Zakochałam się, zauroczyłam, odpłynęłam

Znowu mam w brzuszku "motylki", czekam na każdą rozmowę z moim "wybranym". "Poznaliśmy się" u mnie w pracy. A właściwie to poznaliśmy częściowo, bo przez telefon. Ja mieszkam w Warszawie a On w Olsztynie. Prawdę mówiąc jestem w szoku, bo nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek mnie to spotka

Schudłam 6 kg (bo doszłam do wniosku, że muszę dobrze wyglądać jak się wreszcie spotkamy), nareszcie - pierwszy raz po ciąży, zaczęłam o siebie naprawdę dbać.A wiecie co jest w tym wszystkim najfajniejsze? On mieszka daleko. Oczywiście moja wyobrażnia zaczęła szybciutko pracować i przedstawiać obrazy na temat co to moglibyśmy robić, gdybyśmy byli razem. Oczywiście miało być to życie diametralnie różne od tej nudnej codzienności z moim mężem. I wtedy mnie olśniło - przecież mogę spróbować tego wszystkiego z moją obecna drugą połówką

I to działa - powoli, powoli, ale efekt jest

Mój mąż, którego przestałam traktować jak jeszcze jeden sprzęt domowy okazał się całkiem fajnym facetem.A mój Olsztyniak? Spotkamy się na pewno, bo czuję z nim ogromne pokrewieństwo dusz

Ale płomiennego romansu chyba z tego nie będzie

Chociaż cały czas czekam, motylki latają... To takie milutkie znowu obudzić w sobie te nastoletnie uczucia...Pozdrawiamrozmotylkowana Kropka