Gość: guest
IP: *.*
28.12.01, 14:03
Drogie koleżanki powiedzcie mi czy ja jeszcze jestem człowiekiem czy może już całkowicie wyzbyłam się jakich kolwiek uczuć. Wczoraj doprowadziłam do płaczu dwie młodsze siostry (28 i 18), ale zacznę od początku. Na święta zaprosiłam siostrę, która mieszka na południu Polski. Przyjechała z sześcioletnim synkiem ponieważ jej mąż( kawał drania ) nie ma prawa wstępu do mojego domu. Siostra wyszła za niego wbrew woli wszystkich i wyjechała z nim na południe do wioski zabitej dechami. Teście jej nie akceptują gdyż nie zniżyła się do ich poziomu ( nie pije, nie robi imprez).Żyła w okropnych warunkach przez siedem lat w wynajętym, sypiącym się domu bez kanalizacji (brak wody i toalety). Kiedy pojechałam tam pięć lat temu i zobaczyłam to wszystko to się rozpłakałam. Zabrałam ją i dziecko do mamy wytrzymała dwa miesiące i wróciła do domu. Nigdy więcej tam nie pojechaliśmy, to był pierwszy i ostatni raz. Dziecko wiecznie choruje, ona pracuje w hucie stali na trzy zmiany. Śpi po kilka godzin bo kiedy przychodzi do domu trzeba zająć się dzieckiem bo mężulek palcem nie dotknie. Potrafi cały dzień grać w gierkę lub oglądać telewizję. Na jej głowie jest cały dom nie może na niego liczyć. Musi sama rąbać drzewo i węgiel. Kilka razy kiedy była w pracy upił się i dziecko było bez jakiejkolwiek opieki. Raz musiała zabrać dziecko do huty. Często dochodzi do rękoczynów. Nie mają mieszkania i nigdy chyba mieć nie będą. Od miesiąca wynajmują mieszkanie gdzie jest już woda ale tylko zimna i oczywiście brak toalety. Problem polega przede wszystkim na tym, że jest całkowicie podporządkowana mężowi gdyż jaki kolwiek bunt kończy się kłótnią, wyzwiskami i biciem. Drugi problem to to że mają zawsze nabrane pełno kredytów na które ich nie stać. Często są to rzeczy potrzebne, ale kiedy mnie nie stać to nie biorę. Musimy pomagać jej spłacać te kredyty, wszędzie pełno długów a on bierze sobie "CANAŁ +" kiedy ona nie ma pralki i pranie zajmuje jej 4 godziny. Wczoraj pokłóciłyśmy się powiedziałam jej wszystko co o tym myślę o tym jej mężu, o kredytach bez pokrycia o tej ich bezradności.Rozpłakała się a potem najmłodsza siostra no i ja. Kazałam jej odejść od męża. Moje życie wygląda zupełnie inaczej mam duże mieszkanie, dobrze umeblowane, wspaniałego męża. Nie mogę powiedzieć, żebym opływała w luksusach ale starcza mi na godziwe życie. Mąż się też buntuje, że nie będzie robił na nich i wcale mu się nie dziwię.Mamy własne życie, problemy no i dziecko, które też kosztuje. Czy całe życie musimy dokładać do nich. Gdyby było mnie stać to kupilibyśmy jej z mamą małe mieszkanie u nas w mieście i przerwalibyśmy ten bezsensowny zwiaze, który nie ma przyszłości, ale nas nie stać. Nie mam doświadczenia w takich sprawach. Ona się wszystkiego boi. Nie jestem wstanie rzucić pracy i wyjechać na południe aby pomóc jej znaleźć mieszkanie, opiekunkę która zajęłaby się dzieckiem kiedy ona będzie w pracy, złożyć wnioski do sądu. Siostra to dusza człowiek i ma bardzo dobry charakter i o dziecko też bardzo dba. Ma wykształcenie zasadnicze ale jest bardzo pracowita. Przepraszam Was wszystkie ,że poruszam takie tematy na forum ale nie mam się komu wygadać. Jestem najstarsza i zawsze chcę dobrze dla moich młodszych sióstr, ale nie jestem pewna czy dobrze robię. Staram im się wpoić pewne wartości. Nie mamy problemów z najmłodszą siostrą, dobrze się uczy w szkole średniej i ciągle mieszka z mamą(wdowa). One pewnie mają mnie za zołze, która tylko potrafi umoralniać. Z mamą nie mogę porozmawiać bo wiem co powie: "po co ją zapraszałaś takie życie wybrała to teraz ma". Pomyślałam sobie, że gdyby tak wyjechała gdzieś zagranicę na rok to zarobiłaby na tą kawalerkę a ja zajęłabym się jej dzieckiem przez ten czas. Może któraś z was wie coś o jakiejś uczciwej pracy, będę wdzięczna za każdą propozycję. Nasi synowie są w tym samy wieku i świetnie się dogadują. Siostra wraca do domu piątego stycznia więc mam tylko jeszcze kilka dni. Później mogę ją tylko pocieszać przez telefon. Czasmi jak słyszę opinie, że liczne rodzeństwo to szczęście to myślę, że niestety nie zawsze. W moim przypadku to wieczne wyrzuty sumienia, że ja kupuję bluzkę a ona może nie ma co na obiad zrobić. Powiedzcie jak jej pomóc uwolnić się od męża, co jej poradzić. Pewnie dla wielu z Was ten list wyda się bez ładu i składu, ale pisałam co myślałam. Dziękuję wszystkim, którzy zechcą podzielić się swoimi radami a przede wszystkim potrzebujemy pracy, która pozwoli zarobić na to nieszczęsne mieszkanie. Siostra wie , że popełniła błąd ale bez mojej pomocy nie da sobie rady i będzie dalej brnęła w tym bagnie. Nigdy nikomu tego nie opowiadałam bo jest mi po prostu wstyd, ale tu nie mam żadnych oporów.Dziękuję Lusia.