Gość: moniśka
IP: *.*
26.06.02, 10:51
Witam!Od niedawna odkryłam eDziecko, tak sobie czytam i jestem zachwycona przyjazną atmosferą między eMamami. Chciałam się z Wami podzielić pewnymi refleksjami po powrocie z półtorarocznego urlopu wychowawczego do pracy. A zresztą, można to zawrzeć w kilku słowach: wolałabym być w domu z moim dzieckiem. Gdy siedziałam w domu, mimo tego, że byłam zadowolona, że jesteśmy razem całe dnie, czegoś mi brakowało. Miałam często do męża pretensje,że późno wraca do domu, że siedzę całymi dniami jak w klatce etc. Myślę, że więszość z Was to zna. Nie powiem, żebym na skrzydłach wracała do pracy, ale ze względów finansowych trzeba było - nowe mieszkanie, chciało się jakoś fajnie urządzić, a z jednej pensji (takiej średniej) i kredytów nie bardzo było można. Znalazłam najlepszą nianię pod słońcem - moją własną siostrę. I spokojnie mogę pracować. Tyle tylko, że mam straszne wyrzuty sumienia, że widzę się z dzieckiem kilka godzin dziennie, z których jeszcze muszę wygospodarować czas na posprzątanie, pozmywanie, pranie itd. I co rano słyszę to samo: "Mamusiu, nie idź do placy, ploszę cię" Gdy tak położę na szali z jednej strony czas przebywania z małą, a z drugiej - jako taki komfort finansowy, to, że mogę jej zapewnić przyzwoite jedzenie, ubranka, zabawki... to szala przechyla się w pierwszą stronę. Wiem jednak, jak jest trudno zarządzać domem, gdy jest niewiele funduszy. Coraz bardziej dorastam do decyzji o drugim dziecku. Ale boję się, jak dam sobie sama radę z dwójką dzieci, bo mąż całymi dniami pracuje, a obie babcie są ok. 100 km od Warszawy. Chciałabym, aby między Zuzią (2,4 l.), a jej potencjalnym rodzeństwem nie było zbyt dużej różnicy wieku. Jeszcze rok temu jak pomyślałabym, że mogę być w ciąży, byłabym przerażona. A teraz z rozczuleniem patrzę na te małe bąble w głębokich wózeczkach. To chyba odzywa się "drugi" instynkt macierzyński? Jak myślicie? Czy Wy też macie takie przemyślenia? Trochę to chaotycznie ujęłam, ale dokładnie taki mam zamęt, jak o tym wszystkim myślę. Mam nadzieję, że zrozumiecie, o co mi chodziło. Pozdrawiam Was i Wasze DzieciaczkiMonika