Dodaj do ulubionych

pomoc po zdradzie

12.11.06, 16:04
Dziewczyny prosze was o pomoc.Maz mnie zdradzil,i chociaz on bardzo tego
zaluje,bardzo sie stara i przezywa to razem ze mna,to ja nie potrafie sobie z
tym poradzic.Wszysko sobie wyjasnilismy,i probujemy wszystko zaczac od
nowa ,ale jest to cholernie trudne.Chcemy sie wybrac do lekarza, ale za
bardzo nie wiem do ktorego,do psychologa czy do psychiatry.jezeli bylyscie w
podobnej sytuacji to prosze was bardzo o pomoc.
Obserwuj wątek
    • beniusia79 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 16:08
      psycholog rodzinny
    • zonazona Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 16:10
      Byłam w podobnej, z tym ze maz przyznal sie do romansu długi czas po fakcie.
      Nie byłam z tego powodu u zadnego specjalisty, w sumie nie zmieniło to biegu
      naszego zycia. Biegnie sobie dalej, biegnie, ale maż stracił już w moich oczach
      NA ZAWSZE.
    • iljana Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 16:40
      kasiais napisała:
      <przezywa to razem ze mna
      Biedulek..

      <probujemy wszystko zaczac od
      > nowa ,ale jest to cholernie trudne.
      Bo to prawie niemożliwe.

      Terapia rodzinna u psychologa.

      PS Bardzo Ci współczuję...
      Wydało się czy sam ci powiedział?
      • marzeka1 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 17:08
        Też istotne wydaje mi się, czy się przyznał, czy też przypadkiem sę wydało, bo wtedy to zupełnie inaczej wygląda.Rada: jeżeli zależy Ci na związku, psycholog rodzinny.Nie daj tylko wmówić sobie, że to Twoja winna i że też masz się czuć współwinna.
        • kotbehemot6 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 17:15
          mnie jeszcze ciekawi DLACZEGO zdradził??????
          • iljana Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 17:33
            Jak większość mężczyzn odpowie bo żona.....

            Wątpię, by użył argumentu: upojenie alkoholowe i sprzyjająca sytuacja.
          • mlodytatus Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 18:38
            takie latwe to nie jest dlaczego. myslisz bo z zona cos nie tak?

            nie koniecznie tak musi byc. znam pare przykladopw co zony byli poprostu
            wspaniale . i co z tego? nici.

            nie mozna sie poddac kazdej ochoty lub wskakac na wszystko co nie trafi dosc
            szybko na drzewo. i jesli tak zaluje i cierpi, to nie wiem, ale nie wydaje mi
            sie zeby zona tu miala duzo winy.
            • kotbehemot6 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 18:43
              pewnie,że jednej odpowiedzi nigdy nie ma,ale jedno wiem na pewno, gdy dochodzido dzrady zawsze jest coś nie tak
              albo z facetem, i jego chwiejnościa emocjonalną
              albo generalnie coę złęgo dzieje się w małżeństwie(oarze) i wina moze być obustronna
              no i niestety, choćiaż bardzo częst żona

              a dochodzenie do siebie po zdradzie należałoby zacząc od odkrycia tego właśnie'dlaczego" żeby już nigdy więcej....
              • mlodytatus Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 18:45
                zgadza sie, ale tak jak mowilem to "DLACZEGO" zabrzmialo jak by koniecznie zona
                musialby byc winna. a tak jak znam kolegow, to wcale tak nie musi byc. to ze my
                (Ty i ja) tego nie robimy, nie znaczy ze wszyscy tak mysla wink
                • umasumak A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 18:48
                  Przecież napisała wyraźnie, że już sobie wszystko wyjaśnili. Teraz szuka
                  pomocy, bo nie wie jak sobie poradzić z zaistniałym faktem zdrady. Bo to boli,
                  że partner zdradził, obojętnie z jakich przyczyn do tego doszło.
                  • mlodytatus Re: A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 18:51
                    no wiem i tez mi sie to nie podobalo ze on sie tak pytal wink

                    ja np wcale nie chce wiedziec czemu, bo jak dla mnie nie moze byc powodu na to.
                    zdrada to nie jakis zart. jak ktos nie mmilo traktuje meza lub kobiete to dla
                    drugiego to moze byc powodem? mysle ze nie. wiec to dlaczego w pierwszym etapie
                    sie wogole nie moze liczyc
                  • kotbehemot6 Re: A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 18:55
                    to nie jest obojętne dlaczego...jeżeli nie dojdą powodu sutuacja prędzej czy później się powtórzy Zdrada nie jest przyczyną, jest wynikiem, skutkiem czegos niedobrego
                    • umasumak Re: A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 18:59
                      kotbehemot6 napisała:

                      > to nie jest obojętne dlaczego...jeżeli nie dojdą powodu sutuacja prędzej czy

                      > źniej się powtórzy Zdrada nie jest przyczyną, jest wynikiem, skutkiem czegos
                      ni
                      > edobrego

                      Nie zrozumiałaś mnie. Wyraźnie napisałam, że zdrada boli, OBOJĘTNIE z jakich
                      przyczyn do niej doszło, a nie, że przyczyny są obojętne. A o przyczynach
                      (jeśli takowe były), jak autorka dała do zrozumienia, już z mężem rozmawiała i
                      nie to stanowi w tym momencie problem, lecz jak poradzić sobie z uczuciem
                      zawodu i bólu.
                      • kotbehemot6 Re: A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 19:01
                        To banał, ale rada jest tylko jedna..banalna....starć sie zapomnieć, wybaczyć a czas leczy rany...moiżna jeszcze wyciągnąc wnioski na przyszłośc ale to już dalszy etap...
                        • awrey Re: A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 19:40

                          Chyba zartujesz???

                          Serio, mozesz zapomniec, wybaczyc itd? W imie czego?

                          Co ten facet ma w sobie takiego ze jest taki cenny? Nie jednemu psu burek -
                          mawiala babcia. Tych porciet to az sie mnozy dookola.

                          Trust me - you're special and he's especially stupid. To jest roznica.

                          To jest co innego jak zwiazek sie konczy i tyle. Jest nieprzyjemnie ale ludzie
                          pozostaja ok w stosunku do siebie. A co innego jak ktos jest z Toba, a na
                          boku... Ech, podroz do Rygi...
                          • kotbehemot6 Re: A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 19:46
                            Czasamu i w imie miłości...każdy popełnia błędy...ty jesteś chodzącym ideałem i nigdy nie popełniłaś błedu- gratuluje, i życze byś , gdy jednak jakis błąd ci się zdarzy, nie trafiła na tak rygorystyczna osóbke jak Ty
                            • awrey Re: A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 19:59

                              Pewnie ze bledy popelniam ale nie takie zeby sie z kims spotkas,
                              rozebrac sie, wskoczyc do lozka itd. Noi na dodatek ta mozliwosc chorob...Taki
                              maz ryzykuje nie tylko wlasnym zyciem ale tez zony. I to jest moim zdaniem
                              szczyt niewrazliwosci i braku odpowiedzialnosci za druga osoba.

                              Sorry, ale ten "blad" to wymaga jednak troche planowania. Jest 1001 momentow
                              zeby sie opanowac i powieziec sobie - hej, czy ja aby przypadkiem bledu nie
                              poleniam?...Jak tam jej bylo...Ania...Marysia...ta zona czy jak jej tam, moze
                              by miala cos przeciwko temu. Wiesz, mezczyzni tez maja mozg i nie 100% ich
                              zachowania jest na impulsie oparta. On wiedzial doskonale co robi i co
                              ryzykuje. A teraz ona do psychologa ma chodzic??

                              A dlaczego nie spedzic tego samego wysilku na ulozeniu sobie zycia z kims kto
                              ja bedzie kochal, rozumial i szanowal? Co przemawia przeciwko takiemu
                              rozwiazaniu?
                              • kotbehemot6 Re: A po co dociekacie dlaczego? 12.11.06, 20:01
                                ech..niestey życie nie jest takie jaskoweo proste...do tego łóżka z tą Marysia dalczegoś wskoczył a powodów moze byc tysiąć...nikogo nie usprawiedliwiam ale też tak łatwo wyroków nie wydaję......
    • mlodytatus Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 18:47
      tak pozatym to ci wspolczuje. domyslam sie jak ja bym sie czul bo wiem jak to
      boli kogos stracic wiedzac ze to nie koniec bo dzieciak istnieje
    • awrey Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:20
      Huh???
      On zaluje? Ty do lekarza??? gug? ze co? Come again please?

      Jezeli do lekarza to wspolnie - to terapeuty od spraw rodzinnych. W jaki sposob
      to ze ON CIE zdradzil to jest TWOJ problem psychologiczny? Sorry, wiesz moje IQ
      nie nadaza za tym rozumowaniem. Ale mama tylko 150+...

      Radze Ci to get "in touch" z Twoim "anger". I to ASAP.

      Blah, blah, blah. Zlekcewazyl Cie po prosto, stwierdzil ze wasz zwiazek jest
      wart tego ryzyka (to znaczy w jego oczach niewiele warty). Mezczyzni zdradzaja
      bo widza mozliwosc i mysla, ze sie nie wyda, ze to jest wazniejsze niz Wasz
      zwiazek - noi po prostu dziewczyna jest ladna i "available". A zony sa bardzo
      dobre w wynajdowaniu usprawiedliwien i chodzeniu do terapeuty.

      Ja bym zmienila meza na takiego ktory by tego nie robil bo by wiedzial ze jak
      to zrobi to straci najlepsza dziewczyne na ziemi jaka mu sie trafila. smile
      (Moja mama wkladala duzy nacisk na dobra self-esteem u corek...)

      Poza tym czy on wogole uzywal condoms czy po prostu sobie zaszalal nie myslac o
      Twoim zdrowiu? Zbadalas sie czy Cie czyms ten baran nie zarazil?

      Jeden, drugi, trzeci...jakos to zycie zleci. Moja mama miala 65 lat jak
      spotkala partnera ktory dla niej byl na tyle istotyny zeby sie z nim zwiazac.
      Moja droga, na nim sie zycie nie konczy. Kopnelabym palanta w tylek i na tym by
      sie skonczylo. I niech on wtedy idzie do psychiatry i sie zastanawia jak to
      mozliwe ze sobie sam zycie zrujnowal...a moglo byc tak pieknie...

      Tobie nie psychiatra potrzebny tylko nowy adress.

      Sluchac tego nie moge bo mi sie scyzoryki w kieszeni deba staja. Dlaczego smart
      girls rowzmieniaja sie na grosze?
      • olimpia_b81 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:25
        ales ty zagraniczna fiu fiu.peweksem pachniesz.
        dla mnie troszke wiocha.
        • olimpia_b81 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:26
          a i provocation tez pachnie
        • awrey Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:36
          Olimpia -

          Z zapachy nie odpowiadam bo moj comp nie ma tej funkcji. A napisalam co mysle.

          A dziewczynie radze zupelnie szczerze - wizyta u lekarza, ale calkiem zwyklago.
          Najpierw ten baran niech sie zbada na HIV, zoltaczke, syphilis, ghonorrea itd.
          Facet mi na geniusza nie wyglada - na specjalnie wrazeliwego tez nie. Sa szanse
          ze o zonie w "decydujacym" momecie nie myslal.

          Wiesz, ze obecnie wiecej kobiet w stalych zwiazkasz sie zaraza HIV niz gay men?
          Swita Ci jak to sie moze dziac?
          • umasumak Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:42
            A Ty zrozumiałaś, o czym autorka wątku pisze, hę? Pisze, że jej ciężko po
            zdradzie męża, że nie wie jak sobie z tym poradzić. O samej przyczynie zjawiska
            już sobie z nim pogadała, jak sądzę, tak przynajmniej można wywnioskować ze
            zdania "wszystko już sobie wyjaśniliśmy".

            A rady, o kopnięciu faceta możesz sobie darować, ani nikt o nie nie prosił, ani
            nie są one na miejscu. Guzik wiesz o ich związku, żeby w ten sposób się
            wypowiadać.
            • awrey Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:49
              Pewnie ze wiem "guzik".

              Wiem jedynie ze ON ja zdradzil i ze ONA sie o psychiatre pyta. Dla mnie to
              nienormalne. I nie widze powodu zeby zwiazek kontynuowac.

              Jezeli ja zdradzil to cos mu w zwiazku brakowalo i moim zdaniem oznaczy to, ze
              chcialby odejsc, ze ten zwizek dla niego niewiel znaczy. A moim zdaniem kobieta
              czy dziewczyna moze spotkac mezczyzne ktory bedzie ja kochal i dla ktorego nie
              bedzie musiala do psychologa chodzic zeby z nim byc szczesiliwa.

              Moze latwo mi mowic bo nigdy od zadnego mezczyzny nie bylam w najmniejszym
              stopniu zalezna finansowo ale wedlug mnie takie roziazanie jest najprostsze.

              To co, wedlug Ciebie ona sie ma leczyc bo ja maz zdradzil?

              • kotbehemot6 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:53
                Szalenie mało wiesz o życiu a wydaje ci sie ze zjadałas wszystkie rozumy..oj nakopie Ci kiedyś do d......
              • monia145 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:56
                Ale Ty próbujesz ustawić jej życie..., "myślisz " za nią, co byłoby dla niej
                najlepsze, bo przecież nie może byc juz szczęśliwa z tym facetem, powinna
                szczęścia szukać gdzie indziej- skąd to możesz wiedzieć? Takie radykalne rady
                daje się, kiedy nie ma już szans na dalszy związek, kiedy duzo wie sie na temat
                tej pary, a nie po kilku zdaniach napisanych na forum.
                Ona nie pytała się nas "zostawić go czy nie", widać, że nie takie mysli
                przyświecały jej , kiedy pisała ten post...
                • awrey Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:08

                  Zycia jej nie ustawiam. Juz ona sobie sama o to dba.

                  Probuje jej dac lepsza perspektywe na przyszlosc ktora moim zdaniem z obecnym
                  mezem nie ma. Ale pewnie moze robic dalej za madonne i co piec lat pojawiac sie
                  z tym pytaniem na forum badz u psychologa - to znacznie "lepsze" roziazanie.
                  Pewnie, moze jakis psycholg w koncu stworzy z nia "perfect kobiete" dla tego
                  goscia zeby nie "musial" ja wiecej zdrazac. Oplaca sie przynajmniej z 15 lat
                  terapii. Go for it.

                  Widzisz ja jestem "silna" kobieta zawsze na wlasnych nogach w bardzo
                  szczesliwym zwiazku i jak slysze cos takiego ze dzieczwny pyta o psychologa po
                  tym jak ja maz zdradzil ( i jak znam Polakow to jeszcze kondom nie uzyl co moim
                  zdnaiem jest igraniem z zyciem) to dziala na mnie ja czerwona plachta na byka.

                  A moze te dziewczyna jest OK taka jaka jest i nie potrzebuje pschyloga tylko
                  innego faceta? Pryszlo Ci to glowy?
                  • monia145 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:14
                    Nie, nie przyszło...a wiesz dlaczego? Po pierwsze z postu autorki nie wynika,
                    aby byłaby zaintersowana drugim panem.....po drugie, stawiając siebie w tej
                    sytuacji, po zdradzie ukochanej osoby nie miałabym długo ochoty na żadnego
                    pana.......
                    A czy Ty pomyslałaś o tym, że wizyta u psychologa, która działa na Ciebie jak
                    płachta na byka, może pomogłaby jej uswiadomić, czy tego drugiego jednak nie
                    potrzebujesmile?
                    No i na koniec- masz jakies dziwnie umniejszające Polakom, poglądy na ich
                    świadomość i rozsądeksmile
                    • awrey Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:21
                      Moim zdaniem dziewczyny marnuje swoja energie na to zeby znalezc psychologa
                      kiedy ewidentnie powinna znalezc innego faceta. Nie mowie ze od razu - skad to
                      bierzesz? Kiedy bedzie na to gotowa - to jasne. A czas pomiedzy wkorzystalabym
                      na relaks na dojscie do siebie zamist na ratownaie czegos apropo czego on
                      ewidentnie "doesn't give a damm" - bo inaczeh by tego nie zrobil.

                      Chcesz zwiazek ratowac? Jak? To on nie mogl o "ratowaniu" pomyslec zanim
                      sciagnal galoty? Seio w to wierzysz?? Nie zalezlo mu - to jasne.

                      Pojdziesz do psychiatry zeby Cie zahipnotyzowal ze to sie nie zdazylo? W nowym
                      starcie nie ma nic piekniejszego niz...nowy start, zero bagazu. I jest "tego
                      kwiatu" wytarczajaco duzo zeby i dla tej dziweczyny cos zakwitlo.

                      Dobija mnie niska samo-ocena Polek. Co rusz to widze. Facet ja zdraza to "ona
                      sie zmienic musi". Na terapie najlepiej.
                      Wszyscy swieci ratujcie mnie bo gine - jak mowila babcia.
                      • joanna35 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:25
                        Dobija mnie niska samo-ocena Polek. Co rusz to widze. Facet ja zdraza to "ona
                        > sie zmienic musi". Na terapie najlepiej.
                        > Wszyscy swieci ratujcie mnie bo gine - jak mowila babcia.

                        Ja za to uwielbiam takie zagraniczne Polki jak Ty, które sr...ją do własnego
                        gniazda. Żenada
                        • awrey Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:37

                          Musze Cie rozczarowca apropo tych zagranicznych Polek. Juz w Polsce mialam to
                          samo zadnie.

                          Z moich obserwacji wynikalo, ze dziewczyny w Polce sa(czesto, gesto) tak
                          wychowywane ze nie wierza w siebie (czesto - nie mowie ze zawsze) i w swoje
                          prawo od szczescia i do realizowania wlasnych marzen a nie bycia realizatorem
                          marzen partnera z ktorym sa.

                          I te poglady - moja droga - z pobytem za granica nie maja nic wspolnego.
                          Wiszialam to wystarczjaco czesto na rodzinnym podworku zeby sobie na cale zycie
                          zapamietac jako przyklad tego "jak rzeczy nie powinny byc". A Ty jezeli masz
                          inne argumenty niz wyrzucanie innym miedzynarodowej perspektywy to je zacytuj.
                          Bo dla mnie to nie argument "ja znam tylko moj zascianek to uwazam za najlepszy
                          i nikt mi nie moze powiedziec ze gdzie indziej ladniej".

                          Dodam Ci, ze kobiety z niska samoocena spotyka sie na calym swiecie, to nie
                          tylko Polski ewenement. Ale w Polsce jest akceptowany jako spolecznie i
                          koscielnie uzadniona norma. A ze jestem Polka tp przeciwko temu mam cos, ok?

                          Zdradzil Cie? to stan na glowie i to ratuj...
                          Ale dlaczego? Po co?
                          Przeciez mozesz miec zwiazek gdzie nic nie musisz "ratowac".
                          • joanna35 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:49
                            Przeczytaj sobie "Odwagę samotnych kobiet" S. Ellison, a potem porozmawiamy o
                            normach akceptowanych społecznie w innych krajach.
                          • monia145 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:52
                            A Ty nadal swoje....nikt autorce nie każe ratować tego związku na siłę- o ile
                            sama stwierdzi, że nie ma co ratować, rozstanie będzie najlepszym wyjściem. Na
                            dzień dzisiejszy chyba jeszcze widzi co nieco do ratowania, bo szuka pomocy,
                            aby sobie poradzić ze swoim bólem. Nie szuka u nas adresu adwokata od spraw
                            rozwodowych.....
                      • monia145 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:29
                        Jak rozumiem taka niska samoocena dotyczy tylko Polek? Kobiety innych nacji są
                        silne, wiedzą, czego chcą i kiedy powinny kopnąć faceta, bo danie mu drugiej
                        szansy jest poniżeniem się i "marnowaniem energii"?
                        Skąd Ty bierzesz takie kwiatki na temat Polek i Polaków?
                      • umasumak Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:32
                        awrey napisała:

                        > Dobija mnie niska samo-ocena Polek. Co rusz to widze. Facet ja zdraza to "ona
                        > sie zmienic musi". Na terapie najlepiej.
                        > Wszyscy swieci ratujcie mnie bo gine - jak mowila babcia.

                        Po pierwsze, ona nie napisała, że szuka tylko dla siebie. Z pewnością lekarz
                        (prędzej jednak psycholog), potrzebny jest im jako parze. Dla ratowania związku
                        warto jest ponieść pewien trud. Poza tym, nie przyszło Ci do głowy, że jej jest
                        po prostu ciężko, że cierpi i dlatego szuka pomocy u specjalisty?
                      • cocollino1 Re: pomoc po zdradzie 13.11.06, 16:34
                        ale czy ty rozumiesz, ze ona nie pojdzie do psychologa po to by sie zmienic,
                        zeby mezowi odpowiadac tylko zeby sobie poradzic psychicznie z problemm? Wiesz
                        w ogole po co chodzi sie do pschlologa?
                        moze jednak lepiej pojsc ze swymi wywodami na jakies "hamerykanskie" forumsmile
                        polecam ci to serdeczniesmile
              • pimenta Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 22:23
                Moze ty nie rozumiesz , bo z polskim u ciebie nie najlepiej, ale ona pyta o
                terapie rodzinna. No wiesz, on, ona czyli para.
                Moze nie chce sie z nim rozstac, bo ma np dziecko? Jesli sie kocha swoje
                dziecko to stara mu sie nie burzyc rodziny.
                A moze ma inny powod. W kazdym razie zachowaj swoje gniewne wywody
                osiemnastolatki dla siebie.
          • monia145 Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 19:50
            Wybacz, ale który zdradzający w decydującym momencie myśli o połowicy?
            Skoncentrowanie się na własnych przyjemnościach podczas seksu z inną, nie jest
            chyba przypadłością tylko tego pana, prawda?
            Ameryki nie odkryłaś...
            A rady typu" Zrób test, kopnij go w tyłek" sa bardzo konstruktywne, ale mysle,
            że autorce nie o to chodziło....
            • awrey Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:01

              No dobra, co co je radzicie? Idz do psychologa i dowiedz sie jak dla niego
              lepsza zona byc zeby Cie drugi raz nie zdradzil?????

              Dziewczyny, sorry ale mam zupelnie inne nastawienie do zycia niz Wy.
              • umasumak Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 20:34
                awrey napisała:

                >
                > No dobra, co co je radzicie? Idz do psychologa i dowiedz sie jak dla niego
                > lepsza zona byc zeby Cie drugi raz nie zdradzil?????

                Aleś sie uczepiła swojego toku myślenia. Jeszcze raz powtórzę, jak krowie na
                rowie, ona prawdopodobnie szuka pomocy u specjalisty, nie dlatego, żeby sie
                dowiedzieć jak ma być lepszą żoną, ale dlatego, że jej po prostu ciężko, że
                cierpi. Do psychologa nie idzie się po instrukcje!
                >
                > Dziewczyny, sorry ale mam zupelnie inne nastawienie do zycia niz Wy.
      • pimenta Re: pomoc po zdradzie 12.11.06, 22:12
        awrey... ty masz jakis problem?
        Albo angielski to jedyny jezyk obcy jaki znasz i koniecznie sie musisz tym
        pchwalic.
        Ty zacznij jednak uzywac swoich neurons, rozbojaj to twoje IQ, "get in touch" z
        twoim "brainem" to moze ci sie scyzoryki nie beda deba stawac.
        Mama chyba powinna byla wyjac troche nacisku z self-esteem i zajac sie
        zagadnieniem "zalosna pretensjonalnosc"...
    • thethorn Do awrey 13.11.06, 01:52
      Awrey, przestan sie popisywac angielskimi zwrotami bo to jest zenujace. I nie
      pisz ze tak musisz bo zapominasz polskiego. Ja mieszkam za granica od 25 lat,
      pisze na forum pod kilkoma nickami i jakos udaje mi sie wyslowic bez
      anglicyzmow w kazdym zdaniu.

      Podziwiamy wszyscy Twoja sile i zaradnosc zyciowa, a szczegolnie skutecznosc
      przecinania szwankujacych zwiazkow. Kuleje Ci pies? Uspij go i kup nowego,
      piekniejszego, zero problemow i kosztow. Ale zrozum ze sa osoby ktore wola psa
      wyleczyc, bo go kochaja mimo ulomnosci. Jestesmy tylko ludzmi, ludzie stale
      bladza i ucza sie jak zyc dalej. Nie kazdy moze ani chce byc bezwzgledny w
      swojej ocenie i traktowaniu innych, szczegolnie tych najblizszych. Autorka
      watku widocznie uznala ze jej zwiazek jest warty ratowania i Ty nie masz prawa
      jej przekonywac ze jest inaczej. Sam fakt zdrady nie wyklucza uczucia meza do
      autorki ani jego wartosci w ich zwiazku. Rowniez wizyta u psychologa nie musi
      sie rownac z autorka przyjmujaca jakakolwiek czesc winy na siebie. Ona chce sie
      nauczyc wybaczyc i isc do przodu, i tu tkwi roznica miedzy Wami. Ona wybiera
      wybaczenie, Ty takiej mozliwosci nie dopuszczasz.
      • patsik Re: Do awrey 13.11.06, 02:18
        thethorn - brawo!
        napisałaś to, co mi się po klawiaturze szwendało smile
        • joanna35 Re: Do awrey 13.11.06, 09:41
          patsik napisała:

          > thethorn - brawo!
          > napisałaś to, co mi się po klawiaturze szwendało smile

          Dokładnie, nic dodać nic ująćsmile
          • wszystkienikizajete Re: Do awrey 13.11.06, 09:55
            A co to za gadanie, ze facet zdradza, bo mu czagoś w związku brakuje!!!!!
            Ludzie! No może jeszcze powiemy, ze to żony wina, że facet ją zdradził!!!!
            Jak coś nie gra w związku, to się nie wskakuje innej do łóżka, tylko albo
            próbuje naprawić relacje, albo się kończy związek, i wtedy bzyka kogo chce.

            A do autorki wątku - zadaj sobie pytania - czy jesteś na prawdę w stanie
            wybaczyć? Tak do końca? Puścić to w zapomnienie? Nie roztrząsać tej sprawy w
            nieskończoność? I nie wypominać mężowi tej zdrady nieustannie, przy każdym
            nieporozumieniu? Jesli na powyższe pytania odpowidziałaś tak, to jest sens
            walczyć, w przeciwnym razie ten związek moim zdaniem zamieni się w męczarnię.
      • zonazona Re: Do awrey 13.11.06, 09:47
        Jest tylko po prostu róznica miedzy zdrada a zdradą. Co innego, kiedy żona nie
        daje, a maz idzie do innej, a co innego, jak w małzeńskiej alkowie jest
        swietnie, a mimo tego mąż idzie do innej.
        Z tym, że autorka nie o takiej różnicy chce dyskutować. To by chyba jej na
        dobre nie wyszło...
        Ale czy lekarz coś zdziała? Ma pomóc zrozumiec? Zapomnieć? Wybaczyć?
        Czy to wszystko da się opowiedziec słowami??
      • awrey Re: thetorn, pimienta 13.11.06, 10:23

        Napisalam jak to widze z mojej perspektywy - a to, ze sie z moim punktem
        widzenia nie musicie zgodzic to jasne.

        Takie lepione zwiazki - moim zdaniem(powtarzam) - nie dzialaja. Dobrze, ze
        macie w tym wzgledzie tyle optymizmu. Tak, wiem ze dziewczyna chce to ratowac i
        to jasne, ze zrobi to co chce. Nastepnym razem bedzie jej juz latwiej bo bedzie
        wiedziala co zrobic. Ha, ha. A co jej psycholog pomoze? Da jej srodki
        preciwbolowe na dusze? E tam, ja bym wolala budowac dalsze zycie z kim innym i
        dlatego jej tez to radze.

        Nie jestem tak tolerancjyjna jak Wy do mojej "polowki" bo wychodze z zalozenia,
        ze jest dorosly i konsekwencje swoich czynow zna. Zawsze mozemy sie rozstac
        jak ludzie jezeli nie bedziemy ze soba szczesliwi ale gdzies tam lazic na boki,
        zdradzac sie...Do tego jeszcze w dzisiejszych czasach gdzie nigdy nie wiadomo
        jakie chorobstwo ktos ma. Ja sie brzydze publicznych ubikacji...a co dopiero
        takiego faceta. Brrrr...

        Porownanie z kulawym psem nie jest na miejscu (chyba ze mowisz ze pies okulal
        swiadomie i mial do wyboru okulec albo nie?) - co najwyzej ze wskieklym psem
        albo psem ktory gryzie mimo, ze dbasz o niego, karmisz itd. I tak - takiego
        pasa bym oddala do schroniska albo uspila. Nie sie kto inny o niego zatroszczy.

        Robicie tylko personalne wycieczki pod moim adresem zamiast uzywac obiektywnych
        argumentow.

        Jezeli chodzi o angielszczyzny to WIELKIE sorry - zapetalo sie. Znakomity
        argument, ze racji nie mam - bo paru angielskich zwrotow uzylam. Bardzo
        smieszne - ze strony kogos kto ma nicka "thetorn". LOL.

        Ale poniewaz moj cel osiaganelam i zaimponowalam Wam niesamowicie tymi 5
        slowami po Angielsku ktore przytoczylam to moze mi sie uda ich uniknac w
        przyszlosci. Doslownie impreze zrobilam z tej okazji jak mi to imponowanie
        dobrze wyszlo. Pilam do rana.

        Tlumaczycie kazdy zwrot na Polski? Kiedys krawat chcieli tez nazywac "meski
        zwis" czy cos w tym rodzaju. Powiedzialabym "whatever" (nauczylam sie spcjalnie
        w pieciu jezykach w celu podreslenia mojej wyzszosci na reszta ludzkosci) ale
        nie chce nikogo zmiazdzyc nadmiarem wiedzy.
        • kotbehemot6 Re: thetorn, pimienta 13.11.06, 11:20
          awrey.....rozśmieszyłaś mnie do łez , i za to Ci chwała!!!!!! W życiu sie nie spotkałam z takim samouwielbieniem dla własnej osoby
          • awrey Re: thetorn, pimienta 13.11.06, 16:03
            kotbehemot6,

            A jakies merytoryczny argumenty tez masz? Czy tylko personalne?

            To musi byc przyjemnosc dykutowac z Toba. Wyobrazam sobie, ze dyskusje te
            wygladaja w taki mniej wiecej sposob:

            Osoba 1:
            Nie kupuj tych jablek bo wygladaja na zgnile. Popatrz maja juz plame po lewej
            stronie.

            Ty:
            Ale Ty masz okropna osobowosc.

            Osoba 1:
            Co ma osobowosc do rzeczy? Mowimy o jablkach. Jablka zgnite, widac znigilizne
            po lewej stronie.

            Ty:
            Glupia jestes i masz kroste na nosie.

            Przynosi Ci ta taktyka sukcesy takze w zyciu zawodowym czy tylko w osobistym?
            Ciekawa jestem.
            • kotbehemot6 Re: thetorn, pimienta 13.11.06, 18:58
              oj awrey..przykład ni przypiął ni przyłatał jeżeli sprowadzasz człowieka z jego emocjami i tzw. Życiem wewnętrznym do jabłak to gratuluje...jabłko z przykładu niby też z życiem wewnętrznym..HMmm ciekawe czy wszystkich traktujesz przedmiotowo.... jak jabłka????

              Człowiek to jednak nie zgniłe jabłko czego zdajesz się nie zauważać , co zreszta ktoś już zauważył- pspsute wyrzuć..słusznie-ciekawe, nieomylna osobo ,kto ciebie wyrzuci jak sie popsujesz...uuuups przpraszam popełnisz błąd po mojemu
        • thethorn Re: thetorn, pimienta 13.11.06, 12:18
          'LOL'??? Czyli masz dziewczynko nie wiecej niz 25 lat i duma Cie rozpiera z
          powodu tego 150+ IQ...Doceniamy Twoj wklad, a jakze.
          • awrey Do Ciernia aka. TheThorn 13.11.06, 16:33
            Ciern aka. TheThorn,

            Nie tylko obce jezyki ale "Internetowy" tez Ci koscia w gardle stoi (o ile ich
            naturalnie w swoim nicku nie uzywasz)?

            Tlumacze: "LOL" - Loughing out loud.
            Tu wiecej info na ten temat: en.wikipedia.org/wiki/LOL

            A wytlumaczysz mi zwiazek przyczynowy miedzy LOL a wiekiem bo mnie zgubilas w
            tych niezwykle rzeczowych wywodach?

            Napisalam o tym babci a ona na to mi SMS przyslala z LOL. Mlodo sie kobieta
            trzyma jak na swoje 83 lat.

            Masz inne argumenty oprocz "dziewczynko" czy z gruntu dyskusje merytoryczne
            wykluczasz koncetrujac sie na osobistych wycieczkasz? To musi ulatwiac
            argumentacje bo zawsze tych samach argumentow mozesz uzywac zaczynjaca od: "Ty
            dziewczynko", "Ty jestes taka..." etc.

            Moge sie dopasowac - prosze bardzo, teraz po "TheThorn-sku": "Ile Ty masz lat
            stara, ze nawet LOL nie znasz? Czy masz po prosto wrodzona odpornosc na nowe
            wiadomosci ktora z wiekiem nabrala na sile?"
            • thethorn Re: Do Ciernia aka. TheThorn 13.11.06, 23:56
              Oczywiscie nie zalapalas...Wiem co to jest LOL kotku, wiem. Ale w uzyciu
              spotykam sie z tym prawie wylacznie wsrod nastolatkow, wiec nawet te 25 dalam
              Ci na wyrost.

              Poza tym nie stoisz mi wcale koscia w gardle czy sola w oku, przeciwnie,
              zabawiasz mnie tutaj niezle swoim samouwielbieniem i checia zablysniecia.
              Brawo. Sledze dalej ze wstrzymanym oddechem, chociaz pewnie niedlugo mi sie
              znudzisz bo taka znowu oryginalna wcale nie jestes.
              • awrey Re: Do Ciernia aka. TheThorn 14.11.06, 09:24

                "dziewczynko", "kotku"...

                Hmm...Bogatym slownictwem nie grzeszych. Zdolnoscia argumentacji tez nie...
                Tak na marginesie, misiaczku, to mylisz sie nie tylko na temat mojego wieku.
                Jakby siwe slowy, sloneczko, byly wyznacznikiem madrosci zyciowej, to moglkabys
                sobie kochaniutka znakomite pogawedki ucinas z siwkiem na rodzinnej lace.

                Nie chce mi sie z Toba rozmawiac poniewaz jak dotad nie przytoczylas ani
                jednego merytorycznego argumentu. Pseudo-psychologiczna analiza mojej
                osobowosci w uzyciu fachowo infantylnego jezyka to nie dokladnie to samo -
                "rybenko".
                • thethorn Re: Do Ciernia aka. TheThorn 14.11.06, 12:04
                  To nie rozmawiaj. Probuj gdzie indziej blysnac elokwencja, tu nikomu nie
                  zaimponowalas. Poszukaj postu pt."Kto ma najwyzsze IQ i najlepiej mowi po
                  angielsku" to bedziesz miala pole do popisu. Ja Ci potulnie dam pierwszenstwo
                  bo wprawdzie bylam kiedys nauczycielka angielskiego, ale IQ mam tylko
                  148...Chyle czola Awrey, i zegnam.
    • joanna35 Re: pomoc po zdradzie 13.11.06, 09:59
      To co rzuca się w oczy po przeczytaniu całego wątku to fakt, że jego autorka
      zadała jedno proste pytanie, na które w zasadzie nie otrzymała odpowiedzi.
      Otrzymała za to całą masę ocen i krytyki, mimo, że napisała wyraźnie, że
      wszystko sobie wyjaśnili. Nie prosiła o radę, o pouczenia. Nie można było tego
      uszanować?
      • kasiais Re: pomoc po zdradzie 13.11.06, 18:08
        Dzieki dziewczyny ,ale niezupelnie o to mi chodzilo.Nie prosilam was o to
        abyscie ukladaly mi zycie i ocenialy mnie.Moze jak bedziecie w podobnej
        sytuacji jak ja to zrozumiecie o co mi chodzilo.Jezeli nie przezylo sie czegos
        takiego to mysle ze nie powinno sie na ten temat
        wypowiadac.
        Za inne odpowiedzi dziekuje.
        • awrey Re: pomoc po zdradzie 14.11.06, 09:44
          Sorry Kaisais jezeli Cie urazilam moimi wypowiedziami.
          Nie mialam takiego zamiaru.

          Moje przylaciolki ze studiow maz zdrazil, chodzili na terapie - w zasadzie bo
          jej zalezalo. Zdradzil ja znowu czego jej nie powiedzial tylko sie dowiedziala
          jak dostala od niego "genital herpes". W zasadzie nie koniec swiata ale tego
          sie do konca zycia nie pozbedzie a prze narodzinach dziecka moze byc problem.

          Sa teraz 6 lata po rozwodzie - przezyla to strasznie. Ale spotkala innego
          zyciowego partnera z ktorym jest teraz o wiele bardziej szczesliwa niz ja
          kiedykolwiek widzialam z pierwszym mezem. Tak ze koniec koncow wszytko sie
          ulozylo dla niej swietnie - czego takze Tobie zycze.
    • lib Re: pomoc po zdradzie 13.11.06, 22:46
      Kasiu! Mnie przytrafiło się to samo. Chodziliśmy na terapię, ale nic z tego nie
      wyszło. Jeśli masz ochotę to napisz do mnie na priv. Pozdrawiam Cię.
      lib
      • kasiais Re: pomoc po zdradzie 13.11.06, 22:59
        lib chcialabym z kims pogadac.Jezeli nie miala bys nic przeciwko temu.jak mam
        sie z toba skataktowac.prosze
        • lib Re: pomoc po zdradzie 13.11.06, 23:15
          Napisz na priv czyli na adres lib@gazeta.pl
          lib
        • umasumak Re: pomoc po zdradzie 13.11.06, 23:27
          Napisałam na priv
          • umasumak Re: pomoc po zdradzie 14.11.06, 10:29
            odpisałam
    • bammbi Re: pomoc po zdradzie 14.11.06, 15:57

      A jesteście wierzący ? poleciłabym POradnię Rodzinną przy Kościele
      psychiatry nie polecam - miałam na studiach przez rok psychiatrię i zauważyłam
      że psychiatrzy to niezle zakręcone osobniki, mogą jeszcze zaszkodzić... z
      reguły sami potrzebują terapii
      Poleciłabym poradnię przy Kościele i rozmowę z Księdzem, mąż musiałby zrozumieć
      jaką krzywdę Tobie i sam sobie wyrządza (macie dzieci?) wzbudzić w sobie żal i
      chęć poprawy. Bardzo Ci współczuję, życzę wszystkiego dobrego !
      • umasumak Re: pomoc po zdradzie 14.11.06, 17:36
        bammbi napisała:


        > psychiatry nie polecam - miałam na studiach przez rok psychiatrię i
        zauważyłam
        > że psychiatrzy to niezle zakręcone osobniki, mogą jeszcze zaszkodzić... z
        > reguły sami potrzebują terapii
        >
        O matko...
    • oxygen100 Re: pomoc po zdradzie 14.11.06, 16:33
      Zdrada boli. Moze nawet boli ta zdradzajaca strone. Inna sprawa ze osoba ktora
      to zrobila niogdy nie powinna sie do tego przyznawac. Nawazyla piwa i powinna
      sie sama nim upajac.
      Ale:
      Z tym mozna zyc. Mozna przebolec a z czasem zapomniec. Nie zeby tak do konca
      Boze bron, zawsze trzeba miec jakigos haka na samca(samice)smileRoznie tez jest z
      ta pomoca specjalistow. Jednym pomaga drugim nie. Jedni maja szzcescie i trafia
      na specjaliste z prawdziwego zdarzenia inni na konowala. Ryzyk-fizyk. Mozna
      probowac, ale najwazniejsze jest to zebyscie oboje chcieli sobie pomoc. Bo
      jesli nie ma prawdziwej potrzeby zeby zwiazek naprawic to nawet egzorcysta
      niewiele pomoze. Mozecie tez probowac sie z tym uporac sami. W koncu sa gorsze
      zbrodnie niz skok w boksmile) Inna sprawa to big love, wtedy moze byc duzo gorzej
      ale tez jest szansa na to by kiedys bylo lepiej.
      Z drugiej strony przeczytalam wybiorczo wasze posty i jestem posieszchnieta.
      Nie znajac kulis sprawy w jakich okolicznosciach doszlo do zdrady nie powinno
      sie nikogo osadzac. Bo osadza sie ludzi kierujac sie wlasnymi uprzedzeniami.
      Najprosciej jest powiedziec "rzuc go" trudniej "popracuj nad nim" czasem moze
      warto polknac troche dziegciu zeby pozniej spijac nektar. Jasne jest to
      upokarzajace ze zostaje sie z facetem ktory umoczyl na boku ale bez przesady. I
      jeszcze jedno. Czasem warto sie zastanowic nad teoretyczna sila wlasnych
      przekonan bo gdy sie zalicza etap gdy poziom moczu siega oczu mozna sie mocno
      zdziwic jak zycie weryfikuje nasze postawy. A nawet gdy sila owa jest i
      praktyczna naprawde nie mozna nikomu narzucac wlasnego zdania bo ile ludzi tyle
      pogladow i pomyslow na zycie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka