Dodaj do ulubionych

w kwestii finansowej,...

IP: *.* 05.10.01, 02:58
Tak czytajac o kwestii mieszkaniowej nasunal mi sie pomysl na kwestii finansowej. Jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 06:34
      Żeby nie zaczynać od narzekania. ;-)Całkiem nieźle.Dorka
    • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 07:17
      Zawsze mogłoby być lepiej, ale nie jest najgorzej. Ja właśnie wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim (tydzień temu). Niestety podwyżki nie udało mi się wynegocjować (nowy właściciel firmy, ograniczamy koszty itp.), ale mam nadzieję, że jeszcze coś wywalczę. No chyba, że się mnie pozbędą (tfu, tfu,tfu), a wtedy będzie bardzo kiepsko, bo mąż w budżetówce, a tu kredyty do spłacania.PozdrowieniaLudek
      • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 08:57
        Tak sie sklada, ze jestem jedynym zywicielem rodziny. Moj maz szuka pracy i cos tam kobinuje, ale na razie nic z tego nie wychodzi. Sytuacja jest kiepska, bo z moich pieniedzy musimy zaplacic za wynajete mieszkanie plus wszytkie rachunki, co daje kwote ok. 1000 zl. Reszta starcza juz na bardzo niewiele, wiec mamy wielkie dlugi. Nie tracimy jednak nadzieji, ze wszystko sie odmieni i kiedys bedziemy bardzo bogaci i bedziemy mieli samochod i samolot.
        • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 09:40
          Moge odpowiedziec na dwa sposoby :)Ciezko..... dlugi, puste mieszkanie czwarty lokator w brzuszku, tylko maz pracuje, wiec w zwiazku z bohaterskim czynem wymiany mieszkania przechodzimy zime w starych kurtkach....Albo- calkiem niezle :))Zmienilismy mieszkanie, zamiast kupic meble wyslalismy corki na kolonie jezykowe, samochod ledwo ciagnie,szybe ma zalepiona plastrem, ale jezdzi :))) Maz pracuje, na razie sie to nie zmieni. Ja tez juz podlapalam kilku maturzystow, wiec na basen i jezyki dla dzieci bedzie. No i bedzie mileli dzidzie :)))Wole druga wersje :)
          • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 09:46
            hm...chyba nieźle. Oboje z mężem mamy swoje przyzwyczajenia i hobby które nas trochę spłukują z gotówki. Są okresy zaciskania pasa, gdy po prostu odliczamy drobne na chleb w supermarkecie, a są dni gdy wydajemy mnóstwo kasy lekką ręką.Teraz spodziewamy się z potomka i juz zaczeły się inwestycje z nim związane, więc polityka zaciskania pasa obejmnie nas już nie długo.Pozdrawiam Anja :hello:
          • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 10:21
            Cha, cha...Gosiu26 - właśnie kwestia podejścia.Ja też mogę naszą sytuację rozpatrywać na dwa sposoby.Kredyty, nieurządzone mieszkanie (z moimi starymi młodzieżowymi mebelkami), itd...Albo : druga dzidzia w drodze, nasza kochana Sikora, czas na kursy, basen, własne hobby.Stawiamy na być, a nie na mieć (choć przy okazji niejako mamy ;-) ).:-) Dorka :-)
            • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 16:16
              A ja codziennie dziękuję za to co mam ,naprawdę!Jak patrzę na biedę w wielu rodzinach .Staram się uczyć moje dziewczyny ,że mają naprawdę dobrze i że są dzieci które nie mają co jeść.A jest mi finansowo bardzo dobrze ,ach oby tak zawsze!Pozdrowionka Gosia :hello:P.S Wczoraj mało nie padłam przed bankomatem kiedy dostałam 45 zł więcej za zastępstwa.Wydałam wszystko :)
          • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 21:02
            Właśnie. Wszystko zależy od nastawienia.Wersja :( Mąż prowadzący podupadającą firmę. Długi przerastające mająteczek nasz i firmy. Kredyty zaciągnięte na mieszkanie, samochód i spłatę części długów. Brak perspektyw na poprawę naszej sytuacji.Wersja :) ja mam dobrą i dobrze płatną pracę, mamy siebie i wspaniałego dzidziusia. Zawsze istnieje nadzieja.A tak wogóle to narazie jakoś sobie radzimy.Trzeba po prostu patrzeć na świat przez różowe okulary wtedy wszystko jest o wiele bardziej proste. :DPozdrawiam zadłużona ale ciągle jeszcze w dobrym humorze :D :) Aga
            • Gość: guest Re: w kwestii finansowej - pewna prawidłowość IP: *.* 08.10.01, 06:40
              Zadowolenie z życia = to co mamy - to, czego chcemy.My mamy naprawdę super - na Podkarpaciu małżeństwo, w którym oboje pracują i w dodatku mają powyżej średniej krajowej, nieczęsto się zdarza. Co prawda wszystko idzie w dom, więc dziura bez dna... Ale gdybyśmy nie budowali, naprawdę żylibyśmy jak goście. Tak sobie mówimy w chwilach kryzysu, kiedy wątpimy, czy nam się uda to skończyć....Żeby jeszcze zdrowie było i praca pewniejsza...
    • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 21:34
      HejJasne, ze wszystko zalezy od spojrzenia... U nas jest tak-maz pracuje w firmie znajdujacej sie w upadlosci, ja niezle zarabiam ale chce po macierzynskim isc na wychowawczy (jestem w 38 tygodniu ciazy, mamy juz synka 6-letniego Kubusia, no i psa :-)))Tak wiec albo maz znajdzie lepiej platna prace, zeby nas utrzymac, albo on pojdzie na wychowawczy a ja wroce do pracy. Juz go widze jak karmi piersia ;-)))Szczerze mowiac na pewno sobie poradzimy, jak urodzil sie Kuba to ja konczylam studia, maz tez kokosow nie zarabial (od poczatku malzenstwa mieszkamy sami we wlasnym mieszkaniu wiec nie ma mowy o "dzieleniu" rachunkow np. z rodzicami)i przezylismy i byly pieniadze na wczasy z malenkim dzieckiem (co roku jestesmy nad morzem), tak wiec teraz tez na pewno wszystko sie ulozy-najwazniejsze to wiara i optymizm.Pozdrawiam wzsystkie mamy i nie martwcie sie pustkami w portfelach, najwazniejsze jest zeby dzieciaczki byly zdrowe i mezowie kochajacy :-)))Aga z Kubusiem i 38 tygodniową Madzią w brzuszku:hap:
    • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 05.10.01, 22:36
      Oprócz tego, że Adam dostał wymówienie, ja nie wiem czy nie dostanę, jak wrócę po macierzyńskim do pracy, nie stać nas na kupno mieszkania, bo za mało zarabiamy, a w Urzędzie Gminy nie mam się co starać, bo zarabiamy za dużo (na jedną osobę musi przypadać 760 zł brutto)..., to wszystko jest oki. Ania chowa się zdrowo, my się kochamy (mam nadzieję, ze jak najdłużej), a pieniądze szczęścia nie dają. Szkoda tylko, ze bez nich nie można żyć! I, że to przez nie ludzie się kłócą. Ale co tam, grunt to rodzinka.Pozdrawiam gorącoBunia
    • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 06.10.01, 13:05
      Jak to dwoje pracujący w budżetówce w mieście wojewódzkim w Polsce B, gdzie właśnie ogłosili upadłość ostatniego dużego zakładu pracy, bezrobocie coraz większe i marazm też. Do państwowej pensji dorabiam tłumaczeniami.Dopóki byliśmy we dwoje, to na życie i wakacje starczało. Teraz przybędzie nam Dzidzia, więc już wydatki będą większe. Jednak po cichu i rodzice, i teściowie nas wspierają. A teraz pewnie "zrealizują" się w "sponsorowaniu" Dzidzi, bo do tej pory np. moja Mama bywała zdezorientowana, że nie chcemy brać od niej pieniędzy. Teraz będzie miała pretekst...Kasia R
    • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 06.10.01, 13:30
      no cóż... mieliśmy dosć dobry start we wspólne życie - mieliśmy mieszkanie po moich dziadkach - to juz naprawdę dużo :)kiedy byłam w ciązy ( i na zwolnieniu) męzowi bardzo dobrze szło w firmie i na brak pieniędzy ne narzekaliśmy - wręcz przeciwnie :) potem urodziła się Marta - na szczęście zdrowa mimo wielu obaw - wydatki trochę podskoczyły - zaczęło być gorzej - może dlatego że człowiek przyzwyczajony do nieliczenia się z kasą - nagle to musi i jest już "gorzej" chociaż wiele osób by chciało to "gorzej"zasadniczo - wszystko zależy od ilośći pracy i zamówien w firmie męża - ja nadal na wychowawczym - żyjemy więc z tego co on zarobi - raz lepiej raz gorzejna pewno wspominam z nostalgią czasy panieńskie gdzie całą pensję miałam dla siebie i nie wiedziałam co z tym robić :)ale teraz -chociaż nie mogę kupować w firmowych butikach i w supermarkecie w myślach obliczam wartość wózka z zakupami - żeby nei zabrakło przy kasie - jesteśmy zadowolenie i szczęśliwi- jesteśmy zdrowi, mamy wspaniałe zdrowe dziecko, rodzice wspaniale się "trzymają" - ba nawet nasze babcie są w dobrym zdrowiu - czego chceić więcej?najwyżej milionerami zostaniemy po 40-stce hihi :)
      • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 06.10.01, 19:13
        U nas podobnie jak u większości z tego co tu czytam.Oboje zatrudnieni w instytucji noszącej chlubną nazwę , acz budżetowej co się równa kiepskiej płacy. No i ja oczywiście na wychowawczym,nieustannie od 4 latek :) Tak więc zdani jesteśmy na to co Robcio zarobi i dorobi,szczęscie że na fachowców od kompa ciągle jeszcze jest popyt ;)A w dorobku? Mieszkanie nawet całkiem spore, 12 letni ledwo dyszący duży fiat (ale za to na gaz ;) ) trochę długów oczywiście, i dwoje najukochańszych na świecie dzieciaków.A jak nam zaczyna brakować kasy pod koniec miesiąca to po prostu robimy debet na koncie , i w nosie! Jeszcze kiedyś przyjdą lepsze czasy, jak to mawia mój luby! :)
    • Gość: guest Re: w kwestii finansowej, czy ma to wpływ na atmosferę w domu? IP: *.* 06.10.01, 18:26
      kochani,"naszła" mnie taka refleksja w kwestii finansowej. Otóz dużo słyszałam o tym, że problemy finansowe czyli po prostu brak pieniędzy wpływa negatywnie na atmosferę w małżenstwie i w domu. Znam nawet takie małżeństwa które przechodziły kryzys związku z powodu problemów finansowych. Czy zgadzacie sie z tym?Bo u nas to jest wręcz odwrotnie. Kiedy brakuje pieniędzy i mamy tzw cisnienie- bo wiadomo ze jest to sytaucja stresująca - to nasze relacje poprawiją się. Jesteśmy bardziej dla siebie mili i wyrozumiali i staramy się nie zadrażniać sytuacji, wspieramy się i pocieszamy nawzajem. Staramy się zrekompensować brak środków pomysłowością. Czas spędzany zerowym nakładem finansowym wydaje się być bardziej wartościowym, a wymyślone przyjemnosci za tzw grosik są przez nas nawzajem bardziej doceniane.Jak to jest u Was?Pozdrawiam Anja :hello:
    • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 06.10.01, 20:39
      Mieszkam z siostrą i synkiem. Czynsz płacą rodzice. Nie mam alimentów, dlatego jak różne zasiłki mi się pokończyły (macierzyński i berobotny), szukałam pracy. Znalazłam fajową i z zawrotną pensją (kij ma dwa końce- szef-potwór :-) ), zmieniłam i spokojnym dydkiem sobie teraz pracuje. Mam niewielka pensyjkę, nienormowany czas pracy, a jeszcze studiuję, jakieś kursy języka, magisterkę rozpoczynam.Ale ... gdyby nie moi rodzice kochani... umarlibyśmy z głodu :-(. Jak przyjeżdzaja lodówa się nie zamyka... :-), no i ostatni rok płacą a szkołę, a potem? Potem planuję zamieszkać z moim ukochanym, i dopiero wtedy schudnę po porodzie :-)
      • Gość: guest Re: w kwestii finansowej,... IP: *.* 10.10.01, 01:29
        U nas tez nie jest rozowo, ale jakos trzeba sobie radzic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka