erudy Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 10:37 Spotykam mamy, które albo ciągle narzekają (widzą same złe strony macieżyństwa) albo ciągle się przechwalają. Najważniejsze więc, żeby zachować zdrowy rozsądek - nie narzekać z powodu drobnostek, ani też nie piać z zachwytu nad rzeczami oczywistymi. Muszę się przyznać, że ja z reguły nie narzekam na dzieci - mam przysłowiowe aniołki więc wymyślać na nich nie będę Ale za to często narzekam na męża, ale to inna bajka... (choć związana z macieżyństwem) I proszę - mała uwaga dla mam "wiecznie narzekających": nie narzekajcie na własne dzieci W ICH OBECNOŚCI. Wiem, że niemowlęta jeszcze nie rozumieją, ale jak mama wpadnie w nawyk narzekania to potem ani się obejrzy i będzie "nadawać na dziecko" przy dziecku. Piszę to z autopsji - o to mam żal do swojej mamy, która nie chcąc odbiegać od problemów koleżanek zawsze "musiała" ponarzekać na swoje dzieci. Efekt - jestem strasznie zakompleksiona i przejmuję się tym, co inni o mnie powiedzą. Chyba wolałabym, żeby mama w dzieciństwie więcej mnie chwaliła niż narzekała... Odpowiedz Link Zgłoś
erudy Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 10:43 Jeszcze mi się przypomniało, jak ostatnio spotkałam znajomą, która w czasie rozmowy o moim nowonarodzonym dziecku ewidentnie chciała usłyszeć "jakąś sensację" i tylko wypytywała czy aby nie ma kolek?, a może ma chore bioderka?, a pewnie nie śpi po nocach? itp. - szukała tylko powodu do stwierdzenia, że dziecko to ciężar. I jak z taką nie rozmawiać inaczej, jak tylko "pejąc" z zachwytu? Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 10:52 Czym innym jest narzekanie na nieprzespaną noc, a czym innym narzekanie na dziecko typu: "jesteś okropny/a, do niczego się nie nadajesz", "po co ja cię urodziłam". I jakoś nie wierzę w te idealne, zawsze wyspane i uśmiechnięte mamy i idealne, zawsze grzeczne dzieci. Macierzyństwo ma swoje blaski i cienie, raz jest lepiej, raz gorzej. Wmaiwanie sobie i otoczeniu, że zawsze jest fantastycznie, wspaniale, cudownie, że macierzyńswo to jeden wielki błogostan i unoszenie się w euforii dwa metry nad ziemią trąci mi fałszewm i nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem. Raczej działa tu mechanizm wyparcia, związany z silnym w Polsce przekonaiem, że macierzyństwo to Stan Błogosławiony, nie wypada na niego narzekać. Matce Polce nie wypada być zmęczoną i mieć dość własnych, choćby najukochańszych na świecie, dzieci. Niezadowolenie i agresja kobiet -matek to temat tabu. Każe nam się być wiecznie uśmiechniętymi, łagodnymi robokopami, co to mają wspaniałe, zadbane, grzeczne dzieci (dzieci są wizytówką matki!!!)i są zawsze zadowolone, roztaczając wokół siebie woal łagodności i "kobiecości". A my się na to ochoczo zgadzamy... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 10:58 a ja np nie wiem dlaczego mam sie ochoczo otoczeniu zwierzac, ze jestem zmeczona, dziecko ryczy non stop itd. Mezowi, rodzicom, przyjaciolkom- ok. Ale kiedy ktos sie mie pyta czy fajnie jest miec dzieci- a ja mowie fajnie- to znaczy ze klamie albo idealizuje? Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 17:11 Dzieci mieć jest fajnie, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że stanowią one sens mojego życia. Co nie przeszkadza dostrzegać mi ciemne strony macierzyństwa, bo one są, choćbyśmy nie wiem jak temu zaprzeczali. A uskarżanie się na swoją ciężką dolę matki to co innego niż stwierdzenie, ze nie zawsze jest różowo i euforycznie. Uskarżanie, nie mylić z wyrzuceniem z siebie tego, co boli i uwiera, można zawsze skwitować : "Było założyć gumę na k..tasa". Natomiast przyznanie się przed sobą, że ma się dość, często bywa terapeutyczne i pozwala obiektywnie dostrzec, że mimo wielu uciążliwości, bycie rodzicem ma jednak sens. O nic więcej nie chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 14:09 to taka polityczna poprawność, tak jestesmy wychowane, że nawet przed sobą trudno się przyznać, a co dopiero trąbić o tym głośno, że kochane skądinąd dzieci potrafią również doprowadzić do szału, histerii i wycieńczenia. Napisz gdzieś, że masz czasem po dziurki w nosie własnego dziecka i najchętniej uciekłabyś z krzykiem gdzieś daleko, to posypią się gromy, że nie dorosłaś, że nie powinnaś mieć dzieci... mamy zakodowane, że mówienie o negatywnych stronach macierzyństwa może być odebrane przez otoczenie jako niekochanie dziecka a nie jedynie chwilowy przejaw zmęczenia. Czyż matka nie powinna kochać bez względu na wszystko, nosem się podpierać i w żadnym wypadku nie narzekać, że dzieci ją męczą/nużą/irytują, przecież to jej święte posłannictwo poza tym to ma również wymiar uogólnienia - jak spotykasz dawno nie widzianych znajomych, to tez na pytanie odpowiadasz, że wszystko ok, bo trudno streścić wydarzenia paru miesięcy w kilku zdaniach. na pytanie czy dziecko daje mi popalić - też zapewne odpowiedziałabym negatywnie, bowiem bezsennie spędziłam tylko pierwszą noc po powrocie ze szpitala - i to bardziej z wrażenia, niż potrzeby. Dziecko miałam nierykliwe, co nie znaczy, że nie miałam na chwile zapomnienia, cała ta codzienność jest mało atrakcyjna, kupy śmierdzą, rutyna nudzi. Szczerze mówiąc nadal nie łapię co jest takiego fenomenalnego dla niektórych w opiece nad dzieckiem... Odpowiedz Link Zgłoś
76kitka Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 14:23 ja miałam spokój mały jadł i spał nie chorował, kolkę miał dwa razy, jak nie spał, to sobie siedział w foteliku, śpiewałam Mu i wszystko przy Nim mogłam zrobić, prawie nic mnie nie bolało tydzień po porodzie umyłam wszystkie okna a mam ich na parterze 10, chodziłam wcześnie spać, a mały w nocy budził się raz, dwa razy. Potem zdecydowanie było duzo bardziej męcząco Odpowiedz Link Zgłoś
pamelia Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 14:36 Ależ naprawdę są dzieci mniej i bardziej "problemowe". jak starszy miał kolki 4 mies. , budził się z wrzaskiem w nocy w wieku 2 lat (zreszta do teraz śpi niespokojnie) to owszem, skarżyłam się czasem mamie czy mężowi na niewyspanie - ale zawsze miałam świadomośc, ze to moje dziecko, chciane i zaplanowane, zdrowe i naprawdę są większe problemy. Nie opowiadałam sąsiadce o swoim zmęczeniu, bo po co? Nie informowałam sms-em znajomych, że jestem niewyspana - bo po co? I tak momenty szczęscia przeważały nad momentami zwatpienia. Moje drugie dziecko naprawdę jest dużo "łatwiejsze" niż pierwsze, od skończenia 4 tyg. przesypiało w nocy 9-10 godzin (karmione piersią), przez większość czasu było zadowolone z życia umiało godzinę gruchać do zabawek od ok 3 mies. Nie chidziłam niewyspana, naprawdę, dzieciak nie chorował to miałam narzekać? Nie chwaliłam się wszem i wobec jaki to maluch cudowny ale jak ktośzapytał, to mówiłam, że jest naprawdę ok. I nie przyszło mi do głowy że jestem niewiarygodna )) No za to teraz się dowiedziałam... Odpowiedz Link Zgłoś
pampeliszka Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 14:47 I wszystko znosicie ze spiewem na ustach? Dzieci nie zabkują, nie sa chore, nie maja marudnych dni? Zawsze rewelacja? Nigdy nie macie doła, nie chciałybyscie zostawic tego wszystkiego na tydzien, pojechac na Karaiby i lezec do gory brzuchem? Moje dziecko dzis poszlo do zlobka po 2 tyg przerwy. Ja nie musialam isc do pracy. I nie robilam nic waznego. Posiedzialam na necie, przeczytałam gazete, wypilam 2 kawy i pogadalm z przyjaciolka na gg.I za cholere nie zamienilabym tego na przedpoludnie spedzone z moja córką. I wcale nie mam wyrzutow sumienia, zwlaszcza, ze mała sie juz nie mogła doczekac, az pojdzie do dzieci. Pewnie powinnam raczej isc na forum Wyrodne Matki. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 15:22 Wiesz,normalny dzień z dziećmi to faktycznie żadna dla mnie katorga.Jak któreś jest chore jest mi strasznie go szkoda,nie odczuwam zniecierpliwienia,chociaż chcę oczywiście ,żeby choroba się skończyła. W niczym mi dzieciaki nie przeszkadzają.Cieszę się,że są i wszystko z nimi w miarę w porządku.Może ideały mam.Dlaczego zakładasz,że wszyscy,którzy zwyczajnie lubią spędzać czas z dziećmi i nie straszą bezdzietnych makabrycznymi opowieściami kłamią. Wszystko,co ty robiłaś w czasie wolnego dnia też mogłabym zrobić będąc z dziećmi-to dlaczego miałabym narzekać? Odpowiedz Link Zgłoś
pampeliszka Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 16:53 a w jakim wieku masz dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 18:17 2,prawie 5,7 i 9. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 18:24 Nie wiem,jaki jest stereotyp Matki Polki ale wiem,ze z marudzenia i jęczenia nie ma żadnego pożytku.Jestes zmęczona-zrób cos z tym,bo tak naprawdę tylko ty możesz to zmienic.Szukaj konkretnej rady,jak się lepiej zorganizowac albo konkretnej pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 agnieszka 02.01.07, 18:27 Napisałam, że bywam, a nie jestem, a to różnica. Naprawdę mam fajne dziecko, i jestem z tych energicznych i zorganizowanych, natomiast mam gorsze dni, jak chyba każdy. Mam wrażenie że nie dajesz mi do tego prawa Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: agnieszka 02.01.07, 18:39 Ależ daję.Po prostu twój pierwszy post sprawiał inne wrażenie.I też może faktycznie nie rozumiem potrzeby"wygadania się".Mam inną strategie na gorsze dni. Odniosłam wrażenie,ze autorce wątku chodzi raczej o całokształt wrażeń rodzicielskich. Odpowiedz Link Zgłoś
pampeliszka Re: post wyżej do aniki nt 02.01.07, 20:14 No to Twoje dzieci juz sie potrafia same bawic. A pamietasz, jak to bylo na poczatku? Nie wierze, ze nie mialas gorszych dni i ze nigdy nie mialas wszystkiego dosc.Raczej daleko mi do osob niezorganizowanych i zalamujacych rece, ale kiedy mam w perspektywie tydzien z chorym, marudzacym i zabkujacym dziecięciem, to jestem przerazona. Bo ile zabaw jestes w stanie wymyslec bez wychodzenia z domu, dla 1,5 letniej dziewczynki? Na 2-3 godziny gora i co potem? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Pampeliszko 03.01.07, 01:01 Nigdy nie czułam się zobowiązana do zagospodarowywania dzieciom każdej minuty ich życia!Nie wolno tego robić!Może dlatego nigdy się nie nudziły i było dla nich sprawa jasną,że bawią się z mamą albo same.Nie miałam wyrzutów sumienia,że niemowlak turla się na kocyku,a ja siedzę obok i się uczę albo czytam.Rozwinęły się przy tym świetnie. Mój najmłodszy syn ma 2 lata.Czy sądzisz,że mogłabym zapomnieć,jaki był kilka miesięcy temu? I już naprawdę ostateczne podsumowanie:gorsze dni się zdarzają ale ogólnie mówiąc komuś o moim życiu z dziećmi powiedziałabym:fajnie jest je mieć,nie mam dość,nie jestem nimi zmęczona.Chwilowe trudności i zmartwienia nie mają wpływu na moje wrażenie,że jednak sobie radzę i jest mi dobrze.I o to mi tylko chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
pampeliszka Agnieszko, 03.01.07, 11:15 Przepraszam, myslalam, ze masz dwojke, a nie trojke. Tym bardziej podziwiam. Wiesz, ja jestem ostatnia osoba, ktora lubi zagospodarowywac dziecku caly czas. Tylko kiedy moja mala sie nudzi, to tym nudzeniem zamecza otoczenie tak, ze ani kawa nie smakuje, ani sie czytac nie chce.Ona sie soba zajmie gora pol godziny, a potem oczekuje wspolpracy. Przynosi mi bajke z piosenkami, album ze zdjeciami, lale i akcesoria, klocki itp. I teksty idz sie teraz sama pobawic, a mama sie pobawi z Toba pozniej, wywoluja tylko dziki wrzask. Rzecz jasna, ja od razu sie nie poddaje, ona sie pobawi jeszcze z 10 min i dalej sie smeci i marudzi. Latem nie ma problemu, spedzamy mnostwo czasu na zewnatrz, gdzie wszystko jest ciekawe.Ale zima, kiedy jest przyziebiona, mozna zwariowac.Albo kiedy wychodza nastepne zęby... I to nie jest tak, ze nie lubie dzieci, z moimi siostrzenicami zawsze uwielbialam sie bawic, moze dlatego, ze to nie bylo non-stop. Ale mam wrazenie, ze moja corka nieznosi sie nudzic, a jeszcze nie potrafi sama siebie zajac tak, zeby nudno nie było.I dlatego tak lubi żłobek, bo tam im zagospodarowują cały czas. Odpowiedz Link Zgłoś
rotera Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 16:19 Gdybys zapytala mnie przy pierwszym dziecku... bylo CIEZKO przy drugim jest SUPER, przy pierwszym dziecku, chyba jak wiekszosc mam, nie majacych obok nikogo z malym dzieckiem z rodziny czy znajomych, powiedzialabym ze doznalam szoku. Wszystko bylo nowe, nic nie wiedzialam na pewno, wszysto nerwowo, dziecko nerwowe. Ja- bo naiwnie myslalam, ze koniec ciazy i porod to koniec,jak to w 9 miesiau sie mowi, nie moge sie doczekac, wylaz wreszcie! A potem polog, krwawienie gigantyczne w moim przypadku, nawal pokarmu, placzace dziecko, ja nie umiaca dobrze przystawic do piersi, dziecko nerwowe bo kolka, tysiac babc i cioc. I szok zupelny ze nic mi nie wolno...nie wolno mi spokojnie nawet zminic podpaski bo jak odloze na chwile to drze sie w nieboglosy, nie wolno mi zjesc sniadania nawet o 15, bo drze sie w nieboglosy, a jak juz spi trafia sie jakas babcia i ciah na raczki, ja do kuchni zeby jej herbatki zrobic, dziecko sie budzi, babcia ciach mi dziecko na rece, zrob cos!itp, itd Wszystko to moja wina byla niestety, bo chcialam wszystkim dogodzic, uparlam sie, ze sama sobie dam rade i zadnej pomocy nie chcialam, a dziecko ciezkie kolki do 6mies, no i przyzwyczajone tylko na raczkach. Przy drugim blogostan. Wszystko znajome i polog i karmienie i zabkowanie i kapanie, bajka, a dzieciatko tez super. uparty geniusz. Nic go nie obchodza halasy w domu, je sobie, spi spokojnie (prawie cale noce), usmiecha sie i zasypia... Teraz bardziej wypoczywam z dwojka, niz wtedy z jednym, plaza non stop i tez jestem tylko ja i dzieci, a wieczorami tata. Ale teraz jestem tak zorganizowana, ze kazdy dzwonek to wrog wkracza na moje stabilne terytorium i wywraca mi porzadek dnia o 180, ale teraz nauzzylam sie czasem tych dzwonkow nie slyszec.... Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 17:47 Bo tego od nich oczekuje otoczenie, bo taki jest stereotyp Matki doskonałej. Ja się przyznaję- bywa, że jestem zmęczona, znużona, mam dość dziecka iwszystkiego. Głośno o tym mówię i spotykam się z oburzeniem, a co najmniej zdziwieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
mbkow Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 19:05 jezeli chodzi o sms od tatusia, to chyba raczej normalne. mezczyzni maja malo kontaktu z dzieckiem, a przebywanie z nim staje sie czasem wrecz atrakcja osobiscie jednym smece, innym mowie, ze jest super. zalezy od stopnia zazylosci. nie bede przeciez marudzic osobie nie widzianej od roku przy pierwszym bylam czesciej wniebowzieta, wiec sie nie dziwie, ze ktos jeszcze moze byc. teraz z dwojka padam na pysk i zastanawiam sie, jak z jednym moglam czuc przytloczenie obowiazkami )) a czulam nierzadko. ogolnie raz jest ok, raz nie. normalka. nic specjalnego do opowiadania. zlwaszcza, z jest fajnie ale na pewno nie zauwazylam takiego zjawiska. jezeli juz, to raczej klasycznie - wiecej narzekania. w ogole nie wiem, o czym piszesz )) Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 19:15 jezeli chodzi o sms od tatusia, to chyba raczej normalne. mezczyzni maja malo kontaktu z dzieckiem, Nie, to nie jest normalne. Nie wszyscy mężczyżni mają mało kontaktu z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mbkow Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 19:24 oczywiscie. np. moj maz zajmuje sie duzo dziecmi po pracy, np. teraz ale nigdy nie bedzie marudzil czy narzekal. dla niego bycie z dziecmi jest fajne i bierze sytuacje taka, jaka jest, nie ma sie czego innego spodziewac. Odpowiedz Link Zgłoś
mamongabrysi Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 19:11 Witajcie w Nowym Roku! U nas było to tak ze gdy urodziłam pierwsze dziecko, faktycznie Gabrysia była jak anioł, nie było problemów kolkowych, alergicznych itp oraz cała nasza uwaga była skierowana na małą - sielanka istna. Gdy miała dwa latka urodził się Marcinek, który sam w sobie tez nie sprawiał początkowo kłopotów (potem były problemy z przyrostem masy ciała i inne też). Od momentu gdy pojawił się mały mam wrażenie ze liczba moich dzieci się nie zdwoiła lecz urosła do conajmniej pięciu ) Daja mi popalić i często jestem naprawdę zmęczona, zwłaszcza że dużo pracuję. Dodam że teraz mają 3 i 5 lat. A więc jak miałam jedno dziecko tez mówiłam jak to fajnie i ze nie czuję się zmęczona, po urodzeniu drugiego zmieniłam śpiewkę. Co nie zmienia faktu że są to moje ukochania ) Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
alfa36 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 03.01.07, 01:45 Wypowiadalam sie już w tym wątku, jako ta nie mająca problemu z dzieckiem. Ale chcialam jeszcze napisac o koleżance, mamie jedynaczki. Otóż ta koleżanka obserwując moje dziecko stwierdziła, że gdyby jej corka byla taka jak moj syn, to na pewno mialaby rodzieństwo. Wyaje mi sie, ze zwyczajnie dzieci sa różne i w róznym wieku sprawiają większe/mniejsze problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
blekitnykoralik Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 03.01.07, 09:20 no to może w rzeczywoistości nie jesteśmy marudzącym narodem Generalnie życie męczy, jak by tak ciągle leżeć, to by można było odleżyn dostać, oddychanie też jest niezwykle męczącym zajęciem. Moje przyjaciółki przyznają się do zmęczenia, bez przesady, nikt nie koloryzuje... Czasem sobie pomarudzimy Ale z drugiej strony trochę bez sensu jest wieczne marudzić, że moje dziecko mnie męczy, a w taki ton można szybko wpaść Poza tym co ono winne? Kiedyś ja będę stara, może mi trzeba będzie basen zmieniać... Żeby bardzo przy tym nie marudzić, trzeba kogoś kochać, a miłość to poświęcenie. Odpowiedz Link Zgłoś
zazazi Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 03.01.07, 11:47 Dziewczyny, wszystko, dokładnie wszystko, zależy od dziecka i jego samopoczucia w pierwszych dniach życia, od matki, a raczej jej odpornosci na zmęczenie i stres, od tego czy ma wsparcie w bliskich... Ja należalam do tych marudzących, a pierwsze dwa miesiące były tragiczne. Moja mała urodziła się przez cc. Rana nie chciała się goić przez dwa mieiace, bolało itd. Ja sama w domu z dzidziusiem od przyjścia ze szpitala. Mąż w pracy od 7 do późnej nocy. Zero snu, maluszek chorował, biegałam z bolącą raną i maluszkiem na rękach po lekarzach, a żaden z nich nie potrafił stwierdzić, ze objawy, ktore ma moje dziecko to wynik alergii. Ale.. teraz jest cudnie, mała ma dietę, śpi spokojnie, ja jestem wypoczęta i uśmiechnięta. Ups znów psioczyłam, ale to ostatni raz Odpowiedz Link Zgłoś
blekitnykoralik Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 03.01.07, 12:02 e tam zazazi, czasem człowiek ma dość i ma prawo popsioczyć. Ja też nie wierzę w idealne dzieci, jak i w idealnych mężów i w ogóle idealnego świata to można szukać w niebie, jak ktoś w to wierzy Dlatego zachwyconych rodziców trzeba słuchać z przymróżeniem oka i chyba sympatią, i nie brać czasem tego do siebie, że to z nami coś nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
aguskin Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 03.01.07, 13:02 ach jak cudownie ze niektórym tak cudownie, ach jak fajnie że są bezproblemowe dzieci, ach jak pięknie że jest tyle zachwyconych i szczęśliwych mam, ach jak szkoda że moi nie są tak bezproblemowi, ach jak fatalnie że ja taka niezadowolona czasem matka, ciesze się że takie jak ja też są, ciesze się że sa też tylko zadowolone, Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 03.01.07, 13:25 eee tam koszmarnie było ale minęło Odpowiedz Link Zgłoś
blanez16 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 03.01.07, 13:49 Dlaczego się nie przyznają ? Bo jak kiedyś Agnieszka Chylińska napisała w Machinie, co czuje naprawdę jako młoda matka, to reszta mało jej nie ukamienowała. Dlatego. PS> Chylińskiej nie lubię akurat, a jej felieton w Machinie by może był prowokacją, co i tak nie zmienia istoty rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś