Dodaj do ulubionych

Czy to jest dobrze?- refleksja

03.02.07, 17:38
Minęło 17 lat jak rodziłam syna. Do szpitala nie można było nawet zabrać
własnej koszuli bo dawali szpitalne.
Z mężem i rodziną rozmawiałam przez szybkę, bo nikt nie mógł wejść na
oddział połozniczy , zeby nie wnieść zarazków z zewnątrz.
Rok temu rodziłam córkę, na sali leżałyśmy we trzy, plus nasze nowo narodzone
dzieci. Codziennie przez korytarze snuły sie grupki odwiedzających osób, a
zeby dojść na porodówkę, trzeba było pokonać labirynty róznych korytarzy.
W sali w której lezałam, codziennie przychodzili rózni ludzie, czasem było
tak ciasno, że wydawało mi się, że nie mam już czym oddychać.
Czy ludzie ci byli zdrowi, trudno powiedzieć!
Czasem miałam ochote zabrać moje dziecko i schowac się gdzieś, gdzie nie ma
nikogo. Była akurat zima i bałam się, że ktoś przywlecze jakieś choróbsko i
zarazi mi moje maleńkie dziecko.
Kto ustalił takie porządki?
Nie mówię, że to całkiem źle, bo miło jest, jak ma się przy sobie męża, ale
nie miło się robi, jak stoi nad łóżkiem po 5-6 osób!
A co najważniejsze - co jest z ochroną noworodków, które sa narażone na
kontakt z ewentualnymi zarazkami?
Powiem szczerze, ze mnie sie to nie podoba!
Obserwuj wątek
    • monia145 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 17:52
      Przez trzy lata pracowałam w szpitalu na oddziale zakaźnym i wielokrotnie byłam
      świadkiem pielgrzymek rodziny do dziecka chorego na jakies paskudztwo- podczas,
      gdy najrozsądniej byłoby ograniczyc te wizyty, mając na uwadze własne
      zdrowie........

      Nie tylko trzeba uważać na to, co można przywlec do szpitala, ale i na to, że
      nigdy nie wiesz, co z niego wynosisz...

      Wiele było mam, które niczego niestosownego nie widziały w tym, że ich dziecko
      biegając po korytarzu, przenosi różne bakterie, czy wirusy....nie do
      przetłumaczenia było to, że dziecko obowiązkowo musi przebywać w izolatce...


      Z tego, co pamietam do mnie na salę mąż i mama mogli wchodzić pojedyńczo...nie
      przypominam sobie też tłumów u innych mam...dziwne zwyczaje....

      P.S.A kwiaty mozna było przynieść?wink
    • bj32 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 17:54
      Tak źle i tak niedobrze... Do mnie przychodził tylko mąż i mama. Reszcie
      zakazałm przyłażenia do szpitala, bo na wycieczkę muzeum lepsze, a dziecko w
      domu mogą zobaczyć. Ale jak do "współpacjentki" przyszedł mąż, brat z żoną,
      kolega z koleżanką i znudzony 10latek, który z braku zajęć usiłował zaglądać we
      wszystkie zakrwawione krocza, to też mi się słabo zrobiło.
      Głównie świerze mamy chyba się nie zastanawiają, że ich goście mogą
      przeszkadzać innym.
      Moja mama wpadała tylko na moment, coś mi przynieść, a mąż razem z dzieckiem
      wychodził z sali na korytarz oddziału, żeby nie krępować i nie prątkować.
      Tak sobie uważam, że to bezmyślność po prostusad
    • royalmail Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 17:54
      Minęło 15 lat jak urodziłam córkę. warunki j/w opisałaś.
      Syn ma 1,5 roku. warunki j/w opisałaś.
      Nie przeszkadza mi to. I tak za chwilę wychodziliśmy do "normalnego" świata, a
      w sali której leżałam była tylko prócz mnie jedna kobitka i wcale nie było
      tłoczno, bo na ogół byli tylko nasi mężowie. Wystarczy poprosić, aby rodzina i
      znajomi przełożyli swe wizyty na późniejszy czas (w domu) i nie ma problemu.
      • l.e.a Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 17:56
        w Nowej Soli nie wiem jak terz ale prawie 6 lat temu byl zakaz wchodzenia
        rodzinie i znajomym na sale. Matki mogly wyjsc na korytarz a dziecko przynosila
        i za szybka pokazywala polozna.
        • emilly4 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 18:02
          .Ja rodzilam 12.06.06 I moim zdaniem to fajne uczucie kiedy moge dzielic moment
          narodzin wraz z tata malucha, i pozniej kiedy odwiedzaja cie przyjaciele i
          ciesza sie Twoim szczesciem...pod warunkiem,ze ma sie osobny pokoj. Ja akurat
          mialam szczescie i po cc lezalam na osobnej salce-sama z corcia.
          Moge sobie tylko wyobrazic,jak strasznie mowi byc denerwujace takie nachodzenie
          przez obcych ludzi-Ty chcesz odpoczac,zdrzemnac sie,a to trzeba sobie cos tam
          poprawic-wiadomo jak jest. A do tego inne maluchy placza i tak w kolko.
          p.s
          KWIATOW nie mozna wnosic,ale moja przyjaciolka i tak wjechala z kolorowym
          bukietemsmile
        • dlania Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 18:03
          Reania, w jakimś strasznie "przyjaznym" szpitalu rodziłas. Do mnie mógł
          przychodzic tylko mąż, a i to do momentu, kiedy nie zaczęłam sie poruszac
          samodzielnie (po cesarce) i wyjśc do niego do pokoju przyjęc. Dziecko - przez
          szybkę lub przy drzwiach do tego pokoju. Szpital wojewódzki.
          • renia1807 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 23:39
            Szpital powiatowy, można powiedzieć ,że nowoczesny.
    • renia1807 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 18:06
      I jeszcze te upomnienia pielęgniarek: proszę założyć fartuch!
      Fartuch podobno jednorazowego użytku, a uzywany kilkanascie razy, zmięty i
      nierzadko poplamiony.
      Mój mąż raz nie wytrzymał i powiedział, że ma ubranie czystsze od tego fartucha
      i wymieniono mu na nowy.
    • etiennette Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 18:08
      Nie wszędzie tak jest. W szpitalu w ktorym rodziłam, jest zakaz wchodzenia na
      oddział odwiedzajacym.
    • moofka Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 18:21
      paskudny zwyczaj
      ja wprawdzie za dodatkową oplatą lezalam na sali jednoosobowej - wiadomo wiec,
      ze sama decydowalam o czasie i skladzie wizyt
      ale widzialam, ze sale kilkulozkowe mialy otwarte caly czas drzwi na osciez i
      chodzil kto chcial gdzie chcial i kiedy chcial
      banda romskich wesolkow o 23 tez przechadzala sie pod moimi drzwiami
      szlag by mnie trafil, jakby mi tak obcy ludzie kolo lozka siedzieli
      i wez tu czlowieku karm, wietrz i dziecko przewijaj
      nie podoba mi sie to
      z sal zbiorowym powinny odwiedzane do gosci wychodzic, a nie odwrotnie
      nie zyczylabym sobie kichajacego dziadzia wspolspaczki przy moim dziecku
    • mbwj88 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 19:16
      i czy kobieta po porodzie w szpitalu na pewno ma ochotę oglądać całe procesje
      gości???
      tu nie potrzeba jakiś regulacji tylko zdrowego rozsądku odwiedzających i
      odwiedzanych a z tym jak widać jest nie bardzo
    • gosia_d Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 19:50
      Nade mną, świezutko godzinę po cesarce, stał tłumek odwiedzający sąsiadkę z
      pokoju. Sąsiadek jeszcze ze 3 było, ale akurat do tej taki tłum przychodził.
      Najgorsze że w kurtkach zimowych, nie oddanych w szatni, i jeden pan - swieżo
      upieczony tatuś - kaszlący i prychający. Bardzo nieprzyjemnie to zapamietałam,
      nie powinno byc takich zwyczajów na sali dla osób świeżo po operacji. Potem
      miałam powtórkę z tego cięcia z powodu krwotoku - nieprawidłowe zszycie rany crying
      najpierw na OIOM a potem hop do salki 2 osobowej... pechowo, gdyż razem z żoną
      tego chorego pana, który potem przychodził z rodzinką codziennie na dłuuugo...
      Juz nie wspominam o potrzebie chwili spokoju dla siebie i dziecka sad
    • rene-76 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 03.02.07, 23:55
      tez mi sie nie podobal ten tlumek przewalajacy sie przez sale na ktorej byly
      jeszcze trzy dziewczyny-tymbardziej ze musialam jeszcze tydzien spedzic w
      szpitalu-krewni to moga odwiedzac pozniej w domu
    • figrut Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 00:26
      Jak rodziłam córkę 16,5 roku temu, to patologia ciąży na której leżałam kilka
      tygodni, położniczy i porodówka były oddziałem zamkniętym [te trzy oddziały
      połączone korytarzami bez drzwi]. Od więzienia różniły się tylko brakiem krat w
      oknach i jednym czerwonym telefonem stojącym na korytarzu, na który ktoś z
      zewnątrz mógł do pacjentek zadzwonić. Okna były zaplombowane i tylko dzięki
      życzliwości jednej salowej [salowe miały obowiązek codziennie sprawdzać plomby i
      ewentualne uszkodzenia naprawiać] mogłyśmy przy jednym oknie plombę zsunąć aby
      otworzyć okno gdy nie było ordynatora, a fantastyczne położne i pielęgniarki
      wiedząc o tym udawały, że nic nie widzą i przymykały drzwi od tej wyjątkowej
      sali. Przez okno spuszczało się bandaż na którym wciągało się normalne jedzenie
      przywiezione przez rodzinę wystającą pod oknami. Ojciec nie mógł dziecka
      zobaczyć nawet przez szybę, bo korytarze tych oddziałów były zakończone
      korytarzykiem około 4 metrowym za którym były kolejne drzwi. Do korytarzyka nie
      miała wstępu żadna pacjentka i żaden "odwiedzający".
      Ponad 4,5 roku temu było zupełnie inaczej. Ojciec na porodówce,
      odwiedzający o każdej porze dnia i wieczora. Na sali były nas dwie. Do mnie
      wpadali pojedyczo i raz w ciągu całego pobytu. Przyjechali wszyscy razem -
      Teściowa, moja córka i moja Mama [niemąż był na porodówce]. Byłam mile
      zaskoczona szacunkiem mojej rodziny do innych położnic. Każda z nich wchodziła
      pojedynczo, a Teściowa dodatkowo weszła z maseczką na twarzy w którą zaopatrzyła
      się jeszcze przed przyjazdem do mnie, bo jeszcze dwa dni wcześniej kichała. Na
      pytanie zadane mojej Mamie "tata ani Marcin [mój brat] nie przyjechali ? " Mama
      odpowiedziała, że im nie pozwoliła, bo inne kobiety mogły by się źle czuć
      zakrwawione po porodzie przy mężczyznach. Do dziewczyny która ze mną leżała na
      jednej sali zwalili się teściowie, rodzice, mąż, jej młodszy brat [około 14 lat]
      i bratowa z brzuchem - wszyscy naraz. Dziewczyna prosiła ich, żeby długo nie
      siedzieli, bo dziewczyny są wymęczone porodem, ale jej teść skwitował "przecież
      są odwiedziny, jesteśmy tu przepisowo" i co chwilę powtarzali "no, idziemy już",
      ale poszli dopiero wtedy gdy minęła godzina oficjalnych wizyt. Żadna z tych
      skrajności mi się nie podoba. Nie jestem przeciwko odwiedzinom, ale prosiłabym o
      nieco taktu ze strony odwiedzających. Mojego synka musiałam wtedy przewinąć i
      głupio było mi wstawać z łóżka przy tym tłumie z ogromną, czerwoną plamą z tyłu
      koszuli.
      • julia342 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 01:39
        wojcik to menda oglaszam wszem i wobec jestes z ina?
        • figrut Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 01:46
          Nie, z Pakości. Wójcik już chyba od dawna nie pracuje, a bynajmniej nie pracował
          kiedy rodziłam 4,5 roku temu.
          • julia342 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 01:59
            ja jestem z ina a raczej bylam opatrznosc boska mi Cie chyba zeslala znasz Ize
            Wasilewska ?
            • figrut Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 02:10
              Izę nie, ale nazwisko owszem.
              • julia342 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 02:14
                poszukuje ja od dawna to moja kumpela ze szkoly dzieki Ci za odpis!
                • figrut Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 02:16
                  Jak jest z Pakości, to nie będzie problemu z daniem jej namiarów na Ciebie. My
                  tu prywatę popełniamy. W razie czego mój nr. GG 556077
                  • julia342 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 02:29
                    no szalejemy nie ma co dzieki za pomoc jutro sie odezwe na gg .Wojcika nie
                    nawidze bo mial takie grube paluchy i swinia byl!
    • julia342 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 01:11
      Gdy ja rodzilam dzieci 8 i 11 lat temu bylo podobnie ,wyznaczone godziny
      odwiedzin , na sale wogole nie mozna bylo wchodzic ,byl do tego wyznaczony pokoj
      w ktorym byly rodziny odwiedzajace ,matki a dziecko przynosila polozna by
      pokazac tak bylo w szpitalu w Inowroclawiu. Natomiast teraz rodzilam w
      Niemczech i tu zdziwienie moje,oddzial otwarty 24h na dobe zadnych fartuchow
      foliowych kapci,sale jedno i dwuosobowe.I mozliwosc wyjscia po 2 godzinach jesli
      wszystko bylo dobrze i z matka i dzieckiem.Nawiazujac do postu Reni "czy to
      dobrze-refleksja" mysle ze tu jest troszke lepiej a jak jest teraz w Polsce?
      • figrut Julia 04.02.07, 01:16
        Ja właśnie opisywałam szpital w Inowrocławiu. Za sławnego Wójcika 16,5 roku temu
        te oddziały były więzieniem.
    • anias29 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 21:59
      W 2005 roku rodziłam w szpitalu, w którym na oddział położniczy nie było wstępu
      i mnie to bardzo odpowiadało. Leżałam w salce 2-osobowej. Na końcu korytarza
      był pokój odwiedzin i kto chciał, mógł tam przyjmować odwiedziny i "pokazywać"
      dziecko. Wg mnie jest to bardzo dobre rozwiązanie. Oczywiście, w takim pokoiku
      również naraża się dziecko na kontakt z zarazkami, ale przynajmniej ma się
      wybór - można dziecka tam nie zabierać. Poza tym nie wyobrażam sobie np.
      wietrzenia rany przy rodzinie czy nawet samym małżonku mojej "współlokatorki"wink
      • aguskin Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 22:44
        u mnie tez były tłumy odwiedzających,
        sala po porodzie duża , 4 dziewczyny, czasem oddychać nie bylo czym, ale rzadko
        wtedy na sali były dzieciaczki, ja tam cieszylam się, że moga przy mnie
        siedzieć, podali wszystko, pomogli umyć, małego podawali odkładali, było
        wesoło, przyjaciółki powpadały (one na chwilkę) i wizytacje w domu miałam z
        głowy, ale jak był ktoś długo (mama, siostra, mąż) to pojedyńczo i cichutko,
        nie czułam żeby to innym przeszkadzało, wręcz czasem czekałyśmy, zwłaszcza
        rano, zeby już ktoś przyszedł, pierwszy mąż na sali robił wszystkim herbatkę w
        kuchni, szedł po normalne jedzenie itp., jak któraś chciała wstać, to się
        prosiło o wyjście, wszyscy byli dość sympatyczni i szanowali to nie czułam, że
        ktos podgląda, a że cycka ktoś przy karmieniu widzi no coż... dla mnie to
        piękny widok,
        lepiej jak mały miał kontakt z zarazkami przy ewentualnej fachowej opiece niż
        później w domu,
        jak chciałam spać z druga dziewczyną to mówiłyś wprost, prosiłysmy o
        przygaszenie światła i juz każdy się żegnał chwilke poszeptał,i wychodził
        bardziej przeszkadzała mi nawiedzona mamuśka która całą noc śpiewała swojemu
        maleństwu myślałam że ja poduszka uduszę
        • ania_kudlacik Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 22:57
          a ja powiem tak, mi odwiedzajacy nie przeszkadzali nie mialam dzieci przy
          sobie (byly wczesniakami)ale wkurzalo mnie jak na sale gdzie leza dzieci na
          intensywnej terapi gdzie dzieci sa takie malutkie ze na dloni sie mieszcza
          chodzily kaszlace i kichajace babcie zzzz....noz mi sie w kieszeni otwieral
    • sceptyczna1 Ten wątek 04.02.07, 22:51
      to jest kolejny przykład na to, że pacjentom, a zwłaszcza PACJENTKOM się NIE
      DOGODZI, zawsze znajdzie się powód, żeby pojęczeć na służbę zdrowia.
      • figrut Re: Ten wątek 04.02.07, 22:55
        My tu raczej nie jęczymy na służbę zdrowia, a na brak taktu i wyobraźni ze
        strony odwiedzających.
      • bj32 Re: Ten wątek 04.02.07, 23:05
        Coś o służbie zdrowia tu widzisz, oprócz tego jakiegoś Wójcika i chwalonych
        położnych oraz salowej? Oczka trzeba by umyć...
        Ja rodziłam 5 lat temu, tak jak pisałam. Ale będę się upierać, że to głownie
        kwestia rozsądku i wrażliwości ludzkiej. Teście też mnie chcieli odwiedzić, ale
        mąż im zapowiedział, że jak się pokażą, to im kota popędzi i tyle. Reszta
        roziny nie wpadła na pomysł tłumnego zwiedzania oddziału poporodowego. Znajomi
        też nie. Jakoś bez extra ustaw wiedzą, że to niezdrowy pomysł.
        • sceptyczna1 Re: Ten wątek 04.02.07, 23:08
          Może to i kwestia wrażliwości ludzkiej, ale odwiedziny w szpitalu mimo wszystko
          są regulowane odgórnie. Nieprawdaż?
          • elza78 Re: Ten wątek 04.02.07, 23:15
            sceptyczna, na zachodzie potrafia pacjentowi ktory lezy na duzej sali zapewnic
            odrobine intymnosci poprzez zasuwany parawan, u nas... mysle ze nie srodkow ale
            checi brakuje na takie rozwiazania...
            • sceptyczna1 Re: Ten wątek 04.02.07, 23:19
              Mam nadzieję, że razem z chęciami porównałaś i pensje.
              • bj32 Re: Ten wątek 04.02.07, 23:31
                Regulacje odgórne mówisz? No to dyrekcja szpitala ustala sobie coś tam: np. że
                odwiedziny od 11.00 do 15.00 powiedzmy. I i tak jakaś babcia świeżo upieczona
                posiedzi 5 minutek dłużej, a przy okazji przywlecze grypę. A w godzinach
                odwiedzin *wszyscy* krewni i znajomi do współleżącej przyjdą. A po godzinach
                odwiedzin życzliwa pani przy drzwiach i tak spóźnionego tatusia wpuści. A jak
                dyrekcja zakaże odwiedzin w ogóle, to ją zlinczują i słusznie. A jak dopuści
                tylko tatusiów, to co z kobietami, które parnera nie mają. I tak by można
                wymyślać jeszcze długo. Dorośli ludzie sami powinni myśleć i wiedzieć, że blok
                poporodowy to nie wystawa.
              • elza78 Re: Ten wątek 04.02.07, 23:32
                czy lekarze na zachodzie za parawany dla pacjentow placa z wlasnych kieszeni bo
                nie rozumiem??
                • bj32 Re: Ten wątek 04.02.07, 23:36
                  Raczej chodzi o to, że naszym się tyłka po parawan ruszyć nie chce, bo im za
                  mało płacą.
          • gosia_d Re: Ten wątek 05.02.07, 11:37
            Owszem odgórnie, ale moim zdaniem przede wszystkim zależą od rozsądku i taktu
            odwiedzających. Ja nie poszłabym na sale, gdzie leżą noworodki i kobiety po
            cesarce, będąc mocno chora, kaszląca, zasmarkana, z gorączką... Będąc w takim
            stanie nikogo nie odwiedzam, a już zwłaszcza kogoś w szpitalu, a taki gość był
            w mojej wieloosobowej sali pooperacyjnej.
    • elza78 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 23:12
      fajna sprawa sa odwiedziny meza w sali jednoosobowej... w innym przypadku
      uwazam ze powinno byc tak jak na porodowce na ktorej ja rodzilam - rodzace po
      dwie - trzy na sali i odwiedziny w pokoju zwierzen, kto chce wychodzi, mozna
      sie ogarnac przygotowac a nie ze przez szpitalna sale przewalaja sie tabuny
      odwiedzajacych a ty lawirujesz z podpaska wielkosci poduszki miedzy nogami zeby
      dotrzec do toalety miedzy gromada cioc i wujkow swoich i wspollezacych, IMO -
      nie ma mowy abym rodzila w spzitalu gdzie dopuszcza sie taka rzeznie...
      • figrut Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 23:25
        Elza, a czy pomyślałaś o tych mamach które po porodzie nie mogą nawet wstać, a i
        dowiezienie ich na salę wizyt na wózku przyniesie takiej mamie wiele cierpien w
        związku z pozszywanym kroczem ? Czy te mamy w związku z gorszym samopoczuciem
        mają pokutować za swoją niemoc ruchową ? Ja z racji tego, iż miałam porównanie
        "czas całkowitego zamknięcia oddziału i czas całkowitego otwarcia oddziału"
        jestem za odwiedzinami ale w granicach rozsądku i szacunku dla innych kobiet
        które chciałyby odpocząć. Jest ogromna różnica pomiędzy mężem, czy też mamą lub
        teściową siedzącym na krzesełku odwróconym do odwiedzanej, a odwiedzających
        jedną położnicę kręcącym się po sali i z zaciekawieniem przyglądającym się innym
        pacjentkom. To nie regulamin jest temu winny, a brak taktu i wrażliwości
        odwiedzających.
        • elza78 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 23:34
          RODZILAM PRZEZ CC nie moglam wstac po porodzie...
          bardzo cieszy mnei fakt ze do meza musialam zwlec sie na drugi dzien z lozka i
          doprowadzic sie do porzadku zanim wyszlam
          nie wyobrazam sobie tlumu odwiedzajacych w trakcie kiedy polozna mnie myje
          jeszcze w znieczuleniu...
          na prawde pare krokow mozna przejsc i nie pisz mi ze gojace sie krocze boli
          bardziej niz rozwalony po cesarce brzuch...
          • figrut Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 23:47
            Mój pierwszy poród trwał 65 godzin. Szwów na szyjce i na zewnątrz miałam 24. Po
            próbie wstania z łóżka padałam na nie zanim zdążyłam dobrze usiąść na jeden
            pośladek [mdlałam]. Nie było wtedy jeszcze odwiedzin, ale gdyby były i odbywały
            się w pokoju odwiedzin, żadna siła nie zdołała by mnie posadzić przy takich
            szwach na wózek. Gdyby były wtedy odwiedziny, nie mogłabym na nie dotrzeć. Do
            domu jechałam na leżąco, posiłki jadłąm przez ponad trzy tygodnie na klęczkach.
            Dwa kolejne porody to była bajka. Po przywiezieniu mnie z porodówki skoczyłam
            pod prysznic i pomagałam innym mamom podając im dzieci i przynosząc podkłady.
            Gdy rodziłam starszego syna leżała ze mną na położniczym dziewczyna która
            straciła przy porodzie bardzo dużo krwi i również była mocno pocięta. Nie mogła
            wstać bo mdlała, nie mogła usiąść bo siedzenie było dla niej przy szwach na
            kroczu bólem niesamowitym. Ona też miała być pokrzywdzona ?
    • bri Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 23:27
      W takiej sytuacji poprosiłabym tą położnicę, do której przychodziły te tłumy,
      żeby przyjmowała wizyty na korytarzu. Może zresztą sama była zmęczona tymi
      wizytami ale przecież nie miała jak powstrzymać tych ludzi przed odwiedzinami.
      • bj32 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 04.02.07, 23:35
        Ta u mnie była świeża jak pierwiosnek. A jak któraś z pań zwróciła potem
        grzecznie uwagę, to usłyszała słow ciepłych kilka. Niestety, jak się ktoś
        wieprzem urodził, to kanarkiem nie zginie. I ustawy tu nie pomogą.
    • melka_x Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 05.02.07, 10:07
      Mimo tłumów odwiedzających nie nastąpił wzrost zachorowań wśród noworodków w
      stosunku do czasów, gdy dzieci pokazywało się ojcom przez szybę.

      Tyle, że wielu odwiedzających w kilkuosobowych salach może być męczących, i to
      i dla matek, i dla dzieci. Gdyby większość matek myślała również o szpitalnych
      współlokatorkach i była w stanie pójść na jakiś kompromis (mąż tak, odwiedziny
      dalszej rodziny już w domu, po wypisie), to nie byłoby problemu. To nie wina
      szpitali, ale niechęci do pomyślenia o innych samych położnic. Bo co ma niby
      szpital zrobić? Jak zacznie limitować godziny odwiedzin, to podniesie się krzyk
      (i słuszny), nie każdy ojciec ma możliwość wizyty między 15-tą a 16-tą.
      • malila Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 05.02.07, 12:02
        melka_x napisała:
        > Tyle, że wielu odwiedzających w kilkuosobowych salach może być męczących, i
        to
        > i dla matek, i dla dzieci. Gdyby większość matek myślała również o
        szpitalnych
        > współlokatorkach i była w stanie pójść na jakiś kompromis (mąż tak,
        odwiedziny
        > dalszej rodziny już w domu, po wypisie), to nie byłoby problemu. To nie wina
        > szpitali, ale niechęci do pomyślenia o innych samych położnic. Bo co ma niby
        > szpital zrobić? Jak zacznie limitować godziny odwiedzin, to podniesie się
        krzyk
        >
        > (i słuszny), nie każdy ojciec ma możliwość wizyty między 15-tą a 16-tą.

        Zgadzam się z każdym słowem.
        Dodam tylko, że dobrze by było (i w niektórych szpitalach tak jest), jeśli
        położnica mogłaby zwrócić się do położnej o pomoc w ograniczeniu wizyt u
        sąsiadki. Położna wchodzi wtedy na sale i prosi o zakończenie. No i dobrą
        regułą byłoby ograniczenie liczebne wizytacji. Albo chociaż prośba na drzwiach,
        żeby gości nie było więcej niż dwoje.
        • sceptyczna1 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 05.02.07, 13:15
          malila napisała:


          > Dodam tylko, że dobrze by było (i w niektórych szpitalach tak jest), jeśli
          > położnica mogłaby zwrócić się do położnej o pomoc w ograniczeniu wizyt u
          > sąsiadki. Położna wchodzi wtedy na sale i prosi o zakończenie.

          Oczywiście, w ramach rekompensaty za doznane w szpitalu krzywdy sąsiadka po
          wyjściu ze szpitala będzie mogła wejść na forum e-mama i powiesić psy na
          położnej, która była do tego stopnia bezczelna , że wyprosła odwiedzających ja
          członków rodziny.
          • malila Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 05.02.07, 13:29
            sceptyczna1 napisała:

            > Oczywiście, w ramach rekompensaty za doznane w szpitalu krzywdy sąsiadka po
            > wyjściu ze szpitala będzie mogła wejść na forum e-mama i powiesić psy na
            > położnej, która była do tego stopnia bezczelna , że wyprosła odwiedzających
            ja
            >
            > członków rodziny.

            Każdy ma prawo do psucia sobie wizerunkuwink
    • kura17 Re: Czy to jest dobrze?- refleksja 05.02.07, 13:15
      ja rodzilam w szpitalu w niemczech. sale byly trzyosobowe, duuuuze, kazda z
      wlasna lazienka (na te 3 osoby). oficjalnie ojcowie/partnerzy mieli wstep
      nieograniczony. inni goscie *powinni* byc przyjmowani w pokoju odwiedzin, ale
      nikt (z personelu) nie robil scen, jak wchodzili do sali...
      ... CHYBA, ze sie wspolokatorki skarzyly, wtedy goscie byli proszeni o przejscie
      do sali odwiedzin lub wyjscie w ogole, gdy pora byla niestosowna. oczywiscie w
      czasie obchodu i innych czynnosci pielegnacyjnych (nawet, jesli byla to TYLKO
      rozmowa z poloznica, czy, na przyklad, dobrze sie czuje), wszyscy goscie byli
      wypraszani na zewnatrz. nam zdarzylo sie raz poprosic, aby goscie "kolezanki" z
      pokoju wyszli, przyszla duza grupa, z trojka malych dzieci, ktore krzyczaly i
      lataly po pokoju i korytarzu jak oszalale... druga "kolezanka" pytala mnie, czy
      na pewno jej maz moze zostac, gdy karmie piersia... byla tuz po porodzie...
      powiedzialam, ze ja zawsze moge usiasc tak, aby on nic nie widzial i abym nie
      byla skrepowana, a oni przeciez przezywaja piekny moment i ja osobiscie nie
      chcialabym, aby mego meza wypraszali z pokoju... zreszta byl specjalny pokoj do
      karmienia noworodkow, gdzie mozna to bylo robic w zaciszu, bez odwiedzajacych...

      ja bylam zadowolona z takiego rozwiazania. bylam po cesarce i pomimo, ze 6
      godzin po operacji musialam wstac i isc do kibelka (zalecenia od lekarza) i
      potem juz regularnie wstawac i chodzic, to NIE WOLNO mi bylo (zalecenie lekarza)
      brac dziecka na rece inaczej, niz w lozku (bo mozna dostac chocby zawrotow glowy
      i upuscic). dlatego bardzo cieszyla mnie obecnosc meza non-stop. inaczej
      musialabym liczyc tylko na siebie, a nie mogac sie ruszac trudno sie zajmowac
      dzieckiem... owszem, mozna je bylo zostawic pielegniarka, ale i one nie zawsze
      mialy wystarczajaco czasu dla tych "podrzutkow"... w nocy maz szedl do domu, a
      ja naprawde strasznie sie meczylam sama z maluchem (przez pierwsze dni, potem
      oczywiscie moglam juz noscic dziecko i bylo ok).

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka