Gość: asia_t
IP: *.*
04.09.01, 07:57
Hej ciężarne,muszę się dzisiaj komuś poskarżyć, bo dopiero od kilku dni dojeżdżam z nowego miejsca (Saska Kępa w Warszawie) i spotykam się z takim brakiem kultury... mnie zawsze uczono, że kobiecie ciężarnej wypada ustąpić miejsca w autobusie. Ja jestem w 22 tygodniu, bliźniaczki rosną, ja wyglądam powoli jak parowozik... ale czy ktokolwiek wstanie????? żaden z młodych, to by mnie nie dziwiło, ale nawet młode dziewczyny, które za kilka lat będą przez to samo przechodzić! nawet wczoraj jakiś żonaty facet się ostentacyjnie odwrócił (miał koło 30). Życzyłam mu w myślach (bo na tyle odwagi niestety nie mam, żeby to powiedzieć na głos), żeby jego żona stała, gdy mój mąż będzie siedział. Ale mój mąż by chyba umarł, zanim pozwolił by stać ciężarnej... i nie chodzi mi o to, że jest nam ciężko, raczej o bezpieczeństwo - gdy autobus gwałtownie zahamuje, ja mogę się przewrócić (brak koordynacji i te sprawy) i zrobić dzieciom krzywdę. Jeżeli ktoś wstaje to jest to starsza kobieta, która przez to przeszła. Albo wyjątkowo kulturalny starszy pan, dziś jeden się wepchnął przede mnie, mało mnie nie przewracając... To taka refleksja z warszawskich autobusów... i nie wiem, czy tylko ja mam takiego pecha, czy inne "ciężarówki" też?Pozdrawiam serdecznieAsiaT