Dodaj do ulubionych

Maz malkontent

IP: *.* 15.02.02, 02:26
Jak zyc z mezem, ktory ciagle narzeka. Nie mielismy dzieci narzekal, ze ich nie ma teraz mamy tez zle, bo za glosno, bo trzeba zmieniac pampersy itd. I tak jest ze wszystkim. Nie wiem czy to jest kwestia wychowania, czy indywidualne cechy charakteru, a moze meskie klimakterium (ma 37 lat) Na co dzien jest to naprawde meczace. Jestesmy 5 lat po slubie. Pomocy
Obserwuj wątek
    • Gość: 123 Konieczna rozmowa! IP: *.* 16.02.02, 14:49
      HEjnie wiem jakie macie z mezem zasady ale my w podobnych przypadkach (kiedy nadchodzi granica czyjejs cierpliwosci) ZMUSZAMY sie do rzeczowej rozmowy- bez wrzasku, klotni itd (choc nie zawsze sie udajesmile ) Ustalamy co konkretnie nam przeszkadza w zachowaniu czyjejs osoby, dlaczego nam t rpzeszkadza, ajks ie wtedy czujemy itd. Bo problem ejst w tym ze jednak jestesmy inni i nie siedzimy w skorze i oczekiwaniach tej drugiej osoby- musimy to wyartykulowac niesety -tak by tamta strona przynajmniej troche zrozumiala nasza troske, nasze zniechecenie czy zal...To jest okropnie trudne i zmusza do duzego wysilku,a le ile daje-naprawde...Przeciez podstawa tu jest to- ze kiedys chcial meic dzieci,a wiec musial ich ozcekiwac nie tylko jako slodkeibobaski ale tez bobaski ktorym trzeba zmeiniac pieluchy. Nie wierze ze przed porodem nie rozmawialiscie i o tym takze! A teraz podjeliscie juz decyzje, dzieci sa-nie das ie z tego p[o prostu wycofac. Narzekaniem np. On musi uswiadomic sobie, ze TEZ jest rodzicem, a Ty cozekujesz konkretnej pomocy od niego i poczucia ze zalezy mu na WASZYM dziecku.Ja sie tak madrze a sama urodze pierwsze dopiero w czerwcu! JEszcze Ty ebdziesz mi doradzac!:))pozdrawiamcleopzodrawiamcleo
    • Gość: Berenika Re: Maz malkontent IP: *.* 17.02.02, 12:17
      Hej, ja podobnie jak Cleo, nie mam jeszcze problemu z dziecmi... A moze mam? Wlasnie odpowiadalam przed chwila na post o maminych smutkach, moj Brzunio, chociaz jeszcze nie zrealizowany, tez staje sie czasem zarzewiem konfliktow. Kiedy mowa o tym, co powinnam - karmic piersia, zrezygnowac na jakis czas z pracy (w polowie doktoratu dluga przerwa - wiadomo, jak to moze byc), byc zona i matka...Cleo chyba ma racje, ze przede wszystkim trzeba rozmawiac. I to zawczasu - ja sie strasznie balam takich reakcji, jak te, o ktorych piszesz, wiec staram sie od razu omowic z Robertem pewne kwestie. i to sie przydaje. On na przyklad naprawde nie zdawal sobie sprawy z tego, ze do dziecka potrzebna nam bedzie opiekunka. mezczyni jakos inaczej funkcjonuja niz kobiety. kiedy ja mowie o ustawieniu lozeczka, to widzze dziecko w tym lozeczku i nie chce, zeby mu slonce swiecilo za mocno. A Robert w tym samym momencie widzi mebel i nie chce na niego wpadac. Ale to przeciez takze kwestia fizjologii, hormonow i licho wie, czego jeszcze... Wiec nie liczyc na to, ze sam sie domysli, czy ze "to oczywiste " (mysle, ze zdanie "przeciez to bylo oczywiste, dlatego o tym nie mowilam" narobilo juz w zyciu wiele zlego). Tlumaczyc. A przy okazji moze wtedy On wytlumaczy Tobie rozne orzeczy, ktore dla Niego byly oczywiste?Uszy do gory, kazdy facet to malkontent, kiedy sie okazuje, ze zycie stawia nowe wymagania. Maja dluzszy okres adaptacji po prostuPozdrawiam, Berek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka