Witajciewłaśnie koczy sie moje świetowanie 25 urodzin... (hihi- dopominam sie tym samym o zyczenia

) I tak sobie myśle- czy te z Was, które sa w moim lub podobnym wieku i mają już dzieci, męża itd...- czy Wy macie czasem uczucie, że może trzeba było inaczej to wszystko ułozyć?? NIe mówię, że ja tak myślę (no może czasem mam taką refleksję...), ale wśród moich znajomych jestem właściwie jedyna zdzieckiem, a mężatka też najdłuższa stażem... W każdym razie tak sobie myślę, że chyba nadchodzi czas akceptacji TEgo, co Mam (moje ukochane dziecko-Michasia

, ale zaczynam sie ostatnio marwtić moim małżeństwem

I tym bardziej mi ostatnio żal,że myślę sobie: dziewczyno, masz dopiero (już?) 25 lat, a chyba właśnie zaczynasz schrzaniać swoją rodzinę

Ale it ak śpiewam sobie 100 lat i byłam starsznie dziś wzruszona moim rodzeństwem, rodzicami, mężem, tortem ze świeczkami, łapką Michasi w buraczkach....

pacleo