Gość: Iskra
IP: *.*
22.01.02, 16:14
Nie bardzo wiem od czego zacząć, ale spróbuję uporządkować. Jestem nauczycielką na wychowawczym, więc na nianię mnie nie stać (no chyba że na jakąś super tanią). Prawdopodobnie będę musiała znaleźć nową pracę, bo przeprowadziliśmy się i nie dam rady zaprowadzić dziecka do żłobka lub przedszkola iprzejechać Warszawę z Bemowa na Ursynów tak, żeby zdążyć na 8.00. Nie mogę szukać nowej pracy jeśli nie będę miała pomysłu na zorganizowanie opieki nad dzieckiem. Myślałam, że oddam go do żłobka (Michał miałby wtedy skończone 2 lata, więc miałam nadzieję, że nie będzie źle). Na Bemowie jest tylko jeden, który nam przysługuje ze względu na rejonizację, na dodatek dosyć daleko. W innych przyjmują tylko wtedy, jeśli będą mieli wolne miejsca lub jeśli gmina wyrazi zgodę, a więc nic pewnego. I tu zaczyna się problem. Zadzwoniłam do tego, który nam przysługuje i odechciało mi się wszystkiego. Chciałam się dowiedzieć, czy można przyjechać i zobaczyć jak to wszystko wygląda, jaki jest roakład dnia itp.Pani odpowiedziała, że nie, nie wolno wchodzić, kiedy grupa się bawi, krótko podała o której godzinie dzieci jedzą, śpią i bawią się. Na pytanie co się dzieje, jeśli dziecko nie chce spać, odpowiedziała, że nie wie i wszxystkie dzieci muszą robić to samo w tym samym czasie. Przecież to są małe dzieci, nie wyobrażam sobie tego. Poza tym chyba mam prawo wiedzieć,jak wygląda sala, w której będzie przebywać moje dziecko, kto będzie się nim zajmował, jak wygląda przykładowy jadłospis. czy to naprawdę takie trudne, aby umożliwić rodzicom zebranie tych wszystkich informacji. Ta kobieta, zktórą rozmawiałambyła tak oschła i rzeczowa. Czy któraś z Was zna może żłobek przy ul. Klemensiewicza w Warszawie? Czy opiekunki naprawdę są tak drogie? Chodzi mi o panią tylko do opieki nad dzieckiem - zabawa, spacer, podanie jedzenia (bez gotowania, sprzątania itp.)Proszę odpowiedzcie, jeśli wiecie cos na ten temat.