Gość: guest
IP: *.*
14.08.01, 21:54
Więc może tak. Jak już pisałem jestem agnostykiem/panteistą. Swoje dzieci mamy zamiar wychować bez żadnej wiary w Boga. Jeśli wybiorą sobie jakąś religię, będzie to ich prywatny wybór. Rozmów o wierze i religiach nie będę unikał - wprost przeciwnie dla mnie jest to ważna sprawa i wiem, że dla dzieci rozmowa o Bogu/Bogach też jest istotna. Nie będę jednak ukrywał przed dziećmi swoich poglądów, a te jak zwykle są dość radykalne. Znam dość dobrze raczej tylko Kościół Katolicki. Dla mnie jawi się on jako stek wzajemnie się wykluczających nonsensów. Proszę się nie obrażać, ale ja nie potrafię do tego podejść inaczej niż przez logikę, a tej brakuje KK na każdym kroku.Recepta KK na brak logiki jest jedna - niepoznawalna tajemnica - hasło, które zamyka usta przy dyskusji, przy poszukiwaniu sensu w tej wierze. Wiem, że wiara nie jest od logiki, tylko od wiary właśnie - ja widać daru wiary w istotę nadprzyrodzoną zostałem pozbawiony w wieku lat kilkunastu. Mówi się trudno, im bardziej się nad wiarą zastanwiałem, im bardziej wgryzałem w jej idee i przekazy, tym bardziej się od niej oddalałem - taką już mam ułomną naturę. Jestem racjonalistą aż do bólu - bardzo mi przykro.Z drugiej strony nie mam w sobie dość racjonalizmu by Boga odrzucić, to raczej nie kwestia logiki chyba lecz braku wiedzy o świecie. Mam na tyle bujną wyobraźnię, że jestem w stanie "upchnąć" Boga w wiele miejsc przestrzeni i czasu. Przed Bogiem w ujęciu Chrześcijańskim mój umysł broni się jednak rękami i nogami. Jedyne co mógłbym zaakceptować, to Stwórcę, który zapomniał o swoim dziele lub zostawił go świadomie samemu sobie.Ciekaw jestem Co Wy o tym myślicie