owies8 31.01.07, 23:15 Może to jeszcze za wcześnie na to pytanie, ale czy Wy drogie Mamy celebrujecie z Waszymi mężami to ”święto”? Ja już od dawna nie. Co o tym myślicie? Warto czy nie warto? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
renia1807 Re: 14.02 31.01.07, 23:35 Dobre dla zakochanych nastolatków, mnie po wielu latach małżeństwa już dawno sie znudziło. Wolę inne formy pamięci, całus przed wyjściem do pracy i na powrót. Uśmiech i przytulenie tak bez powodu i czasem jakis upominek- drobiazg tez bez powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
bj32 Re: 14.02 01.02.07, 00:04 Ja tam zawsze lubię dostawać kwiaty. Może być i 14.02 Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: 14.02 01.02.07, 00:56 co roku dostaję najbardziej kiczowate serduszko na drucie, jakie niemąż zdołał zauważyć na ulicznych straganach skutkiem czego mam i celebrację i przegląd rynku Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: 14.02 01.02.07, 09:00 Celebruję i to hucznie ale z 6 letnim synem. Całe mieszkanie dekorujemy serduszkami i motywami walentynkowyminp (balony w kształcie serca) no i oczywiście wysyłamy Walentynki do wszystkich jego ulubionych koleżanek. Jako derser są w tym dniu słodkie serduszka czekoladowe. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia pobawic sie zawsze warto 01.02.07, 09:11 wiec sie bawimy- kiczowato i przesmiewczo. w tym roku pierwszy dobiegacz sie pojawil na horyzoncie (bardzo wstepinie sie pojawil i niesmialo, niemniej jednak- kwiata przynosi, pania matke w reke usioluje calowac czyli powazne ma zamiary...) wiec sadze ze zabawa bedzie jeszcze lepsza ) Odpowiedz Link Zgłoś
aguskin Re: pobawic sie zawsze warto 01.02.07, 09:30 M. pamieta, a ja tak jakoś bez emocji, może jakby z Lublinaka samolotem do W-wy na opere zabrał, i kolie z dajmondów podarował i kolacje ze ślimakami, to i emocje by się pojawiły, ale to miłe święto, lubie podglądac synka jak szykuje serduszka dla wybranki, i jak się cieszył z tych co dostał Odpowiedz Link Zgłoś
76kitka Re: 14.02 01.02.07, 09:32 Mój mąz jest wrogiem Walentynek, heloween itp. Ja co roku daje Mu kartkę z wymyslonym dla Niego wierszykiem, a On rewanżuje się kwiatami, ale nigdy nie celebrujemy jakos specjalnie tego dnia: kolacjami, wypadami do kina. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Nie, ponieważ... 01.02.07, 09:35 ...my celebrujemy zakochanie w sobie przez cały rok....specjalny dzień nam niepotrzebnyPPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
turkusova Re: 14.02 01.02.07, 11:07 ja bede obchodzić ... urodziny ;D mało co a miałabym na imie Walentyna Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: 14.02 01.02.07, 11:16 No przyjmij najlepsze życzenia urodzinowe może za wcześnie ale nie będę miała wtedy dostępu do kompa wię skaładam dzisiaj. Ale fajnie Ci się zeszło. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaivcia Re: 14.02 01.02.07, 12:45 miłych wspomnień mam niewiele z 14.02, więc nie przepadam -w jednym roku na dzień przed rozstałam się z facetem z jego inicjatywy, a 14 właśnie zasyłał mi jakieś ckliwe kawałki mailem - chyba zmienił zdanie, ciut za późno miłość go wzięła ))) -innym razem poroniłam ... Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: 14.02 01.02.07, 13:39 Nie - święto obce nam kulturowo i dodatkowo totalnie gwałcone przez media i hipermarkety Wolałabym wrócić do święta o wiele nam, Słowianom, bliższego, np. do Nocy Kupały... Np. uchlać się z mężem i przez całą (jakże krótką!) Noc Świętojańską uprawiać zboczony i radosny seks, próbować rzeczy, na które przez cały rok nie mieliśmy odwagi... zaprosić do wspólnej zabawy koleżankę albo kolegę )) Czy to nie ciekawsze od nudnej kolacji w restauracji czy zdechłego kwiatka z kiczowatą pocztówką?.... hehe hmm całkiem dobry pomysł, przedyskutuję to z mężem Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: 14.02 01.02.07, 13:45 No, zobaczcie same: KUPALNOCKA to jedna z najdawniejszych uroczystości obchodzonych w czasie przesilenia letniego na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, germańskie i celtyckie. Święto Kupały, Kupalnocka, Sobótka - wszystkie te nazwy opisują jedno święto. Święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości. "Dzień Kupały - najdłuższy w roku, noc Kupały - najkrótsza, były jednym ciągiem wesela, śpiewu, skoków i obrzędów." - pisał Józef Ignacy Kraszewski w "Starej Baśni". Słowo "kupała" wbrew powszechnie głoszonym opiniom najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z ruską formą słowa "kąpiel". Tłumaczenie takie zostało wymyślone przez świat chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu - Kościół nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów "pogańskiej" Sobótki podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Nadano Kupalnocce patrona, Jana Chrzciciela, i zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim). Jednak wyraz "kupała" pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego pierwiastka "kump", oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w sensie "gromadzić"). Istnieje również pogląd, iż nazwa święta to po prostu imię rzekomego słowiańskiego bóstwa, patrona miłości i płodności - Kupały. Jeśli natomiast chodzi o słowo "sobótka", późniejsze określenie Kupalnocki, to prawdopodobnie stworzone zostało przez Kościół i co od zarania miało wydźwięk pejoratywny; znaczyło tyle, co "mały sabat". Z nazwą tą wiąże się również pewna legenda, mówiąca o tym, jakoby Sobótka była uroczystością ku czci pięknej dziewczyny o tym właśnie imieniu. Sobótka w bliżej nieokreślonym czasie zamieszkiwała ponoć bliżej nieokreśloną wioskę. Narzeczony jej, Sieciech, powróciwszy z wojny miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak wioska ich została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. A działo się to wszystko w noc letniego przesilenia. Informacje na temat obchodów Sobótki są dosyć skąpe, z racji tego, że Kościół od zawsze próbował te obchody początkowo zwalczać (zarówno własnymi środkami, jak i za pośrednictwem zakazów i kar ogłaszanych przez władców świeckich), później zmieniać - nadając im sens, wyraz i symbolikę chrześcijańską. W wyniku tych działań obchody Kupalnocki stopniowo zaczęły zanikać, ulegały zapomnieniu bądź zniekształceniu już w okresie XII - XV wieku, by w drugiej połowie XVI stulecia znów "odżyć", wraz z nadejściem epoki głoszącej powrót człowieka do natury, do tego co dawne i pierwotne. Znalazło to zresztą odzwierciedlenie w literaturze tamtego okresu (vide: "Pieśń Świętojańska o Sobótce" autorstwa Jana Kochanowskiego). Wiadomo na pewno, że Kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto miłości, płodności, słońca i księżyca. Na Litwie istnieje pieśń, opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc ożenił się ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują - najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy. W niektórych regionach wierzono, że od przesilenia wiosennego do letniego nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy jeziorach; natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była podówczas uzdrawiającym żywiołem należącym do księżyca. Obchody Kupalnocki rozpoczynały się od rytualnego skrzesania ognia z drewna jesionu i brzozy (w niektórych źródłach mowa jest tylko o drewnie dębowym), po uprzednim wygaszeniu wszelkich palenisk w całej wsi. W obranym miejscu wbijano w ziemię brzozowy kołek, po czym zakładano nań jesionową piastę, koło ze szprychami owiniętymi smoloną słomą. Następnie obracano koło tak szybko, że w wyniku tarcia zaczynało się ono palić. Wtedy je zdejmowano i płonące toczono do przygotowanych nieopodal stosów, dzięki czemu szybko zajmowały się ogniem. Szeregi stosów układanych zazwyczaj na wzgórzach płonęły owej nocy niemalże w całej Europie. Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą, a palenie na stosach ofiar, składanych z drobnej zwierzyny i ptactwa oraz magicznych ziół, zapewniało urodzaj tudzież płodność zwierząt i ludzi. Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i "wynajmowanych" przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była wielką szansą na zdobycie ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek i strumieni. Trochę poniżej czekali już chłopcy, którzy - czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący po prostu na łut szczęścia - próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny spacer po lesie. Przy okazji rzeczonego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił podobnież rytuał zawarcia małżeństwa. =================================== Taaa, szli na spacer do lasu Rozpusta, panie i tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: 14.02 01.02.07, 13:54 Sama długość tekstu nie zachęca do celebrowania tego święta. Po 4 czy 5 zdaniu zrezygnowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: 14.02 01.02.07, 13:57 justi54 napisała: > Sama długość tekstu nie zachęca do celebrowania tego święta. Po 4 czy 5 zdaniu > zrezygnowałam Może powinnaś czytać zatem coś więcej, niż Super Express? Skoro przeczytanie takiego tekstu sprawia Ci trudności.. Wprawa czyni mistrza. Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: 14.02 01.02.07, 14:12 Nie czytam "SE" tylko "Rzeczpospolitą" a to z racji zawodu a tam są naprawdę długie i marudne "akty prawne" ale twój tekst przebił wszystko. ALe w czerwcu przeczytam. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: 14.02 01.02.07, 14:19 To nie mój tekst, tylko cytat z Wikipedii. Jesli jest dla Ciebie zbyt trudny w odbiorze, mogę w wolnej chwili zrobić Ci konspekt. Wybacz złośliwość, ale to Ty zaczęłaś Wyluzuj. Za długie? Nie czytaj. W porównaniu do niektórych wynurzeń z błędami interpunkcyjnymi i ortograficznymi tutaj ten cytat to bułka z masłem. Aleś problem zrobiła. Może za dużo czytasz i nastapiło zmęczenie materiału? Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: 14.02 01.02.07, 14:23 Morgen, będę się czepiać......))) Ale raczej z sympatii.... Uważam, że zbyt się uniosłaś..wiem, że każdy odbiera inaczej, ale ja nie wyciągnęłabym( serio!, z postu justi takiego wniosku)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: 14.02 01.02.07, 14:24 No napisałam za długie nie cztałam i właśnie wyluzowałam. Ale żeby od razu z "Super Ekspresem". Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: 14.02 01.02.07, 14:29 No może i się uniosłam. Czepliwa dziś jestem i tyle. Ale zawsze mnie wkurzało, jak ktoś ma przed sobą normalnie, zgrabnie napisany tekst i marudzi, że za długie. Pokolenie leniwych czytelników, ot co. A wszystkiemu i tak winny "Super Express" ;D Odpowiedz Link Zgłoś