Moje Drogie, nie wiem co mam robić. Ale od początku. Chodzi mi o święta. Mianowicie teściowa nie rozumie, że ja również mam rodzinę i żąda spędzenia świąt u niej. Zapowiedziała już o tym. Z mężem jestem na wojennej ścieżce i na dodatek on wtóruje swojej mamusi. Faktem jest to, że jego mama dużo nam pomaga, bez niej byłoby ciężko, ale to jeszcze nie upoważnia jej do podejmowania decyzji za mnie. Jestem jej wdzięczna za pomoc , i to bardzo ale...... no wiecie to ja jestem mamą Kuby i takie tam....Co do mojej rodziny to na pewno się obrażą jak nie przyjedziemy do mojej babci, u której co roku jest wigilia. Owszem rodzice nie interesują się zbytnio wnukiem i mną ale skoro nie pomagają nam to w oczach mojego męża są nikim. Teściowa pomaga na różne sposoby. Na przykład teraz, jestem w pracy ponieważ nie mogę się zwalniać, a ona po swojej pracy przyjeżdża do małego, i zawsze kiedy jest chory ,zmienia moją przyrodnią siostrę, która siedzi z synkiem od 8-13. Dla mnie to naprawdę poświęcenie, ale ja również mam rodziców. I mimo tego, że rzadko przypominają sobie o wnuku , to jednak moi rodzice. Obrażą się jak pojadę na święta do teściowej. Dziecko dopiero co przestało brać zastrzyki, nie mogę z nim tak kursować zwłaszcza, że teściowie mieszkają ok.35 km za Warszawą. Moja babcia kilka przystanków tramwajem ode mnie. Sama nie wiem co robić.Wymyśliłam, że aby nikt nie był pokrzywdzony zostaję w domu. Tylko że wódz ( mój mąż ) zagroził że zabierze Kubaska na całe święta do swej szanownej mamuśki i będę zupełnie sama, lub też mogę się nacieszyć rodzicami – darmozjadami.A może ucieknę gdzieś na te święta, aby być tylko sama z Kubim, ale gdzie? Zresztą to chyba nie najlepszy pomysł. Ale w akcie wielkiej desperacji różne głupoty mi przychodzą do głowy. To chyba zrozumiałe. Co robić? desperowana

maria rosa