Dodaj do ulubionych

Co robić?

IP: *.* 08.09.02, 12:40
Temat stary jak świat, tu na forum ciągle poruszony.Ale wyjścia wciąż brak.Co zrobić, kiedy się słyszy:ty leniu, nic nie robisz.Ten leń, czyli ja nie pracuję, ale wychowuję dziecko. Fakt, nie szukam pracy, bo...nie chcę dziecka zostawić pod opieką, a poza tym lubię macierzyństwo. I jestem pewna, że moje dziecko skorzysta na tym.Nie czuję , ze poświęciłam się dla dziecka, choć moja przyszłość zawodowa, przyszła emerytura stoi pod wielkim znakiem zapytania. Ale wewnętrzenie czuję, że robię dobrze.Nie jestem miłośniczką sprzątania, ale w domu nie ma brudów i jest schludnie. Choć podłogi nie pucuję od rana do nocy.Za to lubię gotować.:)Odkąd mam internet sporo z niego korzystam, to fakt. Ale rekompensuje mi to życie towarzyskie, które zanikło w pewnym sensie, i powstało nowe-stabilniejsze ;)Nie narzekam.Często kłócimy się o internet. Mąż siedzi długo i często przegania mnie, mówiąc, że ja nic nie robię tylko siedzę przed kompem i piszę te bzdury swoje.Dzisiaj, w niedzielę, piękną i słoneczną, zostałam sponiewierana, że dziecku nie zmyłam kawałka mydła z twarzy. Dziecko wczoraj bawiło się w kąpieli mydłem i został mu wredny kawałek, próbowałam mu to zetrzeć, ale nie chciał. Więc odpuściłam, było poźno. Przecież to nic takiego.A dzisiaj rano takie wyzwiska (ktore dziecko juz używa w stosunku do mnie)Nie zmyłam, bo jestem leń i siedzę tylko przed komputerem.A ja nie zmyłam z powodu komputera, tylko dlatego, że mały się awanturował i było już poźno.Wyszłam z domu. Teraz wróciłam.Już wiem co zrobię. Zlikwiduję źródło konfliktu (rozwiążę umowę o dostarczanie internetu). Wcale nie jest mi on tak potrzebny.Ale co bedzie następne? Poprzednio było to samo z komórką-że za dużo gadam. Nieprawda, samej byłoby mi szkoda, korzystałam z budki. Te rozmowy są potwornie drogie.Wcześniej była karczma o tv, który miałam ochotę roztszaskać nie raz.Akurat nie jestem telemanką. Ale , co ja mam do cholery robić w tym domu. Dużo czytam , interesuję się światem, lubię rozmawiać z ludźmi. Ale jak każdy mam czasem ochotę na odmożdżenie, czy lżejszą rozrywkę.No i jego mamusia.Ideał.Mamusia na nieszczęście uwielbia sprzątać i prasować.Gotować nie lubi, wszystko z proszku, ale te pierwsze "przymioty" dają jej znaczącą przewagę. Mamusia nic nie wymaga, jak by mogła to by strawiła za synka nawet pożywienie, aby się nie męczył.Mamusia to sprzymierzeniec. Nie do głębszych rozmów, o nie, od tego jestem ja. Ja jestem wsparciem intelektualnym, rozmówcą, kimś z kim się wymienia myśli.Ale ja nie lubię pucować podłóg i czasem czegoś wymagam.Np. bliskości, której nie ma. A mamusia nie.Jestem, już teraz mniej, bo wywalczyłam, porówywana do niej.Oczywiscie ja uważam, że porównanie wypada na jej niekorzyść.;) Choć on chyba uważa inaczej. On by chciał, abym ja łączyła w sobie jej cechy i mentalność sprzątaczki ze swoimi zainteresowaniami.(przepraszam wszystkie panie sprzątaczki, chodzi mi o mentalnosć, a nie zawód, zresztą wiecie o co chodzi)Ale to sie wyklucza niestety. Więc ona jest wygodniejsza.Oczywiście ta przewaga jest wykorzystywana, nie po to , aby pomóc naszej rodzinie i np. pokazać synowi, żeby szanował żonę. Nie , ta przewaga (plus długoletnie pranie mózgu) jest wykorzystywane przeciwko mnie. Ona jest sama więc on jest potzrebny.On ma wypełniać pustkę partnera.Ona się do mnie nie odzywa, bo...nie może zaakceptować, że mieszkanie kupione w trakcie małżeństwa jest też moje. Dołożyła jakąś kwotę (niewielką, bo całe życie pracowała na państwowej posadzie, choć twierdzi, że to mieszkanie jest "ich") i nie może przeżyć, że skoro jej syn więcej ode mnie zarabiał to mieszkanie jest też moje. Absurd.Mój mąż bardzo długo przyjmował do wiadomości, że mama nie ma racji. Dopiero odpowiedni akapit w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym dot. majątku małżeńskiego rozwiązał, choć nie do końca, jego wątpliwości.(co nie przeszkadzało teściowej przysłać do mnie siostrę z wyrzutami do mnie, że ja nic nie dałam-ludzie to jakiś absurd, ale mój mąż mimo to broni matki. Pomijam, że majątek jaki otrzymałam od moich rodziców kilkakrotnie przekracza wartość naszego mieszkania. Boże , jak ja lubię się licytować!Ale podaję ten fakt, żeby powiedzieć, że dla mojej mamy i dla mnie to, co wniosłam, jest wspólne i ma polepszyć standart naszego wspólnego życia-jako rodziny)JA rozumiem, że to jest matka, ale ona jest tylko człowiekiem i może robić źle i trzeba to przyznać, a nie zapierać się. Bo ja jestem przez to skrzywdzona. Nie ma kilku prawd, jest jedna. W tym konkretnym przypadku jest chyba jasne, ze mieszkanie jest wspólne, a działania matki są nieracjonalne i nie można ich akceptować , bo godzą we mnie-matkę jego dziecka.Podałam ten przykład, bo w im akurat wykazywała największą waleczność posługując się osobami trzecimi.Dochodzi jeszcze jej szczucie na teścia, swojego eks.I pielęgnowanie wspólnoty z synkiem. Zawsze mówi "my"."My tak wcale nie uważamy". Czyli mózg bliźniaczy jednojajeczny. ;)Ok, jakoś sobie z nią radze, choć z pozycji drugiego miejsca.Przyznaję, że po kazdej awanturze coraz goręcej jej nienawidzę. DO niej ma szacunek, do mnie zero.Wiem, ze to straszne uczucie, ale w ten sposób chyba moja psychika broni się, aby całkowicie jego nie znienawidzieć-jest ojcem mojego dziecka.Mam pytanie, nie umiem używać sztuczek, czy jak to nazwiemy.Jak mam sie zachowywać, żeby nie narażać sie na ciągłe obelgi.Nie zmienię się nagle, to niemożliwe, przecież każdy jest inny. Nawet sama nie wiem o co Was spytać. :(Jest mi źle . I nie rozumiem, po co komplikować sobie życie, skoro wszystko jest dobrze. Kochane dziecko,żona, która się nim opiekuje z wielką troską, jakieś finansowe zabezpiecznie i spore perspektywy na polepszenie warunków . Więc po co to wszystko?Dlaczego ci faceci są takimi...chamami?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ika Re: Co robić? IP: *.* 08.09.02, 14:43
      Boże :(Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytam takie posty :( Niektórzy mają zakorzenione w średniowieczu nieuzasadnione poczucie wyższości tylko z racji płci męskiej :(Przede wszystkim nie rezygnuj z internetu. Masz do niego prawo. Najpierw TV, potem komórka, teraz internet - ze wszystkiego chcesz rezygnować? To za chwilę Ci powie, że za dużo wydajesz na kosmetyki i zostaniesz z przydziałem na jedno mydło miesięcznie? :what:Nie daj się tak traktować. Tym bardziej, skoro - jak piszesz - dziecko zaczyna naśladować chamstwo tatusia i odzywać się do Ciebie w podobnym stylu. Skandal.Nie, na pewno nie wszyscy mężczyźni są tacy... Ale wszyscy powinni zrozumieć, że tego, kogo się nie szanuje, tego się traci. Nie daj się. I nie rezygnuj z siebie!!!
      • Gość: Marta24 Re: Co robić? IP: *.* 08.09.02, 16:18
        Czy nie zastanawialaś się, że jeżeli on nie ma dla ciebie szacunku to coś w waszym związku jest nie tak, ja na twoim miejscu zastanowiłabym się, czy mąż nadal cię kocha, czy stałaś się dla niego jedynie sprzątaczką na etacie nie mającą żadnych praw. Jeżeli tak się stało to poważnie zastanowiłabym sie czy wasz związek ma jakąś przyszlość. Przepraszam za tak bezpośrednią uwagę, ale myślę, że żadna kobieta nie powinna dawać się poniżać, bo w końcu nie jesteśmy gorsze od mężczyzn i też mamy prawo do rozrywki a nie tylko siedzenia przy garach i miotle, poza tym wychowanie dziecka i prowadzenie domu to też ciężka praca, powiedzialabym nawet,że cięższa niż siedzenie za biurkiem w pracy, bo przeież nam matką nie przysługuje prawo do urlopu czy zwolnienia.
    • Gość: _Su_ Re: Co robić? IP: *.* 08.09.02, 18:45
      kobieto wojny o internet masz pewnie nie jedna w domu. Ja np. dosć często słyszę że przez ten internet nic nie robię, bo mój mąz już jak mnie widzi przy kompie myśli że netuję a ja przecież używam też kompa do pracy. Tłumaczenie nie pomaga mimo iż ograniczyłam siedzenie przed ekranem. Najzabawniejsze jest to że jak on się dorwie do kompa to świata nie widzi, nie słyszy co do niego mówię, zawsze musi do kompa akurat wtedy kiedy ja sprawdzam pocztę. Może problem tkwi w tym że Twój mąż marzy o siedzeniu przed kompem co? głowa do góry, powiem Ci że ja też myślałam o odłączeniu netu bo mam już dosyć tekstów w stylu : o znowu mieszkanie nie sprzątnięte, pewnie przed kompem przesiaedziałaś a nawet mu do głowy nie przyjdzie że mogłam pół dnia siedziec z małym w piaskownicy :) wiesz tych facetów czasem naprawdę ciężko zrozumiećpozdrawiam Su
      • Gość: baba Re: Co robić? IP: *.* 09.09.02, 12:32
        Nie pozwalaj się tak traktować - nie wszyscy mężczyźni są tacy jak piszesz. Pozdrawiam Aga
    • Gość: Cytrynka Re: Co robić? IP: *.* 09.09.02, 17:44
      Nie daj się! Jesteś wartościowym człowiekiem i nikt nie ma prawa Cię tak traktować. Olej teściową. Ona jest dla Ciebie obcą osobą i raczej się nie zmieni (sama mam teściową,nie kochamy się i nigdy nie będziemy).Nie rezygnuj z komputera, nie daj się stłamsić i zastraszyć. Żyj i nie marnuj żadnej cennej chwili. Masz prawo do odpoczynku, ciekawej lektury i pobyczenia się. Nie rezygnuj z siebie i swoich zainteresowań, bo wcale nie będzie lepiej. Zawsze znajdzie się coś, co może być argumentem do kłótni. Pokaż swą siłę i żądaj szacunku.PozdrawiamCytrynka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka