Dodaj do ulubionych

pokłóciłam się z mężem, no nie....

01.12.06, 07:49
tak dalejj być nie może. Pokłóciłam się bo poprosiłam go o to żeby wziął
wolne 2 dni na dziecko.Przeciez tak nie może być. Do lekarza mnie nie przyjmą
z dzieckiem, ostatnio tak było, ze mnie wyrzucił ginekolog
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=53101578
badania krwii i usg chyba tez nie za bardzo z dzieckiem, jktóre jest bardzo
żywe. No wkurzył mnie, powiedział ze koleedzy wzięli wolne i on już nie
weźmie.No przepraszam, co mnei koledzy interesują, mnie boli tak bardzo
brzuch w dole, ze nie moge już wytrzymac, do szpitala na pstry dyżur chciałam
jechac ale z dzieckiem?
Obserwuj wątek
    • karolcia111 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 07:54
      dziwny ten Twój mąż.. Nie masz kogoś kto mógłby zostać z dzieckiem? jakas
      koleżanka , sąsiadka?
      • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 07:56
        karolcia111 napisała:

        > dziwny ten Twój mąż.. Nie masz kogoś kto mógłby zostać z dzieckiem? jakas
        > koleżanka , sąsiadka?



        no właśnie nie.
    • edorka1 W jakim wieku jest Twoje dziecko???? 01.12.06, 07:57

      • karolcia111 Re: W jakim wieku jest Twoje dziecko???? 01.12.06, 08:02
        to nastepnym razem powiedz że nie jesteś samotną matką i nie masz z kim dziecka
        zostawić. Nie daj sie zbyć. zdrowie ważniejsze.
      • mamaszymka12 Re: W jakim wieku jest Twoje dziecko???? 01.12.06, 08:05
        edorka1 napisała:

        >
        2 lata i 10 miesięcy
    • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:05
      a ile ma to Twoje dziecko?.Bo jakos ciężko Ci się zorganizować.Wybacz,ale jak
      dla mnie mnożysz wątki na ten sam temat.Nie może mieć wolnego w pracy.Co w tym
      dziwnego.U mojego w pracy tez z dnia na dzień nie da rady.
      Jakby mnie bolał brzuch i od tylu dni nie miałabym okresu,zamiast siedzięc na
      forum juz dawno bym miała załatwione badania i lekarza z dzieckiem na ręku.
      • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:06
        marta76 napisała:

        > a ile ma to Twoje dziecko?.Bo jakos ciężko Ci się zorganizować.Wybacz,ale jak
        > dla mnie mnożysz wątki na ten sam temat.Nie może mieć wolnego w pracy.Co w tym
        > dziwnego.U mojego w pracy tez z dnia na dzień nie da rady.
        > Jakby mnie bolał brzuch i od tylu dni nie miałabym okresu,zamiast siedzięc na
        > forum juz dawno bym miała załatwione badania i lekarza z dzieckiem na ręku.



        wszystko robię, dlaczego mi nie wierzycie, mąż pracuje do 23 od samego rana.
        nie ma szans żeby bez dnia wolnego mi pomógł.
        • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:09
          to akurat rozumiem ,bo jak Młody był malutki mąż tak samo pracował.Nie masz w
          swojej okolicy rodziny?Zresztą przecież na badania może dziecko iść z Tobą.Ja
          nie widze problemu.U lekarza juz byłaś po skierowanie skoro chcesz iśc na badania?
          • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:11
            marta76 napisała:

            > to akurat rozumiem ,bo jak Młody był malutki mąż tak samo pracował.Nie masz w
            > swojej okolicy rodziny?Zresztą przecież na badania może dziecko iść z Tobą.Ja
            > nie widze problemu.U lekarza juz byłaś po skierowanie skoro chcesz iśc na
            badan
            > ia?



            temat odbiegł. Do lekarza nie mogę też iśc z dzieckiem, bo będzie to samo, co
            było. A więc i wizyta i badania musza byc wtedy kiedy mąz będzie miał wolne,
            rozumiesz? prosze cię zrozum, Mnie nigdy nie bolał tak brzuch, jestem wrakiem
            od kilkunastu dni.
        • ochotka69 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:12
          A może poprosić zaprzyjaźnioną sąsiadke, koleżanke? Naprawde nikogo nie masz?
          Napewno coś da się wymyślić. Trzymaj się.
          • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:14
            Nie nie rozumiem.Nie rób z siebie ofiary.Do tamtego gina i tak juz nie pójdziesz
            bo nie ma miejsc.W Warszawie masz multum do wyboru prywatnych.Chyba 60 albo 100
            zł możesz z racji bólu i podbramkowej sytuacji wysupłać z budżetu.Pójść do
            lekarza z dzieckiem i powiedzieć,że nie masz innego wyjścia.Koniec.
            • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:17
              marta76 napisała:

              > Nie nie rozumiem.Nie rób z siebie ofiary.Do tamtego gina i tak juz nie
              pójdzies
              > z
              > bo nie ma miejsc.W Warszawie masz multum do wyboru prywatnych.Chyba 60 albo
              100
              > zł możesz z racji bólu i podbramkowej sytuacji wysupłać z budżetu.Pójść do
              > lekarza z dzieckiem i powiedzieć,że nie masz innego wyjścia.Koniec.



              marta daj mi spokuj.juz pisałam, gdybyś sledział wątki to byś wiedziała.
              Przecież ja mogę nawet o północy jak wróci mąz iśc do lekarza prywatnego. Ok,
              zpaąłcę te 60 zł ale jak mi zleci badania to juz państwowo nie pójdę z tym
              skierowaniem, zrozum. W tej chwili nie moge nawet zapłacic tych 60 zł bo jestem
              przed wypłatą. A badania na wszystkie hormony, jakie lekarz inny wymieniał to
              koszt od 300 zł powyżej.
              • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:19
                sama się sobie dziwię,ale śledze te wątki.Miałaś z tego co wiem iść do lekarza
                pierwszego kontaktu i tam spytać o badania.Nie wiem kiedy dostajesz pensję,ale
                zadzwoń od razu ,żeby sie umowic do ginekologa,bo potem moze nie byc miejsc.Nie
                masz znajomych rodziny w Warszawie,którzy pożyczyliby te 100 zł?
                • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:22
                  nie chcę pożyczać, bo tego nigdy nie robię.
                  • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:25
                    Mam w takim razie nadzieję,że nic poważnego z Twoim zdrowiem sie nie dzieje,bo z
                    takim nastawieniem trafisz do lekarza jak Młody pójdzie do szkoły.
                    Jak dla mnie:
                    Pożyczenie pieniędzy w podbramkowej sytuacji,kiedy chodzi o zdrowie to nie
                    wstyd(tez tego nie robię,ale potrafię sobie wyobrazić taka sytuację)
                    Pójście z dzieckiem (jeżeli nie mam Go z kim zostawić )do lekarza ,badani,uważam
                    za normalne.
            • ewcialinka marta76 01.12.06, 11:56
              powinnas zrozumiec ze przede wszystkim nie z każdym dzieckiem da się wejśc do
              lekarza..nie każde usiądzei grzecznie na krzesle i będzie czkeać...sa dzici
              które nie usiedza na miejscu..zaraz cos będa oglądac..dotykac moga tam tylko
              przeszkadzać..i trzeba to zrozumiec tym bardziej ze dziecko ma prawie 3 latka
              wkurzają mnie takie teksty jak twoje..chyba normalne że jakby dziewczyna mogła
              spokojnie wejśc do lekarza to by poszła z dzieckiem nie robiąc z tego problemu
              prawda???
              • mamaszymka12 Re: marta76 01.12.06, 12:02
                moje dziecko jest żywe, wszedzie wejdzie, na miejscu nie usiedzi. Wiem ze to
                męka pańska iś cdo lekarza z nim, wybrałam się ostatnio, zostałąm wypędzona w
                drzwiach. Ale wiem ze raczej cieżko by było na badaniu. Jak byłam kiedys po
                receptę to synek(2 latka) podbiegł do fotela i zaczął wchodzic.
                • sara.24 Re: marta76 01.12.06, 12:10
                  Skoro pójście z dzieckiem dla Ciebie odpada, to czy naprawde tak trudno jest
                  znaleźć kogoś do opieki nad dzieckiem na czas pójścia do lekarza? Czy
                  trudniejsze jest zostawienie dziecka ze znajomą osobą czy opiekunką niż
                  szukanie rady na forum i przyjmowanie pomocy od kogoś obcego?
        • edorka1 No więc może przedszkole????. 01.12.06, 08:14
          Mam synka niemal w tym wieku - na 4 godzinny dziennie spokojnie móglby iść do przedszkola. Bez posiłków to jest gratis. A te cztery godziny wystarczy na załatwienie wielu spraw.W naszym przedszkolu jest grupa dla takich maluchów i w wielu przedszkolach jest.
          • mamaszymka12 Re: No więc może przedszkole????. 01.12.06, 08:15
            edorka1 napisała:

            > Mam synka niemal w tym wieku - na 4 godzinny dziennie spokojnie móglby iść do
            p
            > rzedszkola. Bez posiłków to jest gratis. A te cztery godziny wystarczy na
            załat
            > wienie wielu spraw.W naszym przedszkolu jest grupa dla takich maluchów i w
            wiel
            > u przedszkolach jest.


            tak słysząłam o tym ,już się pytałam w sierpniu o to, ale u nas sa 3
            przedszkola na dzielnicy i żadne nie stosuje się do tego, a więc odpada.
            • edorka1 A rozmawiałaś ???? 01.12.06, 08:18
              Bo z tym to jest tak, ze nie chcą na początku września a w listopadzie jak się pogada z dyrekcją, wytłumaczy w czym rzecz i ładnie uśmiechnie okazuje się, że problemu nie ma. Może trzeba po prostu porozmawiać i poprosić????
              • mamaszymka12 Re: A rozmawiałaś ???? 01.12.06, 08:19
                edorka1 napisała:

                > Bo z tym to jest tak, ze nie chcą na początku września a w listopadzie jak
                się
                > pogada z dyrekcją, wytłumaczy w czym rzecz i ładnie uśmiechnie okazuje się,
                że
                > problemu nie ma. Może trzeba po prostu porozmawiać i poprosić????


                kochana ja dzwonię przynajmniej raz w mieisącu do przedszkoli, nie ma i
                koniec.Bo ja padam na pysk, wszędzie z dzieckie chodzic, nie do pomyślenia.
                • edorka1 Kobieto przesadzasz!!!! 01.12.06, 08:24
                  ja łaziłam z dwójką z róznicą 22 miesięcy niemal wszędzie - do urzędów, skarbówki, ZUS. Jeździłam tramwajami bo samochód musi mieć mąz w pracy. Teraz łażę z jednym niespełna trzylatkiem. I zyje załatwiam i dobrze się mam. Oczywiscie lekarz to jest trudne i z dzieckiem bywa niewykonalne.
                  Przedszkole to dobre wyjście.
                  Ale do przedszkola TRZEBA IŚĆ porozmawiać żeby załatwić.Więc IDZ!!!!!
                  • mamaszymka12 Re: Kobieto przesadzasz!!!! 01.12.06, 08:25
                    edorka1 napisała:

                    > ja łaziłam z dwójką z róznicą 22 miesięcy niemal wszędzie - do urzędów,
                    skarbów
                    > ki, ZUS. Jeździłam tramwajami bo samochód musi mieć mąz w pracy. Teraz łażę z
                    j
                    > ednym niespełna trzylatkiem. I zyje załatwiam i dobrze się mam. Oczywiscie
                    leka
                    > rz to jest trudne i z dzieckiem bywa niewykonalne.
                    > Przedszkole to dobre wyjście.
                    > Ale do przedszkola TRZEBA IŚĆ porozmawiać żeby załatwić.Więc IDZ!!!!!


                    ale co przesadzam? przecież chodze wszędzie ze swoim dzieckiem, i pogodziłam
                    sie z tym, to ty przesadzasz
                    • edorka1 No to IDŹ do przedszkola 01.12.06, 08:31
                      pogadaj z panią dyrektor, poproś, wytłumacz. Wiem z doświadczenia że przez telefon nie ma szans tego załatwić. Ale na miejscu owszem. Wiem bo w zeszłym roku moja córka wskoczyła do przedszkola w kwietniu i tez ponoć się nie dało. A na miejscu okazało się że się da. Poszłam, poprosiłam, załatwiłam smile)). Spróbuj, może się uda.
    • cesarus Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:10
      a skąd jesteś?
      • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:11
        cesarus napisała:

        > a skąd jesteś?
        z warszawy
    • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:18
      ROZUMIENICIE, ZE JUŻ NIE MAM NIKOGO, MĄZ JEST OSTATNIĄ OSOBA KTÓRA POWINNA MI
      POMÓC, NIE MAM NIKOGO POD RĘKĄ, DZIECKO NIE BĘDĘ CIĄGNEŁA DO LEKARZA, BO NIE
      POTRZEBNIE TYLKO TAM POJDĘ.
      • kalina_p rany kota, kobieto!!! 01.12.06, 09:14
        to wysupłaj 30 zl i wynajmij opiekunke na 3-4 godziny.
        Jezu, żebym ja miala takie problemy...
        tez siedze z dzieckiem, tez wszędzie z tym dzieckiem łażę ale nie wyobrazam
        sobie, zeby mnie cos o paru tygodni bolało i żebym nie mogła iść na
        badania...bo nie. Bo to twoje wymysły, tylko i wyłącznie.
        Opiekunke wynajmij, do PRYWATNEGO przedszkola zaprowadz na te kilka godzin,
        zapłacisz tez pewnie kolo 40 zł.
      • magi104 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 09:49
        mamaszymka12 napisała:

        > ROZUMIENICIE, ZE JUŻ NIE MAM NIKOGO, MĄZ JEST OSTATNIĄ OSOBA KTÓRA POWINNA MI
        > POMÓC,

        A nie pierwszą????
    • michasia24 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:21
      no ale to co ty chcesz? mamy ci współczuc, łezkę puśić, czy co?
      • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:22
        michasia24 napisała:

        > no ale to co ty chcesz? mamy ci współczuc, łezkę puśić, czy co?
        michasia od ciebie nie chce nic.
        • michasia24 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:24
          a mam wrazenie ze tego ci potrzeba
        • karolcia111 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:25
          albo jesteś tak nieraradna życiowo, albo to wielka ściema. Czego oczekujesz , że
          któraś z nas zostanie z Twoim dzieckiem? równie dobrze może z nim zostać
          sąsiadka.Tak samo obca osoba jak my.
          • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:27
            karolcia111 napisała:

            > albo jesteś tak nieraradna życiowo, albo to wielka ściema. Czego oczekujesz ,
            ż
            > e
            > któraś z nas zostanie z Twoim dzieckiem? równie dobrze może z nim zostać
            > sąsiadka.Tak samo obca osoba jak my.


            jestem niezaradna i koniec, widze z enie ma z kim gadac, chciałam tlyko
            napisac, jak mozgę liczyc na swojego męza.Moze to on nie zaradny. Są sprawy
            gdzi echodzi sie samemu. można powiedizeć ze seks przy dziecku tez powinien
            być, bo co zrobić z dzieckiem? tak samo i inne sprawy.
            • karolcia111 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:32
              No a co robisz ż dzieckiem jak się kochasz z mężem? no chyba dziecko śpi tak?
              czy może szukasz dla niego opieki?
              • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:34
                karolcia111 napisała:

                > No a co robisz ż dzieckiem jak się kochasz z mężem? no chyba dziecko śpi tak?
                > czy może szukasz dla niego opieki?


                noie kocham się bo nie mam co zrobic z dzieckiem, a kiedy śpi to ja tez śpię.
                • karolcia111 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:39
                  oj kobieto, widze że tk cię ten brzuch boli że tylko przy kompie masz siłe siedzieć
                • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:39
                  mamaszymka12 napisała:

                  > karolcia111 napisała:
                  >
                  > > No a co robisz ż dzieckiem jak się kochasz z mężem? no chyba dziecko śpi
                  > tak?
                  > > czy może szukasz dla niego opieki?
                  >
                  >
                  > noie kocham się bo nie mam co zrobic z dzieckiem, a kiedy śpi to ja tez śpię.

                  jeżeli Twoja odpowiedź to nie żart,to ja się wymiękam.
                  • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:45
                    marta76 napisała:

                    > mamaszymka12 napisała:
                    >
                    > > karolcia111 napisała:
                    > >
                    > > > No a co robisz ż dzieckiem jak się kochasz z mężem? no chyba dzieck
                    > o śpi
                    > > tak?
                    > > > czy może szukasz dla niego opieki?
                    > >
                    > >
                    > > noie kocham się bo nie mam co zrobic z dzieckiem, a kiedy śpi to ja tez ś
                    > pię.
                    >
                    > jeżeli Twoja odpowiedź to nie żart,to ja się wymiękam.


                    ale co tutaj wymiękac? ja na seks w środku nocy nie mam ochoty, po cięzkim
                    dniu, tymbardziej mąż, a w dzień zajmuję się dzieckiem, dlaczego wymiękasz, to
                    tym nie rozsmieszasz.
                    • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:48
                      To jest dziecko 3 letnie.Rozumiem,że możesz być zmęczona,ale dziecka nie
                      nosisz,w tym wieku to dzieci samodzielnie przez jakiś czas potrafia się
                      bawić,więc chyba nie jestes na obrotach w 100%.Wydaje mi się,że masz problem,że
                      wszystko podporządkowujesz roli matki.To jest ważne,ale zacznij myśleć o sobie.
    • mamadamianka Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:34
      Ja akurat byłam u lekarza z małym - ale u endokrynologa, laryngologa. Nie
      miałam wówczas z kim zostawić smyka. Mój trzylatek jest żywym maluszkiem.
      Najgorsza jest poczekalnia -musze nieźle sie nawygimnastykowac i wymyślać ,
      żeby w miare usiedział. Natomiast jak wchodze do gabinetu mały siedzi w wózku
      przypiety pasami i wtedy daje mu cos do jedzenia, żeby cicho siedziałsmile
      • bujanna Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:57
        Mysle że niepotrzebnie naskakujecie na dziewczynę, no jak ma iść do ginekologa
        z dzieckiem? Jakos sobie tego nie mogę wyobrazić zę akurat tam zabieracie
        dzieci ze sobą, i co wam lekaz babra w ci..e a dzieciak sie przygląda?
        Do innych lekarzy to owszem i ja chodzilam z dzieciakami a nawet mi sie zdażyło
        na egzaminy zabrać malego jak studiowałam, taka sytuacja i już, i nik nigdy nie
        powiedzial mi złego slowa,
        ale do gina no to wybaczcie!!!
        Co do przeczkoli u mnie tez podobno nie było 5 godzinnych ale jak znajoma
        ponaciskala, to sie znalazlo.
        • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 09:08
          bujanna napisała:

          > Mysle że niepotrzebnie naskakujecie na dziewczynę, no jak ma iść do ginekologa
          > z dzieckiem? Jakos sobie tego nie mogę wyobrazić zę akurat tam zabieracie
          > dzieci ze sobą, i co wam lekaz babra w ci..e a dzieciak sie przygląda?

          Bujana na ten temat wypowiadałysmy się w innych wątkach autorki.Uwierz da się.
        • lola211 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 09:11
          Hmm, ja chadzam do gabinetu, gdzie jest parawan-w czym problem?
    • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 08:50
      Kobiety o wiek się nie pytawink,ale może nie doczytałam w innych wątkach,ile Ty
      masz lat?
    • lola211 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 09:01
      Mnozysz prroblemy.Jakas w ogole nieporadna sie wydajesz, nie umiesz nic
      zalatwic.
    • adsa_21 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 09:21
      wynajmij opiekunke. To chyba jedyne wyjscie.
      • maniusza Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 09:29
        tylko pozazdrościć takich problemów

        swoją drogą ciekawe jak zareagujesz gdy w życiu nie daj Boże pojawią się
        naprawdę powazne problemy?.....
    • iwonapa Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 09:43
      Jesteś zupełnie nie przystosowana do życia. Mieszkasz w wielkim mieście i nie
      możesz nikogo załatwić do dziecka? Są przedszkola, agencje opiekunek, cała masa
      możliwości. Rozumiem, że nie masz rodziny, ale chyba jakieś koleżanki masz? A
      jak nie to chociaż sąsiadkę, albo zaprzyjażnioną mamę, którą spotykasz na
      spacerach, jak chodzisz z dzieckiem. To nie jest sytuacja bez wyjścia, ale ty
      na każdą propozycję masz odpowiedz w stylu: tak, ale...
      Więc co byśmy nie napisały i nie zaproponowały, to odrzucisz
      To czego oczekujesz?
      Wiem, litości i współczucia , i napisania, jakiego to masz wrednego męża
    • edorka1 To są dwie sprawy 01.12.06, 09:51
      pierwsza to to, że faktycznie jeśli juz jest jak jest maż powinien zostać z dzieckiem a Ty do lekarza - to sytuacja wyjątkowa.
      Ale ogólny wniosek jest taki, ze popoadłaś w lekki obłęd. Trzylatek to nie niemowlę - może i do przedszkola iść i jakaś babcia-sąsiadka albo studenka z okolicy na te kilka godzin za parę złotych co jakiś czas, nawet nieregularnie, jest do zorganizowania i to da się zrobić. Ja zdecydowanie stawiałbym na przedszkole - nawet kilka godzin w prywatnym - bo to jednak lepsze dla dziecka w tym wieku. A są jeszcze kluby malucha - gdzie są organizowane za parę groszy zajęcia dla dzieci- u nas działają przy osiedlowych domach kultury, mam też w okolicy taki Klub Katolicki gdzie za kilka - chyba 5 pln dziennie - można zostawić dziecko w czymś w rodzaju przedszkola, a jeśli to kwestia regularnego chodzenia miesiąc w miesiąc, to stawka jest tańsza. I jest sporo takich miejsc- trzeba poszukać, popytać. W miastach jest sporo mozliwości, a jak rozmiem mieszkasz w dużym mieście.
      Ale ty na wszystko masz jedną odpowiedż - NIE DA SIĘ. Wiele rzeczy się da wbrew pozorom, bo wszędzie są ludzie - i w państwowym przedszkolu też. Napisałaś gdzieś powyżej, że pogodziłaś się , że wszędzie musisz chodzić z dzieckiem. Ale rzecz nie w tym, aby się pogodzić, raczej nalezy tak rozplanować rzeczywistość żeby nie zwariować.
    • sylwia06_73 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:03
      Ja ja rozumiem mialam jeszcze gorzej niz mamaszymka bo mojego meza nie bylo w domu nieraz 7 dni!A dziecka nie mialam z kim zostawic bo moje sasiadki to osoby 80 letnie.Rodzicow juz dawno nie mam a tesciowa 95 km od nas i jeszcze nas nienawidzi.Kolezanek tez za bardzo nie mam.Znajoma moich rodzicow jedynie starsza ode mnie o 26 lat.Teraz chwala bogu syn podrosl na tyle ze moze posiedziec pare godzin sam w domu.Gdyby Warszawa byla blizej Katowic to bym sie z kobita skontaktowala i popilnowala dzieciaka chocby na pare chwil pod gabinetem gina.Mam dobry kontakt z dziecmi bo jestem niania do uroczej trojeczki
    • madziaaaa Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:04
      mamoszymka, im dłużej Cię czytam, tym większą mam pewność, ze jesteś trollem.
      A jeśli jakimś cudem nie jesteś, to nie wiem, po co zakładasz te swoje wątki,
      bo i tak negujesz wszystkie rady dziewczym.
    • sara.24 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:11
      Nie za bardzo rozumiem czego oczekuje autorka wątku. Dostała tutaj kilka
      konkretnych rad :
      1. wynajęcie opiekunki na kilka godzin,
      2. poproszenie o pomoc kogoś znajomego- sąsiadka, koleżanka,
      3. pójście z dzieckiem do lekarza, co niejedna z dziewczyn opisywała tu jako
      możliwe i wykonalne,
      4. oddanie dziecka do przedszkola (wiadomo że nie teraz zaraz, tylko
      załatwienie tego kiedy będzie możliwość),
      5. pójście do prywatnego lekarza jeśli na punkt 3 żaden państwowy lekarz nie
      chciał się zgodzić,
      6. pożyczenie pieniędzy jeśli na punkt 5 ich brakuje.
      Żadna z tych rad Jej nie odpowiada, każdy jest podobno niemożliwa do
      zrealizowania.
      • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:20
        ja nie oczekuję nic od was. Napisałam ze niemogze mi pomóc mąż, inne nie
        wchodza w grę.
        • sara.24 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:27
          To, że mąż nie może Ci pomóc to jedno. Tu jest problem w tym czy naprawdę nie
          może bo ma ciężką sytaucję w pracy czy nie chce. Skoro inni koledzy wzięli,
          widać że firma nie robi specjalnych trudności ojcom w tym temacie. Może
          powinnaś z nim jeszcze raz o tym porozmawiać.
          Zakładając jednak, że mężowi nie uda się wziąć wolnego, to jak odrzucisz inne
          możliwości, nie wiedzieć czemu, to będziesz się musiała skręcać z bólu jeszcze
          przez wiele dni. Chyba lepiej byłoby się zdecydować na inne rozwiązanie skoro
          chodzi o własne zdrowie.
      • babka71 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:28
        Jesli to nie podpucha to OK przywieź dziecko do mnie za darmo Ci przypilnuje 4
        godz.
        Tylko jesli napiszesz, ze znowu jakies NIE to wymiękam..i powodzenia w chorobie
        moze sama się wyleczy..he he
        • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:48
          babka71 napisała:

          > Jesli to nie podpucha to OK przywieź dziecko do mnie za darmo Ci przypilnuje
          4
          > godz.
          > Tylko jesli napiszesz, ze znowu jakies NIE to wymiękam..i powodzenia w
          chorobie
          >
          > moze sama się wyleczy..he he

          chętnie Ci przywioze moje dziecko, czekam na telefon z przychodni, kiedy moga
          mie zapisac na wizytę, czy będzie Ci pasowało na jutro?
    • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:49
      mąz w sobotę tez pracuje?
      • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:51
        marta76 napisała:

        > mąz w sobotę tez pracuje?
        tak praiwe przez cały tydzien , czasem z wyjątkiem niedziel
        • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:55
          podobnie jak u nas,tylko,ze mój w niedziele ,a soboty ma wolne.
          • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 10:57
            marta76 napisała:

            > podobnie jak u nas,tylko,ze mój w niedziele ,a soboty ma wolne.
            myślałam ze juz to dla ciebi enie możliwe jest ze tyle pracuje, bo czepiacie
            się wszystkiego
            • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:03
              nie wiem,czy pamietasz,ale w pierwszym Twoim wątku starałam sie Ciebie
              zrozumieć.Teraz Ty zrozum,że dla dużej części z nas to o czym piszesz to też
              chleb powszedni.Mamy dzieci ,które są z nami,mamy na głowie dom/pracę,czasem
              brakuje do pierwszego.Czasem każda z nas ma chwile ,że wszystko jest
              beznadziejne i nic nie da sie zrobić.Tylko przeczytaj swoje wątki od początku do
              końca i zastanów się jak mamy odebrac Twoje wypowiedzi.Na wszystko masz
              odpowiedź NIE.Dla mnie to da się załatwić.Jak byłam z Młodym w domu ,nie miałam
              samochodu,mieszkam pod Warszawą.Jeździłam z 2 miesięcznym pociągiem podmiejskim
              do lekarza sama.Dało się.Nie mieliśmy kasy.Tak więc nie można nastawiać się,że
              wszyscy sa przeciwko Tobie.Takie jest życie,że trzeba czasem mocniej stanąc na
              nogach i nie narzekać tylko działać.
              • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:13
                marta76 napisała:

                > nie wiem,czy pamietasz,ale w pierwszym Twoim wątku starałam sie Ciebie
                > zrozumieć.Teraz Ty zrozum,że dla dużej części z nas to o czym piszesz to też
                > chleb powszedni.Mamy dzieci ,które są z nami,mamy na głowie dom/pracę,czasem
                > brakuje do pierwszego.Czasem każda z nas ma chwile ,że wszystko jest
                > beznadziejne i nic nie da sie zrobić.Tylko przeczytaj swoje wątki od początku
                d
                > o
                > końca i zastanów się jak mamy odebrac Twoje wypowiedzi.Na wszystko masz
                > odpowiedź NIE.Dla mnie to da się załatwić.Jak byłam z Młodym w domu ,nie
                miałam
                > samochodu,mieszkam pod Warszawą.Jeździłam z 2 miesięcznym pociągiem
                podmiejskim
                > do lekarza sama.Dało się.Nie mieliśmy kasy.Tak więc nie można nastawiać się,że
                > wszyscy sa przeciwko Tobie.Takie jest życie,że trzeba czasem mocniej stanąc na
                > nogach i nie narzekać tylko działać.


                ale ja nie mówię ze się nie da. Ja od 3 lat chodze z dzieckiem po lekarzach i
                nigd nikomu nie powierzyłam swojego dziecka.Ale jak byłam ostatnio u gina to
                mniewypędziął z dzieckiem, więc juz nie wybieram się więcej z dzieckiem do
                lekarza, moze powinnas poczytac to co napisałam, bo ja wiem co pisałam. I teraz
                tlyko mąz został.ale jak widac nie chce mi pomóc, wiem ze jakby sie uparł to by
                załatweił wolne, ale on wie ze od 3 lat radze sobie sama i ma mnie w d...
                • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:15
                  mamaszymka12 napisała:

                  >
                  > ale ja nie mówię ze się nie da. Ja od 3 lat chodze z dzieckiem po lekarzach i
                  > nigd nikomu nie powierzyłam swojego dziecka.Ale jak byłam ostatnio u gina to
                  > mniewypędziął z dzieckiem, więc juz nie wybieram się więcej z dzieckiem do
                  > lekarza, moze powinnas poczytac to co napisałam, bo ja wiem co pisałam. I teraz
                  >
                  > tlyko mąz został.ale jak widac nie chce mi pomóc, wiem ze jakby sie uparł to by
                  >
                  > załatweił wolne, ale on wie ze od 3 lat radze sobie sama i ma mnie w d...

                  To już sprawa między Wami do załatwienia.Przykre,że jesteś z człowiekiem jeżeli
                  uważasz,że ma Cie w d....
                  • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:17
                    marta76 napisała:


                    >
                    > To już sprawa między Wami do załatwienia.Przykre,że jesteś z człowiekiem
                    jeżeli
                    > uważasz,że ma Cie w d....

                    bardzo przykre.Sama widzisz zże niej est słodko Zastanawiam się aby pojechac do
                    szpitala zarazno ale znów dziecko, to po co w ogóle bedę jechac, to wszystko
                    bezsensu.
                    • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:20
                      nie wiem na jakich ludzi trafiasz.Ja nie mam problemu z pójściem z dzieckiem ani
                      do lekarza,ani do urzędu ani do kosmetyczki.Wystarczy usmiech ,to otwiera
                      wszystkie drzwi.Nie wydaje mi się,żeby wyrzucili Cię z ostrego dyżuru ,bo
                      będziesz z dzieckiem.Tylko pewnie napiszesz znowu,że to bez sensu...
                      • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:22
                        marta76 napisała:

                        > nie wiem na jakich ludzi trafiasz.Ja nie mam problemu z pójściem z dzieckiem
                        an
                        > i
                        > do lekarza,ani do urzędu ani do kosmetyczki.Wystarczy usmiech ,to otwiera
                        > wszystkie drzwi.Nie wydaje mi się,żeby wyrzucili Cię z ostrego dyżuru ,bo
                        > będziesz z dzieckiem.Tylko pewnie napiszesz znowu,że to bez sensu...



                        no ale byłam już z dzieckiem i mnie wypędziła gin, pojade na badanie
                        ginekologiczne z dzieckiem? no chyba to trochę nie logiczne.chętnie ale nie tym
                        razem, juz to przerabiałam.
                        • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:23
                          ostatni wpis ,bo nie chce mi sie 100 razy pisac tego samego.Wiele dziewczyn
                          pisało,że chodzi do gina z dzieckiem i jakoś to jest logiczne jednak.To,że
                          trafiłas na jedną babkę,która Cie nie przyjęła to nie znaczy,że tacy sa wszyscy.
                        • sara.24 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:28
                          > no ale byłam już z dzieckiem i mnie wypędziła gin, pojade na badanie
                          > ginekologiczne z dzieckiem? no chyba to trochę nie logiczne.chętnie ale nie
                          tym
                          >
                          > razem, juz to przerabiałam.
                          Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że jak raz trafiłaś na jakąs wredną babę w
                          gabinecie, to nie znaczy że inna się tak zachowa? Czytałaś chyba wypowiedź
                          niejednej tu dziewczyny że były u gina z dzieckiem. Parawan, odrobina dobrej
                          woli i po sprawie. Ale Twoim zdaniem to niemożliwe.
                      • adsa_21 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 12:09
                        zgadzam sie z Marta, jak sie chce mozna wszystko zalatwic.
                        • marta76 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 12:13
                          wiesz Ewalinka dla mnie dziecko 3 letnie to tym bardziej jest na tym etapie,że
                          może zrozumieć,że 10 minut badania to nie wieczność.
                          Zresztą jak dla mnie nie oto w tych wszystkich wątkach chodzi.Może się jednak
                          mylę.Za bardzo sie zaangażowałam emocjonalnie od początku ,chciałam Mameszymka
                          od początku wesprzeć (vide wątek o tym czy jest w ciąży,czy nie),ale z biegiem
                          czasu i pojawiających sie odpowiedzi po prostu daję spokój i odpuszczam.
                        • sara.24 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 12:13
                          adsa_21 napisała:
                          > zgadzam sie z Marta, jak sie chce mozna wszystko zalatwic.

                          Tylko zrozumiałe jest, że trudno to zrobić jak ma się taką postawę jak autorka
                          wątku. Skoro potrafiła wyskoczyć z pretensjami do osoby oferującą Jej
                          bezinteresownie pomoc bo nie odezwała się przez parę minut, to łatwo sobie
                          wyobrazić jak zachowuje się w stosunku do ludzi w rzeczywistości.
            • pade Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:12
              Ja bym pojechała na Twoim miejscu na ostry dyżur to raz.
              A dwa, mam wrażenie, ze jestes osobą, która do wszystkich "z pyskiem"
              wyskakuje. Więc nie dziw się, ze nie chcą Cię przyjąć u lekarza a Twojego
              dziecka do przedszkola. Może kup małą bombonierkę podejdź do położnej, wyjaśnij
              sytuację ze łzą w oku, jak to ciebie boli, jak to nie masz z kim dziecka
              zostawić. Poproś ładnie, na pewno nie odmówi i wpisze Cię poza limitem (koszt
              30-40zł) a może i przez chilkę dziecka popilnuje? Wsadź dziecko w wózek, daj
              czekoladkę albo bułkę i tyle.
              A mężowi się nie dziw, mój też nie może brać wolnego kiedy ja tego chcę.
              • mamaszymka12 Re: pokłóciłam się z mężem, no nie.... 01.12.06, 11:16
                widze że babka71 nie ma ochoty na to co zaproponowała sama.No ok, nie ma
                sprawy, Wiesz myślę tez ż epodejcie męzczyzn tez swoje robi. Są faceci którym
                zalezy na zdrowiu żony, mojemu nie zalezy na niczym.
                • edorka1 He,he 01.12.06, 11:22
                  zaczynam jednak się śmiać.
                  Jak na osobę chorą masz dużo zdrowia na siedzenie przy kompie i ripostowanie...
                  Ja pewnie zdażyłaym w tym czasie załatwić już kogoś do dzieciaka i jednak pójść do lekarza smile.
                  • mamaszymka12 Re: He,he 01.12.06, 11:28
                    edorka1 napisała:

                    > zaczynam jednak się śmiać.
                    > Jak na osobę chorą masz dużo zdrowia na siedzenie przy kompie i
                    ripostowanie...
                    > Ja pewnie zdażyłaym w tym czasie załatwić już kogoś do dzieciaka i jednak
                    pójść
                    > do lekarza smile.


                    słuchaj, czekam na telefon z przychodni, nie ma już miejsc nigdzie w okolicy w
                    tym roku.Odczepcie się jak macie problem ze spoba, ja tylko napisałaże
                    pokłóciłam się z męzam a tu taki problem macie.
                    >
                    • mamaszymka12 babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz prawdę 01.12.06, 11:29
                      papa nie odzywam się wiećej.
                      • marta76 Re: babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz pr 01.12.06, 11:32
                        postawa roszczeniowa to jest to.Może Babka akurat jest w pracy i nie może
                        przeczytać.Zreszta fajnie odpisałaś Jej wcześniej.Ja napisałabym takbig_grinziękuję
                        Babka,że zainteresowałaś sie moim problemem.Jeżeli nie jest to dla Ciebie
                        problem i uda mi sie umówic na jutrzejsza wizytę to prosiłabym o te pomoc.Zdaje
                        sobie sprawę,że to weekend i możesz miec inne plany,postaram sie to zrozumieć.
                        A Ty napisałaś jutro może być?
                        • mamaszymka12 Re: babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz pr 01.12.06, 11:36
                          marta76 napisała:

                          > postawa roszczeniowa to jest to.Może Babka akurat jest w pracy i nie może
                          > przeczytać.Zreszta fajnie odpisałaś Jej wcześniej.Ja napisałabym takbig_grinziękuję
                          > Babka,że zainteresowałaś sie moim problemem.Jeżeli nie jest to dla Ciebie
                          > problem i uda mi sie umówic na jutrzejsza wizytę to prosiłabym o te
                          pomoc.Zdaje
                          > sobie sprawę,że to weekend i możesz miec inne plany,postaram sie to zrozumieć.
                          > A Ty napisałaś jutro może być?

                          a co Cie to w ogołe interesuje co napisała,m, do ciebie pisałam, o każdy
                          szczegól masz pretensję, ale się uśmiała z ciebie. daj na luz dziewucho.
                          • marta76 Re: babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz pr 01.12.06, 11:41
                            nie nazywaj mnie dziewuchą to po pierwsze,po drugie jeżeli masz taką postawę
                            wobec każdego to nie dziwi mnie,że lekarz wygonił Ciebie z gabinetu a mężowi
                            powiewa.Baw sie dobrze.
                            • mamaszymka12 Re: babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz pr 01.12.06, 11:45
                              marta76 napisała:

                              > nie nazywaj mnie dziewuchą to po pierwsze,po drugie jeżeli masz taką postawę
                              > wobec każdego to nie dziwi mnie,że lekarz wygonił Ciebie z gabinetu a mężowi
                              > powiewa.Baw sie dobrze.


                              dziękuję za dobrą zabawę, napewno bedę się dobrze bawić.
                              • marta76 Re: babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz pr 01.12.06, 11:49
                                ciesze się,że jednak pomimo bólu masz siłe sie jeszcze śmiac.Podobno smiech to
                                najlepsze lekarstwo.
                                • mamaszymka12 Re: babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz pr 01.12.06, 11:52
                                  marta76 napisała:

                                  > ciesze się,że jednak pomimo bólu masz siłe sie jeszcze śmiac.Podobno smiech to
                                  > najlepsze lekarstwo.


                                  moze śmiechem się wyleczę, odczep się, lubisz dokopac leżacemu jak widac.
                                • adsa_21 Re: babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz pr 01.12.06, 12:11
                                  Marta nie wysilaj sie, widac ze to inny poziom i babeczka tego nie rozumie..
                        • sara.24 Re: babka71 dizęki, mysłałam ze jednak piszesz pr 01.12.06, 11:59
                          > postawa roszczeniowa to jest to.
                          Dokładnie. Babka zaproponowała pomoc, potem przez parę minut się nie odzywała,
                          a Mamaszymka już do Niej z fochem. Ten przykład pokazuje w czym może leżeć
                          problem. Jak na codzień jest poodbne postępowanie to nie ma się co dziwić że
                          ludzie nie są dla Niej pomocni i życzliwi.
                    • edorka1 No to nie kumam 01.12.06, 11:36
                      po co miał zostać w domu mąż skoro nigdzie nie idziesz? A jak chcesz na ten ostry dyżur bo faktycznie źle się czujesz - to po prostu jedź, nawet z młodym, przecież tam też są ludzie, pielęgniarki, położna, ktokolwiek, nie wszyscy są z kamienia! a na sam moment badania kup dziecku czekoladę - zanim zje załatwisz kwestię, zrób cokolwiek a nie użalaj się!
                      • mamaszymka12 Re: No to nie kumam 01.12.06, 11:39
                        edorka1 napisała:

                        > po co miał zostać w domu mąż skoro nigdzie nie idziesz? A jak chcesz na ten
                        ost
                        > ry dyżur bo faktycznie źle się czujesz - to po prostu jedź, nawet z młodym,
                        pr
                        > zecież tam też są ludzie, pielęgniarki, położna, ktokolwiek, nie wszyscy są z
                        k
                        > amienia! a na sam moment badania kup dziecku czekoladę - zanim zje załatwisz
                        k
                        > westię, zrób cokolwiek a nie użalaj się!



                        nie napisałam ze mąż miał dziś zostac w domu i w tej chwili, nic takiego nie
                        napisałam. Chodzi mi o dzień wolny, kiedy załatwię sobię wizytę, np jutro,
                        poniedziałek.
                        • babka71 Re: No to nie kumam 01.12.06, 11:45
                          Oferta nadal aktualna pisz na priva od której do której
                        • babka71 Re: mamaszymka12 ja Ci załatwie wizytę 01.12.06, 13:10
                          u lekarza podaj tylko termin..
                          napisałaś , ze jutro mozesz.., więc jaki termin Ci odpowiada poniedziałek czy
                          sobota??/
                          tak czy siak w Warszawie to nie problem....piszesz się na to??
    • fergie1975 Ja mam na taką okoliczność 01.12.06, 12:14
      odłozone parę złotych. Mam kontakt z dwoma osobami, które potrafia opiekować
      się dziecmi. Praciowały jako nianie. Dzwonie i "zamawiam" taka nianią na 2 -3
      godziny, tyle ile potrzebuję akurat czasu dla siebie. Nie wychodzi to drogo.
      Godzina 10-15 zł. Sa osoby na emeryturze czy studentki, które chętnie dorobią
      parę złotych.

      A z mężem bym poważnie porozmawiała. Dziecko jest również jego i ma on
      obowiązek pomagać. Jeżeli nie pomaga i nie zalezy mu ani na dziecku ani tym
      bardziej na zdrowiu Twoim (nie idziesz przecież do fryzjera), to wybacz ale nie
      jest najlepiej w waszym związku.
    • agamama123 Kiepsko zorganizowana jesteś.... 01.12.06, 12:39
      I tylko marudzić umiesz? Weź się kobieto w garść!
      Miałam bardzo podobna sytuację - sama w warszawie, maż pracujący od 7 do 23 6
      dni w tygodniu. Do tego miałam 2 dzieci do rehabilitacji - 4 razy w tygodniu
      jechałam tramwajami, autobusami, metrem do Ośrodka, na hipoterapie, do
      logopedy... Moje dzieci miały wtedy 3latka i 3 miesiące... Z nimi chodziłam do
      lekarzy, urzędów... Wszedzie! Mój maz nie miał szans na wolny dzień a jesli juz
      to nie z dnia na dzień!
      Jesli chodzi o lekarza - wybrałąm sobie lekarza rodzinnego, który był przy
      okazji pediatra - bez problemu chodziłam do niego ze soba i z
      dziećmi...Dostawałam skierowania wszędzie gdzie chciałam - wystarczyło rano
      wyciagnąc kartę.... A do ginekologa chodziłąm prywatnie - dr Maciejewski
      przyjmował mnie często gęsto o godz.23....
      Wszystko jest kwestia organizacji...
      Takie siedzenie nic ci nie da, rusz się i zacznij działać!

      P.S. Jak ja miałam w pewnym momencie problemy ze zdrowiem to zabierałam ze sobą
      trzeciego synka wszędzie! na usg, badania...Jak lekarz móił, że lepiej bez
      dziecka to mówiłąm, że na ulicy go nie zostawię!Z resztą takie dziecko jak twoje
      na upartego mozna wsadzic w wózek i te 15 minut posiedzi.
      Pozdrawiam i zyczę zdrowia.
      • pyza3d33 ktos tu sobie robi jaja... 01.12.06, 12:54
        osobiscie uwazam,ze mamaszymka zarty sobie z nas robi.Ma kobieta duzo wolnego
        czasu,to siedzi przed kompem,bzdury wymysla a potem sie z nas smieje.Kazda rada
        jej nie pasuje i juz to o czyms swiadczy.Poza tym niedlugo tylek ja rozboli od
        tego siedzenia i bedzie miala kolejny temat do roztrzasania.
        • sara.24 Re: ktos tu sobie robi jaja... 01.12.06, 13:06
          Też mi się coraz bardziej zdaje że to podpucha. Kobieta która skręca się z bólu
          dawno poleciałaby do lekarza, zorganizowała opiekę albo poprosiła grzecznie
          pielegniarkę o przypilnowanie dziecka i miałaby sprawę załatwioną.
      • trawa_cytrynowa Re: Kiepsko zorganizowana jesteś.... 01.12.06, 13:07
        Ja mieszkam kawałek od szpitala bródnowskiego, jak chcesz to ja zajmę się Twoim
        dzieckiem a TY na ostry dyżur. Moja córka w przedszkolu to mam czas smile. Piszę
        na serio.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka