Dodaj do ulubionych

Chcialabym zapomniec...

IP: *.* 21.03.02, 20:51
Moj problem polega na tym ze nie potrafie zapomniec o bardzo przykrym zdarzeniu jakie mialo miejsce w zeszloroczne wakacje.Zaczne od poczatku:Wyjechalam na wakacje z moja wowczas ponad poltora roczna coreczka nad morze do znajomych mojego meza.Moj maz juz tam byl i mieszkal u nich wlasciwie od poczatku wakacji poniewaz pracuje sezonowo (lipiec-sierpien)nad morzem.Ja mialam dojechac gdy interes sie juz rozkreci.Strasznie tesknilam za mezem i nie moglam doczekac sie wyjazdu.Gdy przyjechalam bylo naprawde sympatycznie.Ale problem tkwil w tym ze ci znajomi mojego meza nie maja dziecka i moja coreczka troche ich denerwowala bo budzila sie przewaznie optred godz 7 i glosno plakala naprawde do dzis nie wiem dladzcego moze zmiana klimatu spowodowala bol brzuszka moze ,moze inne jedzenie a moze plakala ze nie jest u siebie nie wiem...Wkazdym badz oboje z mezem razie wstawalismy razem z i nia ubieralismy sie i szlismy w plener na sniadanko i spacerek i inne atrakcje.Maz zaczynal prace kolo godziny 12 a o tej porze ja z mala wracalam do domu na spanie.Mala spala przewaznie 2 godziny pozniej dawalam jej obiadek i szlam nad morze albo do meza.Wieczory spedzalismy w domu na gotowaniu i ogladaniu tv.Mala zasypiala kolo godz 22.Pewnego wieczoru znajoma meza upila sie i zaczela mnie obrazac przy mezu(ona jest alkoholiczka i jako mloda dziewczyna chyba w liceum zaszla w ciaze urodzila dziecko ktore oddala...)Zaczela wygadywac ze mnie nie lubi i ze jak jestem w jej domu to ona woli sie wluczyc po miescie niz byc ze mna i zaprzyjazniac sie ze mna, poza tym zaczela wygadywac co to dzieci robia z miloscia (ja w pierwsza noc przenioslam sie z mala do innego pokoju gdzie nie bylo slychac halasow z ulicy wtedy mala spala dluzej...)Wygadywala ze nie podoba jej sie moj swiato poglad (ale wogole ze mna o nim nie rozmawiala i wogole mnie nie zna bo nie miala okazji mnie poznac ...)Zaczela wygadywac ze ona jest dluzej z mezem i ze sie tak kochaja ...a ja swojego zaniedbuje... i czy ja nie widze jakie on ma piekne uda ... i plecy i... ze jest... taki wspanialy ...i tutaj tak wspaniale gotuje a w domu to moze nie gotuje bo nie ma dla kogo...Jak tego sluchalam to tak mnie zatkalo ze nie moglam z siebie slowa wydusic...A moj maz jeszcze zaczol w niektorych sprawach przytakiwac tej pijanej babie ...Nie wyjechalam w ta noc tylko ze wzgledu na dziecko ktore spalo.Cala noc plakalam i rono wyjechalam...Maz jeszcze zostal bo musial zwinac interes ale mieszkal z nimi i jak gdyby nic jadl z nimi kolacyjke...Po tym zdarzeniu wielokrotnie probowalam wyjasnic mu ze nie plakalam dlatego ze ta pijana dziewucha nawygadywala mi takie bzduru ale plakalam bo zachowal sie nie wlasciwie bo mnie nie bronil tylko jej przytakiwal bo mowil ze sama powinnam sie bronic Dlaczego On tak postapilGdy mu otym mowie ze to mnie wciaz boli i ze nie moge zapomniec bo nawet mnie nie przeprosil inie powiedzial ze mimo to JA wciaz jestem dlaniego najwazniejsza i cos w tym stylu...Ilekroc probuje z nim na ten temat porozmawiac to on jest strasznie zdenerwowany i mowi ze najl\\\\epiej by bylo gdybym sobie nozem zrobila rane i dosypala soli...A ja chcialabym zeby mnie mocno przytulil i powiedzial ze straszniezaluje ze tak sie zachowal ...Czy to tak wiele...Ale on tego nie zrobi i tylko sprawia swojim sachowaniem ze to ja czuje sie winna...Z tego powodu mielismy juz wiele awantur ... Jak ja mam zapomniec...
Obserwuj wątek
    • Gość: Hermiona Re: Chcialabym zapomniec... IP: *.* 21.03.02, 22:35
      Nie wiem, jak skomentować to, co opowiedziałaś - jest to bardzo, bardzo smutne. Ja też byłam kiedyś w podobnej sytuacji, chociaz nikt nie był tam pijany, ale mój mąż również nie potafił stanąć po mojej stronie.Piszesz, że tak naprawdę potrzebujesz Jego ciepła, przytulenia. Krysiu! Nie masz innego wyjścia - musisz sama mu o tym powiedzieć! Mężczyźni to już takie dziwne stworzenia,że rzadko zdarza im się czegoś domyślić. Ty "wyciągasz stare sprawy", a tak naprawdę wołasz "proszę pociesz mnie i przytul", a on niestety widzi tylko to pierwsze - że "rozgrzebujesz" to, czego on się przypuszczalnie wstydzi. Musisz mu to sama wytłumaczyć - powiedzieć, że kiedy tak znęcasz się nad nim i nad sobą, to tak bardzo byś chciała, żeby Cię po prostu pocieszył.Zobaczysz, na pewno go "oświeci", ale jesli tak, to musisz sie juz potem wystrzegać tego tematu i rzeczywiście go nie drążyć. No,i niestety, pewnie porozmawiać o tym, jak należy rozumieć lojalność, bo z pewnością on nie chciałby być kiedyś na Twoim miejscu.Wszystko będzie dobrze!
    • Gość: Siunia Re: Chcialabym zapomniec... IP: *.* 21.03.02, 22:41
      Krysienko.......Poprostu postaraj się zapomniec. BYć może przytakiwał, dla świetego spokoju. Bo pocóz dyskutowac z pijaną babą?A być może On przechodzi jakis kryzys i nie jest zadowolony z życia jakie prowadzi. Może jest mu za dobrze i niedocenia tego co ma. Niektórym ludziom w głowach sie przewraca - nie tylko mężczynom, ale i kobietom, róznie bywa.....Byc może pomoc ze strony jakiejs poradni małżeńskiej byłaby wskazana?Może mimo Twoich starań on uważa, że jednak za mało czasu mu poświęcasz. Zapytaj go o to. Jeszcze spróbuj porozmawiac z nim. Nie wyjaśniaj, tylko zadaj konkretne pytania. Takie, jakie padły stwierdzenia z ust tego babsztyla? Może to Ci pomoże.Ja...no cóz....... jedyne co moge, to trzymac za Ciebie kciuki. Będę z Toba myślami i wspierac Cie na odległość.Trzymaj sie dzielnie.A może jestes poprostu zbyt wraz;liwa? Może cos nie tak zrozumiałas? Może i teraz ,że tak długo to tkwi w Tobie , źle równiez odbierasz słowa swojego męża?A może poprostu ............Tych "może" jest zbyt wiele.Postaraj sie to wyjaśnic.Uszy do góry, bądź dobrej mysliPozdrawiam i przesyłam gorące uściski dla Twojego zbolałego serduszka- Siunia ( łącząca sie z Toba w bólu)Ps. ale ja tez bym to tak długo rozpamietywała.....
      • Gość: Ryba Re: Chcialabym zapomniec... IP: *.* 21.03.02, 22:59
        A ja uwazam ze rady typu : powinnas zapomniec... - sa nie do przyjecia.Takie rzeczy pozostawione beda ciezarem i ktoregos dnia powroca z wielka sila...Powinnas wyjasnic ta sprawe, a jesli nawet jak piszesz maz nie jest w stanie o tym rozmawiac to napisz do niego list, e-mail... Zaznacz, ze to dla Ciebie bardzo wazne i rzadasz odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytania i zmiany w jego postepowaniu...Zycze powodzenia.
        • Gość: Siunia Re: Chcialabym zapomniec...- sprostowanie poprzedniej wypowiedzi IP: *.* 21.03.02, 23:09
          postaraj sie zapomniec - miałam na mysli słowa tej kobiety.A wynika to z tego, że brałam czynny udział w tej rozmowie z Krysia pewnego wieczoru na chat-cie- Siunia
          • Gość: feratu Re: Chcialabym zapomniec...- sprostowanie poprzedniej wypowiedzi IP: *.* 21.03.02, 23:48
            Krysiu – na początku chciałabym ci powiedzieć, że jest mi przykro za to co Ci się przydarzyło. Sama stanęłam kiedyś w sytuacji kiedy to kobieta, która nie miała o mnie zupełnego pojęcia powiedziała mi wiele złego i wiele przykrego prosto w oczy (nie była pijana). Wtedy także był przy mnie ukochany mężczyzna, który niestety mi nie pomógł, nie wybronił. Przeszłam przez tę sytuację sama, tak jak Ty. Co mogę Ci doradzić? Hm.. Przede wszystkim powiem naucz się z tym żyć, z tym, że czasami ludzie oceniają nas tak jakbyśmy nie chcieli, po drugie pamiętaj o tym, że nie zawsze możesz liczyć na innych, ale zawsze możesz liczyć na siebie, bo to siebie znasz najlepiej!!! Ja przebaczyłam tamtej osobie te straszne słowa wypowiedziane w moim kierunku. Doszłam do wniosku, że ona i tak sobie z tego nic nie robi, a ja to złe uczucie w sobie pielęgnuję, także żale, co doprowadza mnie do frustracji i ogólnego smutku. Czyli nie tylko ona mnie skrzywdziła, ale z czasem ja sama zaczęłam to robić, także pretensjami do swojego mężczyzny. Warto żebyś porozmawiała ze swoim mężem, ale bez żali i pretensji i wypominania. Powiedź mu tylko, że czasami oczekujesz od niego wsparcia i lojalności, że czujesz się wtedy kochana i ważna, gdy publicznie Cię popiera i Ci pomaga. Powiedź mu, jak widzisz w przyszłości podobne sytuację, powiedź mu, że jest dla Ciebie ważne jego zdania i oczekujesz szczerości w takich sytuacjach. Uszy i nosek do góry Krysiu i powodzenia życzę. Mocno ściskam – Feratu :-)
          • Gość: KrysiaW Re: Chcialabym zapomniec...- sprostowanie poprzedniej wypowiedzi IP: *.* 22.03.02, 00:11
            Kochane strasznie wam dziekuje za slowa otuchy .Moze sam fakt podzielenia sie tym zdarzeniem sprawil mi pewna ulge...Ale sek w tym ze ja naprawde nie umie rozmawiac na ten temat z moim mezem ... On musi czesciowo utrzymywac kontakty z tymi ludzmi gdyz oni dla nas pracuja a ja zarzadalam zerwania kontaktow nawet zawodowych...On patrzy na mnie z politowaniem i puka sie w czolo...Co jest dla mnie bardzo przykre.Zreszta ta historia jest troche bardziej skomplikowana...On planowal wyjazd z nimi w celach zarobkowych do Hiszpani a ja bylam temu od poczatku przeciwna ...Poniweaz nie wyobrazalam sobie zycia tam przez pol roku z tymi ludzmi a tak poza tym chcialam zeby maz najpierw ze mna ustalil szczegoly co do wyjazdu i wogole...A tymczasem ta dziewucha powyzywala mnie od nienormalnych i glupich ze nie chce tam jechac i ze oni sobie w trojke pojada i ze sie tam urzadza a ja bede sobie gnila w tym swoim domku.Zaznaczam ze nigdy u nas nie byla i nie ma pojecia jak mieszkamy.A mamy ladne mieszkanie i fajnych tesciow ktorzy nam duzo pomagaja (ale mieszkaja osobno)Zreszta to nie wazne . Chodzi o postawe mojego meza !!! Jak on mogl sie tak zachowac!!!!Pozwolic zeby ta baba mowila do mnie w ten sposob...Ona planuje sobie zycie razem z moim mezem a on nic...poprostu nic...Owszem po ogromnej (kolejnej zreszta) awanturze powiedzial ze ta dziewucha jest spalona i juz nie planuje wyjazdu z nimi ale te wspomnienia strasznie mnie bola i obawiam sie troche meza ..Paza tym moj maz to naprawde fajny facet i nigdy nie wyobrazalam sobie ze moglabym byc zona innego...ale ciagle to we mnie siedzi ten brak lojalnosci w stosunku do najbliszej osoby...Zjednej strony ciesze sie z tego doswiadczenia a z drugiej zaluje ze wogole tam pojechalam ze dalam sie namowic na wyjazd do ludzi ktorych nie znalam ich nie polubilam a wrecz znienawidzilam ... A moze to ja jestem wredna i pamietliwa i zolzowata ze nie potrawie zapomniec i ot tak wybaczyc ... :(.A poza tym teksty typu "narobili dzieci i nie potrafia wychowac "tez byly godne pozalowania .Ja przynajmniej podjelam ten trod a ona swoje poprostu oddala ...Tak wlasnie chcialam jej powiedziec ale nie mnie osodzac co ja zreszta bede z pijana dyskutowac ...chodzi o postowe mojego meza...Smutna Krysia :hello:
            • Gość: feratu Re: Chcialabym zapomniec... IP: *.* 22.03.02, 00:19
              Wiem Krysiu, że jest Ci ciężko to widać w każdym Twoim słowie. Hm.. Ale chyba nie bolą Ciebie słowa tamtej kobiety, tylko postawa męża. Więc spróbuj z nim o tym szczerze porozmawiać. Powiedź mu co Ciebie zabolało i jak chciałabyś, żeby wyglądały Wasze relacje oraz że chcesz być ważna i mieć możliwość swojego zdania i podejmowania decyzji w Waszym wspólnym życiu. To przecież normalne. Też musiałam o to powalczyć w swoim związku, bo doszło by do tego, że oprócz zakupu pralki, odkurzacza mój Luby kupił by bez moje zgody, a nawet bez informowania mnie o tym, samochód. Heh, to faceci, oni zawsze chcieli o sobie decydować :-) Nie zabraniaj mu wyjazdów, bo jak się komuś czegoś zabrania, to się wtedy bardziej tego chce. A co do tej kobiety.. Hm.. Nie wiem czemu, ale myślę, że warto na nią uważać. Może nie mieć dobrych zamiarów wobec Twojego męża. Sama chyba nie wiele osiągnęła w życiu, więc może zechce wyciągnąć łapki po Twoje szczęście - męża. Buziak. Feratu :-)
            • Gość: Hermiona Re: Chcialabym zapomniec...- sprostowanie poprzedniej wypowiedzi IP: *.* 22.03.02, 12:18
              Krysiu, piszesz,że nie umiesz z nim o tym rozmawiać, ale wiesz, że on powinien wiedzieć o tym, co nie daje Ci spokoju. A może...napisz do niego? Tzn. to wszystko, co Cię tak gnębi, przelej na papier - w czasie rozmowy oboje możecie być zbyt zdenerwowani, żeby wysłuchać swoich racji, a list on sobie może przemyśleć, a i Ty być może wyrazisz to jaśniej. I powiedz mu, jakie masz obawy co do tej dziewczyny, w końcu to Ty masz kobiecą intuicję, a on może sobie nie zdawać z niczego sprawy. I wydaje mi się, że powinien odbyć rozmowę z tymi swoimi współpracownikami na temat tego, co sie stało, żeby wyraźnie zaznaczyć, gdzie jest granica między wspólną pracą, a wtrącaniem się do cudzego życia. Zwłaszcza (pomijając nawet zachowanie tej dziewczyny),że "bratanie się" z takimi ludźmi może nie wyjść mu na dobre, ani w interesach, ani w życiu osobistym.
    • Gość: 888 Re: Chcialabym...a może przemiana...? IP: *.* 22.03.02, 12:03
      Powiem ci, że ja jestem taka sama jak ty i też przeżywam takie sytuacje. Poradzę ci to czego życzyłabym również sobie i nad czym ostatnio pracuję(komuś zawsze lepiej się radzi! :) )Nie zwracania uwagi na takich ludzi jak ta dziewczyna, bo im właśnie o to chodzi, żeby zatruć ci życie i cieszą się gdy to przeżywasz! Ja myślę, że ona jest najzwyczajniej w świecie zazdrosna! Zazdrosna o twoje szczęście, dziecko, a przede wszystkim męża! Moja rada: podnieś głowę i nie odchodż w cień! Pokaż kto tu rządzi ,nie poddawaj się, bo jej o to chodzi! Nie rezygnuj z kontaktów, wręcz przeciwnie jej na złość paraduj przed nią (to ci na pewno pomoże lepiej niż zadręczanie się w samotności!) Tak już jest niestety, że ludzie cieszą się z twoich niepowodzeń i uważam że nie powinnaś dawać takiej su.... satysfakcji! :gun:A poza tym pilnuj męża! Łatwo się zatracić w tym wszystkim i potem się zastanawiamy gdzie i kiedy popełniłyśmy błąd.Kiedy mąż zauważy tą przemianę( a na pewno zauważy!)sam będzie chciał z tobą porozmawiać (sprawdziłam to na sobie!). Myśl o sobie pozytywnie, broń Boże nie zacznij wierzyć w to co ci powiedziała ona! Powodzenia, trzymam kciuki za przemianę! Selina mama Madzi
      • Gość: Ryba Re: Chcialabym...a może przemiana...? IP: *.* 22.03.02, 15:09
        Tak na chlopski rozum : idziesz z mezem po ulicy i jakas nieznajoma pijaczka wyzywa Cie od najgorszych.Jak myslisz co on by zrobil ?1) Jezeli by Cie obronil i w przeszlosci zawsze Cie bronil przed niezyczliwymi Tobie ludzmi to znaczy ze w przypadku owej kobiety z ktora pracuje ma jakies uklady o ktorych moze nie wiesz...Nie chce Ci nic sugerowac ale sam fakt ze trudno mu o tym rozmawiac mowi sam za siebie. Gdyby nie mial sobie nic do zarzucenia nie sadze ze unikalby tego tematu.Radzilabym Ci uwazac bo sytuacje nie jest normalna.Moge jeszcze zrozumiec, ze nie chcial dyskutowac w chwili kiedy byla pijana ale w glowie sie nie miesci, ze Twoj maz w momencie kiedy owa kobieta wytrzezwiala nie wymagal od niej zeby Cie przeprosila ! Brak mi slow...2) Drugi przypadek to ze by Cie wogle nie bronil, a w przeszlosci juz wiele razy zauwazylas tego typu zachowanie ze strony Twojego meza. Regula - kazdy broni samego siebie. Wbrew pozorom tacy ludzie istnieja...A wiec on tak ma, a Twoje rozmowy na ten temat daja mu poczucie winy i dlatego ich unika. Powinnas sprobowac zakceptowac go takim jaki jest...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka