Dodaj do ulubionych

Boję się przeprowadzki

24.10.06, 12:44
Jeszcze do niczego nie doszło. Ale ponieważ staje się to coraz bardziej
prawdopodobne, muszę brać to pod uwagę i zastanawiać się teraz a nie
podejmować decyzję pochopnie.
Mieszkamy w Siedlcach. Oboje pracujemy w tej samej firmie ( dodam,że pracuję
tu bo on tu pracował i jak on odejdzie to na pewno nie będzie tu dla mnie
miejsca ) On zarabia sporo ponad średnią krajową, ja grubo poniżej ( ale wolę
to niż siedzieć w domu, poza tym jednak moja praca i płaca ułatwiają nam
życie ) Mieszkanie wynajmujemy ( 3 duże pokoje kosztują nas jakieś 850 zł
miesięcznie ze wszystkim ). Mamy synka ( 3.7 roku ) z autyzmem
wysokofunkcjolanym. Kuba chodzi tu do przedszkola, wydaje mi się, że jednego
z lepszych w mieście, w każdym razie Kuba zaklimatyzował się tu do tego
stopnia, że nie chce wychodzić smile W razie choroby ( a choruje niestety
często ) siedzi z nim babcia ( robi co prawda łaskę, ale wnuka lubi i Kuba
zostaje z nią ) albo niepracujący szwagier, ktoremu odwdzięczam się np.
pomagając w lekcjach - zatem problem opiekunki mnie w zasadzie nie dotyczy.
Problem w tym, że maż swojej pracy ma dość ( aż tak rewelacyjne płatna nie
jest, poza tym... spłacamy ogromny kredyt - nie nasz, kredytobiorca jest
niewypłacalny) pracuje dużo i długo.
Dostał propozycję pracy w Warszawie. I gdyby to od niego zależało, to już by
tam siedział. A ja... ja mam wątpliwości. I ...wychodze na egoistkę.
Co prawda, płaca tam wyższa , ale - wynajęcie mieszkania pochłonie tę
nadwyżkę ( kupno nie wchodzi w grę z popwodu komornika ) Ja tu pracę mam -
tam licho wie ( moze znajdę, a może nie. Ale tu mam i nie chodzę na
zwolnienia a tam nie będę miała z kim zostwić Kuby a opiekunka "zje" moją
pensję ) Tu Kuba ma przedszkole ktore lubi - tam nawet nie wiem, czy gdzieś
są wolne miejsca, a jak są to czy tez będzie tak dobrze...
Zatem ... jestem na nie z powodów powyższych. Zostać sama tu też nie mogę bo
nawet jesli mnie z pracy nie wyrzucą to bez sensu jest utrzymywac dwa domy...
zresztą na to nas nie stać. To wszystko było na nie. Za: ambicja męża i
potencjalny rozwój ...
Mój maż uważa, że to ja jestem egoistką i nie może ciągle myśleć o mnie i o
dziecku. Buhahaha. To ja mam sobie tam poszukać pracę, ja mam poszukać
przedszkole, ja mam martwić się o to, kto zostanie z Kubą, gdy zachoruje (
kto będzie chciał pracownika ktory co dwa tygodnie będzie brał zwolnienie na
tydzień, ktory będzie się co rusz wcześniej urywał, bo musi z dzieckiem na
terapię, ktory nie będzie mógł zostać po godzinach bo przedszkole czynne do
17? )
Nie wiem, czy to ja mam zły punkt widzenia? Bo te wszystkie argumenty do
niego nie docierają...
Obserwuj wątek
    • anek.anek Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:13
      z Siedlec do W-wy to jakaś godzina, półtorej jazdy. Nie wiem jak z pociągami,
      ale mój brat cioteczny dojeżdża z Siedlec do W-wy. Może więc nie zmieniać
      miejsca zamieszkania tylko niech mąż dojeżdża? Fakt, wtedy mniej czasu będzie
      dla dla rodziny, ale może to będzie jakieś rozwiązanie? Z rugiej strony mogą być
      też plusy: faktycznie łatwiej znaleźć pracę lepiej płatną niż u Was, cmoże na
      początek niech mąż dojeżdża a Ty na spokojnie szukaj takiej pracy w W-wie, która
      pozwoliłaby i na opiekunkę, i na pokrycie różnicy w kosztach mieszkania?
      • demarta Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:24
        może się też okazać, że codzienne dojazdy zeżrą tą nadwyżke kasy...
        twoje argumenty są bardzo logiczne i ja cię rozumiem, ale z drugiej strony na
        miejscu twojego męża też bym się czuła zblokowana i ograniczana. ciężka
        sprawa...
        • anek.anek Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:27
          jeżdżenie samochodem 200 km dziennie faktycznie bdzie dużym obciążeniem dla
          budżetu, ale można kupić bilet miesięczny na pociąg i chociaż spróbować.
          Rozumiem i jedną i drugą stronę. dlatego trzeba próbowąc szukać rozwiązania z
          tej sytuacji.
          powodzenia, i napisz jak to się skończyło.
          • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:29
            Pociąg jedzie dwie godziny, a nie jeżdzi za często. na 8 wyjdzie o 5, wroci o
            22, to równie dobrze może go wcale nie być...
            • attena76 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 15:07
              Magdalenka nie przesadzaj. Mój znajomy jeździ do roboty z Siedlec do wawy.
              Pociąg jedzie godzinke dwadzieścia(6:20 jest o 7:40 na centralnej)do 8 kupa
              czasu by sie dostać do roboty. powrót 16:30 w siedlcach jest o 17:40. tak wiec
              o 18 jest w domu.
              Są też prywatne busy.
              • e_r_i_n Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 09:09
                attena76 napisała:

                > Pociąg jedzie godzinke dwadzieścia(6:20 jest o 7:40 na centralnej)do 8 kupa
                > czasu by sie dostać do roboty.

                Hehe, kupa, szczegolnie, jak sie pracuje nie w samym centrum wink
                • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 10:10
                  Faktycznie, co to jest ... Tylko zauważ, że de facto jest to czas stracony. Czy
                  tu bez dojazdów czy tam z dojazdami - czas spędzany poza domem jest ten sam.
                  Zresztą nie bierzemy ( no, on nie bierze ) tej opcji pod uwagę. Albo razem tam
                  albo razem tu.
      • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:28
        Wyjdzie w zasadzie na to samo... Tez go ciagle nie będzie. Poza tym jak on
        zwolni się z tej pracy to ja też "polece"
    • elejna Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:31
      Co to za praca?Jaka daje Ci satysfakcje skoro jest marnie płatna i zdobyta
      dzięki protekcji męza?Ja bym sie zdecydowała na Warszawe jesli jestes
      wykształcona dobzre napewno cos znajdziesz,przedszkoli najrózniejszych w
      stolicy multum , pozatym dostep do terapeutów lepszy itd
      • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:34
        mam ją, ponieważ firma chciała kogoś zaufanego ( praca z pieniędzmi ) i chciała
        komuś się przysłużyć. To, ze jest kiepsko opłacana nie oznacza,że nie przynosi
        satysfakcji. Lubię to co robię, lubię kontakt z ludzmi.
        Poza tym nie wiem, czy jestem "dobrze wykształcona" a co do przedszkoli to wiem
        z forum Przedszkola jak trudno dostać się do przedszkola w Warszawie,
        szczegolnie, jak nie ma się tu meldunku.
        • demarta Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:42
          magdo, z pewnością na tym etapie, na jakim jesteście trudno jest podjąć tą
          decyzję. koniecznie musisz zadbać o szczegółową wiedzę na temat każdego
          trapiącego cię problemu. przeanalizuj wnikliwie i mozliwości żłobkowe i ceny
          ewentualnych niań i możliwosci terapii dla bąka, zorientuj się jakie są
          aktualnie zarobki na stanowiskach, jakie ciebie by interesowały, ile
          zapłacilibyście za mieszkanie i zrób sobie małą symulację, jakby to wychodziło
          miesięcznie. a mając już konkretne kwoty przed oczami cała sytuacja da się
          zwizualizować, wszystko będzie bardziej jasne i czytelne. a moze z powodu obaw
          (co jest zrozumiałe), sama zbyt negatywnie wyobrazasz sobie całą tą
          przeprowadzkę. może tak naprwadę wszystko dałoby się uprościć, może załatwić to
          wszystko nie byłoby takie trudne? narazie oceny stawiasz asekurując się tym co
          na forum czytałaś, a to niekoniecznie musi być prawdą. sprawdź sama, a wtedy
          najlepiej się zorientujesz czy twoje problemy urosłyby do niebagatelnych
          rozmiarów, czy może jednak zmalały. ostatecznie staną na tym samym
          poziomie wink))
          • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:48
            Przeanalizowałam juz kilka razy. Summa sumarum zakladając, że nie znajdę od
            razu pracy mamy tam mniej 800 po odliczeniu wszystkich opłat. tam tysiąc wiecej
            ale i mieszkanie tysiac więcej.
            Co terapii jestem zorientowana, przed ślubem mieszkałam własnie w Warszawie,
            zresztą częsciowo na terapię tam jeżdzimy. Ceny mieszkań, życia, niań są mi
            znane. Jeśli patrzeć tylko na finanse to jeśli znajdę pracę o zarobkach na tym
            poziomie, co teraz ( 1200 netto ) to wychodzimy na zero ( przedszkole jest w
            warszawie droższe) Mojemu mężowi nie chodzi o finanse ale "możliwość rozwoju",
            Brak nudy, i, o naiwności, liczy, że na państwowej posadzie będzie pracował 8-
            16.
            • demarta Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:54
              czyli problemem nie były by ani finanse, ani organizacja życia, bo suma sumarum
              wyszlibyście na to samo. do tego mąż chciałby pracować krócej i udałoby mu się
              to (zakładając optymistycznie). czyli największą zmianą byłoby miejsce
              zamieszkania. czyli popatrzyłabym na to z tej strony: czy wolę mieszkać w małym
              mieście, czy w stolicy, czy mieć do dyspozycji mniej, czy więcej sklepów
              obojętnie z czym, np. z ciuchami, czy ważna byłaby możliwość pójścia do teatru,
              kina, wiadomo, że oferta w wawie jest lepsza itd.itp. skoro wasze warunki
              materialne nie zmienią się drastycznie, to rozważ aspekty pozapracowe, związane
              z atrakcjami i uciążliwościami w obu miejscach zamieszkania.
              • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:58
                też nie. Całe życie panieńskie mieszkalam w Warszawie. Siedlce nie są na tyle
                male, żeby był problem ze sklepem smile A do warszawy do Kina nie problem
                podjechać. zresztą ja jestem domatorką, takie rzeczy zawsze były mi obojętne.
                Powod jest taki: on ma dość tej tu pracy, monotonnej, bez perspektyw i
                nierozwijającej. Chociaż nie wiem, czy każda inna nie będzie wg niego podobna.
    • zuzia.zet Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:38
      magdalenkaaa78 napisała:

      > Mój maż uważa, że to ja jestem egoistką i nie może ciągle myśleć o mnie i o
      > dziecku. Buhahaha. To ja mam sobie tam poszukać pracę, ja mam poszukać
      > przedszkole, ja mam martwić się o to, kto zostanie z Kubą, gdy zachoruje (
      > kto będzie chciał pracownika ktory co dwa tygodnie będzie brał zwolnienie na
      > tydzień, ktory będzie się co rusz wcześniej urywał, bo musi z dzieckiem na
      > terapię, ktory nie będzie mógł zostać po godzinach bo przedszkole czynne do
      > 17? )
      >
      Z tego, co napisałaś powyżej, jedynie poszukać pracy musisz/powinnaś sobie
      sama, choćby po to, aby nie powtórzyła się obecna sytuacja.
      A reszta? Jeśli dobrze zrozumiałam, to Kuba jest Waszym wspólnym dzieckiem,
      dlaczego więc to TY MUSISZ znaleźć przedszkole, martwić się, co będzie, jak syn
      zachoruje itp. Wybacz, ale dałaś się nieźle zmanipulować, bo wg mnie to Twój
      mąż jest egoistą.
      • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:40
        Dla jasności: nikt mi w tej firmie nie wypomina, że mam pracę przez męża. Nie
        jestem dyskryminowana. Ale jak on by odszedł to myślę, ze atmosfera stałaby się
        tu nie do wytrzymania.
        Zresztą rozmawialiśmy: albo razem tam albo tu. Dojazdy nie wchodzą w grę.
    • montechristo4 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:44
      a jak zniesie totalną zmianę otoczenia Kuba? Na pewno będzie mu trudniej od
      nowa przystosować się do nowych warunków.
      Nie umiem Ci nic poradzić, może przedyskujtujcie to jeszcze raz i zaryzykuj....
      Nam po przeprowadzce do Warszawy było bardzo ciężko ze względu na starszego
      syna właśnie - przeprowadziliśmy się, kiedy szedł do drugiej klasy i chociaż
      jest dzieckiem kontaktowym, to bardzo źle to zniósł.
      Ale po jakimś czasie wszystko się poukładało i teraz jest naprawdę dobrze.
      • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:53
        Właśnie tego też się boję. Kubuś już ma tu swoje przedszkole. Wyszukane,
        wysądowane, gdzie Panie wiedziały , jaki problem jest z Kubą, gdzie wcześniej
        chodziłam z nim, żeby zobaczyć, czy ciocie i miejsce będzie mu odpowiadać. I tu
        już przyzwyczaił się ( trochę było problemów ) do tego stopnia, że nie chce
        wychodzic, dzieci go też zaakceptowały.
        Nie wiem, czy znajdę takie z taką atmosferą, tak blisko i tak ...tanio.
        Może panikuję, ale nie wyobrażam sobie, ze pracuję na dwie zmiany czy w
        usługach do 19 i o 20 odbieram go z przedszkola. Mój brat , kawaler sam szukał
        dłuuuugo pracy biurowej.
        • babka71 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 14:11
          faktycznie masz problem...
          a jaka to super praca w Warszawie czeka na męża??
          • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 14:14
            Informatyk w urzędzie wojewódzkim. ta - taaaka fucha.
    • ominika Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 13:57
      Ze wzgledu na Kubę nie decydowałabym się. Praca praca, ale jak zmienisz miejsce
      zamieszkania i Mały wpadnie w regres, bo duże zmiany dla dzieci autystycznych to
      ogromne przezycie to ty do pracy nie pójdziesz. A fachowa opiekunka, która
      poradzi sobie z Kubusiem - w sensie - madrze sie nim zajmie, tak jak dzieckiem
      autystycznym zając sie nalezy - bedzie Cie duzo kosztowac. Wiem cos o tym, bo
      tez mam córke autystyczna i przeszłam na własnej skórze zmiany, przeprowadzki i
      tak dalej... A z przedszkolem dla dziecka autystycznego wcale nie jest tak
      słodko w Warszawie. To tez już przerabiałam. Opiekunka na hasło "dziacko
      autystyczne" podwyższa stawke co najmniej o 30 %. Ja nie zdecydowałabym się na
      takie zmiany, jesli Mały teraz dobrze funkcjonuje. Może za jakiś czas, kiedy sie
      umocni, kiedy bedzie łatwiej mu zaakceptowac zmiany, ale teraz jest ryzyko, ze
      to się może na nim niekorzystnie odbić...
    • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 14:12
      Właśnie zapytałam męza, czy pomyślał, co tam będzie z Kubą. A on na to, z
      rozbrajajacą szczerością: Nie, myślałem tylko o sobie.
      I dalej: to ja zrezygnuję, ale TY wynegocjuj, zebym pracował tu od 8 do 16...
      Normalnie ręce mi opadły...
      • ominika Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 14:15
        Wiesz, to przyke, bo w zyciu przeciez nie tylko o kase chodzi... Stan Waszego
        Synka jest bardzo ważną okolicznoscią, która trzeba brac przy podejmowaniu
        wszelkich decyzji, których konsekwencje dotycza tez dziecka. Stawianie sprawy,
        ze to Ty jesteś za wszystko odpowiedzialna i to Ty masz organizowac wszedzie
        Wasze zy6cie jest co najmniej nie w porządku, ale to juz pewnie sama wiesz...
        • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 14:20
          he, moj mąż uważa, że wszyscy psychiatrzy to debile a autyzm jest wymysłem,
          mającym uspawiedliwić niedołęsto wychowawcze matki. Swoją teorię udowadnia tym,
          że jak syn poszedł do przedszkola to zaczęły się pojawiać pierwsze słowa a jak
          za długo siedzi ze mną ( np, urlop ) to dziczeje i nie rozwija się.
          Ja nie jestem typem ryzykantki. Ryzykować mogłam, gdy za ślubnego wychodziłam i
          przeprowadziłam się z warszawy do Siedlec. Ale teraz nie mogę liczyć na to , że
          się uda ( a jeśli się nie uda? ) jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie. Ba,
          sama bym sobie poradziła...
          • polla10 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 15:46
            nikt nie podejmie za ciebie decyzji ale przedstawie ci moja sytuacje. moj maz
            pochodzi z bardzo malego miasteczka gdzie pracowal po studiach przy kopaniu
            dolow, nie narzekal choc bardzo chcial cos zmienic w swoim zyciu. trafila sie
            fajna praca w niemieckiej firmie w lodzi i nie zastanawiajac sie ani sekundy
            przenieslismy sie (wczesniej mieszkalismy u tesciow) wiec ja szczegolnie
            cieszylam sie na ta zmiane. jestesmy tu juz dwa lata wynajmujemy mieszkanie dwa
            tycie pokoje za 650zl. maz dostal awans ale rowniez ma dosc juz tej pracy, zbyt
            stresowa za duzo obowiazkow chce odejsc... a ja mimo ze mialam szukac pracy
            nadal siedze z malym, ma juz prawie 3 lata, do przedszkoal chodzic nie chcial a
            opiekunka bylaby drozsza niz wynagrodzenie z mojej pierwszej pracy. w banku
            zaproponowali mi 650zl. teraz siedze sama z dzieckiem w 36m kw i mam dosc.
            wiesz co robimy przenosimy sie spowrotem, malo tego na wies... po tym wszystkim
            doszlam do wniosku ze ktos z rodziny dobrze jak jest blisko, ze ma kto
            wczesniej odebrac malca z przedszkola ze zaopiekuje sie nim jak tzreba. to jest
            naprawde duzo. a teatry kina i tym podobne, na to trzeba miec kase i z kim
            zostawic dziecko-opiekunka przez nia zbankrutujesz bo za wyjscia wieczorne
            policzy 3 razy wiecej. przemysl dobrze sytuacje, ale widze ze nie chcesz sie
            przeprowadzac.
            • polla10 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 15:55
              jeszcze jedno nie zalujemy ze sprobowalismy innego zycia bo dzieki niemu maz
              zdobyl doswiadczenie w pracy i moze starac sie o lepsza prace tam gdzie wrocimy
              niebawem
    • mangolda Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 16:59
      Sporo ponad średnią krajową to jest ok. 4000 zl. W warszawie ma mieć o 1000 zl,
      czyli 5000 zl. Taka stawka za prace od 8-16 + stabilne zatrudnienie to jest
      bardzo dobra oferta. Spokojnie moglabys pozwolic sobie na niepracowanie przez
      jakis czas.
      • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 24.10.06, 17:07
        Tak. Tylko że splacamy nie nas kredyt, na pensji meża siedzi komornik. tak więc
        4000 czy 5000 na papierze a w rzeczywistości... poza tym ja nie znam pracy,
        gdzie informatyk siedzi 8 - 16, z dośwaidczenia wiem, że wraca taki z pracy
        okolo 20.
        • semijo Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 00:26
          Nie wiem, moze się myle, ale praca w urzędzie wojewódzkim nie jest zbyt
          rozwijająca. Godziny rzeczywiście zachęcające, ale jeśli męzowi chodzi o rozwój
          zawodowy to moze sie rozczarować. I czy on jest pewny że będzie tam zarabial
          5000 zl? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć.
          • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 10:08
            Mąż raczył mnie doinformowac, że to jest coś związanego z Urzędem Wojewódzkim,
            nie sam Urząd ( w którym nota bebe pracował kilka lat temu i , o ile wiem, były
            to bardzo przyzwoite pieniądze) Zresztą zakladam, ze skoro proponują więcej niż
            ma teraz ( a wiedzą, ile teraz ma ) to chyba mają możliwość tyle zaproponować.
            Natomiast nie wierzę w pracę 8- 16.
            Nie wyobrażam sobie też dojazdów - czasowo wyjdzie na to samo, co mamy tutaj.
            Może jestem dziwna, ale nie wyobrażam sobie szukania pracy w Warszawie siedząc
            w Siedlcach, tu pracując i tu w zasadzie samodzielnie zajmując się dzieckiem.
        • malila Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 09:54
          magdalenkaaa78 napisała:

          > 4000 czy 5000 na papierze a w rzeczywistości... poza tym ja nie znam pracy,
          > gdzie informatyk siedzi 8 - 16, z dośwaidczenia wiem, że wraca taki z pracy
          > okolo 20.

          Ale chyba nie w Urzędzie Wojewódzkim?
          Jeżeli nie chcesz zostać ze wszystkim sama, to postaw mu taki właśnie warunek:
          niech znajdzie przedszkole, niech na co drugą czy co trzecią rechabilitację
          jeździ on - czy jak się tam umówicie.
          Być może Twój mąż jest egoistą, ale wydaje mi się, że z drugiej strony Ty też
          niemało od niego wymagasz, bo niemal całkowitego podporządkowania się rodzinie.
          Tobie, tu gdzie jesteś jest dobrze, wygodnie, a jemu najwyraźniej brakuje
          powietrza. Jeśli wymusisz na nim rezygnację z siebie, to obawiam się, że za
          kilka lat będziecie na siebie warczeć. Poza tym być może on patrzy bardziej
          perspektywicznie. Dzisiaj, jeśli nie idzie się do przodu, to tak jakby sie
          cofało. Jeśli on nie wykona tego ruchu, to za kilka lat może już nie być dla
          niego pracy. UW może nie jest szczytem marzeń, ale może być dobrą bazą do
          rozglądania się za czymś lepszym.
          Jeśli chodzi o dziecko, to myślę, że nie warto podchodzić do tego aż tak
          pesymistycznie. Wiadomo, zmiana otoczenia będzie się wiązać z pewnym stresem,
          ale IMO nie będzie on tak ogromny, żeby rezygnować dla syna ze wszystkiego.

          Osobnym problemem, ale wiążacym się z Waszą sytuacją jest niemożność
          zaakceptowania choroby dziecka przez Twojego męża. Tyle że znając jego opinię o
          psychiatrach i psychologach - do takowego na konsultację on się nie uda.
          Niewykluczone jednak, że większe miasto otworzy mu oczysmile
    • kicia7 Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 00:38
      Magduś, w temacie się nie wypwowiem, ale zestawiwszy aktualny wątek z wątkiem o
      placu zabaw, to chyba jednak byłoby dobrze, żeby Twój ślubny udał się jednak do
      specjalisty od chorób duszy. Mam wrażenie, że coś mu dolega, co skutkuje
      obłędnym kontrolowaniem Ciebie i chęcią przeprowadzki do Warszawy.
      • majaaaaa Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 08:56
        Nie dziwię Ci się. Gdyby Twój maż myślał dojrzale całościowo o rodzinie, a nie
        tylko o sobie pewnie nie miałabyś takich rozterek i skłonna byłabys sie
        przeprowadzić. Nie podoba mi się jego stosunek do Ciebie, to nie wrózy pomyślnie.

        Chyba lepiej, abyś została na starym zanim synek skonczy przedszkole. Meża siłą
        nie zmusisz do zmiany zdania, bo pewnie urządzi Ci piekło w domu na co dzień,
        jak zrezygnuje z tamtej propozycji. Zaryzykujcie jednak na okres próbny dojazdy.
        Ciebie zapewne od razu nie zwolnią, on będzie miał okazję zasmakować życia
        (pracy!) w stolicy. Jeżeli po kilku miesiacach bedzie zadowolony z pracy, to
        chyba nie pozostanie Ci nic innego, jak pójść za nim, niemniej wczesniej niech
        to ON rozgladnie się za własciwym przedszkolem, ofertami pracy dla
        Ciebie,opiekunką (wszak będzie na miejscu). A czy w Siedlacach nie ma szans na
        nową pracę?


    • montija Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 09:05
      My też borykamy się z takim problem jak przeprowadzka. Sytuacja jest taka, że
      teraz mieszkamy w Katowicach a mamy zamieszkać w Bielsku. Mąż zaczyna 6
      listopada i narazie będzie dojeżdżał samochodem na gaz bo taniej. Nie chodzi
      tutaj o pieniądze tylko o dziecko żeby go tak nie odrywać od wszystkiego. Ja
      zacznę pracowac na pół etatu a po jakimś czasie zamieszkamy razem tam w
      Bielsku. Nasz synek jest za mały na przedszkole i poza tym ma kochającą nianię
      którą ja też bardzo cenię. Jedyny mankament tego to brak męża w domu. Ale teraz
      też prawie go nie ma. Ja wybrałabym opcję mąż dojeżdża ja sama szukam pracy i
      jak znajdę to ruszamy dalej.
      powodzenia.
      • mor_lena Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 10:09
        A może da się pójść na kompromis i odczekać, aż wasz mały skończy przedszkole i
        będzie szedł do szkoły czy zerówki. Wtedy tak czy inaczej będzie musiał zmienić
        otoczenie i może to można by było połączyć z przeprowadzką (większy stres, ale
        jeden). Rozumiem, że obecna oferta pracy tak długo nie poczeka, ale jakbyście
        się z mężem dogadali, że teraz jakoś przeboleje, a w ostatnim roku przedszkola
        poszuka czegoś intensywnie w Warszawie, to może sytuacja dałaby się jakoś
        rozwiązać?
        • magdalenkaaa78 Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 10:11
          Ja nie mam żadnej pewności, ze nasz maluch skonczy przedszkole o czasie i nie
          dam mu takiej gwarancji. Poza tym ta propozycja jest teraz, a nie wiem, co
          będzie za kilka lat. On tej pracy nie szukał - sama się zgłosiła.
          • mor_lena Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 10:15
            No to nie mam pomysłu. Ale, jak tak sobie analizuję sytuację, to ja osobiście
            chyba bym zaryzykowała przeeprowadzkę. Wiem, że łatwo mówić, kiedy się nie stoi
            przed takim dylematem, ale chba rzeczywiście wyjechałabym z mężem i dzieckiem.
            pozdrawiamsmile
          • babka71 Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 11:49
            u małża w pracy "ludki" dojeżdzają z Łodzi, Grodziska, z Siedlec itp..może i
            twój mógłby tak samo???
            zapytaj??, pogadaj..
    • adaspy Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 10:42
      Ja tez sie boje przeprowadzki a wyjezdzam do Londynu az
    • iljana Re: Boję się przeprowadzki 25.10.06, 11:43
      Napisałam się jak szalona i wszystko się wykasowało smile może to i dobrze.
      Popieram kicię 7.

      Madziu myśl o sobie i synku, bo jak obserwuję twoje posty, a zwłaszcza FENOMEN
      twojego męża, to wszystko czarno widzę.
      Człowiek ten choć tworzy z wami jakiś świat rzeczywisty nie jest w stanie
      zaakceptować swojej rzczywistości, tego co los mu przyniósł i moze przez to
      stał się nieciekawym człowiekiem... nie, ujmę to inaczej, MĘŻEM i OJCEM.
      Uważam ze gdziekolwiek nie będziecie to będzie się kiepsko układać bo on jest
      niezadowolony, bo ma frustracje których przyczyną jest on, ty i syn.

      Teraz w siedlcach masz jakoś poukładane życie - TY, MAŁY i twój mąż. Układa wam
      się w rodzinie różnie, ale super nie jest, zgodzisz się?
      Zmienisz swój i synka świat.. najłatwiej będzie mężowi, ale ty się pogubisz
      moim zdaniem i na dodatek nie uzyskasz wsparcia męża.. tylko usłyszysz kolejne
      pretensje itp.

      Tak ja to widzę, bo tak zbudowałam sobie obraz twojego męża...ciebie, a co za
      tym idzie obraz waszego życia. Wiem, tylko na podstawie kilku info jakie nam
      dałaś.. ale trudno.. tak jest. Gdyby facet był zaangażowany w ciebie i syna,
      moze spojrzałabym inaczej. Ale tak nie jest. I nie ma tu nic do rzeczy fakt, ze
      utrzymuje was, chce więcej zarabiać itp.
      Masz bardzo ciężko, lżej ci nie będzie i to jest smutne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka