Dodaj do ulubionych

Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkach?

17.12.06, 13:18
Tak pytam z ciekawości bo mój to nic kompletnie..teraz kiedy synek spi i
móglby mi pomóc gra ..oprócz smieci które mu pod drzwi wystawie to nic..ma w
du..a mnie zołądek robolał i tak sobie pisze popijając miętke smile
Obserwuj wątek
    • mamaemmy Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 13:26
      mój tez nie,chyba,że go podejdę i powiem-"umyj te okna,bo robisz to lepiej niż
      ja,mnie zostaja smugi,a ty się znasz.."To dobry sposób.
      • tequila22 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 13:32
        moj tez zbytnio z pomocą się nie spieszy.wyrzucenie śmieci, o które
        przewróciłby się bo wystawiam pod drzwi + zakupy,ale tylko ze mna bo sam nie
        umie, nawet jak mu kartke napisze to polowe zapomnie albo kartke zgubi. i
        tyle.... troche słabo we dwoje byłoby przyjemniej...
        sama nie wiem czy czepiac go sie czy dac mu spokój, siedzi chociaz długo w
        pracy ( mamy swój interes) i zarabia kase...
        • ladne_kwiatki Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 13:37
          Zarabia i co? To go zwalnia z uczestnictwa w normalnym życiu domowym??? Mój też
          zarabia, do tego ja prowadzę firmę, w czym też mi pomaga, bo ma dryg do tego -
          i nikt nie narzeka. Dom to też obowiązki. Jakie zwolnienia. Ludzie!
          • tequila22 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 14:52
            tak Wam dziewczyny łatwo się to pisze . cieszę się, że macie dobrych mężów
            którzy pomagają Wam w domu, no ale odpowiecie mi na pytanie : co w przypadku
            jak nie garnie się do pomocy i nie umiem go sobie wychować?? mam się z nim
            rozwieźć??bo co ??na rozprawie powiem że mąż mi garów nie chce pozmywać czy
            okien umyć???
            • mamaemmy Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 14:59
              nie,pomału go zmieniac np wg mojego sposobu,uwierz mi da się.Pochwała działa cuda.
              • aga_281 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 18.12.06, 11:50
                Uważam, że stwierdzenie :pomagać w domu" jest błędne. Dlaczego niby to mążma
                pomagać w porządkach, a nie np. żona mężowi. Myślę, że obowiązki domowe w takim
                samym stopniu dotyczą obu stron i sprzątanie przez faceta nie jest żadną łaską,
                czy dobrym uczynkiem. Z mężem róno dzielimy się obowiązkami domowymi, tak samo
                jak opieką nad dzieckiem, bo dom i dziecko jest tak samo jego jak i moje, to
                niby dlaczego on ma tylko pomagać. Jeszcze jak studiowaliśmy uświadomiłam mu to
                i jest ok.
            • aska90 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 15:00
              Sama mam męża, który w domu obserwował zdrowy układ: dziecka, rodziny i domu
              chcielismy oboje, więc oboje ciagniemy ten wozek; nigdy nie wiedomo, jak naszym
              dzieciom ułozy się zycie (syn bedzie sam, zostanie księdzem w parafii bez
              gosposi; corka owdowieje, będzie sama z dziećmi - czarne scenariusze, a moze
              tylko brak krotkowzroczności), dlatego wychowamy je tak, żeby w kazdej sytuacji
              umiały sobie poradzić. I rzeczywiście tak jest. I mój mąż, i jego szwagierka
              potrafią wszystko od ugotowania zupy, przez przyszycie guzika, wbicia gwoździa
              po wymianę koła w samochodzie.
              Może w Twoim przypadku pomogłaby terapia szokowa: nie garnie się do pomocy, OK,
              przez jakiś czas pomieszkamy w brudzie. Z całym szacunkiem dla wszystkich mniej
              lub bardziej leniwych męzów - nie są chyba kalekami, żeby potrzebowali pełnego
              serwisu.
            • aga1000 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 21:36
              Wiesz, to trochę w mysl nieco nieuprzejmego powiedzenia "widziały gały co brały"
              (ale słowo honoru nie jest moją intencja post nieuprzejmy!). Cos qrczę musisz
              zadziałać, bo może niestety byc tak że po paru latach bedziesz tak sfrustrowana
              i zmeczona, ze go bedziesz miała po dziurki w nosie. Zastanów sie co najbardziej
              do Ciebie pasuje: czy terapia szokowa-nie upierzesz to nie bedziesz miał w czym
              chodzić, nie ugotujesz to nie bedziesz miał co jeść, -tylko wczesniej z któtką
              żołnierską informacją dlaczego tak robisz. albo metoda małych kroczków tak jak
              mamaemmy. Szkoda zycia na zasuwanie i frustrację, nie?
              A co do garów-tutaj najlepszym rozwiązaniem jest zmywarka, wierz mi. I ja i mój
              mąz wybitnie tej czynnosci nienawidzimy, czego systematycznym skutkiem była
              sterta garów malowniczo pietrząca się w zlewie, az nie było w czym jeść i trzeba
              było pertraktowac i negocjowac kto to umyje. Brrr. A teraz luzik. problem znikł
              smile)))

              PS Co do rozprawy, no w naszym kraju to koniecznie trzeba by było zmontowac
              jakąś lafirynde kochankę.
              Pozdrawiam serdecznie i zyczę powodzenia
    • ladne_kwiatki Jasne, że... 17.12.06, 13:31
      Tak. Mój mąż pomaga i nie uważa tego za coś nadzwyczajnego. Ja też w tym czasie
      nie siedzę nad kawą z reguły. Obowiązki domowe i te przy dzieciach (nie tylko
      wychowanie, ale i codzienną obsługę wink) dzielimy wspólnie. Sprzatanie też. Bez
      kłopotu mój mąż odkurzy, pomyje okna, czy nastawi pralkę+wywiesi jak
      wypierze wink, pozmywa naczynia i takie tam, nie tylko od święta. Śmieci wynosi
      (segregujemy) Dziećmi też się zajmuje, bezbłędnie. Ale nie gotujewink)) (on nie
      lubi, ja uwielbiam), nie prasuje, chyba że musi, bo mnie nie ma wink. Nasz dom,
      więc dbamy o niego wspólnie. Do tego obydwoje pracujemy. Dla mnie facet, który
      nie dba o dom (nie tylko przez pracę poza nim) i rodzinę (nauka, zabawa z
      dziećmi, etc.), to leń i egoista. Brrr Między innymi dlatego do obowiazków
      domowych włączamy dzieci w sposób normalny, pomalutku, na miarę ich możliwości.
      pzdr
      • mamaemmy Re: Jasne, że... 17.12.06, 13:38
        Masz po prostu dobrze wychowanego męzasmile
        Brawo dla Twojej tesciowej.
        U mojego małża w domu była 4 dzieci i ich biedna mama (swiętej pamięci)wszystko
        robiła sama.Mój mąż po jej śmierci musiał wszystkiego się nauczyc sam..jak
        mieszkał w akademiku.Teraz po slubie z lekka osiadł na laurach,ale mam na niego
        sposób(podałam wyżej).Szkoda ze tylko bez sposobu sam nie zrobi tak jak Twój,buuu..
        • ladne_kwiatki Re: Jasne, że... 17.12.06, 13:45
          mamaemmy napisała:

          > Masz po prostu dobrze wychowanego męzasmile
          > Brawo dla Twojej tesciowej.

          To prawda. I dla teścia. Dali wszystkim trzem synom przykład zaangażowanego w
          dom, pracującego, zgodnego małżeństwa. Normalnie chylę czoła.
          pzdr
          • mamaemmy Re: Jasne, że... 17.12.06, 13:46
            smile
            Ja też.
            Dlatego jak bedę mie syna,wychowam go na takiego co bedzie umiał zrobic wszystko.
      • zuzanna56 To ja pomagam mężowi 17.12.06, 13:39
        Mój mąż już umył okna i wyprał firany. Ja sprzątam na bieżąco, piorę i prasuję.
        Teraz oboje mamy dużo pracy więc porządki zrobimy dopiero dzień przed Wigilią.
        Nie będzie to więcej pracy niż w każdą sobotę.
    • mader1 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 13:40
      Pomaga. Jeżeli jest w domu , oczywiście.
      Na ogół jest tak, że ja robię w jednym miejscu, on w jakimś innym, bo mamy
      zupełnie inny model organizowania sobie pracy smile))
    • etiennette Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 13:47
      Nie pomaga. Okna umył tylko bo idzie mu to sprawniej niż mi. Takiego
      mam "wałkonia" wink, ale już sie przyzwyczaiłam, a poza tym to dobry z niego mąż.
    • aga1000 Re: Pomaga?! 17.12.06, 14:27
      Mnie mój małzonek nie pomaga. Nie pomaga tylko bierze udział w domowych
      obowiązkach. Sformułowanie "pomaga" oznacza ze harówka jako sprzataczka,
      kucharka etc. nalezy do naturalnych obowiązków kobiety, w których mąż łąskawie
      pomoże lub nie. Dziewczyny, sorki ale jestem w szoku: jak mozna pozwolić zeby
      tyrać a facet zwany mężem leżał na kanapie do góry brzuchem. To maż czy klient
      jakiejś firmy usługowej o nazwie "żona sp. z o.o."? I nie wincie tesciowych bo
      to Wasza rola, zeby facet do Was podchodził z szacunkiem jak do partnerek a nie
      służących. Ściere dać w dłoń a jak nie pasuje to life is brutal, nie bedzie
      porządeczków ani przysmaków bo Pani domu też sie poleni.
      • mamaemmy Re: Pomaga?! 17.12.06, 14:29
        zaje..ste

        "To maż czy klient
        jakiejś firmy usługowej o nazwie "żona sp. z o.o."? "

        Lejęsmile)
        Juz widzę jak często wykorzystam to zdaniebig_grinDDDDDDD
        • aga1000 Re: Pomaga?! 17.12.06, 14:31
          Spoko, prawa autorskie niezastrzeżone.
          Pozdrówka


          mamaemmy napisała:

          > zaje..ste
          >
          > "To maż czy klient
          > jakiejś firmy usługowej o nazwie "żona sp. z o.o."? "
          >
          > Lejęsmile)
          > Juz widzę jak często wykorzystam to zdaniebig_grinDDDDDDD
          • janka007 Re: Pomaga?! 17.12.06, 21:58
            Nie, to są klienci firmy usługowej "żona sp. z nieograniczoną
            odpowiedzialnością".
      • ladne_kwiatki Re: Pomaga?! 17.12.06, 14:29
        O to, to wink)), dokładnie tak Aga!
      • aga1000 Re: Pomaga?! 17.12.06, 14:29
        PS I nie łudżcie się, ze wychowacie dzieci inaczej, bo one bedą obserwować układ
        w którym mama w domu jest na nizszej pozycji. Myslicie, ze córki bedą potem
        oczekiwac od facetów normalnych układów tak samo jak synowie nie robic łaski
        przy wspólnych codziennych i niecodziennych sprawach? Bo im kiedys o tym
        powiecie, a na codzień beda widzieć co innego?
    • ladne_kwiatki Zastanawia mnie 17.12.06, 14:36
      skąd w niektórych żonach tyle wyrozumiałości, usprawiedliwienia i przyzwolenia
      dla trzymania w domu, lenia, często brudasa, niezaangażowanego w dzieci ojca,
      egoisty i Pana i Władcy, co to przed kompem siedzi, albo TV. Bo zarabia? Ale te
      żony też często zarabiają. A ja Wy byście tak usiadły to Też byłoby ok?
      Paranoja.
      • mamaemmy Re: Zastanawia mnie 17.12.06, 14:40
        Mam nadzieję,że to nie do mnie,bo mój robi wszystko,tyle,że sam się do tego nie
        wezmie,muszę brac go na sposóbtongue_out
        A na sposób biorę,bo uwazam to co dziewczyny.Sama przeciez robic nie będę.
      • aga1000 Re: Zastanawia mnie 17.12.06, 14:41
        Stawiam w sporym stopniu na wychowanie, uczace że kobieta nie jest równa
        mężczyźnie-chociazby obserwacja jak matka tyra w domu a facet nie kiwa
        palcem.Mąż zawsze bedzie miał cos wazniejszego do zrobienia albo bedzie musiał
        odpocząc.
        Kolejne moim zdaniem-kiepskie poczucie własnej wartości.
        Ja tylko wspólczuję. Kiepsko przejść przez zycie z człowiekiem, który nie ma do
        nas szacunku.
        ladne_kwiatki napisała:

        > skąd w niektórych żonach tyle wyrozumiałości, usprawiedliwienia i przyzwolenia
        > dla trzymania w domu, lenia, często brudasa, niezaangażowanego w dzieci ojca,
        > egoisty i Pana i Władcy, co to przed kompem siedzi, albo TV. Bo zarabia? Ale te
        >
        > żony też często zarabiają. A ja Wy byście tak usiadły to Też byłoby ok?
        > Paranoja.
    • figrut Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 14:56
      Nie pomaga i nic i nikt tego już nie zmieni. Ostatnio o dziwo "przypilnował"
      dzieci gdy szłam do banku a później zrobiłam sobie wycieczkę po sklepach. W domu
      zastałam sajgon, ale na szczęście dzieci w całości. Nie pomaga i nie wymaga
      porządku, czystości, obiadów, specjałów na święta. Przed świętami zapobiegawczo
      ucieka do pracy do warsztatu żeby nic nie robić w domu.
      • marcysia51 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 15:03
        Mój pomaga mi we wszystkim a najlepiej w zajmowaniu sie dzieckiem.
        czasami sam z siebie posprzata i ja tez czasami sama z siebie posprzatam.
        Wczoraj wytarł kurze,on mnie nie prosi o sprzatanie i ja jego też.Jak widzimy
        że gdzies jest brudno to sprzątamy.
        • elzbietadob Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 15:12
          Mój mąż pomaga mi w porządkach rzadko ale czasem mu się uda za to z dziećmi jak
          jest tylko w domu to przebywa każdą wolną chwilkę i dlatego nie mam do Niego o
          nic pretensji (no chociaż czasem mógłby po sobie posprzątaćtongue_out).
          Pozdrawiam Ela
    • monia145 Nie... 17.12.06, 15:07
      Nie- ponieważ nie praktykuję czegoś tak anachronicznego jak "świąteczne
      porządki"- ścian nie maluję, sufitów nie bielę, sprzątam raczej na bieżąco,
      myje okna też często, w szafkach tornado tez nie przeszło ostatnio, żebym miała
      cały weekend poświęcic na porządki w nichsmile
      Mój mąż pracuje o wiele więcej niż ja i muszę większość spraw załatwiać sama-
      zakupy, prezenty itd.
      Ale za to jak stopy potrafi wymasować...mniam, mniamsmile
      Potrafi zrobić prawie wszystko, ale czasu na wiele rzeczy mu nie wystarcza..
      Teraz też jest w pracy.......
    • skubany_kotecek nie pomaga 17.12.06, 15:10
      i jakoś w mojej sytuacji nie przyszło mi do głowy od niego tego wymagać.Facet
      zapierdziela na życie na nasz dom na moje leczenie ,wiec korona mi z glowy nie
      spadnie jak wrzucę bety do pralki ,rozwiesze ,umyje kilka naczyń ,pościele
      łozka...
      • skubany_kotecek Re: nie pomaga 17.12.06, 15:13
        nie dokończyłam jeszcze w sprawie światecznych porzadkow; bo takich u mnie nie
        ma po prostu,staram sie by było czysto na bieżąco.
      • ladne_kwiatki Re: nie pomaga 17.12.06, 15:29
        skubany_kotecek napisała:

        > i jakoś w mojej sytuacji nie przyszło mi do głowy od niego tego wymagać.Facet
        > zapierdziela na życie na nasz dom na moje leczenie ,wiec korona mi z glowy nie
        >
        > spadnie jak wrzucę bety do pralki ,rozwiesze ,umyje kilka naczyń ,pościele
        > łozka...


        Mój też zapierdziela, ja podobnie. W pracy i w domu - niemalże po równo.
        A to co piszesz jest smutne, że tak niestety kobiety myślą. I jeszcze bronią
        tego zdania jak lwice...
        • skubany_kotecek Re: nie pomaga 17.12.06, 15:37
          oczywiście powinnam leżec jak księżniczka i tylko paluszkiem wskazywać co ma
          zrobić, bo przecież jest rownouprawnienie wiec nie moge sie hańbić pracami
          domowymi. A jak już sie zdarzy, to facet oczywiście tyle samo prac domowych
          musi odwalić bo inaczej gdzież jego szacunek względem mnie?
          • ladne_kwiatki Re: nie pomaga 17.12.06, 15:46
            skubany_kotecek napisała:

            > oczywiście powinnam leżec jak księżniczka i tylko paluszkiem wskazywać co ma
            > zrobić, bo przecież jest rownouprawnienie wiec nie moge sie hańbić pracami
            > domowymi. A jak już sie zdarzy, to facet oczywiście tyle samo prac domowych
            > musi odwalić bo inaczej gdzież jego szacunek względem mnie?

            ?????????????????????????
            A kto tak pisze? Brniesz wink
            Mówimy o WSPÓLNYM dbaniu o dom. I co z tego,że ON pracuje? Jakby nie pracował,
            to nie tylko Ty chodziłabyś głodna, prawda, sam też by nie jadł.
      • ladne_kwiatki Re: nie pomaga 17.12.06, 15:51
        I zapewniam Cię, ze jemu by też korona nie spadła, zwłaszcza że - jak piszesz -
        masz kłopoty zdrowotne...
        • skubany_kotecek Re: nie pomaga 17.12.06, 16:49
          ladne kwiatki ale czy ty nie rozumiesz ze to jest nasz wybor to jest Nasze
          Wspolne Dbanie O Dom? on zarabia pieniadze ja zajmuje sie domem (obecnie).
          Dlaczego koniecznie po kilkunastu godzinach stresów,pracy mam mu wreczac
          scierke do kurzu? wolę sprzatnac sobie sama a z nim milo spedzic czas gdy
          wroci, to takie dziwne? Tysiac razy wole taka sytuacje jak mam, wlasnie taki
          jego wklad w nasz wspolny dom niz pomoc przy umyciu łazienki.Co do tego ze mam
          kłopoty zdrowotne a jemu by korona nie spadla gdyby mi pomogl ,pewnie by mi
          pomogl gdybym go poprosila ale jak napislam w pierwszym poscie nie widze
          takiej potrzeby ,radze sobie z prowadzeniem domu pomimo choroby a dzieki jego
          pracy mam zapewnione leczenie ( jedna kuracja=kilkadziesiat tysiecy zł - to
          taki jego maly wklad we wspolne szcześliwe domowe ogniskowink
          Naprawde nie zawsze brak zaangazowania meza w prace domowe to wynik jego
          lenistwa i egoizmu.
    • agatha_mama Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 15:11
      A jutro mam operacje i mój mąż większego wyboru nie ma, bo bede
      unieruchomiona !!!!! Ale narzekac tak czy inaczej nie moge, zawsze jak jest w
      domku to mi pomaga, tyle, ze teraz bedzie musiał wszystko ugotowac wink))))
    • wiotka_trzpiotka Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 15:44
      nie, to ja u troszkę pomagam w porządkach- udzielając na przykład duchowego
      wsparcia w myciu okien...
    • fergie1975 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 15:59
      wiem tylko ze na mojego nie dziala zwykle "wytrzyj kurze" bo to jest zbyt
      abstrakcyjne, ja daje ścierkę i pokazuje palcem gdzie a słownie "tu i tu", albo
      zamiast "odkurz" to "wyjmij odkurzacz i odkurz w przedpokoju" itd.
      i nigdy wiecej niz jedną rzecz naraz.
      • monia145 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 16:01
        smile)))
        Bombasmile
    • atra1 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 16:02
      NIe, nie pomaga.
      Po prostu robi swoją część.
      Pracujemy oboje (tzn ja teraz muszę leżeć w koncówce ciąży więc siłą rzeczy ja robię nic, on wszytsko).
      Ale normalnie są rzeczy których placem nie dotknę, bo on robi i odwrotnie. Śmieci, odkurzanie, wywieszanie prania, gotowanie czasem i takie tam to jego działka. Sobotnie sprzatanie to razem i tez jest raczej podział na czynności.
      • joasiiik25 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 16:14
        nie , nie pomaga
    • daga05 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 19:01
      hej mój mąż jest jeszcze lepszy. po pracy chce obiad, następnie muszę mu usługiwać
      w łazience, dalej on kładzie się spać a ja sprzątam jego skarpetki a później
      robię mu kanapki do pracy. i tak przez cały tydzień. ale musze przyznać, że
      próbowałam się buntować ale teraz coraz częściej łapię się na tym, że lubię tę
      jego szowinistyczną męskość i chcę mieć w domu mężczyznę a nie pomoc domową.
      dlatego głowa do góry. chyba taka nasza rola!!!
      • mamaemmy Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 19:04
        daga05 napisała:

        > hej mój mąż jest jeszcze lepszy. po pracy chce obiad, następnie muszę mu usługi
        > wać
        > w łazience, dalej on kładzie się spać a ja sprzątam jego skarpetki a później
        > robię mu kanapki do pracy. i tak przez cały tydzień. ale musze przyznać, że
        > próbowałam się buntować ale teraz coraz częściej łapię się na tym, że lubię tę
        > jego szowinistyczną męskość i chcę mieć w domu mężczyznę a nie pomoc domową.
        > dlatego głowa do góry. chyba taka nasza rola!!!

        Bosze,napisz skąd pochodzisz,skąd takie poglądy na "mężczyznę "??
      • monia145 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 19:05
        daga05 napisała:
        ale musze przyznać, że
        > próbowałam się buntować ale teraz coraz częściej łapię się na tym, że lubię tę
        > jego szowinistyczną męskość i chcę mieć w domu mężczyznę a nie pomoc domową.
        > dlatego głowa do góry. chyba taka nasza rola!!!


        Ło matko.....
        O rany Julek.......
        Napisz, że żartowałaś, bo spać nie będę mogła dzisiaj...gratuluje filozofii
        życiowej.....
      • fergie1975 A na czym polegają te usługi w łazience? 17.12.06, 20:21
        może i ja bym cos takiego wprowadziła?
        smile
      • aga1000 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 21:19
        Ha zasadne staje się tutaj odwrócenie i pytanie czy on nie zechce, któregos dnia
        miec w domu kobietę a nie pomoc domową.No, albo poza domem.
        z całego serca nie zyczę, ale każdemu w końcu moze się znudzic posiadanie w domu
        uległego baranka spełniajacego tylko wymagania Pana i Władcy.
        PS a to usługiwanie w łazience jest niezmiernie frapujące. No zdradź, co Ty tam
        w tej łazience...

        daga05 napisała:

        > hej mój mąż jest jeszcze lepszy. po pracy chce obiad, następnie muszę mu usługi
        > wać
        > w łazience, dalej on kładzie się spać a ja sprzątam jego skarpetki a później
        > robię mu kanapki do pracy. i tak przez cały tydzień. ale musze przyznać, że
        > próbowałam się buntować ale teraz coraz częściej łapię się na tym, że lubię tę
        > jego szowinistyczną męskość i chcę mieć w domu mężczyznę a nie pomoc domową.
        > dlatego głowa do góry. chyba taka nasza rola!!!
        • monia145 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 21:22
          No jak to co?
          Pokrętłami od wody manerwuje, bo przecież Jego Wysokość Szowinistyczna Męskość
          zmęczony przyszedł do domusmile
          • aga1000 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 21:39
            o rany ja myslałam, ze Ty tu jakis masazyk zmeczonych stópek i te rzeczy...
            No, ale doskonale rozumiem, manwerowanie pokretłami wymaga wysokich kwalifikacji
            i doswiadczenia (minimum dwa lata na podobnym stanowisku). Rozumiem, ze Księcia
            Małżonka takie duperele nie interesują.
            Pozdróweczka

            monia145 napisała:

            > No jak to co?
            > Pokrętłami od wody manerwuje, bo przecież Jego Wysokość Szowinistyczna Męskość
            > zmęczony przyszedł do domusmile
    • kayah73 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 19:35
      Nie wiem czy "pomaga" - po prostu robi to co jest do zrobienia, tak jak i ja.
      Nie licze jednak na to zeby sie *domyslil* - razem zrobilismy liste tego co
      musi byc zrobione i sie tym dzielimy, przy okazji przerzucajac sie dzieckiem.
      Np. dzis rano wzial corke na 2 godziny na spacer kiedy ja jezdzilam po
      zatloczonych sklepach, teraz corka spi, on sprzata, a ja... czytam forum, jak
      widac. wink Ale to dlatego ze musze, wrrrr, pracowac.
    • agnes123 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 19:40
      Pomaga.... ja jutro do pracki a mężuś sam musi umyć okienka i zrobić generalne
      świąteczne porządki wink)
    • oxygen100 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 20:44
      oczywiscie ze pomaga!!! nogi podnosi jak odkurzamtongue_out a moglby siedziec z piwkiem
      przed TV i bekactongue_out
      nie robie wielkich porzadkow swiatecznych, posprzatma jak zwykle jak bede miala
      wieciej czasu i melodie zrobie bardziej gruntowne porzadki. Kiedys.
    • aga1000 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 21:13
      Jeju, dziewczyny nie bede sie powtarzać w kwestii formalnej i słowa "pomaga",
      ale czy Wy z "niepomagającymi" meżami naprawdę w głebi ducha jestescie z tego
      zadowolone? Że tak to filozoficznie ujmę smile))w końcu zdecydowałysmy sie, zeby z
      naszymi szanownymi małzonkami przejść przez zycie, czy jest OK, zeby to tak
      wygladało? Troche asertywności, może wystarczy pogadać i powiedziec, ze to nie
      jest OK jesli tylko jedna strona zasuwa w domu. w końcu to nie wróg tylko
      rodzony mąż smile))
      Argument jednej z forumowiczek, ze on zarabia więc ona tyra w domu mnie powalił.
      No ale jej jest pewnie tak OK i nic nam do tego. Natomiast pewnie większość
      dziewczyn też pracuje i zarabia, a nawet jeśli nie, to co praca męża jest lepsza?
      w kazdym razie mam nadzieję, ze te nieszczęsne porządki zrobione i macie już
      świety spokój.
      Pozdrawiam
      • figrut Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 21:43
        aga1000 napisała:

        > Jeju, dziewczyny nie bede sie powtarzać w kwestii formalnej i słowa "pomaga",
        > ale czy Wy z "niepomagającymi" meżami naprawdę w głebi ducha jestescie z tego
        > zadowolone? Że tak to filozoficznie ujmę smile))w końcu zdecydowałysmy sie, zeby
        > z
        Nie, nie jestem zadowolona, ale w przeciwieństwie do większości z
        Was ja się nie martwię tym, że on może któregoś dnia mnie zdradzić czy odejść na
        amen do innej smile Ja jestem tego strachu pozbawiona, a Wy ???
        • sir.vimes Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 21:48
          A co ma jedno do drugiego?

          Swoją drogą, jakbym była naprawdę niezadowolona z życia z moim mężem to nie
          czekałabym aż to on zdecyduje się odejść. To, że niudany mąż nie odchodzi nie
          jest jakimś niezwykłym powodem do chwały.
        • joanna35 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 21:50
          figrut napisała:

          >> ja się nie martwię tym, że on może któregoś dnia mnie zdradzić czy odejść n
          > a
          > amen do innej smile Ja jestem tego strachu pozbawiona, a Wy ???

          No to jest nas dwiesmile
        • aga1000 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 22:01
          A kto sie tutaj tym martwił? No fajne mi małżeństwo w ciagłym strachu, ze
          małzonek zechce któregos słonecznego dnia rzucić "no to spadam". Trzeba mieć
          wyjatkowo kiepskie mniemanie o samej sobie, chyba na zasadzie "och jakaż jestem
          przeszczęsliwa, że on mnie zechciał i jest ze mną. A co tam, że go ciagle nie ma
          i mu usługuję. Mam męża!".
          Z drugiej strony w małzeństwie chyba trzeba o siebie nawzajem dbac i starać się
          żeby nie zabiła nas codzienność (pieknie brzmi a koszmarnie trudne), no nie?
          A z trzeciej strony może facet też powinien włozyć optimum wysiłku, żebysmy to
          my nie rozejrzały się za bardziej "wife friendly" modelem a nie Panem i Władcą?

          figrut napisała:

          > aga1000 napisała:
          >
          > > Jeju, dziewczyny nie bede sie powtarzać w kwestii formalnej i słowa "poma
          > ga",
          > > ale czy Wy z "niepomagającymi" meżami naprawdę w głebi ducha jestescie z
          > tego
          > > zadowolone? Że tak to filozoficznie ujmę smile))w końcu zdecydowałysmy sie,
          > zeby
          > > z
          >
          > Nie, nie jestem zadowolona, ale w przeciwieństwie do większości
          > z
          > Was ja się nie martwię tym, że on może któregoś dnia mnie zdradzić czy odejść n
          > a
          > amen do innej smile Ja jestem tego strachu pozbawiona, a Wy ???
          • figrut Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 22:22
            Trzeba mieć
            > wyjatkowo kiepskie mniemanie o samej sobie, chyba na zasadzie "och jakaż jestem
            > przeszczęsliwa, że on mnie zechciał i jest ze mną. A co tam, że go ciagle nie m
            > a
            > i mu usługuję. Mam męża!".
            Nie, w pewnych sytuacjach życiowych trzeba być wyrachowaną i wybrać
            mniejsze zło. Nie mam męża, tylko niemęża. I będzie moim mężem tylko cywilnym,
            bo nie wyobrażam sobie składać przysięgi przed Bogiem "będę cię kochać aż do
            śmierci" - tak to jakoś leci. Ślub cywilny wezmę [jak narazie to ja go odwlekam,
            bo on już dawno chciał] z czystego wyrachowania. On nie wymaga ode mnie
            posprzątanego mieszkania, czy gorącego obiadu na stole, nie wylicza mi pieniędzy
            bo stracić mogę nawet na duperele ostatnie pieniądze i on zadba o to żeby się w
            tym portfelu nowe znalazły. Nie jest mi dobrze w takim związku, ale gdybym
            stanęła przed takim samym wyborem jakiego musiałam dokonać jeszcze raz, to
            ponownie wpakowała bym się w ten związek.
            • aga1000 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 17.12.06, 22:55
              Trudno mi na to odpowiedzieć. Przecież najlepiej wiesz co robisz. I moze masz
              rację, nie wiem.Pewnie masz. Ja Broń Boze nie czyniałm żadnych wycieczek
              osobistych. daleka jestem od podejscia dosyc czestego na forach internetowych
              "jestem naj, naj, naj i mam recepty na całe zło"
              Ale wiesz co, gdybys miała ochotę to napisz na priva, moze "pogadamy"?
              Pozdrawiam

              figrut napisała:

              > Trzeba mieć
              > > wyjatkowo kiepskie mniemanie o samej sobie, chyba na zasadzie "och jakaż
              > jestem
              > > przeszczęsliwa, że on mnie zechciał i jest ze mną. A co tam, że go ciagle
              > nie m
              > > a
              > > i mu usługuję. Mam męża!".
              >
              > Nie, w pewnych sytuacjach życiowych trzeba być wyrachowaną i wybrać
              > mniejsze zło. Nie mam męża, tylko niemęża. I będzie moim mężem tylko cywilnym,
              > bo nie wyobrażam sobie składać przysięgi przed Bogiem "będę cię kochać aż do
              > śmierci" - tak to jakoś leci. Ślub cywilny wezmę [jak narazie to ja go odwlekam
              > ,
              > bo on już dawno chciał] z czystego wyrachowania. On nie wymaga ode mnie
              > posprzątanego mieszkania, czy gorącego obiadu na stole, nie wylicza mi pieniędz
              > y
              > bo stracić mogę nawet na duperele ostatnie pieniądze i on zadba o to żeby się w
              > tym portfelu nowe znalazły. Nie jest mi dobrze w takim związku, ale gdybym
              > stanęła przed takim samym wyborem jakiego musiałam dokonać jeszcze raz, to
              > ponownie wpakowała bym się w ten związek.
              >
      • jasminum30 Re: No dobrze 17.12.06, 21:48
        ale co mają zrobić te których mężowie nie pomagają w przygotowaniach do świąt,
        nie czują się w obowiązku itp.?
        • sir.vimes Re: No dobrze 17.12.06, 21:49
          Spisać listę rzeczy do wykonania i zawiesić na lodóweczce smile) I dopytać się czy
          zaplanował kiedy co zrobi. W końcu mąż chyba ma więcej niż trzy lata?
          • jasminum30 Re: No dobrze 17.12.06, 21:52
            sir.vimes napisała:

            > Spisać listę rzeczy do wykonania i zawiesić na lodóweczce smile) I dopytać się
            czy
            > zaplanował kiedy co zrobi. W końcu mąż chyba ma więcej niż trzy lata?
            A jeżeli mąż nic z rzeczy spisanych na liście i przypiętych na lodóweczce nie
            wykona jak wtedy ma zachowac się żona ?
            • sir.vimes Re: No dobrze 17.12.06, 21:57
              Nie wierzę, że jak się dopilnuje by się zapoznał z listą i zaplanował godzinowo
              - to oleje i nic nie zrobi.

              Jeżeli jednak tak się zdarzy - to 23 wieczorkiem będzie miał sporo roboty.
              Jeżeli nie masz pewności czy zrobi wcześniej - zleć mu takie rzeczy, które można
              zrobić w ostatni wieczór, mycie łazienki, pranie firanek (rozwiesi na mokro -
              nie będzie prasowania), mycie podłogi w kuchni itp.
              A zakupy zrób przez internet - jeżeli to jest problem, to i tak najohydniejsza
              część przygotowań świątecznych, więc każdemu należy tego oszczędzićsmile))

              A poza tym przypomnij mu , że jest panem domu, że powinien współgospodarzyć z
              tobą - bo to też jego dom, przyjemnie jest RAZEM dbać o swoje gniazdko.
              • aga1000 Re: No dobrze 17.12.06, 22:03
                Albo potraktować świeta dokładnie tak samo?
                My kobiety to się chyba za bardzo wszystkim przejmujemy i chciałybysmy, zeby
                wszystko było super i dopiete na ostani guzik. A to bardzo duzo kosztuje. Za dużo.
                • sir.vimes Re: No dobrze 17.12.06, 22:07
                  > Albo potraktować świeta dokładnie tak samo?

                  Wiesz , to o tyle odpada, że mogło by unieszczęśliwić właśnie dziewczynę (przede
                  wszystkim ewentualni goście mogliby jej dokuczyć:/)- chociaż rezygnacja z jego
                  ulubionych potraw mogła by być logiczną konsekwencją braku zaangażowania męża
                  (sama sprzątam - na dziubdzianie przekąsek nie mam czasu i już).
                • jasminum30 Re: No dobrze 17.12.06, 22:09
                  aga1000 napisała:

                  > Albo potraktować świeta dokładnie tak samo?
                  > My kobiety to się chyba za bardzo wszystkim przejmujemy i chciałybysmy, zeby
                  > wszystko było super i dopiete na ostani guzik. A to bardzo duzo kosztuje. Za
                  du
                  > żo.

                  Wiesz, myśle, że większośc kobiet zrobiłaby tak bez mrugnięcia powieką gdyby
                  nie dzieci i zaproszeni goście. No bo czemuż winne dzieci, a goscie na pewno
                  nie podsumują męża...

                  • sir.vimes Re: No dobrze 17.12.06, 22:14
                    a goscie na pewno
                    > nie podsumują męża...

                    Dokładnie!!!!!!
              • jasminum30 Re: No dobrze 17.12.06, 22:07
                sir.vimes napisała:

                > Nie wierzę, że jak się dopilnuje by się zapoznał z listą i zaplanował
                godzinowo
                > - to oleje i nic nie zrobi.
                >
                > Jeżeli jednak tak się zdarzy - to 23 wieczorkiem będzie miał sporo roboty.
                > Jeżeli nie masz pewności czy zrobi wcześniej - zleć mu takie rzeczy, które
                możn
                > a
                > zrobić w ostatni wieczór, mycie łazienki, pranie firanek (rozwiesi na mokro -
                > nie będzie prasowania), mycie podłogi w kuchni itp.
                > A zakupy zrób przez internet - jeżeli to jest problem, to i tak najohydniejsza
                > część przygotowań świątecznych, więc każdemu należy tego oszczędzićsmile))
                >
                > A poza tym przypomnij mu , że jest panem domu, że powinien współgospodarzyć z
                > tobą - bo to też jego dom, przyjemnie jest RAZEM dbać o swoje gniazdko.

                Ja nigdzie nie napisałam, że to jest mój problem. Przeczytałam ten wątek i
                zetknęłam się z negatywną oceną wobec tych, które nie potrafią na mężach wymóc
                owej pomocy. I nasunęło mi się pytanie co mają zrobić te biedne, zaharowane
                istoty - zbuntowac się i nie przygotowywać świąt? wnieść pozew rozwodowy,
                wykłócać się przez pół grudnia? Nie jestem złośliwa - bardziej liczyłam na
                dyskusję. To co piszesz jest w porządku, ale co zrobić jeżeli mąż nadal nic nie
                robi sobie z listy i żoninych próśb czy wymagań?
                • sir.vimes Re: No dobrze 17.12.06, 22:14
                  Porady skierowałam do ciebie , bo tak mi się łatwiej pisało smile Nie chciałam
                  urazić ani ciebie ani twojego partnera.

                  Mój sposób na nieroba jest sprawdzony i skuteczny - tak moja babcia wychowała
                  dziadka do życia w rodziniesmile)

                  A nikt chyba nie ocenia negatywnie kobiet tylko mężów - leniuszków, oczekujących
                  pełnej obsługi.

                  Natomiast w przypadku premanetnego braku zaangażowania w jakikolwiek sprawy poza
                  pracą - rzeczywiście chyba wniosłabym o rozwód. W końcu na służącą się nie
                  najmowałam. To, ze kobiety nie potrafią wymóc na mężach zaangażowania w dom i
                  rodzinę, nie jest ich winą i wynika z bardzo wielu czynników.
                  • jasminum30 Re: No dobrze 17.12.06, 22:17
                    sir.vimes napisała:

                    > Porady skierowałam do ciebie , bo tak mi się łatwiej pisało smile Nie chciałam
                    > urazić ani ciebie ani twojego partnera.
                    >
                    > Mój sposób na nieroba jest sprawdzony i skuteczny - tak moja babcia wychowała
                    > dziadka do życia w rodziniesmile)
                    >
                    > A nikt chyba nie ocenia negatywnie kobiet tylko mężów - leniuszków,
                    oczekującyc
                    > h
                    > pełnej obsługi.
                    >
                    > Natomiast w przypadku premanetnego braku zaangażowania w jakikolwiek sprawy
                    poz
                    > a
                    > pracą - rzeczywiście chyba wniosłabym o rozwód. W końcu na służącą się nie
                    > najmowałam. To, ze kobiety nie potrafią wymóc na mężach zaangażowania w dom i
                    > rodzinę, nie jest ich winą i wynika z bardzo wielu czynników.

                    Zgadzam się, ale chodzi o ten konkretny czas - okres adwentu i przygotowań
                    światecznych. Myślę, że Wielkanoc nie budzi w tej kwestii tylu emocji, bo nie
                    skupia się aż tak na rodzinie, cieple, miłości itp. jak Boże Narodzenie.
                    • sir.vimes Re: No dobrze 17.12.06, 22:19
                      Właśnie w ten szczególny czas SZCZEGÓLNIE przyjemnie jest szykować różne rzeczy,
                      sprzątać, zawijać prezenty RAZEM smile)))))
    • sir.vimes Nie, mój nigdy nie pomaga. 17.12.06, 21:18
      Po prostu wykonuje swoje obowiązki. To nienormalne , by tylko jedna osoba
      zajmowała się "gospodarzeniem" i szykowaniem świąt. Reszta domowników to goście,
      czy jak??????
      • aga1000 Re: Nie, mój nigdy nie pomaga. 17.12.06, 21:19
        AMEN!

        sir.vimes napisała:

        > Po prostu wykonuje swoje obowiązki. To nienormalne , by tylko jedna osoba
        > zajmowała się "gospodarzeniem" i szykowaniem świąt. Reszta domowników to goście
        > ,
        > czy jak??????
    • gruba-buba Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 18.12.06, 11:07
      He he! Pomaga w ten sposób, że stara się nie plątać mi pod nogami. No czasem
      robi za umyślnego i gna do sklepu.
      • kubara1 Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 18.12.06, 11:40
        Pomagasmile). Ma listę wyznaczonych rzeczy i robi po kolei i w miarę sumiennie,
        klnąc z cicha pod nosemsmile)niech klnie,byle było zrobionesmile))
    • weronikarb Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 18.12.06, 11:37
      Zawsze czytam z ciekawością takie wątki smile
      I za każdym razem doceniam ze mam normalnego męża - zreszta sama sobie go
      wybralam (tak jak on mnei).
      W jego rodzinie to mama wszystkim sie zajmowala - faceci dbali o dom na
      zwnatrza a ona wewnatzr (tak w uproszczeniu).
      Przed slubem bardzo duzo rozmawialismy, takze na temat pomocy w domu.
      Maz mi powiedzial ze przeciez bedzie pomagal, bo co mu po zonei jak bedzie
      padac na pysk ze zmeczenia?
      Oboje zrobimy to szybciej i mniejszym nakladem sil smile

      Dlatego maz mi nie pomaga maz dba o dom razem ze mna smile

      Teraz ja siedze w pracy, maz idzie na sluzbe jutro rano, wiec zajmuje sie
      synkiem, posprzata, wlaczy parnie, ugotuje obiad i przykrci polki - wiem bo
      mamy kontakt na gg smile

      acha na Boze Narodzenie nawet w kuchni kroluje on ze mna - a teraz bedzie tez i
      synek z nami smile))

      Jestesmy rodziną więc wszystko robimy razem.
      Niemamy ustalonych podzialow obowiazkow, akzdy robi to co musi byc zrobione lub
      co mu sie chce zrobic smile
    • aniazm Re: Pomagaja wam mężwoei w świątecznych porządkac 18.12.06, 19:25
      to raczej JA jemu pomagam w świątecznych porządkachsmile ja się zajmuję dziećmi, a
      on zmywa podłogi, odkurza, myje okna, robi porządku na regałach, ściera
      kurze... wczoraj np. wziął się za odświeżanie fug w kuchni na terakocie - sam z
      siebie.
      ja "ogarniam" chałupę, on ją sprząta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka