demarta
27.10.06, 20:36
każdy mały bąbel przechodzi przez wszystkie fazy rozwoju, zanim stanie się
samodzielnym "szkodnikiem". ja mam w domu taką jeszcze małą "glizdę", chociaż
powoli staje się coraz bardziej komunikatywny i już stwierdzam z perspektywy
czasu, że jest totalnie inny niż przed paroma tygodniami. wiem, że każdy
okres ma swoje i przyjemności i uciążliwości, ale ja tak najbardziej nie mogę
się doczekać, kiedy wezme go za łapkę, pójdziemy do zoo, zjemy watę cukrową i
będziemy snuć opowieści letniej treści.
a wy, mamy starszych dzieciaków, do jakiego okresu rozwoju waszych bąbli
macie największy sentyment? kiedy były dla was najciekawsze, najzabawniejsze,
niepowtarzalne?