Dodaj do ulubionych

Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierżyła.

06.10.06, 16:45
Moja koleżanka siedzi w domu z dwójką małych dzieci, mąż zarabia kasę ok
2200zł. Kasa jest na jego koncie, do którego ona nie zna hasła. Facet na
życie wydziela jej 50zł co kilka dni i z tego ma zrobić zakupy dla 4-osobowej
rodzinki. Najbardziej wkurzające moja kumpelę jest to, że ona musi za każdym
razem prosić go o te pieniądze, np. wysyłając mu smsy czy przypominając
poprzez maila. Dwa razy w miesiącu robią duże zakupy w hipermarkecie, za
które oczywiście on płaci. Czy to nie wkurzające tak prosić wciąż o
pieniądze, które należą się jej jak psu kość, przecież ona gotuje, sprząta,
pierze, dba o dzieci??? Jestem w lekkim szoku.
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 16:49
      oj źle sobie chłopa wychowała, źle.
      właściwie to on sobie ją wychował.
    • babka71 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 16:50
      Walnąc goscia w łeb obuchem i to mocno to raz
      A dwa zapisać sie do feministek ...n/t
      trzy zostawić mu dzieci i wyjechać na miesiąc..w tym czasie znaleźc prace
      wynająć mieszkanie i dzwonić jak tam u Ciebie kochanie??? co dwa trzy dni
      • syriana Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 17:04
        a co tu myśleć - cham i tyle
        a ona chyba trochę zahukana skoro tkwi w takim układzie
        • jagoda.li Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 18:16
          Zapoponować aby on kupił za 50 zł na kilka dni żarcie i coś dla dzieci .Ciekawe
          czy mu się uda.Swoją drogą makabr.Mój m dał mi
          - swoją kartę i ja prowadzę dom i płacę rachunki on zarabia he he-
          moje skarby to Piotruś i Karolinka
    • monia145 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 18:19
      Między innymi dlatego pracuję- abym nigdy nie musiała żebać u własnego męża o
      pieniądze. Stawia to kobietę na straconej, podrzędnej pozycji- upadla i
      ubezwłasnowolnia. Ale co kto lubi.......jak zawsze. ja koleżance taka sytuacja
      nie pasuje, niech spróbuje znaleźć pracę.
      • monia145 "żebrać", miało być:))n/t 06.10.06, 18:20

      • mynia_pynia Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 18:33
        święte słowa !!!
      • mijas_costa Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 21:44
        monia mozna też nie pracowac i nie żebrać wink
        • monia145 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 11:23
          A czy ja twierdzę, że nie?
          Mnie osobiscie taka sytuacja nie odpowiada...przerabiałam kiedyś podobny
          scenariusz i powiedziałam sobie, nigdy więcej.Teraz czuję się spełniona i
          dowartosciowuję sama siebie, a mój mąż nie ma pokus, aby próbować rządzić
          finansami w domusmile))
    • iwoniaw Uważam że sama jest sobie winna 06.10.06, 19:46
      skoro zgodziła się na taki układ. Zawsze nieodmiennie mnie zdumiewa, jak dwoje
      dorosłych ludzi, którzy zdecydowali się nie tylko na małżeństwo, ale na wspólne
      dzieci, mogło nie uzgodnić wcześniej kwestii priorytetowych - do których finanse
      jak najbardziej się zaliczają.

      Czy to nie wkurzające tak prosić wciąż o
      > pieniądze, które należą się jej jak psu kość, przecież ona gotuje, sprząta,
      > pierze, dba o dzieci??? Jestem w lekkim szoku.

      Ja jestem w ciężkim. Pieniądze jej się należą niezależnie od tego, co robi,
      jeśli mają wspólnotę majątkową. Ale albo sama do tego przekona męża (czemu w
      ogóle dopuściła do takiej sytuacji?), albo pogodzi się z faktem, albo pójdzie do
      sądu.
      Sytuacja jest koszmarna, ale koleżanka sama się na nią zgodziła - czy ona w
      ogóle nie rozmawiała z mężem, a wcześniej z narzeczonym,o pieniądzach - zanim
      wzięli śłub, zanim urodziły się dzieci?! Niewiarygodne...
    • moofka Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 19:53
      2200 na cztery osoby to nieduzo pieniedzy
      po zrobieniu oplat faktycznie dniowka zywnosciowa wyjdzie jakos tak okolo 25-30
      zlotych
      wiec w tym, ze musi sie kwota 50 zl rozporzadzic na wiecej niz 1 dzien nie ma
      niczego dziwnego
      my z mezem tez nie dyspoujemy dowolnie swoimi srodkami, kazdy ma swoje konto i
      swoje hasla
      jezeli chce od niego kase, tez mu o tym mowie czy przypominam
      nie widze w tym niczego upokarzającego
      jesli on nie pamieta o regularnym zasilaniu zoninego portfela powiniem przelac
      jej raz na dluzszy czas wieksza kwote
      chyba ze ona jest z tych rozrzutnych i niegospodarnych, ze gdyby na raz dostala
      to by poszlo na tipsy i soalarium a na mleko by nie zostalo
      takie tez bywają i wtedy nie ma sie co dziwic chlopu, jesli raz sie naciąl
      zebyu nie bylo, uwazam ze mezowska kasa nalezy jej sie jak psu buda, nawet
      jesli nie pracuje zarobkowo obecnie
    • shady27 jak sobie na to pozwolila no to tak ma 06.10.06, 20:31

      • egoya Re: jak sobie na to pozwolila no to tak ma 06.10.06, 21:19
        swojego czasu było tak, że to ja utrzymywałam męża. Wiem, że źle się z tym czuł, ale było jak było. Teraz to on utrzymuje mnie i dwoje dzieciaków, ale kasę trzymam ja. I znowu mnie prosi o pieniądze, bo jest leń i nie chce mu się do bankomatu chodzić. A tak poważnie, to z w/w względów nie rozumiem takich kobiet, chociaż u mojej siostry sytuacja jest podobna. Tyle że on zarabia dużo kasy i nigdy jej nie żałuje, ale ja nie rozumiem jak można żyć w małżeństwie i nie mieć swobodnego dostępu do gotówki. U nas od razu doszlismy do wniosku, że kasa jest wspólna. I jak pójdę do pracy to tez będzie wspólna.
    • vharia Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 21:23
      Ja jestem w ciężkim szoku. To chore.
    • iljana Re: :( 06.10.06, 21:30
      Nieciekawie, ale za te 50 zł na tydzień to ja bym mu non stop robiła obiadki z
      ziemniaków. tazn jednego dnia puree, potem smażone ziemniaki, potem placki
      ziemniaczane, potem zapiekankę ziemniaczaną. cóż dzieci muszą jeść odżywczo,
      matka nieco po nich dojada, a dla ojca to już wyśminitości ziemniaczane zostają.
      koszmar.... ale tak na poważnie, dziewczyna powinna zrobic listę zakupów co 2-3
      dni dac facetowi w garść i kazac kupić. a czy sie w 50 zł wyrobi ją to powinno
      g..obchodzić. jak zabraknie proszku do prania, to nie jej czy dzieci ubrania
      będą niewyprane przecież! Acha nie zagłębiam sie w przyczyny jej
      niepracowania... bo zakładam ze gdyby pracowala to za całą swoją pensje
      utrzymywałaby dom, a jemu konto by pęczniało.
      • moofka Re: :( 07.10.06, 04:56
        iljana napisała:

        > Nieciekawie, ale za te 50 zł na tydzień to ja bym mu non stop robiła obiadki
        z
        > ziemniaków. tazn jednego dnia puree, potem smażone ziemniaki, potem placki
        > ziemniaczane, potem zapiekankę ziemniaczaną. cóż dzieci muszą jeść odżywczo,
        > matka nieco po nich dojada, a dla ojca to już wyśminitości ziemniaczane
        zostają
        > .
        > koszmar.... ale tak na poważnie, dziewczyna powinna zrobic listę zakupów co 2-
        3
        >
        > dni dac facetowi w garść i kazac kupić. a czy sie w 50 zł wyrobi ją to
        powinno
        > g..obchodzić. jak zabraknie proszku do prania, to nie jej czy dzieci ubrania
        > będą niewyprane przecież!

        nie moge, no
        ty tak na powaznie?
        jezeli podjeli, zakladam, z obydwoje
        decyzje o tym, ze ona rezygnuje z pracy i zajmuje sie domem
        to liczyli sie z tym, ze caly ciezar utrzymania spadnie na niego
        ale tez i z tym, ze konsekwencje tego ponosza oboje
        bardzo fajnie powiedziec staremu idz zarob, za 50 zlotych kup proszek, buty
        dzieciom, obiad sniadanie i swiece do kolacji a jeszcze nie zapomnij o fiolkach
        dla zony
        tylko dlaczego i z jakiej racji?
        wiedziala ile zarabia i wiecej nie wytrzasnie
        wiec albo godzi sie na to, ze jedna pensja minus oplaty pampersy paliwo przez 4
        geby przez dni trzydziesci wychodzi 4,60 czy 5,20
        i kobinuje, albo idą do pracy skoro nie stac ich na komfort domowej mamy
        dlaczego tylko on ma jesc ziemniaki i chodzic w brudnych rzeczach?
        przeciez daje jej pieniądze?
    • iljana Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 21:35
      Po ochłonięciu.... myślę, ze moze facet wylicza wszystko bo mają tak mało
      pieniędzy. I jak się rozpędzą w wydatkach to już 23-ciego zostaną bez grosza.
      Byc moze on prowadzi jakieś wyliczenia opłat, i wydatkow i wychodzi że na
      tydzień może dać jej 50 zł. W sumie nie wiemy jaki on ma do tego stosunek. Może
      jest mu przykro ze więcej nie ma. Nie można zakladac ze jest sknerą, prawda?
    • care5 z pustego to i SAlomon nie naleje.. 06.10.06, 21:39
      po 1 nie wiemy jak duze maja oplaty(mieszkanie?kredyt? multimedia ?prad?woda?)
      po 2..nie wiemy jakie zakupy w te dwa razy robi i za ile.. Bo moze sa to
      zgrzewki mleka, opakowania tego i owego, mieso itd..
      no i po 3..moze on nie moze jej dac wiecej bo poprostu maja tyle i nie
      rozciagnie sie a facet nie chce popasc w zadluzenie zyjac hojnie..TYm bardziej
      ze wsparcia materialnego w zonie nie ma.. Wiec jesli sie zadluza bedzie mogl
      liczyc tylko na siebie.
      • dorcia72 Re: z pustego to i SAlomon nie naleje.. 06.10.06, 22:20
        Według tego co wiem, to mogą spokojnie przeżyć do pierwszego, ale sęk w tym, że
        ona musi przypominać mu o tej kasie. Facet owszem, daje, nie jest sknerusem,
        nie żałuje na dzieciaki, ale ten fakt, że wciąż musi prosić... ech
        Ona czasami ma chałupnictwo i te pieniądze przeznacza na dzieci, na Allegro tez
        handluje, ciuszki po dzieciach sprzedaje, więc coś tam dorzuca do wspólnych
        pieniędzy, ale żeby nie miec dostępu do konta, bo w końcu są małżeństwem, to
        chore.

        Moje maluchy smile
        • moofka Re: z pustego to i SAlomon nie naleje.. 07.10.06, 09:18
          dorcia72 napisała:

          ale żeby nie miec dostępu do konta, bo w końcu są małżeństwem, to
          > chore.

          wrecz przeciwnie
          uwazam ze kazdy dorosly czlowiek ma prawo do swobodnego dysponowania wlasnymi
          pieniedzmi oraz posiadania wlasnych pieniedzy
          wspolne wydatki, dom itd, nalezy jak najbardziej razem dzielic i wspolnie
          decydowac
          absolutna wspolnota kasowa mnie wyaje sie nie przyjecia
          ale chorym bym tego nie nazwala
        • care5 Re: z pustego to i SAlomon nie naleje.. 07.10.06, 10:42
          Bycie czyims zona mezem nie oznacza bycia czyjac wlasnoscia.POmimo tego ze
          stanowia jednosc w sensie komorki spolecznej to jednak tworza je dwie rozne
          osoby , rozne indywidualnosci.Nie wiedze w tym co piszesz problemu , no chyba
          ze jeden (ich malzenstwo nie odpowiada TWOJEMU postrzeganiu malzenstwa i jego
          wspolnoty.) Ale jesli ona przy nim jest to chyba znaczy ze nie jest tak zle.
          Jest masa malzenstw majacych osobne konta gdzie krazy gotowka. NP. Moje.I
          pomimo ze kazde z nas wie ile ma to drugie wplywu to zadne z nas nie jest
          upowaznione do wykonywania operacji na koncie wspolmalzonka. Nie dlatego ze
          sobie nie ufamy ale dlatego ze taka sytuacja jest dla nas komfortowa.OBOJGA.
    • krtek7 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 22:27
      Niech znajoma idzie do pracy i zarobi.

      Jej mąż widocznie ma swoje powody. Wątpię że wydaje tę kasę na siebie. Ona
      powinna z nim ustalić na co idą wszystkie pieniądze - i wszystko gra.
      • marmusia Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 06:03
        > Niech znajoma idzie do pracy i zarobi.
        Dziwi mnie, ze dla Was swiat zawsze jest taki prosty... Nie mamy pojecia,
        czemu ta znajoma nie pracuje. Moja sytuacja finansowa jest troche inna, ale
        bardzo chcialabym wrocic do pracy. Uczylam sie wiele lat po to, by rozwijac
        sie zawodowo. Tyle, ze moja 4-latka nie potrafila zaklimatyzowac sie w
        przedszkolu, przezyla tam istny koszmar i do dzisiaj spazmatycznie placze na
        samo wspomnienie sad. Dziecka nie mam z kim zostawic, cala rodzina daleko, a
        zatrudnianie opiekunki nie ma wiekszego sensu, bo i tak w moim zawodzie nie
        zarobie duzo wiecej od niej. Nie zawsze wszystko jest takie proste.
        Pozdrawiam.
        • krtek7 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 23:21
          Z postu autorki wątku wnioskuję że jaj znajoma bardzo się użala na swój los.
          Praca i własne zarobki dobrze by jej zrobiły.
        • krtek7 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 23:23
          Poza tym ja też nie pracuję, a jeszcze rok temu owszem - Marmusia, ja jestem
          życzliwa i ... wiem co mówię (piszę).
    • oxygen100 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 06.10.06, 23:19
      2200? a maniery jak z listy 100 najbogatszychtongue_outP
    • bea.bea nie zal mi jej 07.10.06, 08:58
      ma raczki...to zamiast sie prosić i ponizać poszła by do pracy....
      była by niezależna , nawet za namarniejszą pesje...ale mogłaby warunki stawiać...

      a tak...pracuje za taką pensje na jaką sie godzi i ( juz kiedys pisałam) u
      takiego pracodawcy...
      • acorns Babom w tym kraju chyba już kompletnie odbiło 07.10.06, 12:20
        Jaka niezależność, jakie stawianie warunków za np. 700 zł? Praca to jest tylko
        pozorna niezależność, bo jest to uzależnienie od pracodawcy. Ale widać dla
        typowej polskiej kobiety lepiej być uzależnioną od obcej osoby niż od własnego
        męża. To po co ten mąż? Prawdziwą kobietą niezależną będzie mogła być moja
        córka. Odkładam na jej przyszłość i będzie miała tyle, że założy i poprowadzi
        własny biznes, część zainwestuje i bedzie jej procentowało niezależnie od
        biznesu. To da jej prawdziwą niezależność. Jak będzie chciała mieć dziecko, to
        będzie mogła skorzystać z banku spermy i nie będzie jakiś dupek, który nie jest
        jej wart (celowo używam feministycznego języka) mącił jej w życiu. Jak będzie
        potrzebowała chłopa, to starczy, że kiwnie paluszkiem i będzie ich miała do
        wyboru. Facio przyjdzie wieczorem, zrobi co ma zrobić, rano stówka w majtki na
        drobne wydatki i spadaj chłopcze do domu. To jest niezależność a nie jakaś
        praca w warzywniaku za 7 stów i udowadnianie na siłę mężowi swojej
        niezależności, która skończy się w obliczu pierwszych rachunków do zapłacenia.
        • monia145 Re: Babom w tym kraju chyba już kompletnie odbiło 07.10.06, 12:49
          Acorns a ta "stówka w majtki"to dla Twojej córki, czy tego facia?
          Bo jak dla niej to chyba takiej niezaleznej kobiecie nie będzie potrzebna, ja
          bym sie obraziła...a jak dla faceta, to tez nie najlepiej, bo korzystanie z
          męskiej dziwki nie jest w najlepszym guście. Taka wspaniała dziewczyna i nikt z
          nia sypiać za darmo nie bedzie chciał?smile)))
          • acorns Re: Babom w tym kraju chyba już kompletnie odbiło 07.10.06, 13:21
            Dla facia oczywiście. Ja nie pisałem tego w sensie, że to jej sposób na życie
            ma być. Chodziło mi o pokazanie czym jest prawdziwa niezależność. Młoda może
            wyjść za mąż i być zależna od męża a mąż od niej. Bo nie ma czegoś takiego jak
            niezależność w małżeństwie. Może wybrać między tą zależnością a niezależnością
            i posiadaniem dzieci bez męża i traktowaniem facetów jak żywe wibratory. Młoda
            jest bardzo prorosyjska i już widać, że nie będzie typową polską kobietą, która
            wbiła sobie do głowy te wszystkie feministyczne bzdury. Facet będzie rządził,
            bo nasza płeć tak jakoś ma, że lubi rządzić. Młoda natomiast będzie za pomocą
            kobiecych sztuczek sprawiać, że mąż będzie rządził dokładnie tak jak ona tego
            chce. Tak mniej więcej robią kobiety ze wschodu - Rosjanki, Ukrainki, Gruzinki,
            Ormanki. Tam jest patriarchat głęboko zakorzeniony, a i tak baby rządzą.
            • monia145 Re: Babom w tym kraju chyba już kompletnie odbiło 07.10.06, 15:49
              Nie od dziś wiadomo, że to kobiety są najgorliwszymi obrończyniami patriarchatu-
              w imię tego bycia "szyja w małżeństwie i kręcenia głową", gotowe sa
              podtrzymywać wszelkie streotypy, tłamsic przejawy niezależności innych kobiet.
              Całe zycie mozna przeżyć z taką ułudą, zadowalając się namiastką władzy w
              rodzinie, podczas gdy faceci, te zmyslne bestie wezma władzę gdzie indziej i w
              rządzie, sejmie, czy w zwykłym sołectwie będą wymyslać ustawy, rozporządzenia
              itp, i sprawować faktyczna władzę. A kobietom zostana tylko ich sztuczki bo
              prawdziwa władza jest gdzie indziej i same sie jej pozbywamy. Twoja córka
              również.....
              • acorns Re: Babom w tym kraju chyba już kompletnie odbiło 07.10.06, 16:36
                Oglądasz czasami posiedzenia sejmu? Mało tam kobiet? Bo ja całkiem sporo widzę.
                Mało kobiet zostaje sołtysami? Mało ich pracuje w gminach, w powiatach?
                Ale tu chodzi o niezależność w małżeństwie. A to nie ma nic wspólnego z
                regulacjami prawnymi.
                • monia145 Re: Babom w tym kraju chyba już kompletnie odbiło 07.10.06, 17:32
                  Oglądam. I widzę dwie wazne kwestie- na ponad 400 posłów w sejmie jest około
                  100 kobiet( nie znam dokładnej liczby)- to według Ciebie dużo, jesli chodzi o
                  reprezentację ponad połowy społeczeństwa w ławkach poselskich? A żeby zliczyć
                  kobiety piastujące stanowiska przewodniczacych lub wice- róznych komisji
                  sejmowych chyba nawet palców dwóch rąk nie potrzeba. Dodajmy też, że są to
                  wciąz te same kobiece twarze- oprócz pani Beger, to stare sejmowe wyjadaczki,
                  nowych twarzy kobiecych w sejmie braksmile
                  Masz racje, że tutaj mówimy o niezalezności w małżeństwie. Od rodziny wszystko
                  sie zaczyna i dla wiekszości kobiet na niej się kończy- ale to juz zupełnie
                  inna historiasmile
                  Jesli nawet w połowie spełnisz swoje pomysły, co do przyszłości córki- nie
                  wiem, czy bedzie szczęśliwa czy nie- na pewno jej zycie będzie obwitować w
                  ciekawe wydarzeniawink
                  • bea.bea Re: Babom w tym kraju chyba już kompletnie odbiło 07.10.06, 17:49
                    to naprawde wspaniałe, co zrobi twoja córka..i o czym jestes przekonany....
                    mam tylko jedno pytanie, a co jesli nie spełni twoich oczekiwań...jesli wybierze
                    inna droge...
                    jesli czego jej nie zycze spotka na drodze nie dającego się zmanipulowac
                    męzczyzne, o zakorzenionym patriarchacie...

                    zycie pisze rózne scenariusze...i nie zawsze takie jakie bysmy sobie zyczyli...
                    i jak pwiedział taki tam ( nie wiem jak się pisze) lafonten...lepiej byc biednym
                    i niezaleznym, niz bogatym na uwięzi.....ale to moze juz inna bajka
        • sara.24 Re: Babom w tym kraju chyba już kompletnie odbiło 07.10.06, 15:15
          > Jaka niezależność, jakie stawianie warunków za np. 700 zł?
          Czy sądzisz że w Polsce kobieta nie może zarabiać więcej niż 700 zł?
          Oczywiście, że za chore i niesprawiedliwe uważam płace w naszym kraju i to że
          najczęściej kobiety dostają mniej, ale niemało jest takich które utrzymują się
          dzięki swojej pracy a już z pewnością ich płaca może podwyższyć chociaż trochę
          możliwości finansowe rodziny.
          > Praca to jest tylko
          > pozorna niezależność, bo jest to uzależnienie od pracodawcy.
          To wobec tego lepiej nie pracować, siedzieć w domu i liczyć przez całe życie na
          łaskę męża?
          > Facio przyjdzie wieczorem, zrobi co ma zrobić, rano stówka w majtki na
          > drobne wydatki i spadaj chłopcze do domu. To jest niezależność
          Rewelacyjna taka niezależność wink Jeśli będzie musiała płacić facetowi za
          bzykanie, to bez względu na zawartość konta bankowego, będzie niesamowicie
          szczęśliwa i spełniona wink
    • bea.bea dorcia..:) 07.10.06, 09:03
      ale żeby nie miec dostępu do konta, bo w końcu są małżeństwem, to
      chore.

      no nie wiem czy takie chore..smile
      ja dostep do konta mojego męża mam ...za to on do mojego nie...i meć nie
      będzie...a zresztą nawet nie wie o jego istnieniu...więc pewnie jestem chora..smile

      swoje pieniądze wydaje sama....a ze on ze mną sie dzieli...pewnie lepszy z niego
      człowiek, niz ja..;P
      • oxygen100 Re: dorcia..:) 07.10.06, 10:46
        to tak jak u mnie smile) Moj maz tez nei ma dostepu do mojego konta. Ale moim
        zdaniem to zdrowy ukladtongue_outPP
    • sara.24 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 11:17
      Podobnie jak pisało kilka osób powyżej uważam, że ta sytuacja wcale nie jest
      jakaś tragiczna. Facet pracuje, daje pieniądze na dom. Te 50 zł, jak odejmie
      się od 2200 comiesięczne opłaty, kwoty które wydają na dużych zakupach w
      hipermarketach, to nie jest kwota której należałoby się dziwić.
      Może poprotu facet jest w pełni świadomy tego ile mają do dyspozycji i więcej
      dać nie może. Fakt, to że ona musi go prosić, przypominać to nic miłego.
      Kwestia czy ma się dostęp do konta małżonka, czy konto wspólne jest do
      przedyskutowania w każdym związku. Czy oni w ogóle na ten temat rozmawiali?
      Może on nie daje jej dostępu do konta bo ma swoje powody. Gdyby tak wydać 100
      czy 200 zamiast tych 50, to około 20-go mogłoby się okazać, że nie ma już co
      wydawać. Mają taką a nie inną kwotę do wydania, byłaby ona większa gdyby ona
      pracowała. Dopóki nie pracuje to nie ma co się dziwić, że jest tyle a nie
      więcej.
      • aleksandrynka Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 16:59
        w momencie kiedy kobieta musi prosić męża o pieniądze na codzienne zakupy można
        mówić o upokarzaniu, a nie o tym, czy przedyskutowali kwestię dostępu do kont.
        Bo równie dobrze mąż mógłby co miesiąc przynieść 1000 pln i powiedzieć: tyle
        mamy, reszta to opłaty i carrefour, niestety. I babka musiałaby kombinować, nie
        mamy przesłanek żeby sądzić, że bez jego wydzielania przehulałaby wszystko co
        mają w 2 dni. Ale on przynosi raz na kilka dni 50 pln... Powtarzam, to
        upokorzenie. Widać pan sądzi, że kto ma kasę ten rządzi i skrupulatnie z tego
        korzysta. Chcesz coś kupić - poproś.
        Obrzydliwe.
        Jakie on może mieć powody? Kasy jest tyle i tyle, oboje o tym wiedzą, ona się
        nie dziwi, że mąż zarabia 2200, budżet jest do zaplanowania przy takich
        pieniądzach. Ale to są wspólne pieniądze, a nie łaskawie wydzielana jałmużna.
        • sara.24 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 19:32
          Nie znamy dokładnie ich życia i powodów dla których jest tak jak jest.
          Oczywiście że najlepiej byłoby żeby kasa była wspólna, ona nie musiała się
          upominać i kasy starczało na wszystko. Nie wiemy czemu mąż tak się zachowuje,
          może żona bywała rozrzutna, można tak się dowartościowuje biedak, może nie jest
          za tym żeby żona nie pracowała a ona chce zostać w domu. Powodów może być
          wiele. Najłatwiejszym sposobem ich rozwiązania jest szczera rozmowa i
          przedstawienie czego by się chciało, a nie wiemy czy opisywana pani w ogóle
          powiedziała że jej taka sytaucja nie odpowiada. Kolejnym sposobem jest pójście
          do pracy i stanie się dla męża partnerem w zarabianiu pieniędzy a nie zależną
          żoną proszącą o kasę.
    • monia145 Czegoś nie rozumiem... 07.10.06, 18:37
      Dziewczyny, a skąd przekonanie niektórych z Was, że kobieta jest na tyle
      nieodpowiedzialna, że mąż czuje wręcz obowiązek, aby wydzielac pieniążki, bo
      mało rozsądna żonka wyda wiekszość na kosmetyki i inne pierdoły?
      Autorka watku jakos nic nie napisała o roztropnosci lub jej braku u swojej
      koleżanki....
      • dorcia72 Re: Czegoś nie rozumiem... 07.10.06, 19:35
        Ta dziewczyna należy do tych oszczędzalskich, prawie nie wydaje na siebie kasy,
        fryzjer dwa razy do roku, kosmetyki - tylko te najpotrzebniejsze. Tu nie chodzi
        o to, że on wydziela stopniowo pieniądze z obawy, że ona natychmiast wyda je na
        bzdury. Sęk w tym, że zawsze trzeba mu o tym przypominac, sam z siebie nie
        położy kasy na stół.

        Moje maluchy smile
        • iwoniaw No dobra, ponawiam pytane: 07.10.06, 19:37
          jak to możliwe, że nie uzgodnili kwestii finansowych przed ślubem i urodzeniem
          się dzieci? Ta koleżanka to ma jakieś braki intelektualne?
          • bea.bea Re: No dobra, ponawiam pytane: 07.10.06, 21:12
            niezaleznie od tego co myse o tej sytuacji, pozwole sie z toba nie zgodzic...

            szczerze mowiąc, patrząc po sobie jakos nie przyszło mi do głowy by przed slubem
            usiąśc z męzem i negocjować warunki naszego małzeństwa..smile,,,ale ja yznawałam i
            nadal wyznaje zasade, zanim staniesz przed ołtarzem, pomieszkaj minimum rok razem..

            po drógie , nie zawsze złoto co się swieci, i wiele rzeczy dopiero po podpisaniu
            cyrografu wychodzi...a może po prostu wczesniej tego nie zauwazaliśmy...

            i jeszcze jedno, człowiek przez cale swoje zycie zmienia sie, i czasem niestety
            na gorsze...

            a czasem po prostu nieźle się maskuje,,

            wiec nie należy oceniać kolezanki , dlaczego tak wybrała...tylko dlaczego to
            toleruje...
            • iwoniaw Re: No dobra, ponawiam pytane: 07.10.06, 21:23
              bea.bea napisała:

              > niezaleznie od tego co myse o tej sytuacji, pozwole sie z toba nie zgodzic...
              >
              > szczerze mowiąc, patrząc po sobie jakos nie przyszło mi do głowy by przed slube
              > m
              > usiąśc z męzem i negocjować warunki naszego małzeństwa..smile,,,ale ja yznawałam i
              > nadal wyznaje zasade, zanim staniesz przed ołtarzem, pomieszkaj minimum rok raz
              > em..

              A ja wyznawałam i wyznaję zasadę - zanim się z kimś zwiążesz na poważnie, poznaj
              jego zdanie na istotne dla Ciebie kwestie.

              > po drógie , nie zawsze złoto co się swieci, i wiele rzeczy dopiero po podpisani
              > u
              > cyrografu wychodzi...a może po prostu wczesniej tego nie zauwazaliśmy...

              No jak ktoś lubi w sprawach kardynalnych kierować się pobożnymi życzeniami, a
              nie faktami, to jego sprawa. Jak można nie zauważyć ewidentnych nałogów np?
              Chyba gdy bardzo chce się nie widzieć.
              Podobnie - jak można zdecydować się na małżeństwo i nie rozmawiać wcześniej o
              tym, czy (i jak szybko) chce się mieć dzieci, gdzie się będzie mieszkac, za co
              żyć, z czego nigdy nie mozna zrezygnować itd?
              Rozumiem, że można się bez takich rozmów angażować w związek niejako "wstępnie",
              rozumiem romans, zauroczenie etc. Ale nie wiedząc o takich rzeczach decydować
              się na ślub - z obcym de facto człowiekiem? - i na urodzenie jego dzieci? Dla
              mnie nie do zaakceptowania.


              > wiec nie należy oceniać kolezanki , dlaczego tak wybrała...tylko dlaczego to
              > toleruje...

              Ja jej nie oceniam, "że tak wybrała" - ja uważam, że ona wcale nie wybierała,
              tylko wzięła, co się trafiło - bez głębszej refleksji, a teraz do wszystkich ma
              pretensje, tylko nie do siebie. To jakby pójść do sklepu, kupić kilogram soli i
              potem płakac, że nie ma czym herbaty posłodzić...
              • bea.bea Re: No dobra, ponawiam pytane: 07.10.06, 21:29
                a ja myslę, ze zycie jest jednak troche bardziej skomlikowane...

                bo jesli rzeczywiście ustalisz wszelkie warunki jak piszesz...i któras ze stron
                nie wywiąze sie..z blizej sobie znanych powodów to co..?
                ( pytanie jak najbardziej powazne..smile

                bedziesz , zyc z poczuciem oszukania...czy zaczniesz coś działać ...

                a moze spisac to na papierze , a potem do sadu..smile

                wiesz myslałam , ze to ja jestem specjalistką od kalkulacji...ale ty jestes 1000
                razy lepsza...( to komplement..smile)

                chyle czoła..smile
                • iwoniaw Re: No dobra, ponawiam pytane: 07.10.06, 21:49
                  > bo jesli rzeczywiście ustalisz wszelkie warunki jak piszesz...i któras ze stron
                  > nie wywiąze sie..z blizej sobie znanych powodów to co..?
                  > ( pytanie jak najbardziej powazne..smile

                  No wiesz, wszystkiego to się ustalić pewnie nie da wink - ale całkiem serio
                  sądzę, że należy rozmawiać o tym, co dla nas ważne i z czego w życiu nie
                  chciałybyśmy zrezygnować. I nie przymykać oczu na fakt, że np. narzeczony
                  kategorycznienie chce dzieci (a my marzymy o piątce) - wtedy uważam, że uczciwie
                  jest albo zrezygnować z małżeństwa, albo wyjść za mąż z pełną świadomością
                  konsekwencji. Tzn. za szczyt głupoty uważam w takiej sytuacji doprowadzenie do
                  ślubu z przekonaniem "już ja go przekonam lub postawię przed faktem dokonanym".


                  >
                  > bedziesz , zyc z poczuciem oszukania...czy zaczniesz coś działać ...

                  Jeśli by mi narzeczony powiedział, że chciałby mieć np. troje dzieci/ zero
                  dzieci/ żonę w domu/ żonę pracującą zawodowo/ wspólne konto/ rozdzielność
                  majątkową/ wakacje na Haiti/ brak wakacji, bo wszystko chce wydać na inny cel
                  (niepotrzebne skreślić) i byłoby to spełnienie moich marzeń i planów, a potem
                  okzałoby się, że robi dokładnie odwrotnie, niż deklarował, to tak, czułabym się
                  cholernie oszukana.
                  Czy bym z tym żyła czy usiłowała coś zrobić - to juz zależy od kalibru sprawy
                  zapewne. Z tym, że gdyby sprawa była wcześniej obgadana, to pierwszym argumentem
                  byłoby "ustalaliśmy wtedy i wtedy to i to - co i dlaczego się zatem zmieniło?" -
                  i wtedy ma się jakiś punkt wyjścia. W przeciwieństwie do sytuacji, gdy np. ona
                  chce mieć dostęp do jego konta, bo inaczej nie wyobraża sobie małżeństwa, nigdy
                  wcześniej tej kwestii nie poruszali, on żył w przekonaniu, że konta będą osobne,
                  bo inaczej sobie nie wyobraża, zatem pyta "o co ci chodzi?", ona płacze... itd.
                  Dla mnie to głupie.
                  Ale w sumie nawet bardziej dziwne niż głupie: zdecydować się na małżeństwo i nie
                  pogadać z przyszłym mężem o tym, jak on to sobie wyobraża?! Już nie mówię, że
                  trzeba się we wszystkim zgadzać; pewnie w wielu kwestiach większość osób byłaby
                  skłonna odpuścić swoje zdanie - bo albo sprawa zdaje się im mało istotna, albo
                  pójdą na kompromis dla czegoś, co licz się bardziej. Ale nie wiedzieć, co druga
                  strona myśli o religii, pieniądzach, modelu rodziny, wychowaniu dzieci? To mi
                  się w głowie nie mieści.
                  Nie wiem, czy to kalkulacja. Zawsze myślałam, że podstawy instynktu
                  samozachowawczego wink.
                  • iwoniaw Errata 07.10.06, 21:50
                    > chciałybyśmy zrezygnować. I nie przymykać oczu na fakt, że np. narzeczony
                    > kategorycznienie chce dzieci
                    Miało być oczywiście "NIE CHCE dzieci"
    • triss_merigold6 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 22:10
      Kasa jest żenująca. Pan zachowuje się jakby codziennie znosił złote jajko a
      pani winna mu wdzięczność za łaskawy chleb.
      Przy takich dochodach niezależnie od rodzinnego układu chyba pani powinna
      pomyśleć o pracy, nie?
    • sir.vimes Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 22:44
      A mnie jeszcze jedno dziwi - rozumiem, kasa jak kasa, zbyt różowo nie jest ale i
      nie głodowo. Rozumiem też, że pewnie koleżanka powinna iść do pracy,a nie czekać
      na łaskę pana i władcy (chociaż ma prawo do tych pieniędzy). Ale nie rozumiem
      czemu tu wszyscy rozważają jedynie zakupy jedzeniowe - do kina to ona już nie
      może iść z dziećmi? Bo o ile mi by 50 zet starczyło na tydzień na jedzenie to na
      rozrywki intelektualne moje i córki już nie. A przy większej ilości dzieci to
      nawet wizyta w muzeum przemysłu wyniesie więcej niż 20 zł. Czy na takie rzeczy
      mją osobne pieniądze czy to się mieści we wspomnianej 50?
      • dorcia72 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 07.10.06, 23:54
        Ta umowna suma 50zł idzie na żarełko, na inne rzeczy typu nowe majtki czy
        program TV jest osobna kasa, o która zresztą też się upomina.
        • sara.24 Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 08.10.06, 00:02
          Skoro jak widać nie ustaliła konkretnie z facetem na jakich zasadach
          finansowych ma funkcjonować ich małżeństwo, pan sam się nie domyśla że żonie
          jest z tym źle, to niech spróbuje przedstawić mężowi swój punkt widzenia. Jeśli
          to nie da rezultatów, to niech pomyśli poważnie o pójściu do pracy. Wtedy
          przestanie funkcjonować na pozycji zależnej żony proszącej niełaskawego męża o
          kasę.
        • sir.vimes Re: Co o tym kolesiu myślicie? Ja bym nie zdzierż 08.10.06, 11:13
          Majtki to pewnie w tym karfurze, ja bym na tym akurat oszczędzała przy ich
          kasie. Ale ja mówię o wyjściach z dziećmi - kino, wystawa, muzeum, zoo. Czy to
          się zawiera w tej 50?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka