plyta.gnojowa
03.02.07, 13:27
Mieszkamy z mężem i synkami w małym miasteczku, w którym panuje wielkie
bezrobocie. Do wyboru jest siedzieć na zasiłku, wyjechać i na czarno robić
remonty (połowa znajomych w Brukseli) albo coś wymyślić, a i to szansa
niewielka że się uda. Akurat mojemu mężowi się udało, bo siedzieć przed
telewizorem w gaciach nie zniesie, za granicę nie chce jechać bo jak mówi: cos
mi się stanie, bez ubezpieczeń (bo zeby naprawdę coś zarobić taka jest prawda
że najskuteczniej działać na czarno, legalnie to po to żeby ściągnąć rodzinę i
tam żyć), więc postanowił założyć własną firmę. I jakoś mu się wiedzie, nasza
sytuacja finansowa się polepszyła, ale zaczęły się inne problemy. Otóż branża
mojego męża jest trochę śmieszna. Zajmuje się konstrukcją i oczyszczaniem
szamb, taki serwis od a do z. No i wszystko dobrze jak buduje kanalizację dla
domów, ale jest gorzej jak trafi się awaria i trzeba brać się za oczyszczanie.
Mąż wtedy po prostu mi smierdzi i nie jestem w stanie przekonać się do
zbliżenia się do niego. Wraca z pracy śmierdzący a nawet jak jest po prysznicu
to czuje ten charakterystyczny zapaszek. Mój mąż należy w dodatku do takiego
typu mężczyzny który wydziela silny zapach naturalny - wiecie co mam na myśli,
pokój w którym śpimy ma taki charakterystyczny zapach, i o ile sam mi nie
przeszkadza to w połączeniu z zapachem z pracy jest okropny. W takie dni nie
pozostaje mi nic innego jak zabrać swoją poduszę i iść do synka do pokoju.
Mężowi jest przykro, ma do mnie żal, bo jak mówi on ciężko pracuje a pieniądz
nie śmierdzi. No może i pieniądz nie bo jest wpłacany na konto, ale mąż
owszem! Jak wraca z tych śmierdzących zajęć, to moja kobiecość po prostu więdnie.
Wygadałam się, już mi jest lepiej. Nie wiem, chyba spróbuję patentu z
kapielami w solach aromatycznych.