blekitnykoralik
09.11.06, 18:03
Obserwuję ludzi, pary, w różnych firmach, na imprezach, obce, znajome,
pokolenie trzydziestolatków i zaczynam się zastanawiać, czy bycie piękną parą,
zakochaną, szczerze, prawdziwie, zwariowaną, bycie przyjaciółmi w związku, to
tylko wypada być nastolatkom? Mam wrażenie, że kochać swojego męża/żonę
oddanie i szczerze, nie tylko "na papierze" odbierane jest z lekką ironią. Nie
wypada powiedzieć, że chce się zabrać męża/żonę na wyjazd firmowy, czy luźną
imprezkę z ludźmi z pracy, bo "po co drewno do lasu wozić", modnie jest mieć
swoje życie, kochanka/kochankę na boku. Modne jest myślenie tylko o sobie.
Modne są "układy", oddzielanie duchowości od fizyczności. Nie uważam, że
wszyscy są tacy, tylko, że jest taka coś takiego obserwuję.
A przecież zwykle i tak przeciętne pary mają dla siebie coraz mniej czasu, a
jednak szybciej zaczynamy się sobą nudzić, kobiety szybciej niż kiedyś
wskakują do łóżka żonatemu koledze z pracy i odwrotnie? Też to tak widzicie?
Gdzie tu jest miejsce dla dzieci, rodziny? Nasze wnuki nie będą wiedziały nad
którym grobem mają stanąć 1 listopada, bo babcia będzie leżała z drugim mężem,
dziadek z trzecią żoną... A jak jest u Was? CZy tworzycie piękną parę? Czy już
trochę fikcja i tylko wytarty papier?