosci, ze nie widze
                  celu i sensu w tym co robie, ale potem biore sie w garsc, ze kto ma miec sily
                  jak nie ja?I walczymy dalej.Małymi kroczkami do przodu, dzieki wspaniałej szkole
                  udaje nam sie to. Kiedys nie bylo takich mozliwości jak teraz, nikt o adhd nie
                  mowil, nie wiedzial a tym samym nie bylo pomocy - teraz patrzysz na to z
                  dystansu, ale pewnie kiedys latwo Ci nie bylo.Ja osobiscie nie wiem, czy mam
                  adhd, ale pewne objawy napewno, ale pamietam szkole jako koszmar, nie bylam
                  lubiana, akceptowana i odbilo sie to na moim pozniejszym zyciu. Ale udalo mi sie
                  "wyjśc na ludzi" i teraz jestem w stanie walczyc o moje wlasne dziecko.
                  I masz rację, posiadanie papierka nie zwalnia od pracy i wlaczenia ze
                  słabościami, a przy adhd jest masa takich przypadków, niestety i wtedy wszyscy
                  sa wrzucani do jednego worka i traktowani jak niegrzeczne dzieci nie patrza na
                  nic. Moje dziecko do łatwych nie należy i naprawdę czasami trudno go akceptowac,
                  trzeba go poznac,ale naprawdę jest super dzieciakiem.
              • niusianiusia Re: Stawiac wymagania 24.09.06, 10:03
                onlymama, jeśli będziesz podchodziła w ten sposób do wychowania swojego synka,
                to on bedzie miał szansę zajść dalej niż jego "bezproblemowi" rówieśnicy.
                Oczywiście musisz bacznie obserwować, czy aby jest w stanie spełnic Wasze
                wymagania, tak żeby go nie przygnieść i żeby nie zaczął się buntować. Raczej
                zachęcać do wielu rzeczy niż tylko wymagać, nigdy nie ganić ani nie być
                rozczarowanym jeśli mu coś nie wyjdzie...
              • faceeet podoba mi sie ten "amerykanski" post... 24.09.06, 12:49
                tak trzymaj i powodzenia!
    • kkatie kalina 24.09.06, 08:19
      zgadzam sie z Toba w 100% smile))
      chyba wydrukuje sobie Twoj post i bede nosic ze soba chocby na plac zabaw.
      niejednej takiej mamusce przyda sie cos takiego przeczytac wink
      pozdrawiam
    • 76kitka Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 08:43
      Moja siostrzenica ma dysleksję, dysgrafię, chodizła do normalnej szkoły, miała kilka godzin więcej niektórych przedmiotów. Mimo Jej wysiłków, wysiłków nauczycieli i rodziny efekt był marny. Zanim Ją zdiagnozowano (dość póżno, to już dorosła osoba), wychodziła do szkoły z bólem brzucha, w szkole ze stresu wymiotowała. Dwa razy w początkowych klasach powtarzała rok. Na dodatek ma bardzo słaby wzrok, musiała się przenieść dla szkoły dla niewidomych i niedowidzących. Tam nauczyciele byli cierpliwsi, mieli dla młodzieży dużo czasu. Był ogromny zbiór lektur i lekcji w formie słuchowisk i to był przełom w Jej edukacji. Skończyła w dobrymi ocenami liceum, teraz uczy się zawodu.
      • verdana Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 10:11
        Wiecie co - jest spora róznica między pobłażaniem, a uwzglednieniem tego, ze
        dziecko ma problemy. Zabranie zaswiadczeń, wymaganie, aby dziecko np. z ADHD
        funkcjonowalo jak zdrowe to po prostu dyskryminacja. Staranie się, aby dziecko
        funkcjonowalo coraz lepiej - OK, wymaganie, aby od razu dorównało rówieśnikom -
        to niszczenie własnego dziecka.
        Kalino, za to co zrobilas nauczycielowi, zdrowe dziecko powinno być usunięte ze
        szkoły, albo nawet istnieje mozliwość skierowania sprawy do sądu dla nieletnich
        ( w szkole, w ktorej uczyłam parę dzieci za znacznie mniejsze przewinienia
        ponioslo znacznie wieksze kary). Nauczyciele zlitowali się, ponieważ miałas
        ADHD.
        Ukonczyłaś więc stosunkowo bezproblemowo szkołę dzięki taryfie ulgowej.
        Dlaczego uwazasz, że wobec innych nie nalezy jej stosować?
        • peggy.lee Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 10:25
          U kaliny stwierdzono adhd dopiero na studiach. A za wystraszenie nauczyciela
          zostala zawieszona na 3 dni, a wiec poniosla kare jak zdrowe dziecko. I tak tez
          byla traktowana - zapewne jako dziecko nadpobudliwe, krnabrne i niegrzeczne. Z
          jednej szkoly wyrzuca za cos takiego, a z innej nie. Jej akurat nie wyrzucili,
          ale taryfy ulgowej nie bylo.
        • kalina81 Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 10:31
          verdano gdybys przeczytała uważnie mój post, to wiedziałabyś, że ADHD zostało
          zdiagnozowane na drugim roku studiów, a wybryk był w liceum, gdzie o ADHD
          jeszcze nikt nie słyszał. Ponadto nigdy nie wyrobiłam sobie żadnego papierka z
          tegoż powodu, ponieważ nie czuję się chora. Tak samo jak nie wyrobiłam sobie
          grupy inwalidzkiej, ponieważ, nie czuję się inwalidą.
          Napisałam rónież o tym, że mam łagodny stopień ADHD (wiem jak wygląda np cięzki
          i nie twierdzę, że od takiego dziecka należałoby wymagać przystosowania się w
          ciągu chwili, bo jest bardzo ciężka choroba), napisałam po to, by papierki nie
          stały się furtką do pobłażania, rozumiem, że nie każda choroba da się wyleczyć,
          że nie zawsze da się żyć jak zdrowi ludzie, ale Ty nie chcesz mnie zrozumieć,
          wyrywasz moje wypoweidzi z kontekstu, czepiasz się szczególów przeinaczając moje
          słowa i zarzucając mi chęć obrażenia innych. Wyobraź sobie, że widzę i znam
          doskonale różnicę pomiędzy ciężkim, a lekkim stpniem niedorozwoju, zarówno
          fizycznego, umysłowego, jak i psychicznego. Nie próbuję wmówić w matkę swego
          pacjenta z ciężkim porażeniem dziecięcym, że jakby się trochę postarała, to syn
          skończyłby studia, ale próbuję przemówić do rozsądku mamie syna roznoszącego mi
          gabinet, łamiącego mi sprzęt, że to nie wina stwierdzonego ADHD, tylko braku
          wymagań z jej strony i totalnego braku wychowania.
          Jednym słowem próbujesz zrobić ze mnie debila, wiesz byłabyś dobra robiąc takie
          testy w poradniach mające zdiagnozować niedorozwój, niejednemu byś go udowodniła.
      • niusianiusia Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 10:13
        Miałam dzisiaj takie przemyślenia, po poście Kaliny... przypomniała sobie dwóch
        kolegów, nidosłyszących. Jeden był ze mną w szkole podstawowej, drugi na
        studiach. Utrata słuchu to była wada nie do przeskoczenia. Obaj się dosć słabo
        uczyli. Tego w szkole podstawowej chyba skrzywdzono, bo powienien byl chodzic
        do szkoły dla dzieci z wadą słuchu, wtedy miałby szansę na normalne
        wykształcenie. Nie słyszał tego co było na lekcjach wiec jak miał się dobrze
        uczyć. Ten na studiach, powtarzał lata, niestety, z tego samego powodu.
        Prowadzący zajęcia często mówili odwróceni tyłem i wtedy on niczego nie
        rozumiał. Nie poddał się jednak. Nie wiem czy w końcu skończył studia, mam
        nadzieję, ze tak. To byłby dobry dla niego kierunek i zawód.
        Są sytuację, których nie da się latwo naprawić. Wtedy trzeba podjąć
        interwencję, i ułatwić coś dziecku, aby nie narobiło sobie np.zaległosci w
        szkole, nie mniej trzeba go przygotować do życia wśródz zdrowych ludzi, tak aby
        po pierwszych niepowodzeniach się nie poddali, szli wolniej ale zawsze do celu.
        • ratyzbona Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 11:11
          Kalino nie wiem jak ty ale ja mam dość tego że mnie inteligentniej ambitniej
          osobie ciągle ktoś zarzuca że ułatwiałam sobie życie kiedy dysortografia zawsze
          stała mi na przeszkodzie w realizowaniu moich planów. Moi rodzice nie dali mi
          żadnej taryfy ulgowej - nie powiedzieli że mam przestać się uczyć tylko
          poprostu przestałam dostawać jedynki z wypracowań z powodu trzech błędów
          ortograficznych a zaczęłam sotawać szóstki bo nauczyciele oceniali treść.
          Wymaganie od dzieci żeby dorównały zdrowym rówieśnikom to moim zdaniem problem
          rodziców z akceptacją wad i problemów ich dziecka. Sama znałam rodzinę w której
          niedosłyszącej dziewczynce kazano uczyć się w zykłej szkole i nie nauczono ją
          języka migowego bo to ją zniechęci do mówienia ( czyli porozumiewnia się w
          sposób normalny). Efekt tych działań jest opłakany - dziewczyna jest poza
          nawiasem rodziny gdyż nie umie dobrze mówić i formułować swoich myśli a gdy już
          coś powie to jest to na poziomie dziecka o kilka lat mlodszego. Gdyby nauczono
          ją języka migowego mogła by prowadzić normalne zycie razem ze swoimi
          rówieśnikami. mam wrażenie że wsród tej całej ciężkiej pracy mającej na celu
          dogonienie rówieśników ginie wam z oczu szczeście dziecka które może być
          szczęśliwe z zaświadczeniem ( bo wreszcie oceniają je za to co umie a nie za to
          czego umieć nie może) czy posługujące się językiem migowym. Bo nie rodzice a
          dzieko jest najważniejsze.
          • kalina81 Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 11:44
            masz rację ratyzbono w tym co piszesz, tylko ja napisałam o czymś zupełnie innym
            i miło by mi było, gdyby nie zarzucano mi słów nienapisanych i myśli niepomyślanych.
          • mkolaczynska Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 25.09.06, 09:26


            gdyby znała tylko język migowy nie poszła by do sklepu i nie zrobiła zakupów i
            nie załatwiła by nic w urzędzie.
            Tak porozumiała by sie z bardzo waską grupą osób a przecież nie o to chodzi.
            Lepiej być porządną krawcową i móc pozałatwiać samemu swoje sprawy niż być
            bibliotekarką zajmującą się katalogami i potrzebować osoby "do opieki"
    • gemmavera Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 11:45
      Amen.
      Napisałaś dokładnie to, co wczoraj starałam się tu przekazać - tyle że w ujęciu
      osoby bezpośrednio dotkniętej problemem brzmi to wszystko zupełnie inaczej.
      Wielkie dzięki za ten post. smile))

      Dla mnie ważne jest właśnie to, żeby rodzice przynajmniej starali się po prostu
      wychowywać dziecko, a nie przymykać oczy na jego wybryki, "bo jest
      dysfunkcyjne". Oczywiście, że nie ma gwarancji, że dziecko będzie idealne -
      niemniej jednak w miarę dorastania coraz lepiej będzie sobie radziło w
      społeczeństwie, a o to przecież chodzi.
      A dziecko zostawione samo sobie po pierwsze, staje się nieznośne dla otoczenia,
      po drugie, samo może mieć problem ze znalezieniem się w tej trudnej dla niego
      sytuacji bycia innym.

      Pozdrawiam serdecznie smile
      gemma
    • babsee Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 13:08
      A każdą chorobą,schorzeniem czy też dysfuncja nalezy walczyć.To jest zadanie
      Rodziców.Po prostu ich obowiązek.By ułatwic im życie,bo pozwolić im życ w
      normalnym,zdrwoym społeczeństwie.
      Wiadomo,jedne choroby dają sie wyleczyc,inne zaleczyc lub podleczyć,jeszcze w
      innych postepy dziecka sa tak male ze widoczne tylko dla Matki.
      Ale chodzi o to by walczyć-nie poddawać sie,bo jak napisalam-naszym jedynym
      celem -od momentu wydania na świat NOwego Zycia-jest dać Mu morze perspektw.A
      nie moze ograniczeń przez własne niechęci czy też lenistwo.
      Mam znajomą-jej córeczka ma niezwylke rzadkei schorzenie genetyczne-wierzcie
      mi,pomnik bym jej postawila-podziwiam ją bardzo za to,jak pieknie walczy o
      córcie.I ja wiem ze te dzieci ni mówia.A jej 5-latka nie tylko mowi ale potrafi
      już samodzielnie skladac zdania.I moze chodzic o przedszkola gdzie kontakt z
      rowieśnikami pozwala na szybszy rozwój.A wiecie co jest najgorsze?ze dzieci te
      nie dożywają 18 urodzin..
      Ale mimo to,moja znajoma walczy,by krotkie zycie jej Dziecka bylo barwne i
      pełne.Nie spoczela na laurach z wyniakim badań.
    • amwaw Dobre dobre dobre n/t 24.09.06, 16:27

    • mathiola Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 19:42
      Bardzo podoba mi sie Twoj post. smile Madrosc z niego wyziera smile
      Pozdrawiam
      • mami2 Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 20:09
        Autorka wątku napisała: "Teraz od takich dzieci się nic nie wymaga, bo są
        taaaaakie biedne i niezrozumiane, więc zamiast pomóc czyni się je totalnie
        niezdolnymi do życia wśród zdrowych ludzi".

        Pracujesz z dziecmi chorymi na ADHD? Masz takie dzecko w domu i nie wymagasz?
        Skoro nie, to nie rozumiem tego uogólnienia.
        • kawad Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 21:12
          Zgadzam się z kaliną. I proszę wszystkich by CZYTALI ZE ZROZUMIENIEM co chyba
          jest problemem dla niektórych. Pracuję w szkole z różnymi dziecmi i wierzcie mi
          że bardzo czsto dzieciaki z "papierkami odysfunkcji" mają je nie dlatego że
          naprawdę te dysfunkcje mają tylko dlatego, że im sie nie chce pacowac. Naprzwdę
          moge odróżnić dzicko które ma dysfunkcje od dziecka, które ma po prostu papier.
          I tych tylko z papierem jest niestety więcej. Kalina nie pisze że należy
          potępiać wszystkich z opiniami z poradni, pisze tylko że qielu rodziców i
          dzieci czuje się zwolnionych z obowiązku myślenia pracy nad sobą i dzieckiem. I
          zgadzam się z tym w 100%. Jeśl imoje dziecko będzie miało dysfunkcje (zauważam
          pewne symptomy)to
          -będzie chodził na terapię,
          -będzie musiało znać zasady na tip top,
          -będzie pracowało ze słownikiem ortograficznym pod ręką,
          -bedzie miało moje całkowite wsparcie ale będzie musiało pracować nad sobą
          więcej niż inni. I tak powinno być zawsze, papierek nie zwalnia nikogo z
          obowiązku pracy nad sobą.
          • nenia1 Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 23:05
            Owszem, pewnie że istnieją przypadki, ze ktoś wykorzystuje niecnie istniejące dysfukcje, "załatwiając" sobie papierek, ktoś inny siada na laurach, gdy u dzieci stwierdzono dysortografię, traktując to jako taryfę ulgową, jednak Kalina pisze w ten sposób:

            >Wracając do tematu, ze zgorszeniem przyjmowałam fakt pozwolenia na robienie
            >błędów na maturze osobom ze stwierdzoną dyortografią, już nawet pomijając
            >fakt, że 80% tych zaświadczeń było lewych.

            Jak dla mnie pada wyraźne stwierdzenie, że "gorszy" fakt pozwolenia robienia błędów - nie tylko samo oszustwa, bo przyjmując szacowaną przez Kalinę skalę zjawiska 20% zaświadczeń było prawdziwych, czyli budzą zgorszenie wszyscy.
            Dlaczegóż, otóż Kalina zna 12 osób będących dysortografikami, które dzięki ciężkiej pracy błędów nie robią, wniosek wynikający z tego założenia - ci którzy robią to lenie rozgrzeszani z lenistwa przez rodziców.
            Sądze, że każdy z nas znalazłby zbiór 12 osób, które robią coś tam, np. fatalnie jeżdzą autem, palą papierosy, chodzą późno spać, albo bardzo wcześnie i mają jakąś cechę wspólną - są kobietami, albo blondynkami.
            Gdybym na tej podstawie stwierdziła, że znam 12 blondynek źle jeżdzących autem, więc blondynki są złymni kierowcami - to chyba byłby daleko idący wniosek?

            Nie rozumię stwierdzenia podsumowującego u Kaliny:

            >Dopóki rodzice nie zaczną traktować takich dzieci normalnie, wymagać od nich
            >pewnych rzeczy, dopóty ja będę trzymać się od takich dzieci z daleka, a
            >w przysżłości me potomstwo również

            o co tu chodzi, o izolację takich dzieci ze środowiska, wykluczenie ich ze zbioru normalnych, pracowitych i ambitnych, ukarnie za to że ich rodzice są nieudolni wychowawczo a jedyną winą dzieci jest że takie przyszły na świat,a jak odróżnić tych którzy coś robią i nie wychodzi lub słabo wychodzi ze względu na duży stopień zaburzenia od tych którzy na tym żerują, jak stwierdzić że rodzice wymagają i pracują, ile pracują, a ile odpuszczają?

            I jeszcze jedno, Kalino, jesteś już osobą dorosłą, skończyłaś studia, a jednak karcąc siebie, mówisz do siebie w drugiej osobie, obrzucając się epitetami - "zachowujesz się jak debil, kompletny idiota".
            Piszesz, że byłaś dzieckiem karanym, zaniżano ci oceny ze sprawowania, wysłuchiwałaś reprymend, do dziś czujesz wstyd gdy wspominasz dawne wydarzenia.
            A jednak twierdzisz, że to było dobre i dzięki temu nauczyłaś się żyć.

            Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego osoby bite w dzieciństwie, same często biją własne dzieci i jako argument stosują "mnie też bito i dzięki temu wyrosłem na porządnego człowieka"?

            Dodam tylko, że sama nie mam dziecka chorego na omawiane tu zaburzenia, zeby nie było że bronię własnej nieudolności.
            • kalina81 Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 24.09.06, 23:24
              hehe jaki piękny rozbiór psychologiczny samej kaliny
              Bardzo często mówię do siebie, bo lubię czasem z kimś inteligentnym porozmawiać.
              Owszem używam epitetów wobec siebie, jak robię coś głupiego i niewłaściwego,
              używam też wobec siebie pochwał i to każdego ranka (ale z ciebie laska kalino!smile)
              Ale nikt nie używał nigdy epitetów wobec mnie. Także syndrom dziecka bitego
              raczej odpada niestety... (cóż chciałoby się mieć jakiś syndrom czasem)
              Co do mojej wypowiedzi na temat dysgrafii, czy innych dysfunkcji, to naprawdę
              nie chce mi się pisać enty raz tego samego, wystarczy przeczytać moje odpowiedzi
              w tym wątku. Skoro inni zrozumieli o co mi chodzi to wystarczy, żebym uważała,
              że napisałam jednak jasno.
              To co myślę o osobach z dysgrafią miało zobrazować, jak normalne
              osoby(wytrzymujące bez trudu na lekcjach, słuchające z zajęciem wykładów) mogą
              postrzegać mnie.

              ps. nienia, a Ty nie wstydzisz się żadnego swego zachowania wieku szczęnięcego?
              To gratuluję i szczerze mówiąc....nie zazdroszczę

              Kalina co spać już pogina
              • gyokuro Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 25.09.06, 01:17
                Wszystkim tym, którzy rozbierają wypowiedź Kaliny na czynniki pierwsze i
                szukają tam niespójności, chcę przypomnieć, że ona ma ADHD, i w związku z tym
                szybko myśli, szybko pisze i naturalnym jest, że niespójności tam będą, a
                skróty myslowe to normalka.
                Kalina - masz absolutną rację! Trzeba stawiać wymagania.
                I naprawdę masa ludzi ma lewe zaświadczenia i wielu wydaje się, że to
                rozwiązuje wszelkie problemy. Pracuję w szkole i mam tu i ADHD, i dysortografię
                i parę innych dysfunkcji. I najbardziej wkurzają mnie rodzice, którzy nie
                rozumieją, że z takim dzieckiem trzeba pracować. Dla jego dobra, na przyszłość.
                I nie we wszystkich przypadkach będzie ekstra, ale na pewno będzie lepiej. A
                jak pracy nie ma - to lepiej nie będzie. Będzie tylko gorzej.

                A na marginesie - mój mąż też wypracował dysortografię tak, że praktycznie nie
                robi błędów. Zdarzają się jednakwink Ostatnio na reklamacji butów
                napisał "holewka"... W domu pewnie by sprawdził, ale był w sklepie i pisał
                szybko... I pewnie masa ludzi się z niego nabijaławink
              • kiniozaur Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 25.09.06, 08:49
                Kalino, BRAVO!!! Piszesz madre rzeczy, gratuluję Ci odwagi i siły w dążeniu do
                celu.
    • mama_idalki Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 25.09.06, 03:36
      Kalino- jakbym czytała o sobie smile
      Przez całe życie byłam tym najpierw "żywym dzieckiem" a potem nastolatką nie
      umiejącą usiedzieć w miejscu. Potem było jeszcze gorzej- 1000 pomysłów na
      minutę, nadpobudliwość, nadwrażliwość, okresowe depresje. Rodzice
      niejednokrotnie grozili mi wizytą u "lekarza od czubków" i w sumie żałuję, że
      nigdy mnie do takowego nie zaprowadzili (na groźbach się kończyło, bo dla nich
      był to niewyobrażalny wstyd). Doszło do tego, że sama w wieku 20 lat zaczęłam
      chodzić do psychoterapeuty- najpierw zostałam do wizyty "przymuszona" po jednym
      z pierwszych naprawdę ciężkim ataku depresji a potem się przyzwyczaiłam.. ADHD
      zdiagnozowano mi niedawno i szczerze mówiąc- jakoś tak poczułam się pewniej-
      okazało się, że nie jestem czubkiem tak jak od dzieciństwa próbowali mi wmówić
      rodzice. Ale mimo dysfunkcji również niepopuszczali- musiałam w mniejszym lub
      większym stopniu dostosować się do ogólnopanujących norm społecznych i tylko
      dzieki temu nie stałam się rozwrzeszczanym bachorem jakie to mam czasem
      możliwość oglądać i na które mam alergię.
      W tej chwili- kiedy z ADHD już "wyrastam" najważniejsza jest obserwacja
      wszelkich "powikłań". Bo mimo, że samo adhd to "choroba dziecięca" to teraz
      odbija się na mnie właśnie depresjami i innymi problemami.
      Bardzo ważne moim zdaniem dla rodziców dzieci z ADHD jest to, żeby 1.traktowali
      dzieci jak normalne- bez łatki dysfunkcji i 2. WYMAGALI. Podobnie jak Ty mam
      alergię na odpuszczanie w imię jakiejś dys- i pozwalania na chodzenie na
      łatwiznę. Nie tędy droga.
    • kalina81 Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 25.09.06, 09:38
      Napiszę cos jeszcze.
      Zawsze w szkole i na studiach miałam bardzo duże problemy z rozwiązywaniem
      testów, teraz wiem, że to z powodu ADHD.
      Otóż przygotowana jestem perfekcyjnie, naprawdę umiem wszystko, a test wypada
      benadziejnie, nikt tego nie umiał zrozumieć. Nie doczytuję do końca poleceń, nie
      zauważam haczyków, mam problemy ze zrozumieniem pytania np "wskaż, która z
      wymienionych chorób nie jest przeciwskazaniem do stosowania leku x" potrzebuję
      trochę więcej niż przepisowej minuty na rozszyfrowanie tego zdania. Jak widzę
      pytanie, rozumiem czego dotyczy, ale nie umiem znaleźć wśród odpowiedzi tej
      właściwej, alebo zaznaczam odpowiedź odwrotną, bo nie zauważam, słowa "nie jest"
      w pytaniu. Na studiach zawaliłam dokładnie każdy egzamin testowy w ciągu
      pierwszych dwóch lat, dostałam się na styk. Kiedyś jak zobaczyłam wynik 38/100
      to płakać mi się chciało, bo do egzaminu czułam się przygotowana b. dobrze. Ale
      dałam radę, wiem, że muszę się skupić, czytać uważnie, trzy razy powtórzyć to
      czytanie, przeczytać KAŻDĄ odpowiedź, a nie zaznaczać pierwszą, któa wyda mi się
      właściwa. Mimo to, przy testach na dziesięć błędów cztery wynikają nie z mojej
      niewiedzy, ale z wciąż niedokładnego przeczytania pytania. Jasne, że mi z tym
      trudno i ciężko, że wolę odpowiedzi ustne, lub opisowe, ten profesor psychologii
      powiedział, że mógłby się postarać o indywidualne egzaminy dla mnie, ustne. W
      pierwszej chwili chciałam na to pójść, ale... pomyślałam sobie, że to nie fair,
      egzamin ustny to trzy do pięciu pytań, a test przegląd całego materiału.
      Postanowiłam, że skorzystam z jego propozycji jeśli naprawdę nie dam sobie rady
      przy egzaminie, groźba komisu itp. Rozumiejąc już przyczyny zawalania testów,
      postanowiłam się bardziej skupić na czytaniu, powoli, na spokojnie, dokładnie.
      Nie obyło się bez fachowej pomocy pana psychologa, ułożenia mi planu nauki,
      technik skupienia i relaksowania, okazało się, że nie mogę uczyć się do testu z
      kimś (do ustnych owszem ). Efekt. Egzaminy dyplomowe testowe, oceny 5,5,5,4,4.
      To mój wielki, chyba największy sukces. Gdybym wiedziała o ADHD już w szkole i
      wiedziała, że do testów się średnio nadaję, to powiem szczerze: nie wiem, czy
      poszłabym na medycynę. Uprzedzając zarzuty - nie twierdzę, że osoby na coś chore
      nie powinny iść na studia i zamiatać ulice( jak to ktoś zrozumiał wcześniej). Ja
      po prostu mówię, że jako osoba młodsza chętnie przyjęłąbym każdą wymówkę, żeby
      się nie przemęczać i tu tylko rodzic mógłby wziąć mnie w kraby wymagań.
      • natkakoperku Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 25.09.06, 10:18
        Rozumiem Cię kalino.Sama ma stwierdzoną dysortografie ale bez
        zaświadczenia.Polonistka powiedziała przed maturą idż zbadaj się ale jak
        przyniesiesz zaświadczenie to nie zdasz matury.Byki robie ale jak nie myśle,jak
        się zdenerwuje to potrafie swoje imię napisać z błędem.Taki tym zero głowy do
        przedmiotów ścisłych,szybkość czytania w szkole średniej ok.600 słów na
        minutę,zrozumienie tekstu 97%.Na studiach idealna sytuacja na ustnych,na
        pisemnych wyłaził debil co z tego że umię wysłowić się dobrze ale przenieść na
        papier nie.Mam sąsiadke której dziecko ma ADHD i dysleksje teraz dorosły
        chłopak-17 lat ile ona się namęczyła,naszukała najpierw przedszkla,potem szkoły
        do której by go przyjęli.W kilku jej powiedzieli że debili nie przyjmują niech
        idzie do szkoły specjalnej.Uparła się skończył normalną szkołę teraz jest w
        liceum.Nie popuszczała go musiał wysiedzieć na lekcjach,nauczyć się
        wierszyka,ćwiczyć orotgrafię.Potem pozwalała wybiegać się wyszleć.Odnas rodziców
        zależy czy dziecko trudne znajdzie swoje miejsce w społeczeństwie.
        A tak jako ciekawostke to powiem że ja sam na testach psychologicznych jak
        miałam układanki(puzle) to za każdym razem żle układałam słonia-trąba z ogonem
        mi się myliła(potarzałam to chyba z dziesięć razy w różnych odstępach czasu)
    • lolinka2 Re: ADHD- by tolerancja nie przyniosła strat 25.09.06, 11:12
      fajnie że nie tylko ja tak to widzę.

      Osobiście miałam początkowo: dysortografię, dysgrafię i dysleksję - stwierdzone.
      Dysgrafia została - piszę obrzydliwie, niewyraźnie, każda litera w inną stronę,
      uwielbiam komputer i edytory tekstu.
      Dysleksja pokonana - starym systemem szkolnictwa i moim dzikim zamiłowaniem do
      książek, ale nadal jak czytam na głos to nic nie rozumiem, ale po cichu
      błyskawica i kilka linijek naraz.
      Dysortografia zwalczona - starym systemem szkolnictwa i moim dzikim zamiłowaniem
      do ksiażek.

      I da się być filologiem i tłumaczem z czymś takim, dla chcącego nic trudnego, po
      prostu b. dużo pracy i nie zmniejszania WŁASNYCH wymagań wobec SIEBIE. Zero
      taryfy ulgowej i naprawdę można zrobić dużo.

      I prawie mówię Komuno Wróć, jak sobie myślę o tym, co się w szkołach wyprawia i
      co się będzie wyprawiało (córa za 2 lata idzie do 1 klasy). Bo w tym kraju się,
      proszę państwa, przegina. Choroba i diagnoza to dla mnie powód do tym
      staranniejszej pracy z dzieckiem, a nie do założenia rąk: biedactwo, teraz już
      nic nie musisz, bo jest papier. Społeczeństwo tego papieru nie zaakceptuje.
      Fakt, że ktoś ma kwit, nie oznacza, że go nie zamkną, jak na ulicy temu czy
      tamtemu w pyska nakładzie (inna sprawa GDZIE go zamkną). Tak samo go wyleją z
      pracy jak każdego innego za lekceważenie norm i zasad, za zwykłe i przyiemne
      'nawalanie' regularnie w miejscu pracy - nieefektywni są niemile widziani.
      Reasumujmąc - zagłaskiwaniem progenitury kopiemy jej grób. Stawianie wymagań
      jest natomiast podstawą rozwoju. Diagnoza zaś ma wytyczyć jego kierunek.

      To takie tam wolne wnioski na temat....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka