współczucie ?

IP: *.* 15.11.01, 19:57
Jestem mamą dziecka, które urodziło się z widoczną wadą wrodzoną na twarzy. Jest to całkowicie wyleczlane i mam tą świadomość, że już po kilku zabiegach chirurgicznych nie będzie nawet śladu. Chcę jednak zwrócić uwagę na bezsensowne współczucie które okazują mi inni. Nie powoduje ono ulgi, ale takie poczucie "gorszości", odmienności, a to jest naprawdę bardzo przykre. Dla mnie moje dziecko jest i zawsze będzie najpiękniejsze i niepotrzebne mi są zapewnienia, że będzie dobrze itp. Strasznie martwię się o zdrowie mojego dziecka, a każda "współczująca osoba" potęguje moje zmartwienie i stres. Co o tym myślicie?
    • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 15.11.01, 20:09
      Chyba w większości jednak to współczucie- może i głupie i niepotrzebne- jest jednak szczere, bez sensacji i "pokarania". Mam nadzieję przynajmniej.
    • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 15.11.01, 20:26
      A ja jestem ciekawa jak właściwie się zachować? Nie zwracać uwagi - obojętność, coś powiedzieć (tylko co?) - wścibstwo i niedelikatność. Poważnie, na prawdę nie wiem jak się zachować żeby takiej mamy nie urazić. Dodam, że jestem pełna podziwu dla rodziców chorych dzieci - za ich siłę. Chciałabym im to jakoś okazać, a nie wiem jak.Pozdrawiam. Gośka
      • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 16.11.01, 08:50
        Zgadzam się z Gosią. Ja też nie bardzo wiem, co w takiej sytuacji zrobić, żeby nikogo nie urazić.A może to współczucie wynika właśnie z niewiedzy jak się zachować. Pozdrawiam,Ludek
    • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 15.11.01, 20:48
      Najważniejsze jest to, co Ty myślisz o swoim dziecku.Ludzie, gdy widzą chore dzieci, nie wiedzą często, jak się zachować.Czasem - bojąc się, że mogą zostać posądzeni o obojętność - okazują zbyt duże zainteresowanie i odwrotnie - nie chcąc urazić swoją "natarczywością" wydają się obojętni. Inną sprawą jest czysta głupota i brak wyobraźni, która każe niektórym zachowywać się w perfidny sposób. Takich ludzi lepiej ignorować (łatwo powiedzieć - wiem...).Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego:-) Dorka :-)
    • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 15.11.01, 23:01
      Martko!Myślę, że współczucie innych wcale nie musi być litością czy czymś upokarzającym. Może lepiej żeby wprost się ludzie zainteresowali niż mieliby snuć przypuszczenia za plecami. Najlepiej od razu uprzedzić wszelkie niejasności , wyjaśnić etc. i dzięki temu poczujesz, że sprawa jest całkowicie normalna. Dla innych też. Piszę to , bo mam niepełnosprawne dziecko , odkąd od razu mówię co i jak- spotykam się z reguły ze zrozumieniem i nie czuję współczucia, jedynie czasem większą przychylność dla dziecka. Pozdrawiammegi
      • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 15.11.01, 23:27
        no własnie, może to jest metoda. po prostu od razu mowić o co chodzi. przyznam , ze ja staram sie nie okazywać nadmiernego wspołczucia. a nauczyla mnie tego kiedyś sytuacja w poczekalni lekarskiej siedziala tam babinka w chustce, z synem. obok niej siedziała elegancka pani. wywiązała sią miedzy nimi rozmowa. babinka przyznala, że ma w domu jeszcze dwóch synów, jednego upośledzonego, a drugiego przykutego do łóżka. opowiadała o swoim życiu. gdy wychodziła, dama rzekła : do widzenia. współczuję pani. a ta odp.: a czego mi pani współczuje?? to są moje dzieci.nie powtórzę tego dokładnie, ale sytuacja tak mnie urzekła, że zrozumiałam, że osoby z cierpieniem nie potrzebują współczucia tylko zrozumienia, co w tym przypadku oznacza normalnego traktowania.jasne , ze trzeba pomóc, ale nie traktować takich osób specjalnie, bo one tego nie chcą.ale tego musimy się nauczyć. stad powstają te pomysły integracyjne.a co do gapienia się na kogoś, to jest straszny obciach.to już dzieci wiedzą, że to brak kultury. czy to tak trudno zapanować nad własnymi ślepiami?? jak ktoś jest ciekawy niech sobie poogląda podreczniki medyczne ze zdjeciami.więc może martko, w takich sytuacjach wyjaśnij rzeczowo . to nauczy ciekawskich. pozdro
    • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 16.11.01, 08:30
      Martka, ja mam taką teorię na ten temat : ludzie tak bardzo starają się pokazać, że są tolerancyjni, że po prostu wychodzi wręcz przeciwnie. Litują się i pochylają nad każdą niepełnosprawną, czy - ogólnie - inną osobą, bo wydaje im się, że ona tego potrzebuje, i przez to podkreślaą jej odmienność.A ludzi trzeba kochać, a nie tolerować...
    • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 16.11.01, 09:18
      rozumiem doskonale co czujesz. ja w zyciu przeszlam wiele - brzmi to moze troche dziwnie, bo mam dopiero 29 lat - i ze wspolczuciem mialam wiele razy do zyczenia. nie moglam sobie z tym poradzic i niestety odwracalam glowe od wspolczujacych. dzisiaj wiem, ze swoim zachowaniem moglam urazic te osoby - ale wtedy nie bylam na silach nawet mowic o swoim nieszczesciu. sama rowniez nie potrafie wspolczuc. takie male kalectwo, niewidoczne ale jednak istniejace. twojemu dziecku zycze wszystkiego najlepszego, sily i pogody ducha, a tobie - wytrwalosci w dazeniu do celupozdrawiam Mimi
    • Gość edziecko: guest Re: współczucie ? IP: *.* 16.11.01, 16:24
      Na pewno nikt tego nie robi ze złej woli, ale po prostu za bardzo nie wie jak zareagowac. Mnie tez dodatkowo stresowało współczucie znajomych, gdy moja dzieci, jako wczesniaki lezały długo w szpitalu i niewiadomo było co z nimi bedzie...Np. tekst "skąd u Ciebie tyle optymizmu" zdołował mnie na bardzo długo... Nie lubie tez ciągle przypominania o tym - moja teściowa co chwila " takie żywe dzieci, kto by kiedyś pomyslał, że w ogóle wyjdą z tego szpitala". PozdrawiamGosia
Pełna wersja