Dodaj do ulubionych

mama przyszłej mamy

IP: *.* 04.11.02, 22:34
Witam,Piszę tu bo nie wiem już co myśleć ani co robić. Moja mama od ćwierćwiecza jest strasznie niesprawiedliwa wobec mnie. Od zawsze, jak pamiętam, faworyzowała mojego starszego brata, ja zawsze byłam ta "gorsza" i za wszytsko winna. Nigdy nie czułam się kochana, a mając tylko parę lat zastanawiałam się czy się powiesić czy nie. Okrutnie to brzmi, ale to prawda. Gdy miałam 10-15 lat potrafiła nie odzywać się do mnie przez pół roku za jakąś głupią rzecz. Potem były fajne dwa tygodnie, a potem pół roku milczenia. I tak w kółko. Mój tato zmarł gdy miałam 18 lat i od tego czasu nie miałam już najmniejszego wsparcia w rodzinie, a za to braciszka i mamę przeciwko sobie. Mamę - nie wiem za co do dziś, brata - bo mu tak było wygodnie i był podwójnie kochany i rozpieszczany (ma 27 lat i do dziś mamusia ściele mu łóżeczko rano i wieczorem). Wyrósł z niego okropny egoista o zero szacunku do mnie - bo tak go mama nauczyła. Minęły lata, ja wyjechałam z kraju na naukę języka, przy okazji poznałam obecnego męża. Mam cudowne małżeństwo, dzidziusia w drodze (jeszcze 2 miesiące do wielkiego dnia) i wreszcie czuję się kochana. Tu we własnym domu, a tam to zależy od humoru mamy. Od paru lat, odkąd nie muszę już być zależna od rodziny, staram się zaakceptować tą cała moją relację z mamą. Jednak ona, nawet na odległość potrafi mnie poniżyć i zranić. Potem na moment jest OK, ona naciska byśmy były przyjaciółkami i zachowuje się jakby nigdy nic, a potem BUM!!!! i znowu jestem winna za hamstwo mojego brata. Mąż widzi, że się męczę i radzi bym pogadała z moją mamą (robię to od 20 lat i nic!) lub odcięła się od rodziny. Ale nie wiem czy to takie łatwe lub wykonalne. Czuję się bardzo odpowiedzialna za nią. Nie mam pojęcia co zrobić z tym fantem. Mam poczucie, że tu we własnym domu nie muszę znosić jej humorów, ale na nieszczęście one bardzo negatywnie na mnie wpływają i ranią mnie. Nie potrafię ich ignorować.Poza tym już wspomniałam, że mam dziecko w drodze i nie chce by te całe "stresy" przeszły na nie. Czy któraś z was jest w podobnej sytuacji i jak sobie z tym radzi? Na razie jest to konflikt córka-matka, boję się, że wyjdzie z tego coś w rodzaju córka-matka-babcia i będzie wlekło się za tą jeszcze nienarodzoną istotką.Dzięki za cierpliwość i przeczytanie moich przydługich żalów. Pozdrawiam-Magda.
Obserwuj wątek
    • Gość: Behemot Re: mama przyszłej mamy IP: *.* 04.11.02, 23:26
      Myślę Madziu, że Cię rozumiem, bo sama mam bardzo ciężkie układy z własną matką :cry: Moja mama ma bardzo dziwny i pokrętny charakter. Wiem, że jak się urodziłam (pierworodne dziecko) płakała, ze nie chłopak. Od zawsze czułam się dyskryminowana i naprawdę prześladowana. Nie będę zanudzać, zresztą nie pielęgnuję urazy, staram się zapomnieć, wiele już zapomniałam, ale pamiętam, że zawsze byłam wg niej najgorsza i nic nie potrafiłam, mówiła o mnie tylko źle, nie doceniała mnie nigdy. To bardzo przykre :cry:Mam 5 lat młodszego brata (zawsze oczko w głowie matki) i 16 lat młodzego (już nie oczko). Ja mam to szczęście, że moi bracia są kochani :) Nigdy się na nich nie zawiodłam, przyjaźnie się z nimi obydwoma, choć mieszkamy daleko od siebie. Starszy ma naprawdę cudowny charakter, skoro nawet faworyzowanie moim kosztem i kosztem młodszego brata go nie popsuło. Pewnie co niektóre panie się rzucą na mnie, ale powiem Ci co robić: jak najdalej od takiej matki. Nie zmienisz jej już nigdy!!! Ja odetchnęłam jak poszłam na studia, a po skończeniu zamieszkałam sama. Obecnie mieszkam 200 km od domu rodzinnego. Mama jest naprawdę przemiła przez telefon. Dzwonię do domu często. Czasem przyjeżdża. Wtedy muszę słuchać jak to wszystko źle robię i jak powinnam robić. Ma jakiś kompleks, bo nawet teraz chce udowodnić, np. że ona lepiej gotuje, a nie jest to prawdą :lol: Prawdą jest tylko to, że musiałam sama się nauczyć gotować. Nigdy niczego mnie nie chciała nauczyć, żeby narzekać, że nic nie umiem. Przedstawia mi wzór do naśladowania moją kuzynkę, która nie grzeszy mądrościa,ale ja mam ją naśladować we wszystkim zwłaszcza w żywieniu i w wychowaniu dziecka (nie daj Boże!!!). Moja matka kocha też synową (o dziwo: jest super teściową!), może dlatego, że jest ona lekarzem ;) Ja też skończyłam studia, ale to nie ważne...Jeśli chodzi o bycie babcią: ograniczam do absolutniego minimum wpływ mojej mamy i teściowej na wychowanie moich dzieci. Ich poglądy uważam za szkodliwe wręcz. Opowiem Ci dowcip: trzymam małego leżącego na brzuszku na kolanach, aby mu się odbiło, a moja mama: "Co ty robisz! Jak urośnie to mu powiem." A ja na to: "To cię w takim razie już nigdy nie zaproszę". Mama: "Żartowałam..." Tak więc podsumowywyjąc: jestem miła dla mojej mamy, ale znając jej stosunek do mnie na odległość. Niestety uważam, że Ty również dla swego dobra i dla dobra Twojej rodziny powinnaś kontakty z matką ograniczać. Oczywiście dziecko ma prawo mieć babcię, ale jeśli zauważysz zły wpływ, masz prawo ograniczyć go. Życzę, choć wiem, że to bardzo trudne, odcięcia się od przeszłości. Pozdrawiam niezwykle gorąco :hello: Gina
      • Gość: Rosa* Re: mama przyszłej mamy IP: *.* 04.11.02, 23:53
        Niestety, Behemot ma rację. Najlepsza rada to odciąć się. U mnie "problemowy" jest ojciec. Odsunięcie nie jest łatwe ale konieczne- zresztą, długo by o tym pisać. Nie chodzi o złośliwośc czy o pseudopsychologiczne rady, ale o normalne życie. Nie może być normalne w ciągłej obecności toksycznych rodziców. A w ogóle polecam książkę H. Samson "Zimno mi, mamo". Jest właśnie o takiej relacji matki i córki. I co z tego wynikło dla późniejszego życia córki.pozdraoania
    • Gość: oSka Re: mama przyszłej mamy IP: *.* 05.11.02, 15:17
      Hmmmm....relacje z mamami sa zawsze trudne i delikatnie trzeba do takiej sprawy podejść.Właśnie - masz w brzuszku dzidzię, więc pomyśl o niej - dlaczego stres ma się odbijać na tym nienarodzonym maleństwie? Ono wszystko czuje, po co ci potem nerwowy i wiecznie płaczący niemowlak? Pomyśl przede wszystkim o dziecku!!! Potrzebny Wam teraz spokój przede wszystkim. Myślę, że przynajmniej na parę miesięcy powinnaś się od mamy odizolować. Donosisz ciążę w spokoju, urodzisz maluszka, wyciszysz się...a potem babcia (tak myślę) sama się odezwie, bo nie będzie mogła się doczekać, żeby zobaczyć wnuka!Zaproś ją do siebie, pochwal się, jaka jesteś dzielna, jakie dziecko urodziłaś! U mnie relacja z mamą poprawiła się właśnie po urodzeniu Zuzi...tylko nie trzeba się emocjonować radami rzucanymi na prawo i lewo przez troskliwą babcie - bo sama wiem, jak to wkurza...może twoja mama zrozumie, że źle cię oceniała, jak zobaczy, że sama potrafisz być wspaniałą mamą?Myślę, że będzie dobrze.KIKA
    • Gość: agacz2905 Re: mama przyszłej mamy IP: *.* 05.11.02, 17:21
      Magdo, właściwie poradzę Ci to samo, co szanowne moje poprzedniczki: postaraj się odciąć emocjonalnie od Mamy, choć wiem, że łatwiej to pisać niż wykonać. Sama mam "problemowych" rodziców, od których do tej pory nie udało mi się odciać, bo to naprawdę niełatwe. Jestem trochę niepełnosprawna fizycznie i może noszę w sobie za to jakieś poczucie winy? A może to oni nigdy mnie nie kochali? Nie wiem, to dla mnie za trudne, żeby przebrnąć przez te zaszłości i koszmarne dzieciństwo, które najchętniej chciałoby się wymazać z pamięci. Mam 28 lat, od ponad 3 lat jestem żoną, a od prawie 2 lat jestem mamą, ale nadal odczuwam ze strony mojej mamy tylko krytykę. Chyba jedyne, co mnie tak naprawdę łączy z moją mamą, to mój synek, a jej wnuczek. Nie chcę tu na forum pisać o szczegółach, nie chcę też z mojej mamy robić potwora faworyzującego mojego młodszego o ponad 7 lat braciszka, a z siebie nie chcę robić biednej uciemiężonej córki, bo w sposób oczywisty minęłabym się z prawdą. Sama jestem mamą i wiem choć w części, jak trudna niekiedy jest to rola - choć moje dziecko jest zdrowe, a ja jako dziecko wymagałam długiego leczenia szpitalnego, w tym kilku operacji, żeby dosłownie stanąć na własnych nogach. Jestem wdzięczna mojej Mamie za to, że mnie wychowała i że po prostu ze mną była - na pewno byłam dla niej ciężarem (piszę to bez ironii, naprawdę niechodzące dziecko jest dla rodzica ciężarem fizycznym, emocjonalnym i psychicznym, chociaż....czy przez to przestaje być dzieckiem??) Jednak jako dziecko mojej mamy mam też prawo do pewnych subiektywnych odczuć. Są one niestety takie, ze nie przypominam sobie abym kiedykolwiek otrzymała od mojej Mamy wsparcie. A już zupełną plamę dała w moim odczuciu, kiedy urodził się Szymek.....ech, szkoda pisać, przepraszam za tą pisaninę i jeszcze raz powtórzę: miej dystans do "życzliwo-toksycznej" mamusi.Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka