Dodaj do ulubionych

problem z samodzielna zabawa

17.04.16, 12:01
Syn od urodzenia był dzieckiem nieodkładalnym. Dużo płakal, marudził co zostało mu do dziśwink Typ wrażliwca, silnie przeżywającego emocje. Nie miałam tego luksusu, że go kładłam, on sobie leżał a ja mogłam robić co chciałam. Kładziony strasznie marudził, więc zabawiałam go - pokazaywalam różne przedmioty, książeczki itp. i tylko to działąło na jego humorki. Z czasem gdy zaczął byc mobilny starałam mu się nie przeszkadzać w odkrywaniu świata i ograniczyć mój wpływ na jego zabawę. Dużo czytałam na temat jak to dzieci, które same odkrywają świat sa jego bardziej ciekawe, kreatywne, o tym, że dziecko które dostanie zabawkę bez wyjaśnienie bawi się nia dłużej i na różne niewyobrażalne dla dorosłego sposoby w odróżnieniu od dziecka, któremu wyjaśni się działanie - to bawi sie juz krócej i zazwyczaj tylko w sposób zademonstrowany przez dorosłego. Ogólnie jeśli chcemy sie bawić z dziećmi to powinniśmy byc bardziej obok, nie przeszkadzać, nie narzucać swoich pomysłów, tak aby to dzieci rozwijały swoja kreatywność, samodzielnie podejmowały decyzje, eksperymentowały. Niestety dziadkowie maja inne podejście i uważają, że im więcej tym lepiej. Tzn. bardzo go stymulują, zabawiają, często kierują zabawą, zanim jeszcze zdąży się nad czymś zastanowic to podsuwają mu rozwiązania, we wszystkim pomagają. W efekcie syn czasem nie stara się nawet wysilić, żeby poradzić sobie sam tylko szybko wpada w złość przybiega do mnie krzycząc "nie da się, mama zrobi, mama otworzy! itp." Babcia układa z nim puzzle i zawsze mu pomaga, więc on nie wierzy, że sam potrafi i zawsze jak wyjmuje puzzle to oczekuje pomocy, podobnie jest z innymi zabawkami, którymi bawią się z nim dziadkowie. Raz jak zasugerowałam, żeby sam zbudował coś, to on mi odpowiedział, że "nie buduje sie samemu". Problemu tego nie ma z rzeczami np. kuchennymi, którymi bawi się gdy ja coś gotuję - te używa po swojemu. Zastanawiam się na ile jego brak samodzielnej zabawy wynika z nadgorliwości dziadków i mojej kiedy był niemowlakiem, a na ile to cecha charakteru, że może po prostu lubi towarzystwo. Jak to jest u was, czy bawicie się z dziećmi i pomimo tego one potrafią tez zająć się sobą na dłuższy czas? A jeśli się bawicie to czy dajecie dziecku podejmować decyzje, czy też nieświadomie narzucacie mu rodzaj zabawy, sugerujecie rozwiązanie problemu itp. A czy jeśli wasze dziecko tez ma problem z samodzielną zabawą to czy nie było tak przypadkiem, że od maleńkości je zabawialiście i teraz samo nie potrafi się bawić?
Obserwuj wątek
    • camel_3d bo ludzie sa zwierzetami 17.04.16, 12:11
      stadnymi...

      samodzielna zabawa co cos kompletnie nienaturalnego..dziecko potrzebuje innych ludzi, innych dzieci itd...
      • friarielli Re: bo ludzie sa zwierzetami 17.04.16, 22:06
        nie zgadzam się, stadność tak, ale zabawianie nie. Można w pełni być z dzieckiem obserwując, a nie zabawiając. Reagując, odpowiadając. A dziecko bezpiecznie przywiązane oddala się od matki eksplorując i wraca jak do bazy po czym znów się oddala. Upewnia się co jakiś czas, że mama jest. Dziecko niebezpiecznie przywiązane (anxious attachment), którego potrzeby nie zawsze są spełniane, eksploruje mniej, boi się oddalic od matki, bo nie jest jej pewne.
    • onka14 Re: problem z samodzielna zabawa 17.04.16, 14:40
      Moja mała to też taki typ raczej wymagająco nieodkładalny jest. Ja przyznaję, że poświęcałam jej zawsze dużo uwagi i czasu. Ale obserwuję od jakiegoś miesiąca, że bardzo dużo bawi się sama bez żadnego zachęcania. Nianię ma 3h dziennie taką raczej bardzo mocno stymulującą i myślę, że ma przesyt towarzystwem i potrafi dzięki temu samasmile taka akurat moja teoria. A bawi się głównie lego duplo. Ma teraz 17 mies
    • friarielli Re: problem z samodzielna zabawa 17.04.16, 21:44
      moje małe 13m same się bawią, na początku miałam wyrzuty sumienia, że za mało je zabawiam, potem poczytałam, że to dobrze dla dzieci umieć się bawić samemu. Myślę, że bym je łatwo uzależniła od zabawy gdyby nie były bliźniakami, a tak to po prostu jedno było odkładane na czas karmienia/przewijania drugiego. jak do tej pory największa, albo jedyna zaleta bliźniątsmile Ale też od początku nie było z tym akurat problemu, żeby je odłożyć - córkę wprawdzie dużo chustowałam na początku, ale syn od maleńkości dłuuugo mógł obserwować otoczenie.
      To nie wygląda tak ,że ja sobie idę do innego pokoju. Najczęściej przesiaduję w pobliżu, obserwuję, ale nawet jak siedzę z nimi na podłodze to inicjatywa jest po stronie dzieci. Tzn one przynoszą mi książeczki do poczytania, zabawki, włażą na mnie. Jak coś mi przynosza to tylko mówię dziekuję, nie robię teatrzyku z zabawką w roli głównej, nie pokazuję jak używać zabawek. Nie mam żadnej zabawki edukacyjnej, a hitem są kolorowe kubki, piłeczki i plastikowa miska. I jestem zachwycona jak potrafią same wymyślać nowe rzeczy. Teraz jest etap wsadzania jednych rzeczy w drugie np piłeczki do kubka, znajduję pełno zabawek w szufladachsmile bawią się też coraz częściej ze sobą, dlatego nie wierzę w głoszony przez antyżłobkowców brak zabawy między dziećmi poniżej 3 lat. jak jedno zdejmuje drugiemu skarpetki i oboje się śmieją jak szaleni, albo jedno goni drugie po pokoju przez 15 minut to co to jest jak nie wspólna zabawa? wiadomo, że nie bawią się w dom!
      I jescze- to co się dzieje przez większość czasu to nie do końca jest zabawa. Dla mnie to bardziej eksperymentowanie, badanie świata. Słowo zabawa w dorosłym znaczeniu nie oddaje tego co robią dzieci na tym etapie.
      To jak jest u nas jest w duchu metody RIE, która bardo mi odpowiada ale też zgodne z moim charakterem i podejściem do dzieci. Jestem matka anty-helikopter, daję im nabijac sobie guzy do woli. Ostatnio szczęka mi opadła jak mama pomogła na moje oko 3-latce dostać się przez ławeczkę do piaskownicy, a ja wcześniej nie pomogłam mojej roczniaczce - stwierdziłam, ze skoro na kanapę włazi to i tu sobie poradzi.
      A żeby nie pisać sobie takiej laurki to dodam,że śpią fatalnie, a jedno również jest totalnym niejadkiemsmile więc z wiekiej trójcy spanie-jedzenie-zabawa tylko to ostatnie w pełni nam wyszło...
      • szonik1 Re: problem z samodzielna zabawa 17.04.16, 21:50
        Córka zaczęła się bawić sama, b.fajnie, jakoś niedawno, mając około 3 lata i 9-10 miesięcy. Wcześniej oczywiście była w stanie zająć się sobą, gdy byłam zajęta, ale to na zasadzie: mama nie może, taty nie ma, bo w pracy, więc muszę coś sobie wymyślić. Teraz bawi się sama z własnej inicjatywy.
      • friarielli Re: problem z samodzielna zabawa 17.04.16, 21:52
        a u nas dziadkowie robią dokładnie tak samo jak u was, ale, że jest to sporadyczne to na razie olewam. Chociaż jak słyszę z pokoju "a teraz postaw jeden klocek na drug tak jak babcia, o brawo, o zobacz jeden na drugi, a teraz daj siostrze" to czuję wewnętrzny sprzeciw. Boję się, że jak kiedyś będę na dłużej dzieciaki u nich zostawiac to je trochę zepsują... i nie chodzi tylko o zabawę, ale też teksty typu "no jedz, zobacz jak twój brat ładnie je" "nie rycz, u babci nie ma ryczenia" itp Może kiedyś zrobię im wyład o moich metodach wychowawczych...
        • eowina123 Re: problem z samodzielna zabawa 19.04.16, 20:27
          No jak bym czytała o nas... Moja córka też potrafi się pięknie bawić sama cały dzień, a ma 10 miesięcy. Ja jej w tym nie przeszkadzam, najwyżej pomogę wyjąć głowę z szuflady, jak sobie przytrzaśnie wink i nie pomagam jej, jak nie może np czegoś wyciągnąć.
          A jak babcia się nią zajmuje trzęsie się nad młodą, cały czas znajduje nowe zabawy. Młoda się bawi sznurkiem i jest zachwycona, a ta jej trzęsie lalką przed oczami "no co ty, sznurkiem się chcesz bawić? Chodź, lalką się pobawimy". No i gęba jej się nie zamyka. Cały czas jedzie z relacją na żywo "o, stoisz sobie. No pięknie! A teraz usiadłaś. Ślicznie!".
          Też się boję, że mi dziecko zepsuje, bo będzie się nią zajmować 3 dni w tygodniu jak wrócę do pracy uncertain
          Wiem, że to trochę nie na temat, ale musiałam się wyżalić smile
          • zabka141 Re: problem z samodzielna zabawa 19.04.16, 21:53
            To moze wyslij dziecko do przedszkola zamiast narzekac na styl zabawy babci.
            • eowina123 Re: problem z samodzielna zabawa 19.04.16, 22:26
              Spoko, spoko. Wysyłam, ale jest mały problem z dograniem kalendarza. Córka będzie z babcią jakieś pół roku.
      • biankao Re: problem z samodzielna zabawa 17.04.16, 22:42
        Ja tez zgadzam sie z podejściem RIE, ale niestety moj syn juz mniej...
      • onka14 Re: problem z samodzielna zabawa 18.04.16, 00:15
        W sumie jak sie nad tym zastanowie to ta moja uwaga i poswiecony czas tez wyglada/ wygladala tak ze racej jestem obok, leze na podlodze a corka przynosi rozne rzeczy czy cos tam kombinuje. I raczej mialam do siebie zal ze taka malo kreatywna jestem, nie teatrzykuje itp.
        Babcia i niania za to na odwrot. I to podziwiam w sumie no bo mi sie zwyczajnie nie chcesmile
    • haus.frau Re: problem z samodzielna zabawa 17.04.16, 22:52
      Mam podobny problem z niespełna 2-letnią córką, która od urodzenia była do mnie praktycznie przyklejona (bo kolki, bo wrażliwa, bo przecież jeszcze maleńka wink), a i teraz potrafi mieć takie dni, że na krok nie ruszy się ode mnie i każda czynność MUSI być z moim udziałem. Na szczęście to już tylko pojedyncze dni, a bywają i takie, gdzie kilkukrotnie w ciągu dnia sama chodzi po mieszkaniu oprowadzając ludziki z lego i odgrywając sobie nimi scenki... Oczywiście na koniec dnia znajduję je w szafkach, butach, czy śmietniku big_grin.

      Moim zdaniem nie dojdziesz, czy to dziadkowie 'psują', czy taki charakter, czy może w ogóle taki okres w rozwoju. I ja bym nie dochodziła, bo raczej sama się wmanewrujesz we wniosek, że to 'wina' dziadków (bo wtedy łatwiej 'zaradzić' problemowi) i niepotrzebnie możesz zrobić z tego większy kłopot niż jest.

      Podświadomie nie ufałam nigdy do końca teoriom, że trzeba być zawsze, ślepo na KAŻDE kwęknięcie (bo trudno wtedy zauważyć granicę, za którą rodzic zaczyna przytłaczać dziecko i ogranicza jego samodzielność), ale widzę to dopiero teraz, i tak samo nie ufam do końca teoriom, że dzieci mają się bawić tylko 'same', że każdy pomysł ma wyjść z ich inicjatywy i nie można im niczego pokazać ani naprowadzić. To absurd, żeby dziadkowie nie mogli pokazać dziecku, jak budować wieżę z klocków, wleźć na drabinkę, obrać jajko czy zagrać w memo. C'mon! smile

      Oczywiście wieczne stanie nad dzieckiem i kierowanie nim w zabawie nic dobrego nie przyniesie, ale nie dajmy się zwariować...
      • haus.frau Re: problem z samodzielna zabawa 17.04.16, 23:05
        Tzn. może z mojego posta to nie wynika, ale mimo że nie jestem zwolenniczką całkowitego zaprzestania jakiegokolwiek 'prowadzenia' dziecka w zabawie, to staram się córkę mobilizować do podejmowania własnych działań i szukania rozwiązań zamiast odwiecznego 'mama pomóż'.
        Ale u nas (na razie) niewiele to zmienia, bo albo się szybko rezygnuje gdy jej nie wychodzi (np. z tego powodu 'przebijanka' u nas nie zrobiła kompletnie szału), albo się frustruje i też rezygnuje, rzucając zabawkę gdzie popadnie.

        Nie wiem w jakim wieku jest Twój syn, ale gdzieś ostatnio czytałam, że dzieci w pewnym wieku aby wykazywały chęć kontynuowania zabawy, potrzebują w niej jakichś swoich subiektywnych sukcesów. Gotowanie na niby nie jest zabawą, w której cokolwiek obiektywnie można osiągnąć, więc sukcesem jest w sumie wszystko i może dlatego łatwiej Twojemu synkowi bawić się w to samemu, niż np. w układanie puzzli, gdzie 'sukces' (tzn. konkretne połączenie elementów) jest z góry zdefiniowany?
    • amiralka Re: problem z samodzielna zabawa 18.04.16, 01:05
      Bawie sie z dzieckiem normalnie. Choc raczej z natury jestem typem obserwatora wiec to pewnie determinuje sposob zabawy. Ale i tak: wymyslam teatrzyki, buduje z klockow domki dla zwierzat, wyciagam koc ratunkowy (takie zlotko wielkiewink i pokazuje jak mozna zaszalec, dmuchamy w papierowe serduszka, animuje rozne tance z pokazywaniem, rysujemy w soli i kaszy, a najwidcej robie zabaw w sprzatanie, podlewanie, odkurzanie, pranie i wieszaniewink A czasem tez leze na podlodae i przysypiamwink Nigdy nie uczylam samodzielnej zabawy, bo uwazam, ze to bzdura. No moze na placu zabaw nie chodze krok w krok i nie animuje jak soe sam bawi, zostawiam. No wlasnie - moje dziecko bardzo duzo sie samo bawi. Tak samo odgrywa scenki, teraz buduje z krzesel i pokrywek na garnki rozne wehikuly, sam sobie oglada ksiazeczki i ma tysiace pomyslow. Obstawiam, ze ten typ tak ma. Oczywiscie momentami ciagnie mnie za reke, przy zabawach czesto musze byc w pokoju, mama pomoze krzyczy bardzo czesto, mimo ze ja leniwa i z tych nie narzucajacych siewink
      Dzieci maja - a) rozne temperamenty b) rozne fazy w rozwoju. Dorosli - a) czesto oczekuja od dzieci z duzo, b) bezkrytycznie chca stosowac jakies teorie.
      RIE - ma duzo sensownych punktow ale jest wg mnie strasznie dogmatyczne i nie bierze pod uwage zroznicowanego rozwoju i potrzeb roznych dzieci.Ja swojego jako niemowlaka musialam ciaglr animowac, bo byl czesto wkurzony. Przeszlo mu w 6 m-cu jak tylko zyskal mobilnosc. Nie "zepsulam go". Babcia z tych co to pokaze dziecku nawet jak prawidlowo walic w stol. Jakos mi sie dziecko nie psuje od tegowink
      • amiralka Re: problem z samodzielna zabawa 18.04.16, 01:15
        Aha, mam dwulatka.
        • friarielli Re: problem z samodzielna zabawa 18.04.16, 15:06
          no ale sama piszesz, że jestes typem obserwatora, może to też miało jakiś wpływ na to, że dziecko interesuje się otaczającym światem
          • amiralka Re: problem z samodzielna zabawa 19.04.16, 22:18
            Pewnie tak, ale autorka postu jest raczej matką, która mocno zagłębiona jest w temacie RIE więc wątpię, żeby stłamsiła dziecko. Nie twierdzę, że sposób wychowania dziecka, czy właściwie - sposób bycia z nim, nie ma żadnego wpływu na nie, wbrew przeciwnie, sama dużo czytam i rozmyślam nad sobą jako matką. Chciałam tylko podkreślić, że dzieci są różne, może jej synek ma na przykład mniej niezależną naturę niż mój, stąd różnice w wyniku?
    • carmelita81 Re: problem z samodzielna zabawa 18.04.16, 15:25
      Nie specjalnie bawię sie z dzieckiem i dodatkowo od zawsze uczulam dziadków że mają sie nie wtrącać w zabawy i jak sie bawi samo to nie przeszkadzaćsmile
      Moje też dosyć trudne jako niemowlę model ręczny dopiero jak sie nauczyło przemieszczać samodzielnie to zrobiło sie lepiej i wtedy wyluzowałam z 100%owym poświęcaniem uwagi.
      Odnośnie tej zabawy samodzielnej to lepiej dla dziecka gdy nie jest zabawiane i wiecznie stymulowane - nuda jest kreatywna i twórcza a dodatkowo będzie łatwiej na przyszłość w przedszkolu gdzie te ciągle zbawiane dzieci nie wiedzą co ze sobą począć kiedy nie ma kto tą zabwą pokierować czy zwyczajnie jej wymyślić.
    • zabka141 Re: problem z samodzielna zabawa 18.04.16, 22:48
      Nie wiem, ale mnie drazni takie myslenie o dziadkach - zle robia, zle sie bawia. Ja bym sie cieszyla z tego ze sie bawia i robia cos z dzieckiem. Nie trzeba ignerowac w zabawy innych. A co do puzzli - moze jednak nie potrafi? Sorry, ale puzzle sa dosysc skomplikowane, dla ruchliwych dzieci nie jest o zabawka do ogarniecia samodzielnie, potrzebuja pomocy i stymulacji.

    • leminia Re: problem z samodzielna zabawa 20.04.16, 07:53
      Mój syn był bardzo podobny w okresie niemowlęcym. Dużo zabawiania, pokazywania i organizowania czasu. Z każdą nową umiejętnością ruchową było trochę lepiej ale przełom nastąpił w okolicach 17m. W zasadzie z dnia na dzień zauważyliśmy z mężem że naszego dziecko od 15 min nic od nas nie chce bo po prostu się bawi smile Teraz syn ma 2 lata i 4 miesiące. Dużo bawi się sam, ale jest to zabawa w takich cyklach - 20 min sam, później 15 z nami, później znów wpada na jakiś pomysł i pędzi do innych zabawek. Lubi też zabawę z dziećmi, choć to na razie taka zabawa bardziej obok siebie niż razem wink Dziadkowie sporo pokazują, my staramy się mniej ale zupełnie tego nie unikamy. Moim zdaniem zabawiania dziecka w okresie niemowlęcym nie "psuje go". Są dzieci które po prostu tego potrzebują na danym etapie. Są i takie które zawsze będą wolały bawić się w towarzystwie bo zwyczajnie preferują taką formę zabawy.
    • baba_za_kolkiem Re: problem z samodzielna zabawa 20.04.16, 09:00
      Wszyscy mamy chyba te same "problemy" z babciami i dziadkami, bo kiedyś w latach ich młodości po prostu bardziej popularny był inny model wychowawczy, pomniejszanie roli i rozumu dzieci, ich mądrości, samorozwoju, intuicji i uczyć jako takich.
      Teraz nasze podejście jest inne, ale znów - kiedy ja byłam mała i mama oddawała mnie babci pod opiekę, to babcia mając takich wnucząt jak ja razem 8 musiała sobie jakoś radzić, i radziła np. stawiając nas na kolanach do kąta, każąc klęczeć na rozsypanym ryżu itd. - dziś nie do pomyślenia.
      Tak więc, jak świat światem różnice te istnieją i będą istnieć, nie dajmy się zwariować. Aczkolwiek, ja także mam non stop scysje z moją mamą co do postępowania z synkiem.
      Synek od zawsze był mega towarzyski, i widzę, ze obecności drugiej osoby, dzieci, potrzebuje jak ryba wody. Ma swoje pomysły, a jakże, jeśli chodzi o zabawę, potrafi ją inicjować, ale towarzystwo innych to jest to czym żyje i oddycha. Dlatego w miarę możliwości towarzyszę mu w zabawie, nie stronię od tego. Po pierwsze bo wiem że sprawia mu to radość. Po drugie bo wiem, że za jakiś czas powie mi "mama idz stąd, bo to siara przed kolegami, ze się bawie z mamą".

      Owszem bywa to męczące jeśli sama mam ciężki dzień, zły humor, gorzej się czuje, natłok obowiązków, a syn wisi mi na nodze jęcząc. Każdy ma takie dni.
      Ale z reguły, poświęcam tę godzinę czy dwie czy choć pół godziny dziennie, żeby z nim usiąść i się pobawić, są zabawy które po prostu wymagają towarzysza.
      Np. siadamy naprzeciwko siebie w rozkroku i puszczamy do siebie auta lub piłkę.
      Bawimy się na łóżku w sypialni w lepienie pierogów (syn jest ciastem, które ja ugniatam i wałkuję i potem lepię z niego pierogi smile - uwielbia to.
      W ogóle uwielbia zabawy kontaktowe, wdrapywać się na mnie, wieszać mi na szyi, wsiadać na mnie i jechać na koniu itd.

      Nie odmawiam mu tego, bo sama z dzieciństwa takie zabawy z mamą to jedne z fajniejszych wspomnień.

      Gorzej kiedy syn jest znudzony i się szwenda po domu i jęczy, sam ewidentnie nie umie sobie znaleźć zajęcia, non stop przeszkadza mi. Ale wtedy też czasem mu tłumaczę, ze muszę zrobić to czy to (i jak chce to może mi np. pomóc) ale czasem zostawiam wszystko w diabły i się z nim pół godziny bawię. Pół godziny mnie nie zbawi a syn jest że tak powiem zaspokojony i potem już tak nie marudzi.

      Pewnie stanowimy statystyczną średnią.

      Ale teraz syn ma 2,5 roku, jak miał 1,5 to była masakra, bo wisiał na mnie strasznie, ale to dlatego, ze non stop potrzebuje towarzystwa, a mniej dlatego że go zabawiałam. Od zawsze eksplorował szuflady, miski, pralkę, piekarnik, odkurzacz itd.

      Wspólna zabawa z mamą jest ważna moim zdaniem, i nie należy dać się zwariować w imię "nie będę się z nim bawić bo go zepsuję". W drugą stronę, nie należy dziekcu "przeszkadzać" kiedy się samo bawi, tylko odpowiadać na wołanie.
      • amiralka Re: problem z samodzielna zabawa 20.04.16, 09:19
        Fajna odpowiedź. Jestem dokładnie tego samego zdania. I mój synek też pobawi się sam, gdy już został odpowiednio "doinwestowany" zabawowo i czasowo przeze mnie. I faktycznie, zabawy kontaktowe świetnie się tu sprawdzają, a są bardzo ważne dla rozwoju dzieci.
      • zabka141 Re: problem z samodzielna zabawa 20.04.16, 10:54
        Ja bym jeszcze dodala ze dzieci ktore ba poxor same nie chca sie bawic w domu zabawkami - potrzebuja wyjsc na dwor, pobiegac, pojezdzic na rowerze, pograc w pilke, powrzucac kamienie do wody. Wybawienie sie na dworze pomaga i potem w domu dziecko chetniej bawi sie samo lub z mala ingerencja ze strony doroslych. Taka moja obserwacja - mam dziecko dla ktorego najlepsza zabawa jest ruch.
        • baba_za_kolkiem Re: problem z samodzielna zabawa 20.04.16, 11:12
          Zgadzam się w 100%, u nas wyjście na dwór to podstawa!
    • k_linka Re: problem z samodzielna zabawa 20.04.16, 21:28
      A wszystkie te teorie to mozna sobie zwinac w rulonik i wsadzic wiadomo gdzie...
      Mam 4,5 letnia corke, ktora jest sie w stanie zajac sama soba dopiero od kilku miesiecy (i to zakladajac, ze ma dobry humor) i 15-miesiecznego syna, ktory od poczatku potrafi bawic sie sam - czy to zabawkami, czy serwisem do herbaty, czy paprochami z podlogi. Obecnie zaczal "czytac" - ksiazke obrazkowa przeglada w te i z powrotem, od czasu do czasu tylko pokazuje mi jakies interesujace elementy typu pies/koparka i tak przez pol godziny.... Obydwoje zabawiala jak sie tego domagali.

      Co do Twoich pytan - nie znajdziesz jednoznacznej odpowiedzi, czyja wina. I nie sadze, zeby te rozwazania mialy sens - przeciez nie odetniesz kontaktow z dziadkami chyba, nawet jesli wszystko, co zle to ich sprawka?

      Nie piszesz ile syn ma lat, ale moze ukladanie puzzli to za trudne dla niego? Dzieci tak ogolnie wola robic rzeczy niekoniecznie ukierunkowane na jakis cel - czyli zamiast budowac zamek z piasku wola go przesypywac (piasek), zamiast pokolorowac rysunek wedlug wzorca - tworzyc wlasne abstrakcje, zamiast odtwarzac domek z duplo - budowac fantazyjne kolorowe konstrukcje albo ugotowac z klockow zupe smile A jesli to jest zabawa ukierunkowana na cel - to nie moze byc nadmiernie trudna (zadania ponad sily sa frustrujace nawet dla doroslego). Mzoe tez uladania puzzli po prostu po ludzku nie lubic.

      Aha - i ciesz sie, ze maly bawi sie akcesoriami kuchennymi jak gotujesz - moja wisiala na mojej nodze wyjac "Mamooo pobaw sie ze mna, nuuudzi mi sie, maaaamooooo kiedy skonczysz?"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka