Dodaj do ulubionych

MAMY WRÓŻKI

14.04.03, 15:10
Czy są tu "mamy wróżki" które potrafią przepowiadać przyszłość na podstawie
daty urodzenia? Moja Idusia urodziła się 21.03.2002 o godzinie 7.45, będe
wdzięczna za infosmile
Obserwuj wątek
    • ochotka69 Re: MAMY WRÓŻKI 19.05.03, 14:10
      Tez sie chetnie przylacze, tylko gdzie te mamy wrozki?
    • kicia_edziecko Re: MAMY WRÓŻKI 19.05.03, 15:53
      Naprawdę chcecie znać swoją (lub czyjąś) przyszłość? Ciekawi mnie dlaczego?
      Pozdrawiam,
      • siunia_edziecko Re: MAMY WRÓŻKI 19.05.03, 17:26
        Kicia,
        bo to ciekawe smile
        Ja też jestem ciekawa i czekam, że może jednak jakas eMama sie znajdzie, która
        zna sie na tym smile
        Pozdrawiam
        - Siunia
        • mammamija Re: MAMY WRÓŻKI 19.05.03, 22:05
          "Kto urodził się 21 marca zręcznie układa swe projekty i nie lubi cudzej
          kontroli.
          Potrafi wiele dokonać i zdobyć się może na czyny wymagające wielkiej siły
          charakteru i wytrwałości. Trzeba jednak zaznaczyc, że okazuje więcej energii
          aniżeli dobroci charakteru lub czystości intencyj. Energiczny, namiętny,
          pozytywny, kłótliwy, nie poddający się żadnej kontroli- sam jest twórcą swego
          losu. Pragnie być pierwszym pod kazdym względem. Usposobienie jego jest
          wyniosłe, a mocny charakter góruje nad przeciwnościami losu. Więcej kieruje się
          w życiu swą intuicją aniżeli rozsądkiem- i rzadko się myli.
          Jak wychowywać dziecko tak urodzone?
          Odznacza sie ono niezwylke bujną wyobraźnią, której jednakże nie należy hamować-
          gdyż mogło by to wywrzeć ujemny wpływ na dalszy rozwój dziecka i
          zdezorganizować jago system nerwowy. Najlepiej dać mu papier i ołówek- niech
          pisze i rysuje wszystko czego zapragnie- w ten sposób może się wyładować jego
          ekspansja psychiczna."
          Tyle i jeszcze więcej znalazłam w książce " Horoskopy na każdy dzień roku" (Jan
          Starża- Dzierżbicki) wydanej w 1943r - stąd ten jązyk chyba.
          Wierzyć nie wierzyć - poczytać sobie można...
          Pozdrawiam
          Mammamija
          • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 20.05.03, 10:42
            Hej!
            Bardzo dziękuję, zawsze coś. Oczywiście nie jestem ślepo zapatrzona w horoskopy
            itp, ale z doświaczenia własnego i innych członków mojej rodziny wiem, że coś
            w tym jest. Sama byłam u słynnej Aidy i wiele z tego co mówiła się sprawdziło,
            a przede wszystkim wizyta u niej była bardzo podnosząca na duchu - lepsze niż
            psychoterapiasmile.
            Pozdrawiam
            Ania
      • adzia_a Re: MAMY WRÓŻKI 20.05.03, 07:40
        Też się zastanawiam, co to miałoby dac?
        Pomijając nawet to, co sądzę o przewidywaniu przyszłości - co zrobiłabyś,
        dowiadując się, że Twoje dziecko np. wpadnie pod samochód po maturze? Albo że
        wyjdzie za mąż za jakiegoś kryminalistę? Zmienisz przyszłość? Jak?
        Takie akademickie pytanie...
        • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 20.05.03, 11:23
          Z tego co wiem wrózki nigdy nie mówia Ci złych rzeczy, wiadomo że to co mówią
          jest tylko jedną z ewentualności, ale wypowiedziane może być bardziej
          prawdopodobne: a słowo stało się ciałemsmile, skadś się wzięły przesądy o
          niezapeszaniu i odpukiwaniu w niemalowanesmile, więc lepiej mówić tylko to co
          dobre.
          Ania
          • adzia_a Re: MAMY WRÓŻKI 20.05.03, 12:07
            kzzk1 napisała:

            >wiadomo że to co mówią
            > jest tylko jedną z ewentualności,

            Czyli że...dowiesz się ,że Twoje dziecko będzie lekarzem, a jak ono zostanie
            elektrykiem to też okej, bo przecież to tylko jedna z ewentualności? wink Nie
            bardzo to rozumiem...

            >skadś się wzięły przesądy o
            > niezapeszaniu i odpukiwaniu w niemalowanesmile,

            Skądś się też wzięły przesądy o drabinach, czarnych kotach, czerwonych
            wstążeczkach i tym podobne, nie mówiąc już o skrzatach, które zaplatają koniom
            grzywy...

            Nie no, tak serio, to przyznam, że wiara we wróżby jest mi obca, ale ciekawi
            mnie ten mechanizm - idziesz do wróżki, on mówi Ci tylko część prawdy (tę
            dobrą), z tej części coś tam się pewnie spełni (np. dość prawdopodobne jest że
            dziewczynka kiedyś wyjdzie za mąż za mężczyznę wink ) a część nie spełni, ale to
            też w porządku, bo ona tylko podała pewne ewentualności...

            No nie wiem, jak dla mnie tak niepewne informacje nie są wiele warte...
            Nie chcę się nabijać, chciałabym wiedzieć, tak jak Kicia - po co komu taka
            wiedza?
            • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 20.05.03, 13:15
              Słuchaj, tu nie chodzi o konkretną wiedzę, bo sama przecież też w to tak do
              końca nie wierzę, ale o to, że jeżeli ktoś Ci mówi że będzie super (i tu kilka
              konkretów) to po prostu wpływa to pozytywnie na Twoje samopoczucie czujesz się
              lepiej nawet jeżeli do konca w to nie wierzysz. A co mną kieruje? Chyba
              ciekawość, zresztą tak jak już wcześniej napisałam wszystkie dobre rzeczy które
              przepowiedziała mi Aida się spełniły - to dlaczego mam nie wierzyć? Jasne że
              wszystko zależy ode mnie, ale może jak ktoś Cię jeszcze wzmocni "przepowiednią"
              Twoje szanse są większę bo masz większą wiarę w to co robisz - typowy mechanizm
              psychologiczny bez cienia czarówsmile. Na kogoś działa "będzie dobrze" kochanej
              mamy a na mnie dobra przepowiednia markowej wróżki, nieważne, ważny efekt -
              czyli większa wiara we własne siły.
              Ania
              • adzia_a Re: MAMY WRÓŻKI 20.05.03, 13:39
                Okej, to jest własnie to, co chciałam wiedzieć . Dzięki za wyjaśnienie.
          • wiolontela Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 08:18
            kzzk1 napisała:

            > ale wypowiedziane może być bardziej
            > prawdopodobne: a słowo stało się ciałemsmile, skadś się wzięły przesądy o
            > niezapeszaniu i odpukiwaniu w niemalowanesmile,
            > Ania

            Nie mieszaj, prosze, świetości z zabobonem. Słowa " a słowo stało się ciałem"
            w kontekście tego co napisałś są bluznierstwem. Mnie zabolały.

            Czasem warto sie zastanowic czy wypowiedziane/napisane słowa nie zrania kogoś.
            Nie wiem w co wierzysz, prócz tego, ze we wróżki i zabobony, ale dla mnie,
            osoby bardzo wierzacej w Boga, Twoje słowa były ciosem.

            To tyle.

            Pozdrawiam


            • ochotka69 Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 10:42
              "Nie mieszaj, prosze, świetości z zabobonem. Słowa " a słowo stało się ciałem"
              w kontekście tego co napisałś są bluznierstwem. Mnie zabolały.

              Czasem warto sie zastanowic czy wypowiedziane/napisane słowa nie zrania kogoś.
              Nie wiem w co wierzysz, prócz tego, ze we wróżki i zabobony, ale dla mnie,
              osoby bardzo wierzacej w Boga, Twoje słowa były ciosem."

              Rece opadają
              A moze kolezanko spalisz ja na stosie?

              • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 11:46
                Dziękismile
                Ania
              • adzia_a Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 11:56
                Nie no, ale dlaczego?

                Wiola jest może porywcza, ale przekazała jedną ważną sprawę - wiara w Boga wg
                Pisma Św. wyklucza wiarę we wróżby...
                • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 12:03
                  Jestem niewierząca, więc nie ma sprawy.
                  Ania
                  • adzia_a Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 12:05
                    Rzeczywiście, myślę że bardziej chodziło o te słowa wzięte z pisma św. i tym
                    pewnie się można było jakoś sugerować...
                    Pozdrawiam
                    • ochotka69 Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 12:36
                      Ja tez jestem wierząca, co nie znaczy ze nie moge sobie pojsc do wróżki czy
                      przeczytać horoskopu.
                      Ale chyba zawsze tak bedzie, że niestety jestesmy narodem nietolerancyjnym,
                      ktory "pieni" sie z byle powodu.
                      pozdrawiam marzena
                      • kvm Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 16:25
                        Oczywiście, skoro w imię wiary w chrześcijańskiego ( i nie tylko ) Boga
                        wymordowano miliony, to i można będąc "wierzącym" wierzyć zarazem we wróżki i
                        inne zabobobny. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że potem trzeba iść do
                        spowiedzie ( jeśli jest się katolikiem ) bo to zwyczjny (a może nawet
                        niezwyczajny) grzech.

                        Ja, jako osoba niewierząca, jestem mimo wszystko w stanie zrozumieć, że ktoś
                        wierzący mógł poczuć się urażony, gdy ktoś inny w kontekście guseł cytuje (może
                        niechcący) w taki sposób słowa z Biblii. Myślę, że jeśli te sformułowania nie
                        miały na celu czyjejś obrazy, czy też urazy czyichś uczuć (a domyślam się że
                        tak właśnie było) to wystarczy przeprosić i sprawy nie będzie czego Szanownym
                        Paniom życzę.

                        Kristo z Piekła Rodem wink
                        • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 16:44
                          Ludzie dajcie Wy spokój, my tu sobie niewinnie o wróżkach a tu jakieś awantury,
                          ktoś się obraża itp, jak ktoś się poczuł obrażony to sory, nie to mi było w
                          głowie. I po co jeszcze temat wałkować?
                          Kończę temat bo nie było moim zamiarem wywoływać jakiś kłótni.
                          Pa
                          Ania
                          • wiolontela Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 07:24
                            Gwoli wyjasnienia: nie było moim zamiarem wywoływac kłótni, raczej zwrócenie
                            uwagi na niestosownosć uzywania w kontekscie wróżb słów żywcem wzietych z
                            Pisma św. Może dlatego, ze ja nigdy, powtarzam nigdy, nie napisałam nic, co
                            mogłoby zranic uczucia innych. Wole sie w jezyk ugryżć lub nic nie napisac,
                            jednak na tyle szanuję poglady innych, ze staram sie nie krzywdzic, chocby
                            słowem.

                            Adziu smile, porywcza to ja nie jestem smile, i moj post nie miał byc taki, jesli
                            ktos odniósł mylne wrazenie - przpraszam. Nie za to co napisałam, a za to, ze
                            ktos mógł poczuc sie urazony moimi słowami.

                            Na stosie palono czarownice. Czyżbys, ochotko, do takiej kategorii zaliczała
                            autorke pierwszego postu? Bo ja nie.

                            Pozdrawiam

                      • ewiesia1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 08:03
                        ochotka69 napisała:

                        > Ja tez jestem wierząca, co nie znaczy ze nie moge sobie pojsc do wróżki czy
                        > przeczytać horoskopu.
                        > Ale chyba zawsze tak bedzie, że niestety jestesmy narodem nietolerancyjnym,
                        > ktory "pieni" sie z byle powodu.
                        > pozdrawiam marzena

                        Jesli byś była osobą świadomie wierzącą i to chrześciajnką (nie wiem jak
                        sprawa ma się w innych wyznaniach) to raczej nie brałabyś pod uwagę chodzenia
                        do wrózek, gdyż Biblia i WSZYSTKIE wyznania chrześcijańskie jednoznacznie
                        określają to jako grzech i to ciężki, jako bardzo poważne wykroczenie przeciwko
                        Bogu. Biblia roi się od opisów (i to Stary jak i Nowy Testament) opłakanych
                        skutków korzystania z porad wróżek czy innych form spirytyzmu.
                        To ,że często wrózkom udaje sie utrafić w prawdę nie ma nic do rzeczy. Sama
                        psychologia, mówienie w sposób niejasny wyjasnia część tych prawdziwych
                        przepowiedni.

                        A ja osobiście znam parę osób, które mocno się kiedyś angażowały w spirytyzm i
                        ciarki po plecach przechodzą , gdy się słucha jakie tego konsekwencje były.
                        Sama mam przyjaciółkę , której mama się zajmuje wróżeniem z kart. Długo i
                        bezskutecznie jej (tj. koleżance)tłumaczyłam , że chodzi po cienkiej linii
                        i ,że kiedyś to się przeciwko niej odwróci. Śmiała się. Do czasu. Któregoś
                        dnia sama doszła do wniosku , że przestała panować nad swoim życiemi i wtedy
                        postanowiła zerwać z kartami. Oj, nie było łatwo. Ale to , co się zaczeło wtedy
                        dziać przekonało ją wreszcie, że karty wciagały ją w coś złego.

                        Zainteresowanym polecam parę ksiazek o tej tematyce, które można zamówić w
                        hurtowniach chrześcijańskich lub kupić w skelpiakch przy kościałach (głównie
                        protestanckich), dwie z nich to "Czego nie powie Ci horoskop" oraz " Piękna
                        strona zła" (ta, to dla osób o mocnych nerwach).
                        • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 08:33
                          Niestety na stosie palono najczęściej niewinnych ludzi, czesto ociężałych
                          umysłowo, którzy przyznawali się do jakiś bzdur po torturach sprawianych im
                          przez kochanych duszpasterzysmile
                          • ewiesia1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 09:08
                            Ze struktury wątku wynika, że to jest odpowiedź na mój post. A co ona ma
                            wspólnego z tym o czym pisałam?

                            osłupiała wiesia
                            • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 11:34
                              Tak, tak przepraszam to jest odpowiedź na post powyżej Ciebie od Wioli, która
                              wspomina że na stosie palono czarownicesmile
                              Pozdrawiam
                              Ania
                        • ma.pi Re: MAMY WRÓŻKI 02.06.03, 16:51
                          ewiesia1 napisała:

                          > ochotka69 napisała:
                          >
                          > > Ja tez jestem wierząca, co nie znaczy ze nie moge sobie pojsc do wróżki cz
                          > y
                          > > przeczytać horoskopu.
                          > > Ale chyba zawsze tak bedzie, że niestety jestesmy narodem nietolerancyjnym
                          > ,
                          > > ktory "pieni" sie z byle powodu.
                          > > pozdrawiam marzena
                          >
                          > Jesli byś była osobą świadomie wierzącą i to chrześciajnką (nie wiem jak
                          > sprawa ma się w innych wyznaniach) to raczej nie brałabyś pod uwagę
                          chodzenia
                          >
                          > do wrózek, gdyż Biblia i WSZYSTKIE wyznania chrześcijańskie jednoznacznie
                          > określają to jako grzech i to ciężki, jako bardzo poważne wykroczenie
                          przeciwko
                          >
                          > Bogu. Biblia roi się od opisów (i to Stary jak i Nowy Testament) opłakanych
                          > skutków korzystania z porad wróżek czy innych form spirytyzmu.
                          > To ,że często wrózkom udaje sie utrafić w prawdę nie ma nic do rzeczy. Sama
                          > psychologia, mówienie w sposób niejasny wyjasnia część tych prawdziwych
                          > przepowiedni.
                          >
                          > A ja osobiście znam parę osób, które mocno się kiedyś angażowały w spirytyzm
                          i
                          > ciarki po plecach przechodzą , gdy się słucha jakie tego konsekwencje były.
                          > Sama mam przyjaciółkę , której mama się zajmuje wróżeniem z kart. Długo i
                          > bezskutecznie jej (tj. koleżance)tłumaczyłam , że chodzi po cienkiej linii
                          > i ,że kiedyś to się przeciwko niej odwróci. Śmiała się. Do czasu. Któregoś
                          > dnia sama doszła do wniosku , że przestała panować nad swoim życiemi i
                          wtedy
                          > postanowiła zerwać z kartami. Oj, nie było łatwo. Ale to , co się zaczeło
                          wtedy
                          >
                          > dziać przekonało ją wreszcie, że karty wciagały ją w coś złego.
                          >
                          > Zainteresowanym polecam parę ksiazek o tej tematyce, które można zamówić w
                          > hurtowniach chrześcijańskich lub kupić w skelpiakch przy kościałach (głównie
                          > protestanckich), dwie z nich to "Czego nie powie Ci horoskop" oraz " Piękna
                          > strona zła" (ta, to dla osób o mocnych nerwach).


                          A ja znam ksiezy, ktorzy sami wierza w rozne zabobony i jeszcze to przekazuja
                          ludiom, to czemu to zwylki smiertlenicy nie moga wiezryc w rozne wrozby i
                          zabobony? Czyzby wierny bardziej grzeszyl od ksiedza?
    • mela007 Re: MAMY WRÓŻKI 21.05.03, 21:46
      Jestem osoba niewiezaca. Ani w Boga ani we wrozki. Niestety moja mama jest. Nie
      Bogiem wink ale wrozka. Po przejsciu na emeryture dla rozrywki wziela karty
      Tarota do reki.

      I.... zobaczyla to czego inni nie widza. Moja przyszlosc, a raczej jej
      mozliwosci. Dzieki temu, mimo mojej niewiary, skwapliwie korzystam z kazdej
      mozliwosci, ktora widac tam, w kartach. Moim awansom w pracy nie widac konca wink

      Przylatuja do nie prezesi wielkich korporacji - ja jestem tlumaczem, niezly
      cyrk. I bezrobotne kolezanki kolezanki mojej siostry. Po co? zeby sprobowac
      zobaczyc te mozliwosci, ktorych nie widac golym okiem. Po to sa wrozki.

      Kazda wrozba kosztuje moja mame kawalek zycia - takie mam wrazenie. Mowi mi,
      ze czasami widzi tak straszne rzeczy, ze zamiera nad kartami. Ale NIGDY nie
      mowi o nich wprost, mimo ze stara sie delikatnie powiedziec jak ich
      uniknac,jesli to mozliwe.

      Nigdy nie wrozy dzieciom - wiec nie wiem co czeka moje corki.

      Czy to prawda? Mimo ze nie wierze, to muze zakaceptowac taki dar. Ja go nie
      mam. Za to moja corka bawiaca sie z babcia w gre w karty w "wojne",
      poinstruowana "poszukaj Asa Kier - jest cieplejszy niz inne karty" bezblednie
      wyciagnela z rozsypanych i odwroconych kart.. wlasnie Asa Kier

      To sie zdarza w niektorych rodzinach co drugie pokolenie

      Nie obrazajcie mam wrozek - prosze
      • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 08:38
        Właśnie!
        • ochotka69 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 09:30
          My tu o wrózkach a nie o wierze, zdaje sie jezeli chcecie podyskutowac o Bogu
          to nie na tym wątku kochane.
          Pozdrawiam marzena
          • ewiesia1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 09:51
            Ochotka, w Polsce jakoś tak się utarło ,że O Bogu orozmawia się często i
            górnolotnie i przy róznych okazjach typu święta. A na codzień żyje się obok
            wiary.

            Rzecz w tym, że jeśli coś dotyczy wiary w praktyce praktyce to wtedy
            najlepiej uznać,że owa wiara wychodzi poza zwyczajowo przyjęte granice.
            Komuś może się wydawać ,że wróżby i zabobony nie mają wiele wspólnego z
            wiarą. WYDAWAĆ się, podkreślam, bo dla osoby świadomej wiary chrześcijańkiej
            mają i to bardzo dużo. O wiele więcej niż białe sukieneczki do komumii czy
            karpik na Wigilię. Bo tu natstępuje faktyczne starcie wiary z życiem.

            Ja zdaję sobie sprawy, że dla wielu osób to o czym pisała Viola, a teraz
            rozwijam ja jest zaskakujące. ALe , proszę , nie zabraniaj wypowiadać się w
            wątku poświęconym , jakby nie było, temu w co wierzymy, na czym opieramy nasze
            patrzenie w przyszłość ,od czego uzależniamy swój los tym, którzy są
            przekonani, że alternatywą dla wróżb jest wiara.

            Nie zabieram raczej głosu w wątkach typowo "religijnych", bo ...bo właśnie
            tam się pisze piękne słowa, deklaracje teoretycznej wiary itp, a tu.. a tu
            rzeczywistość skrzeczy.

            Przy okazji chciałabym podkreślić , że ABSOLUTNIE nie potępiam osób zajmujących
            się wróżbami, po prostu wiem ,że konsekwencje tego mogą być bardzo przykre i
            staram się przed nimi ostrzec. Wiem też, że ostrzeżenie w porę paru moim
            znajomym pomogło wręcz uratować im życie.




    • ccleo Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 11:58
      Jeśli mogę coś krótko (modem!!) dodać:
      "bawiłąm" się kiedyś kartami, Tarotem, horoskaopami itd. do meni tez dzownily
      obce osoby , rpzychodzily po rade, po przepowiednie,...- ZALUJE TEGO PO
      TYSIACKROC! To co co sie stopniowo zaczelo dziac z moim zyciem i ze mkna bylo
      PRZERAZAJACE- to NIE JEST zabawa, to ejst smiertelnie neibezpiecza gra z cyms,
      oc zym narpawde nie mamy pojecia, a co łatwo nas wciąga... NIe będę tu
      opisywać, jak ktoś chce to na priv... W każdym razie-Mela, autentcyznie boję
      się o Twoja mamę! I Twoja córkę, która ma dostęp do tego wszystkiego...
      Ja w pore zawrocilam, bo poznalam ludzi, ktoryz miw tym pomogli- m.in. mojego
      obecnego meza, ktory mial z pdobnymir zeczmia duzo starszniejsze rpzejscia i
      mysel ze rowniez moze komus to opsiac ku rpzestrozde... Ludzie- horoskopw TWoim
      STylu, potem TArot, potem juz Twoje zycie nie jest Twoim zyciem...
      cleo
    • siunia_edziecko Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 12:00
      No tak .... tradycyjnie , temat idzie swoją drogą, a odpowiedzi swoją ...
      Zauważcie, ze pytanie było skierowane do konkretnego grona osób.
      Nigdzie autorka postu nie napisała czy wierzy, czy nie ... I uważam, że jest to
      Jej sprawa. Nikt z szanownego grona nie wpadł na pomysł, że to poprostu zwykła,
      ludzka ciekawość?
      Czy więc przez to, że "ciekawa" Wy macie prawo odsądzać Ją ( i podobnych)od
      czci i wiary?
      Chyba nie o to w tym wątku chodziło - z całym szacunkiem dla wszystkich
      dyskutantów.
      Wychodzi na to, że nie wolno mi np. przeczytać nic na temat teorii Darwina, bo
      to będzie oznaczało, że w to wierzę? A może przeczytać chce, bo mnie to
      interesuje? Nikt na to nie wpadł?
      A potem jeszcze mi ktoś przypomni, że powinnam się z tego wyspowiadać .... smile
      To ja Wam powiem tak: nie Wam to oceniać. Pozostawcie Bogu co boskie...
      Po co nadinterpretować?
      Zauważyłam, że owa dyskusja przerodziła się nawet w pewnego rodzaju licytacje,
      kto lepszy katolik i silniej wierzący ...
      A feeeeee, wstydźcie się .... Bo ja zawsze myślałam, ze
      katolicyzm/chzreścijanizm na czym innym polega. Myślałam, że głównie liczy się
      czyste serce, dobre intencje i czyny .... a nie klepanie jęzorami (ewentualnie
      jak w tym wypadku; paluszkami w klawiaturkę)
      Proponuje brac przykład z Jezusa - więcej pokory ...
      Z pozdrowieniami
      - Siunia, która "nakręcona" owym wątkiem jedzie do znanej wróżki na koniec
      miesiąca, a co by było weselej : do innego miasta smile
      • ochotka69 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 12:22
        Siunia i nic dodac nic ująć
        Dziekuje
        marzena
        • ewiesia1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 12:52
          Ochotka, nie wiesz o czym piszesz. Cleo wie z własnego doświadczenia, a ja znam
          takich przypadków osobiście co najmniej kilka. Tu nie chodzi o licytacje kto
          lepszy. Tu chodzi o ratowanie czyjegoś życia i wcale nie przesadzam. To
          dokładnie mam na myśli. Napisałam wyraźnie , że moja przyjaciółka w to się
          bawiła. I jej mama się zajmowała. Nigdy nie przyszło by mi do głowy
          potępianie ich, czy uważanie się za lepszą ,co sugerujesz Ochotko. Ale
          dlatego właśnie ,że mi na przyjaciółce zależało mówiłam jej wprost że
          bawi się zapałkami. Długo nie wierzyła, śmiała się z tego. DO czasu, powtarzam
          do czasu. Kiedy wreszcie sama zechciała z tym zerwać oczy jej się szeroko
          otworzyły ,bo nie było to łatwe.

          Nie pisz Ochotko o nadinterpretacjach, bo akurat sprawa wróżb jest tak jasno i
          bezpośrednio oraz czesto w Biblii opisana ,że tu nie ma miejsca na jakiekolwiek
          interpretacje i chyba znamienny jest fakt, że WSZYSTKIE religie chrześcijańskie
          mają jednakowy stosunek do tej sprawy.

          Raz i drugi się uda przejść na czerwonym świetle, raz i drugi uda się bawić we
          wróżby bez konsekwencji. Ale nie oznacza to ,że jest to bezpieczne ,bo nie jest.

          Myślę ,że zamiast obrażać się zacinać w tym co na pozór wydaje się niewinną
          zabawą posłuchajcie co do powiedzenia mają Ci, któzy weszli w to głębiej a
          potem chcieli się wyzwolić.

          I schemat prawie zawsze jest ten sam- dopóki w tym siedzisz nie masz
          świadomości w czym siedzisz. Dopiero próba wyrwania się pokazuje jak to macki
          wokół czyjegoś życia mocno zacisnęło.

          Cleo, czy w Twoim przypadku też tak było, że dopiero gdy zaczęłaś zrywać z
          wróżbami zobaczyłaś ich prawdziwe oblicze?
      • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 13:30
        Dobrze gada, wódki jej daćsmile
        • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 22.05.03, 13:32
          To miało być do Siuni o tej wódce i że dobrze gada.
      • adzia_a Siunia, ale kto osądza? 22.05.03, 13:46
        Bo ja tego na prawdę nie zauważyłam.

        Wiola poczuła się urażona pomieszaniem wróżb z cytatem z Biblii - jej prawo.

        Ja zwróciłam uwagę na sprzeczność między wróżbami a cytowaniem Biblii, a
        wczesniej pytałam, co warta jest taka wiedza i do czego potrzebna.

        Wiesia i Cleo piszą o rzeczach, o których nic nigdy nie słyszałam, ale nie po
        to, by osądzać, tylko by ostrzec.

        Gdzie tu jakiś osąd? Gdzie palenie na stosie, o którym ktoś tam pisze? Czy
        wyrażenie swoich opinii, wątpliwości to zaraz wywyższanie się i potępianie?

        Powiem szczerze, że będąc w sytuacji Ani naprawdę nie poczułabym się osądzana,
        tylko raczej skłonna wyjaśnić pewne wątpliwości pytającym. Zresztą ja dostałam
        odpowiedź na swoje pytanie i rozumiem, że komuś te wróżby są potrzebne dla
        jakiegoś wsparcia psychicznego.

        Dlaczego nie można o to zapytać? Bo to nie nalezy do tematu wątku? W każdym co
        ciekawszym wątku są dryfy na boki i ja nie widzę w tym nic złego.

        Pozdrawiam AGnieszka
        • kzzk1 Miłe doświadczenia z wróżkami.:) 22.05.03, 13:54
          A może wracając do tematusmile, może macie jakieś pozytywne doświadczenia w tym
          względzie - tak jak wspomniałam moja wizyta u Aidy podziałała terapeutycznie a
          przy okazji wzystkie miłe rzeczy o których mówiła już się spełniły albo ku temu
          zmierzają. Macie może takie doświadczenia?
          Ania
          • ochotka69 Re: Miłe doświadczenia z wróżkami.:) 23.05.03, 09:27
            Wiesiu
            Wiesz moze my sie nie rozumiemy i to o to chodzi. Z tym co mowisz zgadzam sie
            ze okultyzm, spirytyzm nie prowadzi do niczego. Ale zwykłe wrózby których
            mozesz posłuchać z przymrożeniem oka?
            Czy nigdy nie lałas wosku przez klucz, czy nigdy nie ustawiałas butow do drzwi?
            A to wszystko tez wróżby tylko Andrzejkowe tak?
            I takie jest dla mnie wróżenie.
            A swoją drogą poprosze o namiar do Aidy,ile ta zabawa kosztuje?
            pozdrawiam marzena
            • ewiesia1 Re: Miłe doświadczenia z wróżkami.:) 23.05.03, 09:58
              ochotka69 napisała:

              > Wiesiu
              > Wiesz moze my sie nie rozumiemy i to o to chodzi. Z tym co mowisz zgadzam sie
              > ze okultyzm, spirytyzm nie prowadzi do niczego. Ale zwykłe wrózby których
              > mozesz posłuchać z przymrożeniem oka?


              WSZYSCY których znam i którzy wpadli w sidła, o których piszę, zaczynali od
              niewinnej zabawy z przymróżeniem oka. A potem, nie wiadomo kiedy byli w to
              coraz bardziej i coraz bardziej zaangażowani. Mechanizm podobny jak z
              narkotykami. Zawsze się zaczyna niewinnie od małej ilości. Jednemu się uda na
              tym skończyć, drugiemu nie. Żaden narkoman nie wziął pierwszej dawki z
              myślą ,że kiedyś go to zniszczy.

              Owszem kiedyś lałam wosk i parę razy przeczytałam horoskop w gazecie. I nic mi
              się nie stało . Ale teraz, mając świadomość czym to grozi nie zrobię tego.

              Wczoraj wieczorem zastanawiałam się nad określeniem jakiego Mela użyła wobec
              umiejętności wróżenia. Nazwała to "darem". A ja myślę ,ze bardziej odpowiednie
              słwo byłoby "pożyczka na bardzo wysoki procent". Może przez długie lata komuś
              się wydawać ,że dostał tę umiejętność gratis. Ale tak nie jest. Koszty są
              ogromne. Czasem tylko odroczone na lata, ale naliczane bezwzględnie.
            • kzzk1 Re: Miłe doświadczenia z wróżkami.:) 23.05.03, 10:15
              Telefon do Aidy: 22 826 71 43, lub619 55 76, nie wiem który aktualny, ja dwa
              lata temu zapłaciłam 150, ale naprawdę było warto.
              Pozdrawiam
              Ania
            • wiolontela Re: Miłe doświadczenia z wróżkami.:) 23.05.03, 11:23
              Co prawda nie do mnie, ale pozwole sobie wtracic trzy grosze

              ochotka69 napisała:

              > Wiesiu
              > Wiesz moze my sie nie rozumiemy i to o to chodzi. Z tym co mowisz zgadzam
              sie
              > ze okultyzm, spirytyzm nie prowadzi do niczego.

              I tu się mylisz, ochotko, bardzo. Spirytyzm i okultyzm prowadza to
              uzależnienia, od kogos o wiele mocniejszego, niz moze nam sie wydawac, do
              psychicznego i fizycznego wyniszczenia, do wielu jeszcze innych rzeczy. A
              niestety, nie mozna tego nazwac niczym.

              Wiesia ma racje. Niebezpieczne to i groźne. Lepiej nie drażnic psa, bo
              kiedys, choc zazwyczj miły, moze ugryzc.


              Ale zwykłe wrózby których
              > mozesz posłuchać z przymrożeniem oka?
              > Czy nigdy nie lałas wosku przez klucz, czy nigdy nie ustawiałas butow do
              drzwi?


              Nie ma, ochotko, wróżb zwykłych i niezwykłych. Są wrózby i ich konsekwencje. I
              nawet jesli traktujemy je w formie zabawy, zawsze pozostawiaja jakis slad w
              naszej psychice, tak samo jak czytanie choroskopów.

              Wiem to, bo jeden, jedeny raz byłam u wrózki. Jako szesnastolatka, niezdajaca
              sobie do konca sprawy z tego, jakie moga byc skutki tej wizyty. A one ciagna
              sie za mna do dzis.

              I wcale to nieprawda, jak mowiła kzzk, ze wrozki nie mowia złych rzeczy.
              Mówia, czasem wprost, czasem nie.
              >
              > A to wszystko tez wróżby tylko Andrzejkowe tak?
              > I takie jest dla mnie wróżenie.
              > A swoją drogą poprosze o namiar do Aidy,ile ta zabawa kosztuje?

              Jezeli wrózenie traktujeszw kategorii zabawy, to zycze Ci z całego serca, zeby
              jak najdłuzej ta zabawa była bezpieczna i nie okazała sie kiedys kijem
              wetknietym w mrowisko. A daje sobie głowe uciac, ze tak bedzie. Nie ty
              pierwsza i nie ostatnia takie masz podejscie do tych rzeczy. Wielu juz
              zrozumiało, czasem zbyt pozno. Kiedys, mam nadzieje, zrozumiesz swój bład. Oby
              nie za pózno.

              Jeszcze cos uderzyło mnie w Twoich postach. Piszesz, ze jestes osoba wierzaca.
              A czy znasz załozenia Swojej wiary? Czy respektujesz przykazania? Czy wierzysz
              moze tylko wtedy, gdy jest to dla Ciebie wygodne i tylko w to, w co chcesz?
              Zastanów sie.

              Nie potepiam. Ostrzegam. Jak Wiesia.


              > pozdrawiam marzena

              Pozdrawiam

              Wiola
              • ma.pi Re: Miłe doświadczenia z wróżkami.:) 02.06.03, 17:09
                wiolontela napisała:

                > Co prawda nie do mnie, ale pozwole sobie wtracic trzy grosze
                >
                > ochotka69 napisała:
                >
                > > Wiesiu
                > > Wiesz moze my sie nie rozumiemy i to o to chodzi. Z tym co mowisz zgadzam
                > sie
                > > ze okultyzm, spirytyzm nie prowadzi do niczego.
                >
                > I tu się mylisz, ochotko, bardzo. Spirytyzm i okultyzm prowadza to
                > uzależnienia, od kogos o wiele mocniejszego, niz moze nam sie wydawac, do
                > psychicznego i fizycznego wyniszczenia, do wielu jeszcze innych rzeczy. A
                > niestety, nie mozna tego nazwac niczym.
                >
                > Wiesia ma racje. Niebezpieczne to i groźne. Lepiej nie drażnic psa, bo
                > kiedys, choc zazwyczj miły, moze ugryzc.
                >
                >
                > Ale zwykłe wrózby których
                > > mozesz posłuchać z przymrożeniem oka?
                > > Czy nigdy nie lałas wosku przez klucz, czy nigdy nie ustawiałas butow do
                > drzwi?
                >
                >
                > Nie ma, ochotko, wróżb zwykłych i niezwykłych. Są wrózby i ich konsekwencje.
                I
                > nawet jesli traktujemy je w formie zabawy, zawsze pozostawiaja jakis slad w
                > naszej psychice, tak samo jak czytanie choroskopów.
                >
                > Wiem to, bo jeden, jedeny raz byłam u wrózki. Jako szesnastolatka, niezdajaca
                > sobie do konca sprawy z tego, jakie moga byc skutki tej wizyty. A one ciagna
                > sie za mna do dzis.
                >
                > I wcale to nieprawda, jak mowiła kzzk, ze wrozki nie mowia złych rzeczy.
                > Mówia, czasem wprost, czasem nie.
                > >
                > > A to wszystko tez wróżby tylko Andrzejkowe tak?
                > > I takie jest dla mnie wróżenie.
                > > A swoją drogą poprosze o namiar do Aidy,ile ta zabawa kosztuje?
                >
                > Jezeli wrózenie traktujeszw kategorii zabawy, to zycze Ci z całego serca,
                zeby
                > jak najdłuzej ta zabawa była bezpieczna i nie okazała sie kiedys kijem
                > wetknietym w mrowisko. A daje sobie głowe uciac, ze tak bedzie. Nie ty
                > pierwsza i nie ostatnia takie masz podejscie do tych rzeczy. Wielu juz
                > zrozumiało, czasem zbyt pozno. Kiedys, mam nadzieje, zrozumiesz swój bład.
                Oby
                > nie za pózno.
                >
                > Jeszcze cos uderzyło mnie w Twoich postach. Piszesz, ze jestes osoba
                wierzaca.
                > A czy znasz załozenia Swojej wiary? Czy respektujesz przykazania? Czy
                wierzysz
                > moze tylko wtedy, gdy jest to dla Ciebie wygodne i tylko w to, w co chcesz?
                > Zastanów sie.
                >
                > Nie potepiam. Ostrzegam. Jak Wiesia.
                >
                >
                > > pozdrawiam marzena
                >
                > Pozdrawiam
                >
                > Wiola


                A cemuz to nie mozna pewnych wrozb traktowac jako zabawy? Wiolu z tego co
                piszesz wnioskuje, ze jestes wierzaca. SLub koscielny w welonie bralas. I co na
                weselu tego welonu pannom nie rzucalas coby sie pocieszyly ze one tez niedlugo
                za maz wyjda? Ja takowy zlapalam dwukrotnie i w przepisowym terminie za maz ne
                wyszlam i zadnych skutkow ubocznych w moim zyciu to nie ma.
                Kartami tez sie czasem pobawie, nawet Tarotem. Wszystko jest dla ludzi, wrozby
                tez, tylko trzeba je umiec traktowac z przymrozeniem oka. Jak czytam horoskop,
                ze bedzie dobry miesiac dla mnie to mam dobry humor i wypatruje tych milych
                zdarzen, a jak pisza o jakis niemilych wydarzeniach to dochodze do wniosku, ze
                bzdury pisza i sie tym nie przejmuje.
          • olaj10 Miłe i różne ;) doświadczenia 23.05.03, 10:53
            Mam spore doświadczenia. Kiedyś już o tym pisałam.

            Pamiętam, jak wróżka powiedziała, że będę miała synka, który będzie miał
            wspaniałe życie. A o mnie... cóż...2 dzieci (jedno "jakby skądś, czyjeś, ale
            pokochasz jak własne"), na pewno wyraźnie życie podzielone na 2 części - ból,
            smutek, walka, cierpienie, bieda oraz radość, szczęście i bogactwo... a ja
            uczepiłam sie tej drugiej części. Dzisiaj się z tego śmieję, bo może mówiła o
            raju wink hihihi.
            Wierzę i czasami skuszę się na wizytę, to dla mnie taka magia. A ja lubię
            magię smile
            olaj
            • aluc Re: Miłe i różne ;) doświadczenia 23.05.03, 12:11
              miałam kuzynkę, stareńką już bardzo, jak ją wreszcie poznałam, to była już
              porządnie po osiemdziesiątce i niedługo potem umarła

              Bacia - bo tak ją w rodzinie nazywano, zajmowała się astrologią, numerologią i
              innymi takimi -ogiami wink miała też dar jasnowidzenia, który - wedle rodzinnej
              legendy - odziedziczyła po swoich rodzicach, którzy wprowadzili ją w wyżej
              wspomniane -ogie. Bacia nigdy nie była komercyjną wróżką, nigdy nie wzięła
              złamanego grosza za postawienie horoskopu czy inne takie sprawy.

              Bacia ewidentnie widziała więcej niż przecietny człowiek. Bacia o kuzynie,
              który zginął w latach 70 w Himalajach, powiedziała, że "J. tam zostanie" - jego
              ciała nigdy nie odnaleziono. Bacia o ojcu mojej przyjaciółlki (i kuzynki
              zarazem)powiedziała, że ma gwiazdę w głowie - wtedy jeszcze, kiedy leczono go
              na wszystko łącznie z sercem, a w końcu umarł na nowotwór mózgu zwany
              gwiaździakiem. Bacia innej kuzynce powiedziała, żeby nie wychodziła za swojego
              narzeczonego, bo widzi coś strasznego w jego oczach - ten facet ożenił się z
              inną kobietą, a potem ją zamordował. Bacia większości moich krewnych z
              pokolenia mojich dziadków i mojego ojca postawiła horoskopy na życie - te
              horoskopy sprawdzają się do dziś z zadziwiającą precyzją. Bacia stawiała też
              horoskopy na podróż, na randkę smile, na studia, na interesy - nie słyszałam, żeby
              którykolwiek sięnie sprawdził.

              Spotkałam się z nią raz w życiu i to spotkanie było czymś niezwykłym. Przyszłam
              oczywiście poprosić ją o postawienie horoskopu, Bacia wzięła moje dane - bo
              nigdy nie stawiała go a vista, zawsze trzeba było parę tygodni poczekać - i
              zaczęła mi opowiadać. Że jej zadaniem jest ostrzeganie przed nieszczęściami i
              pokazywanie szans - a już od każdego człowieka zależy, jak te informacje
              wykorzysta. Że nigdy - nawet sobie - nie postawi horoskopu na śmierć. Bo
              chociaż mogłaby to wiedzieć - to nie chce... Opowiadała jak widzi "trzecim
              okiem" różne rzeczy...

              A potem powiedziała mi ot tak patrząc na mnie - że będę miała dzieci, ale późno
              (czy 31 lat to późno?), że jeszcze nie znam tego właściwego i że ten właściwy
              będzie wielkim zaskoczeniem, bo będę go znała długo zanim tym właściwym się
              stanie (trochę to pokrętne, ale sprawdziło się co do joty - a ja ją chciałam
              poprosić o pocenę szans z aktualnym narzeczonym hi hi hi)

              i postawiła szybki horoskop na podróż - bo za godzinę wsiadałam do pociągu i
              jechałam do Łodzi (a skąd wiedziała o tej podróży? przecież jej nie mówiłam?) -
              że wszystko będzie dobrze, tylko na blondyna w średnim wieku powinnam uważać,
              bo chłopina złe zamiary będzie miał. Brzmi jak z Barei, prawda? ale w pociągu
              wysiadło światło w przedziale i siedzący obok blondyn w średnim wieku próbował
              mnie obmacywać przez kurtkę surprised

              Bacia nie zdążyła mi postawić pełnego horoskopu.
              Szkoda.
              Do sprzedajnej wróżki w życiu nie pójdę.

    • iwwo1 Re: MAMY WRÓŻKI 23.05.03, 13:32
      Przeczytałam cały wątek o wróżbach i zaniepokioił mnie fakt z jaką łatwością
      przyjmujemy pewne rzeczy ,jak łatwo jest powiazać nam wiare z magią choć to
      niemozliwe >
      Nie mozna jedną ręka trzymać się Boga a drugą magii ,chyba ze to nie ten Bóg
      którego ja znam .

      Mój Bóg mówi "unikaj wszystkiego co ma choćby pozór zła",mówi że tylko On zna
      przyszłość i że brzydzi się (mocne słowo)magią ,wróżbami ,magią .............


      Magia ,wróżby ,horoskopy to bardzo śliski grunt po którym nie jest się w stanie
      długo chodzić-zastanawiałyście sie kiedyś jaką mocą Ci ludzie przepowiadają
      przyszłość -bo skoro Bóg się do tego nie przyznaje to kto?

      Czytałam nieraz o ludzich opętanych ,zniewolonych a czasem zaczynali niewinnie
      jakaś kabała ,wróżba .....

      Zastanówcie się czy chcecie brać w tym udział ,czy warto.....

      Pozdrawiam

      IWO

      • kicia_edziecko Re: MAMY WRÓŻKI 23.05.03, 15:17
        Szczerze przyznam, że w tym poście jak i w innych zaskakuje mnie silne
        przekonanie autorek, że wróżby, horoskopy czy coś tam niesie za sobą straszne
        niebezpieczeństwo dla osób, które się z tym choćby stykają. Oświeccie mnie bo
        nie kumam, co może stać się osobie, która pójdzie do wróżki czy do astrologa?
        Zniewolenie, opętanie??? O czym Wy piszecie?


      • kicia_edziecko Re: MAMY WRÓŻKI 23.05.03, 15:18
        A tu jeszcze szatan siedzi między wierszami. Dajcie nal luz bo zaraz trzeba
        będzie krucjatę zorganizować i spalić na stosie kilka emam.
        Po co mieszać do tego wiarę?


        • wiolontela Re: MAMY WRÓŻKI 24.05.03, 08:52
          Czyzbys kiciu, publiczne przyznanie sie do wyznawanej wiary (i nie ma tu
          znaczenia, czy katolickiej czy nie) uwazała za obnoszenie sie z nia? Idac tym
          tokiem myslenia, moznaby stwierdzic, ze ktos tam obnosi sie wiara we wrózby a
          jeszcze inny, tym, ze nie wierzy w nic. Tylko co to ma do rzeczy? Widzisz, to
          jest tak, ze osoba naprawde bardzo wierzaca, patrzy na szereg spraw, jak nie
          na wszystkie, przez pryzmat swojej wiary. I co w tym złego? Czy, Twoim
          zdaniem, nalezy zamilknac tylko dlatego, ze ma sie inny poglad na pewne sprawy
          niz pozostali? Tylko gdzie w takim razie dyskusja? Toz dyskusja, to wymiana
          swoich pogladów, czasem roznych, bywa ze podobnych. I budujace jest to, ze
          mozemy poznac inny punkt widzenia. Nikt nikogo na siłe nie przekona, ze ma
          racje, ale moze dac do myslenia. I o to chodzi.

          Co do Twojego pytania o niebezpieczenstwa, jakie niesa ze soba wrozby: gdybys
          uwaznie przeczytała posty Wiesi,znalazłabys na nie odpowiedz. Ja powtarzc jej
          nie bede, bo mysle akurat tak samo i zagrozenia jakie niesa ze soba znam z
          doswiadczenia.

          Napisałs: nie po słowach a po czynach bedziecie sadzeni. TAK! Po czynach
          własnie, dlatego uwazam, ze osoby uzanjace sie za katolików (tudziez wyznawcow
          innych relegii zabraniajacych takich praktyk) powinny sie 100 razy zastanowic,
          nim pojda do wrozki po porade czy przeczytaja horoskop. I pewna jestem, gdyby
          istotnie wiara tych osób stala w ich zyciu na pierwszym miejsu, zrezygnowałyby
          z takiej wizyty. Wiedzac czym moze sie skonczyc taka "zabawa". Jesli jednak
          jest ktos katolikiem niedzielno-swiatecznym i do Boga biegnie tylko jak
          trwoga, to trudno jest nazwac go osba prawdziwie wierzaca. Bo wiara to
          konsekwencja, wyrzeczenia i rezygnacja z wielu rzeczy. Inna jest rzecza, ze
          ludzie to tylko ludzie i błedy popełniaja. Gdyby Ten, dzieki ktoremu chodzimy
          po Ziemi chciał, zebysmy znali przyszłosc, pewnie bysmy ja znali. Jesli nie
          mamy takiej mozliwosci, cos w tym jest. A nasza rzecza (mowie o wierzacych)
          jest ten fakt zaakceptowac i nie sprzciwiac sie).

          Sa ludzie, o czym wiemy z Biblii, ktorzy od Boga dostali dar przepowiadania
          przyszłosci, ale sa tez tacy, ktorzy zdobyli go w inny sposób (ów sztan m-dzy
          wierszami). I tak długo, jak długo nie mamy pewnosci od kogo ta moc pochodzi,
          powinnismy jej unikac. Bo grozi to wielkim niebezpieczenstwem, choc moze
          wydawac sie tylko niewinna zabawa.

          Wszystko, co napisałam odnosi sie do ludzi wierzacych, swiadomych swojej
          wiary, bo trudno przekazywac pewne prawdy tym, ktorzy nie wierza i swoje zycie
          buduja na innych podstawach. Jednak udezyło mnie w tym watku stwierdzenie
          (bodajze ochotki), ze to, iz jest katoliczka, nie znaczy wcale, ze nie moze
          sobie pojsc do wrozki.

          Jak zwykle przydługo...

          pozdrawiam

          Wiola
      • kicia_edziecko Re: MAMY WRÓŻKI 23.05.03, 15:19
        Tak sobie obserwuję i zauważyłam, że my Polacy mamy manierę obnoszenia się ze
        swoją wiarą i stałego utwierdzania się w przekonaniu jakimi dobrymi katolikami
        jesteśmy. Nie po słowach a czynach będziecie ocenieni. Co do czynów: porównując
        statystyki dotyczące procenta katolików w Polsce, wskaźnika przestępczości
        (plus korupcja i wiele innych) i ilości aborcji - marnie to wygląda.
        Pozdrawiam
        Sorki za kawałki, inaczej nie idzie
        • iwwo1 Re: MAMY WRÓŻKI 23.05.03, 17:04
          Kicia ja nie jestem katoliczką smileWiec to "obnoszenie się "z wiarą nie jest
          katolickie
          IWo
        • ewiesia1 Re: MAMY WRÓŻKI - prośba do ATY 26.05.03, 09:54
          Ja nie jestem katoliczką.
          Co więcej, nie jestem tego wyznania co iwo.

          Wcześniej zaznaczyłam ,że wsród setek odłamów religii opartych na
          chrystianiźnie (specjalnie nie używam tu słowa "chrześcijaństwo", zeby nie
          zawężać pojęć) niewiele jest tematów w których WSZYSTKIE mają tak samo
          jednoznaczne i zgodnie podejście co akurat do wróżb. Po prostu w tym temacie
          nie ma miejsca na żadne interpretacje, jest on w Biblii i doświadczeniu ludzi
          całkowicie jednoznaczny.

          Ata, może i Ty byś dopisała parę słów w temacie , jako ta, co ani z
          katolicyzmu, ani z ego co iwo, ani z tego co ja...
    • adzia_a Zaintrygowało mnie to... 24.05.03, 09:11
      Wiolu, Wiesiu, Cleo - powiem Wam, że po przeczytaniu Waszych postów nieco
      spokorniałam.
      Już tłumaczę, dlaczego - chociaż nie wiem, czy ktoś mnie zrozumie. pewne mysli
      jest mi ciężko wyrazić na piśmie.

      Dla mnie zawsze jakikolwiek kontakt ponadzmysłowy był czymś ciężkim do pojęcia,
      czymś co się może zdarza niektórym i sporadycznie. Pomimo wiary i uznania
      autorytetu Chrystusa - pewnie pierwsza leciałabym sparwdzać, czy te rany to na
      pewno autentyczne.

      Ostatnio czytałam po raz któryś tam "Miasteczko Salem" (polecam - pomimo
      ewidentnej klasyfikacji do worka z horrorami jest to o wiele, wiele więcej niż
      tylko tania rozrywka). W ksążce tej występuje pewien duchowny, który przeżywa
      kryzysy, związane z tym, że chciałby poznać Boga w starotestamentowej roli -
      jako egzorcystę, walczącego z siłą zła większą niż człowiek może sobie
      wyobrazić. Chciałby zobaczyć starcie Boga i Szatana - a widzi drobne, ludzkie
      grzeszki. Widzi Boga tanich jadłodajni i pomocy społecznej. Widzi Szatana jako
      złosliwego chochlika namawiającego męża, żeby uderzył dziecko.

      Dla mnie własnie zwykle istniał ten Bóg spod znaku św. Franciszka i brata
      Alberta, a szatan jawił mi się jako złosliwy chochlik, który coś tam próbuje
      zdziałać, ale i tak jest na przegranej pozycji.

      A Wy piszecie o doświadczeniach tak odmiennych...

      I szczerze mówiąc - sama nie wiem ,co myśleć. Pewnie próbowałabym zgłębić
      temat - ale podejrzewam, że akurat jeśli chodzi o te sprawy, cięzko jest
      oddzielać ziarno od plewów...

      Jak sobie to przemyślę - mogę napisać na priv?

      PS. Aniu, załozycielko wątku, przepraszam, że nie piszę na temat. to mi się
      często zdarza. Ale coś muszę napisać, bo pewne rzeczy bardzo mnie poruszyły i
      zaintrygowały - nie miej mi za złe, dobrze?

      Agnieszka
      • wiolontela Re: Zaintrygowało mnie to... 24.05.03, 10:04
        adzia_a napisała:

        > > Jak sobie to przemyślę - mogę napisać na priv?
        >
        > >
        > Agnieszka


        Zapraszam smile


        Wiola
      • ewiesia1 Re: Zaintrygowało mnie to... 24.05.03, 15:08
        adzia_a napisała:


        > Dla mnie własnie zwykle istniał ten Bóg spod znaku św. Franciszka i brata
        > Alberta, a szatan jawił mi się jako złosliwy chochlik, który coś tam próbuje
        > zdziałać, ale i tak jest na przegranej pozycji.
        >
        > A Wy piszecie o doświadczeniach tak odmiennych...
        >
        > I szczerze mówiąc - sama nie wiem ,co myśleć. Pewnie próbowałabym zgłębić
        > temat - ale podejrzewam, że akurat jeśli chodzi o te sprawy, cięzko jest
        > oddzielać ziarno od plewów...
        >
        > Jak sobie to przemyślę - mogę napisać na priv?

        Ja mam doświadczenia z drugiej ręki: moja dobra koleżanka została w to
        osobiście wciagnięta, ale mam jej e-mail i gdybyś chciała się dowiedzieć
        szczegółow zapewne nie miałaby nic przeciwko prywatnej korespondencji. Poza
        tym miałam drugą koleżankę, o podobnych doświadczeniach, którą sama wyciągałam
        z tego bagna. No i tę przyjaciółkę, której mama wróży- ona sama nie zaszła w
        tym daleko, właściwie była na poczatku drogi ,ale dziwne rzeczysię działy ,
        gdy chciała pozbyć się kart z domu. Jeśli chcesz znać szcegóły-pisz.

        Myśle,że jeśli sprawa Cię zaintrygowała to warto też zajrzeć to tych
        ksiażek , które wspomniałam, "Piękna strona zła" jest relacją dziewczyny,
        która w dobrej wierze zajęła się wróżbami i uzdrawianiem , a co z tego
        wyszło, to ...trzeba przeczytać. Druga jest opracowaniem bardziej teoretycznym.

      • iwwo1 Re: Zaintrygowało mnie to... 27.05.03, 10:37
        Adziu odnośnie walki Boga z szatanem polecam Ci dwie świetne ksiązki
        Jedna z nich to "Władcy Ciemności"-ksiażka o tym jaka walka toczy się między
        demonami sztana a Aniołami o nas


        A druga książka to "Rozmowy starego diabła z młodym "CS.LEWISA

        Ta druga przedstawia w jaki sposób szatan działa i jak zwodzi ludzi

        IWo
        ps.A gdzie mozna dostać tę ksiazkę którą Ty polecałaś?
        • adzia_a Re: Zaintrygowało mnie to... 27.05.03, 10:52
          Hej Iwo - ta książka to horror z lat siedemdziesiątych wink ale taki mądry
          horror. Nie polecam go jednak jako źródła jakich kolwiek mądrości życiowych,
          chociaż ciekawe obserwacje ciekawych postaw...
          Aha, autor Stephen King.
        • marvelka Re: Zaintrygowało mnie to... 31.05.03, 16:25
          Sory, ze poprawie.
          To "Listy starego diabla do mlodego"
          Ja tez jestem chrescijanka.
          Poobnosze sie ,a co nie wolnowink)))))))))
          I kiedys bawilam sie tarotem.
          Wolalabym zapomniec o konsekwencjach.
          jak ktos chce , moge opowiedziec na privie
          Marvel
    • ccleo Re: MAMY WRÓŻKI- do Różnych Osób :)) 25.05.03, 21:29
      Witajcie
      przepraszam że milczałam ale mialam zakręcone dni ostatnio, no i ten modem! sad(
      Teraz też się spiesze wiec nie wiem jak wyjdzie ten psot, ale czuję że
      powinnam cos odpowiedzieć.

      Do Wiesi- tak, masz rację, gdy skończyłam "zabawę" z magią i Tarotem,
      rzeczywiście zobaczyłam nagle więcej- i całe to niebezpieczeństwo które mi
      groziło i wiele innych rzeczy. (Wiesia- spotkałam dziś joannas na festynie smile)-
      pozdrowienia i dzięki za troskę! smile) )

      DO Adzi- jasne, jesli chcesz, pisz na priv, myślę ze mój mąż będzie nawet
      bardziej kompetentny. Piszesz o "chochliku" itd/.. W tym własnie klopot, że
      wspołczesny swiat, wspołczesna kultura bagatelizuje owego "chochlika" lub
      karnawalizuje go (patrz: Halloween itp)- jest jakby oswajanie lęku przed tą
      sferą, co jest zrozumiale jesli chodzi o kondycję człowieka, ale prowadzi łatwo
      do zupełnej bagatelizacji rzeczy takich jak sfera Piekła, Szatana itp, jesli
      chodzi o religię chrześcijańska... Ludzie uważaja że egzorcysta np to jakis
      anweidzony facet z filmow grzoy, a anie zdaja sobei sprawy ze ci ludzie
      dzialaja naprawde, a duchy ktore wypedzaja istnieja rzecyzwiscie, a karty ktore
      ukladamy NAPRAWDE moga zniewolic i nie sa to czcze słowa...

      DO BAsi (która do mnie napisała): czy możemy odpisać Ci razem z męzem?
      Postaram się jak najprędzej..

      Do Kici- pytasz "Ludzie, o czym Wy piszecie???"- to fajnie ze pytasz, bo
      rzeczywiście widać, ze nie wiesz, co może byc zrozumiałe, ale już anstępne
      TWoje wnioski (chociażby o katolicyzmie itp) wydają mi się trochę niedojrzałe, -
      proszę nie potraktuj tego jako przycznek do obrażenia się itp! smile))) po prostu
      nie masz obowiązku tego czuć i rozumieć, więc dobrze, ze pytasz, jednak
      częściwowo też innych możesz zranić lub sprawić, że poczują się zlekceważeni:
      każdy kto wierzy (niezależnie w Co lub Kogo) daje temu świadectwo i ma prawo a
      nawet obowiązek robić to publicznie.

      Do Meli- Melu droga! nie znamy się, ale ciągle ostatnio o tobie myślę- o Tobie,
      Twojej mamie i Twoim Dziecku- powiem szczerze, choć może uznasz to za głupie
      itp: czuje jakiś strach i boje sie Twoją córeczkę- rozumiem ze dla Twojej mamy
      wróżenie to coś fascynującego i coś co wypoełnia jej życie obecnie, ale skoro
      twierdzisz, że "nie wróży dzieciom", to może też dobrze by było gdyby nie
      pozwalała nawet dotykać im tych kart?? NIe traktuj tego jako wtrącanie się w
      Twoje życie itp- po prostu chciałam podzielić się z Tobą moimi obawami.

      Do Aluc (pośrednio i do innych chyba też...): o! własnie maż mi dopowiada, więc
      troche od siebie i od niego napiszę: jasnowidztwo tym się różni od stawiania
      Tarota, że karty stawia się z określona intencją- jest to cos w rodzaju chęci
      zapanowania and przyszłośćią, manipulacji nią. Nie stawiasz Tarota, nie wierząc
      jednocześnie w niego- stawiasz, bo chcesz wierzyć, że to co ci tam wyjdzie się
      sprawdzi. A z tego nie może wyjść nic dobrego. Natomiast z jasnowidztwem jest
      wg mnie tak, że osoby obdarzone tą "umiejętnośćią" nie starają się o nią
      specjalnie- tak jak napisałaś ALuc- Bacia urodziła się z tym, te sprawy
      objawiałay się jej bez jakichś specjalnych starań. To co inego niż zakupienie
      kart Tarota, zgłębienie literatury fachowej, wczucie się w to i zabranie do
      wrozenia, choć jasnowidztwo - tj korzystanie z tego - też mozę pcoiagnąć w złe
      strony: jednak ludzie mądrzy i wrazliwi - a taka osobą z pewnoscia byla BAcia-
      potrafia ograniczać się w tym darze... Granica może jest cienka, ale dla mnie
      zauważalna. Nie wiem czy dobrze to wytłumaczyłam.


      Do wszystkich jeszcze zainteresowanych: chyba Wiolontela napisała o"pozyczce"
      jaka dostajemy w ramach ukłądania np. kart itp.- tak chyba jest rzeczywiście.
      ale o tym chyba potem anpsize, bo maż rzekl wlasnie: "jest w pol do
      dziesiatej..."- co oznacza- "chcialbym pograc w MAtsers of Orion" smile))

      do przeczytania
      cleo
      • mela007 Re: MAMY WRÓŻKI- do Różnych Osób :)) 27.05.03, 22:38
        Dziekuje cleo za troske smile

        Moja mama nie starala sie jakos szczegolnie o te umiejetnosci, ktore ma. Bedac
        na emaryturze zaczela sie wrozbami po prostu interesowac. I Szatan, jak czytam
        miedzy waszymi wierszami - a co by mi niegdy nie przyszlo do glowy ze mozna
        miec takie skojarzenia, wybierajac moja mame akurat trafilby najgorzej jak
        potrafi. Zero procent zwrotu z inwestycji.

        Mama nie jest jakas nawiedzona wariatka, nie czerpie profitow ze swoich
        umiejetnosci i nie wciaga w to dzieci - gramy w karty tak samo jak w Chinczyka,
        scrable czy warcaby. A moja mama jak mi powiedzila po prostu WIDZI ze moja
        corka ma takie mozliwosci, o korych ani ona ani nikt inny nie wie. I
        prawdopodobnie nigdy sie nie dowie, jesli sama nie bedzie drazyla tematu. Jesli
        widziecie w tym jakies zagrozenie, to piszcie. Moze nie widze bo nie wierze?

        Nie rozmawiam nigdy z nikim na te tematy w realu, bo wydaja mi sie kompletnym
        wariactwem - nie chce byc potraktowana jak osoba niezrownowazona. Tylko raz w
        rozmowie z jednym z najbardziej znanych psychoterapeutow w Polsce, buddysta,
        wyrwalo mi sie to, ze mama widzi to czego inni nie widza. Poprzez Tarota. Warto
        pielegnowac taki dar, niewielu ludzi go ma - taka uslyszalam odpowiedz. Pewnie
        wieksi wariaci - przemknelo mi przez mysl wink

        I dalej nie wiem jak wytlumaczyc fakt, ze mamy przyjaciolka - tez lekarka jak
        moja mama nie widziala ratunku dla swojego meza, ktoremu mieli amputowac noge z
        powodu przewleklej choroby. NIE BYLO RATUNKU, jak oswiadczyli przyjaciele
        profesorowie we wszytkich szpitalach. Po ostatniej desce ratunku - wrozbie
        mojej mamy i calkiem irracjonalnej decyzji przeniesienia do innego miasta i
        nieznanego szpitla noga jest tam gdzie byla. Moze bylo warto?

        Nie umiem tego kompletnie zrozumiec. Takze tego, ze moja przyjacolka NIE NIE
        UWIEZYLA, ze nie opowiedzialam o niej mojej mamie ani slowa, kiedy mama
        wyjasnila jej, dlaczego maz wyprowadzil sie i zamieszkam z najlepszym
        pzyjacielem.... A ja ani slowa nie wspomnialam o jej sytuacji i
        przypuszczeniach, ktore niestety potwierdzil za jakis czas jej eks.

        Ja nigdy nie prosze o wrozby w sprawach prywatnych - pewnie dlatego to ciagle
        pasmo nieszczesc wink. Nie chce wpuszcac tej zabawy w az tak prywatne sprawy. W
        sprawach sluzbowych korzystam, czasem skutecznie i NADAL KOMPLETNIE NIE WIEZE W
        PRZEPROWIEDNIE, WROZBY, HOROSKOPY. Mimo ze ciagla do mnie przychodza.

        Dlaczego moj maz i najlepszy przyjaciel jakiego mialam maja ta sama date
        urodzenia? Co do dnia miesiaca i roku?

        Dlaczego znalazlam przy przeprowadzcze horoskop postawiony mi z 16 lat temu
        przez czlowieka studiujacego buddyzm i horoskopy, ktory wrocil po wielu latach
        z Indii. Na kartce ktora przelezala zapomniana 12 lat w ksiazce, zobaczylam
        rozne daty wejscia w jakies okresy astrologiczne. Zaczelam porownywac je z
        kalendarzem i wsrod ok 30 dat, od urodzenia po setne urodziny, byla.... data
        zajscia w pierwsza ciaze. CO DO DNIA. W druga tez. Mam kolejne daty, bez
        zadnego kometarza i z ciekawoscia czekam, co sie wtedy wydarzy. I mimo ze nadal
        uparcie nie wierze w Boga, mam takie dziwne wrazenie ze ktos sie nade mna
        pochyla i cierpliwie puka z gory dajac znaki: Ja jestem, nie badz taka pewna
        pewna ze zycie to tylko los ktory jest slepy a Ty wszystko masz w swoich rekach.

        Moze stad u mojej mamy ten dar? Momo ze w niego nie wierze, nie rozumiem to
        musze go po prostu zaakceptowac. A moze uwierzyc?


        Napizcie co warto o tym myslicie.

        Realistyczna az do bolu Mela.
        • ewiesia1 Re: MAMY WRÓŻKI- do Różnych Osób :)) 31.05.03, 12:04
          mela007 napisał:

          >I Szatan, jak czytam
          > miedzy waszymi wierszami - a co by mi niegdy nie przyszlo do glowy ze mozna
          > miec takie skojarzenia, wybierajac moja mame akurat trafilby najgorzej jak
          > potrafi. Zero procent zwrotu z inwestycji.
          >

          Mela, nie chcę wyjsć w Twoich oczach na rozhisteryzowaną dewotkę ani taką co
          to janioły i diabły na ulicy co dzień spotyka wink Ale jedno muszę powiedzieć (
          nawet narażając swój image wink ) to czy zwrot z tej inwestycji będzie czy nie
          przyjdzie ocenić kiedyś. I żeby było jasne: zwrotem wcale nie ma być to ,ze
          Twoja mama stanie się tzw. złym człowiekiem, albo czarownicą z obłędem w
          oczach. To działa o wiele bardziej cwanie. Może dopadnie ją dopiero za wiele,
          wiele lat, czasami ów zwrot z inwestycji jest w postaci życia wnuków ( to
          fakt , że z jakichś powodów często "to" łapie się za co drugie pokolenie),
          może ich nieszczęść , może rozbitych rodzin, może ich zdrowia fizycznego,
          może psychicznego... czasami dopada dopiero na łożu śmierci.

          Wiem ,że jesteś kobietą czynu, kobietą sukcesu mocno stąpającą po ziemi, ja też
          stąpam po ziemi, ale swoje doświadczyłam i autentycznie , razem z Cleo proszę
          Cię, trzymaj choć swoją córkę od tego z daleka.


    • meme1 Re: MAMY WRÓŻKI 26.05.03, 15:50
      jesli chcesz do prawdziwej to sluze sprawdzonym adresem.pisz na priv
      wera6@interia.pl
      • kzzk1 Re: MAMY WRÓŻKI 27.05.03, 10:33
        już napisałam i czekamsmile
    • ania_rosa Re: MAMY WRÓŻKI 27.05.03, 12:39
      no no, ale sie ciekawa dyskusja zrobiła!
      ja tak pobieżnie- historia Aluc bardzo mi się spodobała. Zetknęłam się z
      podobnym przypadkiem, był to astrolog do ktorego raz się wybrali moi rodzice i
      faktycznie prognozy się sprawdziły. Drugiego razu już nie było, bo ten człowiek
      zmarł na atak serca, co zresztą przepowiedział.
      Teraz tak- Zgadzam sie z Cleo: co innego dar (ktory dostaje się bez własnego
      udziału), co innego świadome wchodzenie w temat.
      Dywagacje religijne dały mi sporo do myslenia: czemu nie pogłębiac tego tematu
      własnie w taki sposób? Można sie zgodzić, mozna się obruszyc, ale zastanowić
      się zawsze warto.
      Zajmowałam się kiedyś (tzn. nadal mam uprawnienia, ze się tak wyrażę) reiki
      (czyli masażem/ uzdrawianiem energią pochodzącą z zewnątrz). Było to ciekawe
      doświadczenie, choć zrezygnowałam z tego z powodów pozaideologicznych. Rzucałam
      tez kiedyś runy (cel podobny jak w przypadku tarota) i kilka razy byłam u
      wróżki (zawsze u tej samej).
      I wiecie co? Jest coś w tym, ze prognozy, przepowiednie- jakkolwiek to nazwać-
      tworzą w nas coś na kształ matrycy oczekiwań i zachowań. Podświadomie (lub
      świadomie) nastawiamy się na pewne zdarzenia, czasem nie zauważając innych,
      stokroć istotniejszych. Teraz prywata: pewnego razu (ostatniego dodam) moja
      wróżka oświadczyła z niezachwianą pewnością, ze mój mąż mnie zdradzi. Było to
      dwa lata temu, a ja mam obsesję zdrady, ktora zaczęła sie własnie wtedy. Mam
      idiotyczne wrażenie damoklesowego miecza wiszącego nad moją głową. I proszę-
      jestem osobą w miarę wykształconą, inteligentną, zdaję sobie sprawę z
      mechanizmów psychologicznych, manipulacyjnych i z calej tej
      strefy "kabalistycznego programowania". A jednak jest to silniejsze ode mnie:
      coś zostało we mnie poruszone i wciąż dopatruję się sygnału zdrady... Głupota?
      Może. Ale nie ma to nic wspólnego ze mną jako świadomym cżłowiekiem. Wróżenie (
      i praktyki nazwijmy to: okultystyczne) rezerwują sobie szarą strefę naszych
      ukrytych lęków, obaw, instynktów, które nie mają nic wspólnego z intelektualną
      kontrolą (no freudowskie ID po prostu wink ). Być moze byłam osobą podatną, a w
      przypadku niepodatnej ten machanizm by nie zadziałał. Uważam dokładnie
      odwrotnie: zadziała zawsze, bo każdy z nas ma w sobie "ciemny" obszar, który
      karmi się takimi obsesjami, prognozami i lękami. jednym słowem: woda na młyn.
      U jednego wyjdzie to prędzej, u drugiego później. Ale wyjdzie i tak.
      Pisałam to z innego niż Wiesia i Wiola punktu widzenia. Kontekst chrześcijański
      został tu dobrze przybliżony, wiec nie będe powielać dziewczyn. Dla chrześcijan
      to grzech ciężki, ale dla cżłowieka niewierzącego to i tak gra niewarta
      swieczki. I tyle. Jako praktyk potwierdzam.
      Rosa
    • ccleo wróżenie itp.-lektury (trochę długo...) 27.05.03, 21:25
      Poszperałam w szafie i moge polecić jakieś lektury dla tych, którzy mają
      niepewnosć lub wątpliwości jeśli chodzi np o stanowisko Kościoła Katolcikiego
      (akurat ja do niego należę)wobec okultyzmu (do którego należy wróżbiarstwo- w
      każdej postaci!).
      Książki wydało krakowskie WYdawnictwo M. Myślę ze duzo mają na ten temat, ja
      akurat mam przed sobą auotra- o. ALeksandra Posackiego- jezuity, doktora
      filozofii. Interesuje się także antropologią, historią doświadczeń religijnych,
      demonologią...
      Te dwa tytuły to: "Niebezpieczeństwa okultyzmu" i "Okultyzm, magia,
      demonologia".

      W tej drugiej jest bardzo dobrze przeprowadzony podział na wszlekie odmiany
      okultyzmu- od spiryzmu i Tarota po astrologię i wróżenie z wosku. JEst też o
      medycynie okultystycznej itp oraz na temat jasnowidztwa.
      Znalazłam też to to, co trudno mi było poprzednio sformułować- to, co naznacza
      Tarota czymś podejrzanym i złym, to PYCHA, jaką on uruchamia w stosujacym
      kartomancję: ta chęć władzy nad rpzyszłością to nic innego jak grzech pychy. O.

      Ciekawy fragment nt jasnowidzenia (które moze być mylone z darem proroctwa- ten
      wg nauki Kościoła jest dany od Boga): " Z teologicznego punktu widzenia, jest
      bardzo wątpliwe, żeby istniał ajkikolwiek "naturalny" dar przepowiadania
      przyszłości. Przyszłość należy bezpośrednio do Boga i ponadtwo wciąż
      jakby "tworzy" ją wolność człowieka. Jest to sprawa najwyższej wagi, gdyż
      jakiekolwiek, najmniejsze choćby, informacje o przyszłości mają zawsze
      nieobliczalne konsekwencje psychologiczne, wpływając na wolność człowieka. Jest
      bardzo wątpliwe, żeby Bóg w najmniejszym stopniu pozwalał na coś takiego, by
      nie ochraniał tego tak, jak ochrania np. godność sakramentó, poprzez które
      działa. Przepowiadanie przyszłości nie może być więc jakimś zjawiskiem czysto
      anturalnym czy neutralnym, ale zawsze będzie jakimś "wydarzeniem duchowym".


      I jeszcze jeden fragment na koniec:

      "Dar proroctwa* różni się krańcowo od wróżbiarstwa, wobec którego Biblia odnosi
      się z najwyższą surowością.Bóg daru proroctwa udziela bardzo oględnie, aby nie
      naruszyć w człowieku życia z wiary i związanej z tym równowagi
      psychicznej.Dlatego często należy po prostu przezwyciężyć palącą ciekawość czy
      bolesną niepewność, traktując je jako pokusę lub próbę wiary, pokonując je
      właśnie aktem wiary i modlitwą. Wiara i modlitwa- to są głębokie akty
      egzystencjalne i bardzo subtelne wymiary serca, gdzie nic nie może być
      oszukane. Bóg wymaga bowiem szczerości i zawierzenia. Człowiek zaś, zamiast
      kierować się fatalizmem i determinizmem, który tchnie z wróżbiarskich
      przepowiedni, winien żarliwie prosić Boga o wszelkie dobre pragnienia swego
      serca".

      Tyle.smile
      idę jeść i spać.smile
      cleo



      *mogę wam powiedzieć, że znałam osoby obdarzone takim darem- i WIDAC ROZNICE...
      • gabulek Re: proroctwo a magia 12.06.03, 21:49
        Skoro już mowa o proroctwie,to zgadzam się z przedmówczynią-Bóg jest Bogiem
        pokoju i nie straszy nas tak jak te okropne wizje jasnowidzów,Bóg delikatnie!!!
        powtarzam DELIKATNIE napomina,a jak sprawdzić kto ma widzenie od diabła a kto
        od Boga?Po owocach oczywiście-ot rada!Mam akurat przyjaciół którym Pan daje
        poznać przyszłość-nigdy nie przeraża,nie oskarża ,to tak,jak matka pochyla się
        nad dzieckiem i upomina-upomina z MIŁOŚCI!!!
        Jak któś chce wiedzieć więcej o opętaniach i omotaniach z powodu zabaw
        horoskopem zapraszam na priv.
        A skoro Bóg mówi,że nikt nie zna dnia ani godziny, to ten kto zna ma wiedzę od
        diabła-a zdaża się,że diabeł prawdę powie,żeby zbliżyć do siebie;albo osoba
        kombinuje i manipuluje-oj,potrafią ludzie,potrafią...

        życzę "chrześcijankom"-wróżbitkom poznania Prawdy,bo nie można dwom panom
        służyć...
    • siunia_edziecko Byłam dzisiaj .......... 29.05.03, 23:43
      Tak jak w temacie ...... smile
      Byłam dzisiaj u wróżki.
      Szkoda tylko, że tarot nie chciał "mówić".
      Widocznie nie byłam gotowa dowiedzieć się tego co chciałam smile
      Za to sama doszłam do pewnych rzeczy. Sama odpowiedziałam sobie na nurtujące
      mnie pytanie
      Pozdrawiam wszystkich
      - Siunia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka