IP: *.* 26.09.02, 13:08
Jestem w ósmym miesiącu ciąży, nie pracuję, tylko sie oszczędzam, jak każe pani doktor. Gotuje obiadki, robie na szydełku(ja!). Znajomi wpadają rzadko, bo są zapracowani, rodzinka daleko i zaczyna mi odbijac. To znaczy, że warczę na mojego mężusia, gdy tylko przekroczy progi domu. Wcale nie chcę tego robić, samo jakoś tak się dzieje. Chyba hormonki dają znać o sobie, choć wydawało mi się, że huśtawki nastrojów to raczej oznaka początkow ciąży, a nie końcówki. Sama siebie nie poznaję, nic mnie nie cieszy, poplakałabym sobie - ale znowu? Dodaję sobie otuchy, ze już niedługo zobaczę swoje stopy pod prysznicem, ale do rozwiązania jeszcze tak koszmarnie daleko. Dni sie wloką paskudnie. Pocieszenia!!!Kasia w 8.
Obserwuj wątek
    • Gość: Margotka Re: Humorki IP: *.* 12.04.01, 11:18
      Juz niedlugo...juz za momencik...piatek z pankracym zacznie sie...:)) Ale dosc zartow. Nie ma pocieszenia. Moge jedynie powiedziec, ze 8 to piekna liczba. I juz za chwilke zobaczysz piekna twarzyczke swojego dziecka, lzy wzruszenia meza i twoje szczescie. pozdrawiam
    • Gość: Aguśka Re: Humorki IP: *.* 12.04.01, 11:42
      Tak ma być, Kasiu! Ja pamiętam, że około połowy ciąży i pod sam koniec płakałam z byle powodu, ze wzruszenia itd. - godzinami! jedno powinnaś wiedzieć - po porodzie też wiele osób tak ma, przygotuj się na to, bo lepiej wiedzieć z góry! Strasznie mnie zaskoczyło, jak hormony potrafią wpłynąć na zachowanie człowieka, tym bardziej że nigdy nie doświadczyłam PMS.
    • Gość: wronka Re: Humorki IP: *.* 12.04.01, 12:06
      Witaj towarzyszko niedoli. Ja też jestem w ósmym miesiącu i też nie pracuję. Nie wiem, czy cię to pocieszy, ale czytając twój post czułam, że to moje życie. Po bardzo intensywnym życiu zawodowym mam teraz pięć miesięcy wolnego. Wychodze z siebie i na prawdę nie chcę, ale warczę na męża, tylko wejdzie. Wkurza mnie wszustko, to, że przyszedł głodny i domaga się obiadu, a ja przecież w ciąży i zmęczona, albo, że zjadł na mieście, a ja się tak namęczyłam szykując obiad w domu. To tylko jeden przykład. Spać nie mogę, brzuch jest tak duży, że wyglądam jak hipopotam, w dodatku gdy chodzę to sapię, bo dzidziuś mnie przydusza - płuca mam na wysokości szyi. O stopach nie mówmy, nie pamiętam juz jak wyglądają. Pocieszam się, że to juz niedaleko. Radochę mi sprawia kupowanie drobiazgów do pokoiku bobasa, sama robię obrazki wycinając ilustracje z książek dla dzieci, wybieram mu kosmetyki, sporo czytam o ciąży, a przede wszystkim buszuję w Internecie po takich stronach jak ta. Wiem,że nie jestem z tym sama i na prawdę mi lepiej. Trzymaj się ciepło. Najważniejsze, żebyśmy zdrowe były i nasze dzici też. A humorki... no cóż, to też da się przeżyć.Wesołych Świąt.
      • Gość: Kasia Re: Humorki IP: *.* 12.04.01, 13:51
        Dziewczyny, naprawdę dziekuje, ze sie odezwalyscie. Poniewaz teeraz niewiele mi trzeba do placzu, wiec sie wzruszylam, ze tak szybki jest odzew z Waszej strony. Dzieki, troche mi lepiej. Zycze wszystkim milego wypoczynku wielkanocnego. Kasia
    • Gość: KatarzynaD Re: Humorki IP: *.* 12.04.01, 13:45
      O jeju skąd ja to znam. Codziennie sobie mówię dzisiaj nie będę płakać przecież to bez sensu, jak ja się zachowuję i co?... i nic .. wyję. Codziennie mówię sobie dzisiaj się nie pokłócę, no przecieżile można i co? ... i nic... wytrzymuję 15 minutsmile) Jejuu mam nadzieję, że to minie, bo jak nie to zamęczę siebie i innych wokół. Pozdrawiam Was serdeczniesmile
      • Gość: wioletta(ignis) Re: Humorki IP: *.* 17.04.01, 13:55
        Echhhhhh, przyłączam się, ja równiez byłam nie do wytrzymania w ciąży dla męża, a w pracy (pracowałam do odtatniego dnia) dziwili się, że złagodniałam i stałam się radośniejsza i pogodniejsza. Ale teraz myslę, że w domu było tak dlatego,że mój ślubny wcale nie chciał rozumieć mojego stanu, praktycznie traktował moja ciążę, jakby jej nie było, a jeśli była to tylko w żartach,że chodzę z perkusją. Bardzo śmiesznesad, szczególnie, gdy kobieta potrzebuje więcej ciepła i czułości niz zazwyczaj.Niestety, po pojawieniu się Ali wcale nie kłócimy sie mniej, tylko inaczej, nie ma wybuchów ( bo precież mała jest), a więcej jest obrażania, cichego milczenia.Generalnie, mam nadzieję, że macie dobrych, wyrozumiałych mężów, bo wybaczcie, ale cudów nie ma, naprawdę rzadko który facet, który jest leniwy i mało pomaga, w sposób oszałamiający zmienia się po narodzeniu dziecka.Życzę Wam dziewczyny najcudowniejszych dzieciaczków na świecie, dużo siły i żeby Wasi męzowie byli ciepli, mili czuli, wyrozumiali i pomagający.wioletta(ignis)
    • Gość: Monika_W Re: Humorki IP: *.* 17.04.01, 15:28
      uf uf uf ..... wlasnie mija srodek 7. miesiaca a ja 3 dni temu po raz pierwszy zalalam sie lzami, wpadajac w spazmy nie do opanowania .... dlaczego ? nikt tego nie wie ...dzieki Wam, wiem, ze to normalne i nie ukrywam, ze wielki kamien spadl mi z serca ....ja tez juz nie pracuje ale ..... ku swojej wielkiej radosci odkrylam, ze jest cos takiego jak kawiarenka internetowa, wiec wiem gdzie bede spedzac na pewno znaczna czesc swojego czasu (oczywiscie o ile budzet pozwoli).Wiec uszy do gory i jesli tylko bedziesz chciala pisz na priv.
    • Gość: Kasia Re: Humorki IP: *.* 19.04.01, 20:11
      Cześć Kasiu !Ja też jestem Kasia i właśnie wkraczam w 8 miesiąc ciąży. Dzisiaj w desperacji (podobnej do Twojej, obliczyłam , że od 98 dni siedzę w domu!!!!! Wiem chyba doskonale o czym piszesz. Sama nie wiem co się ze mna dzieje, wpadam w autentyczne szały, napady złości , płaczu i braku zrozumienia. Mam dosyć gotowania i prasowania, nie lubię telewizji a na gazety nie mogę już patrzeć. Dziań w dzień budzę się i od rana zastanawiam co ze sobą począć. Zawsze żyłam bardzo intensywnie i miałam bardzo dużo zajęć, a teraz dosłownie patrzę cały dzień na zegarek w oczekiwaniu na męża , co z tego , gdy on wraca , jestem naburmuszona i zła na dzień dobry. Zostało jeszcze tyle czasu !!! Wszyscy mi mówią, że mam tak się nie spieszyć do porodu, bo potem już się nie wyśpię, a ja autentycznie marzę o nieprzespanych nocach , bo wreszcie zacznie się coś dziać i będę sprawna (obecnie niewiele mogę z racji małych komplikacji. Całkowicie Cię rozumiem i tak sobie myślę , że szkoda, że nie mam kogoś takiego w pobliżu , bo razem byłoby łatwiej.Pozdrawiam Tobie i sobie życzę cierpliwości, jeszcze 9 tygodni.Kasia
    • Gość: Kasia Re: Humorki IP: *.* 20.04.01, 11:53
      To znowu ja, Kasia od Humorków. Chwilowo czuje sie fantastycznie, wiec czym predzej pisze, żebyscie uwierzyly, ze lepiej byc moze. Swiateczne spotkania z rodzina, ktore kiedys do najprzyjemniejszych nie nalezaly (tv, obzarstwo i wodolejstwo), okazały sie tym razem zbawienne. Wrocilam do domu pelna werwy i optymizmu. Dzis bede gwalcic przez uszy mojego meza, zeby poprzestawiac troche meble w naszym 18m2 apartamencie, bo gdzies ten nasz dzidzius bedzie musial sie podziac, a na raze widoki na wieksze lokum sa takie sobie.Zyczcie mi powodzenia, bo On, choć kochany, oprny jest na wszelkie zmiany, zwłaszcza, ze to Jemu przypadnie w udziale czarna robota szurania w pocie czola meblami.I jeszcze z zycia wziete:Maz do ciezarnej zony, ktora dlugo nie wraca po kapieli z lazienki:- Kochanie, czy cos się stalo? Gdzie jestes tak dlugo?- Siedze na kibelku i czekam az obeschne, bo nie mam sily sie wytrzeć.Tez Wam sie to zdarza?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka