IP: *.* 19.02.02, 08:49
Mam pytanko .Chcę ochrzcić Dziecko a nie jestem po ślubie.Jak to wszystko się załatwia , jakie trzeba złozyć dokumentyile trwa załatwianie itp.Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: emama25 Re: Chrzest IP: *.* 19.02.02, 08:59
      to nie jest rudne do załatwienia. trzeba iśc do parafi z metryką dziecka i z danymi od rodziców chrzestnych, nie powinno być problemów. My też mamy tylko slub cywilny, a nie mieliśmy z tym wiekszych problemów.
      • Gość: Kasia_M Re: Chrzest IP: *.* 19.02.02, 17:01
        zalezy jaka parafia i jak do tego nastawiony proboszczmy mamy tylko cywilny ślub i ksiądz powiedział że dopóki kościelnego nei będzie - chrztu nie udzieliposzliśmy do Franciszkanów i dostaliśmy ten chrzest bez problemujeśli zaś wogóle nie masz ślubu ksiądz może cię potraktować jako pannę z dzieckiem i powinien udzielić sakramentu - ale jak się trafi neizbyt przyjazdny to może twoją sytuację zinterpretować jako osobę żyjącą w grzechu - z facetem bez ślubu i może też odmówićja bym radziła od razu udać się do zakonników - np Franciszkanów (w Warszawie są WSPANIALI, MĄDRZY, ŻYCZLIWI - wielka buźka dla nichsmile))) )pozdrawiam
        • Gość: KvM Re: Chrzest IP: *.* 19.02.02, 22:12
          >ale jak się trafi neizbyt przyjazdny to może twoją sytuację zinterpretować jako osobę żyjącą w grzechuNie rozumiem - co to ma wspólnego z dzieckiem??? (Wiem, że pytanie nie do Ciebie, ale ręce opadają jak się takie coś słyszy...)
          • Gość: Kasia_M Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 08:47
            KvM nie mnie pytaj - a co ma wspólnego z dzieckiem że my nie mieliśmy kościelnego? tłumaczenie że całą ciążę spędziłam w szpitalu żeby ratować to ŻYCIE o które tak kościół nawołuje żeby dbać - że na cywilny ślub wyszłam bez pozwolenia lekarzy na własną odpowiedzialność - na nic,;że potem kiedy się urodziła dochodziłam do siebie bardzo długo że wogóle te pierwsze miesiące są tak absorbujące że naprawdę się nie myśli o lataniu na durne nauki przedmałżeńskie... etc etc... że już nie wspomnę o niezbyt estetycznym moim wyglądzie po porodzie (hipopotam w sukni ślubnej hehe) - wszystko na nic - dziecko nei było ważne - ważne było że cytuję "dziecka czarnych owiec nie wpuszczę do wspólnoty kościoła" czujesz? taki czad :(
          • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 15:38
            No wiec do dziecka ma sie to tak:- rodzice chrzczac dziecko biora na siebie obowiazek wychowania go zgodnie z zasadami wiary katolickiej (w tym swiecac wlasnym przykladem) - jasne, ze moga uwazac, ze sa w porzadku, zyjac bez slubu, ale Kosciol tak nie uwaza (oczywiscie, jesli do tego slubu nie ma waznych przeszkod typu: jedno z rodzicow jest juz zonate/zamezne z kim innym, ojciec poszedl sobie w sina dal itp);- wiec jesli nie zgadzaja sie z wykladnia Kosciola, to lepiej niech dzicka nie chrzcza, bo:- wbrew temu, co sie powszechnie sadzi, Kosciol nie twierdzi, ze chrzest jest jedyna pewna "przepustka do nieba" - jesli ktos nie jest ochrzczony (i wychowany w wierze katolickiej) nie z wlasnej winy, to "rozliczany" jest z zycia w/g wlasnego sumienia (czyli w zasadzie nieochrzczony niewierzacy moze byc zbawiony latwiej niz ochrzczony, ktory odszedl od wiary).Ergo, jesli sie chrzci dzieci tylko "dla formy", zachowania tradycji itp., a nie ma sie zamiaru zadbac o ich chrzescijanska formacje, to lepiej sobie odpuscic.Najwyzej zadecydyja same, kiedy beda w stanie, jak to sie ladnie mowi, "w pelni uzywac rozumu".No, chyba ze opinia publiczna jest tak wazna.Ale jesli nie jest wazna w kwestii slubu, to czemu mialaby byc wazna w kwestii chrztu?Tyle wykladu z teologii stosowanej, a na marginesie - oczywiscie bywaja beznadziejni ksieza, nietaktowni, twardoglowi, stosujacy szantaz moralny - wtedy, jesli rzeczywiscie zalezy ci na ochrzczeniu malucha, poszukaj innej parafii. Aha, spotkalam sie tez z sytuacja, kiedy rodzice - oboje kompletni agnostycy postanowili ochrzcic dziecko i wtedy ksiadz postawil tylko jeden warunek - rodzice chrzestni musza byc wierzacy i praktykujacy, bo wtedy to oni biora na siebie odpowiedzialnosc za wychowanie religijne. Sensowne? Chyba tak.
            • Gość: nastka2001 Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 19:57
              Ewo bardzo zastanowił mnie Twój tekst na temat chrztu. Widzisz to mój wielki dylemat, który rozwiązałam w ten sposób, że jednak ochrzczę córeczkę. Dodam, że wcale nie chodzę do kościoła, i nie zgadzam się z wieloma rzeczami o których mówi się w kościele. Dlaczego wobec tego podjęłam taką decyzję:1. Nie jestem w stanie przeciwstawić się moim rodzicom (co jest mniej istotne)2. Badziej interesuje mnie jak będzie czuć się moje dziecko nie chodzące w szkole podstawowej na religię i nie idące do komunii. Dzieci potrafią być okrutne, w szkole mojej siostrzenicy nie są zorganizowane zajęcia dla dzieci, które nie chodzą na religię (mogą siedzieć w świetlicy). Wogóle atmosfera jest taka, ż edziecko nie ochrzczone i nie chodzące na religię jest gorsze.3. kolejny punkt wiąże się z poprzednim. Jak byłam młodsza i chodziłam na relgię wpojono mi, że dziecko nie ochrzczone jest obciążone grzechem pierworodnym i że pójdzie do piekła. Zawsze myślałam, że moja nieochrzczona koleżanka to trochę diabeł. Nie jestem w stanie wymazać tych lekcji religii z pamięci.4. Nie rozumię dlaczego nie chrzcić dziecka dla zachowania tradycji, ślub kościelny też wzięłam (trzy lata po cywilnym) bo chciałam złożyć przysięgę przed Bogiem takim jak ja pojmuję takim który się różni od tego Boga przedstawianego w kościołach, a że nie miałam innej możliwosci wybrałam kościól katolicki (choć mógłby to być jakikolwiek inny). Dla mnie chrzest to taka forma przyjęcia dziecka do społeczności (niekoniecznie tej, która jest ci niedzielę w kościeke).Nastka2001
              • Gość: guest Re: Chrzest-nastko IP: *.* 20.02.02, 21:06
                ale skoro tak bardzo nie akceptujesz, to nie musisz przyjmowac sakramentow w kosciele. mozna to zrobic pod drzewem- i to tez bedzie przed Bogiem-tym Twoim, ktory jest tak odmienny od tych ludzi z kosciola w niedziele.chrztu,slubu nie bierze sie dla tradycji,bo to sa sakramenty.chyba,ze ktos bardzo ulega presji otoczenia. z drugiej strony ta presja to juz tylko chyba wystepuje w malych miejscowosciach. w miastach nikt nie zajmuje sie cudzymi sprawami.dzieci sa okrutne dla kazdej odmiennosci. a dziecko jak jest lubiane, to nic nie przeszkodzi. czy to jest powod, aby mama rudego dziecka farbowala mu wlosy?bo dzieci smieja sie z rudych.tolerancji uczymy sie w domu. i dzieci okrucienstwo biora od doroslych. tylko forme maja swoja -bezposrednia, jeszcze niezaklamana. bo dzieciom to rybka, czy czarny, bialy, katolik czy prawoslawny. jesli widzi roznice to dzieki doroslym i ich komentarzom.pozdrawiamzycze wiekszej wiary w swój pomysł na zycie i mniej konformizmu
                • Gość: nastka2001 Re: Chrzest-nastko IP: *.* 20.02.02, 23:20
                  Ana napisała :ale skoro tak bardzo nie akceptujesz, to nie musisz przyjmowac sakramentow w kosciele. mozna to zrobic pod drzewem- i to tez bedzie przed Bogiem-tym Twoim, ktory jest tak odmienny od tych ludzi z kosciola w niedziele.Nie bardzo pod drzewem, a właśnie taka postawa księży jak Twoja, którzy stosują różne obwarowania zniechęca mnie do chodzenia do Kościoła. Mój Bóg przyjmuje i kocha wszystkich, bez względu na to czy mają ślub kościelny, czy mają bierzmowanie i czy co roku przyjmują księdza po kolędzie chociaż tego księdza nie lubią"chrztu,slubu nie bierze sie dla tradycji,bo to sa sakramenty.chyba,ze ktos bardzo ulega presji otoczenia. z drugiej strony ta presja to juz tylko chyba wystepuje w malych miejscowosciach. w miastach nikt nie zajmuje sie cudzymi sprawami."No tak w dużych miastach ludzie nie mają rodzin, dziadków, którym zależy na chrzcie wnuczki. Zdarza się to tylko na zabitych dechami dziurach."Dzieci sa okrutne dla kazdej odmiennosci. a dziecko jak jest lubiane, to nic nie przeszkodzi. czy to jest powod, aby mama rudego dziecka farbowala mu wlosy?bo dzieci smieja sie z rudych.tolerancji uczymy sie w domu. i dzieci okrucienstwo biora od doroslych. tylko forme maja swoja -bezposrednia, jeszcze niezaklamana. bo dzieciom to rybka, czy czarny, bialy, katolik czy prawoslawny. jesli widzi roznice to dzieki doroslym i ich komentarzom."To chyba na innej planecie żyjemy - na tej mojej dzieci rozmawiają o sukienkach czy albach, ceremonii, już w przedszkolu pani robi dziwną minę kiedy rodzic sprzeciwia się lekcjom religii. Pewnie, że ja mogę się temu przeciwstawić, ale pamiętam jak to wyglądało kiedy ja byłam u pierwszej komunii, a wtedy o religii w szkołach jeszcze mowy nie było."życze wiekszej wiary w swój pomysł na zycie i mniej konformizmu"Dziękuję za zyczenia ale już nie ma 16 lat tylko jestem odpowiedzialną za dziecko mamą, i chcę zaoszczędzieć córeczce cierpień.Pozdrawiam Nastka2001
                  • Gość: guest Re: Chrzest-nastko IP: *.* 20.02.02, 23:49
                    To moze założ swoj kosciol, bo tak sie sklada ,ze wszystkie religie, jakie istniały na tym swiecie głownie "skladaly" sie z obwarowan, jak to nazywasz.To jest ich istota i sens.Bez tego po prostu nie były by religiami. Religia religią a własny Bog to co innego.Mozna go miec i nie wyznawac jakiejs religii. To nie jest przeciez obowiazek.Wszedzie sa pewno dzidakowie, ktorzy chca wpłynac na decyzje rodzicow.W róznych sprawach zresztą. I to rodziców wybor, jak sie zachowac.Widocznie zyjemy na innej planecie, na mojej nikt sie nie dziwi, ze ktos jest innego wyznania czy w ogole nie wierzy.A zreszta moze sie dziwi, tylko jakos tego nie widac , a poza tym czy to ma znaczenie-zdziwienie pani Kazi z przedszkola?Moze zmien planete na moją? :)p.s. a co do sukienek na komunię, to mysle, ze tu głownie mamusie wioda prym. Kazda chce miec ksiezniczke, bo nie dostzrega istoty ceremonii, ktora sie odbywa.I głownie chodzi o tradycję własnie.Ksieza (ci z obwarowaniami) sie na to godzą, bo maja dosc narzekan i nagonki. I mam nadzieje,ze to sie zmieni (ta postawa zezwalająca na festyn,gdzie nie ma szacunku dla.. dziecka, ktore wlasnie przezylo tak wazny dzien.Generalnie chdozi o to , aby sie nazrec,i zeby wujek Henio sie napil, bo jak sie nie postawi, to sie obrazi, no nie??A dziecko??A co tam dziecko) Na szczescie ja mam synka, wiec barbie-kicz odpada.;)
                    • Gość: nastka2001 Re: Chrzest-nastko IP: *.* 21.02.02, 00:16
                      Słowo obwarowanie zamieniam na biurokrację i przywiązywanie wagi do spraw mniejszej wagi (przy spowiedzi przed slubem wyznałam księdzu sporo grzechów- jego zainteresowało tylko dlaczego co niedzielę nie chodziłam do kościoła. To nie jest tak,że odrzucam religię - stanowczo orzucam po prostu to co w kościół (a właściwie ludzie tworzący go sobą reprezentują)......... Ale właściwie już nie chcę pisać na ten temat kończę bo ani ja nie jestem taka płytka jak napisałaś, ani nie da się tak żyć zupełnie mając w poważaniu uczucia innych, ani Ty nie jesteś odpowiedzialna, za błędy ludzi, którzy po prostu nie powinni być przedstawicielami kościoła.Koniec więcej nie napiszę ani słowa. (na ten temat)Nastka2001
                      • Gość: ruda Re: Chrzest-nastko IP: *.* 21.02.02, 08:56
                        Może kończąc pisać przeczytasz jeszcze, co ja mam do powiedzenia, Nastko.Widzę, że Ana ma to, co ja jeszcze nie dawno: wypędzić ludzi z kościoła, jeśli nie traktują tego poważnie.Nie dziw się pytaniu księdza, czy chodziłąś co niedzielę do kościoła, bo właśnie do kościoła, w którym chciałaś wziąć słub - nie chodziłaś. Czyli nie rozumiesz wagi sakramentów, nie wyznajesz tej właśnie wiary, w której chcesz wziąć ślub czy ochrzcić dziecko, tak po prawdzie ksiądz powinien Cię wysłać na powtórną katechizację, ale zostawmy to. Pytanie nie było z księżyca, było właśnie o to: co robisz tu, w kościele z okazji ślubu, jeśli nie było Cię tu w urodziny Twoje i Boga (oczywiście symbolicznie), nie było Cię z okzaji Zdania matury i choroby w rodzinie, etc... Bóg jest kimś kogo widzisz jako istotę wszechobeną i dobrą - i tak jest, ale pomyśl sobie, czy nie traktujesz siebie i jego niepoważnie. To że w niedzielę idziesz do kościoła a nie do supermarketu lub pod drzewko na łono natury (można to połaczyć w zgrabną całość zresztą) jest sygnałem dla Twojego Boga, że stać Cię na minimum dbałości o przyjaźń z nim. Co byś powiedziała o kimś, kto mówi, że jesteś w jego życiu ważna, kto nawet zaprasza Cię na ślub i chrzest, ale przez cała resztę życia o Ciebie nie dba (jak w tym dowcipie: nie zadzwoni, nie napisze...), to nie jest ktoś, kto Cię traktuje poważnie i się z Tobą liczy, raczej bda o pozór. I tak Ty traktujesz Boga. Szczególnie jeśli wyznajesz innego a przychodzisz do świątyni innego.Natomiast nie zastanowiłaś się nigdy, że sama jesteś przykładem niepoważnego traktowania chodzenia na religię i do kościoła (nie ty jedna zresztą, ja też i mnóstwo osób na tym forum i gdzie indziej) - bo tak trzeba, bo trzeba chronić dziecko, by nie było inne.Ja jestem osobą wierzącą, ale gdy miałam problemy ze ślubem, powiedziałam, że nie ochrzczę dziecka, bo nie wychowam go wtedy w tej wierze - jak, nie przystępując do sakramentów mam to zrobić. Wiedziałam, że dziecku to nie zaszkodzi: Bóg jest miłosierny i stanie na jej drodze, moje postępowanie zaś nie jest ucieczką, tylko próbą życia w prawdzie. Nagrodzoną zresztą. I wiedziałam, że będę umiała jej wytłumaczyć, czemu ona jest nie ochrzczona a my nie mamy ślubu.Na koniec jeszcze dodam, że jestem ruda, ale już nie bardzo, jako dziecko byłam marchewkowa i dzieci czasem mi dokuczały, ale tylko czasem, bo byłam niesamowicie mocna psychicznie, ponieważ z rodzinnego domu wyniosłam maksimum akceptacji i nauczyłam się lubić soją inność - a ludzie uczyli się ode mnie. I choć nie jest łatwo być rudym, piegowatym i grubaśnym dzieckiem wśród sfory okrutników, nic bym w swoim życiu nie zmieniła. Trzeba umieć bronić siebie i swojej prawdy. Jak jestem ruda, to nie będę nosić czapki niewidki (to a propos dzieci oczywiście, dorośli moimi włosami się zachwycają do dziś), jestem niewierząca, to nie pójdę do kościoła robić jaj z pogrzebu (zresztą lata całe nie chodziłam i moja rodzina to akceptowała).Ty po prostu doprowadzisz do tego, że dla Twojej córki komunia nie będzie niczym innym niż ładną sukienką i prezentami. I do tego, że wyrośnie nowe pokolenie, które będzie mówić, że kościół jest bez sensu, a księża bee, ale będą tam chodzić i nie podniosą głosu, jeśli coś będą mogli zmienić, będą brać śluby i chrzcić dzieci komentując jeszcze, że drogo, zamiast wyjść, zamknąć drzwi i nie wracać, aż znajdą swojego Boga...
                        • Gość: guest Re: Chrzest-nastko IP: *.* 21.02.02, 10:28
                          do głowy mi nie przyszlo,aby ktos kogos wypedzac. wrecz przeciwnie. uwazam wlasnie,ze kazdy powinien zajac sie swoja wiara, a nie tymi obok z kosciola w niedziele czy nieudolnoscia ksiezy. to jest postawa faryzeusza-jak dobrze ,ze nie jestem taka jak oni. a co do ceremonii w kosciele, chcialabym po prostu , aby przywrocono im pierwotny sens i znaczenie. poniewaz sa to wydarzenie zbiorowe, w ktorych tez uczestnicze i nie chce byc poddawana terrorowi ludzi, ktorzy robia sobie z tego imprezke tradycyjna. narzucaja innym, aby to byl festyn wlasnie.wypędzajac w ten sposon niejednego.
        • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 08:43
          Dzięki za odpowiedzi.Dzisiaj idę zapytać sie w swojej parafii zobaczę co mi powiedzą ,bo na ślub sie nie zanosi.Poza tym nie czuję , żebym żyła w grzechu , owszem jestem trochę zmęczona , śpiaca ,bardzo szęśliwa , ale napewno z teg powodu ,że sama wychowuję Syna grzeszna się broń Boże nie czuję
          • Gość: gra Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 09:50
            Idź śmiało do parafi i wszystkiego się dowiesz , ja miałam podobną do Ciebie sytuację i ŻADNYCH z tym problemów , jakby mnie ksiądz potraktował tak jak opisuje Kasia_M to chyba skończyłoby się w Kurii, czy jak to się nazywa...Trzymam kciukii powodzeniaGRA
      • Gość: weronka Re: Chrzest IP: *.* 22.02.02, 12:26
        my jak chrzciliśmy Weronikę nie byliśmy wogóle małżeństwem. poszliśmy do parafii oczywiście nasłuchaliśmy się co swoje ale swego dopieliśmy. potrzebny był akt urodzenia i potem karteczki od chrzestnych.
    • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 11:53
      Oficjalnie to jest tak: ksiądz nie ma prawa odmówić chrztu dziecka (w końcu co dziecko winne!), ale MA OBOWIĄZEK namawiać rodziców do zawarcia związku sakrmentalnego. No i niektórzy księża przesadzają w tym namawianiu, jak widać! Najlepiej więc znaleźć przyjazdnego księdza z innej parafii. Jednakże wtedy powinno się z rodzimej parafii przynieść takie zaświadczenie od proboszcza, które potem "chrzcielna" parafia odsyła do rodzimej, gdzie przechowuje się wszelakie dokumenty związane z sakramentami. Tak więc pewno czeka niektórych i tak rozmowa z proboszczem, niestety. Ania
    • Gość: martusek Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 12:59
      Niestety, w Poznaniu nie da się ochcić dziecka w nie swojej parafii, my chcieliśmy to zrobić u Dominikanów, bo tam chodzimy na msze, bo tam nam się podoba, bo tam braliśmy ślub. Usłyszeliśmy, że ksiądz arcybiskup nie zezwala na chrzty poza parafią. Zastanawiam się, czy chrzest w parafii jest inny (np. lepiej widziany przez Boga??) niż u Dominikanów? Zdaje się, że podstawowym problemem jest to, że parafia nie dostanie "co łaska" za usługę, chociaż prawdę mówiąc wolałabym zapłacić dwa razy.
      • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 14:41
        Ależ dlaczego tak ma być w Poznaniu ? I nasz ślub, i chrzest dziecka odbył się poza naszą parafią (a nawet obydwoma, bo oficjalnie mieszkamy na terenie dwóch róznych). Żaden z proboszczów nie robił problemów przy wydaniu zgody-zaświadczenia, co wiecej, nie wiązało się to z żadną opłatą "co łaska".Pozdrawiam i może sprawa jest jeszcze do przeforsowania ?Maglena
      • Gość: mamula Re: Chrzest IP: *.* 20.02.02, 15:52
        Kościól to też organizacja , ktora ujęta jest w jakies ramy. Tu nie chodzi o to czy chrzest jest lepszy czy gorszy. Byc moze sa jakies powody (organizacyjne np.) ktorych nie znasz??Po co w Tobie tyle cynizmu. Zaraz o tej kasie.Czy zawsze wszystko jest po Twojej mysli?Wiecej pokory-bedzie przyjemniej.Pozdrawiam
        • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 21.02.02, 09:15
          Cześć!Miałam przez ostatnie dni niezły sajgon w domu, dlatego teraz dopiero sobie Wasze wypowiedzi czytam. Fakt, w wielu parafiach jest bardzo różnie i nie zawsze trafia się na przyjemnego proboszcze, czy wikarego. ale ludzie kochani... Jeżeli we wszystkich bankach, jakie znacie robi Wam ktoś trudności w załatwianiu kredytu, bo nie spełniacie określonych wymagań, to jakie wyjście znajdujecie? Można negocjować warunki, obrazić się na bank, zrobić wszystko, żeby te warunki spełnić. Wszystko zależy od tego, jak bardzo nam na tym kredycie zależy.I tak samo jest z sakramentami. Jeżeli zależy mi na ochrzczeniu mojego dziecka,to staram się spełnić wymagane warunki, jeżeli nie widzę potrzeby chrztu, czy innego sakramentu, to moge się obrazić i powiedzieć innym :to jest moja sprawa.Podejście do sakramentu wynika z naszej własnej formacji religijnej I to nie tej, którą mieliśmy kiedyś na katechezie, bo ona jest jedynie kontynuacją formacji otrzymanej od rodziców. Od naszej własnej formacji, od tego, czy potrzebuję Pana Boga, czy mam świadomość, że On potrzebuje mojej wiary, czy chcę się w relację z Bogiem zaangażować. A co do Kościoła- wspólnoty ochrzczonych. Gdyby Chrystus chciał na zbawiać pojedynczo, to nie gromadziłby Apostołów, czy innych ludzi wokół siebie, ale biegał i nauczał każdego pojedynczo w jego domu.Rozpisałam się, ale jeszcze słowo do Nastki.Boisz się, że dzieci nieochrzczone będą nieomal terroryzowane na religii. Akurat od siedmiu lat jestem katechetką. Do klasy (6), które uczę uczęszczały dzieci świadków jehowy. Kiedy zaczęły się - na katechezie- próby wyśmiewania się z nich- wzięłam od prowodyrów dzienniczki pisząc uwagę do rodziców i przygroziłam, że jeśli będą jakiekolwiek przejawy nietolerancji religijnej, to wniosę o obniżenie oceny z zachowania. Poskutkowało.Miałam również na katechezie (przez trzy lata)dziecko nieochrzczone. Nie pozwolił na to ojciec. Miało jedne z najlepszych ocen, i chciało pójść do I Komunii - samo z siebie. W rezultacie ojciec się zgodził, a chrzest odbył się dwa tygodnie przed I Komunią.Nastko, nie jest aż tak tragicznie. Dużo zależy od ludzi, w tym także od nas samych.PozdrawiamIza
          • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 21.02.02, 10:30
            rzeklabym nawet ,ze przede wszystkim od nas.
            • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 21.02.02, 22:33
              Ja chcialam powiedziec ze swoja edukacje katolicka zakonczylam na chrzcie. MOja mama odeszla do Boga i nie poslala mnie do KOmunii, nie bylam bierzmowana. Slub koscielny bralam z mezem jednostronny- on przysiegal, chociaz gdybym sie uparla,moglabym zaliczyc KOmunie i Bierzmowanie,bo takie sakramenty sa dostepne i dla doroslych.Moje dzieci sa ochrzczone bo o ich edukacje dba moj maz, bardzo wierzacy czlowiek i rodzicechrzestni. Jak napisala Ewa, rodzice chrzestni musieli byc wierzacy i praktykujacy, ksiadz zorganizowal dla nas dodatkowe rekolekcje przed chrztem, a ja musialam napisac oswiadnenie ze wiem w jakiej wierze ma zamiar wychowac dzieci moj maz i ze nie bede temu przeszkadzac ;) I to uwazam za logiczne....Co wiecej wiem ze i w tej parafii zdarza sie odmowa chrztu- nie tylko ludziom bez slubu- tylko takim co to wiadomo, ze w kosciele sa ze swieconka. Po co takie owieczki we wspolnocie? Przecoez jesli dziecko bedzie bardzo chcialo- mozna je ochrzcic jak bedziemialo siedem lat, a nie na sile bo presja otoczenia. Mojemu mezowi zalezalo na slubie ze mna. Ale powiedzial ze jest gotow zyc ze mna w grzechu, jesli w zaden sposob sie nie zgodze ;) ja na szczescie powiedzialam zwe jesli jemu zalezy przysiegac przed Bogiem, to prosze bardzo ;) ja natomiast nie chce skladac obietnic bez pokrycia....Ale o czym to ja mialam..... acha.... nie przypominam sobie specjalnego dokuczania z powodu tego, ze nie przystepuje do KOmunii, u mojej Ani w klasie, ktora przygotowuje sie do Komunii, jest kilkoro dzieci ktore na religie nie chodza i o prostu ida do domu godzine wczesniej czy przychodza godzine pozniej.... Dzieci sa takie jacy jestesmy my dorosli... A z doswiadczenia zyciowego mi wychodzi ze najczesciej pietnuja ci, ktyorzy sami tacy Faryzeusze ze nie moge... bo ci co WIERZA to wierza w ukryciu a Ojciec, ktory jest w ukryciu im oddaje- to swobodny cytat z Pisma jakby ktos mial watpliwosci...Uwazam, ze dziecko warto chrzcic tylko gdy sa przeslanki do zycia w wierze, dokladnie tak samo ze slubem.... I wcale nie uwazam, ze osobom zyjacym niesakramentalnie nalezy z definicji dawac pozwolenie na ochrzczenie dziecka bo oni tak chca. Wiara poki co jest nieobowiazkowa.... uwazam tylko ze kazdy taki przypadek na;ezy rozpatrywac oddzielnie.
    • Gość: guest Re: Chrzest-moje doświadczenia IP: *.* 25.02.02, 12:25
      Witajcie!Ja też nie mam ślubu kościelnego.Postanowiliśmy ochrzcić naszą córę dla świętego spokoju(mojej rodziny,teściowej),po to aby dziecko nie czuło sie gorsze ze nie idzie do Komunii,żeby katechetka lub ksiądz nie wprowadzał niezdrowej atmosfery(nie wszyscy są światłymi osobami,o nie...)bo wystarczy że sasiedzi patrzą na nas dziwnie bo nie przyjmujemy ksiedza po koledzie,a co bedzie jak ten nadgorliwy ksiadz rozniesie ze Ci spod 18 to nawet dziecka nie ochrzciliitd,itp.Dla świętego spokoju właśnie.Muszę też dodać że nie mamy ślubu kościelnego bo Kościół nam"nie leży".Tak czy inaczej poszliśmy do Ksiedza-najpierw sam mąż,ksiądzwtykał mu wręcz po chamsku 2 godziny-że też nie wyszedł-ale chciał być pokorny.Potem we trojke-mała wyła-a ksiądz a nici tylko, ze nigdy w życiu-koszmar.Trwało to okolo godziny.Do kurii nie mogliśmy sie dodzwonic.Ja wiedziałam ze on nie może nam tego chrztu odmówić więcprzycisnęlismy go za trzecim razem i o dziwo przy mocnych argumentach i bez koperty sie zgodzil.Tylko chrzestni,jak wyrażnie zaznaczył,mają byc wyjątkowo pobożni.Miałam tak już tego dosyć, że myslałam nawet o ślubie-ot tak na odczepnego aby się odczepil.Z resztą on sam nam to sugerował-a warunki dawał extra-bez zapowiedzi,bez opłat,w sobotę i jeszcze prezent "od firmy".To nie miało znaczenia,że nie chodzimy do kościola,że właśnie na odczepnego.Czyżby prowadził statystykę ilościową??Odechciało mi się w efekcie chrztu.Poszliśmy jeszcze do jednej parafii tam ksiądz nie wnikał dlaczego bez ślubu jesli chrzestni poprowadza dziecko,jest w porzadku.Kultura.Jednak gdy okazało się że z innej parafii to sorry biskup zabronił-mogę stracić parafię.Jest jeszcze ratunek jeżeli przyniesiecie karteczkę od swojego proboszcza,ale tamtego to już nie chcieliśmy oglądać.Dziwne to wszystko i pewnie mi się teraz dostanie ale ratując swoją skóre napiszę, że z chrztu zrezygnowaliśny.Ostatecznie do wieku komunijnego jeszcze pare lat a rodzina może w końcu to przegryzie,a i mieszkanie zmieniamy.Zrezygnowaliśmy i po przeczytaniu Waszych listów tylko utwierdzilam się w przekonaniu,że to własciwa decyzja.Zrozumialam nawet dlaczego są takie obwarowania(i wam za to dziękuję)ale głupoty i chamstwa niektórych ksieży i katolików też pojąć nie mogę i chyba nawet nie chcę.PozdrawiamLenka
      • Gość: nastka2001 Re: Chrzest IP: *.* 25.02.02, 18:23
        Tu mąż, ponieważ żona napisała, że już więcej się nie odezwie więc teraz tylko mi dyktuje.1. Chrzest jest zdaje się obmyciem z grzechu pierworodnego, a nie deklaracją przystąpienia do kościoła. W końcu chrzcząc dziecko nikt nie może zagwarantować, że ono nie zmieni wiary. Po to się chrzci umierające dzieciaczki w szpitalach, nie żeby potem biegały co niedzielę do kościoła, ale żeby zmyć.2. Można być osobą nieuczestniczącą w życiu kościoła nawet nie wierzącą i chcieć ochrzcić swoje dziecko tak na wszelki wypadek a ono już sobie zadecyduje jak będzie wyglądało jego życie.3. Żaden ksiądz nie ma prawa odmówić dziecku chrztu, bez względu na to jak żyją jego rodzice, czy kim są rodzice chrzestni z powodów wymienionych powyżej. Mąż Nastki2001
        • Gość: eMka Re: Chrzest IP: *.* 25.02.02, 18:49
          Mężu Nastki!To tak dobrze brzmi i jak byłoby wspaniale gdyby tak było w praktyce.Ale praktyka jest taka,że upartego ksiedza nie prekonasz żadnymi słowami i argumentami.Są tylko zszarpane nerwy i jakieś upokorzenie(bo jesteś czarna owca i żyjesz w grzechu i o swoim mężu nie możesz nawet wyrazić się per mąż bo to obraza instytucji kosciola-cytuje).Mądrzejszych,lepszych czasów Lenka
        • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 25.02.02, 19:54
          a poza tym ziemia jest płaska....
        • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 25.02.02, 19:55
          a poza tym ziemia jest płaska....
          • Gość: guest Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 26.02.02, 09:03
            A z jakiego grzechu chcecie obmywać dziecko, jeśli nie jesteście wierzący??? Przecież tylko osoba wierząca może powiedzieć, że obawia się życia w grzechu lub że jej dziecko urodziło się z grzechem pierworodnym, jest to założenie pewnej religii - i jak nie wierzysz, to czego się boisz? odczyniasz gusła nad dzieckiem, czy coś?Ja jestem osobą wierzącą, ale kiedy miałam problem z uzyskaniem ślubu kościelnego (a dziecko skończyło już rok), powiedziałam, że Kościół, w którym dla mnie nie ma miejsca, nie będzie dobrym na chrzest dla mojego dziecka, bo ja tracąc przynależnośc do wspólnoty nie wychowam dziecka w wierze. Zmywanie grzechu pierworodnego jest powiedziałabym pewnym symbolem, ale de facto chrzcząc przyjmujemy do wspólnoty wierzących - i oczywiście masz rację, że rodzice nie muszą być wierzący, byle zapewnili dziecku potem wychowanie w wierze. Czy ty zapewnisz, czy rodzice chrzestni Twojego dziecka to osoby tak niezłomne, że będą co niedziele zabierac je do kościoła, gdy wy będziecie gdzie indziej oraz przygotują dziecko do komunii i bierzmowania??? Jesli tak, nie ma problemu, jeśli nie: wszyscy wtedy kłamiecie, wiedząc, że będzie inaczej - albo tylko nie traktujecie poważnie składanej obietnicy. Uwierzcie, że Bóg jest dobry, ja powierzyłam mu swoje dziecko i powiedziałam, niech się dzieje wola nieba: najwyżej się ochrzci jako dorosłe, ja będąc z dala od kościoła i sakramentów nie mogę prosić o chrzest w tej wierze, bo byłoby to bezczelnością z mojej strony.A dzieciaczki na oddziale noworodkowym to są chrzczone chyba dlatego, że ktoś, kto to robi - rodzice czytaj, są wierzący. A nie dlatego, że jest taki zwyczaj.Jestem prawie pewno, że się oburzycie na moje słowa, ale jakoś nie mogę szczególnie w czasie wielkiego postu nie wyznawać wiary, jak mnie ktoś do tego prowokuje. Powiem więc jeszcze dwie rzeczy: każdy ma to, na co sobie załużył. Czyli ja żyjąc bez ślubu nie użalałam się, że nie moge być matką chrzestą, co najwyżej chlipałam po kątach, że nie przystąpię do komunii na chrzcie córki, co bolało, ale wydawało mi się uzasadnione moimi wyborami życiowymi (czytaj ukaochany nieślubny mąż), zatem jak ktoś ma w d... kościół i chce ochrzcić dziecko na wszelki wpadek, należy mu się trochę wiatru w oczy (dodm, że nam trudności ze chrztem nie robiono żadnych, nie byliśmy nawet na spotkaniu przygotowującym do chrztu, a chrzestni nie mieli kartek od spowiedzi, a chrzestna pisma z parafii - wszystko na gębę i we wzajemnym zaufaniu, a gdy jeszcze nie mieliśmy ślubu proboszcz sam namawiał do chrztu, ze względu na dziekco, a my stawaliśmy okoniem, że jeśli mamy chrzcić dziecko to w wierze naszej wspólnej i we wspólnym kościele - czyli po ślubie).To jedno, a drugie - choć pewnie już się na mnie wkurzyliście, pożegnam Was słowami św. Pawła (trochę strawestowanymi, bo nie chce mi się szukać cytatu) "będziemy widzieć Boga, takiego, jakim jest..."życzę sobie i Wam, by to kiedyś nastąpiło, na razie ja to widzę tak, że Bóg wymaga od nas tylko miłości i życia w prawdzie. Wy się kochacie, spróbujcie jeszcze żyć w prawdzie i nie traktować przynależności do kościoła jako przynależności do stada (będę taki sam, bo mnie zakopią), żyjcie swoją prawdą i w swoim kościele - choćby dwuosobowym.kasia
            • Gość: Gosia26 Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 26.02.02, 09:51
              Kasiu zgadzam sie z toba. Jaki Grzech pierworodny? To muzulmanie, prawoslawni i inni pojda do piekla?Ale Kasiu nie goraczkuj sie- hipokryci beda zawsze- slub dla sukienki chrzest zeby dziecka nie wysmiali, panna z dzieckiem jest be sa pochodne tego samego sposobu myslenia. Nie nam sadzic. Mysle tylko ze kosciolowi katolickiemu najbardziej szkodzi wlasnie taka postawa- nie chodze do kosciola ale mysle ze mam jakies prawa, bo w koncu mam chrzest, bierzmowanie i nauki przedmalzenskie. A to przeciez ludzie tylko obrzadek- a co bedzie po smierci- ja nie wiem w co wierze, ale nie wierze aby ktos pozwolil na marnowanie dobra- jesli ktos jest dobrym czlowiekiem i pieknie przezyje swoje zycie to czego ma sie obawiac po smierci? A jesli ktos jest swinia w ludzkiej skorze to wierze ze dobrze mu nie bedzie- jesli jest cos po smierci. Sprawiedliwosc musi byc ;)I potem sie piszetakie posty- nie wiem co na chrzest jest potrzebne bo nie chodze do kosciola i mi nie zalezy ale dziecko ochrzcic musze. To moze mezu z zona pierwsza wyprawa do kosciola by sie przydala- tam udzielaja informacji. A dzieci w szpitalu chrzcza ludzie wierzacy... nawet jesli jest topielegniarka.... dorosli ludzie ....wiara... ee. tam....
              • Gość: guest Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 26.02.02, 10:43
                A wiesz, Gosiu, że nawet się nie gorączkowałam...Napisałam tylko dlatego, że w niedziele w kościele usłyszałam (nie po raz pierwszy zresztą), że wyznawanie wiary, to również głoszenie jej zasad, no to głoszę, zgodnie z wielkopostnym postanowieniem, bo ogólnie już mi się nie chce, może mi wiara słabnie... ;))) Na koniec anegdota, którą ksiądz skończył kazanie:misjonarz w Afryce wrzeszczy w czasie kazania na wiernych: Taka jest wasza wiara, że przyszliście się modlić o deszcz, a żaden nie ma parasola!!!Oby nasza wiara w jakikolwiek absolut była taka właśnie, byśmy mieli parasol...Pozdrowienia z drobnomieszczańskiego i kołtuńskiego Krakowakasia
                • Gość: nastka2001 Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 27.02.02, 01:00
                  ruda kasia napisała/ł:> A wiesz, Gosiu, że nawet się nie gorączkowałam...> Napisałam tylko dlatego, że w niedziele w kościele usłyszałam (nie po raz pierwszy zresztą), że wyznawanie wiary, to również głoszenie jej zasad, no to głoszę, zgodnie z wielkopostnym postanowieniem, bo ogólnie już mi się nie chce, może mi wiara słabnie... ;))) > Na koniec anegdota, którą ksiądz skończył kazanie:> misjonarz w Afryce wrzeszczy w czasie kazania na wiernych: Taka jest wasza wiara, że przyszliście się modlić o deszcz, a żaden nie ma parasola!!!> Oby nasza wiara w jakikolwiek absolut była taka właśnie, byśmy mieli parasol...> Pozdrowienia z drobnomieszczańskiego i kołtuńskiego Krakowa> kasiaWłaśnie taki parasol dla dziecka zabieram. Czy to wielkopostne postanowienie kazało Ci ironizować na temat drobnomieszczaństwa i kołtuństwa w związku ze mną, czy to po prostu metoda taka metod głoszenia zasad wiary?Nastka2001
                  • Gość: guest Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 27.02.02, 11:03
                    A czemu to kołtuństwo sobie przypisujesz???To było do Krakowa, li i jedynie, no może trochę do teściowej, która jest stąd i mówiła, że musimy wziąć ślub i ochrzcić dziecko, bo wszyscy tak robią oraz musimy wziąć ślub, bo nam nie ochrzczą dziecka, a ja na to, że nie zamierzamy...Co do parasola, to w co wierzysz, że Twoje dziecko będzie zbawione, bo je ochrzciłaś, czy że nie spotka je w życiu krzywda i choroba z powodu chrztu??? Obie rzeczy nieprawdziwe, informuję Cię o tym, bo może nie wiesz. Dziecku okaż raczej miłość niż obdarzaj je pozorami wiary, to może wystarczy, by było dobrym człowiekiem i nie spotkało go w życiu zło - działa lepiej niż chrzest jak sądzę.pozdrawiamkasiaPS nie obruszaj się, nie chciałam Was obrazić, przedstawiam tylko, jak to wszystko działa, bo jako osoby spoza kościoła może nie zdajecie sobie z tego sprawy...
              • Gość: Agata Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 26.02.02, 10:44
                ZlaGosia napisała/ł:> I potem sie piszetakie posty- nie wiem co na chrzest jest potrzebne bo nie chodze do kosciola i mi nie zalezy ale dziecko ochrzcic musze.Albo, jak tu kiedyś kandydatka na matkę chrzestną się zastanawiała, co wypada kupić chrześniakowi z okazji chrztu i w końcu zdecydowała się na ... ewangelię wg św.Michała ("bo mały ma na imię Michał, a chyba był taki święty", luźny cytat)Wiele mam sobie do zarzucenia jako katoliczce, ale głęboko zgadzam się z Tobą, Aną i Kasią. Chrzciłam swoje dziecko w zamiarze wychowania Go w wierze, o co staram się nieustannie, nie bez popełniania błędów (choć jest jeszcze malutki). Pozdrawiamagata
              • Gość: nastka2001 Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 27.02.02, 00:56
                ZlaGosia napisała/ł:> Kasiu zgadzam sie z toba. Jaki Grzech pierworodny? To muzulmanie, prawoslawni i inni pojda do piekla?Nie dlatego, że w każdej (no większości) religii jest coś na kształt chrztu.> Ale Kasiu nie goraczkuj sie- hipokryci beda zawsze- slub dla sukienki chrzest zeby dziecka nie wysmiali, panna z dzieckiem jest be sa pochodne tego samego sposobu myslenia. Tak się zastanawiam, czy te wszystkie osoby piszące z takim.... nie mogę znależć słowa zaangażwaniem poszły w swoich starych ciuchach do ślubu kościelnego omijając szerokim łukiem salony z sukniami ślibnymi, a Twoje dziecko idąc do komunii słowem nie wspomniało o tym w co będzie ubrane. I to mnie się nazwywa hipokrytką?Mysle tylko ze kosciolowi katolickiemu najbardziej szkodzi wlasnie taka postawa- nie chodze do kosciola ale mysle ze mam jakies prawa, bo w koncu mam chrzest, bierzmowanie i nauki przedmalzenskie. Nie mi się być może wiele nie należy, ale dziecku tak.> I potem sie piszetakie posty- nie wiem co na chrzest jest potrzebne bo nie chodze do kosciola i mi nie zalezy ale dziecko ochrzcic musze. To moze mezu z zona pierwsza wyprawa do kosciola by sie przydala- tam udzielaja informacji. Owszem nie wiem co jest potrzebne na chrzest, nigdy nie miałam okazji uczestniczyć w żadnym chrzcie (poza siostry 16 lat temu). Owszem wyprawa do kościoła była i bedzie, ale chciałam się do tego przygotować nie widzę w tym nic złego, nie Twoja sprawa skoro w swojej dobroci nie udzieliłaś mi informacji na forum Zakupy.> A dzieci w szpitalu chrzcza ludzie wierzacy... nawet jesli jest topielegniarka.... dorosli ludzie ....wiara... ee. tam....Owszem wierzący jak w odpowiedzi do koleżnki, a nie koniecznie uczestniczący w życiu tego kościoła.Nastka2001
                • Gość: Gosia26 Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 27.02.02, 08:10
                  Roznica miedzy slubem dla sukienki z sukienka do slubu istnieje, i na pierwszy rzut oka w Kosciele nie widac kto jest z powodu wiary w sukience slubnej a kto jest z powodu tej sliczniej bialej sukienki w kosciele ;)Co do komunii to temat na czasie, ale jakos duza gadek na temat sukienki nie ma- wszystkie dzieci beda jednakowo ubrane, wiec problem sukienki zniknal. Nastka ty to nazywaszzabezpieczeniem, ja to nazywam osmieszaniem tej konkretnej religii. Jesli czlowiek za wlasna wiare badz niewiare nie chce brac odpowiedzialnosci to nie wiem za co moze byc odpowiedzialny. A idac tropem waszego rozumowania zastanawia mnie dlaczego wlasnie ta religia- przeciez jak wam nie chcieli ochrzcic w kosciele, mozna sie bylu udac do cerkwi, meczetu,zboru- tam wszedzie jest cos na ksztalt chrztu.Tu mi KvMa brakuje..
                  • Gość: guest Re: Gosiu IP: *.* 27.02.02, 09:24
                    obawiam sie ,ze wymienione przez Ciebie koscioly to"dopiero" maja wymagania. a wyznawanie wiary i podporzadkowanie sie zasadom jest tam bardzo ciezkim zajeciem....:)
                  • Gość: guest Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 27.02.02, 09:33
                    jak sobie zyczysz ;-)Też uważam, że to co chce zrobić Nastka to przejaw konformizmu. Sam jestem osobą niewierząca, ochrzczoną i wychowaną w KK. Tłumaczenia Nastki są groteskowe i mogą budzić jedynie zażenowanie. Najgorsze, że Ona zapiera się "ręcyma i nogyma" aby zrobić to co planuje. Z wypowiedzi MIM wyciągnęła to co chciała. A ona jasno napisała, że ochrzcić dziecko może każdy, a więc także i sama Nastka i to wystarczy aby zmyć ów grzech pierworodny w który tak wierzy. Ona jednak potrzebuje nie chrztu dla dziecka, ale uroczystości, po to aby zaspokoić rodzinę, być może własną próżność. Cieszę się, że tyle wierzących i praktykujących osób tak mądrze się wypowiedziało w tej kwestii. Ja w zasadzie nie miałem już nic do powiedzenia - dlatego się nie odzywałem. W sumie sam jestem pod ciągłą presją otoczenia w sprawie chrztu moich dzieci. Też mógłbym pójść na łatwiznę. Jeśli jednak moje dzieci doznają upokorzenia, czy innego psychicznego prześladowania ze strony rówieśników, to mam nadzieję że tylko je to zahartuje. Przeżyła to moja żona i nie widzę przeszkód aby nie przeżyły też tego dzieci. Wtedy poznają "miłosierdzie", tolerancję i prawdę o wierze "przeciętnego katolika" - jeśli będą chciały mimo wszystko przyłączyć się do tego stada, to nie będę protestował.
                    • Gość: guest Re: Chrzest- trochę na boku do KvM IP: *.* 27.02.02, 10:29
                      Kristo - szanuję Twoją postawę. To jest to o czym pisałam w innym,podobnym wątku - jeśli nie chcemy kościoła w naszym życiu to miejmy odwagę się do tego przyznać. Nie będę powtarzać za Gosią i Kasią, bo one bardziej biegłe w mowie i pismie ;-)Mam jednak pytanie, jako osoba dociekliwa - czy właśnie tak widzisz katolików jako ogół? Chodzi o ostatni akapit Twojej wypowiedzi - tylko pliiisss, nie zakładaj nowego wątku o tym, że ludzie za dużo biorą do siebie ;-) - to już było.Bo wiesz, ja zawsze miałam wrażenie, że przez uprzedzenia dużo się traci, a już pole widzenia znacznie to zawęża...
                      • Gość: KvM Re: Chrzest- trochę na boku do KvM IP: *.* 27.02.02, 11:10
                        No cóż. W istocie nie mam dobrego zdania o katolikach (ogół). Trudno aby jednak było inaczej, bo o większości społeczeństwa nie mam dobrego zdania. Ludzie to generalnie banda debili (nie używam tego słowa w znaczeniu medycznym).Nieliczni mądrzy w czasach demokracji nie mają wiele do powiedzenia, bo wybiera całe głupie społeczeństwo. Hitler został wybrany demokratycznie. Identycznie jest z katolikami - tylko nieliczni żyją wedle zasad, które deklarują. Nie oznacza to jednak, że do każdego człowieka podchodzę tak jak do głupka. Wprost przeciwnie. Zawsze irracjonalnie wierzę, że to ktoś na poziomie. Wybacz, że tak skrutowo piszę, ale praca mnie goni - ostatnio nie mogę się opędzić od zleceń. Zresztą co ja się będę rozpisywał - widać to codziennie i na każdym kroku.
                        • Gość: Adzia Re: Chrzest- trochę na boku do KvM IP: *.* 27.02.02, 12:18
                          No tak się właśnie pytałam. Bo wydaje mi się, że jak ktoś pisze, że katolicy są hipokrytami, a muzułmanie to terroryści, a cykliści rządzą szwajcarskimi bankami - to taka wypowiedź nie niesie żadnej prawdy ani o jednych, ani o drugich, natomiast coś tam mówi o autorze.Nie sądzisz, że uprzedzenie to coś, co człowieka zubaża?(Dzięki że nie pisałeś, żebym nie brała do siebie. ;-) )
                          • Gość: KvM Re: Chrzest- trochę na boku do KvM IP: *.* 27.02.02, 12:27
                            A dlaczego piszesz o uprzedzeniach? Ja nie mam uprzedzeń do katolików - jeśli już to takie same jak do protestantów czy innych ludzi wierzących (ale to w całkiem innym sensie i płaszczyźnie). Ja piszę o tym co obserwuję na codzień wśród (w sumie) tysięcy ludzi. Czy Ty uważasz, że jest inaczej?
                            • Gość: Adzia Re: Chrzest- trochę na boku do KvM IP: *.* 27.02.02, 12:31
                              Ja może mało obserwuję...No bo jeśli piszesz, że masz złe zdanie o jakiejś grupie ludzi, to wrzucasz te wszystkie osoby pod wspólny kwantyfikator. No chyba że dla ciebie jest to mały kwantyfikator a nie duży, to wtedy przepraszam ;-)
                              • Gość: KvM Re: Chrzest- trochę na boku do KvM IP: *.* 27.02.02, 14:27
                                Widzisz problem polega na tym, że 90% społeczeństwa nie wie co oznacza słowo "kwantyfikator". Inna sprawa, że mnie uczono, że kwantyfikator może być ogólny lub szczegółowy, a nie mały czy duży.Możemy sobie tak jeszcze długo syskutować - wymieniać się włąsnymi obserwacjami. Może jednak sensowniej byłoby używać rzeczowych argumentów? Co powiesz na to, że tak wiele osób nie zdało próbnej "nowej matury" (a przecierz byli to ochotnicy!) Jak dla mnie ta matura była o wiele prostsza niż stara. Problem polegał jednak na tym, że nie można było na niej ściągać, a ocena była obiektywna.
                                • Gość: guest Re: Chrzest- trochę na boku do KvM IP: *.* 27.02.02, 15:29
                                  KvM, co do matury, to wyobraź sobie że mnie też temat osłabił...tym bardziej, że znam sprawę z autopsji, moja mama jest dyrektorem szkoły, dodam że kimś w rodzaju aktywistki walczącej z wiatrakami. Szkoła nie uczy myśleć - fakt. A właśnie myślenia wymagała nowa matura.Dzieciaki wiedzą, jak rozwiązać zadanie o Jasiu, Małgosi i jabłuszkach, ale policzyć, ile VAtu w tych jabłuszkach przy 22% stawce to już pas... A stara...wiesz, ja na maturze chciałam napisać o "Mówcy Umarłych" Carda (mam niejasne przeczucie że wiesz o kogo chodzi :-) ) jako przykłądzie wartości humanistycznych w literaturze XX wieku - polonistka patrząc przez ramię poradziła mi, żebym ten akapit wykresliła. Za dużo wtedy czytałam i nie to co trzeba. Ciekawe, czy w nowym systemie takie postawy byłyby promowane? Co do kwantyfikatorów - zdaje się że wiemy który jest który, a nazwa - pal ją sześć. Chodzi o to, którego używasz do określenia wyników swojej obserwacji.Bo mały oznacza rzetelną obserwację. A duży uprzedzenie. Pozdrawiam
                                  • Gość: KvM Re: Chrzest- trochę na boku do KvM IP: *.* 27.02.02, 15:49
                                    Ja miałem polonistkę w liceum na podobnym poziomie. Miała niezły ubaw, gdy przed ogłoszeniem wyników zasugerowała mi, że matury nie zdałem. Teraz mam żonę polonistkę i jak tu się uprzedzać? ;-)A tak serio nie jestem uprzedzony - pisałem już o tym w pierwszym poście. Po prostu takie mam obserwacje i już. Wrócę do Hitlera - został wybrany przez takich samych głupich ludzi jak Ci którzy wybierali w Polsce rządy przez ostatnie kilkanaście lat. Bo społeczeństwo jako masa jest głupie - tak samo głupie na całym świecie, choć nie wszędzie tak chore jak u nas.Co do Carda - to nie przeczucie Cię nie myliło... Ech.. ja na maturze pisałem to na co miałem ochotę - miałem w ... jak mi to ocenią. Generalnie pewnie gdyby nie to, że byłem dość znany w szkole jako gość od nauk ścisłych to dostałbym tzw. ndst. (Choć moim zdaniem moja praca maturalna była najlepsza jaką w życiu napisałem - na wszystkie inne poświęcałem max. 30 minut ;-) )
                    • Gość: MiGoTkA Re: Chrzest- do KvM IP: *.* 27.02.02, 18:26
                      Jestem niewierzaca a do tego naleze do innego Kosciola - o ile osoba niewierzaca moze do jakiegos nalezec. W kazdym razie chrzest, bierzmowanie i komunie mialam w innym kosciele. Przez cale swoje dotychczasowe zycie kiedy mowa byla o sprawach wiary bylam odsuwana na bok - bo dyskryminacja to jednak zbyt mocne slowo. Postanowilam, ze moje dziecko samo sobie wybierze czy chce zostac ochrzczone i w jakim kosciele. Przykro mi tylko z jednego powodu - nikt z "zewnatrz" nie potrafi uszanowac mojej decyzji a rodzina za rowno moja jak i meza ma o to wielkie pretensje. Chociaz musze sie przyznac ze nie raz chcialam sie poddac presji i ochrzcic Zosie w KK zeby ulatwic sobie zycie. Jesli nawet kiedys nie wystarczy mi zaparcia zeby zrobic to co postanowilam to bedzie to tylko i wylacznie przejaw konformizmu - tylko czy w polskim spoleczenstwie to takie dziwne?
                      • Gość: KvM Re: Chrzest- do KvM IP: *.* 27.02.02, 21:11
                        Niestety w polskim społeczeństwie to norma. Nie potrafiliśmy osądzić zbrodni komunizmu pod żadnym względem. Nie mówię tu nawet o jakimś sądzie na miarę Norynbergi (w końcu przez komunistów i ich rządy zginęło więcej ludzi niż przez Hitlera ( na całym świecie )). Nikt nie wydał nawet stanowczej oceny moralnej tamtych czasów. Nikt nie powiedział głośno że to była zbrodnia (nikt w sensie głosów osób publicznych, czy reprezentujacych rząd lub parlament). Takie mamy społeczeństwo - w większości lewackie, a skundlić się dali w tamtych czasach prawie wszyscy łącznie z naszą "noblistką" Szymborską. Do tego stopnia zabrnęliśmy w te kłamstwa, że nawet nazywamy lewicowe partie "prawicą" (AWS np.) Do rzeczy.Myślę, że w Twoim wypadku pomocne będzie porozmawianie z dobrym, rozsądnym księdzem. Taki ksiądz z pewnością podejmie się wytłumaczenia osobom, które wywierają na Tobie presję, że postępują niewłaściwie - niezgodnie z nauką Kościoła (tak mi się przynajmniej wydaje).
                        • Gość: guest Re: Chrzest- do KvM IP: *.* 27.02.02, 22:25
                          Witaj KvMJedno drobne wyjaśnienie:Faktem jest, że ochrzcić dziecko może każdy. Praktykuje się to wyjście jedynie podczas bezpośredniego zagrożenia śmiercią. A i tak należy o tym fakcie poinformowac, celem dopełnienia Kościół w którego imieniu sie ten chrzest udzieliło. Czyli jeżeli chrzczę sama np. swoje dziecko, to mam obowiązek iść do parafii na terenie której mieszkam i o tym poinformować itd.... przyłączyć się do tego stada.. - Z innych Twoich wypowiedzi na forum widzę, że w zasadzie nie powinnam tego wątku poruszać, ale wydaje mi się ,że termin stado odnosimy raczej do instynktownie zachowujących się zwierząt. Wiem, że siebie do nich nie zaliczasz, ale proszę łaskawco, mnie katoliczkę również nie. Może się łudzę, ale chyba podobnie jak Ty posiadam zdolność logicznego myślenia i wyciągania wniosków.... banda debili..Informuję, że debil to termin bardziej psychologiczny, niż medyczny, zresztą juz od dość dawna nie używany. Jeżeli chcesz być na faki to mów o upośledzeniu umysłowym w stopniu ciężkim.... skrutowo piszę...na codzieńNa co dzień skrótowo pisze się przez o zamknięte.PozdrawiamIza
                          • Gość: guest Re: Chrzest- do KvM IP: *.* 27.02.02, 22:50
                            Witaj KvMJedno drobne wyjaśnienie:Faktem jest, że ochrzcić dziecko może każdy. Praktykuje się to wyjście jedynie podczas bezpośredniego zagrożenia śmiercią. A i tak należy o tym fakcie poinformowac, celem dopełnienia Kościół w którego imieniu sie ten chrzest udzieliło. Czyli jeżeli chrzczę sama np. swoje dziecko, to mam obowiązek iść do parafii na terenie której mieszkam i o tym poinformować itd.... przyłączyć się do tego stada.. - Z innych Twoich wypowiedzi na forum widzę, że w zasadzie nie powinnam tego wątku poruszać, ale wydaje mi się ,że termin stado odnosimy raczej do instynktownie zachowujących się zwierząt. Wiem, że siebie do nich nie zaliczasz, ale proszę łaskawco, mnie katoliczkę również nie. Może się łudzę, ale chyba podobnie jak Ty posiadam zdolność logicznego myślenia i wyciągania wniosków.... banda debili..Informuję, że debil to termin bardziej psychologiczny, niż medyczny, zresztą juz od dość dawna nie używany. Jeżeli chcesz być na faki to mów o upośledzeniu umysłowym w stopniu ciężkim.... skrutowo piszę...na codzieńNa co dzień skrótowo pisze się przez o zamknięte.PozdrawiamIza
                          • Gość: KvM Re: Chrzest- do KvM IP: *.* 28.02.02, 08:54
                            Zwykle się mówi, że jak ktoś nie ma argumentów, to się czepia ortografii. Próżne Twe wysiłki - robię więcej błędów niz jestes w stanie poprawić.Mniejsza o to.Napisz może jednak konkretnie, czy Nastka może sama ochrzcić dziecko, w sposób ważny dla Boga ewentualnie informując później (lub nie) hierarchię KK.Co do reszty Twojej wypowiedzi - wybacz ni wiem o co Ci chodzi.
                    • Gość: nastka2001 Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 28.02.02, 00:59
                      KVM do tej pory szanowałam Twoje wypowiedzi, ale te określenia dla mnie przeginka. Owszem napisałam, że mojej rodzinie zależy na chrzcie wnuczki, ale nigdzie nie napisałam, że robię to dla imprezy. Nie jestem skończoną idiotką, która do ślubu kościelnego szła dla samej ślicznej sukienki, msza była niesamowita, ślub kościelny wzięłam jak już pisałam trzy lata po cywilnym i cała ta uroczystość (w sensie mszy) żebyś znowu nie wyciągnął mylnych wniosków.Jeżeli Ty chcesz hartować swoje dzieci Twoja sprawa - ja z wielu powodów (gdyby chciało Ci się kliknąć myszką) nie tylko z powodu mojego żenującego konformizmu ochrzczę córeczkę. I tym samym po raz kolejny kończę temat.Nastka2001P.S. Ze swojej strony dziękuję wszystkim za udział w tej dyskusji. Pozwoliło mi to upewnić się, że to co robię jest dobre - może nie doskonałe ale dobre.I jeszcze drobiazg okazało się, że parę osób które uważałam wcześniej za guru tego forum również mogą się mylić, wyciągać wnioski z pomiędzy wierszy, przypisywać nienapisane słowa - pozwoli mi to w przyszłości pewniej wypowiadać się na różne tematy. Pozdrawiam
                      • Gość: KvM Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 28.02.02, 08:56
                        Nastka zrobisz co zechcesz. Ja szanuję wszystkie wypowiedzi (nawet głupie) Ciekaw jestem jednak dlaczego krytyka Twoich zamiarów zachęciła Cię do ich realizacji
            • Gość: nastka2001 Re: Chrzest- do męża Nastki IP: *.* 27.02.02, 00:38
              ruda kasia napisała/ł:> A z jakiego grzechu chcecie obmywać dziecko, jeśli nie jesteście wierzący??? Przecież tylko osoba wierząca może powiedzieć, że obawia się życia w grzechu lub że jej dziecko urodziło się z grzechem pierworodnym, jest to założenie pewnej religii - i jak nie wierzysz, to czego się boisz? odczyniasz gusła nad dzieckiem, czy coś?A gdzie ja napisała, ze nie wierzę w grzecg pierworodny - może jeszcze raz przejżysz moje posty. Napisałam, że nie chodzę do kościoła. Jeżeli palę papierosy to nie chcę, zeby moje dziecko też paliło prawda ?> Ja jestem osobą wierzącą, ale kiedy miałam problem z uzyskaniem ślubu kościelnego (a dziecko skończyło już rok), powiedziałam, że Kościół, w którym dla mnie nie ma miejsca, nie będzie dobrym na chrzest dla mojego dziecka, bo ja tracąc przynależnośc do wspólnoty nie wychowam dziecka w wierze. Zmywanie grzechu pierworodnego jest powiedziałabym pewnym symbolem, ale de facto chrzcząc przyjmujemy do wspólnoty wierzących - i oczywiście masz rację, że rodzice nie muszą być wierzący, byle zapewnili dziecku potem wychowanie w wierze. Ten i dalsze fragmenty zbyt zagmatwane dla mnie to w końcu ochrzciłaś to dziecko nie mając ślubu kościelnego czy nie? I ksiądz się na to zgodził - ksiądz się zgadza na chrzest dziecka pochodzącego z rodziców żyjących w grzechu a Ty nie?Czy ty zapewnisz, czy rodzice chrzestni Twojego dziecka to osoby tak niezłomne, że będą co niedziele zabierac je do kościoła, gdy wy będziecie gdzie indziej oraz przygotują dziecko do komunii i bierzmowania??? Jesli tak, nie ma problemu, jeśli nie: wszyscy wtedy kłamiecie, wiedząc, że będzie inaczej - albo tylko nie traktujecie poważnie składanej obietnicy. Już tłumaczyłam chrzczę dziecko, żeby obmyć z grzechu pierworodnego o dalszym życiu duchowym raczej zadecyduje samo, bo na pierwszą lekcję religii zacznie uczęszczać w szkole podstawowej. Wcześniej i tak nie byłby w stanie świadomie uczestniczyć w jakiejkolwiek religii.Uwierzcie, że Bóg jest dobry,Wierzę, że Bóg jest dobry nikt nie musi mnie dodatkowo przekonywać. Czyli ja żyjąc bez ślubu nie użalałam się, że nie moge być matką chrzestą, co najwyżej chlipałam po kątach, że nie przystąpię do komunii na chrzcie córki, co bolało, ale wydawało mi się uzasadnione moimi wyborami życiowymi (czytaj ukaochany nieślubny mąż), zatem jak ktoś ma w d... kościół i chce ochrzcić dziecko na wszelki wpadek, należy mu się trochę wiatru w oczy (dodm, że nam trudności ze chrztem nie robiono żadnych, nie byliśmy nawet na spotkaniu przygotowującym do chrztu, a chrzestni nie mieli kartek od spowiedzi, a chrzestna pisma z parafii - wszystko na gębę i we wzajemnym zaufaniu, a gdy jeszcze nie mieliśmy ślubu proboszcz sam namawiał do chrztu, ze względu na dziekco, a my stawaliśmy okoniem, że jeśli mamy chrzcić dziecko to w wierze naszej wspólnej i we wspólnym kościele - czyli po ślubie).Czyli jak wyżej to w końcu ochrzciliscie swoje dziecko czy nie?> To jedno, a drugie - choć pewnie już się na mnie wkurzyliście, pożegnam Was słowami św. Pawła (trochę strawestowanymi, bo nie chce mi się szukać cytatu) "będziemy widzieć Boga, takiego, jakim jest..."To i ja cytacik "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem"Nastka2001 powstała milczenia
    • Gość: MIM Re: Chrzest- do męża Nastki, samej Nastki i pozostałych IP: *.* 27.02.02, 01:08
      Kasiu, napisałaś, że kiedy miałaś problemy z uzyskaniem ślubu kościelnego, to uznałaś Kościół, w którym nie ma dla ciebie miejsca za taki, który nie jest dobry dla Twojego dziecka ( to parafraza, rzecz jasna). Ale przecież w tym Kościele dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych jest miejsce, jeżeli tylko w tym kościele chcą pozostać. Zgadzam się, że utrudnione, a nawet niemożliwe jest życie sakramentami. Ale jeżeli ktoś świadomie przeciwstawia się nauce Chrystusa (nie Kościoła) np o nierozerwalności małżeństwa, a tym samym zakazowi wstępowania w dalsze związki, to jest to świadomy wybór tego kogoś i trzeba się liczyć z konsekwencjami tego wyboru. Nie zamyka to jednak żadnemu człowiekowi możliwości modlitwy, naśladowania Chrystusa w innych aspektach, np czynach miłosierdzia, pomocy innym itp.Piszesz dalej: Ja powierzyłam Bogu swoje dziecko, niech się dzieje wola nieba, najwyżej ochrzci się jako dorosłe. I to także świadczy o Twojej wierze. Ale myślę, że każdy, kto ma w sobie odrobinę wiary musi uświadomić sobie, że chrzest jest nie tylko obmyciem z grzechu, włączeniem do Kościoła. To także . Ale jest przede wszystkim włączeniem nowoochrzczonego w Tajemnicę Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Dalej: jest łaską, która pozwala dziecku na szukanie dalszej indywidualnej drogi do Chrystusa. Jeżeli rodzice ze względu na niechęć wobec Kościoła nie chrzczą dziecka (mówię o takich, którzy wyznają wiarę, ale mają problemy z zaakceptowaniem np struktur Kościoła)to tak, jakby kazali mu szukac wyjścia z ciemnego pokoju bez zapalonego światła. Oczywiście po pewnym czasie wzrok się przyzwyczai, ale szybciej i łatwiej skorzystać ze światła.Tak samo jest z chrztem. Każdy człowiek w każdej chwili swojego życia ma prawo odrzucić Chrysusa, bo jest obdarzony wolnością. ma takie prawo również ochrzczony. Tyle, że on startuje z innej pozycji, bo w nim działa ŁASKA chrztu. Myślę, że jest mu łatwiej w chwilach zawahania, choćby sobie z tego nie zdawał sprawy.A co do wypowiedzi Gosi26: prawosławni też są chrześcijanami,nawet jeśłi ktoś z prawosławnego chce stać się katolikiem, czy odwrotnie, to nie ma potrzeby chrzczenia po raz drugi." A dzieci w szpitalu chrzczą ludzie wierzący". Ochrzcić może każdy, kto ma intencję uczynienia tego, nawet osoba niewierząca. O ważności chrztu decydują dwa elementy: ochrzczenie wodą z wypowiedzeniem formuły: NN ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.Strasznie długo, wiem, ale to wcale nie jest takie proste. A jeśli chcecie poczytać o chrzcie, to odsyłam do www.katechizm.opoka.org.pl trzeba tylko znaleźć na pasku sakramenty wtaje,mniczenia chrześcijańskiego i tam będzie o chrzcie, bierzmowaniu i Eucharystii.Z pozdrowieniami i pamięcią w modlitwie za poszukującychIza
      • Gość: nastka2001 Re: Chrzest- do męża Nastki, samej Nastki i pozostałych IP: *.* 27.02.02, 01:22
        Dziekuję Ci bardzo Izo za tą odpowiedź, nie wiem co jeszcze mogę napisać, wejdę na tą strone i jeszcze dokładniej ugruntuję to co czułam chcąc ochrzcić swoje dziecko. Wielkie dzięki za takie znowu nie mogę znaleźć słów gruntowne i ze znajomością wyjaśnienie.Trochę wzruszona Nastka2001
        • Gość: guest Re: Chrzest- do męża Nastki, samej Nastki i Izy IP: *.* 27.02.02, 11:32
          W skrócie, bo mnie jak KVM goni praca:1. wzięłam ślub najpierw, a dziecko ochrzciłam potem2. nie mogłam wziąć ślubu kościelnego, bo nie miałam cywilnego, a nie chciałam konkordatowego i musiałam przekonać biskupa3. gdybym dalej żyła bez ślubu i nie przystępowała do sakramentów, ochrzczenie dziecka niewiele by mu dało w sensie życia w wierze, uznałam, że lepiej niech się samo ochrzci i idzie tą drogą jak dojrzeje, a ja byłabym fałszywa wprowadzając go do kościoła i zostawiając samemu sobie lub światu, który go przekona, że każdy katolik z jego matką włącznie żyje pozorami4. Izo, każdy ma swoją drogę, moja okazała się dobra, bo Bóg mnie wysłuchał i chodzimy razem jako rodzina do kościoła, moje dziecko ma szansę na bycie uczestnikiem zbawczego misterium, o którym napisałaś, dziecko nastki tylko wtedy, gdy dana mu będzie łąska, po nią zaś trzeba wyciągnąc ręce, a kto je wyciągnie, któ będzie wiedział, że coś się dzieje, jeśli rodzina z założenia w kościele nie uczestniczy.5. Nastko, nie chodziłam po salonach szukać białej sukni, ślub brałam w czerwonej usztej za darmo przez moją siostrę, materiał kosztował 75 zł. Nie traciłam czasu na kiecki, tylko na modlitwę, bo nie przyszłam się pokazać Bogu, tylko prosić o błogosławieństwo. Szłabym w jakiejkolwiek letniej sukience, gdyby nie moja teściowa, pewnie by dostałą zawału...6 kończąc: dziecko ochrzciłam, ale mogąc powiedzieć, że jestem godna być w tym kościele i jestem w stanie łaski - to chyba ważne7. aha: to że ksiądz chciał chrzcić baśkę, nie jest żadnym argumentem: nie było dla nas przynajmniej, on bowiem rozważył to w swoim sumieniu jako pasterz, ja w swoim jako grzesznik.jeśli ksiądz molestuje seksualnie to znaczy że ma rację, nastko??? chyba niejeśli coś jeszcze nie jasnego z moim szczęśliwie ochrzczonym dzieckiem i wziętym ślubem , to wyjaśnię.Cytatu z rzucaniem kamieniem nie rozumiem, bo nikogo nie oceniam i nie potępiam, co najwyżej rzucam pewne sugestie ku refleksji, ale widzę, że nie ma po co, bo - Nastko - nie chcesz myśleć i interesują Cię tylko poglądy zbieżne z Twoimi.Powodzenia w dalszym życiu...
          • Gość: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Chrzest- do męża Nastki, samej Nastki i Izy IP: *.* 27.02.02, 12:35
            Kasiu, z czystej ciekawości pytam - czemu nie chciałaś ślubu cywilnego, a chciałaś koscielny ?Moja ciekawość bierze sie stąd, że najczęściej jest odwrotnie.Agnieszka
            • Gość: guest Re: Chrzest- do męża Nastki, samej Nastki i Izy IP: *.* 27.02.02, 12:42
              Bo ślub kościelny to sakrament, a ślub cywilny, to umowa, której jako prawnik chciałam uniknąć, zatem nie mamy wspólnego majątku a zarazem wszystko mamy wspólny. Zawsze byłam przeciwniczką ślubów jako ceremonii burzącej spokój w związku, uległam tylko swojej potrzebie sakramentu, z czym się zresztą nie obnoszę ku zgrozie mojej wierzącej przyjaciółki, która mówi, że sieję zgorszenie nie nosząc obrączki i mówiąc, że jestem panną z dzieckiem.Zwykle kobiety chcą ślubu cywilnego dla zabezpieczenia swojej pozycji w związku (proszę mnie nie obrzucać błotem jaby co, brałam udział w burzliwej dyskusji w necie, to wiem, co kobiety piszą), ja ufam swoim życiowym wyborom oraz gotowa jestem ponosić ich konsekwencje. A po co się potem rozwodzić???
          • Gość: guest Re: Chrzest- do Kasi a propos kilku jej wypowiedzi. IP: *.* 27.02.02, 22:09
            No to saktamentologii ciąg dalszy...Z góry przepraszam,że piszę podsumowując kilkanaście postów, ale nie mam czasu w dzień siedzieć przy komputerze.Kasiu !... świat, który go przekona, że każdy katolik... żyje pozorami. - Nie każdy, bo ja nie żyję pozorami, chociaż może byłoby wygodniej. Mój ojciec ochrzczony bardziej dla tradycji niż z potrzeby serca nie uczestniczył w niedzielnych Mszach św, bo takiej tradycji w domu nie było. Nie przeszkodziło mu to jednak mnie wychować w wierze w Boga i szacunku do Kościoła. Co więcej, teraz dochodzi powoli do coraz głębszej wiary. Gdyby zakazano moim dziadkom chrzcić dzieci, to kto wie, jak by było.... moje dziecko ma szansę uczestnictwa w zbawczym misterium ... a dziecko nastki tylko wtedy, gdy dana mu będzie łaska. - Toteż o tej łasce piszę, a jej działanie rozpoczyna się w momencie chrztu właśnie i jest niezależne od stanu wiary rodziny ochrzczonego. Porównaj sobie List do Rzymian rozdz. 6 wersety 3-4 i punkt 1227 KKK (Katechizmu Kościoła Katolickiego - dostępny pod adresem www, który podałam wcześniej).. trzeba po nią wyciągnąć ręce... - święty Paweł rąk nie wyciągał, wręcz przeciwnie był jednym z pierwszych prześladowców chrześcijan, a w końcu łaska go dopadła i został Apostołem Narodów i zginął śmiercią męczeńską za Chrystusa. Łaska jest darem darmo danym, na który nik z nas nie jest w stanie sobie zasłużyć.... a kto je wyciągnie?.. - Na przykład silni wiarą rodzice chrzestni. ... szłabym (do ślubu) w jakiejkolwiek letniej sukience... - Ciekawe, czy gdyby Twój mąż był ambasadorem, to poszłabyś z nim na ważne przyjęcie do konsulatu w tejże samej letniej kiecce? W innym poście piszesz: ufam swoim wyborom... A po co potem sie rozwodzić ? - To jak jest w końcu ? Ufasz, że będziesz z mężem do końca życia, jak chce sakrament, czy dajesz sobie furtkę, że właściwie to... Coś mi tu nie gra.Kolejny post i rzekomo:.. nieprawdziwe jest to, że dziecko będzie zbawione, bo ktoś je ochrzcił. - Taka opinia wynika z zestawienia dwóch zdań stojących obok siebie. Jeżeli jesteś prawnikiem, to jak sobie dajesz radę z precyzowaniem umów? Mam prawnika w domu i wiem, że to wymaga żelaznej konsekwencji myślenia, której tu akurat nie widać. Po drugie: A skąd masz te informacje ??? Jeżeli nastka o tym nie wie, to może Ty jej nie pouczaj, bo akurat tutaj nie masz racji.Cytat z rzucaniem kamieniem może nie jest tu najszczęśliwszy, ale polecam do wieczornych rozważań Ewangelię wg św. Łukasza rozdz 18, wersety 9-14 (Łk 18, 9-14)Pozdrawiam i chynba do następnego postu, bo jakoś nie wierzę, że mnie zostawisz bez odpowiedzi.Iza
            • Gość: guest Re: Chrzest- do Kasi a propos kilku jej wypowiedzi. IP: *.* 28.02.02, 09:04
              OK: ale krótko: co do żelaznej precyzji...Dziecko będzie zbawione nawet, jeśli nie będzie ochrzczone...Czyżby całe stada buszmenów, do których nie dotarł żaden misjonarz były potępione? czy zbawione wedle swoich załug i win??? Chyba w dyskusji na forum nie chodzi o łapanie się za słowa, często wypowiadam się skrótowo, ale nikt nie robił z tego zarzutu merytorycznego, aż do czasu, jak się okazuje...Oczywiście, że nie każdy katolik żyje pozorami, ja też nie, tylko ciekawe, skąd wypowiedzi takie jak KVM i Gosi1 oraz większości osób u mnie w pracy... Ludzie nie uczestniczący we wspólnocie tak to postrzegają i nie dziw się wypowiedziom Krzysztofa na temat pozimu intelektualnego niektórych, on obserwuje otaczające go rzesze ochrzczonych - podobnie jak nastka i jej dziecko w przyszłości.Co do łaski: raz piszesz, że nie trzeba wyciągnąć rąk, a raz, że zrobią to rodzice chrzestni? To jak w końcu? Zgadzam się, że oni mogą zrobić dużo dobrego i zgadzam się, że łaska bywa dawana, ale czy za darmo? Paweł dostał w gruncie rzeczy łaskę wiary, ale dlatego, że Bóg miał wobec niego plan - powołać go. Nie mówię, że tak nie będzie w przypadku dziecka Nastki, ale - wybacz, chyba jak się Bogu spodoba, to niezależnie od tego, czy była ochrzczona.Żeby była jasność: nigdzie nie napisałam, że nie należy dziecka chrzcić, ale, że należy się nad swoimi wyborami zastanawiać.Argumentu z ambasadą nie rozumiem? Chodziło mi o odpowiedź Nastce, czy nie zajęłam się ceremonialną - tak to ujmijmy - stroną ślubu, więc odpowiedziałam, że nie zajęłam się. Co bym robiła jako zona ambasadora nie wiem, wiem co robiłam jako katoliczka biorąca ślub.Co do lektury Łukasza, nie omieszkam.Miłego dnia.
              • Gość: guest Re: Chrzest- do Izy raz jeszcze IP: *.* 28.02.02, 11:49
                Złapałam trochę odechu, więc jeszcze kilka uwag.Chyba od niedawna jesteś na forum, zatem może nie wiesz, że wszyscy i tak chrzczą swoje dzieci (KvM i Migotka bodaj jeszcze ktoś, to wyjątki). Zatem nikt nikogo nie odwodzi od chrztu, raczej jako osoba wierząca powinnaś się zająć przekonywaniem ludzi do tej tak potępianej i lekeważonej wiary, bo nikt nie wątpi, że dziecko należy ochrzcić, a każdy wątpi w sens istnienia kościoła. Ja staram się może nieudolnie, przekonać ludzi, że w tym kościele jest Bóg, ale może to w ogóle bez sensu.Tak sądząc po zadedykowanym mi cytacie i po reakcji Nastki.Chciałabym Ci zwrócić uwagę, że możesz zrobić dużo krzydy pisząc tak pozytywnie o samym ochrzczeniu dziecka a krytykując moje wypowiedzi i to w sposób aptekarski i wykazując, że wiara i uczynki nie mają znaczenia (zapewniam Cię, że tak to Nastka zrozumiała). Ja odnisłam się tylko do jej zdaniem bezsensownych pytań księdza, czemu nie chodzi do kościoła oraz do tego, że dziecko nie ochrzczone jest małym diabełkiem, bo tak ona to pojmowała chodząc na religię i to nią m.in. powoduje w staraniach o chrzest dziecka. Zastanów się, czy nie jesteś powodem zgorszenia.Wracając zaś do Ewangelii ŁUKASZA: gratuluję wnikliwości w ocenie mojej osoby.Jeśli uważasz, że od prawnika należy wymagać sensownych wypowiedzi, zwróć uwagę, że ja nie powiedziałam: moja postawa jest dorba, lepsza niż innych, więc Bóg mnie wysłucha, ale:Bóg mnie wysłuchał, zatem chyba moja postawa była słuszna a pokora nagrodzonaOczywiście mogę się mylić, więc przemyślę, czy moja pokora nie przeszła w pychęRównież przygotowałam parę cytatów na okoliczność, dlaczego jednak staram się mówić, o co chodzi w naszej wierze i tłumaczyć znaczenie skaramentów, ale w sumie może nie ma sensu, jeśli już mnie oceniłaś jako faryzeuszakasia
                • Gość: Mycha Re: Chrzest- do Izy raz jeszcze IP: *.* 02.03.02, 01:55
                  Nie chcę urazić niczyich uczuć religijnych, ani zburzyć wizji świata, ale za blisko byłam Kościoła, żeby w Nim pozostać.Jednakże z wielkim szacunkiem zwracam się do Boga, niestety mając wrażenie, że On nie ma wiele wspólnego z obecnym Kościołem, a szczególnie Jego przedstawicielami.Nie mówię i nigdy w ten sposób nie uogólniałam, że wszyscy księża są źli. Znałam mądrych kapłanów, których życie było powołaniem, ale wiadomo, że "czarna owca całe stado..."Najbardziej przykre jest to, że osoby duchowne są na ziemi "światłem Chrystusa" i to oni dają świadectwo. Nie widać tych dobrych, za to o złych można usłyszeć bardzo dużo.Nie podobało mi się, że prymas Polski, przepraszając za winy Kościoła mówił o sprawach znanych, nie budzących wątpliwości, dlaczego nie przeprosił za chciwość, obłudę, nadużycia, wykorzystywanie i poniżanie wiernych, nie pomaganie najbardziej potrzebującym.Dlaczego ksiądz, który nie chce ochrzcić dziecka, bo rodzice nie mają ślubu, chrzci je po skasowaniu odpowiedniej zapłaty i przystaje nawet na chrzestnych, którzy też nie spełniają warunków?Dlaczego pogrzeb mężczyzny, który popełnił samobójstwo odprawiało trzech księży? Nie mówię, że trzeba takiego pochować pod płotem, nie, ale raczej księża nie są przychylni hucznemu odprawianiu mszy za takie osoby. Czy aby pieniądze nie pomogły temu?Dlaczego księża, którzy głoszą miłość bliźniego w publicznych środkach przekazu szczują ludzi na siebie?Dlaczego katecheci poniżają dzieci, biją je i to właśnie oni spychają na margines dzieci nie uczęszczające na religię, czyli często nie ochrzczone, nie rodzice tych pobożnych.Dlaczego zakonnice potrafią tak zdeptać młode osoby, że po latach jeszcze wspomnienia powracają jak koszmar?Dlaczego indywidualność wiernych może być zagubiona?W szkole, do której chodziłam, a była prowadzona przez zakonnice, przed świętami zgarniano nas do spowiedzi nie pytając się specjalnie, czy mamy na to ochotę właśnie teraz i tutaj.Gdy szłyśmy do kościoła na nabożeństwo, a droga prowadziła obok przystanku autobusowego, na przystanku stała jedna z sióstr i pilnowała, aby żadna uczennica nie urwała się. Gdzie ta wolność wyboru? Przecież takie zachowanie prowokowało do tego, aby postąpić zupełnie inaczej od oczekiwań.Ominęła mnie przyjemność mieszkania w internacie, ale słyszałam o przypadkach bezpodstawnego rewidowania osobistych rzeczy uczennic, wzywania na "rozmowy" w środku nocy, a moja koleżanka wyleciała ze szkoły za czytanie nieodpowiednich książek. Konkretnie "Zakonnicy" Diderota.Wszystkie uczennice tresowane i wychowywane w "grzeczności" - bez obrony i pyskowania były narażone na teksty zakonnic typu "bezmózgowie na twarzy ci się rysuje",ewentualnie "słoma z butów ci wystaje", albo "lepiej idź się powieś". Podobno ktoś kiedys z tej propozycji skorzystał...Wiem, można powiedzieć, że nikt na siłę w tej szkole nie trzymał, jest to racja, ale ja, kiedy już miałam dosyć, sama przestraszyłam się, że nie poradzę sobie w innej szkole.Rzeczywiście, po czterech latach nauki, trudno było się otrząsnąc. Musiałam uczyć się wszystkiego od początku - zachowania, pewności siebie.Na studiach robiłam za dziwoląga. Mi się udało, skończyłam Politechnikę, życie sobie ułożyłam, wróciłam do normalności, ale znam osoby, u których teraz, po ponad dziesięciu latach ciągle pokutują duchy przeszłości.Jeszcze jedna historia. Rodzina mojej koleżanki jechała na działkę. Rodzice i koleżanka jechali samochodem, a brat przed nimi na motorze.W pewnym momencie z podporządkowanej drogi wyjeżdża ekstra samochód, prosto na motor. Chłopak próbując wyhamować przewrócił się, na szczęście nic się nie stało, ale mogło, brakowało niewiele.Z samochodu wychodzi zataczający się jegomość. Ojciec motocyklisty wyskoczył ze swojego samochodu, złapał faceta za klapy, nawciskał mu ile się da, omal nie pobił.I co się okazuje: to był ksiądz. Opowiadając mi tę historię mama koleżanki zaznaczyła, żebym przypadkiem nie powtórzyła tego komuś z ich rodziny, bo to obciach nabluzgać księdzu. A on był taki zmęczony, że ledwo się na nogach trzymał.Na moją sugestię, że może był pijany, odpowiedziało święte oburzenieTo wszystko o czym pisałam znam z własnego doświadczenia, nie zmyśliłam. I chyba dlatego musiałam odejść z Kościoła, bo miejsca nie mogłam tam sobie znaleźć.Ślubu kościelnego nie mam i był to mój świadomy wybór, mój mąż jest na szczęście tego samego zdania, dziecka nie ochrzciłam. To będzie jego wybór, a łaską szafuje Pan Bóg. I jeżeli będzie więcej osób, które nie ochrzczą dziecka z przekonania, mimo nacisków rodziny, to chyba stan osiągnie normalność.Nie ochrzczone dzieci nie będą skrajną mniejszością, nie będą prześladowane i wyśmiewane, może Kościół trochę spokornieje, bo statystyki mu nieco osłabną.Poszukujący drogi życiowej trafią tam, gdzie rzeczywiście powinni, a księża i inne osoby duchowne nie będą pod ochroną.Czego wszystkim życzę
      • Gość: guest Re: Chrzest IP: *.* 27.02.02, 12:38
        I to jest to!A tak apropos to religie są trzy (jeśli się myle to przepraszam, może jestem niedouczona) - judaizm, chrześcijaństwo i islam. Chrześcijanin to człowiek, który przyjął chrzest - czy to katolik, czy prawosławny - sens jest jeden. Nie ma co tu deliberować na temat przynależności do wspólnoty. Bo tak naprawdę to jest małe prawdopodobieństwo jej realnej zmiany. No i ewentualnie opcja ateistyczna - ale tu chrzest czy inne sakramenty nie pomogą.
        • Gość: Sammy Re: Chrzest - do Celi IP: *.* 27.02.02, 14:27
          Jest jeszcze buddyzm, hinduizm i hare kryszna. Ta ostatnia jest osobną religią.pozdrawiamsammy :)
          • Gość: cela Re: Chrzest - do Celi IP: *.* 27.02.02, 14:52
            Buddyzm to nie religia a raczej ideologia (nie wiem czy to słowo pasyje - to raczej stan ducha i umysłu). Hinduizm - też mi się tak wydaje ale podobno z nauokowego (???) punktu widzenia - nie, a hare kryszna ...???...
            • Gość: Sammy Re: Chrzest - do Celi IP: *.* 27.02.02, 15:55
              Buddyzm, jedna z wielkich religii uniwersalistycznych. Rozwijała się począwszy od V w. p.n.e., a jej punkt wyjścia stanowiły nauki głoszone przez Buddę Śakjamuniego. Podstawą buddyzmu są tzw. Cztery Szlachetne Prawdy, objawione przez Buddę w jego pierwszym kazaniu w Benaresie (Waranasi):1) wszelkie bytowanie to ból i cierpienie - bolesne są narodziny, starość, śmierć, połączenie z niechcianym, rozłączenie z miłym, niezaspokojenie pragnień;2) źródłem cierpienia jest niewiedza, z której poprzez różne stadia pośrednie wyłania się pożądanie i przywiązanie do życia zamykające człowieka w kręgu wcieleń (reinkarnacja);3) istnieje możliwość położenia kresu cierpieniu;4) stwarza ją tzw. Ośmioraka Ścieżka: należyty pogląd, należyty zamiar, należyta mowa, należyte działanie, należyty sposób życia, należyty wysiłek, należyta uwaga, należyta koncentracjaHinduizm (z sanskrytu - sindhu, z perskiego - hindu), jedna z najważniejszych, obok dżinizmu i buddyzmu, religii Indii. Od poł. I w. kontynuacja wedyzmu i braminizmu.Jest wyznaniem niespójnym, składającym się z takich ugrupowań, jak: siwaickie i wisznuickie. Należą też do niego różne kierunki filozoficzne: sankhaja, joga, wedanta.Hinduizm jest religią monoteistyczną polegającą na tym, że cześć oddaje się jednemu bogu, który przejawia się pod postaciami wcieleń i żeńskiej energii. W hinduiźmie obowiązuje doktryna uznanie autorytetu Wed i pierwszeństwa kasty braminów, zasada ahinsy, uznanie prawa karmana i sansary oraz trzech ścieżek zbawienia.Hinduizm jest religią zwartą geograficznie i etnicznie, pomimo prób przenoszenia go na inne obszary świata. Ogólna liczba wyznawców określana jest na ok. 640 mln. Obejmuje: Indie, część Pakistanu, Sri Lankę (Cejlon), Nepal, Sikkim, Bali, TrynidadHinduizm (z sanskrytu - sindhu, z perskiego - hindu), jedna z najważniejszych, obok dżinizmu i buddyzmu, religii Indii. Od poł. I w. kontynuacja wedyzmu i braminizmu.Jest wyznaniem niespójnym, składającym się z takich ugrupowań, jak: siwaickie i wisznuickie. Należą też do niego różne kierunki filozoficzne: sankhaja, joga, wedanta.To tak w skrócie, a o Hare Krisznie napisze później, nie mam niestety pod ręką materiałów.pozdrawiamsammy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka