Dodaj do ulubionych

też zdradził, zostałam sama

    • gruba_dynia Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 09:26
      Bardzo bym chciała, żeby Twój mąż do Ciebie wrócił i żebyście potrafili ułożyc
      wszystko do nowa. Tak łatwo powiedzieć, że to padalec, nic nie wart itp. Ale Ty
      masz prawo go kochać, masz prawo chcieć z nim dalej być, masz prawo puścić w
      niepamięć to, że Cię zdradził. Miłość rządzi się własnymi prawami. Czasami
      warto dać szansę. I to wcale nie oznacza naiwności. Życzę Ci, żeby Twój mąż
      przejrzał na oczy jaką ma wspaniałą żonę i rodzinę.
      • simba28 Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 10:49
        Dobrze powiedziane.... mozna oczywiście wszysto przereślić... tylko czy to nie
        za szybko...
        • donkaczka Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 11:09
          ja mam za sobą rozwód
          długo walczyłam o nasze małżeństwo, choć straszne, wydawało się niewybaczalne
          rzeczy się działy..

          ale przychodzi taki moment w tej walce, że już wie się, że to koniec,
          że ma się dość
          że nawet naręcza róż, najgoretsze przeprosiny, największe starania nic nie
          dadzą, bo już jest się innym człowiekiem, bo cała miłość, zaufanie, radość bycia
          z tą osobą trafił szlag
          i nie ma siły, która cofnęłaby czas i sprawiła, że znów można być razem

          i czasem ten moment następuje nie po wielkim laniu, nie po strasznym słowach,
          ale po nieodebranym telefonie, spoźnieniu na kolację

          jak przysłowiowa kropla, która przelewa kielich

          dopóki chcesz, możesz wybaczyć, wiesz że kochasz i wiesz że możesz być jeszcze
          szczęśliwa z nim, walcz
          będziesz wiedziała kiedy nastąpi koniec, tego uczucia z niczym nie da się pomylić...

          trzymaj się ciepło
    • g0sik Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 11:36
      Tylko czy jest sens walczyć gdy druga strona mówi, że nie kocha? Jaki jest sens
      bycia z facetem który zostaje jedynie z powodu wyrzutów sumienia, bo czuje się
      osaczony przez żonę, matkę, siostrę i potępiony przez dalszą rodzinę? Może
      lepiej pozwolić mu odejść i poczekać aż się opamięta i sam zechce wrócić? Jeśli
      nie wróci to znaczy, że przestał kochać i nie warto dla dzieci tworzyć
      fikcji....
      • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 13:03
        dzieki za wsparcie. ja wiem, ze zrobilam juz wszystko, nic wiecej mi nie zostalo, jestem spokojna
        przynajmniej na razie. nie chce zeby bylo tak, ze on musi, moze cos zrozumie, a moze nie. nie wiem.
        najblizsze dni przyniosa rozwiazanie...boje sie oczywiscie, ale musze wierzyc, ze bedzie dobrze,
        jakkolwiek ale dobrze
        • w_ania Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 15:10
          Moja koleżanka o której tu pisałam kilkanaście postów wcześniej też walczy ale
          nie błaganiem tylko rozmowami. Jej mąż powiedział mi tylko tyle że przez całe
          małżeństwo (9lat) nie rozmawiał tyle ze swoją żoną co przez ostatni miesiąc. Ze
          tak naprawde to teraz dopiero się poznają na nowo. W tej chwili są w górach z
          dziećmi. Nigdy bym nie powiedziała ze on taki numer wytnie facet porządny do
          rany przyłuz był oststnia osoba po której bym sie tego spodziewała. Ale walczą
          razem z tym że zanim sie to zabliźni minie trochę czasu tak jak pisała jedna z
          dziewczyn nie odebrany telefon spóźnienie = podejrzenia. Zawiedzione zaufanie
          ciężko odbudować.
          • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 19:52
            Ja też rozmawiam. Chyba własśnie odbyłam ostatnią rozmowę. Nie wiem czy nas
            zaprowadzi tam gdzie będzie rodzina i my, on kocha i nie rozumie mojego
            postępowania, przecież będzie z dziećmi. Starałam się, walczyłam. Zobaczymy. To
            dziecko na które czekam daje mi siłę
            i Wy
    • anngal Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 22:42
      Wiesz co ja myślę ze mu odbiło. Chwilowe zauroczenie w prozie zycia, ale bardzo
      silne. Ty jesteś w ciąży zmęczona itp a tamta świeża pachnąca dobrze się
      zakręciła. To może być chwilowe, ale czy Ty byś go chciała wtedy kiedy
      najgorsze przejdziesz sama, do czego Ci będzie wtedy potrzebny? Teraz jest
      zachwycony tamtą ale zachwyt mija. Jak pokazałaś mu realne fakty z tego co go
      czeka to zaczyna się łamać. Ja nie wierzę w to co on mówi. Po prostu zycie go
      przytłoczyło, może czuł sie gorszy bo Ty lepiej zarabiasz a jak poczuł się
      potrzebny to zaczął myśleć wreszcie głową. Cos tam mu kiełkuje. Rozmawiaj z nim
      dalej, wołaj pod byle pretekstem, a przekona się ze to wszysko nie jest takie
      różowe i może oprzytomnieje, ale czy będzie Ci jeszcze na nim zalezało?
      • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 23:05
        Wiesz teraz jeszcze chcę, chociaż nie mam pewności czy kocham, gdzieś tam
        głęboko pewnie tak, natomiast mimo tego wszystkiego co mówił wierzę, że dla
        naszej rodziny warto się spróbować odnaleźć i wydaje mi się, że jeżeli to nie
        zadziała, jezeli się nie uda to wtedy rozstanie będzie koniecznością, ale
        bardzo bardzo gorąco wierzę, że nie można przekreślić tylu lat i dobrej rodziny
        tak po prostu. Moja broń wobec ich miłości jest mizerna, wiem, ale próbowałam.
        teraz muszę poczekać aż wróci. Czy strczy mu siły żeby to skończyć jak
        powiedział, chociaz nie jest przekonany i nie wydaje mu się, żebym ja zdawała
        sobie sprawe z konsekwencji
        znów sie boję
        wiem że to już ostatnia próba
        • bemilkaa Re: też zdradził, zostałam sama 26.01.07, 23:58
          Trzymam naprawdę kciuki za Was!
          Oby sie Wam udało!
          Pisz co u Ciebie bo dzień zaczynam od wyszukiwania Twojego wątku.
          Nie znamy sie ale przeżywam Twoją sytuację.
          Trzymaj sie cieplutko.
          PA!
        • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 27.01.07, 11:27
          Czekałam całą noc próbując spać. Zadzwonił pół godziny trmu, że zostawirzeczy w
          samochodzie, żeby dziecko nie widziało, zrobi zakupy i bedzie w domu. Nie wiem
          czy nie ustalili, że przeczekają, że po kryjomu, nie wiem, ale bardzo chcę
          wierzyć, że dziś wyruszamy w drogę do domu, na razie tylko jedną ścieżką, ale
          może kiedyś bedziemy trzynć się za ręce...
    • w_ania Re: też zdradził, zostałam sama 27.01.07, 11:30
      Jeśli mozesz sie tutaj wygadać i to ci pomaga super. Pisz w końcu boli a jemu
      tego powiedzeć nie możesz. Bardzo jestem z tobą i mam nadzieję że sie gość
      popamieta. Tak jak pisała któraś z dziewczyn jest zauroczony jakąś lalą
      (wszystko co nowe i nieznzne nas fascynuje) widać był jakiś problem o którym
      nie miałaś pojęcia. Mam nadzieję że się uda.
      Tez zaczynam dzień od twojego wątku bo cały czas mam nadzieje to sie uda
      posklejać. Teraz wyjęzdżam (na tydzień)więc nie bedę się odzywać. Ale jestem z
      tobą.
      • bemilkaa Re: też zdradził, zostałam sama 27.01.07, 11:52
        Oby Wam się jednak udało.
        To co Ci zrobił będzie jeszcze napewno długo bolało, ale samej byłoby jeszcze
        gorzej.Szczególnie , że jesteś teraz w ciąży.
        Czas leczy rany, więc może z czasem mu wybaczysz choć rysa na sercu pozostanie
        napewno.
        Trzymaj sie kochana i powodzenia.
        • luxure Re: też zdradził, zostałam sama 27.01.07, 12:27
          Udało?!!!! Co ma im się udać?! Ma go przyjąć i żyć z nim po czymś takim?! Jakby
          nigdy nic??? Żartujesz? Ja bym w życiu czegoś takiego nie zrobiła i wierzę w
          rozsądek Kamy, że nie zrobi takiej głupoty bo przeczytałam cały wątek i
          wnioskuję że to mądra i wartościowa babka która zasługuje na lepszy los niż
          życie przy mężu ..e. 3mam za nią kciuki z całej siły i za jej męża też oby
          spotkało go to na co zasługuje.
          • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 27.01.07, 14:53
            Powiedział, że skończył tamto. Wierzę mu, tylko nie wiem czy wytrwa. Teraz
            oboje każde w swoim kącie będziemy lizać rany. czas przyniesie rozwiązanie.
            Gdybym nie była w ciąży nie walczyłabym o rodzinę i niehcciałabym go znać, ale
            to wszystko zmnienia i dom jest dla mnie bardzo ważny, wierzę, że za jakiś czas
            zaczniemy rozmawiać nie tylko z dzieckiem i przy nim, ale i ze sobą.
            • agnieszkamodras Re: też zdradził, zostałam sama 27.01.07, 15:23
              Trzymaj się i pisz jakby co!
              • mamakasienki1 Re: też zdradził, zostałam sama 27.01.07, 16:09
                życzę wam powodzenia
                Bardzo łatwo jest wszystko zepsuć, rozstać się, dużo trudniej wybaczyć.
                Podziwiam Cię.
                Jesteś mądrą osobą i zasługujesz na szczęście.
                Trzymam za was kciuki żeby wam się udało.
          • mama.igora Luxure!! 29.01.07, 19:21
            Nie dobijaj lezacego. Myslalam kiedys tak jak Ty, ze zdrada i koniec rach ciach.
            Nie przezylam nigdy zdrady, niczego zlego ze strony meza, ale wiem, ze tez bym
            bronila rodziny. Nie skomlalabym, ale chciala sprobowac. Kama odejsc moze
            zawsze. Zawsze moze powiedziec: przykro mi, tak mnie wtedy zawiodles ze nie daje
            rady, nie dalo sie tego odbudowac. A teraz?? Raz to uczucia, a dwa - proza
            zycia. Pieniadze to nie wszystko. A chore dziecko, a drugie zabkuje, a sama mam
            grype, a zlamalam noge, a chce wyjechac w waznej sprawie na kilka godzin... sie
            tam mowi : JA NA PEWNO BYM... przezylas to ze NA PEWNO wiesz?
            Zycze calego zycia bez ekscesow tego typu, zebys nie musiala sie dowiadywac.
            A ja trzymam kciuki za dume i honor kamy, ale i jej rodzine oraz przyszlosc
    • mbwj88 Re: też zdradził, zostałam sama 27.01.07, 19:58
      bardzo ci współczuję
      poradzisz sobie na pewno tylko na wszystko trzeba czasu
      jak on sobie z tym poradzi albo ta kobieta to naprawdę trudno pojąć
      • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 28.01.07, 12:47
        Jeszcze raz dziękuję za rady i wsparcie. nie wiem dokąd nas to zaprowadzi, ale
        wierzę, że warto spróbować. może nie wytrzyma on, może ja, w każdym razie
        jeżeli za rok okaże się, że zafundowaliśmy sobie emocjonalną lodówke, to
        odejdę. tak postanowiłam, o ile tyle wytrwamy oczywiście
        Boję się, ale może teraz jest taki czas na lizanie ran, ja muszę doprowadzić
        swoje zdrowie - i maleństwa które noszę - do stabilnego stanu, no i może za
        jakiś czas zaczniemy rozmawiać o tym co ważne. Liczę na to
        • nova_lijka Re: też zdradził, zostałam sama 28.01.07, 12:58
          Trzymam mocno kciuki, przede wszystkim za Twoje zdrowie. Jesteś super fajną
          laską. smile
        • anetusia2 Re: też zdradził, zostałam sama 28.01.07, 18:22
          Witaj!
          Nie pisałam wcześniej bo nawet nie wiedziałam jak Cie pocieszyć ale cały czas
          śledziłam twój wątek. Jesteś bardzo dzielna i twarda, myślę że na Twoim miejscu
          też walczyłabym o rodzine zeby miec czyste sumienie ze zrobiłam wszystko ale juz
          nie wyszło. Teraz zycze ci duuuuuuzo siły a przede wszystkim zdrowia a waszemu
          małżeństwu oby jak najszybciej wróciło do "normy" a nawet zeby było lepiej.
          niech doceni co mógł stracić.pozdrawiam
    • gruba_dynia Re: też zdradził, zostałam sama 29.01.07, 09:42
      Oczywiście, że lizanie ran trochę potrwa i nie ma co liczyć, że po tygodniu
      będzie wszystko happy. Nie wiem komu bedzie gorzej, czy Tobie odzyskac
      zaufanie, czy jemu się odkochać w tamtej kobiecie. Jemu wydaje się teraz ze
      jest taki biedny, bo jest zakochany, a życie zmusza go do wyrzeczenia się
      czegoś niesamowitego. Ale to mija. Wiele osób tu pisało, że zauroczenie pryska.
      Bo tak jest. Wczesniej czy później kiedy fascynacja tamtą kobietą opadnie
      zauważy, że pakowanie się w drugi związek stwarza dla niego wiecej problemów
      niż przyjemności, a to co zbudowaliście razem do tej pory przynosi przyjemną
      stabilizacje, ukojenie, odpoczynek. Powodzenia smile
    • anngal Re: też zdradził, zostałam sama 29.01.07, 12:31
      Bardzo się cieszę że wrócił/ o ile dobrze zrozumiałam/przynajmniej będziesz
      miała kogoś za ścianą w razie czego. Poproś go żeby został z Tobą przynajmniej
      do końca ciąży, bo myślę, że jego obecność jest Ci teraz bardzo potrzebna i na
      razie honor trzeba schować do kieszeni, a później zobaczysz jak sprawy będą
      wyglądać. Na razie Twoje akcje górą. Trzymaj się, jestem całym sercem z Tobą.
      Anka
      • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 29.01.07, 13:03
        To prawda, że go potrzebuję teraz, on o tym wie. prawdą jest też, że on nie
        potrzebuje mnie, ale dba o nas i jest taki zwyczajny, bez złości itp. myślę, że
        w jego głowie i sercu dzieją się równie straszne rzeczy co w moim. Obyśmy za
        jakis czas umieli o tym rozmawiać
        • joasol26 Re: też zdradził, zostałam sama 29.01.07, 14:20
          KAMOMAMO!
          JAK CZYTAM TWOJE WYPOWIEDZI TO JAKBY TO BYLY MOJE SLOWA.JA TEZ ZOSTALAM W
          CIAZY SAMA PO TRZYLETNIM ZWIAZKU. MYSLALAM ZE JEST MOIM NAJLEPSZYM
          PRZYJACIELEM. BIORAC POD UWAGE JAKICH FACETOW ZNALAM WCZESNIEJ I Z DOSWIADCZEN
          MOJEJ SIOSTRY UWAZALAM ZE RACZEJ NA LEPSZEGO NIE TRAFIE. JESZCZE NIE BYLAM DO
          KONCA PEWNA CIAZY JAK MNIE ZOSTAWIL A POWIEDZIAL ZE OD POLTORA ROKU NIE MYSLI O
          MNIE POWAZNIE. NAWET TEGO NIE ZAUWAZYLAM. TAKI BYL O MNIE ZAZDROSNY ZE NIE
          MIALAM WLASNEGO ZYCIA. BYL CALYM MOIM SWIATEM.W CIAZY NIE WALCZYLAM O NIEGO.
          RZADKO KIEDY SIE WIDYWALISMY RACZEJ PISAL. NIE WIEDZIALAM CO PORABIA BO PRACUJE
          OD PARU LAT W INNYM MIESCIE. CZESTO SIE LUDZILAM ZE COS SIE MIEDZY NAMI ULOZY
          ALE MIALAM STRASZNY ZAL DO NIEGO. POZA TYM TYLE MI OBIECYWAL A POTEM TEGO NIE
          REALIZOWAL. CIAZE MIALAM NA WARIACKICH PAPIERACH. NIE MOGLAM GO ROZGRYZC. NIE
          CHCIALAM WIEDZIEC ZE MA KOGOS. KOCHALAM GO ALE ZAL CZULAM POTFORNY. JEGO
          RODZINA DOWIEDZIALA SIE O MOJEJ CIAZY JAK BYLAM W 7 MIESIACU. TAK WIEC OD TEGO
          CZASU JEGO MAM ZACZELA MI POMAGAC.
          DZIS MIESZKAMY RAZEM ALE CZESTO JEZDZE DO POLIC. NIE MA DNIA ABYM NIE MYSLALA O
          TYM JAK BYLAM SAMA W CIAZY. W CIAZY STARALAM SIE BYC SILNA A POTEM WSZYSTKO WE
          MNIE PEKLO. NASI WSPOLNI ZNAJOMI NIE LUBIA GO. WSPOLCZUJA MI. UWAZAJA ZE
          ZASLUGUJE NA KOGOS LEPSZEGO. MUSZE CHODZIC DO PSYCHOLOGA. Z JEGO AMMA MAM DOBRY
          KONTAKT ALE TTYLKO JESLI O NIM NIE ROZMAWIAMY.KRZYSIEK STAL SIE AGRESYWNY I TO
          PONOC PRZEZE MNIE JEGO MAMA TWIERZDZI BO JEST ZE MNA NA SILE. ON TAK NIE SADZI
          ALE JESLI JET INACZEJ NIECH WYJASNI TO RODZICOM. JAK PAWELEK SKONCZYL ROCZEK
          ZAMIESZKALISMY RAZEM A JA SIE DO NIEGO PRZEPROWADZILAM WLSCIWIE DO NASZEGO
          NOWEGO DOMU. DBA O NASZA SYTACJE FINANSOWA ALE JA CZUJE SIE TAKA SAMOTNA.
          ZALUJE ZE O NIEGO NIE WALCZYLAM JAK BYLAM W CIAZY I UNOSILAM SIE HONOREM ITP.
          GDYBY NIE TO MOZE SZYBCIEJ BYUSMY WROCILI DO SIEBIE UI NIE BYLOBY TYLU KOBIET
          PRZEZ TEN CZAS. NAWET NIE PRZYZNAL SIE ZE MA RODZINE W PRACY I W SWOIM
          SRODOWISKU. KIEDYS UMAWIALISMY SIE ZE ZNAJOMYMI TERAZ JUZ NIKT DO NAS NIE
          PRZYCHODZI. NIE MOGAC ZNIESC SYTACJI NAPISALAM DO JEGO ZNAJOMYCH KTORYCH
          WIDZIALAM NAWT RAZ NA OCZY ZE JEST INNYM CZLOWIEKEIM NIZ MYSLA I ZE NEI UKLADA
          SIE MIEDZY NAMI JAK TO ON PISZE W E-MAIALCH DO NICH. NIE ROZUMIEM JAK MOGL SIE
          STAC TAK CYNICZNY. JAK MOZE TAK UDAWAC. JAK CIEZKO JEST GO ZMUSIC DO ROZMOWY.
          MOJA RODZINA JET TEZ TROCHE PODLAMANA TA SYTACJA. Z JEDNEJ STRONY CHCHA BYM
          BYLA Z NIM DLA DOBRA DZIECKA A Z DRUGIEJ UTRUDNIAJA MI BYM NIE POZNALALA KOGOS
          NOWEGO BO DZIECKO JEST NAJWAZNIEJSZE. DOSTEPU DO INTERNETU MI ZABRANIAJA BO
          DZIECKO JEST NAJWAZNIEJSZE. JA USZE BYC SILNA I MUSZE SIE WYGADAC CZASEM. CHE
          BY KTOS MNIE ZROZUMIAL CHOC WIEM ZE TO TRUDNE. W DOMU NIE AMM WARUNKOW BY
          MIESZKAC. PRZYJEZDZAM DO NICH GDY CZUJE SIE ZLE ALE MOJA RODZINA SAMAM
          POTRZEBUJE POMOCY I NIE DA SIE Z NIMI KOMPLETNIE ROZMAWIAC BO SIE ZARAZ
          DENERWUJA MARTWIA ITP. MIESZKAM TAK WIEC TYMCZASOWO W SWARZEDZU KOLO POZNANIA
          (ALE CZUJE SIE SAMOTNA)I W POLICACH KOLO SZCZECINA(TU MAM ZNAJOMYCH
          NAJBLIZSZYCH -ZAWSZE MOZNA ODREAGOWAC) KAMOMAMO NAPISZ DO MNIE. MOZE KIEDYS SIE
          ODWIEDZIMY. WYSLIJ SMS 697758750 ALBO WYSLIJ E-MAIL JOANNA.SOLIS@WP.PL
          JESLI JAKIES MAMY CHCA POROZMAWIAC NA TEN TEMAT TO BARDZO PROSZE SKONTAKTUJCIE
          SIE ZE MNA. RAZEM RAZNIEJ
          TERAZ MALY PAWEL
          • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 29.01.07, 15:26
            Bardzo Ci dziękuję za list, który napisałaś. I współczuję, jesteś bardzo
            dzielna i silna. Też walczysz o rodzinę i pewnie jest Ci trudniej niż mnie, bo
            za dużo doznałaś bólu i krzywdy. Spróbuj pomyślec też o sobie - czy chcesz tego
            o co się starałaś, czy to jest to, czego pragniesz dla siebie i dziecka? próbuj
            spokojnie bez żalu i wyrzutów porozmawiać. J ajestem pewna, że tak dlatego mam
            siłę i mam nadzieję, że wytrwamy, bo mój mąż mimo wszystko i jakkolwiek może to
            wydac się absurdalne - jest dobrym człowiekiem. I może nam się nie udać, ale
            spróbujemy. Napisze do Ciebie za jakiś czas, musze sobie wszystko poukładać.
            Trzymaj się
            • joasol26 Re: też zdradził, zostałam sama 29.01.07, 18:49
              SPORO NAPISALAM TOBIE W DRUGIM LISCIE(I PRZEPRASZAM ZA BLEDY ALE NIE MAM CZASU
              NA TEN INTERNET NIESTETY I SIE SPIESZE) ALE SYSTEM MNIE WYLOGOWAL NIESTETY.
              JESTEM CIEKAWA JAK CI SIE ULOZY I ZYCZE POWODZENIA. JA W PIATEK WRACAM DO DOMU
              DO MOJEGO MEZCZYZNY. NIE BEDE MIEC MOZLIWOSCI BY USIASC NA INTERNECIE. MOJ
              KRZYSIEK MA NATURE PELNA SPRZECZNOSCI BO NIBY JEST WRAZLIWY NA LUDZKIE
              NIESZCZESCIE(CO MNIE W NIM URZEKLO)ALE JA NIE MOGLAM NA NIEGO LICZYC W TEKIEJ
              WAZNEJ CHWILI JAKA BYLA CIAZA. ZALUJE ZE JEJ RAZEM NIE PRZEZYLISMY I ZE RAZEM
              NIE WYJEZDZALISMY NIGDZIE TAK JAK TERAZ TURCJA Z MALYM PAWELKEM 1,5 ROCZNYM
              (MAMY WSPOLNE ZAINTERESOWANIA)I ZE SAMAM BYLAM JAK PALEC I NIE WALCZYLAM O
              NIEGO . NIE BYLOBY WTEDY TYCH WSZYSTKICH KOBIET W JEGO ZYCIU BO JA NAPRAWDE SIE
              TEGO NIE SPODZIEWALAM PO NIM. MYSLALAM ZE SIE PO PROSTU PRZESTRASZYL MOJEJ
              CIAZY CHOC MIAL WOWCZAS 27 LAT. GDYBYS POZNALA KRZYSKA LUB ZOBACZYLA GO NA
              ULICY POMYSLALABYS ZE JEST CUDOWNY. WIEMZE CI CO GO DOBRZE NIE ZNAJ ZAZDROSZCZA
              MI A NIESTETY CI CO SIE NA NIM POZNALI BO MNIE TAK URZADZIL(I NIE TYLKO)
              ODWROCILI SIE OD NIEGO.CZEKAM NA ODPWIEDZ
            • luska1973 Re: też zdradził, zostałam sama 30.01.07, 08:39
              Kama bardzo Ci kibicuję. Moje życie też było kiedyś poplątane, ale wtedy nie
              miałam jeszcze dzieci, więc to zupełnie inna perspektywa. Z tych doświadczeń
              wyniosłam jednak jedno przekonanie o którym muszę Ci napisać. Jesli chcecie coś
              ratować twój mąż musi zmienić pracę.
              Jeżeli wciąż będzie narażony na uwodzenie przez tę kobietę (a nie wierzę, że
              ona odpuści) to nie wim jak będzie.
              Nie wiem co na to inne dziewczyny ale moim zdaniem podstawą jest zerwanie z nią
              wszelkich kontaktów - również zawodowych (bo przecież od nich wszystko się
              zaczęło).
              Pozdrawiam i z całego serca Ci kibicuję (i twoim dziecim, bo ich najbardziej mi
              żal).
              • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 06.02.07, 16:15
                Dziewczyny
                ja znowu czekam. Nic nie jest tak jak powinno być, dużo rozmów. on nie chce tu
                niczego ratować, dla niego byłoby to tylko trwanie, ja nie umiem pozwolić mu
                odejść. kocham go, jestem w ciąży muszę leżeć, nie wyobrażam sobie. zapadam się
                w jakąś otchłań a myślałam, że się już pozbierałam. Nie potrafię nie umiem. Ja
                nie chcę się zgodzić żeby po prostu odszedł, on nie chce zostać. jestem
                zmęczona, nic już nie bedzie dobrze. Boję się o dziecko o siebie, jestem jak
                tygrys w klatce, nawet wyjść nie mogę, bo starszy syn ciągle chory. Nie radzę
                sobie nie mogę. Nie chcę tak. Staram się walczyć, ale przecież nie mogę na siłę
                go tu przywiązać. Muszę zaakceptować co zdecyduje. To dobry ciepły inteligentny
                człowiek, spędziliśmy razem tyle lat i nie mogę zrozumieć jak mógł to zrobić...
                • inga12345 Re: też zdradził, zostałam sama 06.02.07, 17:52
                  wlasnie przeczytalam caly watek i.....jestem po 1 zszokowana zachowaniem Twojego
                  meza, po 2 podziwiam Cie, ze dajesz sobie rade!!!!!!!!!!!!!!!!
                  naprawde jestes niesamowita i dzielna!!!!!!
                  tez kiedys bylam zdradzona, wiem, jak to boli i choc nie blyam wtedy w ciazy,
                  nie mielismy dziecka, mylse, ze choc w niewielkim stopniu potrafie wykazac Ci
                  odrobine empatii i zrozumiec
                  bardoz ciezko jest dawac dobra rady w takiej sytuacji...wlasciwie nie ma
                  "dobrego rozwiazania", przeciez nie dasz rady trzymac go na sile, niestety..
                  sory, ale On nie potrafi docenic tego co ma..i az chce sie napisac zebys Go
                  kopnela w tylek, ale oczywiscie, jesli sa dzieci, takie rozwiazanie nie jest
                  wyjsciem z sytuacji...
                  nie wiem, czy ja potrafie pocieszycsmile w kazdym razie zycze Ci i Dzieciakom jak
                  najlepiej!!!!!!!!!!
                  pzdr
                • joanna35 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 13:09
                  Kamo współczuję Ci bardzo, ale tak, jak dla mnie nie do pojęcia było, że
                  dla "pięciominutowej " miłostki można przekreślić wiele lat dobrego związku,
                  tak wiedziałam, niestety, że na powrót Twojego męża jest za wcześnie. We
                  trójkę - Ty, mama i siostra - wywarłyście na niego presję i wrócił. Pewnie
                  głęboko przeświadczony o swojej krzywdzie i wielkim poświeceniu. Związek z
                  tamtą kobietą przerwał pewnie w najlepszym punkcie jego trwania , więc nie
                  zdążył się jeszcze przekonać, że tamta też ma wady,a codzienne życie w niczym
                  nie przypomina poezji na jaką pewnie miał nadzieję. Szczerze Cię podziwiam, bo
                  wątpię, żebym w podobnej do Ciebie sytuacji była zdolna do takich poświęceń dla
                  ratowania związku. Wybacz to co napiszę, ale Twój mąż jest egoistą. Wielkim ,
                  nieodpowiedzialnym egoistą. Człowiek dojrzały jeżeli weźmie na siebie
                  zobowiązania to je wypełnia, a przynajmniej próbuje. Twój mąż zgodził się na
                  powrót chyba tylko i wyłącznie po to,żeby rodzina dała mu spokój. Jak widać nie
                  zamierza robić nic, żeby było lepiej. W skrytości ducha pewnie liczy na to, że
                  nie wytrzymasz i sama każesz mu się wyprowadzić, a wtedy on - rozgrzeszony i
                  niejako z Twoim błogosławieństwem - uwije sobie cieplutkie gniazdko z kochanką.
                  A teraz proszę Cię o jeszcze większe wybaczenia, ale napiszę to co czuję -
                  jestem na Ciebie Kamo zła. Nie oceniam w jakikolwiek sposób Twojego zachowania,
                  ale jestem zła, że pozwoliłaś zniknąć tamtej dziewczynie z pierwszych postów -
                  owszem skrzywdzonej, ale jednocześnie silnej. Z tej siły już chyba niewiele
                  zostało. Obawiam się, że w miare trwania tej sytuacji będziesz na najlepszej
                  drodze do depresji. Chyba nie tak sobie wyobrażałaś męża powrót, prawda?
                  Absolutnie nic Ci nie radzę, to są tylko moje refleksje, ale ja uważam, że Ty
                  już dość zrobiłaś dla ratowania Waszego związku, daj się wykazać mężowi,
                  przestań wałkować Waszą sytuację i jeżeli tak bardzo Ci na nim zależy weź go na
                  przeczekanie, nawet gdyby on miał tylko przy Was trwać. Przecież ciągle
                  rozmawiając skłaniasz go do porównań. Pozdrawiam serdecznie.
    • anngal Re: też zdradził, zostałam sama 06.02.07, 17:51
      nie naciskaj niech na razie będzie z Tobą z obowiązku. Wszystko może zmienić
      się później. Teraz szaleją Ci hormony i rzeczywiście jesteś jakby w klatce, bo
      w zagrożonej ciąży, zdana na czyjąś łaskę. To minie. Proszę Cię przeczekaj,
      choć to trudne, ale da się zrobić. Już niedługo. Jak urodzisz spojrzysz na
      wszystko z innej perspektywy. I on też. Bądź dla niego taka w jakiej się kiedyś
      zakochał. Jak nie teraz to później. Na razie zatrzymuj go pod pretekstem,że
      jest Ci potrzebny, ale staraj się nie biadolić bo faceci tego nie lubią.
      Trzymaj się teraz po prostu nie jesteś sobą. Buziaki
      • mamaadama4 Re: też zdradził, zostałam sama 06.02.07, 18:39
        Gdyby był dobrym, ciepłym i inteligentnym człowiekiem to nie myślałby h...em.
        (sorry).
        • pesteczka5 Re: też zdradził, zostałam sama 06.02.07, 19:54
          Kamo, taka byłas silna i opanowana, a teraz się rozpadasz... To ogromne ryzyko,
          on obok ciebie niepewny, co czuje i na co go stać, a na co nie. Mam wrażenie,
          że teraz dopiero odbywa się emocjonalne wiercenie w ranie... Wiem, że łatwo
          powiedzieć. Ty leżysz i potrzebujesz pomocy. Ale czy on taki, teraz - to pomoc?
          Niechże się zastanowi, co postanawia zrobić ze swoim życiem, a Ty odpoczywaj -
          bo sama poradzisz sobie, Ty teraz nie możesz pozwolić sobie na emocjonalne
          huśtawki, nadzieje i rozpacze do dna.
          Trzymam za Ciebie kciuki i jestem z Tobą całym sercem. Będzie, będzie dobrze,
          bo Ty jesteś silna i mądra. Nie daj się przerobić na myślenie inaczej!
          • agacz2905 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 13:31
            I jeśli wolno mi cokolwiek dodać, dopisać - nie bądź już "dla niego", niech on
            sobie będzie gdzieś tam obok, Ty myśl o sobie i dzieciach. Przykro pisać, ale
            Twój mąż jak dla mnie nie jest ani dobry, ani ciepły, ani odpowiedzialny.
            Oczywiście, są gorsi mężczyźni - ale cóż to za pociecha w tej chwili dla
            Ciebie?? Pozdrawiam Cię serdecznie i wiedz, że trzymam za Ciebie kciuki, życząc
            wiele sił i jeszcze więcej zdrowia. Jesteś mądrą, wartościowa osobą,
            zasługujesz na wszystko co najlepsze w zyciu - dla siebie i dla dzieci. Proszę
            Cię, myśl tak o sobie zawse, w każdej sytuacji. Jeszcze raz gorąco pozdrawiam,
            trzymam kciuki i wirtualnie Cię wspieram (szkoda, że nie mam możliwości
            realnie). Agnieszka
            • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 14:01
              Znowu dziękuję. Wczoraj był jakiś straszny dzień niemocy, czarnej dziury,
              nadzieji, strachu i tego wszystkiego. Nie mogłam nawet wstać z łóżka. Pewnie
              jeszcze takie dni przyjdąńęążŻęąłam się, muszę sobie poradzić jakkolwiek by się
              to nie skończyło. podejmie decyzję i zobaczymy, zechce się wyprowadzić - niech
              robi to już, jak wróci, to piłka po jego stronie, będzie to bardzo ciężka praca
              i nie wiadomo czy się uda. ja muszę sobie poradzić dla siebie i dla dzieci i
              bezpiecznie dac przyjść na świat temu maleństwu, bo nie jest to jego winą.
              dziękuję jeszcze raz
              • joanna35 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 14:06
                Kama czy w te dni kiedy czujesz się gorzej, kiedy musisz leżeć mąż jest Ci
                bardzo pomocny?
                • joanna35 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 14:49
                  Kama jeżeli musisz leżeć to najlepiej by było gdyby mąż, bez względu na to jaką
                  decyzję podejmie ostatecznie, został z Wami do rozwiązania. Wydaje mi się, że
                  to jest jego obowiązkiem wobec Ciebie i tego nienarodzonego jeszcze dzidziusia.
                  Nie wyobrażam sobie, żebyś przy zagrożonej ciąży biegała z dzieckiem do lekarza
                  czy odprowadzała go do przedszkola, dźwigała torbę z zakupami, sprzątała
                  mieszkanie i gotowała obiady. Masz prawo do opieki(świadczonej przez męża) w
                  ciąży i nie rezygnowałabym z tego prawa.
                  • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 15:34
                    Wygląda to tak, w piątek 26 stycznia niewiele brakowało a dziecko by odeszło.
                    On już był wyprowadzony z częścią rzeczy, byliśmy po rozmowie z synem.
                    przyjechał wieczorem. długo rozmawialiśmy, powiedział, że skończy tamten
                    związek i wraca. tylko za 3 dni okazało się, że koniec to dla niego tyle, że
                    teraz nie mogą razem zamieszkać. poczułam się podwójnie oszukana, ale do
                    przedwczoraj tu mieszkał, gotował po pracy, sprzątał, robił zakupy, bawił się z
                    dzieckiem i wszystko było jakby normalnie, gdyby nie wciąż przychodzące smsy-
                    na szczęście chociaz dźwięk w tel wyłączył. Tylko, że tak nie można żyć i
                    trzeba na coś się zdecydować. mnie zależy. Jemu chyba nie. Wczoraj pojechał na
                    kilka dni do mamy żeby sie zastanowić co dalej i pobyć samemu. oczywiście w
                    pracy się z nią spotyka. I zobaczymy co z tego wyniknie. jestem już zmęczona,
                    chcę dac nam szansę i podjąć tą ciężką pracę, która czekałaby nas wtedy, nie
                    wiadomo czy by się udało, ale jeżeli nie, to musi się wyprowadzić ze wszystkim
                    już, bo ja juz nie mogę. Będzie się zajmował dzieckiem na ustalonych wcześniej
                    zasadach i finansował nas tak jak się umówiliśmy, a ja bedę musiała sobie z tym
                    poradzić i tyle. boję się i czekam.
              • malila Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 14:57
                Kamamama, jest jedno bardzo fajne i bardzo proste ćwiczenie polecane przy
                takich czarnych dziurach: pierś do przodu i głowa do góry. Tego powiedzenia
                używa się w przenośni, ale potraktowane dosłownie naprawdę działasmile Czego Ci
                serdecznie życzę.
    • mamagrubiatka Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 16:05
      posłałąm maila, czekam na odpowiedz, bedzie dobrze!
    • magda_100 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 16:59
      Mam teraz dziecko 4-letnie i 6-miesięczne. Męża też, ale bardzo dużo jeździ w
      delegacje więc często muszę sobie radzić sama. Wierz mi - jeżeli jestem sama z
      dziećmi przez 2-3 dni to jestem wykończona. A ostatnio jeszcze obie były chore,
      więc nawet nie można wyjść z domu po zakupy do jedzenia. Ale na szczęście w
      odległości 40 km mam mamę, która mi pomaga, a niezbędne zakupy zrobią mi w razie
      czego sąsiedzi (np. truskawki jak byłam w leżącej ciąży smile).
      Nie chcę się wtrącać w uczucia - chciałabym jednak, żebyś popatrzyła na całą
      sytuację realnie - sama z tą dwójką (po urodzeniu malucha) padniesz na twarz.
      Nie mówię, że nie dasz rady - dasz na pewno, ale jakim kosztem.
      Zastanów się nad takim rozwiązaniem: jesteście (nawet tylko mieszkacie) razem
      np. do 1 urodzin malucha i oboje zajmujecie się dziećmi, a potem zdecydujecie co
      dalej (rozwód czy nie). Ja bym chyba próbowała męża zmusić do czegoś takiego
      wszelkimi środkami. No chyba, że masz blisko kogoś kto Ci pomoże.
      Pozdrawiam
      • joanna35 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 17:19
        magda_100 całkowicie się z Tobą zgadzam. Pisząc swój post pomyślałam , że kama
        mogłaby umówić się z mężem, że są razem przez następne półtora roku, a po jego
        upływie ten zrobi co zechce. Półtora roku to bardzo długo, wiele może się
        zmienić, jednak w ciągu tego czasu na miejscu kamy nie podejmowałabym żadnych
        rozmów na temat przyszłości ich małżeństwa, starałabym się życ tak jakby tej
        całej sprawy nie było, tylko jeszcze lepiej tzn. przeanalizowałabym własne
        błędy, wzięła pod uwagę niespełnione w małżeństwie oczekiwania męża itp.
        Wracając do ostatniego postu kamy - kobieto podziwiam Cię z całego serca, gdyby
        mój mąż wrócił "pro forma" i nadal utrzymywał kontakty z tą panią to poczułabym
        się podwójnie zdradzona. Bardzo staram się w moich postach nie nazywać go po
        imieniu, z szacunku dla Twoich uczuć, ale facet jest kompletnie nieuczciwy,
        dziecinny, niepoważny. Podziwiam Cię, naprawdę Cię podziwiam. Trzymaj się
        ciepło, kochanie.
        • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 18:45
          Tak właśnie chciałam się z nim umówic. Na rok. Jest tutaj i tylko tutaj,
          szczerze i uczciwie w domu, ja mu się nie narzucam, możemy żyć w tym czasie
          oddzielnie, spełniac się jako mama i tata, nie jako mąż i żona, a po tym roku
          zdecydujemy co dalej.Jeżeli w tym czasie coś sie zmieni dla nas to dobrze,
          jeżeli nie, to bedę przygotowana i poradze sobie lepiej. Nie wiem niestety czy
          on to zaakceptuje, myśli teraz, mówi, że wtedy będzie zmuszony zostac, bo nie
          bedzie miał do czego wracac. Nie wiem też czy ja dam radę znieść to
          emocjonalnie, czy nie utonę w podejrzeniach i nieufności,czy będzie w stanie
          być tutaj bez kłamstwa i na ten czas zrezygnowac z tamtego związku. zależy mi
          na takim rozwiązaniu, bo go zwyczajnie tu potrzebuję. Nie wiem czy się
          zdecyduje. Dla mnie to najlepsze rozwiązanie w tej chwili, ale zobaczymy
          • iizaa Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 19:02
            Przeczytałam wszystko, popłakałam się.
            Ja też sama wychowuje dziecko. Nie wiem , czy ja potrafiłabym przez rok życ
            obok kogoś, kto nie chce ze mną być. Myślę, że każde jego wyjście, każdy
            telefon będzie dla ciebie źródłem lęków i wizji. Nie pociagniesz tak za długo.
            Niepewność, strach, podejrzliwość wykanczają bardziej niż dwójka dzieci. Już
            nigdy mu nie zaufasz ii to Cię w pewnym momencie zabije wewnetrznie.
            Czy jest Ci potrzebny właśnie ON??!! Bo że pomoc, to na pewno.Ale moze mamy,
            moze przyjaciółki.

            Ja nie znam się na wielu rzeczach i moze nie pisze tak mądrze ale jeśli on
            jest aktualnie "zakochany" i tę "wielką miłość " poswieca na dla Ciebie i
            dzieci, to jest bardzo prawdopodobne , że paradoksalnie Tobie tego nie wybaczy.
            Bo będzie żył w przekonaniu, że mogł być naprawde szczesliwy z pania X a Ty i
            dziecie to szczescie mu odebraliście. Zatruje zycie Tobie, sobie i dzieciom.

            A dzieci rosną, wiecznie małe nie będą. A wierz mi, wiem z doświadczenia, że
            kobieta sama potrafi poradzic sobie naprawde ze wszystkim.
            Moja dziecko mialo niespelna 2 lata, jak zamieszkalam sama, bez pracy, ona
            wiecznie chora, ech.... dlugo by mowic.

            Pomyśl czy wolisz sama ale spokojna psychicznie, czy z nim z wieczną
            niepewnoscia, brakiem zaufania i klamstawmi.

            Trzymaj sie kochana, mysl o dzidzisiu, o synku.Podle i egoistycznie tylko o
            Was.
            .
            • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 19:18
              Masz rację, nie wiem czy to wytrzymam, może byc tak, że mnie
              znienawidzi.Chciałabym chociaz spróbować. Niestety nie bardzo ma mi kto pomóc,
              moja mama wiele lat temu zmarła, nie mam właściwie takiej bliskiej rodziny,
              która mogłaby mi pomóc, na teściową właściwie nie mogę liczyć, to młoda
              kobieta, ma swój swiat i swoje zycie, teść zmarł pół roku temu, do wnuka nigdy
              nie miała serca - ze tak to ujmę, nie mówię, że nie kochała, ale nie miała
              ochoty, ani siły poświęcic mu trochę czasu, chociaz ostatnio pare razy w
              sytuacji bez wyjścia odebrała go z przedszkola. Mam oczywiście koleżanki i
              przyjaciółkę, ale przecież nie bedą przybiegać do mnie co chwila. Muszę leżeć,
              mam nadzieje, że już niedługo.
              Cokolwiek byśmy nie postanowili, muszę sobie poradzić i poradzę, chociaż na
              razie sobie tego nie wyobrażam.
    • agnieszkagosia Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 19:16
      Myśle, ze chociaz to boli to pozwolic mu odejsc
      nie bedziesz ani chwili spokojna
      poza tym - nie da sie utrzymac malzenstwa takiego, ze tylko jestescie matka i
      ojcem a nie zona i mezem
      on bedzie mial wyrzuty, pretensje, bedzie to okazywal
      siebie sakzujesz na brak milosci i jego tez
      najtrudniej to pozwolic odejsc. Coz, ja takze bylam w sytuacji, ze kochalam tak
      bardzo, ze nie umialam zyc bez Niego. Chodzilam na psychoterapie. Wystarczylo 8
      spotkan - nauczylam sie, ze na sile nikogo nie zatrzymam, ze kochac kogos to
      czasem pozwolic mu odejsc. nauczylam sie, niemal przecwiczylam, jak pozwolic mu
      odejsc... jak to powiedziec, jak przezyc pierwsze dni
      wydawalo mi sie, ze nie bedzie dla mnie zycie, ze moj swiat sie skonczy
      bylam gotowa na wszystko dla ratowania zwiazku. dawalam kolejne szanse, chcialam
      terapii wspolnej, bylam gotowa na bycie z nim na takich zasadach jakie moga byc,
      wierzylam
      dzieki terapii uswiadomilam sobie, ze czasem nie warto
      pozwolilam mu odejsc. dzisiaj On jest w zwiazku - z ta kobieta, ktora pojawila
      sie juz wtedy. a ja odbudowuje swoje zycie, odnajduje szczescie, realizuje
      siebie. i wreszcie nie musze sie ponizac, zebrac, mam swoja godnosc
      to jest najtrudniej pozwolic mu odejsc. ale kiedy to zrobisz skonczy sie
      miotanie i ponizanie
      Agnieszka
    • agnieszkagosia i jeszcze jedno 07.02.07, 19:20
      Tak pomyslalam, ze to pozwolenie na odejscie byloby najlepsze takze dlatego, ze
      diametralnie roznie rozumiecie uczciwosc i zwiazek
      Twoj maz mowi wprost - kocha tamta, nie chce byc z Toba, jesli zostanie to z
      przymusu
      on powiedzial wprost, trudno mowic bardziej wyraznie
      Ty natomiast traktujesz jako nieuczciwosc fakt, ze dla niego zerwanie to tylko w
      tym sensie, ze nie bedzie z tamta mieszkal. probujesz zatem aby maz przyjal
      wmuszone i wymyslone pzrez Ciebie reguly jako wlasne i stosowal sie do nich
      bardziehj korzystne, uczciwsze jest takie postawienie sprawy jakie zaproponowal
      maz - mieszka z tamta, ponosi koszty konkretne, opieka nad dziecmi wg ustalenia
      w ten sposob Ty nie zmuszasz go, nie wiazesz i odzyskujesz swoja godnosc bo
      wychodzisz z pozycji tej, ktora szantazuje, wymusza, blaga, korzy sie
      ja wiem, ze to trudne. ale w takiej sytuacji chyba najlepsze pozwolenie mu na
      pojscie wlasna droga
      Agnieszka
    • agnieszkagosia odnosnie probowania 07.02.07, 19:26
      Jeszcze jedno... tak bardzo chcialabym Ci powiedziec, ze probowanie to najgorsze
      co moze byc
      to po prostu odwlekanie wyroku
      to patrzenie codziennie na osobe, ktora sie kocha, co do ktorej ma sie pewnosc,
      ze juz nie kocha
      to jest powolne upokarzanie siebie, pozbawianie sie godnosci
      to codzienne zebranie, podkladanie sie
      mnie najbardziej wykonczylo probowanie
      bo wierzylam, ze uda sie naprawic, ze uda sie ustalic zasady
      psychoterapia pokazala mi, ze nie trzeba
      natomiast niesmak do siebie, wstyd, ze tak czlowiek sie ponizyl byl dluzszy
      zdecydowanie, ze konczysz ten uklad, ktory Ciebie upokarza tylko, a szans nie
      daje jest jak bolesne pzeciecie ropnia. na poczatku boli ale potem zaczyna sie
      gojenie.
      wtedy wszyscy mozecie wyjsc z twarza, z szansa na to, ze bedziecie sie
      kontaktowac spokojnie w sprawach dzieci
      w momencie jak zazniesz walczyc, probowac mozecie wyjsc ze wstretem i gniewem
      Agnieszka
      • kamamama2 Re: odnosnie probowania 07.02.07, 19:43
        pewnie masz rację, tylko ja tak bardzo nie potrafię...
        • ledzeppelin3 Re: odnosnie probowania 07.02.07, 20:35
          Kiedyś bym Ci powiedziała- zdradził, kopnij go w jaja, niech leci do tamtej.
          Ale dam Ci przykład z życia moich i męża przyjaciół. Analogiczna sytuacja- pan
          żonaty, dwojka dzieci (dzieci kilka lat starsze niż Twoje, starsze chodzi do
          drugiej klasy podstawówki). Pan się zakochał był i dwa lata romans się ciągnął.
          Żona wiedziała przez ostatni rok. między nimi wydawało się- są już tylko gruzy
          i zgliszcza, wszytsko zostało zburzone. On twierdził, że kocha tamtą, to do
          niej odchodził, to wracał, nie mógł zdecydować się na rozwód...Ona go chyba
          kochała, niemniej była potwornie zraniona, znosiła to wszystko...chyba go nie
          wystawiła z walizami, nie wiem. Po dwóch latach on wrócił skruszony....teraz
          patrząc na nich można by sądzić, że nic się nigdy nie stało. dzieci sa
          szczęśliwe, oni? chyba odzyskali jako taki spokój...Tak mówią. Myślę, że to w
          dużej mierze dizęki żonie. Nie wiem, czy ja bym to wytrzymała. Nie wiem, czy Ty
          wytrzymasz. Każda para ma sówj świat i sowje rozwiązania. Ale Twój mąż jest
          podły, strasznie podły. Ty jestes w ciąży, powinien Cię chronić. Ty decydujesz,
          jak postąpić. Wiem, w ciąży łatwo traci się poczucie bezpieczeństwa, może
          rzeczywiście potrzebny jest czas i spokój, przynajmniej na czas ciąży. Może
          czas sam pokaże tu rozwiązanie? Trzymaj się, bardzo cię pozdrawiam.
          • bammbi Re: odnosnie probowania 07.02.07, 21:24
            Droga Kamo bardzo Cię podziwiam i wierzę że wszystko się dobrze ułoży, myślę że
            jeśli mąż Twój wróci do tej kobiety to prędzej czy później zatęskni za Tobą i
            dziećmi a jesli zostanie na siłę to rzeczywiście może uprzykrzyć Wam życie
            wierząc że ominęło go coś wspaniałego, strasznie przykre, moze się opamięta a
            jeśli nie, jeśli zostawi żonę w ciąży dla jakieś perfidnej rozwódki to będzie
            to znaczyło że to straszny egoista i zły człowiek
            • bammbi Re: odnosnie probowania 07.02.07, 21:33
              jak pomyślę że człowiek zostawia swoje nienarodzone dziecko, zonę -
              najbliższego kochanego człowieka i przyjaciela od tylu lat i bez skrupułów się
              ulatnia w takiej chwili - kiedy jest potrzebny kiedy przekazał nowe życie i
              jego to nie obchodzi, to po prostu nie jest człowiek juz zwierzęta są czulsze,
              ja bym chyba zniknęła z jego życia razem z dziećmi, żeby nie mógł mieć
              wszystkiego, to jego decyzja a dla niego to super wygodne przeżywać 2 gą
              młodosc u kochanki i w każdj chwili móc znaleźć się z rodzinie z dziećmi 2
              ulice obok. Ja bym po prostu wyjechała i zniknęła jeśli on jest taki bez serca.
              Ciebie bardzo podziwiam że go nie nienawidzisz i chciałabym żeby Wam się udało
              przezwyciężyć te problemy
    • agnieszkagosia Re: też zdradził, zostałam sama 07.02.07, 21:28
      Jestem przekonana, ze odnajdziesz w sobie sile
      chcialabym Cie zachecic czy nie rozwazylabys pojscia do terapeuty
      to jest taka osoba, ktora moze pomoc
      ona nie daje zadnej recepty i nie zbawia, ale za to... mozna wypowiedziec
      wszystkie mysli. czasem kiedy uslyszy sie na glos wypowiedziane swoje mysli
      zaczyna sie odbierac to inaczej. poza tym mozna pewne sprawy uporzadkowac
      mnie przynajmniej terapeuta niezwykle pomogl. nie dal mi recepty na zatrzymanie
      GO ani uzdrowienie zwiazku ale pokazal, ze mam sile aby wyjsc z tego
      no i udalo sie. Boze moj, ja chyba na zawsze zapamietam jak potwornie plakalam,
      krzyczalam, wylam kiedy pierwszy raz powiedzialam przy terapeutce "kocham cie
      ale pozwalam ci odejsc". potem poczulam to przyzwolenie w sobie. i ulzylo
      nie mowie, ze bylo latwo, ze to sie wszystko ulozylo samo
      ale.. z czasem sie ulozylo. odbudowalam poczucie, ze jestem cos warta
      Ty masz moim zdaniem podwojny naped aby odejsc z tej relacji - bo jest dwojka
      dzieci. dlaczego Twoje dzieci maja dorastac w emocjonalnej lodowce? nie ma
      niczego gosrzego. dzieci doskonale czuja, calym soba, ze cos jest nie tak.
      poza tym czemu Twoje dzieci maja patrzec jak matka poplakuje, plaszczy sie przed
      ojcem, prosi i blaga aby zostal. jak maja wtedy Ciebie szanowac? jaki obraz
      rodziny chesz w nich zbudowac?
      odejscie meza oczysci relacje. przynajmniej bedzie jasne: ojciec nie mieszka z
      nami ale pzrychodzi, spotyka sie, nadal kocha
      rozejscie sie rodzicow jest zawsze trudne dla dzieci. ale mniej traumatyzujace
      niz zycie w domu gdzie nie ma milosci, gdzie jedna strona zabiega, poniza sie,
      druga jest z przymusu, na sile
      nie daj sie. te sile masz ale jeszcze nie wiesz o jej istnieniu
      jesli masz ochote - napisz na priwa
      pozdrawiam Cie
      Agnieszka
    • joanna35 Re: też zdradził, zostałam sama 10.02.07, 17:36
      Kama napisz od czasu do czasu co słychać i jak sobie radzisz. Pozdrawiam.
      • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 10.02.07, 17:56
        Wygląda na to,że mój mąż wrócił dziś do domu. Wieczorem będziemy pewnie
        rozmawiać, bo chcę dokładnie wiedzieć co to dla niego znaczy i na czym stoję.
        Jeżeli wrócił, to dopiero początek ciężkiej pracy, która nas czeka i niewiadomo
        dokąd nas zaprowadzi.
        Za to czuję się lepiej i przede wszystkim zaczęłam czuć rybkę pływającą w moim
        brzuchu.
        Napiszę co z tego wyniknie.
        Dziękuję
        • joanna35 Re: też zdradził, zostałam sama 10.02.07, 18:00
          Trzymam kciuki, dbaj o siebie i maleństwo. Pozdrawiam serdeczniesmile)
          • 74l Re: też zdradził, zostałam sama 10.02.07, 18:50
            Mamo Kamo ściskam Cię cieplutko, jesteś niesamowita.
        • benignusia Re: też zdradził, zostałam sama 15.02.07, 23:17
          wiesz co,nie odpisywałam na zeden twój post,bo robiło to mnóstwo innych
          mam...ale jeśli będziesz potrzebowała wsparcia,rady,czy choćby ciuszków dla
          maleństwa to daj znać...naprawde ci współczuje .przeszłam swoje mimo młodego
          wieku,ale postawa Twojego męża bardzo mnie zaskoczyła.mój mąż czytał twoje
          posty...jestem bardzo nieufna(przez moje przejścia niestety)i mój mąż po
          przeczytaniu tego wszystkiego musiał mnie naprzekonywać że mnie kocha i nawet
          nie myśli o nikim innymwinkale jeśli byś czegoś potrzebowała....wal śmiałowink

          Trzymam za Was kciuki....
          TYM BARDZIEJ ZA MIESZKAńCA TWOJEGO BRZUSZKA!!
          • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 16.02.07, 11:39
            Dziękuję za dobre słowo i jeszcze raz wszystkim, którzy tak bardzo mi pomogli,
            kiedy znalazłam się w jakiejś strasznej pustce. Teraz też nie jest łatwo.
            Bardzo jestem sama w tej ciąży, za to starszy synek nie może się doczekać kiedy
            będzie miał rodzeństwo i kiedy pójdzie ze mną na USG. Nie wiem dokąd nas
            zaprowadzi to co postanowiliśmy, mnie trudno, jemu ciężko, trzeba dużo czasu
            abyśmy coś zaczęli budować, jeżeli w ogóle zaczniemy. Teraz mogę tylko czekać i
            starać się mu wierzyć i zająć się sobą i dzieckiem.
            • kaja2071 Re: też zdradził, zostałam sama 16.02.07, 15:12
              przeczytalam caly twoj watek, i chyba jedyne co jestem w stanie ci powiedziec,to
              to ze podziwiam cie.
              Za twoj spokoj,opanowanie, za to ze potrafisz w takiej sytuacji zachowac zimna
              krew i racjonalnie myslec.Ale najbardziej imponuje mi twoja milosc do meza!
              Dlugo sie nad tym zastanawialam, i doszlam do wniosku ze ty go zwyczajnie bardzo
              kochasz.

              Jakby sie twoja historia nie skonczyla, pamietaj ze to Twoje dzieci i ty sama
              jestescie tu najwazniejsze.
              Mocno trzymam za ciebie kciuki.Dasz rade - jakby nie bylo na pewno dasz rade.
            • kiki1975 Re: też zdradził, zostałam sama 12.06.07, 14:05
              Napisz proszę co u Ciebie słychać, jak się czujesz, co z mężem. Od początku
              śledzę Twój wątek i bardzo dawno nic nie napisałaś. Mam nadzieję, że wszystko
              skończyło się dobrze. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
              • ewelina0907 Re: też zdradził, zostałam sama 12.06.07, 17:25
                Wpisz w wyszukiwarke nick i przeczytaj dalsze losy dziewczyny.Zostala sama z
                dzieckiem.Facet okazal sie najgorsza szuja.Szkoda mo dziewczyny
                niesamowicie.Mam nadzieje,ze sobie poradzi.
    • mar-llena Re: też zdradził, zostałam sama 12.06.07, 17:44
      skoro w sylwestra powiedział ci ze to koniec ( a to bylo prawie pól roku temu)
      to dlaczego jestes w ciąży (4 miesiąc) skoro było żle i on odzszedl do innej
      nadal sie bzykaliscie????
      • mamooschka mar-llena 12.06.07, 17:47
        A sprawdziłaś datę pierwszego postu?
        • mar-llena Re: mar-llena 12.06.07, 17:53
          uppsss, PRZEPRASZAM, nie spojrzałam! w takim układzie zwracam honor i
          wspólczuję przeogromnie. faceci to dranie!
    • misinka81 Re: też zdradził, zostałam sama 12.06.07, 18:50
      Jestem w trochę podobnej sytuacji (jedno dziecko 4 lata, z drugim w ciąży), mąż
      się wyprowadził. Ponad trzy lata temu poznał koleżankę i też chciał odejść,
      albo zostać ze względu na dzieci. To był chyba najgorszy okres w moim życiu.
      Miałam się wyprowadzić, ale poprosił bym została i byśmy spróbowali jeszcze
      raz. Próbowałam dać mu szansę, ale przez dwa lata dawania szansy wypaliło się
      we mnie przekonanie, że warto ratować to małżeństwo. Ciągła huśtawka, raz
      dobrze i nadzieja, że się ułoży, a raz tak beznadziejnie, że miałam ochotę
      spakować go i wyrzucić za drzwi. Teraz dopiero dojrzałam do tego, by być bez
      niego, ale pewnie gdyby nie interwencja moich rodziców, dalej bylibyśmy razem,
      a ja bałabym się zakończyć to małżeństwo, bo dzieci, bo jak sobie dam radę, co
      z pieniędzmi, itd. Okazało się, że wiele rzeczy wygląda inaczej niz myślałam.
      Mam wsparcie ze strony rodziców, przyjaciele mi pomagają, troszczą się o mnie.
      Boję się przyszłości, bo jak sobie dam radę z tak małymi dziećmi, czy dam rade
      finansowo, czy jeszcze uda mi się spotkać kogoś, komu mogłabym na nowo
      zaufać... Ale odzyskałam spokój, czekam na drugiego malucha, starszy w miarę
      dobrze na razie zareagował na odejście męża (i tak nie widział go zbyt często),
      cieszy się na braciszka. Trzymam kciuki za Ciebie i decyzje, jakie podejmiesz.
      W Twojej sytuacji myśl tylko o sobie i o dzieciach, o mężu dopiero w drugiej
      kolejności... smile
      Pozdrawiam smile
      • kamamama2 Re: moja córeczka jest już na świecie 11.08.07, 22:20
        Bardzo dawno do was nie zaglądałam, chyba się bałam, że będę chciała
        przeczytać jeszcze raz wszystko od nowa. Jestem sama i jest mi
        bardzo cięzko, ale pomagają dobrzy ludzie, często tacy od których
        bym się tego nie spodziewała.
        Moja córeczka ma 3 tygodnie. Donosiłam ciążę, urodziłam zdrową dużą
        dziewczynkę i jestesmy już we trójkę. Mój "mąż" przychodzi do syna 2-
        3 razy w tygodniu, bawi się z nim, pouśmiecha sie do małej, ja źle
        znosze jego wizyty, ale synek tak czeka na tatę.
        Jutro jadę z dziećmi na wakacje do przyjaciółki, do domu nad
        jeziorem. Odpocznę mam nadzieje i choć na chwilę przestanę myśleć o
        tym wszystkim. Nie chcę karmic i płakać, chcę żeby dzieci miały
        dobry dom i uśmiechiętą mamę. bardzo się staram.
        Dziękuję wszystkim i pozdrawiam
        jak wrócę to znów tu zajrzę
        • majmajka Re: moja córeczka jest już na świecie 11.08.07, 22:32
          Nie bylo mnie tu w styczniu,ale jestem teraz i poczytalamsmilePrzedewszystkim gratulacje z okazji coreczkismile.No i coz?Duzo sily i usmiechu,czas leczy rany...Dzieci beda dumne,ze maja wspaniala mame.
          • kasiakosiba14 Re: moja córeczka jest już na świecie 12.08.07, 23:35
            ja podobnie, nie było mnie w styczniu,ale wszystko teraz
            przeczytalam,gratuluje coreczki.Jestem pelna podziwu dla Ciebie
            jesteś wspaniała,silna kobietą i z pewnością nie zaslugujesz na
            takiego dupka jak Twoj mąż,mam nadzieję,że kiedys bedzie żalowal
            tego co zrobił,a Ty znajdziesz kogos kto bedzie Cie kochał i
            szanowal no i jeszcze masz dzieci,ktore zawsze będa Cie kochac i
            myślę,że to Ty edziesz dla nich zawsze ważniejsza niż ich
            ojciec,kompletnie niedojrzały i nieodpowiedzialny ojciec.Zycze Ci
            wszystkiego dobrego.
            • lidkakn Re: moja córeczka jest już na świecie 13.08.07, 08:04
              Dołączam się do przedmówczyń. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, czas leczy rany,
              zobaczysz - będzie dobrze!!!
        • kajlana Re: moja córeczka jest już na świecie 13.08.07, 07:58
          Dobrze, ze piszesz smile
          Cieszę się, ze starasz się być silna, mimo że takie to trudne.
          No i oczywiście gratuluję córeczki !
        • kiki1975 Re: moja córeczka jest już na świecie 13.08.07, 08:49
          Gratulacje z okazji narodzin Twojej córeczki. Cieszę się, że jest
          zdrowa, bo to jest najważniejsze. Jesteś silną kobietą i na pewno
          dasz sobie radę. Masz dzieci, dla których warto wszystko znieść. One
          są naszą siłą, radością. Uśmiech Twoich dzieci wynagrodzi Ci
          wszystkie złe rzeczy, które Cię spotkały. A Twój mąż kiedyś na pewno
          zrozumie, co stracił. I to Ty będziesz szczęśliwa, bo masz przy
          sobie swoje dwa skarby. Trzymaj się cieplutko, buziaczki dla Twoich
          pociech. Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciukismile
    • mamamisia6 Re: też zdradził, zostałam sama 13.08.07, 11:11
      Dopiero teraz przeczytałam twoja historię. Jestem pełna podziwu i
      szacunku dla ciebie. Masz wielką klasę i siłę. Cieszę się bardzo że
      Twoja córeczka cała i zdrowa jest u twojego boku.Życzę ci abyś
      szybko wróciła do zdrowia i formy po trudnej ciąży i żebyś znalazła
      swoje szczęście. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i życzę
      wszystkiego dobrego.Iza
      • aniarad1 Re: też zdradził, zostałam sama 13.08.07, 11:31
        rowniez teraz przeczytalam, jak ciezko bylo Ci ostatnio. Gratuluje,
        ze coreczka urodzila sie zdrowa i podziwiam, ze masz w tym wszystkim
        duzo sil, o "mezu" ciezko wspominac, bo ...brak slow. Nie rozumiem
        takiej postawy sad((

        Trzymaj sie i nie poddawaj, mam nadzieje, ze szczescie sie do Ciebie
        usmiechnie, ze bedzie lepiej i nigdy nie powtorzy sie taki koszmar.
        Dasz rade! Powodzenia!
        • ipola Re: też zdradził, zostałam sama 13.08.07, 12:06
          Podziwiam cię dziewczyno. Nie załamałaś rąk po takim ciosie, jesteś
          bardzo dzielna, choć zdaję sobie sprawę, ile to wszystko cię
          kosztowało. Odezwij się jak wrócisz z wypoczynku. Gratuluję
          córeczki, życzę całej trójce jak najwięcej dobrych chwil.
    • soemi Re: też zdradził, zostałam sama 13.08.07, 12:57
      Zaglądaj do nas, postaramy się pomóc Ci zapomnieć. Trzymam kciuki za
      udane wakacje.
      • kamamama2 Re: też zdradził, zostałam sama 21.09.07, 16:12
        witajcie

        wróciłam z wakacji na początku września, rozpoczęliśmy szkołę
        synkową - podoba mu się na szczęście, pięknie szlaczki rysuje i
        literki, a Rozalka właśnie skończyła 2 miesiące.
        Chciałam Wam wszystkim podziękować. Pewnie dzięki temu forum i
        dzięki Wam nie zwariowałam z rozpaczy i żalu.
        A co dalej?
        jest mi bardzo, bardzo trudno, nawet nie wiedziałam, że można być aż
        tak zmęczonym, ale staram się sobie radzić i staram się uśmiechać do
        dzieci.
        Z moim jeszcze mężem rozmawiałam po powrocie. Nie widzi możliwości
        powrotu do domu, bo nie będzie sie męczył, ale dziećmi chce się
        zajmować. Zaczął przychodzić 3x w tygodniu do syna - małą niestety w
        tym czasie nie bardzo się interesuje, pogwiżdże nad głową, zrobi
        zdjęcie telefonem, czasem weźmie na ręce. Ja źle znosze te wizyty,
        ale umiem na niego nie patrzeć. Staram się wtedy wychodzić jak mogę
        z wózkiem na spacer.Zaczął też płacić na dzieci. Jakoś sobie
        radzimy, ale ciągle bardzo, bardzo boli, chyba wciąż nie mogę
        uwierzyć...
        Sama jem kolację, sama budze się w weekend, nie mam z kim dzielić
        radości i obowiązków. Wczoraj na spacerze Rozalka śmiała się do
        liści, a Rupert spadł z drzewa i nie mam komu o tym opowiedzieć.

        Nie wiem jak się żyje po czymś takim, ale mam nadzieję, że będę
        szczęśliwa. Mam dzieci, a ten ból może kiedyś zniknie.Kiedyś...
        • czarny.kot997 Re: też zdradził, zostałam sama 21.09.07, 16:53
          "Wczoraj na spacerze Rozalka śmiała się do
          > liści, a Rupert spadł z drzewa i nie mam komu o tym opowiedzieć."

          jak to nie masz komu-nam, nam mozesz opowiedziec.
          Dopiero dzisiaj przeczytalam Twoja historie, jestes cudowna mama i
          silna kobieta-jestem pelna podziwu dla Ciebie. Zycze Ci wszystkiego
          najlepszego, wiem, ze oprocz dwojga fantastycznych dzieci jeszcze
          wiele dobrych i cudownych ludzi i rzeczy Cie spotka
          pozdrawiam serdecznie
          pelen podziwu
          czarny kot
        • katarzyna.bn Nie jesteś sama wzorowa mamo! 21.09.07, 18:33
          kamamama2 napisała:

          > Wczoraj na spacerze Rozalka śmiała się do
          > liści, a Rupert spadł z drzewa i nie mam komu o tym opowiedzieć.

          Właśnie napisałaś to nam, więc masz komu o tym powiedzieć smile
          Nie bylo mnie w styczniu, ale przesledzilam posty i podziwiam Cie bardzo. Dajesz
          rade dla dzieci przede wszystkim.. to bardzo dobrze. Trzymaj tak dalej. I ta
          postawa wobec męża.. wzorowa.. Nie jedna z moich koleżanek to rozwódka i ciągle
          tylko słyszę kiedy następna sprawa w sądzie, byleby "gnoja zniszczyć"
          (przepraszam za słowa, ale tak mówi większość rozwódek) i zabrać mu wszystko co
          ma..
          Może Twój mąż się po prostu pogubił i zabrnął w to za daleko.. Nie wiem czy
          życzyć Ci opamiętania dla niego, czy więcej siły dla Ciebie.
          Jedno jest pewne.. dalej będzie tylko dobrze, bo najgorsze chwile już za Wami..
          Gratuluje dzieciakom takiej silnej, odważnej i wzorowej mamy. Trzymajcie się.
        • rita75 Re: też zdradził, zostałam sama 21.09.07, 21:52
          "Z moim jeszcze mężem rozmawiałam po powrocie. Nie widzi możliwości
          powrotu do domu, bo nie będzie sie męczył"

          prosilas go o powrot? wiecej godnosci- plizzzz
          • mbwj88 Re: też zdradził, zostałam sama 21.09.07, 22:19
            godność- to nie jest takie proste
            są dzieci, rodzina wiele ich łączy

            pewnie powrót nie byłby prosty od razu ale nie można go wykluczać
            swoją drogą jak ten facet może żyć w spokoju
            jak może żyć ta kobieta z którą się związał?
            • miacasa Re: też zdradził, zostałam sama 21.09.07, 22:33
              w życiu zawsze dostajemy zapłatę za nasze czyny i za zaniechania również, kiedyś
              ktoś odpłaci i jemu i jej (tej nowej)
              osobiście uważam, że wielu moich znajomych rozwiodło się pochopnie, nie wiem jak
              postąpiłabym w takiej sytuacji i obym nie musiała
              Kama, trzymaj się
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka