Wkońcu to z siebie wyrzuciłam mam 30 lat i co?Nic sie nie zmieniło świat
dalej jest tylko ja troszeczke starsza

Od ukochanego męża dostałam 30
czerwonych róż,synek narysował mi piękną laurke(w prawdzie nie dokkończył
kolorować kwiatków,ale to takie urocze- bardzo sie spieszył),a młodszy
obudził mnie uśmiechem i słowami "mamciu wstawaj sto lat",zaraz rodzinka i
przyjaciele zaczną zchodzić sie na urodzinowy obiadek ( o indyk już z pieca
wychodzi

,torcik i szampan chłodzą sie w lodówce.Wszystko jest OK,ciągle
ten sam kochany mąż,zdrowe i wspaniałe dzieci,ciepła posadka kury
domowej,nawet mieszcze sie w rozmiaz 36( na wdechu

a jednak od rana mam
wrażenie ,że coś mi ucieka...