Gość: guest
IP: *.*
30.06.01, 09:03
Mój mąż dzisiaj pojechał na jeden dzień do Gdańska w sprawach służbowych. A ja wyszłam rano z misią na spacer i zrobiło mi się tak smutno... Przecież to wakacje, sobota, a ja siedzę w Warszawie, z 15-go piętra widzę wielkie miasto, nie ma jeziora ani morza. Cały tydzień biegam po bibliotekach, żeby we wrześniu się obronić - może nie warto, może sobie podarować i jechać z dzieckiem nad jezioro? Przecież to straszne trzymać takiego malucha całe lato w mieście...