Gość: skubi21
IP: *.*
15.07.02, 09:25
Witam wszystkich,chciałabym się wyżalić - pisząc przeżycia z ostatniego weekendu...W piątek mój synek był bardzo marudny, płakał, gorączka 38,7.,ogólnie katastrofa - piątkowe popołudnie ,co robić?Pojechałam do przychodni - lekarz stwierdza zapalenie nerek lub układu moczowego ???, po za gorączką nie miał objawów żadnie choroby ( przechodził właśnie bolesne ząbkowanie ) a że mamusia nadgorliwa poszła do lekarza... Dostaliśmy skierowanie do szpitala na badania moczu i krwi....Pojechaliśmy na ul.Działdowską w Warszawie: badania wyszły wspaniale, dziecko zdrowe ale boleśnie ząbkuje.Szczęśliwi wracamy do domku....O sobotniej nocy nawet nie wspomnę - może tylko tyle,że nikt nie spał...W niedzielę jeszcze lepiej: malutki cały zapuchnięty jakby miał świnkę: co robimy? jedziemy jeszcze raz do szpitala.Ponownie Działdowska z tą różnicą,że inny lekarz po oględzinach stwierdza, iż sununio jest bardzo chory ( ząbkowanie swoją drogą )ma zapalenie gardła, jamy ustnej itd... ANTYBIOTYK - takie zalecenie lekarza, żaden syrop nie pomoże.......Dodam jeszcze, że Pani Doktor była bardzo zdenerwowana ponieważ przerwaliśmy chyba piękne sny ( wyglądała na zaspaną , a może ten upał? ), pomijam sugestie pielęgniarek - bez skierowania?.Co dalej?Jedziemy do kolejnego szpitala, tym razem Instytut Matki i Dziecka ul. Kasprzaka...Po oględzinach dziecko zdrowiusieńkie,żadnej choroby.Nie wierzę i proszę o konsultację z innym lekarzem. Zgoda ale muszę zapłacić za wizytę.Ok nie ma sprawy - bo przecież bez skierowania, wszystko rozumiem...Po zapłaceniu przychodzi Pani Docent bardzo dokładnie bada naszego maluszka i co stwierdza:dziecko zdrowiuśkie, nic mu nie jest ( dostałam to nawet na piśmie ). Patrzy na nas jak na przybyszy z obcej planety: gardło czyściutkie owszem dziecko opuchnięte bo... wychodzą mu CZTERY ząbki, wszystkie chcą wyjść razem, żeby jeszcz jeden za drugim.nie, nie, nie, wszystkie razem.Zdziwiona pyta dlaczego nie wierzymy, opowiadam o innym szpitalu i antybiotyku......Słuchajcie katastrofa i jak tu wierzyć lekarzom?Mój małżonek na co dzień opanowany chciał jechać spowrotem na Działdowską i pobić lekarkę, przez którą tyle przerzyliśmy.( przy okazji miałam lekcję poglądową -jaki to mój ślubny wrażliwy itd...)Przpraszam za błędy, za to że może piszę niestylistycznie itd. ale jest mi lżej na serduchu więc chyba ty jest najważniejsze.Pozdrawiam serdecznie,Mama Kubusia 13 miesięcy.