agatina8
26.02.07, 12:14
Kocham swojego 3letniego malucha nad zycie. Jest tzw."latwym" dzieckiem do
kochania, gdyz jest milutki i grzeczniutki. Jak go usypiam to caluje jego
lepetynke i nawet jak zasnie trudno mi od niego odejsc....
W pracy tesknie, a rano czekam z utesknieniem zeby sie obudzil..
I co? Spodziewam sie II dziecka (jestem super szczesliwa) i tez bede kochac,
tylko czy starczy mi sily?
Mysle, ze to troche przesada z mojej strony, powinnam moze troche przeciac ta
pepowine? Maluch pojdzie od wrzesnia do przedszkola.
Oczywiscie nie mam z nim zadnych problemow typu mama nie moze isc do pracy,
jest b. rozsadny jak na maluszka i zostaje bez problemu w domu z niania czy
babcia. Generalnie duzo mozna mu wytlumaczyc.
Tak sie tylko zastanawiam, czy poprostu nie robie mu krzywdy tym szalonym
kochaniem, zwlaszcza, ze niebawem ze wzgledu na drugie dziecko nie bede mu
chyba w stanie zapenic tyle uwagi....
Sama sie juz w tym gubie...
Pozdrawiam wszyskie szalenczo zakochane mamy
Aga