Dodaj do ulubionych

Problem w pracy

IP: *.* 12.03.03, 10:06
Mój szef planuje dać mi do wykonania pracę grubo poniżej moich kwalifikacji, jestem specjalistką, po studiach,z 5 l doświadczeniem, on planuje dołożyć mi do obowiązków skanowanie dokumentów, dodam kilku tysięcy dokumentów, ta praca zajmnie mi co najmniej 2 miesiące, a może więcej. Nie chcę tego robić, uważam to za wręcz obraźliwe.Jak mogę się obronić, w jaki sposób odmówić, chciałabym to załatwić raczej bez popadania w konflikt z nim, wiadomo wiele zależy od niego. Doradźcie mi co mogę zrobić. Dodam, że nie mam na piśmie zakresu obowiązków, nie ma u mnie w firmie takiego zwyczaju.
Obserwuj wątek
    • Gość: oSka Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 11:01
      Hmmm....delikatna sprawa...spróbuj jakoś zasugerować, że ty owszem, bardzo chętnie bys zeskanowała te dokumenty, ale obawiasz się, że to wpłynie neagtywnie na twoją dotychczasowa pracę, pogorszy jej jakość.A jeśli dalej będzie nalegał, zaproponuj, żeby podzielił te dokumenty jeszcze między jakieś inne osoby.I nie czuj sie urażona tym, że szef zaproponował ci takie zajęcie - cóż, takie czasy, że ludzie po studiach, często po to, aby dostac jakąkolwiek pracę, imaja sie różnych zajęć, a z tego, co piszesz, Ty nie zajmujesz sie TYLKO skanowaniem dokumentów - masz też , bardziej odpowiedzialne obowiązki, więc nie jest tak źle :)Pozdr.KIKA
      • Gość: guest Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 11:04
        jeszcze nie zaproponował, ale ma zamiar i ja czuje się tym urażona, bo w tej firmie pracuje juz 4 lata i zajmowałam się już bardzo istotnymi sprawami, mającymi dużą wartość. A że wróciłam z macierzyńskiego, mój szef traktuje mnie jak traktuje
    • Gość: guest Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 11:05
      Weronika, ja tak samo myślałam, kiedy około cztery lata temu dostałam taką własnie głupią robótkę, i to zaraz po tym, jak się obroniłam (a staż pracy miałam około roku).I uważam teraz, że ani ja wtedy nie miałam racji ani Ty teraz nie masz powodu do narzekania. Jeśli nie masz sprecyzowanego zakresu obowiązków, szef może Ci polecić dowolną robótkę, a Ty mozesz co najwyżej zacisnąć zęby i ją wykonywać, bo za to Ci płacą. Każdemu czasem się trafia taka robota poniżej kwalifikacji, która jest może głupia i monotonna, ale ktoś musi ją wykonać. I nie ma co narzekać, przełożony zwykle nie daje takich zleceń ze złośliwości, tylko dla dobra firmy.Podsumowując - chyba nie można odmówić pracy tylko dlatego, że się ją uważa za obraźliwą. Natomiast jeśli myślisz, że ona Cię zanadto obciąży, to już inna para kaloszy, o tym możesz pogadać i ponegocjować.Pozdrawiam Agnieszka, już realistka ;-)
      • Gość: guest Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 11:18
        no i znów się z Adzią muszę zgodzić (psycholog? ktoś doradzi? :grin:)po powrocie z urlopu dostałam szereg zleceń (typu zestawienie wszystkich obsługiwanych przez nas transakcji dla każdego klienta), które teoretycznie mógłby zrobić ktoś młodszy albo nawet sekretarka. Ale ktoś je zrobić musi, a te przynajmniej nie wymagają siedzenia po godzinach. Nie ma się co obrażać ;)na osłodę zlecenie zostało podane w sosie "no bo ty tu w zasadzie najdłużej pracujesz i najwięcej o tych transakcjach wiesz" ;) jeden z kolegów znany jest z tego, że sam wykonuje jedynie zajęcia prestiżowe ;) mniej prestiżowe zleca asystentom :grin: dzięki czemu jest głównym obiektem naszych pracowych żartów i docinków :lol:nie marudzić, tylko do roboty :grin:Aluc :hello: specjalistka po studiach (i to nie jednych) z dziewięcioletnim doświadczeniem
        • Gość: guest Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 11:22
          Aluc, ja naprawdę sie zaczynam niepokoić ;-) > na osłodę zlecenie zostało podane w sosie "no bo ty tu w zasadzie najdłużej pracujesz i najwięcej o tych transakcjach wiesz" ;)Taaaa...moje zostało podane w sosie "No bo pani jest kobietą, a kobiety to są dokładniejsze" ;-)
          • Gość: guest Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 11:39
            hmmmja jednak rozumuje nie co inaczej. Uważam, że jeśli przyjmę to pracę ( a jak napisałam zajmie mi to kilka miesięcy) to zostanę zepchnięta zupełnie na boczny tor. Ja dziewczyny nie mówie tu o jakichś zestawieniach, które mi za przykład dajecie. Ja tez zaraz po przyjściu dostałam do roboty zestawienie pod tytułem liczba zakupionych nieruchomości przez firmę pow. kwoty ..... w ciągu ostatniego roku. I co? Bardzo się ucieszyłam, że mam co do roboty, że przejrzę kontrakty i się wdrożę. Ale jestem już po macierzyńskim 2 miesiące i to zlecenie jest dla mnie zepchnięciem i uwstecznieniem. Zarabiam dość dużo i nie chce, żeby pracodawca się zaczął zastanawiać czemu za skanowanie dokumentów płaci komuś 5000 a nie 700 zł, skoro by mógł tyle. Nie wiem jak jest u was, ale ja uważam, że o swoją pozycję w firmie trzeba walczyć, bo jeśli przyzwyczają się, że to ty jests od tej brudnej roboty to tak Cię będą postrzegać i niestety mam na potwierdzenie mojej tezy wiele przykładów w firmie. Podsumowując, ja właśnie nie chcę się dać zepchnąc, bo wiem, że będzie mi co raz trudniej wrócić to moich starcy zadań. Przerwa na dziecko już wystarczy, czemu mam jeszcze miec kilka miesięcy przerwy na skanowanie. A takie rózne bzdurki typu uzupełnieni bazy danych robię i się nie buntuję.
            • Gość: guest Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 11:45
              przepraszam za te wredne literówki
            • Gość: guest Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 11:56
              Weronika, jeśli tak, to zagraj w otwarte karty i powiedz szefowi, że czujesz się spychana na boczny tor :) może on się po prostu boi, że nie poradzisz sobie świeżo po urlopie z bardziej odpowiedzialnym zajęciema może chce łagodnie wdrożyć cię do pracy, a zlecenia wymagające większego zaangażowania intelektualnego zostawi na później, kiedy będziesz już gotowaa może naprawdę nie ma kto tego zrobić, a ty jesteś stosunkowo najmniej obłożona pilnymi zleceniami i dlatego na ciebie padło:hello:
              • Gość: guest Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 12:11
                jeśli masz rację, że on boi się, że zaraz po urlopie nie poradzę sobie z bardziej odpowiedzialnymi zadaniami, to tak jak pisałam, po kilku miesiącach skanowania sytuacja nie będzie lepsza, ale znacznie gorsza, no bo przecież robiąc to niczego się nie nauczę, ani niczego sobie nie przypomnę,nie widzę więc sensu przekładania tych "zleceń wymagających większego zaangażowania intelektualnego"i te kilka miesięcy jesli cos zmieni to tylko na gorszę, a tego chcę uniknąć. Powinnam z nim porozmawiac, tyle, że juz próbowałam i jakos nie możemy się dogadać. W każdym razie mi nie jest do śmiechu
              • Gość: guest Re: Problem w pracy - to teraz i ja się zgodzę... IP: *.* 12.03.03, 12:12
                ...żeby było 1:1 ;-)Myślę, że dobrą strategią (i co wazne - procentującą na przyszłość) jest porozumienie z szefem, tak żeby wiedział, czego może od Ciebie oczekiwać, i z drugiej strony - czego Ty od niego oczekujesz. Jakie ma dalsze plany względem Twojej osoby. To w końcu Twój pracodawca i dobrze jest się dogadać w takich sprawach.A jeszcze coś mi do głowy przyszło - może on to robi właśnie po to, żeby Ci oszczędzić ambitniejszych, ale za to bardziej pracochłonnych zadań, bo myśli, że to własnie jest potrzebne młodej matce? Kto wie, kto wie...Myślę, że dobra komunikacja to podstawa. Będziesz wiedziała, na czym stoisz.Powodzenia
                • Gość: guest Re: Problem w pracy - to teraz i ja się zgodzę... IP: *.* 12.03.03, 12:42
                  to nie tak, że mój szef jest moim pracodawcą. Pracodawcą to jest spółka, w której pracuję, a on jest szefem jednego działu tylko, i niestety z nim sie nie dogaduję.
                  • Gość: guest Re: Problem w pracy - to teraz i ja się zgodzę... IP: *.* 12.03.03, 12:50
                    Weronika, tego nie da się formalnie załatwić, to znaczy wystosować pismo, czegoś zażądać i tak dalej, niegdzie nie jest napisane, że kwalifikacje chronią od pracy takich kwalifikacji niewymagającej ;) zakres obowiązków też nie za bardzo by cię chronił, bo takie biurowe duperele zawsze pod zakres można podciągnąć można tylko rozmawiać (z szefem - niepracodawcą) i albo się dogadacie albo nieewentualnie wziąć na przeczekanie i nie rozmawiać, skoro się nie daewentualnie rozejrzeć sie za inną robotąobniżka kasy (wypowiedzenie zmieniające) to już zupełnie inna sprawa i z tym do sądu możesz iść jak najbadziej
                    • Gość: guest Re: Problem w pracy - to teraz i ja się zgodzę... IP: *.* 12.03.03, 13:15
                      ba, że formalnie nie da się załatwić to ja wiem doskonale. Co do zakresu obowiązków to już nie do końca bym sie z Tobą zgodziła. Bo to nie chodzi o duperele typu xerowanie pisma, ale o wyłączenie mnie z działalnosic firmy na kilka miesięcy, dla mnie to tak jak by mi kazał sprzatać biuro. No ale zakresu obowiązków nie mam. Co do wypowiedzenia zmieniającego to w tym cały problem, że chodzi mi o to, żeby nie tylko nie ciągać się po sądach ( wiem doskonale, że jest tu jakiś punkt zahaczenia) ale żeby mu nawet to do głowy nie przyszło, żeby mi dac takie wypowiedzenie. Dlatego tez muszę nadal być fachowcem. I rozpoczynając ten watek na forum było moim celem uporządkowanie sobie w głowie no i wysłuchanie opimi innych jak to osiągnąć. Rozwiązania są dwa albo przesiedzieć to cicho i wykonać z uśmiechem pracę albo powiedziec szefowi co o tym myślę i ... pracę wykonać ( bo chyba odmówić nie mogę). Rozwiązanie pierwsze ma tę wadę, że mogę być coraz bardziej postrzegana jako ta od pracy biurowej i drobnych robótek ( to czemu jej tyle płacimy? ) no i fakt co raz większego uwsteczniania, a wada drugiego rozwiążania to możliwy konflikt z szefem, otwarty lub skryty. Oczywiście wszystko może potoczyć się inaczej tzn ja wykonam pracę i szef przypomni sobie o moich możliwościach i da mi istotne zadania, albo porozmawaim z nim on się wycofa z polecenia, uzna swój błąd i da mi właściwy zakres obowiązków. No ale taką optymistką nie jestem. Obawiam się niestety, że prawdopodobieństwo negatywnej wersjii zdarzeń jest większe. Czyli powinnam się zająć szukaniem nowej pracy chyba, i tak zrobię ......za jakiś rok albo dwa jak mi dziecko podrośnie. Dzięki dziewczyny za rady i udział w dyskusji pozdrawiam bardzo :)))
    • Gość: Mela Re: Problem w pracy IP: *.* 12.03.03, 16:32
      A ma możliwosc dania tej pracy komuś innemu? Widzisz taką osobe w dziale? Jeśli tak, to ja wskaż. Jeśli nie, po prostu przyjmuj pracę. Mozesz ew wynegocjować, ze będziesz to robiła przez połowę dnia, a w pozostłym czasie inne, mam nadzieję ze satysfakcjonujące Cię obowiązki.Bo z punktu widzenia pracodawcy mozesz być kimś kto się czepia. Albo ma wygórowane ambicje bez popierania tego realnymi działaniami.To Twoim zadaniem jest stać się specalista w "ambitnych" działaniach w takim zakresie żebys nie dostawal ogonow. Nie jest to zadanie szefa. Postaw sie w jego sytuacji. Czy jego podstawowym problemem jest dbanie o Twoja satysfakcję? Raczej zeskanowanie tych dokumentow ;) Ja na Twoim miejscu robilabym wszystko co mi zlecaja, ale jednoczesnie staralabym sie znalezc dla siebie jakas "nisze" gdzie bylabym najlepsza. A tak w ogole to bym zaczela od obdzwonienia firm zewnetrznych i sprawdzenia ile kosztuje taka usluga. I przedstawila szefowi kalkulacje. Oni wezma za to X, ja ze swoja pensja bede kosztowala trzy razy drozej, wiec skanuje to firma zewnetrzna za X, a za swoja pensje w tym czasie przynosze dla przychod 10 razy wiekszy. Idz do szefa a argumentami. Nie z emocjami.Pozdr mela
      • Gość: Mela Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 12.03.03, 16:37
        A ma możliwość dania tej pracy komuś innemu? Widzisz taką osobę w dziale? Jeśli tak, to ja wskaż. Jeśli nie, po prostu przyjmuj pracę. Możesz ew wynegocjować, ze będziesz to robiła przez połowę dnia, a w pozostałym czasie inne, mam nadzieję ze satysfakcjonujące Cię obowiązki.Bo z punktu widzenia pracodawcy jesteś kimś kto się czepia. Albo ma wygórowane ambicje bez popierania tego realnymi działaniami.To Twoim zadaniem jest stać się specjalistą w "ambitnych" działaniach w takim zakresie żebyś nie dostawał ogonów. Nie jest to zadanie szefa. Postaw się w jego sytuacji. Czy jego podstawowym problemem jest dbanie o Twoja satysfakcję? Raczej zeskanowanie tych dokumentów. Ja na Twoim miejscu robiłabym wszystko co mi zlecają, ale jednocześnie starałabym się znaleźć dla siebie jakąś "nisze" gdzie byłabym najlepsza. A tak w ogóle to bym zaczęła od obdzwonienia firm zewnętrznych i sprawdzenia ile kosztuje taka usługa. I przedstawiła szefowi kalkulacje. Oni wezmą za to X, ja ze swoja pensja będę kosztowała trzy razy drożej, wiec skanuje to firma zewnętrzna za X pod moją kontrolą (tak ze szef ma tą sprawę z głowy), a za swoja pensje w tym czasie przynoszę dla firmy przychód 10 razy większy bo robię …. i tu Twój pomysł. Idź do szefa z argumentami. Nie z emocjami.Pozdr Mela
        • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 12.03.03, 21:48
          Przypomniała mi się koleżanka. Pracowałyśmy w pewnym urzędzie. Ona studiowała, a ja nie. Kiedy tylko obroniła sie, zaraz zaczęła stroić fochy, że ona po studiach, to nie będzie takiej głupiej roboty robić. Pomyślałam, że poprzewracało się pani mgr w głowie i to bardzo.A co do twojego przypadku, może jest tak, że inne osoby z twojego działu mją więcej roboty, bardziej odpowiedzialną. Są bardziej na bieżąco. Tak to bywa, że ten, kto choć czasowo wypada z obiegu jest w podobny sposób traktowany.Myślę, że najpierw trzeba się wykazać. Nie wiem jakie są zwyczaje w twojej firmie, ale ja kiedyś bardzo dużo zyskałam, kiedy po zrobieniu swojej działki pomagałam tym, którzy nie wyrabiali sie. Ja nie lubiłam się nudzić i lubiłam pomagać.Zostałam doceniona i awansowałam. Może ty też nic nie mów, nie narzekaj tylko rób swoje. Pokaż, że praca to praca, jakaby nie była.
        • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 09:11
          "A ma możliwość dania tej pracy komuś innemu? Widzisz taką osobę w dziale? Jeśli tak, to ja wskaż. Jeśli nie, po prostu przyjmuj pracę. Możesz ew wynegocjować, ze będziesz to robiła przez połowę dnia, a w pozostałym czasie inne, mam nadzieję ze satysfakcjonujące Cię obowiązki."W moim dziale pracują osoby na niższych niz ja stanowiskach, są też pracownicy na stanowiskach równorzędnych, ale o mniejszym niż ja stażu w firmie. Można przydzielić taką pracę stosując właśnie ten klucz. Wskazanie przeze mnie takiej osoby mogłoby się skończyc wojną z nią własnie, bo nikt nie lubi być wykorzystywany. Można też rozwiązać to zupełnie inczej czyli np. podzielić prcę na wszystkie osoby w dziale np. ty skanujesz 500 umów, on 500, ja 500 itp.Tyle, że wiem doskonale, że szef na to nie pójdzie bo będzie miał nie jednego wściekłego pracownika, a wszystkich."Bo z punktu widzenia pracodawcy jesteś kimś kto się czepia. Albo ma wygórowane ambicje bez popierania tego realnymi działaniami."A skąd Ty wiesz cokolwiek o moich realnych działanich, nie wiesz jak dobra jestem w tym co robię, jak pracuję, no Twoja interpretacja jest zdecydowanie za daleko posunięta, a dla mnie obraźliwa."To Twoim zadaniem jest stać się specjalistą w "ambitnych" działaniach w takim zakresie żebyś nie dostawał ogonów." Ja już napisałam, jestem specjalistą, nie muszę się nim stawać bo nim jestem, 5 lat bardzo dobrej pracy o czymś świadczy, mój błąd polega na tym, że poszłam na macierzyński, i na tym, że z różnych powodów nie mam dobrych układów z szefem."Nie jest to zadanie szefa. Postaw się w jego sytuacji. Czy jego podstawowym problemem jest dbanie o Twoja satysfakcję? Raczej zeskanowanie tych dokumentów. Ja na Twoim miejscu robiłabym wszystko co mi zlecają, ale jednocześnie starałabym się znaleźć dla siebie jakąś "nisze" gdzie byłabym najlepsza." I tu nie mogę się z Tobą zgodzić. Pracę w Polsce się idealizuje, bo jej nie ma. Praca jest luksusem i tak ją tratujemy. Ale nie jest to podejście normalne, tylko wynikające z chorej sytuacji na naszym rynku pracy. A przecież umowa o pracę jest przede wszystkim UMOWĄ. Kilka lat temu kiedy zostałam zaproszona na rozmowę o pracę, i ustalaliśmy warunki , to ja przedstawiłam swoje kwalifikacje i umiejętności, a pracodawca powiedział mi czego ode mnie oczekuje i co ma mi do zaoferowania. Rozmawialiśmy o tym jak ma wyglądać moja praca. Nie powidział mi, że do moich obowiązków bedzie nalezec kilku miesięczne skanowanie, bo jeśli by to zrobił, ja bym odpowiedziała dziękuję , ale nie jestem zainteresowana tą pracą. No, ale warunki się zmieniły jest taka potrzeba, ale nasza umowa się nie zmieniła. Szef powinien co najmniej przyjśc i wytłumaczyć się mi z tej decyzji i zapytać mnie czy wyrażam zgodę, bo tego nie było w umowie między nami, a nie po prostu zażądać zeskanowania. Dodam, że nie jest to jakaś nagła, akcyjna sytuacja, wymagająca szybkiej interwencji. Piszesz,ze on nie musi dbać o moją satysfakcję. Ja uważam, że powinien. W końcu jednym z elementów zarządzania jest MOTYWOWANIE, wiadomo jak pracuje ktoś zadowolony, a jak ten którego się źle traktuje. Myślisz, że miałabym podobne dylematy, gdybym mieszkała np, w Stanach? Tam potraktowałabym pracę jak umowę nie luksus. Na takie zachowanie powiedziałabym, dziekuję, ale musimy się rozstać, przestaje mi ta praca odpowiadać. Z moim wykształceniem, doświadczeniem znalazłabym pracę zaraz, a jeśli nie to żyłabym przez spory czas z oszczędności, bo zarabiając wielokrotnośc średniej krajowej mogłabym sobie na to pozwolić, a teraz nie, albo mąż by spokojnie utrzymał trzy osobową rodzinę. My żyjemy w Polsce, gdzie szef doskonale wie, że może robić wszystko bo mam malutkie dziecko, na rynku recesja i wszyscy wiemy jak to wygląda. Praca jest luksusem. Tylko nie dorabiajmy ideologii, że skoro tak jest to on nie musi dbać o moją satysfakcję zawodową, a ja muszę z uśmiechem na ustach wykonuywać fizyczną pracę,choć ma się to nijak do mojej umowy o pracę i stanowiska, które zajmuję, nie wmawiajcie mi że to jest ok i tylko ja mam przewrócone w głowie."A tak w ogóle to bym zaczęła od obdzwonienia firm zewnętrznych i sprawdzenia ile kosztuje taka usługa. I przedstawiła szefowi kalkulacje. Oni wezmą za to X, ja ze swoja pensja będę kosztowała trzy razy drożej, wiec skanuje to firma zewnętrzna za X pod moją kontrolą (tak ze szef ma tą sprawę z głowy), a za swoja pensje w tym czasie przynoszę dla firmy przychód 10 razy większy bo robię …. i tu Twój pomysł." Widzisz tylko nie każdą pracę da się tak łatwo finansowo wymierzyć. Gdybym była np.handlowcem to ok mogłabym powiedzieć przez ten czas sprzedam tyle i tyle. Tyle, że moja praca w znacznej mierze polega na doradzaniu innym, poprawianiu ich, czy kontrolowaniu ich toku myślenia, więc to nie takie proste.Idź do szefa z argumentami. Nie z emocjami.Gdybym miała zamiar iśc z emocjami to pewnie bym poszła od razu, a skoro się zastanawiam i dyskutuję o tym, to chyba znaczy, ze czekam aż emocje opadną, no i szukam tych argumentów, między innymi u forumowiczek. Pozdrawiam
          • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 09:24
            Czy wy nie idealizujecie troche faktu ze weronika ma faktycznie do wykonania glupia i tepa prace ktora zabierze jej mase czasu, nie przyniesie korzysci i sprawi ze jesli mala malo czasu zeby sie wdrazac po macierzynskim, to bedzie miala jeszcze mniej? ;)Weroniko, a moze po prostu mozna rozlozyc to skanowanie na kilu pracownikow (hehe frajera szukam...). Ja z pewnoscia bym probowala ponegocjowac z szefem.
            • Gość: guest Re: Problem w pracy do Gosi IP: *.* 13.03.03, 09:47
              dzięki dzięki, ktoś mnie zrozumiałsmile. Jeśli chodzi o propozycję rozłożenia pracy, to tak jak napisałam powyżej, byłoby na kogo, ale przypuszczam, że nastąpiłby "bunt na pokładzie" gdyby coś takiego padło, więc lepiej wrobić w to jedną osobę niż użerać się z grupą. Aczkolwiek sprobuje to przeforsować , dzięki
          • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 10:20
            Weronika napisała/ł: > W moim dziale pracują osoby na niższych niż ja stanowiskach, są też pracownicy na stanowiskach równorzędnych, ale o mniejszym niż ja stażu w firmie. Można przydzielić taką pracę stosując właśnie ten klucz. Według mnie to nie jest żaden klucz, bo ani staż ani stanowisko nie jest tym co powinno decydować o zepchnięciu na kogoś niewygodnych czynności. Jedynym czynnikiem jest zakres tego co robiła te osoby i na ile oderwanie ich od podstawowych czynności zachwieje praca działu.> Wskazanie przeze mnie takiej osoby mogłoby się skończyć wojną z nią właśnie, bo nikt nie lubi być wykorzystywany. Nie da się być lubianą przez wszystkich aspirynką i jednocześnie odnaleźć swoje miejsce po powrocie z dłuższej nieobecności w pracy. > A skąd Ty wiesz cokolwiek o moich realnych działaniach, nie wiesz jak dobra jestem w tym co robię, jak pracuję, no Twoja interpretacja jest zdecydowanie za daleko posunięta, a dla mnie obraźliwa.Weroniko, nie chciałam Cię obrazić. Napisałam wprost, jak czasami widzi to szef, bo takowym zdarzało i zdarza mi się być. Przychodzi do mnie pracownik i mówi ze chce podwyżkę bo ... skończył studia. A ja się pytam: I co z tego? Czy w związku z tym masz jakieś nowe pomysły, Twoja praca zyskała na jakości? Raczej nie, bo przez ostatnie dwa miesiące pisał w każdej wolnej chwili w pracy prace magisterska na co przymylalam oko. Inna osoba zrobiła doktorat i w związku z tym oświadczyła, ze nie będzie wykonywała tak poniżających czynności jak do tej pory ;), na które się zgodziła ochoczo przy podpisywaniu umowy o pracę.> >> > Ja już napisałam, jestem specjalistą, nie muszę się nim stawać bo nim jestem, 5 lat bardzo dobrej pracy o czymś świadczy, mój błąd polega na tym, że poszłam na macierzyński, i na tym, że z różnych powodów nie mam dobrych układów z szefem.> Piszesz, ze on nie musi dbać o moją satysfakcję. Ja uważam, że powinien. Ja tez uważam ze powinien. Ale postaw się w jego sytuacji. Po pierwsze przyjmując Cię do pracy zapewne nie wiedział, ze będzie musiał to skanowanie za kilka lat zrobić ;) I prawdopodobnie dostał polecenie "zrobić to bezkosztowo", bo wszędzie tnie się koszty w tej chwili. Powinien przyjść i porozmawiać. Ale jeśli nie masz z nim dobrych układów jest to dla niego duże ryzyko. Pytając Cię o zgodę, i słysząc twoja odmowę musiałby pójść do następnej osoby i prosić żeby to zrobiła? A co by było gdyby wszystkie osoby w dziale mu odmówiły bo nie mają tego w swoich obowiązkach? ;) Sam miałby się za to zabrać? Może czuje ze nie ma na tyle silnego autorytetu żeby umiał sobie poradzić z tą sytuacja łagodniejszymi środkami. Druga z możliwości to to ze jest skończonym chamem i ma gdzieś motywowanie i tym podobne sprawy.Z Twojego postu i niektórych odpowiedzi przebija roszczenie: pracodawca powinien, ja jestem specjalistka, ja nie powinnam. Nic nie zrobię bez umowy zmieniającej mój zakres obowiązków. Jeśli jesteś specjalistka, to powinnaś otrzymywać bardziej ambitne zadania. Ale może inni w czasie twojej nieobecności Cię przeskoczyli? Jeśli dyskryminacja wynika tylko ze złych układów z szefem, to je zmień. Albo szefa. Bo obecna rola "obrażonej królewny" która w USA rozwinęła by skrzydła nie zapewni Ci satysfakcji z pracy ani szansy na rozwój.Ja po swoim powrocie z macierzyńskiego nie zastałam nic – ani mojego stanowiska, ani zespołu którym kierowałam, ani nawet miejsca gdzie mogłabym usiąść – za karę ze zaszłam w ciążę. I jakoś udało mi się przekonać pracodawcę ze warto zacząć wszystko od nowa.mela - pracodawca która właśnie wczoraj zwolniła pracownika któremu nie chciało się odbierać telefonu dzwoniącego na biurku innego pracownika " Bo nie ma tego wpisanego do zakresu obowiązków", jak mi powiedział ;)” I to była nasza ostatnia rozmowa. przekonałam go żebyśmy natychmiast się rozstali. Za porozumieniem stron oczywiście ;)
            • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 11:12
              Mela, a co w tym złego, że piszę on powinien, ja powinnam, on nie powinien. Czy jako pracownik nie mam żadnych roszczeń? Przecież to UMOWA. Weź do ręki jakąkolwiek umowę nawet cywilno prawną, pełno tam jest PRAW I OBOWIĄZÓW obydwu stron. Dlaczego wg Ciebie ja jako pracownik mam buźkę w ciup i na wszystko co nie jest zgodne z umową się godzić? nigdzie nie napisałam, że nie robię nic co przekracza zakres moich obowiązków. Po pierwsze nie mam tego zakresu choć powinnam mieć, jako szef wiesz o takim obowiązku prawda? Ale czy to oznacza, ze jak szef przyjdzie i powie, żebym umyła okna w firmie bo tną koszty i nie chcą zatrudniać firmy sprzątającej to ok?Piszesz, że nie chcesz mnie obrażać, ale to robisz tą "obrażoną królewną", rynek amerykański dałam jako przykład normalności w stosunku do chorego rynku w naszym kraju. Oczywiście żyję tu i muszę się przystosować, ale to nie znaczy, że to co chore mam uznawac za normalne. "Ale jeśli nie masz z nim dobrych układów jest to dla niego duże ryzyko. Pytając Cię o zgodę, i słysząc twoja odmowę musiałby pójść do następnej osoby i prosić żeby to zrobiła? A co by było gdyby wszystkie osoby w dziale mu odmówiły bo nie mają tego w swoich obowiązkach? Sam miałby się za to zabrać? Może czuje ze nie ma na tyle silnego autorytetu żeby umiał sobie poradzić z tą sytuacja łagodniejszymi środkami"No wybacz ale to oznacza, że taki czlowiek nie umie zarządzać ludźmi czyli nie nadaje się na szefa. Coby było gdyby odmówiły? To właśnie sprawa szefa, żeby umieć kogoś zmotywować, a na to jest masa sposobów, nie koniecznie finansami jesli sie ich nie ma,jeśli nie potrafi to może rzeczywiście sam powinien się zająć skanowaniem. A jesli jest skonczonym chamem jak napisałaś to co nadal nie mam żadnych roszczeń?Teraz wybacz uwagę osobistą ( ty mi je stale robisz) ale to jak postąpiłaś z tym pracownikiem w moich oczach świadectwa jako szefa nie wystawia Ci wysokiego. Jeśli był dobrym fachowcem, a Ty byś była dobrym szefem to Wasza rozmowa skończyłaby się tym, że gość by przeprosił i odbierał telefony, a i kwestie zakresu obowiązków byście sobie wyjaśnili. Ciekawa jestesm jeszcze jakbys postapiła gdyby sie nie dał przekonac do rozwiązania za porozumieniem? wypowiedziałabyś umowę dając za argument... no własnie co? czy może tak uprzykrzała życie delikwentowi, że sam by zrezygnował?
              • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 11:21
                > to wszystko się bardziej w sferze emocjonalnej rozgrywa, niż prawnej, stąd dla mnie reakcje obiektywnie zrozumiałe, ale subiektywnie jest mi dokładnie wszystko jedno, co stanie się z moim ciałem po śmierciNo własnie, ja też rozgraniczam podejście subiektywne od obiektywnego, bo jakoś nietrudno mi wyobrazić sobie, że dla kogoś to może być tabu nie do przeskoczenia. To kwestia uczuć moze nie od razu religijnych, no ale jakichś tam z gatunku metafizycznych.Ostatnio widziałam w TV ciekawy wywiad z Wojciechem Cejrowskim. Opowiadał on mianowicie o tym, jak traktują swoich zmarłych niektóre koczownicze plemiona. Nie chowają ich do ziemi, bo może już w to miejsce nie wrócą, tylko palą zwłoki i po prostu dosypują do jedzenia (przepraszam wrażliwych, ale myślę, że to ciekawe). Chcą w ten sposób utrzymać kontakt z bliskimi. Widzicie, jak różne można mieć podejście do zmarłego człowieka?Podsumowując - nic dziwnego nie widzę w fakcie, że ktoś nie chce oddać swojego ciała, lub ciała bliskiej osoby (Aluc, to nie do Ciebie piję, żeby nie było wątpliwości ;-) ) > ale dla mnie po śmierci nie ma niczego, może dlatego łatwiej mi to zaakceptowaćWidzisz, dla mnie nie ma niczego fizycznego, więc to chyba na jedno wychodzi. Jednak tutaj chyba cała sprawa kręci się wokół uczuć żyjących, a nie zmarłych. Ech, wyobrażam sobie, z jaką pobłażliwością patrzą na nasze dyskusje i dociekania ;-)Pozdrawiam AgnieszkaPS. Oglądaliście "Sens życia" MOnty Pythona?
            • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 11:22
              Mela, a co w tym złego, że piszę on powinien, ja powinnam, on nie powinien. Czy jako pracownik nie mam żadnych roszczeń? Przecież to UMOWA. Weź do ręki jakąkolwiek umowę nawet cywilno prawną, pełno tam jest PRAW I OBOWIĄZÓW obydwu stron. Dlaczego wg Ciebie ja jako pracownik mam buźkę w ciup i na wszystko co nie jest zgodne z umową się godzić? nigdzie nie napisałam, że nie robię nic co przekracza zakres moich obowiązków. Po pierwsze nie mam tego zakresu choć powinnam mieć, jako szef wiesz o takim obowiązku prawda? Ale czy to oznacza, ze jak szef przyjdzie i powie, żebym umyła okna w firmie bo tną koszty i nie chcą zatrudniać firmy sprzątającej to ok?Piszesz, że nie chcesz mnie obrażać, ale to robisz tą "obrażoną królewną", rynek amerykański dałam jako przykład normalności w stosunku do chorego rynku w naszym kraju. Oczywiście żyję tu i muszę się przystosować, ale to nie znaczy, że to co chore mam uznawac za normalne. "Ale jeśli nie masz z nim dobrych układów jest to dla niego duże ryzyko. Pytając Cię o zgodę, i słysząc twoja odmowę musiałby pójść do następnej osoby i prosić żeby to zrobiła? A co by było gdyby wszystkie osoby w dziale mu odmówiły bo nie mają tego w swoich obowiązkach? Sam miałby się za to zabrać? Może czuje ze nie ma na tyle silnego autorytetu żeby umiał sobie poradzić z tą sytuacja łagodniejszymi środkami"No wybacz ale to oznacza, że taki czlowiek nie umie zarządzać ludźmi czyli nie nadaje się na szefa. Coby było gdyby odmówiły? To właśnie sprawa szefa, żeby umieć kogoś zmotywować, a na to jest masa sposobów, nie koniecznie finansami jesli sie ich nie ma,jeśli nie potrafi to może rzeczywiście sam powinien się zająć skanowaniem. A jesli jest skonczonym chamem jak napisałaś to co nadal nie mam żadnych roszczeń?Teraz wybacz uwagę osobistą ( ty mi je stale robisz) ale to jak postąpiłaś z tym pracownikiem w moich oczach świadectwa jako szefa nie wystawia Ci wysokiego. Jeśli był dobrym fachowcem, a Ty byś była dobrym szefem to Wasza rozmowa skończyłaby się tym, że gość by przeprosił i odbierał telefony, a i kwestie zakresu obowiązków byście sobie wyjaśnili. Ciekawa jestesm jeszcze jakbys postapiła gdyby sie nie dał przekonac do rozwiązania za porozumieniem? wypowiedziałabyś umowę dając za argument... no własnie co? czy może tak uprzykrzała życie delikwentowi, że sam by zrezygnował?
              • Gość: Aluc Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 11:37
                Weronika :)to wszystko może i prawda, ale skoro nie widzisz możliwości, żeby na niego wpłynąć, porozmawiać czy co, to po prostu zmień szefa :D no chyba, że chcesz po prostu ponarzekać ;)stare przysłowie pszczół mówi "nie pluj na szefa swego, możesz mieć gorszego" :grin:
                • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 12:25
                  dzięki Aluc za wkład w dyskusjęsmile
              • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 13.03.03, 15:22
                Zakres obowiazkow nie uchroni cie przez dziwnymi pomyslami szefa. W moich i moich wspolpracownikow zakresach obowiazkow jest napisane ze mamy wykonywac "wszelkie inne polecenia przelozonego" - taki paragraf 22 :crazy:, gdyby przyszlo komus na mysl kombinowac ze czegos nie zrobi. Tak jest dziwnie w naszym kraju, ze ty i ja mozemy zmienic szefa zawsze jak nam przyjdzie na to ochota - co radza w postach. Ale juz jako szef nie mamy takiego prawa, prawda? Musi byc powod, i koniecznosc udowodnienia najgorszemu obibokowi ze nie pracuje, nagany do akt itp. I to jest chore. Dlaczego w jego miejsce nie pracowac z koms komu sie chce? Moja firma sadzi sie z pracownikami w sadach pracy i na ogol zawsze sad trzyma strone pracownika - nawet jesli ten ewidentnie lekcewazyl prace, a nie zebrano na to dostatecznej ilosci dowodow przeciwko niemu w firmie. Przychodzi potem taki "przywrocony do pracy" od razu buch na zwolnienie i zabawa od nowa.Stad ja widze rzeczywistosc troche inaczej - ten wyzysk ma miejsce w obie strony - poczytaj troche o zwolnieniach w czasie ciazy na tym forum.Rowniez wedlug mnie rzeczywistosc w USA nie jest taka rozowa.Moja kolezanka wrocila do pracy cztery! dni po porodzie. Wyobrazasz sobie jak bylaby odsadzana od czci i wiary jako wyrodna matka gdyby zrobila tak w Polsce? A co by pisamo o takim pracodawcy???/Pozdr - i zycze zadowolenia z szefa ;) Ja swojego lubie :)
                • Gość: guest Re: Problem w pracy sorry za literowki w poprzednim to wersja wlasciwa IP: *.* 14.03.03, 10:06
                  Witaj, Weroniko.Od razu uprzedzam, że nie piszę nt merytorycznych racji, bo się na tym nie znam,co gdybyś chciała od razu możesz mi wytknąć(smile)).Tylko o wrażeniu.Rozumiem, że się cenisz, ale myślę, że trochę zbyt osobiście to traktujesz. To Cię obraża...Dziwnie to bnrzmi w pracy według mnie. Przyznam, że myślę o sobie, że jestem dobrym pracownikiem, pomysłowym i samodzielnym. Ale xeruję dokumenty, podlewam kwiatki, nawet szklanki umyję, bez żadnych poleceń, bo przechodzę i są brudne.Nie zastanawiam się nad wykształceniem, tylko stale uzupełniam kwalifikacje.Moje koleżanki też, każdy zrobi trochę tej brudnej roboty i n ikt się nie skarży.Ale nasz szef jest ludzki facet, więc staramy się go zadowolić. Z drugiej strony, gdyby koleżanki zaczęły śpiewkę; ma,m stopień doktora i 2 studia podyplomowe i doświadczenie więc nie będę robić tego i tego, taka sytuacja współpracy i życzliwości nie byłaby możliwa.Z jednej strony rozumiem Cię, że nie chcesz być zawalona robotą bez sensu, a zdrugiej zobacz, czy nie brakuje Ci troszkę umiejętności interpersonalnych. Z Twoją postawą u nas byś się nie odnalazła. Może gdybys negocjowała z bardziej życzliwej płaszczyzny, poszłoby Ci łatwiej i może nawet zespól zgodziłby się sam to podzielić między siebie i z gotową propozychją poszlibyście do szefa?Sama zaproponowałabym to koleżance, która powiedziałabysmirkłuchaj, jestem rozgoryczona, że spada to tylko na mnie, boję się, że moja pozycja w firmir się zmieni itp.Ale gdybym usłyszała :To mnie obraża, jestem taka cenna a mam robić rzecz poniżej kwalifikacji itp. tylko pokiwałabym głową.Szczerze życzę pomyślnych rozwiązań.Hania
                  • Gość: guest Re: Problem w pracy do Hanii IP: *.* 17.03.03, 11:49
                    oj Haniu, aż mi się łezka w oku zakręciła jak przeczytałam Twój post. Też tak kiedyś pracowałam, jak coś było nie tak to się zbierałyśmy z koleżankami i ustalałyśmy swoją opcję wobec szefa, ręka w ręke, mur nie do przebicia. Albo jak ktoś dostał jakąś badziewną robotę, to się cały zespół rwał do pomocy. Ech, aż mi się westchnęło. Tyle, że to była państwowa firma, pracą nikt specjalnie nie był zawalony, nudziliśmy się, szczerze mówiąc, a nowe zadania były atrakcją. Wiesz wtedy nawet o te kwiatki się chętnie dbało. Traktowano nas jednakowo, a o awansie i tak nie było mowy, chyba, że przepracujesz 10 lat to tak czy siak Ci się należał. Teraz pracuję w dużym krwiożerczym koncernie, gdzie praca dzieli się na prestiżową i mniej prestiżową, gdzie jeśli się poskarżysz wspólpracownikowi to on w najlepszym wypadku poklepie cię po ramieniu i powie coś w stylu " fatalna sprawa, musisz coś z tym zrobić", a o pomocy nawet nie przemnknie mu myśl, bo jeszcze komuś wpadłoby do głowy, że skoro wykonuje Twoją pracę, to może ma za mało swojej, albo ją zaniedbuje, albo... można by mnożyć. Podsumowując jest po prostu silna konkurencja, a o awansie i pozycji w firmie decyduje ocena Twojej osoby, która często bywa bardzo subiektywna. Często jest to właśnie to w jaki sposób " się pokażesz". Aha, a biurko w biurko siedzę z dziewczyną, która należy do tych "miłych", która jak przyjdzie kolega z innego działu i powie Kasiu pomóz mi, potrzebuje taką umowę i proszę skseruj mi ją. to wiesz co robi? szuka, kseruje i zanosi. I myślisz, że dobrze na tym wychodzi i że jak ona prosi o pomoc to pomagają? Odpowiedz sobie sama. Rezultat jest taki, że to co kiedyś było po prostu jej dobrą wolą, teraz stało się jej OBOWIĄZKIEM, bo w pore nie powiedziała nie. No i Kasia siedzi po godzinach, żeby wyrobić się ze swoją robotą i żeby stale nie być ochrzanianym, i nic NAPRAWDE NIC z tego nie ma, nawet życzliwości ludzkiej, bo jak jej się zdarzy odmówić, to jest wściekłość, bo " tamtej skserowała a mnie nie". Piszę to po to, żeby pokazać, że relacje w firmach bywają rózne,często dlaekie od opisanego przez Ciebie ideału. Zazdroszczę Ci Twoich, bo sama miałam podobne w poprzedniej pracy. Ale w mojej sytuacji to jednak problem nie tkwi w relacjach interpersonalnych z zespołem.
                    • Gość: guest Re: Problem w pracy do Hanii IP: *.* 17.03.03, 15:06
                      No, tak, pewno masz rację. Jeśli idzie o rywalizację i walkę o swoje, to znam to tylko z relacji męża.A ja w pracy czuję się świetnie. Nie wypoczywam co prawda, ale mam koleżanki, które są wspaniałe.Zyczę ci poukładania spraw. Poszłabym w takim razie na rozmowę z szefem z pozycji :Dla firmy stratą będzie jeśli nie zrobię tego,tego i tego, a w tym czasie będę skanować dokumenty.Może jeśli pokażesz mu realną listę spraw, których przez jego pomysły NIE ZAŁATWISZ, coś do niego dotrze?Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Problem w pracy- happy end IP: *.* 27.03.03, 09:23
      Szczegółowo opisałam Wam w tym wątku moje problemy w pracy. Wszystko niespodziewanie zakończylo się happy endem. Kilka dni temu wezwał mnie i mojego szefa dyrektor naczelny, poinfomował nas, że od dziś zajmę się realizacją nowego projektu, polegającego na usprawnieniu pewnych działań w firmie, i w związku z tym będę raporować bezpośrednio do niego. Projekt jest na tyle ogromny, że właściwie bezterminowy, a przy okazji bardzo ciekawy i odpowiedzialny. No i uwolniłam sie od mojego "ulubionego" szefa. Więc wszystko ok. Pozdrawiam.
      • Gość: Agusek Re: Problem w pracy- happy end IP: *.* 27.03.03, 10:51
        No to gratulacje i POWODZENIA w nowym projekcie :)Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka