Dodaj do ulubionych

Świątynia - druga strona medalu.

IP: *.* 24.11.02, 23:45
Nie tak dawno wielkie oburzenie wywołała w Krakowie inicjatywa ks.Fidelusa - "szefa" bazyliki Mariackiej. Wobec braku funduszy na remont bazyliki zawarł umowę z firmą ubezpieczeniową, która w zamian za środki na remont będzie miała prawo do reklamowania się na murach kościoła. Reklama była gigantyczna, ale przypuszczam że pieniądze też niemałe. Rzesza ludzi zapałała świętym oburzeniem. Musimy się na coś jednak zdecydować. Nieporozumieniem jest też zarzucanie kościołowi, że nie przejmuje się biednymi, chorymi itp. Pod Krakowem, w radwanowicach jest ośrodek porowadzony przez zgromadzenie kościelne dla ludzi upośledzonych umysłowo, zakonnice prowadzą kuchnie dla ubogich, 2 miesiące temu powstał kolejny dom samotnej matki. To tylko nieliczne przykłady i tylko z Krakowa.Więc nie ciskajmy gromów na ślepo. Spróbujcie zastanowić się przez chwilę, co wiecie o swojej parafii, może to nie jest tak że wszystko idzie na konsumpcję księży. Naprawdę w waszych parafiach księża nie prowadzą pomocy dla rodzin biednych - u nas każdej Wielkanocy podczas święcenia część zawartości koszyczków - z inicjatywy proboszcza daje się dla uboższych rodzin. Parafia organizuje dla dzieci z tych rodzin wyjazdy wakacyjne, organizowane są imprezy na Dzień Dziecka i nie tylko, udostępniono niewielki co prawda skwerek ale jedyny w okolicy gdzie mamy z dziećmi mogą spacerować bez obawy że dziecko wejdzie w psie kupy. Przypomina mi się jeszcze jedna sprawa. W Krakowie na Bielanach jest klasztor Kamedułów- b.surowa reguła. Tylko kilka razy w roku odbywają się tam otwarte msze. W latach 80-tych należało do "dobrego tonu" pokazywanie się tam, bo mówiono, że schronienie otrzymywali u braci prześladowani politycznie. I rzeczywiście chodziły tam tłumy. Teraz- od kliku lat w dni "otwarte" ludzi można policzyć na palcach, nawet kwatki na ołtarz mają tylko z własnego ogrodu. A na tacę podczas mszy nie zbierają. Jak ktoś chce, to wrzuci do wystawionych skarbonek. I takich miejsc w samym Krakowie jest dużo. Mogłabym jeszcze długo, ale nie widzę potrzeby licytowania się. Dlaczego bursztynowy ołtarz i toruńskie radio przesłaniają istotę rzeczy. A swoją drogą ciekawe, czy i na tym forum usłyszę, że jest nie dla mnie?danka
Obserwuj wątek
    • Gość: Behemot Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 00:32
      Zgadzam się z Tobą tym razem ;) Mnie osobiście bardzo dziwi takie jak się wyraziłaś "ciskanie gromów na ślepo". Czasem czytam komentarze w "Onecie". Nigdy nie zrozumiem dlaczego w ludziach budzi się tyle agresji jak usłyszą słowo: kler, kościół, katolik a nawet papież :what: Jak potrafią być niesprawiedliwi. To jest wręcz obrzydliwe! Piszą bzdety, które im ślina na język przyniesie najczęściej o kochankach (każdy sądzi po sobie), bogactwie księży i o tym, że kler nie pomaga biednym. Wiadomo nie od dziś, że księża są różni, ale wśród nich jest naprawdę wielu bardzo wartościowych ludzi, którzy robią dobrą robotę. Nieprawdą jest, że Kościół niewiele lub wręcz nic nie robi dla biednych. Zauważ, że bardzo często dużo do powiedzenia mają ludzie, którzy sami nikogo nie wspomogą. Kilkanaście lat temu w minionej epoce będąc młodą dziewczyną jechałam pociągiem w towarzystwie ludzi, którzy psioczyli ile to kościołów się buduje (wtedy zaczęto pozwalać budować), ile to marnuje się przez to materiałów budowlanych :lol: z których można by było np. budować szkoły, ile to pieniędzy idzie itp. Nie wytrzymałam i spytałam czy dali coś na te kościoły, czy ksiądz przyszedł i wyciągnął im z kieszeni pieniądze? Któryś odpowiedział, że i tak ludzie muszą dać pod presją opinii publicznej. Ogólnie można powiedzieć, że aktualna jest anegdota o polskim piekle. Nie lubimy, by komuś było lepiej niż nam, a księżom ma być wg nas jeszcze gorzej. Nie może jeździć rowerem? Argument, że wokół tyle biedy, a buduje się świątynie jest argumentem, którego użył Judasz kobiety, która nacierała olejkami Jezusa. Przecież zaoszczędzone pieniądze można oddać biednym? Podobnie denerwujące są dla mnie argumenty: po co dawać na schroniska dla zwierząt, skoro tyle dzieci jest w domu dziecka? Jestem przekonana, ze ci ludzie na dzieci też nie dają. :hello: Gina
      • Gość: Siunia Re: Świątynia - druga strona medalu. - do Danki i Behemotka IP: *.* 25.11.02, 00:45
        Nic już nie dodam, bo napisałyście to co myśle.Nawet zgadzam się z Danką... i kto by pomyslał ;)Pozdrawiam Was "trzeźwo patrzące"- Siuniaps. szkoda, że w "nas" tyle zawiści, zazdrości i nieżyczliwości
      • Gość: Gosia1 Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 09:27
        Nigdy nie rzucam gromami na oślep. Jeśli już podejmuję jakiś temat i podaję argumenty, są one zawsze poparte moimi własnymi przeżyciami i doświadczeniami. Najpierw napiszę, że - mając 35 lat - w całym swoim życiu znałam tylko JEDNEGO księdza o wielkim sercu, który miał zwykłe ludzkie przywary, który jeździł dobrym samochodem, który swoje powołanie traktował jako zaszczyt, jako POWOŁANIE właśnie, który niósł pomoc zawsze i wszędzie. Był to proboszcz w malutkiej miejscowości, tam skąd pochodzi moja Mama. I tam zawsze uczestniczyłam we mszy świętej z prawdziwą radością. Teraz z drugiej strony. Mój mąż i ja z racji wykonywanego zawodu często (wtedy kiedy jest zlecenie) robimy materiały na tematy "kościelne". Ostatnio mąż robił zdjęcia na jakiejś rocznicy. Byli "dygnitarze" kościelni. Napuszeni, naindyczeni. To w jaki sposób potraktowali mojego męża, urąga nie tylko ich posłudze, ale ogólnie przyjętym kanonom kultury...Dodam, że mąż znając ich zwyczaje starał się traktować ich jak śmierdzące jaja, tzn był prawie zgięty wpół, przepraszał, prosił itd. W końcu nie wytrzymał...A najbardziej nie wytrzymał, kiedy (czekając na zewnątrz) zobaczył możnowładców wychodzących z kościoła i ich zachowanie w stosunku do od lat żebrzącego w tym miejscu dziadka. Wielki pan ubrany w purpury (czy inne fiolety), zmierzający do swojego najnowszego mercedesa zapytał idącego obok księdza, czy nie można CZEGOŚ zrobić, bo TAKI widok psuje WYSTRÓJ katedry...I pogonił dziadka...A ja osobiście nigdy, po prostu NIGDY nie spotkałam się z życzliwym przyjęciem ze strony księdza - przepraszam, byłabym niesprawiedliwa - raz jeden, gdy zdesperowani z Darkiem poszliśmy do nas na Karczówkę zamówić ślub (po uprzednim pukaniu do kilku kościołów), tam był przemiły ksiądz, który nie zrobił absolutnie żadnego problemu, że chcemy aby ślub odbył się za półtora miesiąca. Pamiętam, jak kilka lat temu chodził ksiądz po kolędzie. Późno wróciłam z materiału. Dosłownie pięć minut po moim wejściu zapukał ksiądz. Otworzyłam i powiedziałam, jak się sprawy mają. Przeprosiłam, że nie jestem jeszcze gotowa, poprosiłam aby przyszedł do mnie na końcu, bo nie mam ani obrusu, ani krzyża, ani wody przygotowanych. Z naburmuszoną miną stwierdził, że nie będzie przychodził potem, bo mu to psuje grafik, wlazł do pokoju, odwalił modlitwę (dzieci były w szoku...), po czym wyciągnął rękę. Ja ze szczęką na kolanach stwierdziłam, że za taką "pracę" nikt by mi nie zapłacił i rzekłam: nie do widzenia proszę PANA, ale żegnam! Od tej pory nie przyjmuję księży w domu. W tym roku się zastanowię, bo tego "......" już nie ma.I jeszcze jedno. Jak mam budować swoje zaufanie, skoro moja znajoma (nie koleżanka) ma romans z proboszczem? Skoro proboszcz na jednym z osiedli mojego miasta ma dwoje dzieci i utrzymankę? Skoro dziennikarka zastawiwszy pułapkę na księdza w internecie udowodniła, że jest rozpustnym zboczeńcem? (zapowiedział, że jako grę wstępną przed ich spotkaniem potraktuje fakt, że mszę będzie prowadził nie mając nic pod sutanną...- to miało ją podnieć). I ja mam iść do kogoś takiego do spowiedzi? A jak mogę prześwietlić księży, żeby wiedzieć, który jest naprawdę duszpasterzem? Nie jest to ani moją sprawą ani moim zadaniem - wolę się asekurować i po prostu odejść od praktykowania. Bo mnie to brzydzi. Gosia
        • Gość: Behemot Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 12:17
          Widocznie miałaś pecha Gosiu1, ja miałam więcej szczęścia. Znałam wielu księży, zetknęłam się nawet z biskupami. Zgadzam się, że wielu minęło się ze swoim powołaniem, ale nie przesadzajmy. Dlaczego nie chcemy widzieć dobra? Chociażby księża znani z telewizji: ks. Nowak, ks. Zięba, nieżyjący biskup Chrapek, papież Jan Paweł II? A w ogóle co postępoanie księzy ma wspólnego z wiarą? Albo wierzymy, albo nie. Nie będziemy chodzić do kościoła i spowiedzi, bo nielubimy księży czyli na złość mamie sobie uszy odmrozimy? Zaznaczam, że obecnie niestety nie jestem zbyt praktykująca, nigdy nie byłam nawiedzona religijnie i też denerwuje mnie spowiedź w takiej formie ;)Nawiasem mówiąc mam pecha do lekarzy, z wyjątkiem jednego pediatry na każdym się zawiodłam, ale nie uogólniam, nie mówię, że nie będę się leczyć, szanuję ten zawód i wierzę, że jest wielu wspaniałych lekarzy.Dziwi mnie Twój post, bo pamiętając Twoją obronę eMiśka (jeśli nie pomyliłam Cię z kimś innym) myślałam, że jesteś bardziej tolerancyjna dla ludzkiej słabości i nie wydajesz pochopnych sądów dopóki nie wnikniesz w sytuację. Czyżbyś zapomniała, że nie należy sądzić, aby nie być sądzonym?. Moim zdaniem nie powinno się też opierać swojej opinii o ludziach na plotach, nawet bliskich koleżanek. Jeśli ci księża się tak łajdaczą to może prawdziwy katolik powinien się modlić o ich nawrócenie? Człowiek jest słaby, niestety...My wszyscy nie jesteśmy doskonali.Pozdrawiam. :hello: GinaPrzy okazji chciałam dodać: dziwi mnie, że księża katoliccy spotykają się z taką niechęcią. Dlaczego nikt nie czepi się np. rabina, pastora itp. Nie oburza się, że pastor nie chciał pogrzebać kogoś z jego rodziny, kto nie praktykował tej wiary. Byłam kiedyś na przedziwnym pogrzebie w pewnej rodzinie. Grzebano człowieka, który w sumie całe życie nie chodził do kościoła. Nikt z tej rodziny nie poszedł do komunii: ani córka, ani wnuczka, ani nawet żona. Tylko jedna osoba była u komunii w ogóle. Przede mna stał syn zmarłego, ktory nawet ani razu się nie przeżegnał i nie klęczał. Po pogrzebie siostra zmarłego zapytała jak mówić do księdza: proszę pana? (nawiasem mówiąc ta pani stała się od 10 lat bardzo religijna, po śmierci męża). Na stypie żona opowiadała jak to ją ksiądz zdenerwował na spowiedzi przedślubnej, bo zakazał jej uprawiać seks do momentu ślubu kościelnego. Szwagier zmarłego stwierdził, że nienawidzi niedzieli, bo nadają mszę przez radio. Dla mnie to szczyt obłudy, której nienawidzę :gun: I żeby było jasne: oceniam postępowanie, a nie ludzi! Nienawidzę grzechu (wady) a nie człowieka.
          • Gość: Gosia1 Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 21:17
            Nie pomyliłaś się Gino odnośnie eMiśki. Jeśli chodzi o pochopność moich ocen, to nie wydaje mi się aby tu nastąpiła. Miałam 35 lat aby zdobyć doświadczenie i zanim nastąpiło moje odcięcie się od instytucji kościoła dużo myślałam, analizowałam. Zarzuciłaś mi, że zbyt łatwo osądzam, że jestem nietolerancyjna. Dlaczego Gino? Dlatego, że po tych 35 latach JA doszłam do jakichś wniosków, nie krzywdzących innych, nie ingerujących w niczyje inne życie, nie wyciągających konsekwencji? Nikogo nie niszczę, nie obmawiam, nie podaję nazwisk (to nie plotki Gino, ale MOJE doświadczenia), nie obnoszę się ze swoim nastawieniem. Czasem o tym powiem, czy napiszę, ale to tylko w takich sytuacjach, ewentualnie zbyt mocno nagabywana. Może i powinnam "donieść" gdzie trzeba o tych przypadkach, o których ja wiem, ale dawno temu też zostało mi udowodnione, że nie warto. A ja okazałam się chyba zbyt leniwa, aby w tej kwestii walczyć. I jeszcze jedno Gino, w całym moim poście nie znalazłam uogólnień. Nie napisałam, że cały kler taki jest. Napisałam o konkretnych przykładach, napisałam, że ja spotkałam się z takimi a nie innymi przypadkami, napisałam, że właśnie przez te a nie inne przypadki odsunęłam się od instytucji kościoła (ale nie od wiary, a wiara jak wiemy, ma różne oblicza...). Dlatego proszę, nie zarzucaj mi, że obraziłam się na wszystkich ludzi "po ślubach" bo tak nie jest. Pozdrawiam Gosia :hello:
            • Gość: Behemot Re: Świątynia - do Gosi1 i Gosi IP: *.* 25.11.02, 22:16
              Gosiu1 nie uwazam, że jesteś nietolerancyjna i zbyt łatwo osądzasz w ogóle, tylko w tym wypadku takie odniosłam wrażenie. Fakt, że oddaliłaś się od Kościoła dlatego, że miałaś pecha trafiać na beznadziejnych księży, może niesłusznie, ale odebrałam jako uogólnienie. Oczywiście masz prawo do takich decyzji i takiego zdania! Tak sobie tylko gawędzimy... Mnie się też bardzo nie podoba proboszcz w mojej byłej parafii, dlatego brałam ślub w innej. Raziły mnie trochę te motywy seksualne w Twoim poście. Skąd wiesz np, że Twoja znajoma ma romans z księdzem? To odebrałam jako opieranie się na plotkach. Wiesz jak kiedyś myślałam podobnie jak Ty, strasznie byłam źle nastawiona, nie dawałam na tacę, mówiłam, że dam, jak ksiądz będzie biedniejszy ode mnie. Teraz zmieniłam zdanie i nie jestem juz taka surowa. W końcu to są ludzie, a ludzie niestety mają wiele ułomności. Powiem za Hamletem, sens był o ile pamiętam taki: jestem uczciwym człowiekiem, ale jakby tak wgłębić się w całe moje życie to można by dużo mi zarzucić! Nie będę nikomu do łóżka zaglądała, tak jak nie chcę, by ktoś mi zaglądał ;) Nawet jak ksiądz nie jest obłudny i nie piętnuje np. pożycia przed ślubem, to mnie to aż tak bardzo nie oburza, raczej mu współczuję, bo jeśli naprawdę wierzy, to musi przeżywać straszne rozterki. Masz rację, że wielu księzy zniechęca i odpycha od religii. Jak powiedział biskup Pieronek "Są księża i księżyska". W każdym środowisku są różni ludzie nawet zboczeńcy. W absolutnie każdym. Kler powinien ich eliminować ze swego grona. Może coś się zmieni po ostatnich skandalach? A teraz do Gosi:Gosia masz prawo nie wydawać pieniędzy na budowę wielkiej świątyni, ma prawo Ci się to nie podobać, ale inni mają prawo wydawać swoje pieniądze i może im się ten pomysł podobać. Może by przeprowadzić referendum w tej sprawie? ;) Pozdrawiam Was serdecznie. :hello: Gina
              • Gość: Gosia1 Re: Świątynia - do Giny czyli Behemota :-) IP: *.* 26.11.02, 12:19
                Gino, koleżanka sama mi opowiadała jak np kąpali się w wannie pełnej szampana...(oczywiście kupionego za pieniądze wiernych - nie będę pisać, jak pan proboszcz wyrażał się o biednych, starszych kobietach, które ostatni grosz kładły na tacę...). Miałam jeszcze ja na tyle przyzwoitości, aby najpierw z tą dziewczyną rozmawiać, prosić, tłumaczyć po czym, jak to nic nie dało - odseparować się. Bo to wszystko nie mieściło mi się w głowie. Ani w moim pojęciu o świecie...Druga sprawa. Widzisz może i jestem zbyt surowa w ocenie, ale w moim świecie nie ma miejsca dla ludzi, któzy głoszą jedno a robią drugie. Może właśnie dlatego grono moich przyjaciół, koleżanek/kolegów, a wreszcie znajomych jest tak wąskie? Nie wiem. Ja po prostu brzydzę się kłamstwem, krętactwem, naginaniem rzeczywistości wedle własnych potrzeb. I dlatego, jak słyszałam z ambony wygłaszane patetyczne słowa o ofierze, o skromności, o miłości, tolerancji a potem widziałam diametralnie różne czyny, to po prostu zerwałam tę "znajomość". I aktualnie jestem na etapie poszukiwania. Gino, ja po prostu nie mogę iść do spowiedzi do człowieka, który miłość do bliźniego ma głeboko w tej części ciała na której siedzi. I nie rozmawia ze mną, ale klepie formułkę i pozwala odejść, przez którego nawet nie jestem w stanie zrozumieć istoty żalu, rozrachunku z własnym sumieniem. Do spowiedzi chodzę "tam" - do "mojego" duspasterza. I dopiero tam osiągam ten upragniony spokój serca i duszy. Bo widzisz, jak ja już coś robię, to wkładam w to wszystko - całą siebie. Nie uznaję półśrodków. Jak widzisz - jestem surowa nie tylko dla kogoś ale i dla siebie. Może nawet dla siebie bardziej...(bo mogłabym odwalić chałturkę, iść tu do spowiedzi, dostać karteczkę na święta i mieć z głowy, ale ja tak nie mogę...). Pozdrówka GosiaP.S. Powiem Ci jeszcze Gino, że bardzo cierpię z tego powodu. Bo pomimo tego, że bardzo się staram, ciągle mam sobie coś do zarzucenia. I częśto rodzi się we mnie pytanie - jeśli cokolwiek zrobię i tak można to wykorzystać do robienia zła, to jak w takim razie żyć? Jeśli nie oglądałaś, polecam Ci doskonały film z Tomem Cruisem "Adwokat diabła". To dopiero mnie zdołowało...Oraz motto mojej najukochańszej powieści "Mistrz i Małgorzata" - "Ja jestem częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc - wiecznie czyni dobro".
                • Gość: Behemot Re: Świątynia - do Giny czyli Behemota :-) IP: *.* 27.11.02, 08:29
                  Powiem Ci Gosiu, że zachowanie Twojej koleżanki nie bardzo mi się podoba jej zachowanie, nie wierzyłabym jej bez zastrzeżeń, co nie znaczy, że bronię proboszcza. Serdeczne pozdrowienia. :hello: Gina
          • Gość: Gosia1 Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 21:27
            I jeszcze coś - Gino, ja też miałam to "nieszczęście" poznać tylko dwóch lekarzy z prawdziwego zdarzenia...niestety. Ale widzisz to, że nie odchodzimy od nich ma swoje bardzo proste uzasadnienie - w obliczu lęku o swoje życie tu na ziemi, o zdrowie, wszystkie inne lęki chowamy do kieszeni i idziemy po pomoc. Natomiast sprawa z wiarą i kościołem to jak bomba z opóźnionym zapłonem - myślimy sobie: potem, jakoś to będzie. I ja to wiem Gino, dlatego wcale nie twierdzę, że jest mi łatwo. Bo wiem, że coś w moim życiu szwankuje. I dlatego tym bardziej mi przykro, jak na moje niepokoje, na moją złość, na mój gniew odpowiada się oburzeniem (to nie do Ciebie), świętym gniewem, niemal odrzuceniem, bo śmiem obrażać się na "świętych". A ja po prostu mam wątpliwości...Jak Twoim zdaniem powinno wyglądać ich rozwiewanie? Kijem? Czy miłością...Gosia
            • Gość: ruda Re: Świątynia - druga strona medalu do Gosi1 IP: *.* 26.11.02, 10:18
              Miłością, ale może Ty jej w gruncie rzeczy nie potrzebujesz od konkretnego księdza czy księży w ogóle? A może gdybyś podchodziła do nich jak do wszystkich ludzi z chrzścijańską wyrozumiałością, to byłoby Ci łatwiej? O ile w ogóle chcesz w tym kościele i z tymi ludźmi Pana Boga odnaleźć (z tego co pamietam, swoje dzieci do kościoła posyłasz, więc tu jesteś niekonsekwenta, może być za późno, kiedy jakiś stary zboczeniec wyostrzy sobie ząbki czy co tam innego na Anię lub Krzysia - i nie chcę tu być złośliwa, ale wiem jak kochasz swoje dzieci, i widzisz np ja posyłałabym moje jak podrośnie tu i tam, bo wiem kto i co im wkłada do główek, Ty tego nie wiesz,więc dużo ryzykujesz, szczególnie rozdwojenie jaźni Twoich dzieciaczków). Mam nadzieje, że się nie obrazisz, za to co napisałam, ale myślę, że Ty podchodzisz do instytucji bez miłości i wyroumiałości - zresztą trudno inaczej, i po trosze przekładasz to na ludzi. Tych w niej skupionych. Kapłaństwo jest powołaniem, ale małżeństwo też. Jeśli są nieudane małżeństwa, to należy mówić, że instytucja małżeństwa jest skompromitowana?kasiaPs jaby coś, to może 28.11 spotkamy się w Ikea, musze tam coś kupić ;)))
              • Gość: Gosia1 Re: Świątynia - druga strona medalu do Gosi1 IP: *.* 26.11.02, 12:03
                Kasiu podkreślę jeszcze raz - nie podchodzę do nikogo z nienawiścią (no może do OSĄDZONYCH zbrodniarzy i innych takich), wręcz odwrotnie - zawsze i wszędzie szukam wytłumaczenia oraz jakiegoś kompromisu, przyczyny, a w ludziach dobra. To co czuję do MNIE znanych księży, jest wynikiem długoletnich doświadczeń. Jeśli uda mi się jeszcze kiedyś spotkać kogoś do kogo będę mieć zaufanie, to swoje nastawienie zmienię, przecież nie zapieram się, że nie. Ale wybacz - nie będę biegać po mieście w poszukiwaniu "dobrych ludzi". Nie mam na to ochoty (przyjaciół też nie szukam na siłę). We mszy świętej uczestniczę w miasteczku o którym już pisałam. Bo tam czuję się wspaniale. I jeszcze o dzieciach. Zapewniam, że nie będą mieć rozdwojenia jaźni. Po pierwsze Ania sama wybrała takie a nie inne podejście, a Krzyś jest jeszcze za mały (jak chce idzie z Anią, jak nie - to nie. A i tak ostatnio mam dużo roboty, bo katechetka skutecznie zabija w Nim (i nie tylko w Nim) chęć uwierzenia i uczestniczenia w komunii świętej, jeśli nie będzie chciał do niej przystąpić - nie będę Go zmuszać). Dużo z Nim rozmawiam, ba - nawet na żądanie dzieci wytłumaczyłam się ze swojego stanowiska, One w przeciwieństwie do Was emamy zrozumiały mnie bardzo dobrze. Często modlimy się razem wieczorami, rozmawiamy o Bogu. Cieszę się z jednego, mianowicie, że nie utożsamiają wiary z chodzeniem do kościoła. I podkreślam - nie piszę o katolicyzmie, ale o wierze. Dlaczego katolikowi tak trudno zrozumieć, że można wierzyć inaczej? Nie chodząc do kościoła? Że można mieć w sobie konflikt, ale wcale to nie dyskredytuje człowieka? Jak tylko mogę, w tym małym mieście rozmawiam z proboszczem. I dzięki Niemu jeszcze nie tracę wiary. Przede wszystkim w dobro. W wyrozumiałość. On mnie rozumie. I nie dosądza od czci i wiary. I nie twierdzi, że jestem zła tylko dlatego, że nie chodzę do kościoła. On daje mi pewność, że wcale nie krzywdzę dzieci. To jest taki Duspasterz, dla którego poszłabym na koniec świata. Pozdrawiam GosiaP.S. Napisz o której, bo my mamy być w studiu o 16.30. Więc teraz od Ciebie zależy o której się do tego Krakowa wybierzemy. Kiedy nie będziemy Ci przeszkadzać w pracy? Bo ja wiem, że czasu masz malutko. Ale chciałabym zobaczyć się z Tobą. :-)
    • Gość: MałgośkaR Re: Świątynia - druga strona medalu-do brużdzicieli :( IP: *.* 25.11.02, 10:02
      Hej. Całkowicie się z Wami zgadzam. Owszem są ksieża z powołania i tacy, którzy się z powołaniem kapłańskim minęli. I Ci drudzy psują reputację tym pierwszym. Wiara jest indywidualną sprawą każdego człowieka, ale najbardziej zastanawia mnie postawa niektórych z Was. No bo jak można iść do spowiedzi, do komunii z czystym sumieniem, ochrzcić dziecko i zaprowadzić Je do komunii św., a za plecami, na forum pisać takie głupoty :(W kościółku to ładnie, pięknie, wierni parafianie, co na tacę rzucą i na kolędę dadzą, a potem szkoda gadać...Czy Któraś z Was raz w życiu powiedziała to co myśli o nowych świątyniach, czy samochodach księży proboszczowi z Waszych parafii?! Czy któraś pomogła zrobić paczki naświęta dla ubogich (u nas co roku jest problem w każdej parafii, jak księża podczas mszy proszą o wskazywanie rodzin uboższych)! Mogę się założyć, że na 99% żadna! No więc jakim prawę piszecie takie głupoty.Radzę się zająć jakąś akcją charytatywną razem z proboszczem, tym bardziej, że święta Bożego Narodzenia tuż tuż ;) Lepszego czasu nie znajdziecie :)Gosia, taka co nie brużdzi ;)
      • Gość: _Tosiaa_ Re: Świątynia - druga strona medalu-do Małgośka:( IP: *.* 25.11.02, 19:11
        Droga Małgośko!Po pierwsze chciałabym prosić abyś nie określała mnie (czuję się wywołana do tablicy)mianem brużdzicieli :(ja nie określam nikogo epitetami ,a to że mam pewne zdanie na dany temat nie oznacza że masz prawo tak mnie określać .Po drugie ,moje posyłanie dziecka do komunii nie ma nic wspólnego z moim poglądem na temat budowy nowego baaaardzo drogiego kościoła .Może czas oddzielić wiarę ,od poglądów na funkcjonowanie kościoła jako instytucji.Właśnie dzisiaj przeprowadziłam u siebie w szkole dyskusje na ten temat z księdzem właśnie i siostrą zakonną .....no cóż jak oni mogą służyć w kościele z takimi poglądami jakie mają ,to ja nie wiem ;) Są bardzo przeciwni wznoszeniu kolejnej takiej budowli w kraju z innymi potrzebami.Po trzecie dwa razy oddałam rzeczy na rzecz biednych z mojej parafii :)Po czwarte należałam do Oazy rodzin ,w spotkaniach zawsze uczestniczył ksiądz ,poruszaliśmy bardzo drażliwe kwestie funkcjonowania kościoła i nigdy ale to nigdy ,nie byliśmy za to krytykowani.Po piąte tu chyba do Behemota -oczywiście Twoje prawo wydawać pieniądze na co chcesz i ja nigdzie tego nie podważyłam . Nie zgadzam się z wydawaniem ogromnych pieniędzy na wielką budowlę i mam prawo do takiego zdania I nikt z kościoła mnie nie wykluczy ,tak mi ksiądz powiedział ;)Gosia
        • Gość: MałgośkaR Re: Świątynia - druga strona medalu-do Tośki :( IP: *.* 25.11.02, 22:18
          Droga Tośko!To nie miejsce, ani czas na pyskówki i przepychanki słowne, ale muszę coś sprostować.Po pierwsze pisząc "brużdzicieli" nie miałam wcale konkretnych osób (z imienia) na myśli ;)Po drugie brużdzicielką nie jesteś, bo rozmawiałaś o tym problemie z księdzem ;)Po trzecie pisz sobie co tylko chcesz na forum, ja Ci nie bronię, Ty wyrażasz swoje opinie, ja swoje. KAŻDY ma do tego prawo ;)Po czwarte potrafię doskonale odróżnić wiarę w życiu człowieka od znaczenia instytucji kościoła. MOJA WIARA jest dla MNIE najważniejsza :)Po piąte chwała Ci za to, ze oddałaś rzeczy dla ubogich i bierzesz (brałaś) żywy udział w instytucjach-kółkach parafialnych :jap:Po szóste ile ludzi tyle poglądów-ksiądz to też człowiek ;)Po siódme nie wiem po co wziełaś sobie moje słowa tak do serca, bo do obrazu brużdzicielki to nie pasujesz (tam nie było w nagłówku-do Tosi). To, że zaczełaś post to nie znaczy, ze to konkretnie do Ciebie ;) Jeszcze raz powtarzam. Tak jak zawzięcie Ty bronisz swojej racji, tak ja będę bronić swojej. KAŻDA z nas ma do tego prawo. :lol:A propos-z Kościoła to nikt Cię wykluczyć nie może, nawet jakbyś sama chciała ;) Pamiętasz przypowieść o 9 owieczkach i 1 zabłąkanej? No właśnie...(tylko znowu nie bierz sobie tego do serca) ;)Ale mnie dziś wzięło na przekomarzanki-żartowanki :lol:Pozdrawiam. Gosia :hello:
          • Gość: _Tosiaa_ Re: Świątynia - druga strona medalu-do Tośki :( IP: *.* 25.11.02, 23:55
            Tak Małgośko w innej sprawie ;)Ty masz nick MałgośkaR i dlatego ja do Ciebie per "Małgośko"Ja natomiast jestem Tosia, nie Tośka ;) Gosia,równie ochocza do przekomarzanek ;):lol::hello:
            • Gość: MałgośkaR Re: Świątynia - druga strona medalu-do Tośki :( IP: *.* 26.11.02, 09:56
              Hej. Najmocniej Cię przepraszam :jap: byłam przekonana, ze było napisane Tośka, sorry ;)Pozdrawiam :hello:
    • Gość: figa Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 10:58
      W pełni się zgadzam z przedmówczyniami.Dziewczyny skoro tak pomstujecie na Kościół to bądźcie konsekwentne i w ogóle zrezygnujcie z jego usług to znaczy zero slubów, chrzcin, komunii i pogrzebów. A ile można zaoszczędzić przy okazji..Tu było trochę złośliwie. Myśle że Polacy są takim narodem że narzekają, narzekają, ale mam pytanie czy któraś poszła może do zakrystii i powiedziała kiedyś proboszczowi że to i to mi się w kościele nie podoba i ze chciałaby jako parafianka mieć wgląd w finanse kościoła.Jeżli już jesteśmy przy wiernych to ile ślubów kościelnych jest branych przez ludzi którzy w praktyce są ateistami. Nie dziwię się niektórym księżom którzy mają obiekcje pobłogosławić związek "Wierzących acz niepraktykujących"Ile pogrzebów kościelnych jest ludzi którzy omijali za zycia Kościół szerokim łukiem no ale potem oczywiście rodzina ma pretensje. A dlaczego? nieboszczyk przecież za życia sam wybrał że z tą instytucją nie chcę miec nic wspólnego itp. Tak więc sami wierni nie są bez skazyDlaczego nikt się nie dopytuje dlaczego ludzie po rozwodzie, alkoholicy czy maltretujący swoje rodziny chodzą do kościoła i nikt ich jakoś nie piętnuje publicznie. A przecież Kościól to nie tylko hierarchia ale ogół wiernych. Może ci księża wywodzą się właśnie z takich rodzin hipokrytów, nie przyszło wam to do głowy?Sądzę że wierni mnóstwo narzekają ale wolą się raczej nie angażować w nic konkretnego bo szkoda im na to czasu.W innych krajach katolickich wierni o wiele bardziej angażują się w sprawy parafii bo tam jeżeli ktoś już zdecyduje się chodzić do kościoła to zasiada w radzie parafialnej, angażuja się w działalność charytatywną , sprawy liturgiczne itd. Sądze że większość wiernych która tak narzeka nie ma pojęcia co się dzieje u nich w parafii.A propos chodzenia do kościoła, ja z niego nie zrezygnuje bo ja też jestem Kościołem (pełnoprawnym jego członkiem) i jestem za niego odpowiedzialna.Jeśli nawet proboszcz w mojej parafii jest kanalią ( a nie jest) to nie dla niego tam chodzę ale dla Kogoś znacznie ważniejszego w którego wierzę.
      • Gość: eBeata Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 11:26
        figa napisała/ł:> Dziewczyny skoro tak pomstujecie na Kościół to bądźcie konsekwentne i w ogóle zrezygnujcie z jego usług to znaczy zero slubów, chrzcin, komunii i pogrzebów. A ile można zaoszczędzić przy okazji..(...)> Jeśli nawet proboszcz w mojej parafii jest kanalią ( a nie jest) to nie dla niego tam chodzę ale dla Kogoś znacznie ważniejszego w którego wierzę.Widzisz figa sama sobie odpowiedziałaś.Jest źle z Kościołem /przez duże K - czyli naukami Chrystusa i wiernymi/ i kościołem /małe k - ramy biurokratyczne tej instytucji/.I to widzą wszyscy. Wierni i niewierni. Nawet Papież.I tak samo jak wyrażamy swoje zdanie na temat polityków, lekarzy, tak samo wyrażamy opinię na temat ludzi kościoła.Chociaż i są na pewno rzetelni politycy i wspaniali księża.I nikt tego nie neguje. Mogę jeszcze dodać, że osoby bardzo zaangażowane w sprawy kościoła widzą wszystko inaczej niż osoby z zewnątrz.A mój osobisty punkt widzenia chyli się raczej ku Gosi1.A bez przyczyny by się nie chylił ;-)PozdrawiamBeata
      • Gość: guest Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 22:39
        Figa, nie do końca się z Tobą zgadzam. Moim zdaniem to właśnie katolicy powinni krytykować i wręcz napiętnować zło, które jest w Kościele, ale konstruktywnie i rzeczowo. Niestety po "89 roku Kościół popełnił wiele błędów, które nie przysporzyły mu zwolenników (o czym świadczą min. posty niektórych emam) ale drażni mnie jak utożsamia się cały Kościół a wręcz wiarę katolicką z obłąkanym o. Rydzykiem, ks. Jankowskim i tym podobnymi. Poza tym wydaje mi się, że fałszywe jest takie tłumacznie: nie chodzę do kościoła bo księża są źli, jeżdżą drogimi samochodami i nie będę siedział obok dewotek z radia Maryja. A nie lepiej uczciwie powiedzieć: nie chodzę bo...nie wierzę, bo mi się nie chce. Często jest to po prostu szukanie dla samego siebie usprawiedliwienia. Nie chcę nikogo nawracać, jestem po prostu za szczerością. Oczywiście to, co opisała Gosia1, mierzi, mnie również, ale na miłość boską Gosiu nie można mówić, że dlatego odchodzisz od Kościoła w ogóle. Wydaje mi się, że to kwestia wiary, może po prostu Twoja wiara nie była głęboka? Nie obraź się, wcale nie piszę tego by cię urazić tylko by zrozumiec problem.Jest jeszcze jedna kwestia. Zauważyliście, że większość tych "złych" księży to ludzie ok.40- 50 tki? Po prostu w latach 70- 80tych ( tak uogólniając) pójście do seminarium wiązało się często z niemożliwością innego wolnego wyboru. Poza tym ten rząd dusz przyciągał: duchowny był wówczas bardziej poważany dlatego w pewnych kręgach była swoista moda na seminarium. Na efekty nie trzeba było długo czekać, pełno jest dookoła księży bez powołania. To tylko takie moje małe próby zdiagnozowania problemu.
    • Gość: guest Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 21:12
      dlaczego nie dla ciebie?...podzielam Twoje zdanie calkowicie i dodam ze zle zawsze rzuca sie w oczy a dobro raczej nie szuka poklasku, ale wystarczy popatrzec glebiej nie zatrzymywac sie na tym co z wierzchu co swieci a mozna sie naprawde zachwycic..Karmel w Szczecinie, Siostry Sluzebniczki z Czestochowy.....dlugo by wyliczac.....ale nie oszukujmy sie to my tworzymy Kosciol a nie budynkipalaurka
      • Gość: hansklos Re: Świątynia - druga strona medalu - a może trochę patriotyzmu? IP: *.* 25.11.02, 22:39
        :hello:Swiątynia Opatrzności Bożej powstaje jako wotum wdzięczności, a pomysł jej budowy ma ponad 200 lat. Nie znam niestety dokładnie historii tego pomysłu, ale domyślam się, że miała być wotum dziękczynnym ofiarowanym Bogu po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja. Wotum, które nigdy nie mogło powstać, bo Polska w 1795 roku definitywnie straciła niepodległość i, nie licząc krótkich 20 lat przedwojennych, nie odzyskała jej do 1989 r.Spróbujcie spojrzeć na tę budowę od strony "patriotycznej", narodowej, kulturalnej. Od wieków ludzie fundowali świątynie. Od wieków niektóre z nich stoją, są wspaniałymi zabytkami swoich czasów, pełnymi dzieł sztuki sakralnej, malarstwa, rzeźby, często dokumentującymi historię naszego narodu. A jak wiele zabytków nie udało się uratować w czasie ostatniej wojny?Ktoś może zapyta: po co to wszystko?Dzięki tradycji, szanowaniu przeszłości, historii, udaje się przetrwać wielu narodom. Udało się też nam.Więc nie traktujmy budowy tej świątyni w kategoriach kolejnego kościoła z marmurową posadzką. Potraktujmy ją jako pewien symbol.Oczywiście niekazdy musi chcieć uczestniczyć w jej budowaniu, ale przymusu nie ma, nawet dla katolików :)I jeszcze jedno: nie uogólniajcie, nie piszcie, że wszyscy księża są źli i rozpustni, grzeszni, okropni i paskudni. Księża są różni, niektórzy minęli się z powołaniem, to się zdarza, jak wśród nauczycieli czy lekarzy. Ale Kościół robi też wiele dobrego na całym świecie, prowadzi misje, szkoły, szpitale, często dociera tam, gdzie nikt inny nie dotarł.Pozdrawiam wszystkichHania :) :) :)
        • Gość: eBeata Re: Świątynia - druga strona medalu - do Hani IP: *.* 26.11.02, 09:51
          > Spróbujcie spojrzeć na tę budowę od strony "patriotycznej", narodowej, kulturalnej. > Więc nie traktujmy budowy tej świątyni w kategoriach kolejnego kościoła z marmurową posadzką. > Potraktujmy ją jako pewien symbol.Haniu, masz rację co do tego jak należałoby taką świątynię-symbol potraktować. I gdybyśmy byli bogatym państwem nie byłoby tej dyskusji. Nie byłoby tej dyskusji gdyby kościół nie popełnił tylu błędów. Gdyby nadal miał ogromne zaufanie społeczne. Gdyby nie było Lichenia, bursztynowych ołtarzy itp. wtedy miałabyś rację. Można byłoby potraktować taką budowę jak pomnik. Jednak przy nadmiarze pomników, kolejny nie robi wrażenia.> I jeszcze jedno: nie uogólniajcie, nie piszcie, że wszyscy księża są źli i rozpustni, grzeszni, okropni i paskudni. Księża są różni, niektórzy minęli się z powołaniem, to się zdarza, jak wśród nauczycieli czy lekarzy. > Ale Kościół robi też wiele dobrego na całym świecie, prowadzi misje, szkoły, szpitale, często dociera tam, gdzie nikt inny nie dotarł.Nikt, nigdzie nic takiego nie napisał /przynajmniej ja nie doczytałam/. To oczywiste, że nie wszyscy minęli się z intencją Pana Jezusa. Ale jeżeli instytucja nie radzi sobie. Ochrania złych pracowników. Dba o zewnętrzny wizerunek kosztem tego co się dzieje w środku, niech nie dziwi Ciebie, że w końcu ta bomba wybucha. W wolnym kraju media nagłaśniają potknięcia kościoła. Robią to samo z politykami, pracownikami pogotowia itp. Mamy demokrację i naprawdę czas skończyć z dulszczyzną. Nie pomyślałaś nigdy o tym, że gdyby nie głosy ludzi krytykujących poczynania urzędników kościelnych nadal w tej instytucji nie byłoby zmian. Niestety w tej organizacji jak w wojsku - demokracji nie ma. Sama siebie oddolnie nie wyleczy.A jeżeli krytykujemy to nie dlatego, ze lubimy ponarzekać lecz dlatego, że coś nam się nie podoba, coś boli i chcemy zmian. Chcemy żeby Kościół szedł ramię w ramię z kościołem.p.s. Nie jestem specem od Biblii ale podobno przepowiada upadek Watykanu. Może w takim razie nasza dyskusja jest bezcelowa ;-). Pozdrawiam.
          • Gość: hansklos Re: Świątynia - druga strona medalu - do eBeaty IP: *.* 26.11.02, 23:06
            :hello:Beato, piszesz, że w biednym państwie nie należy stawiać pomników. Idąc dalej tym tropem, można dojść do wniosku, że wszelkie działania w sferze kultury, nauki czy sztuki nie mają sensu. Na to mogą pozwolić sobie tylko Amerykanie? :what:W każdym państwie są ludzie bogaci, biedni, najbiedniejsi. Zawsze tak było , w każdej epoce i każdym ustroju. I w każdej epoce łożono też na kulturę, sztukę, architekturę, naukę.Jestem jak najbardziej za pomocą charytatywną, za rozwijaniem inicjatyw w tej dziedzinie, społecznych, kościelnych, każdych. Ale czy to znaczy, że Kościół ma zajmować się tylko tym? W końcu głównym jego zadaniem jest szerzenie wiary, tak jak głownym zadaniem państwa jest dbanie o interesy jego obywateli. Piszesz, że kolejny pomnik nie robi wrażenia. Katedra Notre-Dame pewnie też nie robiła wrażenia w średniowieczu. Za to robi teraz. Wielkie.Że są bursztynopwe ołtarze i Licheń. Są, niestety. Bo są dobrzy i żli architekci, a ludzie też mają różne gusta i różne potwory budowlane im się podobają :ouch:W wolnym kraju rzeczywiście media nagłaśniają potknięcia Kościoła, polityków i wszystkich innych. Szkoda tylko, że w mediach jak to w mediach stopień tego nagłośnienia zależy od intencji i celu nagłaśniającego. Co innego nagłaśnia o. Rydzyk :gun:, a co innego TVP czy TVN.Upadkiem Watykanu bym się specjalnie nie przejmowała. W tysięcznym roku miał być koniec świata i nic z tego nie wyszło :hap:Pozdrawiam Hania :)
            • Gość: eBeata Re: Świątynia - druga strona medalu - do eBeaty IP: *.* 27.11.02, 10:55
              Haniu, chodzi mi o coś innego.>piszesz, że w biednym państwie nie należy stawiać pomników. Idąc dalej tym tropem, można dojść do wniosku, że wszelkie działania w sferze kultury, nauki czy sztuki nie mają sensu. Na to mogą pozwolić sobie tylko Amerykanie? - w biednym państwie można stawiać pomniki. Nie napisałam, że absolutnie zabraniam :-). Ale jakiś UMIAR należy zachować. Tym bardziej, że mówimy o instytucji kościelnej. O religii która nie ma na celu kultu pieniądza i marmuru. Wręcz przeciwnie.> Jestem jak najbardziej za pomocą charytatywną, za rozwijaniem inicjatyw w tej dziedzinie, społecznych, kościelnych, każdych. Ale czy to znaczy, że Kościół ma zajmować się tylko tym? W końcu głównym jego zadaniem jest szerzenie wiary, tak jak głownym zadaniem państwa jest dbanie o interesy jego obywateli. - byłoby wspaniale gdyby zajął się celem głównym. A na brak miejsc do szerzenia wiary to Kościół w Polsce raczej nie narzeka?!> Piszesz, że kolejny pomnik nie robi wrażenia. Katedra Notre-Dame pewnie też nie robiła wrażenia w średniowieczu. Za to robi teraz. Wielkie. Że są bursztynopwe ołtarze i Licheń. Są, niestety. Bo są dobrzy i żli architekci, a ludzie też mają różne gusta i różne potwory budowlane im się podobają - nie czepiam się gustów. Chodzi mi o to, że duże /ogromne/ środki już na różne świątynie przeznaczono. I może na razie wystarczy. Bo ludzi zaczyna to bulwersować. I dlatego ktoś powinien też o tym pomyśleć. Czy więcej Kościół zyska na nowym obiekcie, czy straci? >W wolnym kraju rzeczywiście media nagłaśniają potknięcia Kościoła, polityków i wszystkich innych. Szkoda tylko, że w mediach jak to w mediach stopień tego nagłośnienia zależy od intencji i celu nagłaśniającego. Co innego nagłaśnia o. Rydzyk :gun:, a co innego TVP czy TVN. - i cudnie, że tak jest. Bo pod jedynym słusznym wpływem byliśmy już troszkę czasu. A ludzi są od tego, żeby wiedzieć, myśleć, wybrać. W wielu przypadkach występuje upośledzenie którejś z funkcji, ale cóź nie wymagajmy cudów i idealnego społeczeństwa.:hap:Pozdrawiam Beata :)
        • Gość: AM Re: Świątynia - druga strona medalu - a może trochę patriotyzmu? IP: *.* 29.11.02, 22:50
          Czy rzeczywiscie Bogu potrzebne sa swiatynie przewyzszajace przepychem wszystko, co do tej pory zostalo zbudowane? Nie trzeba daleko szukac, żeby znalezc odpowiedz, ze to raczej wlasna proznosc kaze ludziom się w ten sposób uwieczniac. Przeczytajcie:Najwyzszy jednak nie mieszka w dzielach rak ludzkich, jak mowi Prorok: Niebo jest moja stolica, a ziemia podnozkiem stop moichjakiz dom zbudujecie Mi, mowi Pan,albo gdziez miejsce odpoczynku mego?Czyz tego wszystkiego nie sworzyla moja reka? Dzieje Apostolskei 7, 48-50Bog, który stworzyl swiat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w swiatyniach zbudowanych reka ludzka i nie odbiera poslug z rak ludzkich, jak gdyby czegos potrzebowal, bo sam daje wszystkim zycie i oddech. Dzieje Apostolskei 17, 24-25Jaka gwarancje macie, ze Bog rzeczywiscie zechce zasiasc w swiatynie opatrznosci? Ja twierdze, ze zadnej. Przez wieki były tylko 3 switynie, które Bog zaplanowal na miejsce swojego przebywania. Kolejna i jednoczesnie ostatnia ma powstac w Izraelu i będzie znakiem zblizajacego się konca swiata. amo
    • Gość: lea Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 22:12
      hejKurcze - kontrowesyjny temat, i nawet teraz pisząc zastanawiam się czy dobrze robię... ?Mieszkamy w małym miasteczku, gdzie wszyscy znaja się przynajmniej z widzenia.Wiecie co ? zostałam wychowana w wierze katolickiej, czy jestem nadal katoliczką ? nie wiem nie znam obecnie odpowiedzi. Wiem natomiast,ze kocham Boga i staram sie zyc wg. jego zasad. Nie mówię ,ze zyję ale bardzo sie staram.Do kościłoa katolickiego coraz bardziej się zrażam - bo boli mnie to co widzę...Czy Bóg nie wspomina o miłosierdziu? o miłości ? Czy syn Jezusa wyrastał w bogactwie ? a jego apostołowie ? pierwsi nauczyciele naszej wiary ? Opuścili dla niego domy, rodziny...Wierzycie w to,że Bóg od nas tego żąda ? takich ogromnych bogatych budynków ?Owszem te budynki sa nam potrzebne abysmy razem jako wspólnota mogli uczestniczyc w nabozeństwie ale po co tyle bogactwa, przepychu?Wiecie co ? mnie drażni kiedy ksiądz zwrócił mi uwagę,ze nie klękam przed krzyżem - odpowiedziałam ,że klękam kiedy sie modlę do BOGA NIE DO KRZYŻA CZY INNYCH OBRAZÓW !!!zdziwił się i zamilkł - koscioły to piekne zabytki, lubię podziwiać piekną gotycka ciszę i spokój - żadnych obrazów jest krzyż jako symbol męczennictwa P. JezusaJak traktuję więc to wszystko co w kościołach ? jako piękną sztukę, przychodzę jednak do BOGA aby mieć z nim kontakt poczuc GO !!! nie przychodzę dla sztuki...U nas nie ma zbiórek dla biednych,a zaproponowałam coś takiego... chciałam równiez aby organizować wyjazdy dla dzieci z ubogich rodzin...bez odzewu...Więc wraz ze znajomymi sami robimy zbiórki - bez księżyZa to na wieży naszego kościoła pojawił się nowy neonowy krzyż.Wiem,ze jest duzo dobrych księży i zakonników. Mam z nimi kontakt. Jeden mój przyjaciel - ksiądz bardzo wysoko postawiony człowiek w hierarchi kościoła katolickiego, powiedział mi tak : " wstydzę się bardzo tego co zrobili w Asyżu, po trzęsieniu ziemi odbyła się zbiórka dla tych, którzy zostali bez dachu nad głową, zebrano duuużo pieniedzy, a księża odbudowali kościól i bibliotekę ! a niektórzy ludzie do dzisiejszego dnia mieszkają w barakach !!! nie pojade tam dopóki ostatni człowiek z baraku nie otrzyma mieszkania..."wtedy opadła mi szczęka i zapadła cisza...pozdrawiam Was bardzo serdecznie lea
      • Gość: Behemot Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 25.11.02, 22:27
        Rzeczywiście Lea macie nieciekawych księży, skoro zignorowali Waszą iniciatywę. Moi rodzice mieszkają w miejscowości dotkniętej ubiegłoroczną powodzią. Nasza sąsiadka bardzo biedna kobieta poszła do księdza, który rozdzielał dary i pieniądzie po pomoc, a on przegnał ją (są swiadkowie) częstując jeszcze paskudnym słowem, bo "kościół też wymaga remontu". Zaznaczam, że kościół był nietknięty - tam woda nie doszła. Ale znam jeszcze innych księży na szczęśćie :) Pozdrawiam! Gina
    • Gość: guest Re: Świątynia - druga strona medalu. IP: *.* 28.11.02, 12:55
      ZABIERZ MNIE MISTRZUZabierz mnie , Mistrzu, do Efrem,i pozwol tam z soba pozostac,gdzie ciszy dalekie wybrzezaopadaja na skrzydlach ptakow,jak zielen, jak fala bujna,nie zmacona dotknieciem wiosla,jak kolo szerokie na wodzie,nie sploszone cieniem przestrachu.Dzieki, zes miejsce duszytak daleko odsunal od zgielkui w nim przebywasz przyjaznieotoczony dziwnym ubostwem.Niezmierny,ledwo celke zajmujesz malenka, kochasz miejsca bezludne i puste.Bo jestes Cisza, wielkim Milczeniem,uwolnij mnie juz od glosu, a przejmijtylko dreszczem Twojego istnienia,deszczem wiatru w dojrzalych klosach. Karol Wojtyla

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka