Dodaj do ulubionych

W...wilam sie!!!

05.11.06, 00:49
Bylam z dziecmi w parku.Podchodzimy do drabinek,moj synek(12 m-cy) widzi
dziewczynke(ok.2lat) i sie do niej usmiecha.Dziewczynka podchodzi do mojego
synka i ni stad ni zowad,popycha go tak,ze maly upada centralnie na tyl
glowy.Wrzasnelam na dziewczynke,ze jest niegrzeczna,bardzo niegrzeczna,ze to
jest bobas jeszcze.Na to jej babcia,ktora ANI PRZEPRASZAM,ANI SKRUCHY,mowi ze
to nie "niegrzeczna dziewczynka" tylko niegrzeczny czyn(wszystko po
angielsku,bo to w Kanadzie).Przytulila wnuczke mowiac do niej "juz dobrze,juz
dobrze".Nie,zeby tej malej-ze tak nie wolno,ze to dzidzius...No sie wkurzylam
totalnie!Podnioslam synka,zabralam sie i poszlam w dluga,krzyczac jeszcze za
soba "a gdzie przepraszam?".A MOZE TO JA PRZESADZAM?moze powinnam
powiedziec,ze nic sie nie stalo???Nawet,jesli powinnam,to nigdy tak nie
zrobie,bo NIENAWIDZE takich bab,co swoje dzieci(wnuki) za ideal uwazaja,gdy
te bija,zabieraja zabawki,popychaja inne dzieci!
Obserwuj wątek
    • figrut Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 00:57
      Też bym się w...ła. Czy bezstresowe wychowanie typu "to nie dziecko było
      niegrzeczne, tylko sam czyn" dotyczy już całego świata ?
      • aleksandrynka Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 11:37
        Czy bezstresowe wychowanie typu "to nie dziecko było
        > niegrzeczne, tylko sam czyn" dotyczy już całego świata ?

        ???
    • mongolia4 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 02:03
      Ja sie tobie wcale nie dziwie,tez bym byla wk...wiona.Ja sie narazie jeszcze
      nie spotkalam z taka sytuacja,mieszkam w u.s.a.Maly ma 13-miesiaczkow.
      Jak jestesmy na placu zabaw i ktos popchnie kogos to zaraz matki przylatuja i
      przepraszaja,ja tez tak robie jak moje popchnie czy tam cos zrobi.
      • gacusia1 No,dokladnie!!! 05.11.06, 02:46
        TU tez tak jest,ale ta pani to chyba "nietutejsza" byla ,-))) Caly czas o tym
        mysle i zaluje,ze jeszcze jej nie dopalilam czegos.
    • mama_kotula Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 02:20
      Gacusia, oczywiście miałaś prawo się zdenerwować, bo dwulatka zachowała się
      niegrzecznie, a twojemu dziecku niewątpliwie stała się krzywda, i mogła być
      tragiczna w skutkach.
      Heh, i już w pierwszym zdaniu wyszła moja tendencja podobna jak u tej babci.
      Zauważ, że nie piszę "dwulatka była niegrzeczna" tylko "zachowała się
      niegrzecznie" - oceniam działanie, a nie osobę - wolę unikać zwracania się do
      dzieci w sposób, który może je w jakiś sposób zetykietować. Czyli: zachowujesz
      się niegrzecznie (nie: jesteś niegrzeczny), postąpiłeś w sposób nieuczciwy (nie:
      jesteś nieuczciwy) itd. Akurat tutaj u mnie babcia inplus.

      Reakcja babci - odruchowa, choć nie ukrywam, że raczej niewłaściwa. Chociaż...
      weź pod uwagę, że babcia zorientowała się, iż jej wnuczka (przypominam: dziecko
      d.w.u.l.e.t.n.i.e "na oko") przestraszyła się obcej baby wrzeszczącej do niej
      opętańczo i dlatego starała się ją pocieszyć. Pomyliła kolejność? Najpierw
      powinna opierniczyć z góry na dół? Zapewne tak. Teoretycznie. Nie wiem, co bym
      zrobiła w takiej sytuacji. W przypadku starszego dziecka (2,5-3-letniego) na
      pewno bym nie pocieszała, nie przytulała, tylko jasno wyklarowała, w czym rzecz
      i dlaczego ta pani tak wrzeszczy. Z dwulatkiem... hm, nie jestem w stanie
      powiedzieć. Z doświadczenia wiem (niestety), że taki dwulatek jest w stanie
      panicznie przestraszyć się krzyku, że zapomina, w związku z czym się na niego
      wrzeszczy, nawet jeśli wrzeszczy mu się dobitnie "bad girl, very bad girl!!!!".
      Aaa - babcia faktycznie powinna cię była przeprosić za zachowanie wnuczki. Tu
      inminus.

      A teraz przechodzę do konkretów: tak, jesteś przewrażliwiona.
      Dwulatek to _małe_dziecko_. Może nie jest to "dzidziuś", ale jest to nadal
      m.a.l.u.t.k.i.e dziecko, które nie panuje nad niektórymi swoimi reakcjami, pewne
      rzeczy robi z ciekawości, pewne rzeczy w obronie terytorium, pewne rzeczy po
      prostu bezmyślnie, ale - na litość boską: mało który dwulatek robi coś złośliwie
      i z pełną świadomością konsekwencji (tak, tak, uprzedzam komentarz: wiem, iż
      złośliwe dwulatki istnieją). Oczywiście nie stosuję tu zasady "jest mały i nie
      rozumie" (o której zresztą niedawno była dyskusja), ale pewnych idiotycznych
      zachowań dwulatka nie jesteś w stanie przewidzieć. Nawet dziecię, które ma od
      urodzenia wpojone "nie wolno popychać nikogo", może mieć niespodziewanie swój
      pierwszy raz (w najlepszym wypadku ostatni). I dlatego - patrz poniżej:

      Twój wrzask na dziecko był imho reakcją niedopuszczalną i skandaliczną (wiem,
      wiem, przede wszystkim emocjonalną, ale mimo wszystko...).
      W ogóle wrzask jest reakcją niedopuszczalną (przyznaję, zdarza mi się, ale nie
      jestem z tego dumna i nie wieszam wątków na forum).

      Odchodzenie z krzykiem żalu "a gdzie przepraszam?!" - rotfl, wieeelkie rotfl

      Ps. Mam jeszcze jedno pytanie: z twojego postu wynika, że podniosłaś synka
      dopiero po nawrzeszczeniu na dziewczynkę, wymianie zdań z babcią, a nie
      bezpośrednio po upadku? surprised
      • mama_kotula Aha 05.11.06, 02:30
        Ja również takich osób, które uważają swoje dziecko za ideał, nie trawię programowo.
        Niemniej jednak nie trawię również osób, które wrzeszczą na moje dzieci - i nie
        mam tu na myśli osób, które zwracają im uwagę, bo akurat nie mam nic przeciwko
        temu, wręcz przeciwnie, ale forma zwracania tej uwagi pt. "dziki wrzask" nie
        mieści się w moim zakresie tolerancji.
        • gacusia1 Bo Twoje dzieci nie popychaja innych dzieci 05.11.06, 03:09
          i nie byly przez te inne dzieci rowniez krzywdzone-prawda???
          Jesli kiedykolwiek(nie zycze!) znajdziesz sie w takiej sytuacji,jak ja to moze
          zrozumiesz moj "dziki wrzask"(corka mowi,ze nie byl dziki ,-))) )Jesli jednak
          uda Ci sie powstrzymac "dziki wrzask",to po prostu Ci pogratuluje.
          • e_r_i_n Re: Bo Twoje dzieci nie popychaja innych dzieci 05.11.06, 09:46
            Mama_kotula napisala madrze i prawdziwie, nie ma co powtarzac. Rozumiem
            zdenerwowanie, ze nie bylo przepraszam. Natomiast jakikolwiek wrzask w takiej
            sytuacji, jest moim zdaniem zbyt gwaltowna reakcją. Twojemu dziecku to nie
            pomoze, dziewczynki nie zmieni, a tylko podgrzewa atmosfere.
            Moje dziecko z roznymi sytuacjami sie spotykalo w starciu z rowiesnikami. I
            jesli jakie inne dziecko bylo wobec niego agresywne, to najpierw chwile
            czekalam, czy opiekun zareaguje, a jesli sie to nie dzialo, to SPOKOJNIE
            zwracalam temu dziecku uwage, ze tak sie nie zachowuje. Na pewno nie mowilam,
            ze jest niegrzeczne/niewychowane.
        • anna.lucyna Re: Aha 06.11.06, 10:18
          C.z.y.t.y.n.i.e.p.o.w.i.n.n.a.ś.s.p.a.ć.o.t.e.j.p.o.r.z.e?
          • mama_kotula Re: Aha 06.11.06, 13:16
            anna.lucyna napisała:

            > C.z.y.t.y.n.i.e.p.o.w.i.n.n.a.ś.s.p.a.ć.o.t.e.j.p.o.r.z.e?

            big_grinDDDDDDDD
      • gacusia1 Kotula!Chyba Ci sie cos pomylilo!!!! 05.11.06, 03:04
        " mało który dwulatek robi coś złośliwie
        i z pełną świadomością konsekwencji "
        Dwulatek wychowywany w sposob ZWYCZAJNY(tak to nazwe),nie "bezstresowy" jest
        juz w stanie ROBIC RZECZY ZLOSLIWIE I NIEZLOSLIWIE,no chyba ze jest opuzniony w
        rozwoju(jesli taka wlasnie byla dziewczynka-to nie bylo widac ,-))) )

        "rzeczy robi z ciekawości"-PRZEWRACA INNE DZIECI UZYWAJAC CALEJ SWOJEJ SILY???
        To robia dwulatki "z ciekawosci"???Moze bym uwierzyla,gdybym 11letniej corki
        nie miala-i nie adoptowalam jej w wieku 10lat!!!

        "Twój wrzask na dziecko był imho reakcją niedopuszczalną i skandaliczną (wiem,
        wiem, przede wszystkim emocjonalną, ale mimo wszystko...)."-pogadamy,jak
        znajdziesz sie w podobnej sytuacji!Gdy Twojemu dziecku(tylko,ze Twoje sa
        starsze) ktos(OBOJETNIE KTO!) ZROBI KRZYWDE.

        "Ps. Mam jeszcze jedno pytanie: z twojego postu wynika, że podniosłaś synka
        > dopiero po nawrzeszczeniu na dziewczynkę, wymianie zdań z babcią, a nie
        > bezpośrednio po upadku? surprised" -Tu Twoj brak wyobrazni rozlozyl mnie na
        lopatki.Nie,droga pani DOKTOR PSYCHOLOG,synka podnioslam natychmiast,krzyczac
        na dziewczynke.Nie czekalam,az sie biedak wykrwawi na smierc,zeby moc dopiero
        po tym zakatrupic slepo zakochana babcie i sprawczynie czynu
        zwanego "nieumyslnym??? spowodowaniem smierci"
        Kotula,chyba Ci cos zaszkodzilo ostatnio,co??? ,-))))
        • syriana gacusia wyluzuj 05.11.06, 09:15

        • osmanthus Re: Kotula!Chyba Ci sie cos pomylilo!!!! 05.11.06, 09:19
          A ja sie podzielam zdanie mamykotula. To nie dziecko jest "naughty/bad" tylko jego czyn.

          Poza tym mysle, ze krzyczac na 2-latke (?) przestraszylas rowniez swoje dziecko.
          Ja bym sie raczej skoncentrowala na wlasnej, pokrzywdzonej progeniturze.
          Z ciekawosci zapytam: czy na terenie zabaw byl softfall?
        • syriana gacusia wyluzuj 05.11.06, 09:21
          rozumiem zdenerwowanie, sytuacja mogła być groźna
          ale Twoja reakcja też szczytem dobrego wychowania nie była

          taka krucjata na pół świata na dwuletnie dziecko, nie do końca zdające sobie
          sprawę z ewentualnych następst popchnięcia, świadczy o Twoim przewrażliwieniu

          a Kotuli odpowiedziałaś w tak "merytoryczny" i kulturalny sposób, że możesz
          uchodzić za nerwową i przewrażliwioną nie tylko w sytuacjach kryzysowych

          ps. coś się stało synowi?
          (skoro nie czekałaś aż się wykrwawi na śmierć --> zaczął krwawić??)
          • gacusia1 Dzieki,Syriana! 05.11.06, 16:13
            Ty jedyna zwrocilas uwage na fakt,ze synkowi COS SIE STALO.Hehe,wiesz to
            wlasnie jest typowe-niedostrzeganie problemu tam,gdzie jest,ale wytykanie
            bledow nieistotnych.P.S.Na szczescie to bylo tylko niegrozne otarcie,ktorego
            NIE POWINNO BYC!
        • joanna35 Re: Kotula!Chyba Ci sie cos pomylilo!!!! 05.11.06, 10:36
          gacusiu z całym szacunkiem - mam dwóch synów - zdrowego i opóźnionego i w całym
          swoim 6 letnim życiu ten opóźniony nie był nigdy dla nikogo złośliwy. W
          przeciwieństwie do mojego zdrowego 8 latka, któremu i owszem zdarza się.
        • gandalf26 Re: Kotula!Chyba Ci sie cos pomylilo!!!! 05.11.06, 12:57
          A skad wiesz ze reakcja Babci nie byla konsekwencja Twojego krzyku na jej
          wnuczke? Skad wiesz ze za chwile Babcia nie wytlumaczyla wnuczce ze jej
          zachowanie bylo zle?
          Oczywiscie ze to czyn byl zly, a nie samo 2 letnie dziecko.
        • mama_kotula Gacusiu, rybeńko :) 05.11.06, 14:07
          Nie unoś się.
          Primo - mało który dwulatek jest świadom "całej swojej siły" (piszę z własnego
          doświadczenia, bo pieszczotliwe klepnięcia, które otrzymuję czasem od córki,
          potrafią przyprawić mnie o syk bólu).
          Secundo - owszem, dziewczynka popchnęła umyślnie. Ale dziewczynka chciała
          przekazać tutaj komunikat "nie pozwolę mu wejść na moją drabinkę" (a nie
          intencje "chcę, aby upadł i go bolało"). Moja córka zaczęłaby pewnie wrzeszczeć
          "dzieci nie mogą, to jest Ani djabinka, nie wchodzić", podejrzewam, że również
          byłaby skłonna popchnąć, niemniej jednak staram się do tego nie dopuszczać.

          Moje dzieci non stop się leją, nadmienię, że spychanie młodszej siostry ze stołu
          na tył głowy już zaliczyliśmy, lanie brata po głowie szczeblem od łóżeczka
          również. Oboje uczęszczają do przedszkola i młoda dwa razy wróciła z podbitym
          okiem. Tak więc - koleżanko - moim dzieciom również dzieje się od czasu do czasu
          krzywda. Pudło.

          Owszem, zaszkodziło mi. Zaszkodził mi wątek jednej matki histeryczki ;->.
    • lola211 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 07:46
      Nastepna przewrazliwiona mausia dzidziusia.Ty lepiej nie chodz na place zabaw,
      bo na bank jeszcze nie raz jakis "perfidny" dwulatek popchnie Twoje dziecko,
      nie raz jakies wredne 2- letnie bachorzysko sypnie mu piachem po oczach.Wkolo
      same niewychowane dzieci, oprócz Twojego bobaska rzecz jasna..
    • monia145 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 09:40
      Skąd podejrzenie , że dziewczynka to, co zrobiła, uczyniła złośliwie?
      Nigdy popychajacego 2-latka nie widziałaś? Przeciez to dziecko było tylko
      odrobinę starsze od Twojego- jak pieknie zmieniłaś retorykę- Twoje dziecko
      to "bobas, dzidziuś", a dziewczynka wyłania się nam z opisów jako połączenie
      Damiena z filmu Omen z laleczką Chucky......
      Reakcje babci rozumiem- gdyby ktoś nawrzeszczał na moje dziecko, zetykietował
      je, to nie uginałabym się w pas i go nie przepraszała w tej samej chwili-
      najpierw musiałabym syna pocieszyć, uspokoić. Ale gdybym zobaczyła Twoją dalszą
      reakcję- obrażenie się i usłyszała kolejne krzyki pod moim adresem, to bym się
      zastanowiła dwa razy....
      Wyobraź sobie te sytuacje jeszcze raz i pomyśl, jaki obraz własnej osoby
      stworzyłaś....Trochę taki, w jaki sposób odpowiedziałaś Kotuli....histerycznie
      i napastliwie...
      • grzalka Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 10:33
        moim zdaniem Twoja reakcja była po pierwsze zupełnie niedojrzała (a od dwulatka
        wymagasz, oj wymagasz...) po drugie bardzo niegrzeczna
    • alfama_1 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 10:56
      Cóż, babcia zachowała się mądrze (oby u nas na placach zabaw częściej takie
      babcie były), Ty wystraszyłaś cudze i swoje dziecko i zachowałaś się
      niegrzecznie.
      Twoje dziecko ma na razie rok co nie zwalnia Cię z obowiązku (jeśli chcesz
      mądrze interweniować) poznania podstaw psychologii dwulatka. Dziecko w tym
      wieku nie robi rzeczy ze złośliwości, nie jest niegrzeczne tylko właśnie
      zachowuje się tak czy inaczej. Często popycha, zabiera i inne takie.
      Gdybym była na miejscu tej babci zachowałabym się tak samo, ewentualnie później
      próbowała załagodzić sytuację ale raczej nie wobec wrzeszczącej na moje dziecko
      kobiety.
      • redmiss Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 11:38
        ja czegoś nie rozumiem w tym całym "bezstrsowym" wychowaniu...

        dlaczego powiedzienie dziecku, ze "jest niegrzeczne" w tym momencie, w którym
        popełniło czyn "niegrzeczny" ma byc dla niego stresujące??? przecież jeżeli
        robi coś źle, jest w tym momencie złe. dla mnie to chore z lekka jest... jesteś
        dobry, wspaniały, kochany, ale źle sie zachowujesz, brzydko robisz, postępujesz
        niewłaściwie...
        mojemu dziecku zawsze mówię, że źle się zachowuje i W TYM MOMENCIE, TERAZ jest
        niegrzeczne! no jak to brzmi: oj, brzydko zrobiłes, ale ogólnie jestes grzeczny.

        wink

        srele morele z tym bezstresowym wychowaniem, nie popieram i jestem pewna, ze na
        dłuższą metę się nie sprawdzi.


        my same byłyśmy wychowywane zwyczajnie i co? jakieś potwory z nas wyrosły?



        p.s. a w temacie: cudzych dzieci sie nie wychowuje i jestem przeciwniczką
        strofowanie obcych dzici... sama sobie nie wyobrazam sytuacji takiej, zeby ktoś
        krzyczał na moje dziecko (walnęłabym chyba...), albo ze ja krzycze na obce
        dziecko. zawsze w takich sytuacjach zajmuję sie swoim dzieckiem, mowie DO
        SWOJEGO dziecka: dziewczynka była niegrzeczna/dziewczynka nie
        chciała/dziewczynka brzydko zrobiła...
        jednak to rodzic/opiekun jest od karania (lub nie)
        • makatka4 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 12:46
          Redmiss, to proste, choć nie ma nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem.
          Mówiąc dziecku, że jest złe (zamiast - źle postąpiło), że jest kłamczuchem,
          mazgajem etc. ryzykujemy, że dziecko uwierzy w talki właśnie swój obraz, i
          takim człowiekiem się stanie. Bo zabraknie mu siły do dążenia do dobra i wiary
          w siebie.
          Piętnując nie czyn, a sprawcę możemy więc zrobić sobie i dziecku kuku.
          • redmiss Makatka... 05.11.06, 13:02
            makatka4 napisała:

            > Redmiss, to proste, choć nie ma nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem.
            > Mówiąc dziecku, że jest złe (zamiast - źle postąpiło), że jest kłamczuchem,
            > mazgajem etc. ryzykujemy, że dziecko uwierzy w talki właśnie swój obraz, i
            > takim człowiekiem się stanie. Bo zabraknie mu siły do dążenia do dobra i
            wiary
            > w siebie.
            > Piętnując nie czyn, a sprawcę możemy więc zrobić sobie i dziecku kuku.


            nie no, to ja rozumiem... mówiąc dziecku, ze jest głupie, niemądre, wstydliwe,
            itp. możemy mu w końcu to "wmówić"... to ja wiem...

            ale jezeli dzieciak mi wylewa wodę na dywan, mówię mu W TYM MOMENCIE, że robi
            źle, tak nie wolno i TERAZ jest bardzo niegrzeczny i ma przestać...

            czy ja go sresuje? czy uswiadamiam mu, jakima wpływ jego zachowanie, że tak
            postępując, jesniedobry, wtedy i tylko wtedy...

            jak mówię dziecku, ze ładnie postąpiło, dobrze coś wykonało i JEST grzeczny to
            też go "stresuję"???? czy to działa tylko wobez tych złych zachowań i
            negatywnych okresleń?
            wiec jak wytłumaczyc dziecku, kiedy jest niegrzeczne? niedobre? na przykładzie
            innych??? wink))
            • aleksandrynka Re: Makatka... 05.11.06, 13:35
              > ale jezeli dzieciak mi wylewa wodę na dywan, mówię mu W TYM MOMENCIE, że robi
              > źle, tak nie wolno i TERAZ jest bardzo niegrzeczny i ma przestać...

              ale "bycie niegrzecznym" zakłada jakąś ciągłość, stałość, natomiast
              powiedzenie "zachowujesz się niegrzecznie" wsakzuje na konkretne zachowanie
              właśnie, które należy skorygować. Samo zachowanie nie determinuje cechy
              dziecka, w przeciwieństwie do powiedzenia o tym dziecku, że jest niegrzeczne:
              tu przypisuje się konkretną cechę a cecha, czego dowodzę, jest stała.
              Zachowanie można zmienić.
              Uff smile
            • makatka4 Re: Makatka... 05.11.06, 15:10
              Nie łąduj do tego stresów, prosze uprzejmie, bo sensu to nie ma żadnego.
              Zwłaszcza, że sytuacja wylania wody na dywan jest stresująca tak czy śmiak.
              Moim osobistym zdaniem, jeżeli za każdym razem mówisz dziecku, że jest TERAZ
              niegrzeczne, to problem jest mniej istotny. Ale po co właściwie? Przeczytaj
              sama siebie. Mówisz dziecku ..."że robi źle, tak nie wolno i TERAZ jest bardzo
              niegrzeczny i ma przestać...". Po czorta wtykasz tu w ogóle frazę o
              niegrzeczności, skoro komunikat i bez tego jest całkowicie jednoznaczny?
              Natomiast mi o wiele wygodniej jest mówić że wylanie wody na dywan jest
              postępkiem nagannym niż pilnować się co do wpychania słówka TERAZ.
              • redmiss Re: Makatka... 05.11.06, 20:10
                makatka4 napisała:

                > Nie łąduj do tego stresów, prosze uprzejmie, bo sensu to nie ma żadnego.

                mowię tak, bo tak mi się kojarzy...
                jeżeli mówicie o bezstresowym wychowaniu... czyli o stresa tu chodzi, tak???

                > Zwłaszcza, że sytuacja wylania wody na dywan jest stresująca tak czy śmiak.
                > Moim osobistym zdaniem, jeżeli za każdym razem mówisz dziecku, że jest TERAZ
                > niegrzeczne, to problem jest mniej istotny. Ale po co właściwie? Przeczytaj
                > sama siebie. Mówisz dziecku ..."że robi źle, tak nie wolno i TERAZ jest
                bardzo
                > niegrzeczny i ma przestać...". Po czorta wtykasz tu w ogóle frazę o
                > niegrzeczności, skoro komunikat i bez tego jest całkowicie jednoznaczny?

                nie wiem... tak mówię... moze chce mu przekazać, kiedy jest niegrzeczny a kiedy
                grzeczny... żeby znał różnicę

                > Natomiast mi o wiele wygodniej jest mówić że wylanie wody na dywan jest
                > postępkiem nagannym niż pilnować się co do wpychania słówka TERAZ.

                nie muszę sie pilnować, samo mi przychodzi smile


                dobra, bo zaczynam jażyć mniej wiecej o co w tym biega, ale to dzięki
                Aleksandrynce smile tylko i wyłącznie, bo najlepiej mi to wytłumaczyła.
                to teraz taka sprawa: jeżeli mówię dziecku, ze JEST mądre, wspaniałe, kochane,
                zręczne, grzeczne, cudowne.... ryzykuję, ze wyrośnie na przemądrzałego
                malolata, co to bez wysiłku żadnego wszystko ma miec pod nosem?
        • anulka.p Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 14:11
          redmiss napisała:

          >
          > srele morele z tym bezstresowym wychowaniem, nie popieram i jestem pewna, ze
          na
          >
          > dłuższą metę się nie sprawdzi.
          >
          >
          > my same byłyśmy wychowywane zwyczajnie i co? jakieś potwory z nas wyrosły?

          Mój "ulubiony" argument. Bardzo lubię, jak widzę np. w programach telewizyjnych
          jakiegoś totalngo popaprańca, który mówi "mnie tatuś bił regularnie i wyrosłem
          na porządnego człowieka". Taaaa. Cóż, ogólny obraz naszego społeczeństwa, które
          jak określiłaś wychowane było "zwyczajnie" też nie napawa optymizmem.
          >
          >

    • aluc Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 12:51
      przesadzasz
      i prawdę mówiąc, jakbym wróciła ze swoim dwulatkiem po podobnym zajściu, to
      pewnie wysmażyłabym post o analogicznym tytule, traktujący o potwornych babach,
      wrzeszczących na cudze dzieci w sprawie kultury osobistej (tylko czyjej ????)

      oczywiście pod warunkiem, że czułabym silną i nieprzepartą potrzebę wysmażenia
      takowego, czego zwykle nie odczuwam

      twoja reakcja bardzo przypomina mi owo sławne "a teraz gó..arzu, tata cię
      nauczy, że nie wolno bić młodszych i słabszych"

      kultury bowiem należy nauczać przede wszystkim przez przykład własny
    • lila1974 reakcja grubo przesadzona 05.11.06, 13:35
      i histeryczna, o czym może świadczyć chociażby tytuł postu.
      Rozumiem, że się można wkurzyć, ale żeby jeszcze po jakimś tam czasie smarować
      post, tak bardzo nacechowany emocjami???

      Na miejscu babci zabrałabym wnuczkę czym prędzej od rozwrzeszczanej kobity.

      Oczywiście, że są osoby (babcie szczególnie), ktore nie dopatrują sie w
      zachowaniu dzieci niczego złego, gdyby nawet te waliły inne dzieci łopatką po
      głowie, ale slowa TEJ babci raczej świadczą o tym, że jest doskonale
      zorientowana, jak postępować z wnuczką.
      Pewnie wytłumaczyłaby małej, że nie wolno popychać dzieci, ale nie miała szans
      skoro od razu zaczęłąś atak. na jej miejscu schowałabym małą przed Tobą i
      zamiast ją upominać chroniląbym przed Twoim wrzaskiem.
    • czerwonasuknia Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 13:39
      Następnym razem powiedz, że jeśli którejś dziecko skrzywdzi bezpodstawnie Twoje
      dziecko, to w związku z tym, że jest małe i nie może się obronić, Ty chętnie
      wpie..sz mamusi/babci w ramach zadośćuczynienia.
    • figrut Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 14:01
      Nie mogę uwierzyć w to co czytam... Sama jestem mamą prawie 2,5 latka i
      starszych dzieci. Kiedy według Was to dziecko jest niegrzeczne a nie jego czyn ?
      Mój najmłodszy kilkanaście minut temu wyrzucił swoją kupę z nocnika ze złości i
      ze słowami "wyrzucę". Zła kazałam mu to sprzątnąć dając do ręki śmietniczkę.
      Sprzątnął i za chwilę ze złości że musiał to sprzątnąć wziął buta i zaczął walić
      nim w akwarium - nakrzyczałam na niego, więc ze złości wylał kakao z kubka na
      podłogę. On w tym czasie był niegrzeczny a nie jego czyny. On już rozumie co
      można, a czego nie [oczywiście, jeśli chodzi o takie proste rzeczy]. Wsypanie
      cukru z cukierniczki do zupy "bo chce pomóc w gotowaniu" nie będzie niegrzecznym
      czynem, ani nie będzie to oznaka tego, że w tym czasie był niegrzeczny itp. .
      Czy jeśli będę na forum coś pisać obrażając Was, to uznacie, że to nie ja jestem
      chamska, ale mój czyn jest chamski ? Czy dziecko bawiące się z moimi i innymi
      dzieciakami w piaskownicy, sypiące notorycznie wszystkie dzieciaki piaskiem jest
      grzeczne, tylko jego czyn jest niegrzeczny ? Mama tego dziecka siedzi niedaleko
      piaskownicy i cieszy się, że jej synek taki mały, a już potrafi sobie na placu
      zabaw poradzić eliminując wszystkich którzy robią mu tłok w miejscu zabawy. Mama
      nie reaguje, innym mamą krzyknąć nie wolno, dzieci wychodzą z piaskownicy, bo na
      ławeczce siedzi dorosła, czyli autorytet przy której dzieciakowi nie można
      odpłacić "pięknym za nadobne". Nie piszcie mi proszę, że dziecko wychowywane w
      ten sposób - przewinienie nie będzie zakończone karą [oczywiście chodzi tu o
      celowe przewinienie, a nie nieświadome zrobienie komuś krzywdy] w przyszłości
      wyrośnie na porządnego człowieka liczącego się z konsekwencjami swoich czynów.
      • lila1974 figrut 05.11.06, 14:16
        Owszem, myślę, że dziecko dwuletnie stać już na złośliwość i niektóre jego złe
        działąnia mogą być celowe, ale na pewno wrzask jakiejś kobiety nie sprawi, że
        nagle to dziecko uzna swój czyn za niegrzeczny i pełne skruchy nie dopuści się
        go już nigdy więcej.
        Agresja rodzi agresję.
        Sama sie o tym przekonałaś - jaki efekt przyniósł Twój krzyk na syna? Żaden,
        znalazł kolejny sposób, by okazać swoje niezadowolenie. Ty krzyczysz on w
        efekcie nadal rozrabia - bo nie tędy droga.
        Widzę po sobie. Kedy tracęcierpliwość do swojej córki i krzyczę na nią, wcale
        nie staje się wówczas grzeczniejsza. Jesli chcę uspokoić złe zachowanie, to
        przede wszystkim sama muszę być spokojna.

        Jeśli obca kobieta nawrzeszczałąby na moją córkę, to nie wnikałabym w
        zachowanie swojego dziecka. Przede wszystkim usadziłąbym na tyłku histeryczkę.
        Uwagę dziecku zwróciłabym po chwili i z daleka od tej kobiety.
        • figrut Re: figrut 05.11.06, 14:42
          > Agresja rodzi agresję.
          > Sama sie o tym przekonałaś - jaki efekt przyniósł Twój krzyk na syna? Żaden,
          > znalazł kolejny sposób, by okazać swoje niezadowolenie. Ty krzyczysz on w
          > efekcie nadal rozrabia - bo nie tędy droga.
          Może przyznała bym Ci rację, gdybym bycie matką zakończyła na jednym
          dziecku - najstarszej córce. Mojego dzisiejszego 4,5 latka próbowałam wychowywać
          "bezstresowo", czyli tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć, a w przypadku
          kary usadzić go na kilka minut na fotelu bez możliwości zejścia, zabronić
          oglądania bajki itp.. Dzieci są jednak różne. Córkę, w czasach gdy bezstresowe
          wychowanie jeszcze nie opanowało całej Polski wychowywałam bez klapsów i
          tłumacząc, tłumacząc, tłumacząc. Po tłumaczeniu nie trzeba było nawet stosować
          żadnych kar, bo wytłumaczyć się jej dało. Wtedy byłam przekonana o tym, że skoro
          mojej córce dało się wytłumaczyć złe postępowanie, to daje się też i innym
          dzieciom. Taki sam sposób chciałam wprowadzić u mojego średniaka, ale z karami,
          bo samo tłumaczenie niestety nie wystarczało. Efekt jest taki, że nie mogę sobie
          z nim poradzić i poprostu przy nim wysiadam. Radzi sobie z nim doskonale Babcia
          [moja Teściowa], która w skrajnych przypadkach użyła cienkiej witki w ramach
          kary. Mój syn do Babci ciągnie bardziej niż do mnie. Potrafi u niej nie
          rozrabiać, bez pisku pozbierać zabawki, w sklepie robiąc z nią zakupy nie
          dziczeje itp. . Jakoś kilka przypadków "przemocy" zastosowanej przez Babcię nie
          umniejszyło jej atrakcyjności, nie spowodowało strachu do niej. Mój syn u niej w
          domu to niesamowicie grzeczne dziecko. Teściowa już kiedyś mi powiedziała, że
          takie bezstresowe wychowywanie czasem może przynieść więcej szkody niż pożytku -
          miała rację.
          • mama_kotula Re: figrut 05.11.06, 14:49
            O rany, Figrut. Kto tu mówi o bezstresowym wychowaniu?
            Mnie też zdarzało się i w dupsko przylać (już nie, bo to nie działało, poza tym
            moje dzieci zaczęły nagle pojmować pewne rzeczy), zdarza mi się nawrzeszczeć
            (też nie działa, poza działaniem "wyładowującym" dla mnie ;-P).
            Teraz nie klapsuję, stosuję metodę karnego jeża ;-> i przymusowej izolacji, jak
            się da - naturalnych konsekwencji.
            Wiem, że są dzieci, na które nie działa nic innego, tylko szybkie lanie w dupę
            (witką, powiadasz? mmmm... upsss, to nie to forum ;P). Należy sobie jednak zadać
            pytanie: dlaczego nic innego nie działa? Najprościej odpowiedzieć: bo dziecko
            już takie jest i kropka. Czyli przyklejamy kolejną etykietkę.
            A może syn u babci w domu jest grzeczniejszy, bo się boi następnego lania witką,
            a nie z potrzeby i chęci bycia grzecznym? (teoretyzuję oczywiście).
            • figrut Re: figrut 05.11.06, 15:05
              Nie, mój syn nie boi się następnego lania, nie boi się Babci. Jak tylko Babcia
              przyjeżdża z pracy i obydwaj słyszą samochód we wjeździe, to obydwoje [starszy i
              młodszy] gnają do Babci. Babcia nie jest jakimś potworem bez serca, bo wnuki
              kocha ponad życie, ale ma też zasadzy, których złamanie może grozić bolesnym
              pieczeniem tyłka.
              • mama_kotula Re: figrut 05.11.06, 15:18
                figrut napisała:

                > Nie, mój syn nie boi się następnego lania, nie boi się Babci. Jak tylko Babcia
                > przyjeżdża z pracy i obydwaj słyszą samochód we wjeździe, to obydwoje [starszy
                > i
                > młodszy] gnają do Babci. Babcia nie jest jakimś potworem bez serca, bo wnuki
                > kocha ponad życie, ale ma też zasadzy, których złamanie może grozić bolesnym
                > pieczeniem tyłka.

                Figrut, no przecież wyrażnie zaznaczyłam, że teoretyzuję smile
                I teraz sobie poteoretyzuję dalej: czy na pytanie "dlaczego nie wolno ...<tu
                wpisz dowolną zasadę babci>?" odpowiedzą "bo tak się nie robi, bo to jest
                niewłaściwe itd." czy "bo babcia da w dupę"?

                PS. Nie odbieraj tego jako ataku na swoją mamę, pytam czysto teoretycznie smile
                • figrut Re: figrut 05.11.06, 15:28
                  Słoiki. Tłuką słoik na podwórku i tłumaczę im ja albo Babcia [Teściowa, nie Mama
                  smile]- nie wolno tłuc słoików, bo wy się pokaleczycie i pokaleczą się psy. Dostają
                  zmiotki, śmietniczki, wiaderko i mają nakaz posprzątać. Mają też zapowiedziane -
                  jak jeszcze raz potłuczecie słoiki, to je sprzątniecie i dodatkowo dostaniecie
                  witką za to, że wiedzieliście że nie wolno tego robić, a jednak zrobiliście.
                  Takie są zasady smile
                  • mama_kotula Re: figrut 05.11.06, 15:31
                    Ok, mam już jakiś obraz całości smile))
                    Jeszcze małe pytanie, zapomniałam, w jakim wieku są twoje dzieci <wstyd>,
                    przypomnisz mi? Orientuję się, że to już nie przedszkolaki chyba smile
                    • figrut Re: figrut 05.11.06, 15:36
                      2,5 i 4,5 roku. Córka już prawie dorosła smile
          • malila Re: figrut 05.11.06, 15:10
            Może przyznałabym Ci racjęwink gdyby nie to, że mam syna, który w wieku czterech
            lat dawał mi do wiwatu. Wtedy pierwszy i ostatni raz dostał klapsa. ten klaps
            przyniósł skutek - owszem - dziecko poszło za mną jak po sznurku, ale też
            zmusił mnie do przeanalizowania, że tak się wyrażę, samej siebiewink Bo było
            właśnie tak jak opisujesz: on broił, ja zwracałam uwagę, potem podnosiłam głos,
            w końcu zaczęłam się drzeć. Im więcej ja krzyczałam, tym więcej on broił. No
            tak to działa. Krzycząc tylko podkręca się atmosferkę. Dziecko widzi
            miotającego się rodzica, który nie panuje nad własnymi nerwami, nie jest w
            stanie kontrolować ani siebie, ani dziecka. Dzieciakowi udziela się jeszcze
            większa złość i tak sie to błędne koło kręci. Widzę to czasem i teraz, kiedy
            dochodzi do starcia moich dwóch synów i ich taty. Kiedy tata nie daje
            wyprowadzić się z równowagi, ogień szybko gaśnie, mimo kar. Kiedy tata wda się
            w kłótnię, szaleństwo ogarnia cały dom, udziela się i mnie, i naszej
            najmłodszej latorośli, która niewiele jeszcze kuma, ale zdarza jej się wtedy
            rzucać zabawkami. To, że piszę o tacie, nie oznacza, że mnie się to nie zdarza,
            tylko z boku łatwiej widać i opisać.
      • aluc Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 14:19
        bo i chyba problemem nie jest zachowanie dziecka, a zachowanie gacusi
        na niegrzeczne zachowanie dwulatka (czy też na zachowanie niegrzecznego
        dwulatka, jak sobie winszujesz) wobec własnego dziecka można zareagować na
        tysiąc różnych sposobów, sposób gacusi oceniam jako prawie najgorszy z możliwych

        prawie - bo teoretycznie mogła jeszcze dwulatkowi dać w rzyć albo strzaskać po
        pysku rzeczoną babcię

        albo zastrzelić
      • mama_kotula Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 14:28
        Figrut, oczywiście, można powiedzieć, że dziecko jest niegrzeczne.
        Ale NIE do dziecka, bo tym samym przyklejasz mu etykietę.
        Taką samą jak "bałaganiarz", "leniuch" czy "kłamczuch".
        I potem nie dziw się, jak dziecko, do którego mówisz "jesteś kłamczuchem", na
        pytanie "dlaczego skłamałeś?" odpowie "bo jestem kłamczuchem, sama mówiłaś".
        Podobnie dziecko, do którego przylgnie etykietka "nieśmiałek" będzie utwierdzać
        się w przekonaniu, że nie umie nawiązać kontaktu z dziećmi, bo takie już jest z
        natury i nic nie da się z tym zrobić.
        Niektórym to zostaje na stare lata - vide mój eks, który twierdził, że on po
        prostu jest chamem i prostakiem i dlatego tak się do mnie odnosi. To baaardzo
        wygodne tłumaczenie, zwalniające od pracy nad sobą.
    • mongolia4 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 16:02
      Wydaje mi sie ze gacusia ma racje.Chcialabym was widziec w takiej
      sytuacji,gdzie dziecko (twoje dziecko)zostaje popchniete,uderzone,zadrapane na
      waszych oczach i widzicie ze dzieje sie krzywda, a mamusie tych dzieci nie
      reaguja wcale,to ciekawa jestem z jaka reakcja wy byscie wyskoczyly.Usmiechaly
      sie,poglaskaly tamto dziecko.Co byscie zrobily?
      Ja bylam niedawno w muzeum dla dzieci.Poszlam z malym do specjalnego ogrodzenia
      dla 2-latkow i ponizej.Tam byly zabawki i pileczki,maly zaczol sie bawic
      pileczkami i nagle wpadla chmara dzieciakow powyzej 2lata i po moim malym
      (dzieci bez opiekunow)gdzies pwenie byli ale nie w tym momencie.Zostal
      popchniety wrecz stratowany przez dzieci.Ja oczywiscie wrzasnelam na nie i
      nagle zrobilo mi sie glupio,ale byla tam jeszcze jedna mama z 18-miesieczna
      dzidzia i powiedziala ze tez by tak zareagowala i nie ma sie co przejmowac.
      • gacusia1 Magnolia,Figrut 05.11.06, 16:09
        Widocznie my jestesmy ZBYT IMPULSYWNE i nie przeszlysmy kursu psychologii,jak
        wiekszosc mamus z tego forum... ,-)))) Jesli sytuacja powtorzylaby sie,moja
        reakcja bylaby podobna.Nie trafia do mnie argumentacja foremek o NIEKRZYCZENIU.
        • mama_kotula Re: Magnolia,Figrut 05.11.06, 16:16
          gacusia1 napisała:

          > Widocznie my jestesmy ZBYT IMPULSYWNE i nie przeszlysmy kursu psychologii,jak
          > wiekszosc mamus z tego forum... ,-))))

          Tak ciężko ci przyznać, że zareagowałaś zbyt impulsywnie? trochę psychologii
          jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a w wielu przypadkach pomogło.

          > Jesli sytuacja powtorzylaby sie,moja
          > reakcja bylaby podobna.Nie trafia do mnie argumentacja foremek o NIEKRZYCZENIU.

          Gacusia, a jak twoja pociecha w wieku 2 lat walnie w łeb rocznego "dzidziusia",
          to uznasz matkę owego dzidziusia, która krzyknie na twoje dziecko, za uprawnioną
          do tego? Nie wydaje mi się, tak przynajmniej wnioskuję z twoich wypowiedzi w tym
          wątku. Mam prawo natomiast mniemać, iż w takim przypadku założysz wątek "matka
          kretynka nawrzeszczała na moje biedne dziecko" uncertain
          • gacusia1 Do Kotuli 05.11.06, 16:22
            Moje dzieci wychowuje tak,aby NIGDY NIE DOPUSCILY SIE "NIEGRZECZNEGO CZYNU".
            • mama_kotula Re: Do Kotuli 05.11.06, 16:23
              gacusia1 napisała:

              > Moje dzieci wychowuje tak,aby NIGDY NIE DOPUSCILY SIE "NIEGRZECZNEGO CZYNU".

              Buahahahahahahahaha. Nie mam więcej pytań big_grinDDDD
            • alfama_1 Re: Do Kotuli 05.11.06, 16:26
              > Moje dzieci wychowuje tak,aby NIGDY NIE DOPUSCILY SIE "NIEGRZECZNEGO CZYNU".

              To dopiero się zacukasz i nie będziesz wiedziała co zrobić w tak
              ekstremalnej wink sytuacji jak popchnięcie innego dziecka przez Twoje.
              • gacusia1 Co to znaczy "zacukasz"? 05.11.06, 16:33
                Moja corka ma juz 11 lat,jak wspomnialam i jakos NIGDY nie zrobila nic zlego
                dziecku mlodszemu,czy starszemu od siebie.A moze mam WYJATKOWE dziecko?I to
                mlodsze tez,bo widzac inne dzieci,radosc na twarzy sie pojawia,a nie agresja?
                • mama_kotula Re: Co to znaczy "zacukasz"? 05.11.06, 16:37
                  gacusia1 napisała:

                  > Moja corka ma juz 11 lat,jak wspomnialam i jakos NIGDY nie zrobila nic zlego
                  > dziecku mlodszemu,czy starszemu od siebie.A moze mam WYJATKOWE dziecko?I to
                  > mlodsze tez,bo widzac inne dzieci,radosc na twarzy sie pojawia,a nie agresja?

                  Gacusiu, wybacz najmocniej, ale wnioskować o późniejszej nieagresywności u
                  rocznego dziecka tylko dlatego, że widząc inne dzieci ma "radość na twarzy",
                  jest, że tak powiem, świętą naiwnością smile
                • alfama_1 Re: Co to znaczy "zacukasz"? 05.11.06, 16:38
                  Co to znaczy "zacukasz"?

                  Zdziwisz, szeroko otworzysz usta ze zdumienia i nie będziesz wiedziała co
                  zrobić wink

                  A ja mam dziecko 4-letnie, które jest baaaardzo zdziwone jak ktoś kogoś bije
                  ale swoje na placu zabaw przeszło i nauczyło się współpracy oraz wyznaczania
                  granic. Nadal się uczy, podobnie jak 15-miesięczna córka (śmieje się i cieszy
                  na widok innych dzieci ale też wyrywa zabawki, niekoniecznie swoje). Taki lajf.
            • monia145 Re: Do Kotuli 05.11.06, 16:30
              Zostaje nam tylko pogratulować....
              • mama_kotula Re: Do Kotuli 05.11.06, 16:36
                monia145 napisała:

                > Zostaje nam tylko pogratulować....

                I życzyć duuużo szczęścia ;>
        • alfama_1 Re: gacusia1 05.11.06, 16:19
          Możliwe, że jesteś zbyt implusywna, nie wiem. Wiem na pewno, że gdybyś
          nakrzyczała na moje dziecko byłabym da Ciebie bardzo niemiła.
          Od karania moich dzieci jestem ja a nie mama na placu zabaw, która, jak w
          dodatku przyznaje, nie wie zbyt wiele o zachowaniach dwuletnich dzieci.
      • malila Mongolia4 05.11.06, 16:17
        Czy Tobie się wydaje, że dyskutujesz z matkami dzieci, które nigdy nie doznały
        krzywdy ze strony innych dzieci? Naprawdę tak myślisz? Owszem, zdarzyło mi się
        widzieć moje dziecko obsypane piachem (standard w piaskownicach), tłuczone
        łopatką, kopane też. Zdarzyło mi się też głośno i dość groźnie mówić "nie rób
        tego" do starszego dziecka. Ale wrzeszczeć na dwulatka? Mam teraz półtoraroczną
        córeczkę. Była już kilka razy na granicy sytuacji opisanej przez autorkę. I
        pewnie nie jeden raz będzie. No i jej pilnuję i mam oko na dzieci będące w
        pobliżu, a ręce w pogotowiu.
        • gacusia1 No i o to chodzi! 05.11.06, 16:24
          " No i jej pilnuję i mam oko na dzieci będące w
          pobliżu, a ręce w pogotowiu."
          Nic dodac,nic ujac.
          • mama_kotula Re: No i o to chodzi! 05.11.06, 16:26
            gacusia1 napisała:

            > " No i jej pilnuję i mam oko na dzieci będące w
            > pobliżu, a ręce w pogotowiu."
            > Nic dodac,nic ujac.
            >
            W takim razie powinnaś nawrzeszczeć na babcię, a nie na dziecko. Bo to babcia
            zawiniła, nie dopilnowawszy córki, nieprawdaż?
          • malila Gacusia 05.11.06, 16:34
            Nie wiem, czy się dobrze zrozumiałyśmy. Moja córeczka nie spycha innych
            jeszcze, tylko sama bywa spychana. I ja jej pilnuję, żeby nikt jej nie zrobił
            krzywdy. Będę jej też pilnować, żeby nie robiła krzywdy innym. Ale przychodzi
            taki moment w życiu każdego dziecka, kiedy rodzicowi wydaje się, że dziecko
            zakazy i nakazy ma już jako tako opanowane i spychanie innych dzieci zdarza się
            raczej incydentalnie. Poza tym przecież nie będzie chodził dorosły krok w krok
            za trzylatkiem, bo to graniczy z niemożliwością - nie bardzo Ci na razie nie
            potrafię wytłumaczyć, dlaczego, to trzeba przeżyćsmile
            I wtedy naprawdę trudno jest zapobiec każdemu nieszczęściu, które może się
            wydarzć z winy owego trzylatka. I dlatego ja mojej córki przed tymi trzylatkami
            pilnuję.
      • lola211 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 16:32
        No tak, te "niegrzeczne" to zawsze, ale to zawsze te starsze.To jakas
        prawidłowosc?

        • alfama_1 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 16:33
          I zazwyczaj cudze smile
      • e_r_i_n Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 17:24
        mongolia4 napisała:

        > Wydaje mi sie ze gacusia ma racje.Chcialabym was widziec w takiej
        > sytuacji,gdzie dziecko (twoje dziecko)zostaje popchniete,uderzone,zadrapane
        > na waszych oczach i widzicie ze dzieje sie krzywda, a mamusie tych dzieci nie
        > reaguja wcale,to ciekawa jestem z jaka reakcja wy byscie
        > wyskoczyly.Usmiechaly sie,poglaskaly tamto dziecko.Co byscie zrobily?

        Reakcja jest prosta. Jesli mamusia nie reaguje, a agresor nadal naciera, to
        zwracam mu i owszem, uwage (nie wrzeszcze!), zabieram swoje dziecko i ide do
        matki agresora. Jesli ona nadal nie reaguje, a agresor znowu naciera, uwage
        zwracam bardziej stanowczo. Do drugiego etapu doszlam raz. To bardziej
        stanowcze zwrocenie uwagi bylo skuteczne.

        A ja mam pytanie do Ciebie - co zrobisz, jesli Twoje dziecko wyjdzie z
        zadrapaniem z przedszkola? Jak zareagujesz?
      • marghe_72 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 23:55
        mongolia4 napisała:

        > Wydaje mi sie ze gacusia ma racje.Chcialabym was widziec w takiej
        > sytuacji,gdzie dziecko (twoje dziecko)zostaje popchniete,uderzone,zadrapane
        na
        > waszych oczach i widzicie ze dzieje sie krzywda, a mamusie tych dzieci nie
        > reaguja wcale,to ciekawa jestem z jaka reakcja wy byscie wyskoczyly

        Zajęłybyśmy sie SWOIM dzieckiem.
        Kropka

        .
      • ma.pi Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 20:48
        mongolia4 napisała:

        > Wydaje mi sie ze gacusia ma racje.Chcialabym was widziec w takiej
        > sytuacji,gdzie dziecko (twoje dziecko)zostaje popchniete,uderzone,zadrapane
        na
        > waszych oczach i widzicie ze dzieje sie krzywda, a mamusie tych dzieci nie
        > reaguja wcale,to ciekawa jestem z jaka reakcja wy byscie wyskoczyly.

        Ale w podanym opisie wynika jasno, ze babcia nie miala nawet sznasy zareagowac
        jako pierwsza. Takze, naprawde to nie wimy jakby sie babcia zachowala gdyby
        Gacusia nie zaczela wrzeszczec.

        Pozdr.
    • mongolia4 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 16:41
      Czy wy kobity niewidzicie.Chodzi oto ze ta BABCIA nie zareagowala
      odpowiednio.Po pierwsze powinna babcia przeprosic zato co wnusia zrobila nawet
      kiedy to bylo niesiwiadomje,powiedziec wnusi ze tak nie wolno.A puzniej moze
      cos powiedziec,zeby nie krzyczec bo jeszcze wnusia nie rozumie, czy cos w tym
      stylu.Opanujcie sie i przestancie zgrzytac zabkami!!!
      • monia145 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 16:46
        A może tak odwrotnie? Kto tu w końcu starszy jest i mądrzejszy? Dorosła
        kobieta, która wrzeszczy na inne dziecko,2- LETNIE mnie jakos do przeprosin na
        dzień dobry by nie nastrajała........A dlaczego Gacusia nie napisała, jak ta
        mała zareagowała na jej wrzask? Juz to napisałam wyżej- ja także, podobnie jak
        ta babcia, najpierw przytuliłabym swoje dziecko, bo wiem, że byłoby w szoku, a
        dopiero później wyjasniała sprawe z mamą......Ale autorka watku nie dała ku
        temu okazji, odchodząc i krzyczac o braku przeprosin.
      • lola211 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 16:47
        Słuchaj, jakby mi jakas matka jape na dziecko wydarla(zanim bym je upomniala)to
        by jej kapcie pospadały i nie mialaby co liczyc na jakiekolwiek przeprosiny.
        Babcia nawet nie zdazyla zareagowac, jak wynika z opisu sytuacji, gdy ta
        przewrazliwiona Gacusia wydarla sie do 2,5 latki.


        • gacusia1 Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 16:52
          Juz jest 2,5latka!
          Juz babcia nie zdazyla upomniec(ale ja zdazylam nakrzyczec ,-))) )
          • mama_kotula Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 16:54
            gacusia1 napisała:

            > Juz jest 2,5latka!
            > Juz babcia nie zdazyla upomniec(ale ja zdazylam nakrzyczec ,-))) )

            Gacusiu, nie napisałaś tego, czy babcia upomniała, czy nie.
            Zgodnie z tym, mamy prawo wnioskować, iż babcia nie upomniała. Nie wiadomo, czy
            nie upomniała, bo nie chciała, czy nie upomniała, bo nie zdążyła. Właściwie nic
            o tej babci nie wiemy.
            Za to dość dużo już mogliśmy się dowiedzieć o tobie wink)))
          • monia145 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 16:55
            Sama napisałaś " około 2-letnie dziecko"..widzisz wiec, jak mozna to zdanie
            zinterpretować.....ja napisałam "odrobinę starsze jak Twoje dziecko"-
            relatywizm, moja droga, relatywizmsmile
          • lola211 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 16:57
            Piszesz, ze ok.2 latka- rownie dobrze moze miec 2,5 no nie?
            >Dziewczynka podchodzi do mojego
            >synka i ni stad ni zowad,popycha go tak,ze maly upada centralnie na tyl
            >glowy.Wrzasnelam na dziewczynke,ze jest niegrzeczna,bardzo niegrzeczna,ze to
            >jest bobas jeszcze.
            Gdzie tu zmiescic reakcje babci?
            • mama_kotula Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:01
              lola211 napisała:

              > Piszesz, ze ok.2 latka- rownie dobrze moze miec 2,5 no nie?
              Równie dobrze może być wyrośniętym 16-miesięcznym dzieckiem ;-PPPP

              (to jest żart, nadmieniam, co by się pewne panie nie czepiły wink
              • lola211 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:02
                I juz taaakie wredne, bobaski popychawink)?
            • mongolia4 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:07
              Widocznie babcia nie byla w poblizu swojej wnusi a powinna.Gacusia byla razem
              ze swoim synkiem i zareagowala jak zareagowala.Ja widuje zawsze mamy czy babcie
              z maluchami krok w krok zeby im pomuc jesli jest taka potrzeba albo zareagowac
              na taka sytuacje jaka miala gacusia.
              Nie krytykujcie,postawcie sie same w tej sytuacji.
              Dziekuje i pozdrawiam!!!
              • lola211 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:09
                > Widocznie babcia nie byla w poblizu swojej wnusi a powinna.

                A skad ten wniosek?
              • monia145 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:11
                No własnie stawiamy się ..i jeszcze raz stawiamy się...i znowu....i dodatkowo
                same nieraz byłyśmy w takiej sytuacji jak Gacusia i nijak nam się nie udaje
                odnaleźć analogii......
              • marghe_72 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 23:59
                mongolia4 napisała:


                > Nie krytykujcie,postawcie sie same w tej sytuacji.


                Stawiam się.
                I widzę siebie podnosząca z ziemi swoje dziecko i pocieszającą..
                I mało mnie w tej chwili interesuje co robi dwulatka i Jej babcia.
          • alfama_1 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:05
            No tak to wygląda - zdążyłaś nakrzyczeć na cudze, około 2-letnie dziecko.

            Swoją drogą ja nie przepraszam za swoje dzieci bo to powinien każdy robić za
            siebie. Pytam syna czy przeprosi i czekam na reakcję, czasem mówię, że ja bym
            przeprosiła w takiej sytuacji, tłumaczę mu, że źle zrobiło i że warto coś
            powiedzieć bo drugiemu jest przykro. Zazwyczaj działa.
            • mongolia4 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:10
              Ludzie ja nie mjalam na mysli zeby przepraszac za dziecko ktore ma 4latka bo
              takie potrafi mowic,ale 2-2,5 to czsami rozumie ale jeszcze nie mowi.
              • alfama_1 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:20
                Kobieto, a ja mam na myśli, że moim zdaniem za nikogo się nie przeprasza.
                Istota przeprosin jest głębsza niż samo słowo rzucone dla zapacykowania złego
                wrażenia. Przeprosiny to uznanie swojej winy, zrozumienie, że zrobiło się komuś
                coś złego.
                Dlatego przepraszanie zarówno za małego (niczego złego nie zrobił) jak i dużego
                (powinien umieć sam) jest moim zdaniem bez sensu. Przeprosić można za siebie
                czyli w tym przypadku za złe wychowanie dziecka czy jego niedopilnowanie,
                należałoby jednak doprecyzować. Obie te sytuacje nie miały tu jednak miejsca.
          • sowa_hu_hu Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:30
            gacusia weź ty sie kobito nie przejmuj... po co ty tu w ogóle pisałaś? smile
            • alfama_1 Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:33
              sowo,
              a jest jakieś specjalne forum dla kobiet krzyczących na cudze dzieci? wink)
              • sowa_hu_hu Re: Wow,wow...ale juz sie historia ubarwila .-))) 05.11.06, 17:42
                nie ,jest forum gdzie można NORMALNIE pogadać... bez uprawiania analizy
                psychologicznej...

                ja też bym krzyknęła na miejscu gacusi
            • gacusia1 No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-))))) 05.11.06, 17:40

              • monia145 Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 17:42
                Ja bym trochę sparafrazowała Twoją wypowiedź :" Nawet najlepsi popełniają
                błędy, ale i umieją się do nich przyznać"smile))))
                • gacusia1 Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 17:44
                  o jakim bledzie mowisz?Bo ja o tym,ze tu napisalam,hihi
                • sowa_hu_hu Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 17:45
                  każdemu sie ąłtwo mówi jak danej sytuacji nie przeżyje...
                  kiedyś byłam z koleżanką w piaskownicy , i jakiś chłopak ok 8-10 lat zaczął
                  klepac po pupie jej dwuletnią córke bo tam zburzyła mi jakś budowle...
                  no i koleżanka wyskoczyła do gó..arza i mu nagdała! sama zachowałabym sie tak
                  samo bo byłam przy tym...

                  w sytuacji o jakiej pisze gacusia tez bym pewnie krzykneła ,co nie oznacza
                  przecież jakiejś awantury...

                  a jesli chodzi o przepraszanie - to ja przeprosiłabym za swoje dziecko jesli
                  ono samo by jeszcze nie umiałao - mój syn w wieku 2 lat nie potrafił
                  • monia145 Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 17:49
                    Sowo, ale to był 8, 10-letni chłopak, no chyba sama widzisz róznicę, czyż nie?
                    Moje dziecko było lane po głowie łopatkami, popychane, przez maluchy- nie
                    wrzeszczałam na nie. Bo co to da?
                    • sowa_hu_hu Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 18:12
                      wrzesczenie a krzyknięcie to różnica - przynajmniej dla mnie!
                      • monia145 Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 18:29
                        Dla mnie też- przeczytaj więc jeszcze raz załozycielski Gacusi...smile
                        • sowa_hu_hu Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 19:25
                          ale ja rozumiem ,że mogło ja ponieść - po prostu to ROZUMIEM!!! a poza tym może
                          ona sie źle wyraziła , podejrzewam że krzyknęła na małą... gdyby wrzeszczała to
                          byłaby chyba niespełna rozumu smile

                          a ja takich nie mam na swoim forum wink
                          • mama_kotula Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 19:33
                            sowa_hu_hu napisała:

                            > ale ja rozumiem ,że mogło ja ponieść - po prostu to ROZUMIEM!!! a poza tym
                            może ona sie źle wyraziła , podejrzewam że krzyknęła na małą...

                            Sowo, czyli dopuszczasz możliwość, że ktoś krzyczy (nie wrzeszczy) na twoje
                            dziecko i dajesz mu do tego pełne prawo, bo "go poniosło"? I aprobujesz
                            chwalenie się tym na forum?

                            Zauważ, że wiele osób ganiąc zachowanie Gacusi, w tym i ja, napisało "miałaś
                            prawo się zdenerwować" - nikt jej tego prawa nie odbiera. Jak również nikt nie
                            napisał, że twoja forumowa koleżanka jest niespełna rozumu.
                            • sowa_hu_hu Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 19:36
                              gdyby moje dziecko popchnęło inne powodując tym mozliwośc rozwalenia głowy tego
                              dziecka i gdyby matka owego dziecka krzyknęła na moje " tak nie nie robi" - nie
                              miałabym do niej pretensji i przeprosiłabym i kazałabym przeprosic mojemu
                              dziecku...

                              możesz mi wyjaśnic kwestie "chwalenie sie"???

                              oczywiście że nikt nie napisał że gacusia jest niespełna rozumu... gdzie ty
                              wyczytałas że ja tak rozumiem wasze słowa...?
                              • mama_kotula Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 19:52
                                sowa_hu_hu napisała:

                                > gdyby moje dziecko popchnęło inne powodując tym mozliwośc rozwalenia głowy
                                tego dziecka i gdyby matka owego dziecka krzyknęła na moje " tak nie nie robi" -
                                nie miałabym do niej pretensji i przeprosiłabym i kazałabym przeprosic mojemu
                                > dziecku...

                                Ale autorka wątku nie krzyknęła "tak się nie robi" tylko "jesteś niegrzeczna,
                                bardzo niegrzeczna" - to raz na minus. Samo krzyknięcie do o.b.c.e.g.o dziecka,
                                które stało pół metra od niej - to dwa na minus (ostatecznie jestem w stanie
                                zrozumieć użycie krzyk, gdy dziecko jest oddalone o 5 metrów i może nie
                                usłyszeć). Zarówno treść jak i forma niedopuszczalne.
                                Zwrócenie uwagi dziecku - jak najbardziej na miejscu. Krzyk w celu zwrócenia
                                uwagi - już nie. A może ty, zwracając uwagę dziecku, zwykle do niego krzyczysz?
                                Jeśli tak, jestem w stanie zrozumieć, dlaczego nie miałabyś pretensji do Gacusi.
                                Dodatkowo przypominam, że mówimy o dwulatku, to tak na marginesie.

                                > możesz mi wyjaśnic kwestie "chwalenie sie"???
                                Nie tyle chwalenie się, co budowa postu na zasadzie kontrastu: "ja, rewelacyjna
                                matka spacyfikowałam niegrzecznego bachora" kontra "zła rozpieszczająca babcia
                                śmiała mnie nie przeprosić" (od razu uprzedzam: nie mnie oceniać, jaką Gacusia
                                jest matką, opisuję tylko mój odbiór tytułowego postu) + oczekiwanie wyłącznie
                                słów poparcia dla swoich racji, dość wątpliwych, jak się okazało.
                                • sowa_hu_hu Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 19:55
                                  nie podejrzewam żeby gacusia miała takie dokładnie zdanie jakie przedstawiłaś w
                                  ostatnim akapicie...

                                  dokładnie tak koloryzowały mamusie pisząc na mój temat w moich watkach...
                                  i to jest wku..ające!
                                  to wszystko co napisałas wyżej ok.
                                  ale ostatni akapit jak dla mnie bez sensu... kolejna analiza psychologiczna...
                                  • mama_kotula Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 19:57
                                    sowa_hu_hu napisała:

                                    > nie podejrzewam żeby gacusia miała takie dokładnie zdanie jakie przedstawiłaś
                                    w ostatnim akapicie...

                                    Sowa, przeczytaj proszę jeszcze raz mój poprzedni post, tam jest zdaje się
                                    zdanie w stylu "opisuję, jak odbieram post tytułowy".
                                    Może warto zapytać zainteresowanej, jakie miała intencje, zakładając wątek?
                                  • aleksandrynka Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 05.11.06, 23:21
                                    ale ostatni akapit jak dla mnie bez sensu... kolejna analiza psychologiczna...

                                    sowa, jesteś pewna, że chcesz mnie na swoim forum? smile
                  • marghe_72 Re: No coz,nawet najlepsi popelniaja bledy ,-)))) 06.11.06, 00:00
                    sowa_hu_hu napisała:

                    > każdemu sie ąłtwo mówi jak danej sytuacji nie przeżyje...
                    > kiedyś byłam z koleżanką w piaskownicy , i jakiś chłopak ok 8-10 lat zaczął
                    > klepac po pupie jej dwuletnią córke bo tam zburzyła mi jakś budowle...
                    > no i koleżanka wyskoczyła do gó..arza i mu nagdała! sama zachowałabym sie tak
                    > samo bo byłam przy tym...
                    >
                    > w sytuacji o jakiej pisze gacusia tez bym pewnie krzykneła ,co nie oznacza
                    > przecież jakiejś awantury...
                    >
                    > a jesli chodzi o przepraszanie - to ja przeprosiłabym za swoje dziecko jesli
                    > ono samo by jeszcze nie umiałao - mój syn w wieku 2 lat nie potrafił
                    >
                    >

                    Porównujesz dwulatke do dziesięciolatka?
      • lila1974 mangolia4 05.11.06, 17:16
        Nie sądze, aby któras tutaj zgrzytała ząbkami, raczej jestem skłonna pokusić
        się o twierdzenie, że post gacusi wywołał lekki uśmiech politowania na twarzach
        wielu z nas.

        Gacusia nie dała babci szans na reakcję. Nie napisała nam tutaj, ż eczekała, by
        babcia zareagowała, tylko od razu przystąpiła do ataku i to ataku na małe
        dziecko. Jeszcze bym zrozumiałą kilka cierpkich słów skierowanych do babci.

        Gacusia, szczerze mówiąc, nie wystawiła sobie dobrego świadectwa.
        Wrzask??? Czy tak reaguje kulturalna osoba, osoba, która wymaga kultury?
        • mongolia4 Re: mangolia4 05.11.06, 17:22
          Przepraszam jezeli cos nie tak napisalam i to urazilo was w jakis sposob
          niechcialam.
          A jaka by byla wasza reakcja na taka sytuacje o ktorej gacusia pisze?
          Pytam z ciekawosci.
          • alfama_1 Re: mangolia4 05.11.06, 17:25
            Ja bym przytuliła swoje dziecko, może coś powiedziła do starszego w stylu:
            popatrz, ona chciała się z toba pobawić, może też byś chciała ale wtedy nie
            możesz jej popychać. Mam nadzieję, że na takiej reakcji skorzystałaby i moja
            córka i druga dziewczynka.
            • lucerka Re: mangolia4 05.11.06, 17:49
              Podpisuje si pod Twoja wypowiedzia, Alfama. Dodam jeszcze, ze chyba nie
              wpadlabym na to w "ogniu wydarzen" ale po na pewno. Rozumiem Gacusie. Ja tez
              zapewne popelnilabym ten sam blad co ona.
          • mama_kotula Re: mangolia4 05.11.06, 17:33
            mongolia4 napisała:

            > Przepraszam jezeli cos nie tak napisalam i to urazilo was w jakis sposob
            > niechcialam.
            > A jaka by byla wasza reakcja na taka sytuacje o ktorej gacusia pisze?
            > Pytam z ciekawosci.

            1. podniosłabym dziecko z ziemi i uspokoiła je, czekając na reakcję opiekuna
            dziewczynki
            2. brak reakcji babci - zwracam uwagę, że postąpiła niegrzecznie i że tak się
            nie robi, bo mogła zrobić komuś krzywdę. Przy powtarzającym się zachowaniu
            zwracam uwagę ponownie i zwracam uwagę opiekuna na zachowanie jego dziecka.

            Naprawdę, już przynajmniej kilkakrotnie byłam w takiej sytuacji. Gotowało się we
            mnie, przyznaję. Ale nie wrzeszczałam i nie domagałam się przeprosin.

            Dziewczynka - 4-letnia - popchnęła mojego wówczas rocznego syna w ten sam
            sposób, bo wziął jej foremkę. Spytałam jej, dlaczego to zrobiła - zaczęła
            krzyczeć, że "to moje, to moje". Na to jej babcia "tak, tak, jej wszystkie
            dzieci wszystko zabierają, musi się bronić". W tej sytuacji padło kilka
            niemiłych słów w kierunku babci, imho usprawiedliwionych (bo to jest - imho -
            sytuacja, gdy babcia traktuje swoją wnusię jako pępek świata i ideał, któremu
            wszystko wolno).

            Krzyknąć to ja mogę co najwyżej na rozwydrzonych gimnazjalistów katujących
            szczeniaka.
          • lila1974 Re: mangolia4 06.11.06, 08:04
            Mnie przepraszać nie musisz, Twój głos odbieram jako jeden z wielu w dyskusji a
            nie formę ataku personalnego smile

            W zależności od sytuacji zależy, czy w ogóle reaguję. Sytuacja z celowym
            popychaniem, to chwilowy brak reakcji i zazwyczaj mamy mnie nie zawodzą,
            tłumaczą swoim pociechom, ż enie wolno popychać ani bić.

            Zdaża mi się nawet w obecności mamy dziecka powiedzieć do niego, że nie wolno
            bić, ale nigdy nie zwracam się do malucha w sposób nieprzyjemny, pochmurna mina
            i owszem ale nic więcej.

            Tylko raz byłam nieprzyjemna dla chłopca chyba 5-6 letniego.
            Kiedy wiaderkiem sypał piach na głowę Nelki poprosiłam by przestał i zrobilam
            bardzo groźną minę. Chłopiec odszedł na chwilę. Jednak niedługo po tym
            wykorzystał moment, że byłam od Neli daleko, bo podeszłam do Konstancji, a
            wówczas on złapał Nelę od tyłu i przydusił łokciem, tzw. chwyt Nelsona.

            Chłopiec był sam na podwórku, co zresztą często się zdaża, więc nie mogłam
            poprosić jego mamy o reakcję. Podeszłam do niego, ukucnęłam i wycedzilam przez
            zęby, że jeśli jeszcze raz zobaczę, że któremuś z dzieci, a moim szczególnie
            robi krzywdę, to wówczas zrobię mu dokładnie to samo, co on tym maluchom. Skoro
            lubi dokuczać dzieciom dużo młodszym od siebie, to zobaczy jak to jest, kiedy
            ktoś dużo starszy od niego dokuczy jemu.

            Czasami ten chłopiec wychodzi na dwór z babcią. Jestem przekonana, że babcia
            nie puściląby mu tego płazem, ale gdyby jednak nie zareagowała, to wówczas
            zwyczajnie bym ją poprosiła, by zwracała na chłopca baczniejszą uwagę ale w
            moim głosie raczej nie byłoby pretensji.

            No, chyba że babcia próbowałaby zlekceważyć jego postępowanie a tym bardziej
            moją prośbę, wówczas uprzedziłabym ją, że jeśli atak się powtórzy, to wystawię
            małego za ogrodzenie placu zabaw.
    • mongolia4 Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 17:43
      Sorki,moze i ja tez jestem troche nadpobudliwa.Pozdrawiam.
      • mijaczek A kiedy ktos w koncu zauwazy, 05.11.06, 18:08
        ze mowimy tutaj zachowaniu babci...dzieci zawsze sobie dokuczaly i dokuczac
        beda, popychac, sypiac piasek na glowe, bic, gryzc, etc. ale musza wiedziec, ze
        dy dorosli to widza to nie dostana na takie zachowanie przyzwolenia...

        Gacusie ponioslo, bo jest matka... w dodatku matka NIEcnotka, wiec poszla z
        fala, ale czy wy drogie cnotliwe mamusie nie rozumiecie, ze w oczach dziecka
        zostala zakwestionowana racja gacusi?

        wy dajcie sobie na luz...
        • alfama_1 Re: A kiedy ktos w koncu zauwazy, 05.11.06, 18:16
          Mnie akurat racja matki, w dodatku wywrzaskiwana wprost na moje dziecko
          niewiele by interesowała (delikatnie ujmując). Mogłabym ją z przyjemnością
          zakwestionować przy dziecku, dodając, że pani nie ma prawa na nie krzyczeć.

          Pani ma prawo wychowywać swoje dziecko, nawet na takie, które "nigdy nie
          dopuści się niegrzecznych zachowań", od mojego gardło z daleka.
          • lila1974 Dokładnie tak ... 06.11.06, 08:11
            Mijaczku

            Nie pozwolę na to nigdy, by ktoś postronny krzyczał na moje dziewczynki.
            Rozumiem jednorazowy wrzask przestrachu typu: "co robisz?" ewentualnie "nie
            wolno", bo to odruch, ale wygadywanie obcemu dziecku, ż ejest takie, czy owakie
            i to podniesionym głosem spotka się z moim sprzeciwem - zapewne wyrażonym w ten
            sposób, że przytulę swoje dziecko i schowam przed krzyczącą osobą.

            Krzycząca kobieta nie jest ŻADNYM autorytetem.
            Nie wiem, czy wiesz, ale nawet obronienie dziecka przed rozkrzyczanym rodzicem
            własnym, np. tatą, nie jest podważaniem jego autorytetu ale pokazaniem dziecku,
            że TAKIE zachowanie jest złe.
    • umasumak Gacusiu 05.11.06, 18:43
      Czego się spodziewasz od dwulatki, skoro sama, jako osoba dorosła nie
      potrafiłaś i nie potrafisz powściągnąć emocji.
      Jestem daleka od twierdzenia, że dwulatce można na wszystko pozwolić, ale
      wrzeszczenie na takie dziecko, to naprawdę gruba przesada i tu jestem nawet
      skłonna zrozumieć babcię, która zamiast okazać skruchę i przepraszać, zajęła
      się wpierw dziewczynką, która zapewne była nieźle przestraszona Twoim występem.
      Zreagowałaś nieprawidłowo i tyle.
      Pozdr
      • syriana ech.. Gacusiu.. 05.11.06, 19:34
        pogratulować samozadowolenia, umiejętności wychowawczych i niezahwianego
        przekonania, że Twoje dzieci nigdy Ci żadnego numeru nie wywiną

        mnie trochę śmieszy Twoja postawa, widzę, że nie zakładasz takiej możliwości,
        że kiedykolwiek mogłabyś się przyznać się do popełnionego błędu, chociaż
        wszystkie dziewczyny pokazały Ci, że się nie popisałaś

        no i uff... co za szczęście, że z tego lekkiego odrapania synek Ci się nie
        wykrawawił na śmierć.. wink
        • sowa_hu_hu Re: ech.. Gacusiu.. 05.11.06, 19:39
          w którym miejscu gacusia jest zadowlona z siebie?
          w którym miejscu jwyraża przekonanie że jej dzieci nigdy nie wywiną numeru?

          bo chyba nie doczytałam...
          • sowa_hu_hu Re: ech.. Gacusiu.. 05.11.06, 19:40
            a juz widze...
          • sowa_hu_hu Re: ech.. Gacusiu.. 05.11.06, 19:44
            rozumiem że gacusia mogła nakrzyczec na małą... to była chwila!
            ale na dłuższą mete nie można miec pretensji do dwuletniego dziecka że
            popchnęło...
            • mama_kotula Re: ech.. Gacusiu.. 05.11.06, 19:54
              sowa_hu_hu napisała:

              > rozumiem że gacusia mogła nakrzyczec na małą... to była chwila!
              > ale na dłuższą mete nie można miec pretensji do dwuletniego dziecka że
              > popchnęło...

              To ja już nic nie rozumiem, Sowa, zdecyduj się, jakie stanowisko obierasz. Raz
              piszesz jedno, raz piszesz coś innego (parę postów wyżej dopuszczasz krzyk na
              dwulatka, który uderzył kogoś tam i nie masz do krzykacza pretensji).
              • sowa_hu_hu Re: ech.. Gacusiu.. 05.11.06, 19:57
                ja jestem zdecydowana to ty chyba nie rozumiesz!

                rozumiem ze dziewczyne poniosło! ja sama nie wiem czy nie zachowałabym sie tak
                samo...
                ale nie mozna OBWINIAC dziecka , bo wiadomo jakie dzieci są , popychają sie ,
                odbierają sobie zabawki... ale jak sie widzi zagrozenie swojego dziecka róznie
                mozna zareagować...
                nie rozumiesz dalej?
                • gacusia1 Sowko!I nie tylko.. 05.11.06, 22:33
                  Obwiniac moge tylko opiekunow dziewczynki,na ktora warknelam bo bylam
                  wsciekla,ze krzywde robi mojemu dziecku.Na "dluzsza mete",jak napisalas to ja
                  nie mam pretensji,bo to bylo wczoraj i juz pewnie nigdy tej kobiety nie
                  spotkam .-) To interesujace,jak wiekszosc emamus stoi murem,ze nie zachowalyby
                  sie,jak ja.Pozdrawiam wiec wszystkie zbulwersowane mamusie i te,ktore rozumieja
                  moj punkt widzenia!Dobranoc!
                  • mama_kotula Re: Sowko!I nie tylko.. 05.11.06, 22:54
                    gacusia1 napisała:

                    > Obwiniac moge tylko opiekunow dziewczynki,na ktora warknelam bo bylam
                    > wsciekla,ze krzywde robi mojemu dziecku.

                    O, ktoś coś pisał o ewolucji wątku... najpierw był "wrzask", potem pojawił się
                    "krzyk", teraz już jest to "warknięcie", jeszcze z 50 postów i się okaże, że to
                    w rzeczywistości było pogłaskanie po główce i spokojne wytłumaczenie <lol>.

                    Gacusia, ja ci tylko na koniec napiszę, że nie zamierzałam cię atakować i - co
                    może ominęłaś w moim pierwszym poście, (tym, który tak cię zbulwersował, że
                    skomentowałaś go wypowiedzią jeżącą się tysiącem wykrzykników, podkreśleń caps
                    lockiem i okraszoną zgrabną sugestią, że coś mi zaszkodziło), napisałam w
                    pierwszym zdaniu, że "miałaś prawo się zdenerwować". Tak, że rozumiem w pełni
                    to, że się zdenerwowałaś (mnie samą w podobnej sytuacji przeważnie telepie i
                    przychodzą mi do głowy różne niecenzuralne wyrazy), rozumiem, że to było
                    zdenerwowanie na dużą skalę, niemniej jednak nadal uważam, że nieadekwatne do
                    sytuacji. I tak, jestem pewna, że nie wrzasnęłabym na obcego dwulatka. Co innego
                    na gimnazjalistę ;>

                    Ok, stało się, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nauczka na przyszłość -
                    nie krzyczeć na obce dzieci, nie zestawiać na forum w jednym wątku swojego
                    chwilowego niezapanowania nad emocjami i jednoczesnego wymagania takiego
                    panowania od dwulatka, swojego chwilowego niekulturalnego zachowania z
                    wymaganiem tejże kultury u innych.
                    Pozdrawiam i dobrej nocy życzę.
                    M.
                    • redmiss Re: Sowko!I nie tylko.. 05.11.06, 23:26
                      > Ok, stało się, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nauczka na przyszłość -
                      > nie krzyczeć na obce dzieci, nie zestawiać na forum w jednym wątku swojego
                      > chwilowego niezapanowania nad emocjami i jednoczesnego wymagania takiego
                      > panowania od dwulatka, swojego chwilowego niekulturalnego zachowania z
                      > wymaganiem tejże kultury u innych.
                      > Pozdrawiam i dobrej nocy życzę.


                      a dlaczego Ty tak nauczasz? poważnie pytam teraz?
                      to jakaś praca społeczna? pasja? hobby? skrzywienie?
                      • mama_kotula Re: Sowko!I nie tylko.. 05.11.06, 23:34
                        redmiss napisała:

                        > > Ok, stało się, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nauczka na przyszło
                        > ść -
                        > > nie krzyczeć na obce dzieci, nie zestawiać na forum w jednym wątku swojeg
                        > o
                        > > chwilowego niezapanowania nad emocjami i jednoczesnego wymagania takiego
                        > > panowania od dwulatka, swojego chwilowego niekulturalnego zachowania z
                        > > wymaganiem tejże kultury u innych.
                        > > Pozdrawiam i dobrej nocy życzę.
                        >
                        >
                        > a dlaczego Ty tak nauczasz? poważnie pytam teraz?
                        > to jakaś praca społeczna? pasja? hobby? skrzywienie?

                        Praca społeczna na forum ;> i hobby. Takie krótkie streszczenie tego, jakie
                        wnioski z tego wątku wyciągnęłabym na miejscu jego autorki. ;-P
                        Heh, teraz widzę, w jaki poważno-moralizatorski ton wpadłam w poprzednim poście
                        big_grinDDD, jak bozię kocham, nie chciałam big_grin
                        Oczywiście przepraszam i nie obiecuję się poprawić tongue_out
            • umasumak Sowko 05.11.06, 19:59
              ale zauważ, że Gacusia jeszcze długo po zdarzeniu była wpieniona, o czym
              świadczą jej niezrównoważone i okraszone licznymi wykrzyknikami odpowiedzi na
              całkiem rozsądne i nienapastliwe posty.
              • sowa_hu_hu Re: Sowko 05.11.06, 20:49
                nie czytałam wszystkiego ,wypowiadam sie w związku z pierwszym postem
                • mama_kotula Re: Sowko 05.11.06, 21:00
                  sowa_hu_hu napisała:

                  > nie czytałam wszystkiego ,wypowiadam sie w związku z pierwszym postem

                  Zatem przeczytaj całość dyskusji, Sówko droga, i potem pisz, ok? Nie będziesz
                  miała wtedy powodu do utyskiwania na tworzenie "analiz psychologicznych" itp.
                  • sowa_hu_hu Re: Sowko 05.11.06, 21:03
                    zawsze będe miała ALE do analiz psychologicznych... bo jak mozna zrobic taką
                    analize nie znając kogos osobiscie... jakis matrix jak dla mnie....
                    • mama_kotula Re: Sowko 05.11.06, 21:05
                      sowa_hu_hu napisała:

                      > zawsze będe miała ALE do analiz psychologicznych... bo jak mozna zrobic taką
                      > analize nie znając kogos osobiscie... jakis matrix jak dla mnie....

                      Oczywiście, zgadzam się. Nie da się ocenić kogoś na podstawie jednego czy kilku
                      postów. Da się jednak ocenić jego zachowanie w danej sytuacji, przewidzieć
                      ewentualne zachowania w sytuacjach podobnych.
                      Poza tym mamy chyba inne pojęcie "analizy psychologicznej", ale już sobie to
                      zdaje się wyjaśniłyśmy wyżej smile
                      • sowa_hu_hu Re: Sowko 05.11.06, 21:08
                        da sie ocenić , ale jakże łatwo sie ocenia stojąc z boku... nie będac w danej
                        sytuacji...
                        mówienie ' źle zrobiłaś , źle sie zachowałaś , to jest naganne ,
                        nieodpowienie... bardzo łatwo przychodzi wielu osobm na tym forum a podejrzewam
                        że same ideałami nie są....
                        • mama_kotula Re: Sowko 05.11.06, 21:16
                          sowa_hu_hu napisała:

                          > da sie ocenić , ale jakże łatwo sie ocenia stojąc z boku... nie będac w danej
                          > sytuacji...
                          > mówienie ' źle zrobiłaś , źle sie zachowałaś , to jest naganne ,
                          > nieodpowienie... bardzo łatwo przychodzi wielu osobm na tym forum a podejrzewam
                          >
                          > że same ideałami nie są....

                          Sówko, a kto powiedział, że tylko ideały mają prawo do oceny?
                          Gacusia sama zapytała: "a może to ja przesadzam?" i dostała odpowiedź "tak,
                          przesadzasz" z wyjaśnieniem, na czym polega przesada. Czyli - prosiła o ocenę i
                          ją dostała. Amen.
                          • sowa_hu_hu Re: Sowko 05.11.06, 21:21
                            ja nie mówie tylko o jej przypadku , tylko ogólnie o tym co sie dzieje na
                            forum!
                            zdanie swoje moze miec kazdy
                            ale miec swoje zdanie a umoralniac , pouczac , traktowac druga osobe jakby była
                            głupsza itd... to juz nie kazdemu wolno...
                            • mama_kotula Re: Sowko 05.11.06, 21:49
                              sowa_hu_hu napisała:

                              > ja nie mówie tylko o jej przypadku , tylko ogólnie o tym co sie dzieje na
                              > forum!
                              > zdanie swoje moze miec kazdy ale miec swoje zdanie a umoralniac , pouczac ,
                              traktowac druga osobe jakby była głupsza itd... to juz nie kazdemu wolno...


                              No jasne. Za to można napisać komuś, kto wyraża własne zdanie (niezgodne ze
                              zdaniem piszącego) - "tobie chyba coś zaszkodziło" ew. "chyba coś ci się
                              pomyliło" i to już nie jest uświadamianie komuś, że jest kretynem.

                              Sowa, nie zrozum mnie źle. Nie mam nic do Gacusi i nie atakuję jej. Rozumiem
                              też, że bawisz się w jej adwokata, bo jesteście zżyte z prywatnego forum, gdzie
                              zapewne zdążyła się pożalić, że tu się po niej jedzie (nie pisz mi, że tak nie
                              było, mam forów prywatnych 2 sztuki - w tym jedno ukryte - i znam mechanizmy
                              forowe). Niemniej jednak mam dla ciebie radę na przyszłość: zanim zabawisz się w
                              czyjegoś adwokata, po pierwsze przemyśl swoje stanowisko, po drugie - przeczytaj
                              wcześniej CAŁOŚĆ dyskusji. I - do ciężkiej deutery - wypowiadaj się w temacie
                              wątku, a nie rzucaj frazesami smile)))

                              Poza tym główną atakującą w tym wątku jest niestety autorka uncertain
                              • sowa_hu_hu Re: Sowko 05.11.06, 21:54
                                no widzisz... cięzko u ciebie ze zrozumieniem pewnych rzeczy...
                                skoro uwazasz ze bawie sie w jej adwokata...
                                po pierwsze z gacusią zżyta nie jestem - nie znałam sie z nia wczesniej , na
                                moim forum jest kilka dni... wiec jedno nie ma nic wspólnego z drugim...
                                zauwaz ze ja jej nie popieram w calej rozciagłosci... napisałam ze ją rozumie
                                ze wybuchła ale rozniez napisałam inne rzeczy , które nie były zgodne z tym co
                                napisała gacusia...

                                więc nie wpieraj mi ze bawie sie w czyjegoś adwokata... bo chyba nie wiesz co
                                to słowo oznacza....
    • g0sik Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 22:50
      Ja też bym się w..wiła gdyby nagle jakaś matka zaczęła wrzeszczeć na moje
      dziecko. A przeprosiny byłyby ostatnią rzeczą o jakiej bym pomyślała. Ładny
      przykład dajesz "dzidziusiowi". Babcia w takiej sytuacji zachowała się
      odpowiednio i przytomnie.
      Ciekawe jak dzidziuś w przyszłości będzie rozwiązywał swoje problemy mając taki
      przykład?
      • sowa_hu_hu gacusia 05.11.06, 22:56
        idź ty sie lepiej babo schowaj bo sie na matke nie nadajesz wink
        jaki ty dajesz swojemu dziecku przykład???
        jak śmiałas w ogóle potraktować w ten spoób ta dziewczynke? przeciez powinnas
        być chodzącym ideałem i nigdy nie popełniac błędów!

        mówiła sowa - mianowana dzisiaj na twojego adwokata!

        bo skoro nie zgodziłam sie z całą resztą to takie miano mi przyznano...
        co prawda nie wiem dlaczego - bo tez nie poparłam cie w całej rozciągłości...
        tylko starałam sie wykazać zrozumienie dla ciebie...
        wiesz o co mi chodzi bo napisałam to w pierwszym poście na niecnotkach...
      • gacusia1 Poczyta sobie forum ,-))))) 05.11.06, 23:20
        i bedzie DZIDZIUS wiedzial,jak powinien postepowac .-)
      • mlodytatus Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 23:49
        no bez przesady, ty bys nie chronila wlasnego malenstwa tylko bcego? naprawde w
        to wierzysz co mowisz?
        • mama_kotula Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 23:51
          mlodytatus napisał:

          > no bez przesady, ty bys nie chronila wlasnego malenstwa tylko obcego? naprawde
          w to wierzysz co mowisz?

          Młodytatuś, a nie wydaje ci się, że da się chronić własne maleństwo bez
          konieczności darcia japy na obce?
          • mlodytatus Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 23:58
            napewno sie da, ale w tej sytuacji sie nie dziewie ze sie nie dalo. jasne ze
            miala opieprzyc babcie, ale w tym momencie chyba nie wiedziala z kim ta mala tam
            jest. mozna argumentowac normalnie i mozna przesadzac, a to juz przesada.
            poprostu kocha wlasnego syna i wcale sie nie dziwnie tej reakcji. i jestem
            przekonany ze 95% mamusi tutaj by nie zareagowalo innaczej
            • mama_kotula Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 00:11
              mlodytatus napisał:

              > napewno sie da, ale w tej sytuacji sie nie dziewie ze sie nie dalo. jasne ze
              > miala opieprzyc babcie, ale w tym momencie chyba nie wiedziala z kim ta mala ta
              > m
              > jest. mozna argumentowac normalnie i mozna przesadzac, a to juz przesada.
              > poprostu kocha wlasnego syna i wcale sie nie dziwnie tej reakcji. i jestem
              > przekonany ze 95% mamusi tutaj by nie zareagowalo innaczej

              To niestety, źle oceniasz 95% mamuś, które tu przebywają.

              Odwróćmy sytuację: twoje idealnie zachowujące się do tej pory dwuletnie dziecko
              bawi się na drabince. Zaznaczam: dziecko w tym wieku nie potrafi się dzielić
              (nie musi, dzielenie się to umiejętność późnego wieku przedszkolnego). Do
              drabinki podchodzi inne dziecko - uwaga, dwulatek nie jest w stanie ocenić jego
              wieku. Dwulatek traktuje go jako intruza wkraczającego na terytorium pt. "moje
              drabinki" i postanawia dać mu do zrozumienia, iż nie życzy sobie jego obecności.
              Zakładamy, że nie potrafi mówić. Co robi? Ano, może usunąć "intruza" ze swojego
              terytorium - fizycznie - a, że nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły i nie wie,
              iż maluch dopiero co nauczył się chodzić i jeszcze nie do końca umie utrzymać
              równowagę, popycha go, na skutek popchnięcia dziecko się przewraca i uderza
              głową w ziemię.
              Matka popchniętego dziecka zaczyna nagle krzyczeć na twoje dziecko, że jest
              niegrzeczne, bardzo niegrzeczne, że tak się nie robi, bo to jest dzidziuś. I
              jest baaardzo oburzona.
              Co robisz w takiej sytuacji?
    • mlodytatus Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 23:47
      no fakt. ja rozumiem twoje zachowanie.
    • mlodytatus Re: W...wilam sie!!! 05.11.06, 23:55
      dziewczyny, nie moge uwierzyc co wy za bzdury piszecie.

      moze pomyslcie o tym. ten co cos robi jest lepszy od ofiary? co to za roznicy
      ile ma lat? jasne ze mala nie wiedziala co robi, ale poprostu jakis przyklad
      musiala miec. jak nie od babci to od rodzicow? babcia powinna ja pilnowac zeby
      nawet nie doszla do tego zeby to zrobic.

      ciekawe czy byscie jeszcze tak gasdali jak waszemu dziecko by sie takiecos stalo.

      nie moze w to uwierzyc porpstu co tu czytam. i juz wogole ze ta pisza matki , o
      ktorych sie mowi ze jeszcze bardziej sa przywiazani do wlasnych dzieci.

      zanim teraz ktos cos na mnie pisze, to nie chce nikogo obrazac, ale tak mi sie
      wydaje. ze nie wszyscy tak mowili to dobrze wiem. ale jestem lekko w szoku. moze
      daliscie by tej dziewczynki jeszcze 3 dolce na loda? moze troche zdrowego rozsadku.
      • mama_kotula Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 00:04
        Młodytatuś, nie rozumiem, dlaczego zakładasz, że naszym dzieciom się nigdy w
        życiu krzywda tego typu nie działa? Myślisz, że popchnięcie roczniaka przez
        dwulatka to jakiś marginalny incydent, który zdarza się raz na 100 lat i
        wyłącznie wybrańcom?

        I czytaj uważnie - nikt nie pisze, że dwulatka zachowała się właściwie i należy
        ją za to pochwalić, a nawet nagradzać ("3 dolce na loda"). Wszyscy są zgodni, że
        popychanie nie jest właściwym zachowaniem, ale jednak się zdarza, nawet u
        najstaranniej wychowywanego dwulatka.

        Czasem mam poczucie, czytając te i inne fora, że teraz jest jakaś dziwna moda
        wymagania od dzieci dwu-, dwuipółletnich zachowań na miarę siedmiolatka, czyli
        przewidywania konsekwencji, panowania nad emocjami itd.
        Oczywiście nie twierdzę, że należy takiemu dziecku na wszystko pozwolić, bo
        oczywistą sprawą jest, że nie, ale warto jednak pownikać nieco w psychologię
        dziecka i przyjąć do wiadomości fakt, że dwuletnim dzieciom mają prawo zdarzyć
        się naganne zachowania (które, rzecz jasna, należy prostować).
        • mlodytatus Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 00:10
          zgadazm sie, ale nadal ta reakcja w tym momencie jest rozumiala. i nie mow mi ze
          w takim szoku byc myslala jak sie zachowac bo itak ci nie wierze. za to za
          dobrze znam reakcje ludzkie
          • mama_kotula Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 00:22
            mlodytatus napisał:

            > zgadazm sie, ale nadal ta reakcja w tym momencie jest rozumiala. i nie mow mi
            ze w takim szoku byc myslala jak sie zachowac bo itak ci nie wierze. za to za
            > dobrze znam reakcje ludzkie

            Reakcji "ludzkich" jest tyle, ile ludzi. Reakcja "ludzka" to pojęcie względne.
            Jakby to ująć... konflikty moich dzieci z innymi dziećmi nie wywołują u mnie
            "szoku".
            Jak już gdzieś wyżej napisałam, moją pierwszą reakcją w takiej sytuacji jest
            pocieszenie mojego dziecka i sprawdzenie, czy z nim wszystko ok. Jeśli tak,
            wówczas zwracam uwagę sprawcy (o ile jest w stanie zrozumieć, co do niego mówię,
            i o ile wcześniej nie uczyni tego jego opiekun). Jeśli zaś z moim dzieckiem nie
            jest ok, biorę dupę w troki i nie oglądając się na babcię i wnuczkę jadę do lekarza.
            Posłuchaj - mój synek (wtedy ok. 2,3 letni) kiedyś ni stąd ni zowąd zepchnął
            swoją młodszą siostrę (miała coś ok. roku) ze stolika, na którym stanęła,
            walnęła tyłem głowy w podłogę z płytek. Powodu nie potrafił podać (mówił już
            całkiem nieźle, więc mogłam zapytać go "dlaczego"). Zareagowałam dokładnie tak,
            jak napisałam wyżej.
      • marghe_72 Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 00:08
        mlodytatus napisał:

        > dziewczyny, nie moge uwierzyc co wy za bzdury piszecie.
        >
        > moze pomyslcie o tym. ten co cos robi jest lepszy od ofiary? co to za roznicy
        > ile ma lat? jasne ze mala nie wiedziala co robi, ale poprostu jakis przyklad
        > musiala miec. jak nie od babci to od rodzicow? babcia powinna ja pilnowac zeby
        > nawet nie doszla do tego zeby to zrobic.
        >
        > ciekawe czy byscie jeszcze tak gasdali jak waszemu dziecko by sie takiecos
        stal
        > o.
        >
        > nie moze w to uwierzyc porpstu co tu czytam. i juz wogole ze ta pisza matki ,
        o
        > ktorych sie mowi ze jeszcze bardziej sa przywiazani do wlasnych dzieci.
        >
        > zanim teraz ktos cos na mnie pisze, to nie chce nikogo obrazac, ale tak mi sie
        > wydaje. ze nie wszyscy tak mowili to dobrze wiem. ale jestem lekko w szoku.
        moz
        > e
        > daliscie by tej dziewczynki jeszcze 3 dolce na loda? moze troche zdrowego
        rozsa
        > dku.



        Przejawem zdrowego rozsądku jest zdanie sobie sprawy z faktu,ze dwulatki
        czasami robią głupstwa. Nie złośliwie, nie dlatego,ze mamusia / babcia tak
        nauczyła, tylko dlatego , że są dwulatkami. Ot po prostu.

        Powtórzę raz jeszcze, gdyby przydazyło sie to mnie i córce to zatroszczyłabym
        sie o to czy mojemu dziecku nic nei jest a nie pokrzykiwała na obce dziecko i
        czekała az babcia przeprosi...
        • mlodytatus Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 00:11
          o, to wlasnie byl dobry argument z twojej strony.
          i tu ci przyznaje racje.
        • peggy1 Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 00:21

          mlodytatus napisal:

          "co to za roznicy
          ile ma lat?"

          OGROMNA!!! Bo 2-latek nie ma tak daleko posunietej wyobrazni jakie moga byc
          konsekwencje czynu jak np. 7-latek. Ostatnio dowiedzialam sie, ze moj syn (2,3
          lata) kopnal w przedszkolu kolezanke. Po prostu podszedl i kopnal. Siniak -
          granatowy. Zdarzylo mu sie to pierwszy (i jak narazie, a minal miesiac) -
          ostatni raz.

          ", ale poprostu jakis przyk
          > lad
          > > musiala miec. jak nie od babci to od rodzicow?"

          Jaki przyklad od babci, rodzicow???? Dwulatkowi mozna milion razy powiedziec ze
          bic nie wolno, a jemu cos do glowy strzeli i uderzy. 2-latka nie przewidzisz. A
          w jakim wieku Ty tatusiu masz dziecko??? Przerabiales juz bunt dwulatka ????

          "ciekawe czy byscie jeszcze tak gasdali jak waszemu dziecko by sie takiecos stalo."

          Przytulam synka. Pytam co boli. Jesli atakujacy stoi i patrzy (a czasem patrzy z
          przerazeniem na placz) - mowie ze zle sie stalo, ale chyba dadza sobie rece na
          zgode. Jak atakujacy ucieknie, Mowie synkowi ze chlopiec/dziewczynka zle zrobil.
    • madziaaaa Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 09:12
      Nie czytalam wszystkich Waszych postów, bo uderzyło mnie to, że atakujecie
      ciągle gacusię.
      Dziewczyny, nie chce mi się wierzyć, ze jeśli starsze dziecko popchnęło by z
      impetem Waszego malucha, to nie zwróciłybyście uwagi i dziecku i babci. Na
      pewno tak by było i dam sobie rękę odciąć, że większość z Was też po prostu
      zaczęlaby krzyczeć i na dziecko i na babcię.
      Nie zachowujcie sie jak dziewice męczennice do rany przyłóż. Skoro takie święte
      jesteście, to czemu tak atakujecie gacusię ????
      • monia145 Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 09:19
        Ech... człowiek poważny nie szafuje tak chętnie częściami swojej osoby, nie
        znając kompletnie ludzi, z którymi przyszłoby mu się skonfrontować w realu...
        I zdajesz sobie sprawę, że etykietujesz nas tu w imię.... no właśnie czego?
        Nikt tutaj Gacusi nie zaatatkował- dostała po prostu przekaz, w jaki sposób
        jej zachowanie może być interpretowane przez otoczenie......
        Niepotrzebnie się więc tak ekscytujesz.......
        • madziaaaa Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 09:23
          Akurat się nie ekscytuję wcale. Piszesz, że nikt gacusi nie zaatakował, nie
          krytykował jej??? Nie będę tu wymieniać nicków dziewczyn które stwierdziły,
          jaka to ona nerwowa, że reaguje nieadekwatnie do sytuacji, że przesadza.
          • monia145 Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 09:41
            Czy rozumiesz subtelną różnicę między "atakiem" a stwierdzeniem, że gacusia
            przesadza? Chyba nie, skoro wrzucasz i jedno i drugie do jednego
            worka.......Uważam, że Gacusia przesadziła z reakcją- to nie jest żaden atak na
            nią, tylko odpowiedz na postawione przez nią pytanie w załozycielskim
            poście....To jest tez moja opinia na temat tej sytuacji- nie robię osobistych
            wycieczek, nie podważam jej kompetencji jako matki, nie współczuję jej dziecku,
            mężowi, psu czy chomikowi.....

            Z drugiej strony nie pojmuję jednej sprawy- dlaczego, jeśli ktoś sie nie zgadza
            z postepowaniem innej osoby, od razu określane jest to jako atak? Ta dyskusja
            nosi w sobie zadatki na najkulturalniejszą na kontrowersyjny temat na tym
            forum, a i tak niektórym źle........Niech mi ktoś to wytłumaczy, bo głupia
            chyba jestem...........LilA może TY????smile))))))))))
            • madziaaaa Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 09:47
              A czy ja stwierdziłam, ze ta dyskusja jest niekulturalna??? Nie.
              Za to podzielę sie z Wami moim spostrzeżeniem, które już dość długo mi się
              plącze po głowie. Wydaje mi się, ze przeważnie cała dyskusja toczy się w
              konwencji takiej, w jakiej jest pierwszy odpowiedźpod tematem dyskusji. Czyli
              jak pierwsza osoba napisze: przesadzasz, to 75 % osób napisze tak samo, żeby
              sie nie wyłamać. Bardzo często tak jest. I moim zdaniem nie wynika to wcale z
              tego, ze ktoś właśnie tak na dany temat uważa.
              • monia145 Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 10:00
                Akurat w tej dyskusji dwa pierwsze posty były całkowicie sprzężone ze sposobem
                reagowania gacusi, to tak w kwestii formalnej......

                Sugerujesz więc, że gdyby nie post Kotuli, to towarzystwo łacznie ze mną,
                odsądziłoby od czci i wiary dziewczynkę i babcię? No cóż nie wiem, moge mówić
                tylko za sama siebie- na mnie magia Kotuli nie działasmile)))))))MAMO_KOTULO- BEZ
                OBRAZYsmile))))))))))))))....mnie interesuje bardziej to, czy dana osoba nie
                zaprzecza sama sobie w dwóch róznych watkach. I na tyle na ile znam juz opinie
                niektórych dziewczyn na pewne tematy, żadnej sprzeczności nie zauważyłam......

                Dopuszczasz, jak mniemam, mozliwość, że te 75% foremek ma jednak rację?
              • malila Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 10:00
                madziaaaa napisała:

                > Wydaje mi się, ze przeważnie cała dyskusja toczy się w
                > konwencji takiej, w jakiej jest pierwszy odpowiedźpod tematem dyskusji. Czyli
                > jak pierwsza osoba napisze: przesadzasz, to 75 % osób napisze tak samo, żeby
                > sie nie wyłamać.

                Ale przeczytałaś dwie (nie jedną, a dwie) pierwsze odpowiedziedzi w tym wątku?
                • madziaaaa Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 10:03
                  malila napisała:

                  > madziaaaa napisała:
                  >> Ale przeczytałaś dwie (nie jedną, a dwie) pierwsze odpowiedziedzi w tym
                  wątku?

                  Mnie chodzi nie tylko o ten wątek.
              • lila1974 Madziu? 06.11.06, 10:11
                Czyli co? Uważasz nas za bezrozumne stado?
                No, ja się chyba obrażę smile
                • madziaaaa Re: Madziu? 07.11.06, 08:27
                  a czy użyłam takiego sformułowania? Nie Lila, nie użyłam. Część osób na emamie
                  na pewno ma swoje zdanie i go broni. Ale popatrz na wątek sowy-tam pięknie
                  widać jak te same osoby zmieniają zdanie w zależności od tego jak głosuje
                  większość.
                  • lila1974 Re: Madziu? 07.11.06, 09:49
                    Ja tam zauważylam tylko jedną, której postawa zakrawa na oportunizm smile
            • sowa_hu_hu Re: W...wilam sie!!! 06.11.06, 09:58
              wasze zdanie zostało nazwane atakiem...
              a moje adwokaturą...



              ale i tak uwazam ze teksty do gacusi "jaki ty przykład dajesz dziecku" jest
              beznadziejny uncertain
              • lila1974 Sówko 06.11.06, 10:15
                Niestety, dajemy przyklad naszym dzieciom.
                Ja wymagam od swoich dziewczyn, by konflikty między sobą rozwiązywały na drodze
                pokojowej, a sama co? Ano, nie raz nie dwa podniosę na nie głoś, czyli mój
                przekaz jest nie jasny. Gadam co innego, robię co innego i to jest własnie "ten
                zły przykład".
            • lila1974 Moniczko 06.11.06, 10:09
              Staram sie jak mogę, ale wiesz, ja po tej samej stronie barykady co Ty, więc
              jestem nieobiektywna smile
          • umasumak Madziaaa 06.11.06, 12:42
            Krytyka, a atak, to dwie różne rzeczy. I mam wrażenie, że to Gacusia atakuje te
            osoby, które się z nią nie zgadzają. Przeczytaj sobie pierwszy post Kotuli w
            tym wątku i odpowiedź Gacusi. No naprawdę nie widać, że Kotula w sposób
            zrównoważony przedstawia swój pogląd, a Gacusia w odpowiedzi smaruje atakujący,
            rozemocjonowany post?
      • lila1974 madziaaaa 06.11.06, 09:23
        Nie panikujesz czasami?
        Jakie atakujecie?

        Tak, wyobraź sobie jestem święta w odniesieniu do CUDZYCH dzieci, bo do swoich
        już niekoniecznie.

        Tak, jestem święta w stosunku do obcych dorosłych, moje reakcje wobec nich są
        dużo bardziej przemyślane niż w stosunku do bliskich, bo w stosunku do bliskich
        nie raz zdaża mi sie reakcja nieadekwatna do sytuacji.

        Nie zauważyłam, by ktoraś z osób negujących zachowanie gacusi atakowała ją.
        Zapytała nas, czy nie przesadziła. sporo foremek uważa, że przesadziła, czy to
        jest ATAK???
        • madziaaaa Lila 06.11.06, 09:38
          Czy nigdy nie zdarza Ci się reagować emocjonalnie???? Nie zdarzyło Ci się nigdy
          zwrócić uwagi obcej osobie, niezależnie, czy dorosłej czy nie???
          Nie wierzę. Ja ostatnio jadąc tramwajem zwróciłam dość dobitnie uwagę
          gó..arzowi, który mazakiem ozdabiał tenże tramwaj. Oczytiści nikt ze
          współpasazerów mnie nie poparł, bo po co. A potem jest tak, że ktoś zaatakuje
          Cię na ulicy i nikt nie zareaguje, bo po co???
          • lila1974 Madziu 06.11.06, 10:07
            Reaguję i to bardzo często, ale moja reakcja nie polega na wrzasku, czy
            ubliżaniu osobie, do której się zwracam. Rzadko kiedy trafiam na osobę tak
            bardzo bezrozumną, że muszę użyć wobec niej mało eleganckich metod.

            Zdziwisz się może, ale na moje grzeczne i spokojne zwrócenie uwagi przeważnie
            słyszę "przepraszam".

            Na moim przystanku wsiada dużo chłopców z technikum samochodowego. Zdarza się,
            że są głośni nad wyraz lub przeklinają z lubością. Uwierz, że na ryczących na
            nich dorosłych w stylu "zamknijcie gęby" reagują zdwojoną głośnością lub
            wyszydzaniem pasażera. Mnie sie to nigdy nie zdarzyło.

            Najczęściej zwracam się do nich na spokojnie i z uśmiechem "Chłopcy, ja wiem,
            że radocha was rozpiera, ale moze niech Was rozpiera nieco ciszej, co?". W
            dodatku staram się tę uwagę zwrócić na tyle cicho, by dotarła ona do
            konkretnego adresata, a nie była całemu autobusowi ku uciesze. O dziwo, odnoszę
            skutek.

            Nauczyłam się już dawno, że moja nerwowa i agresywna reakcja wywołuje dokładnie
            taką samą reakcję osoby zagadniętej, bo naturalnym odruchem na ATAK jest OBRONA.
            • madziaaaa Re: Madziu 06.11.06, 10:16
              oczywiście, że masz rację wiadomo agresja rodzi agresję, ale czsami do
              niektórych mówisz kilka razy i dopiero dosadniejsze zwrócenie uwagi przynosi
              oczekiwany skutek. Niestety, takie mamy społeczeństwo, ze słowo przepraszam nie
              przechodzi przez gardło. A na 'proszę" potrafią wypiąć się jedynie. Uważam, ze
              czym innym jest hałasująca młodzież w tramwaju, a czym innym np.małolat
              wyrywający siedzenia. A wracając do gacusi, to naprawdę uważasz, ze babcia nie
              powinna jej przeprosić pomimo tego, że gacusia krzyknęła na dziewczynkę?
              • lila1974 Re: Madziu 06.11.06, 10:28
                Zaczynamy wypływać na szersze wody.
                Zdażyło mi się i owszem mieć do czynienia z jednostką niereformowalna, która
                np. obsypała mnie stekiem wyzwisk a potem opluła, bo pozwoliłam sobie na
                delikatną sugestię, że moż eustąpi miejsca starszym, schorowanym osobą, które
                stały obok lub która paliła w zatłoczonym przedziale nie zważając, że nos w nos
                z nia jedzie młodzież ze szkoły, o innych pasażerach wdychających ten smród nie
                wspominając.
                Nie wiem, czy uwierzysz, ale moja perswazja nie wyszła poza ramy zachowania,
                które uważa się za powszechnie akceptowalne.
                Gdybym była świadkiem bazgrania po siedzeniu lub innej dewastacji, to z chwili
                na chwilę moja reakcja byłaby mniej uprzejma ale na pewno nie wrzeszczałabym,
                nie użyla wobec tej osoby słów ogólnie uznawanych za obelżywe, choć ton
                przybierałby na zdecydowaniu. W obliczu totalnej olewki zadzwonilabym
                ostentacyjnie na policję.


                Co zaś tyczy babci.
                W okolicznościach, jakie zostały nam tu zaprezentowane, babcia wykazałaby sie
                MEGA kulturą gdyby przeprosiła. Ja uważam siebie za w miarę grzeczną
                dziewczynkę, ale raczej wywaliłabym zszokowane gały na pieklącą się mamusię i
                na chwilę na pewno odebrałoby mi głos. A na polubowne załatwienie sprawy, zdaje
                się nie było już czasu.
                Nie, nie uważam, by ta babcia miala obowiązek przeprosić. Miala obowiązek
                pouczyć swoją wnuczkę, że nie wolno popychac dzieci i mniemam, że to uczyniła,
                ale pewnie nieco później, jak emocje opadły.
                • lila1974 osobOM :) 06.11.06, 10:29

                • madziaaaa Re: Madziu 06.11.06, 10:35
                  Ja tam dzwonię po straż miejską, ewentualnie tylko grożę, że zadzwonię i też
                  raczej zawsze skutkuje.
                  Natomiast uważam, że babcia poiwnna nakłonić wnuczkę do przeproszenia synka
                  gacusi, sama zaś ewentualnie mogłaby stwierdzić, ze nie życzy sobie, by ktoś
                  krzyczał na jej wnuczkę. Ale uważam też, że w obecności gacusi i jej synka
                  powinna zwrócić wnuczce uwagę i powiedzieć, ze tak sie zachować nie powinna.
                  • lila1974 Re: Madziu 06.11.06, 10:42
                    Będę się upierać, że NIE miała takiego obowiązku, zwolniła ją z niego gacusia
                    krzycząc na obce dziecko.

                    Babcia mogła zareagować tak, jak tego sobie gacusia życzyła, ale pewnie
                    przystopował ją występ młodej mamy. Gdyby w tej sytuacji przeprosila, to tak
                    jak już wspomnialam, wykazałaby się niezwykla wręcz kulturą.
    • ludzikowa1 Po prostu Kotula najmadrzejsza na swiecie! 06.11.06, 13:27
      Boze juz po prostu nie mam ochoty czytac tych jej przemadrzalych komantarzy.
      Pozjadala wszystkie rozumy jakby o wychowywaniu dzieci wiedziala wszystko
      najlepiej na swiecie. No po prostu na miare doktoratu z psychologii dzieciecej.

      Gacusia przepraszam ze nie na temat.
      • umasumak A przepraszam Cię, co Ty chcesz od Kotuli? 06.11.06, 13:31
        Ktoś to racjonalinie i bez zbędnych enocji przedstawia swoje stanowisko jest
        przemądrzały?
      • lila1974 ludzikowa1 06.11.06, 13:36
        Nie masz ochoty czytać, więc wejdx w ulubione i wpisz sobie jej nick w
        nieprzyjaciołach, a wówczas nie będziesz cierpieć katuszy.
        Tak się sklada, że całkiem do rzeczy prawi ta przemądrzała Kotula i to nie
        tylko teraz.
      • mama_kotula Re: Po prostu Kotula najmadrzejsza na swiecie! 06.11.06, 13:43
        Nie chce mi się czytać treści postu, bo zapewne jest nieistotna ;-PPPPPPPPPPP i
        niewiele wnosi w dyskusję big_grinDDDDDDDDDDDDDDD

        Ale za to ponapawam się tytułem postu ;-P i zmienię sobie sygnaturkę :o)
      • gacusia1 Nie ma za co,Ludzikowa! .-) 06.11.06, 17:21
        Po prostu niektorzy musza jakos sie dowartoscowywac ,-))) dlatego odupuscilam
        sobie dyskusje ,-)
        • c3-po Re: Nie ma za co,Ludzikowa! .-) 07.11.06, 21:52
          odpuściłaś sobie, bo tak najłatwiej
          nie zgadzają się ze mną to foch uncertain
          tym samym potwierdzasz, że masz skłonność do histerycznych zachowań
      • pipino Re: Po prostu Kotula najmadrzejsza na swiecie! 06.11.06, 20:59
        ktoś kto mówi o adwokatach czesto szuka poparcia na swoich dwóch forach, o np.
        tu:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34708&w=51628406&v=2&s=0
        Kotula tak na marginesie: twoje wypowiedzi sa strasznie przewidywalne.
        Twierdzę, że chyba czytamy te same książkiwink

        (i dziwi mnie, że tak wiele osób z twoich forów uważa się za oczytane, a wciąż
        nie wpadły na to, że nie sama układasz w głowie i przelewasz na forum poradniki
        zabawowe i wychowawcze dwojki dzieci. jakże przykro stwierdzić, że wiele
        jeszcze książek przed nimi...)

        pozdrawiam serdecznie. pipino

        p.s. czy nie ogladasz za czesto SuperNiani albo Zaklinaczki Tracy Hogg?
        • pipino Re: Po prostu Kotula najmadrzejsza na swiecie! 06.11.06, 21:10
          p.s. czy nie ogladasz za czesto SuperNiani albo Zaklinaczki Tracy Hogg? bo
          widze w ich "rewelacjach" i twoich "poradach" pewną spójność
        • mama_kotula Re: Po prostu Kotula najmadrzejsza na swiecie! 06.11.06, 22:20
          pipino napisała:

          > ktoś kto mówi o adwokatach czesto szuka poparcia na swoich dwóch forach, o np.
          > tu:
          >
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34708&w=51628406&v=2&s=0

          Pipinko, skarbeńku, jeśli uważasz, że na potrzeby tego wątku potrzebowałam
          szukać poparcia na moim forum, i że linkowany wątek ma na celu szukanie poparcia
          - gratulacje. Zawsze wiedziałam, że nie umiesz odgadywać intencji, ale teraz już
          zaczynasz wpasowywać się w kategorię "napiszę nawet bzdurę, aby tylko
          dopieprzyć". Wielkie, wielkie LOL.

          > Kotula tak na marginesie: twoje wypowiedzi sa strasznie przewidywalne.
          > Twierdzę, że chyba czytamy te same książkiwink
          > (i dziwi mnie, że tak wiele osób z twoich forów uważa się za oczytane, a wciąż
          > nie wpadły na to, że nie sama układasz w głowie i przelewasz na forum
          poradniki zabawowe i wychowawcze dwojki dzieci. jakże przykro stwierdzić, że
          wiele jeszcze książek przed nimi...)

          Pipino, co jest złego i niechlubnego w czytaniu (ze zrozumieniem) poradników i
          książek oraz przyswajanie z nich wiedzy, wypróbowywanie jej w realu i dzielenie
          się na forum zdobytym doświadczeniem? Wyjaśnisz mi to?
          Czy ja gdzieś pisałam, że to są moje oryginalne sposoby na
          wychowywanie/pielęgnację/zabawę z dziećmi? Fakt, na zabawę owszem, wiele jest
          oryginalnych, ale poza tym to raczej nic nowego się nie da wymyślić, bo
          "wszystko już było" (a poza tym nie jestem specjalistką od psychologii
          dziecięcej ani żadnej innej... no, może nieco się wprawiam w specjalizacji
          socjologicznej pt. "mechanizmy działające na forach internetowych" ;-PPP).

          O rany, Pipino, zaczynasz się powoli nurzać w oparach absurdu... tongue_out

          > pozdrawiam serdecznie. pipino
          Pozdrawiam również smile))

          > p.s. czy nie ogladasz za czesto SuperNiani albo Zaklinaczki Tracy Hogg?

          Owszem. Część metod stosowanych przez supernianię świetnie zadziałała na moje
          rozwydrzone dzieci (zwłaszcza zsyłki na karne zwierzęta). Co do pani Trejsi,
          treści przydatne znalazłam dopiero w "Języku Dwulatka", poprzednia część jest
          dla mnie praktycznie bezwartościowa.
          • pipino Re: Po prostu Kotula najmadrzejsza na swiecie! 08.11.06, 20:46
            mama_kotula napisała:

            > pipino napisała:
            >
            > > ktoś kto mówi o adwokatach czesto szuka poparcia na swoich dwóch forach,
            > o np.
            > > tu:
            > >
            > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34708&w=51628406&v=2&s=0
            >
            > Pipinko, skarbeńku,



            he hesmile



            jeśli uważasz, że na potrzeby tego wątku potrzebowałam
            > szukać poparcia na moim forum, i że linkowany wątek ma na celu szukanie
            poparci
            > a
            > - gratulacje. Zawsze wiedziałam, że nie umiesz odgadywać intencji,



            powiem ci szczerze ze na co dzien kazdy mi tak "słodzi", ze czasami tryskam
            euforią, jak ktos mi napisze, nawet na forum, że "nie umiem". masz rację. Za
            szybka jestem w myśleniu, pt. "mam intencję" jeśli wiesz o czym mówię, jeśli
            nie - nie szkodzi, to nie jest ważne. Poza tym zauwazylam, ze często
            przytaczasz wątki, badz na KMW, badz gdzie indziej, aby uzyskac jakis cel -
            jeszcze nie odgadłam jaki, ale moze to byc:
            - pochwalenie się tym o czym mowisz w danym watku i poszukiwanie aprobaty;
            - wysmianie watku przez forumowiczow z twojego forum, pt. "Patrzcie jaki
            ciekawy temat" i tutaj nastepuja reakcje typu "haha hihi ło matko" etc.,
            - wysmianie osoby opiniującej, zazwyczaj młodej matki, np. nie mającej pojęcia
            czy iśc z dzieckiem do lekarza, kiedy ma katar albo zaciążoną, którą boli
            brzuch i zastanwia się czy jechać do szpitala albo zadającej podobne pytania,
            na które "DOŚWIADCZONE" matki odpowiedz znały już w łonie swoich matek - tak to
            rozumiem i jest to tak oczywiste, że aż zabawne;
            - moze to być rowniez chec przekazania czystej informacji bez kontekstow i
            ukrytych zamiarów (szyderstwo, narcyzm, ukazanie przejawu infantylizmu autora)


            ale teraz ju
            > ż
            > zaczynasz wpasowywać się w kategorię "napiszę nawet bzdurę, aby tylko
            > dopieprzyć". Wielkie, wielkie LOL.



            piękne!!! pisałaś w tym wątku o tym, że lepiej nie przyklejać etykiet. W
            powyższym zdaniu "wpasowujesz mnie w kategorię".

            "Wielkie LOL", taaa "Wielkie Joł"




            >
            > > Kotula tak na marginesie: twoje wypowiedzi sa strasznie przewidywalne.
            > > Twierdzę, że chyba czytamy te same książkiwink
            > > (i dziwi mnie, że tak wiele osób z twoich forów uważa się za oczytane, a
            > wciąż
            > > nie wpadły na to, że nie sama układasz w głowie i przelewasz na forum
            > poradniki zabawowe i wychowawcze dwojki dzieci. jakże przykro stwierdzić, że
            > wiele jeszcze książek przed nimi...)
            >
            > Pipino, co jest złego i niechlubnego w czytaniu (ze zrozumieniem) poradników i
            > książek oraz przyswajanie z nich wiedzy, wypróbowywanie jej w realu i
            dzielenie
            > się na forum zdobytym doświadczeniem? Wyjaśnisz mi to?


            nic. chociaz nie wiem jaki podtekst ma to pytanie i skąd się wzielo i jeszcze
            jakiej odp. oczekujesz


            > Czy ja gdzieś pisałam, że to są moje oryginalne sposoby na
            > wychowywanie/pielęgnację/zabawę z dziećmi?


            nie wiem, az tak nie sledze twoich wątków



            Fakt, na zabawę owszem, wiele jest
            > oryginalnych, ale poza tym to raczej nic nowego się nie da wymyślić, bo
            > "wszystko już było" (a poza tym nie jestem specjalistką od psychologii
            > dziecięcej ani żadnej innej... no, może nieco się wprawiam w specjalizacji
            > socjologicznej pt. "mechanizmy działające na forach internetowych" ;-PPP).


            bardzo mi sie podoba twoja aktywność na forum


            > O rany, Pipino, zaczynasz się powoli nurzać w oparach absurdu... tongue_out

            nie roumiem, dlaczego w mojej wypowiedzi nie znalazłaś sensu, ale pięknie
            powiedziane w związku z tym uznaję to za komplement pt. "artystyczne"
            (poetyckie). chociaż chyba jestem pierd... nięta że tak to przyjmuję (ale to z
            chyba powodu dzisiejszego szkolenia pt. "Asertywność w komunikacji z
            podwładnymi". Jestem dziś pod wpływem tych 9 godzinnych ćwiczeń, ale jutro mi
            przjedzie i pewnie napisałaym co o tym tak naprawdę myślęsmile


            > > pozdrawiam serdecznie. pipino
            > Pozdrawiam również smile))



            pozdrawiam serdecznie. pipino



            > > p.s. czy nie ogladasz za czesto SuperNiani albo Zaklinaczki Tracy Hogg?
            >
            > Owszem. Część metod stosowanych przez supernianię świetnie zadziałała na moje
            > rozwydrzone dzieci (zwłaszcza zsyłki na karne zwierzęta). Co do pani Trejsi,
            > treści przydatne znalazłam dopiero w "Języku Dwulatka", poprzednia część jest
            > dla mnie praktycznie bezwartościowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka