Gość: Kasia
IP: *.*
26.09.02, 13:08
Jestem w ósmym miesiącu ciąży, nie pracuję, tylko sie oszczędzam, jak każe pani doktor. Gotuje obiadki, robie na szydełku(ja!). Znajomi wpadają rzadko, bo są zapracowani, rodzinka daleko i zaczyna mi odbijac. To znaczy, że warczę na mojego mężusia, gdy tylko przekroczy progi domu. Wcale nie chcę tego robić, samo jakoś tak się dzieje. Chyba hormonki dają znać o sobie, choć wydawało mi się, że huśtawki nastrojów to raczej oznaka początkow ciąży, a nie końcówki. Sama siebie nie poznaję, nic mnie nie cieszy, poplakałabym sobie - ale znowu? Dodaję sobie otuchy, ze już niedługo zobaczę swoje stopy pod prysznicem, ale do rozwiązania jeszcze tak koszmarnie daleko. Dni sie wloką paskudnie. Pocieszenia!!!Kasia w 8.