Dodaj do ulubionych

Rodzice chrzestni

08.11.06, 11:19
Jak u Was jest z rodzicami chrzestnymi Waszych dzieci czy są to osoby z
rodziny czy Wasi znajomi? Na czym polega ich zainteresowanie dzickiem czy
dziećmi? A Wy jak spełniacie swoje "obowiązki" rodziców chrzestnych?
U nas chrzestni moich dzieci są naszą rodziną, raczej bliską tzn. Jasia
chrzestnym jest mój brat a chrzestną moja szwagierka od strony męża. Natalki
chrzestną jest siostra mojego męża a chrzestnym mój brat stryjeczny.
A co do zainteresowania dziećmi bywa różnie ale wynika to głównie z tego, że
jednak dzieli nas spora odległość my mieszkamy w Warszawie a chrzestni są z
Suwałk, Skierniewic i NY, ja jestem matką chrzestną jednego z bliźniaków też
z Suwałk. Dzwonimy do siebie na urodziny naszych dzieci a przy spotkaniach
kupujemy im jakieś przezenty. Myślę, że jak dzici będą starsze będziemy mogli
je przywozić czy zawozić na część wakacji.
Obserwuj wątek
    • agnieszkaela Re: Rodzice chrzestni 08.11.06, 13:14
      Moim zdniem nie ma znaczenia czy chrzestnym jest ktos z rodziny czy nie. Moimi
      chrzestnymi sa brat mamy i szwagierka taty. Brat sie obrazil, szwagierka
      rozwiodla. Juz na mojej komunii ich nie bylo, o zyczeniach urodzinowych nie
      wspomne.
      Dlatego dla nszego synka wybralismy naszego przyjaciela, ktory na dodatek
      mieszka tu gdzie my, a nie tak jak rodzina daleko. Wywiazuje sie z roli
      swietnie. Pamieta o swietach, czesto sie odwiedzamy.
      Chrzestna jest moja siostra, tez fajnie ale mieszka 1300 km od nas i niestety
      widziala chrzesniaka 3 razy przez rok.
      My z mezem dla swoich chrzeniakow ze wzgledu na odlegosc, tez jestesmy tylko
      chrzestnymi od prezentow-na gwiazdke, na urodziny.
    • asia_grzes Re: Rodzice chrzestni 08.11.06, 13:28
      Ja z moimi chrześniakami utrzymuję kontakt,jeśli mogą odwiedzają nas.Gdy jestem
      w rodzinnym miescie ja rewanzuję sie tym samym a do trzeciego chrześniaka tez
      juz jezdziliśmy na wakacje.Moj mąz z chrześniaczką ma słaby kontakt,bywał u
      Niej na urodzinach,ostatni raz widzieli się na Jej Komunii Sw.Rodziców w/w
      zapraszaliśmy do nas,ale byli tylko raz.Wynika to pewnie z nadmiaru pracy
      kazdej ze stron,dzielącej nas odleglości.
      Szukając chrzestnych dla synka chcielismy,by rodzina męza(ma tylko dalekich
      kuzynów)nie istniała tylko w opowiadaniach i wizytach na grobach,ale była
      realna dla dziecka.Dlatego wzięlismy za chrzestnego kuzyna z Pomorza a za
      chrzestną kuzynkę "miejscową".Z chrzestnym Werni widzi się raz w roku,ale mamy
      kontakt z cała rodziną.Chrzestna-najbliżej a najdalej.Bywały sytuacje,ze
      spotykała sie z małym w parku a nawet do niego nie podeszła.w czasie wspólnych
      spotkań na początku ,trzeba Jej było wciskać małego na ręce.Prawie codziennie
      przejezdzała koło naszego domu i nic.Nie pomogły zaproszenia,propozycje
      zabrania Wernerka na spacer gdy pracujemy.Nawet argument bycia drugą matką
      przed Bogiem okazał się za słaby.Efekt był odwrotny-chcąc wytłumaczyc swoją
      dziwna postawe stwierdziła,ze chcę Jej podrzucic dziecko na wychowanie.W
      obliczu takiej głupoty,bo innego określenia nie umiem znależć daliśmy sobie
      spokój.Nic na siłę.Werniemu jak będzie starszy powiemy,ze w dzisiejszych
      czasach niektórzy chrzestni chcą być tylko świadkami chrztu.Ja podchodze do
      tych spraw poważnie,z zaangażowaniem emocjonalnym przede wszystkim,ale jestem
      chyba staroświecka.
      • ania800 Re: Rodzice chrzestni 08.11.06, 14:02
        u mnie chrzestna od dawna mieszka w niemczech kontakt był co pół roku jak
        przyjechała chrzesny jej były mąż utrzymywał kontakt z moim ojcem dopóki razem
        pracowali teraz już nie my z mężem jak narazie chrześniaków nie mamy
        • nadka1 Re: Rodzice chrzestni 08.11.06, 14:23
          Natalki chrzestną jest moja siostra a chrzestnym brat męza,wszyscy mieszkamy
          dość blisko więc odwiedzamy się często.Siostra bardzo chętnie zabiera mąłą
          wszędzie ze sobą i do siebie-szaleje za nią,a brat męża jest młodym
          człowiekiem,nie ma jeszcze swoich dzieci więc,jak ja to mówię,ma jeszcze dwie
          lewe ręce do Nati ale "nadrabia"prezentami i stara się spotykać ze swą
          chrześnicą przynajmniej raz w tygodniu.jesteśmy z mężem zadowoleni z wyboru
          • gawliki Re: Rodzice chrzestni 10.02.07, 11:05
            um mnie mkoja siostra i choc nie ma za duzo kasy zawsze nakupoi malej
            rzeczy...czesto u niej zostaje zabiera ja gdzie moze,kocha jak swoja,bo nie
            ma jeszcze ...a z chrzestnym nie polosowalam....kolega meza-blisko
            miesxzkamuy,ale cos sie nie kwapi choc darl sie ze musi byc u nas chrzestny,m
            itd...smiletylko w urodziny wpadnie bo ma zaproszenie chyba.......
    • amelia791 Re: Rodzice chrzestni 08.11.06, 15:40
      Niestety z racji przeprowadzki jak ja to mówię "na drugi koniec świata"
      chrzestny Dawidka (mąż mojej kuzynki)pozostał we Wrocławiu więc kontaktu nie ma
      żadnego oprócz telefonicznego, a chrzestna czyli moja szwagierka wyjechała do
      Anglii i kontakt sporadyczny przez internet, smutno mi troche z tego powodu ale
      coż, takie czasy że wszyscy gdzieś wyjeżdżają... nie przewidziałam tego w dniu
      chrztu Dawidka, a nawet gdybym przewidziała to i tak nasz wybór padłby na te
      osoby, z racji tego że to najbliższa rodzina.
      • kejtka1 Re: Rodzice chrzestni 08.11.06, 19:42
        Mój brat który jest chrzestnym Jasia nigdy go nie widział ponieważ wyjechał
        zanim się Jaś urodził ale na szczęście dało się to załatwić tak, że on jest
        oficjalnym ojcem chrzestnym a Jasia do chrztu podawał ktoś w "zastępstwie". A
        też bardzo chciałam, żeby mój brat był chrzestnym ponieważ mam tylko jednego
        brata. Ja też jestem taką chrzestną "na odległość" chociaż swojego chrześniaka
        widuję "na żywo" nie tak jak mój brat tylko przez kamerę internetową, zdjęcia
        lub filmiki, które mu systematycznie wysyłam. Teraz też chrzestny Natalki
        wyjeżdża do Irlandii więc moje dzieci mają "światowych" rodziców chrzestnychsmile
    • 5aga5 Re: Rodzice chrzestni 14.11.06, 00:30
      A moja córa widziała chrzestnego tylko na chrzcie. Takiego ... nie nazwę ...
      wybrała na chrzestnego moja nieteściowa a partner się zgodził ( choć z rodziny
      ja mało go znałam )
      Chrzestna natomiast ( żona mojego siostrzeńca ) ,, robi " chyba i za
      chrzestnego, bo zawsze pamięta o Perełce
    • mamamikolajcia Re: Rodzice chrzestni 14.11.06, 15:19
      Chrzestnymi Mikołajka są moja kuzynka i kuzyn męża. Wszyscy mieszkamy w jednym
      mieście, chrzestny Mikołaja nawet po sąsiedzku, więc Mikołajek widuje ich
      często, dobrze zna i lubi. Oni też interesują się Mikołajkiem, pamiętają o
      wszytskich "prezentowych" okazjach. Niedługo
      staniemy przed wyborem chrzestnych dla Kajtusia i mamy z tym mały problem bo
      oboje jesteśmy jedynakami, bliższą rodzinę też mamy niewielką. A ja chce, żeby
      chrzestnymi byli bliscy z naszej rodziny, do tego tacy, z którymi mam dobry
      kontakt i utrzymujemy dobre i bliskie stosunki.
      Ja również często widuje moją chrześnice (zresztą jej mama jest chrzestną
      Mikołajcia).
      • justimic Re: Rodzice chrzestni 17.11.06, 12:34
        u nas chrzestnymi są mój brat i szwagierka, czyli najbliższa rodzina i moim
        zdaniem to najlepszy wybór...

        z nimi nie tylko mieszkamy blisko ale mamy bardzo dobry kontakt i to
        obustronny... łączy nas nie tylko pokrewieństwo ale zrozumienie, szacunek,
        wzajemna troska i myślę, że to najważniejsze przy wyborze chrzestnych...

        w życiu codziennym każdy z nas ma praktycznie swoje życie, swoje troski i
        problemy i sami rodzice chrzestni nie są potrzebni dziecku w wierze (i przed
        Bogiem) jeśli rodzice są katolikami i żyją praktykując, dziecku jest potrzebna
        sama obecność chrzestnych, wspólne spotakania, obecność na ważnych
        uroczystościach, pamięć o prezentach, czyli wszystko to co buduje więzi rodzinne

        kompletnie się nie sprawdzają chrzestni na odległość, czyli nie tylko
        mieszkający daleko ale także ci z którymi wcześniej albo się nie znaliźmy albo
        nie utrzymywaliśmy kontaktu, bo sam fakt chrztu nie zmieni faktu, że ci ludzie
        byli, są i pozostaną jak "obcy" - zbyt duża przepaść, zbyt duża różnica
        poglądów, zbyt duża rozbieżność we wzajemnym zrozumieniu

        ... chociaż jak wszędzie i tutaj zdarzają się odstępstwa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka