Dodaj do ulubionych

Coś na nudę małżeńską?

IP: *.* 22.08.01, 12:40
Co robiż żeby podtrzymać uczucie miłości w małżeństwie? Żeby dzień codzienny nie nudził, żeby nie patrzeć powoli na siebie jak na wroga? Ja jestem 4 lata po ślubie, nie jest źle, ale jest inaczej. Żyjemy w ciagłym pospiechu zarabiania - wychowaywania rocznego synka i innych codziennych spraw. Gdzieś się podział romantyzm, czułe słowa.To tak do dyskusji .podrawiamkasia
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 22.08.01, 12:55
      Pewnego dnia ,a było to jakieś 3 lata po ślubie postanowiliśmy z mężem spędzić weekend tylko we dwoje.Zabronione były słowa :"dziecko" "ola" "praca",łatwo toto początkowo nie było szczególnie dla mnie ,ale po jakimś czasie poczuliśmy się znowu we dwoje.Nauczyłam się odrobiny egoizmu,jestem kobietą i żoną !!!Potrzebuję męża i mężczyzny-dziecko,dom może poczekać,nie zające nie uciekną :lol:Warto poświęcić odrobinę energii i czasu na zorganizowanie czegoś dla siebie to naprawdę procentuje!Nie poddawać się nudzie i szarości dnia codziennego.szalonych pomysłów życzę,pozdrowionka,Gosia :hello:
      • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 22.08.01, 13:36
        Ja też jestem mężatką od 4 lat...Czasami, gdy myslę, że nasz związek dopadła nuda, proponuje mężowi jakiś krótki wypad do knajpki na kawę lub piwo albo chociażby mały spacer, ale tylko we dwoje..pomaga:znowu doceniamy, jak to dobrze jest móc popatrzeć sobie w oczy, potrzymać się za rękę.Na co dzień prawie sie nie widujemy, gdy znajomi pytaja, co słychać u mojego męża, ja odpowiadam: "nie wiem, dawno go nie widziałam". To smutne, ale prawdziwe i dlatego ZAWSZE trzeba znaleźć chwilke dla siebie.EWA
      • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 13:25
        Jestem prawie 3 lata po ślubie i wychowuje 3 miesięczna córwczke,ale nie mogę się ostatnio porozumieć z mężem.On goni ciągle za czymś innym.gdzie jest ten romantyzm,jakieś czułe słowa.Brakuje Mi tego i to nas różni.Pozdrawiam.Grażyna.
    • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 22.08.01, 14:22
      Co robic ? Dać ponieść sie fantazji. jestem juz pięć lat po ślubie w styczniu będzie 6 ?! Oto pare przykładów z naszego małżeństwa :1. Zdarza nam sie oczywiście kiedy jedziemy sami - skręcic gdzies do lasu i na łonie natury lub w samochodzie spełnić "obowiązki" małżeńskie2. Od czasu do czasu ubieram sie ładnie, jeszcze ładniej synka Miśka i czekamy na tatusia z pieknie przygotowaną kolacją. (Swoja droga nie wiem kto ma wieksza frajde wyelegantowany synuś czy tatuś) :-)))3. Standardowo co jakis czas kino, kolacja lub spacer po wieczornym mieście.Ostatnio spłodziliśmy następne bobo i po pierwszych trzech miesiacach abstynencji - czuję, że nie dam spokoju mężulkowi ;-))))A poza tym rozmawiamy, rozmawiamy i jeszcze raz rozmawiamy !PozdrawiamJasia mama Miśka 4,5l i szkrabka ~ 18,02,02
      • Gość: Magda_c Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 22.08.01, 14:43
        Mnie wczoraj dopadła chandra (a może handra), właśnie z tego samego powodu. Długo rozmawialiśmy wieczorem z mężem i to pomogło. Przyczyną jest właśnie brak czasu. Ja w pracy, on w pracy, ja z dzieckiem, on w pracy, ja w domu (np.sprzatam) on w pracy, ja kłade Dominika spać on wraca do domu... i tak dzień w dzień. Staramy sie jednak wygospodarowac wieczorem trochę czasu dla siebie, każdy weekend spędzamy razem i to naprawdę pomoaga. Zgadzam się z Joanną, ze najważniejsza gdy pojawiają się kłopoty jest rozmowa.Pozdrawiam Magda
      • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 08:49
        Z tym samochodem dobre ;-) ale faktycznie dla kilkuletnich małżeństw. Młodsze jeszcze ciągle się cieszą, że już nie muszą z niego korzystać ;-)A jeśli chodzi o temat główny - ja bym dodała pielęgnowanie wspomnień. Może jestem sentymentalna, ale wciąż trzymam pierwszą różę, którą od Niego dostałam, a on w swojej skrzynce pocztowej jednego takiego maila, za pomocą którego próbowałam go poderwać, a z bukietu weselnego zrobiłam pout - pourri (czy to się tak aby pisze?). Czasem warto na coś takiego popatrzeć i przypomnieć czasy fascynacji, kiedy nie chciało się spać, jeść i czuło się chorym, gdy Ta Osoba spóźniała się choćby o pięć minut - fizycznie pewnie nie chciałabym już wrócić do tego stanu, bo codzienność mi się baaardzo podoba, ale miło powspominać...
        • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 14:10
          Z tym samochodem to celna refleksja. Choć w naszym wypadku bardziej pasuje namiot.PozdrawiamMarta
    • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 22.08.01, 14:32
      Mysle, ze wazne jest zeby w malzenstwie pozostac ciekawym czlowiekiem- w czsach narzeczenstwa mamy swoje sprawy, swoje zycie, zainteresowania. Fascynujemy sie soba zawzajem. A potem? Wszystko jest nasze- wszystko o sobie wiemy, coraz mniej rozmawiamy bo przeciez wszystko wiemy- i w nasze stosunki wkrada sie rutyna. Moj maz ma swoje komputery i portafi zanudzic kazdego lacznie ze mna opowiadajac o sprzecie o grach o programach. Nie slucham co mowi- slucham jak. Oczy mu blyszcza, on milczek nagle rozkreca sie bez opamietania, szczesliwy ze komus moze opowiedziec o tym wspanialym swiecie. A wieczorkiem usiadziemy sobie razem i on mi pokaze jak zagrac w....(ostatnio na tapecie Diablo II). A ja przez caly rok wytrwali chodze na basen, wzbudzam sensacje maska i pletwami, zeby na weekendy pojezdzic nad te metne polskie jeziora, poczuc na plecach ciezar butli i zanurzc sie w cisze gdzie jest milcvzacy towarzysz i ja. A moj maz w tym czasie babki z piasku robi na brzeu a potem wysluchuje opowiesci i rybkach o sieciach o rezerwach i pewnie stosuje ten sam wybieg co ja- odplywa i zaczyna sie rozkoszowac widokiem tej narwanej wariatki ktora poslubil, a ktora nadal bredzi od rzeczy. Oczywiscie do tego potrzebny jest czas bycia we dwoje, ale u nas zadzialalo odwrotnie- moj maz jest dla mnie fascynujacy wiec znajde czas na rozmowe z nim,ja dla niego tez ze swoim swiatem jetsem zjawiskiem,wiec i on odlozy myszke chociaz na chwile.....Z reka na sercu- w naszym malzenstwie byly okresy burzy i naporu ale przez 9 lat nie zdarzylo sie nudy. A jesli chodzi o romantyczne kolacje, kwiaty bez okazji itp- to nie przypominam sobie nic takiego nogdy. Pamietam za to pierwsza swoja pianke, sliczne pletwy pod kolor i bajecznie droga maske ( nie znam sie na tym kochanie ale pan w sklepie powiedzial ze bedziesz zadowolona) ktorej sama w zyciu bym sobie nie kupila..... ale dochodze do wniosku ze to tez jest chyba romantyzm tylko w naszym narwanym wydaniu :)))))Pozdrowienia dla wszystkich zakochanych :)))
    • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 11:08
      Z rzeczy drogich polecam kolację w restauracji, wyjazd last minute, pierścionek z brylantem ;)Z rzeczy tanich: Siadam na kanapie i mówię: Mężu, powiedz mi prosze coś miłego :what: I działa. Zawsze coś się znajdzie. :D
      • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 13:10
        A z drogich restauracji polecam Grand Kredens w Warszawie (podobno jest też w innych miastach). Pyszne jedzenie, wspaniale podane, piękny wystrój wnętrz, czasem muzyka (może trochę za głośna), jednym słowem sama przyjemność. Zapłacić należy kartą, wtedy szok jest mniejszy :) Pamiętam to wszystko z czasów, gdy chodziłam tam na służbowe kolacje. To będzie następna knajpa, do której zaciągnę mojego męża. Jak się chodzi raz czy dwa w roku, to chyba można sobie pozwolić, no nie?
    • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 13:31
      Od czasu do czasu robie mezowi niespodzianke, rezerwuje jakis pokoj lub domek telefonicznie, np. nad jeziorem i potem mowie mu tylko ze wyjezdzamy na weekend. Nie wie nic, ani gdzie, ani z kim... Efekt jest fajny. Czasami w jakas wolna sobote jedziemy np. nad moze, tak tylko na jeden dzien, pomoczyc nogi. I co z tego, ze wszyscy pukaja nas w glowe, ze taki kawal (z Poznania) na jeden dzien. Cos takiego super odswieza. Poza tym dla nas to wcale nie jest taaaki kawalPozdrofkiKasiaO (z Poznania)
      • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 13:35
        My niedawno tak pojechaliśmy w Bieszczady, też z Poznania. Na jedną noc, ale było super, też się wszyscy w głowy pukali, że tak daleko (zwłaszcza moja mama). Gwiazdy, świetliki, namiot i brak dzieci.
        • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 19:39
          Och ! Mam nadzieje , ze nam tez sie uda rozswietlic gasnace uczucie . A moze to tylko zmeczenie ? coz...dwoje dzieci , starsze dwa latka , mlodsze trzy miecsiace , ja wiecznie niewyspana , dzieci nie ma z kim zostawic , jejku jak my marzymy o wspolnym wypadzie . Na to narazie sie nie zanosi , ale za to wyruszamy z domu do ....tescia ! Mieszka nad pieknym Jeziorem Bodenskim , oddalonym od nas o 160 km.Moze sie zdarzyc , ze popilnuje nam malych na dwie godzinki i pojdziemy chocby do parku , ale SAMI ! Pozdrawiam wszystkie zonki i mamusie ! jabluszko .
    • Gość: guest Re: Coś na nudę małżeńską? IP: *.* 23.08.01, 23:53
      Tak sobie pomyślałam, że chciałabym mieć taki problem jak nuda małżeńska... tyle jest fajnych sposobów na jej zabicie. Ale muszę jeszcze trochę poczekać - mam nadzieję, że trochę, a nie całe życie...J.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka