alfa36
10.02.07, 13:44
Wyszlam za mąz za faceta po przejściach. Ciężko bylo sie z tym pogodzic moim rodzicom a jeszcze trudniej przyjęli do wiadomości moją wyprowadzkę z rodzinnego domu. Zostali sami w dużym domu. Widzę jak jest im coraz trudniej, jak coraz bardziej boją się starości. Mama mi powtarza, ze teraz jest dobrze, ale co będzie jak ktores z nich zostanie samo. Zaczynam mieć poczucie winy, tym bardziej, że kiedy braliśmy slub moj mąż twierdził, ze kiedys tam w dalekiej przyszlosci wrocimy do rodzicow. Teraz mąż nie wiedzi takiej możliwości, twierdzi, ze obsolutnie nie chce mieszkać z tescami, nawet w dużym domu. Rodzice natomiast caly czas mają nadzieję, ze zamieszkamy z nimi. W miarę możliwości remontują, ulepszją... Są bardzo związani ze swoim domem, więc w zasadzie nie ma możliwości, zeby gdzieś sie wyprowadzili. My natomiast musimy podjąc decyzję co do zmiany tego lokum, w ktorym jestesmy. Sama mam żal do siebie, ze zgodzilam sie tu zamieszkać (stare mieszkanie do tego nazwalabym je "z przeszlością"). Mężowi marzy się domek i nie bierze pod uwagę nic innego, ja wolalabym mieszkanie, bo to daje większe pole do manewru gdzies kiedys w przyszlości (pomijam kwestię, że moim zdaniem na dom nas nie stać, ale to temat na inny wątek). Nie wiem, czy tylko ja tak bardzo czuje sie odpowiedzialna za rodzicow, tak bardzo mi ich żal. Jak jest u Was?