Dodaj do ulubionych

denerwujące reklamy

27.04.03, 09:56
czy jestem złą mamą, bo "nie wiem co dla mojego dziecka najlepsze" i nie
kupuję im kinderków?.
zastanawia mnie do kogo są adresowane reklamy słodyczy, zabawek itp..jak
wytłumaczyć dziecku, że nie stać nas na wszystko, co reklamują?
ktoś może powiedzieć, że wystarczy nie oglądać, ale co zrobić gdy maluch
czeka na ulubioną bajeczkę?
moje dzieci niby wiedzą i rozumieją, że nie kupimy kazdej reklamowanej
rzeczy, ale ostatnio synek stwierdził " no to powiedz tacie, żeby zarobił
dużo pieniązków".
a jak to wyglada u was? moze tylko ja robię z igły widły?
pozdrawiam.anka
Obserwuj wątek
    • macinak Re: denerwujące reklamy 27.04.03, 10:09
      nic a nic nie przesadzasz. Reklamy skierowane bezpośrednio do dzieci są obleśną
      manipulacją i moim zdaniem są niemoralne. Jako takie powinny być zakazane
      prawnie. O nerwową wysypkę przyprawiają mnie rreklamy pieruńsko drogich zabawek
      lub prodduktów spożywczych, których JA NIE CHCE kupować mojemu dziecku,
      emitowane tuż przed programami dla dzieci. Na szczęście powoli udaje mi sie
      tłumaczyć mojej córci, że np sok Kubuś jest niezdrowy i paskudny smile, i teraz
      śpiewamy juz sobie tylko piosenkę z reklamówki, ale jeszcze 1/2 roku temu
      Marianna nie piła NIC tylko Kubusia sad.
      Pozdrawiam Gośka
      • sojanka Re: denerwujące reklamy 27.04.03, 11:19
        Hm... rozumiem, ze nie zawsze trzeba kupować dziecku wszystkie reklamowane
        produkty, ale żeby od razu odmawiać mu Kubusia? Moim zdaniem jest lepszy niż
        wszystkie Pysio i Clippo i inne wynalazki. Ja akurat preferuję Kubusia i sok
        aksamitny Sonda.
        • beatach1 Re: denerwujące reklamy 27.04.03, 15:29
          Faktycznie reklamy manipuluja najmlodszymi. Maja wielki wplyw na dzieci,ktore
          niemal terroryzuja rodzicow by im kupili to co widzieli w TV. Ciezko
          wytlumaczyc i odmowic dziecku, ze to nie zawsze tak jest jak mowia w TV. Ze
          lalka Barbie sama nie chodzi, ze Nutella nie jest taka zdrowa, albo, ze
          poprostu nie ma sie na cos pieniedzy.
          Pozdrawiam
          BeataCh
        • macinak Re: denerwujące reklamy 03.05.03, 15:12
          sojanka napisała:


          No to muszę przyznać, że mnie ten post wkurzył.
          > Hm... rozumiem, ze nie zawsze trzeba kupować dziecku wszystkie reklamowane
          > produkty
          Dzięki za wyrozumiałość
          >, ale żeby od razu odmawiać mu Kubusia?
          Widzisz taka jestem wyrodna matka.
          >Moim zdaniem jest lepszy niż wszystkie Pysio i Clippo i inne wynalazki.
          >Ja akurat preferuję Kubusia i sok aksamitny Sonda.
          Twoje prawo i mnie nic do tego. Z pewnych powodów MUSIAŁAM przestać poić moje
          dziecko napojami wymienionymi przez ciebie. Odmawiam również mojej córce Coca-
          coli, chipsów, hamburgerów, kawy i czarnej herbaty. Biedne dziecko 
          No i proszę można się pokłócić nawet o soczek
          Pozdrawiam Małgorzata
          • sojanka Re: denerwujące reklamy 07.05.03, 21:56
            Widzę, że nie o dyskusje Ci chodziło, ale o to żeby się kłócić zasadnie czy
            nie...

            Nie wiem dlaczego Cię mój post wkurzył.

            wiem jedno mam na codzień dosyć pieniaczy, aferzystów i ludzi szukajacych na
            siłę problemu.

            Proponuję zajmij czymś swoje dziecko zamiast zadzać je przed telewizorem i
            puszczać mu reklamysmile
            • macinak Re: denerwujące reklamy 10.05.03, 19:05
              Solanko,
              Twój post mnie wkurzył z następujących powodów:
              1. zakwestionowałaś moje kompetencje jako matki Ja ciebie nie oceniałam
              ale ty oceniłaś mnie i to niezbyt pozytywnie.
              2. W moim pierwszym poście chodziło mi wyłącznie o dyskusję na temat
              reklamy skierowanej bezpośrednio do dzieci. Twoją odpowiedź podczepioną pod mój
              post odebrałam jako obraźliwą. Być może zareagowałam zbyt impulsywnie, ale ja
              się tylko broniłam
              3. kubuś nie był treścią mojego postu a tylko przykładem „z życia wziętym”
              na to jak reklama skierowana do dzieci może być szkodliwa.
              4. Też nie znoszę pieniaczy, aferzystów i ludzi szukających na siłę
              problemu jak również takich, którzy roszczą sobie prawo do decydowania co jest
              dobre a co złe
              5. Napisałaś ‘Proponuję zajmij czymś swoje dziecko zamiast zadzać je
              przed telewizorem i puszczać mu reklamysmile” Proponuję zajmij się swoim dzieckiem
              zamiast mówić mi jak ja mam wychowywać swoje dzieci 
              6. jeśli jesteś z Warszawy to zapraszam do mnie na soczek, zobaczysz jak
              żyję, ocenisz, udzielisz paru cennych rad . W każdym razie na forum tej
              dyskusji nie mam zamiaru kontynuować.
              Pozdrawiam, Gośka
    • lizbetka Re: denerwujące reklamy 27.04.03, 15:34
      Witam ! Sok Pysio jest również produkowany przez Sondę .A tak na marginesie to
      żeby być naprawdę dobrą matką należy gotować na Żyywcu / najlepsza woda
      mineralna / ,kupować buciki Bartek / najlepsze buty/ ,podawać dziecku tylko
      zupy i soki Gerbera /wszystkie inne trujące / , a jak pieluchy to tylko
      Pampers / nic nie ochroni pupy Twego dziecka lepiej/ itd....... Reklama
      dźwignią handlu . My jej ulegć nie musimy , tylko dlaczego czuję się gorsza
      gdy nie stać mnie na reklamowane produkty ? I mam wrażenie że robię krzywdę
      dziecku kupując inne mniej lub wcale nie reklamowane produkty. To jest tak
      samo jak z markowymi rzeczami - metka świadczy o pozycji i zamożności
      rodziców.Pzdrawiam . Lizbet6ka
    • agnieszka_azj_edziecko Re: denerwujące reklamy 28.04.03, 16:44
      Z reklamami adresowanymi do dzieci jakoś sobie radzę - można powiedzieć: lata
      praktyki (wiele rozmow na temat reklam, tego do czego służą i że wcale nie
      musimy się im poddawać oraz żelazna konsekwencja podczas zakupów).
      Teraz mam inny problem "reklamowy". Moja dziesięcioletnia Anie zaczyna już
      dojrzewać, a tu co chwilę trafia na reklamę, ktora utożsamia kobiecość z bólem
      i cierpieniem. Nie wiem, czy wczesniej nie zwracałam na to uwagi, czy te
      reklamy pojawiły się dopiero teraz. Mam już za sobą kilka poważnych rozmów o
      tym, że miesiączka to jest koniec świata, można wtedy normalnie funkcjonować i
      nie boli tak strasznie. Zaczynam tęsknić do denerwujących mnie wcześniej reklam
      tamponow, gdzie panienka skakała do basenu i tłumaczyła, że wszystko jest OK.
      Wolę już to od skrzywionych nastolatek trzymających się za brzuch.
    • ekanka Re: denerwujące reklamy 03.05.03, 15:36
      Hej!
      Moja mała na szczęście jeszcze chyba nie reaguje na reklamy, ale np. jajka
      niespodzianki uwielbia, sama sobie na to zasłużyłam kupując jej co jakiś czas.
      I nie chodzi o czekoladkę tylko o to co jest w środku. Akurat moje dziecko nie
      przepada za słodyczami.
      A jeśli chodzi o reklamę to uważam, że te adresowane bezpośrednio do dzieci są
      świństwem.
      A już dawnie dzieciom miłości w postaci monte czy innego paskudztwa...
      okropność. Poza tym każda taka reklama np. Pysia czy Kubusia to prawie bajka o
      tym, że bez tego soczku nie istnieje dobra zabawa. I moje dziecko gapi się w
      te reklamy jak najlepszą bajkę, nic nie poradzę, że są akurat przed jej
      ulubionym "Budzikiem".
      A jakość reklamowanych produktów, wystarczy przeczytać skład na opakowaniu i
      porównać z innymi leżącymi obok produktami. Choć trzeba przyznać, że wiele
      znanych i rozreklamowanych firm ma naprawdę dobre produkty.
    • kvm Re: denerwujące reklamy 03.05.03, 16:02
      A nie prościej po prostu wyłączyć telewizor? Można go też wogóle nie mieć...
      Ciekawe filmy dla dzieci można przecież odtwarzać z kasety/CD/DVD - wtedy nie
      ma tych "wstrętnych" reklam.
      • dziubelek2 Re: denerwujące reklamy 03.05.03, 23:45
        no i właśnie napisałam, że oczywisie można wyłączyć telewizor.moze można też go
        nie mieć...tak jak wielu innych rzeczy(np.komputera).tylko to nie o to chodzi.
        pewnie, że można bajki lub filmy odtworzyć i często tak właśnie robię. tyle, że
        nie mam czasu i ochoty ślęczeć przed magnetowidem za każdym razem, gdy jest
        jakiś interesujący program dla dzieci.
        i chyba nic by się nie stało, gdyby ograniczono reklamowanie produktów dla
        dzieci.
        a czy twoje dzieci nigdy nie ogladają telewizji? bo jakoś nie chce mi się w to
        wierzyć. a moze próbowałeś(aś) odgonić dziecko od telewizora w porze jego
        ulubionego programu lub bajki, tylko po to, by nie oglądało reklam? jeśli tak
        to proszę o poradę.
        • kvm Re: denerwujące reklamy 05.05.03, 11:08
          Moje dzieci nie oglądają telewizji, bo telewizora w domu nie mamy. Tak na
          prawdę mamy gdzieś w piwnicy. W każdym razie uwierz mi, że dzieci (małe) bardzo
          chętnie oglądają wielokrotnie te same bajki - wcale nie muszą mieć ciągle
          czegoś nowego. Zdarzyło mi się pozwolić oglądać dziecku bajkę w telewizji, gdy
          byliśmy u jej babci. Potem musiałem dziecku długo tłumaczyć to co zobaczyła, bo
          bajeczka z bardzo niewinnej przerodziła się w coś tak durnego i pełnego
          przemocy, że po prostu mnie zatkało. Szczerze mówiąc kompletnie nie miałem
          koncepcji jak to dziecku wytłumaczyć bo sam nie wiedziałem o co
          chodziło "twórcy". Moje starsze dziecko ogląda czasem nawet poważniejsze
          kreskówki np. "Mulan" i w miarę jak jest coraz starsza coraz więcej z tego
          filmu wyciąga. co któryś raz ma nowe pytania, dostrzega coraz to nowsze wątki i
          zależności. Nie jestem przekonany do końca czy "Mulan" na prawdę się nadaje dla
          tak małego dziecka... ale z drugiej strony chyba nigdy tego się nie dowiem.

          Niestety tak to już jest, że jakoś trzeba zapłacić - Ty "płacisz" oglądając
          (lub pozwalając dziecku) oglądać reklamy. Ja płacę za filmy DVD, i VCD. Raczej
          nie należy się spodziewać, że coś będzie za darmo.
          • olaart Re: denerwujące reklamy 05.05.03, 17:07
            kvm, a zdrobisz gdy dojrzewające natolatki zarządaja obecności telewizora w
            swoich pokojach ponieważ one jedyne w klasie nie wiedzą co sie dzieje w np.
            Big Brotherze?
            • kvm Re: denerwujące reklamy 05.05.03, 19:49
              A co Ty zrobisz jak Twoje dzieci nastolatki zarządają podróży na księżyć, bo
              już wszyscy w klasie tam byli?

              Po pierwsze dziecie mają prawo rządać (a raczej prosić), a rodzice po to są
              rodzicami i mają swój rozum by pewnych rzeczy odmawiać, dając w zamian coś
              lepszego. Big Brother i telewizor w pokoju jest dla mnie rzeczą co do
              odmówienia której skrupułów nie miałbym najmniejszych.

              Po drugie zamierzam tak wychować swoje dzieci by mając naście lat same były na
              tyle dorosłe aby takich rządań nie formułować, a na pewno nie poprzez
              argument "bo wszyscy to mają". Takie argumenty kompletnie do mnie nie trafiają,
              i od najmłodszych lat postaram się nauczyć dzieci argumentować w rzeczowy,
              rozsądny sposób (na miarę ich wieku).
              • olaart Re: denerwujące reklamy 05.05.03, 20:29
                kvm napisał:

                > A co Ty zrobisz jak Twoje dzieci nastolatki zarządają podróży na księżyć, bo
                > już wszyscy w klasie tam byli?

                Nie jest to dla mnie argumentem ponieważ prdróż na ksieżyc nie jest na razie
                możliwa dla przeciętnego człowieka więc raczej nie jest prawdopodobne, że
                koledzy mojego synka odbędą ją w wieku lat nastuwink
                A kwestia posiadania tv bądź nie jest ( a raczej bedzie) do rozwiązania w
                realnym świecie.

                > Po pierwsze dziecie mają prawo rządać (a raczej prosić), a rodzice po to są
                > rodzicami i mają swój rozum by pewnych rzeczy odmawiać, dając w zamian coś
                > lepszego. Big Brother i telewizor w pokoju jest dla mnie rzeczą co do
                > odmówienia której skrupułów nie miałbym najmniejszych.
                >
                > Po drugie zamierzam tak wychować swoje dzieci by mając naście lat same były
                na
                > tyle dorosłe aby takich rządań nie formułować, a na pewno nie poprzez
                > argument "bo wszyscy to mają". Takie argumenty kompletnie do mnie nie
                trafiają,
                >
                > i od najmłodszych lat postaram się nauczyć dzieci argumentować w rzeczowy,
                > rozsądny sposób (na miarę ich wieku).


                Jasne, trzeba się starać... ale dzieci przecież wchodzą w wiek, kiedy to liczy
                się dla nich przede wszystkim grupa rówieśnicza i jej akcetacja. Dziecko po
                prostu nie chce być inne niz rówieśnicy. Poza tym czy próba pozbawienia
                dziecka oglądania tv nie będzie takim ubezwłasnowolnieniem? Dziecko -
                nastolatej chce przecież o sobie decydować i ma do tego prawo ( oczywiście
                mówimy tu o kwestii oglądania tv bądź nie, wogóle!!!)
                • kvm Re: denerwujące reklamy 05.05.03, 22:14
                  > Nie jest to dla mnie argumentem ponieważ prdróż na ksieżyc nie jest na razie
                  > możliwa dla przeciętnego człowieka więc raczej nie jest prawdopodobne, że
                  > koledzy mojego synka odbędą ją w wieku lat nastuwink
                  > A kwestia posiadania tv bądź nie jest ( a raczej bedzie) do rozwiązania w
                  > realnym świecie.

                  Za 15 lat podróże na księżyc będą być może realne, tak samo jak być może za 15
                  lat telewizja w dotychczasowym sensie może nie być już tak popularna (zostanie
                  zastąpiona np. programami ściąganymi z internetu/satelity na życzenie-płatnie
                  za każdy obejrzany film/program). Księżyc był rzecz jasna metaforą. Nie na
                  każdą rzecz rodzice mogą sobie pozwolić (lub chcą).

                  > Jasne, trzeba się starać... ale dzieci przecież wchodzą w wiek, kiedy to
                  liczy
                  > się dla nich przede wszystkim grupa rówieśnicza i jej akcetacja. Dziecko po
                  > prostu nie chce być inne niz rówieśnicy.

                  Ale ZAWSZE będzie tak że moje dziecko (tak jak każde inne) będzie w JAKIŚ
                  sposób od tej grupy odstawać. Nigdy nie uda mu się w 100% dopasować do grupy.
                  Akceptacja w grupie rówieśniczej możesz mi wierzyć nie zależy TYLKO ani nawet
                  przede wszystkim od tego czy można wspólnie rozmawiać o oglądaniu BigBrothera
                  czy nie. Poza tym nie KAŻDE dziecko chce być takie jak rówieśnicy. Zważywszy,
                  że moje dzieci odziedziczyły geny zarówno po mnie jak i po mojej żonie jestem
                  gotów postawić dolary przeciwko orzechom że nasze dzieci podobnie jak my nie
                  będą się specjalnie przejmowały grupą rówieśniczą.

                  > Poza tym czy próba pozbawienia
                  > dziecka oglądania tv nie będzie takim ubezwłasnowolnieniem? Dziecko -
                  > nastolatej chce przecież o sobie decydować i ma do tego prawo ( oczywiście
                  > mówimy tu o kwestii oglądania tv bądź nie, wogóle!!!)

                  Ja nie mówię o zabronieniu oglądania TV wogóle!!! Mówię o tym że nie mam w
                  domu TV i przynosi to więcej pozytku niż szkód (tych nie ma żadnych), a
                  nastoletnie dziecko jak będzie baaardzo chciało to TV oglądać to będzie.
                  Przecież nie zabronię dziecku pójść do koleżanki i oglądać z nią tego
                  przysłowiowego BigBrothera. Mam jednak nadzieję, że moje dzieci będąc u
                  koleżanki będą potrafiły dużo mądrzej wykorzystać ten czas. Nie wiem gdzie Ty
                  się dopatrujesz jakiegoś ubezwłasnowalniania. Czy Twoim zdaniem rodzice muszą
                  spełniać każdą zachciankę dziecka tylko dlatego że owo dziecko będzie się
                  (POTENCJALNIE) źle czuło w grupie rówieśniczej? Jeśli zażyczy sobie samochód na
                  siedemnaste urodziny, bo jej "wszystkie" koleżanki "też mają", to będę musiał
                  kupić ten samochód (czy cokolwiek innego typu jakieś najnowsze ciuchy, buty
                  etc), bo inaczej stwierdzisz, że ubezwłasnawalniam dziecko wymagając od niego
                  korzystania z komunikacji miejskiej? Nie sądzisz, że to jakiś absurd?

                  Moje dziecko ma prawo do rodzicielskiej miłości i czasu (poza potrzebami
                  egzystencjalnymi które są oczywiste) do tego dochodzi edukacja i może coś
                  jeszce co mi w tej chwili akurat do głowy nie przychodzi. Cała reszta zależy
                  tylko od tego czy dając dziecku do pokoju telewizor będziemy chcieli mieć je z
                  głowy, czy mamy jakąś koncepcję na jego wychowanie i naszemu dziecku nawet na
                  myśl nie przyjdzie by o ten telewizor prosić - bo po prostu nie będzie czuło
                  takiej potrzeby.

                  Tak czy inaczej w tym wątku padło pytanie o małe dzieci, a nie nastoletnie, a
                  te nie mają problemów z grupą rówieśniczą więc jakby na to nie patrzeć bez
                  telewizora mogą się obejść, tym bardziej że przeogromna większość
                  filmów/programów jest po prostu beznadziejnie głupia/szkodliwa.
                  • adzia_a Re: denerwujące reklamy - do KvM 06.05.03, 09:04
                    Hahaha, powtórka z rozrywki, co nie? smile))))

                    Szczerze mówiąc, też nie czuję, o co chodzi z tym dopasowaniem do grupy
                    rówieśniczej. Najgłupsze, najżałośniejsze z moich młodzieńczych przedsięwzięć
                    to właśnie próby dopasowania się za wszelką cenę tam, gdzie nie pasowałam -
                    albo gdzie nikogo tak naprawdę nie obchodziło ,czy pasuję.

                    Kiedy byłam w podstawówce, moje koleżanki opowiadały sobie na przerwach "Ptaki
                    ciernistych krzewów", a ja nie mogłam, bo w ogóle zabraniano mi oglądać TV po
                    dwudziestej. Oprócz westernów wink i nie było dyskusji. Nie rozumiem, w imię
                    czego rodzic nie może dziecku zabronić oglądania bzdur. Bo wszyscy? Nie zależy
                    mi, żeby moje dzieci były jak wszyscy. Co więcej, patrząc na "tę współczesną
                    młodzież" wink przyrzekam sobie, że zrobię wszystko, żeby tacy nie były. To może
                    mniej komfortowe dla dziecka, ale przeciwieństwa hartują.

                    PS. Ja mam TV i owszem, korzystam - patrzę na moją córeczkę i z sentymentem
                    wspominam codzienny rytuał oczekiwania na dobranockę smile to takie sympatyczne.
                    Chociaż od czasów komuny nic sie nie zmieniło - nadal dobranocka wylatuje z
                    programu, jesli jakieś gadające głowy chcą sobie ucuąć pogawędkę o Małyszu albo
                    Unii Europejskiej.
                    • kvm Re: denerwujące reklamy - do KvM 06.05.03, 10:37
                      adzia_a napisała:

                      > Hahaha, powtórka z rozrywki, co nie? smile))))

                      A nie słyszałaś, że są pewne cykle ezoteryczno-astrologiczne z okresem
                      trzyletnim? wink

                      > Szczerze mówiąc, też nie czuję, o co chodzi z tym dopasowaniem do grupy
                      > rówieśniczej. Najgłupsze, najżałośniejsze z moich młodzieńczych przedsięwzięć
                      > to właśnie próby dopasowania się za wszelką cenę tam, gdzie nie pasowałam -
                      > albo gdzie nikogo tak naprawdę nie obchodziło ,czy pasuję.

                      Z ust mi to wyjęłąś. Mając podobne doświadczenia mam nadzieję, że przynajmniej
                      dodam moim dzieciom otuchy gdy będą robić coś podobnego (bo pewnie będą...)

                      pozdrowienia i ukłony dla bratniej duszy smile
                  • olaart Re: denerwujące reklamy do kvm 06.05.03, 09:29
                    Wybacz kvm ale dla mnie twoja poprzednia wypowiedź zabrzmiała tak: "moje
                    dziecko nie będze oglądało telewizji, moje dziecko nie będzie potrzebowało
                    telewizji, moje dziecko będzie szczęśliwe bez telewizji". Zawsze mnie smieszą
                    słowa rodziców małych dzieci, którzy z całą stanowczościa twierdzą, np. moje
                    dziecko nie będzie potrzebowało grupy rówieśniczej, moje dziecko nie będzie
                    paliło papierosów, moje dziecko ble ble ble będzie to, nie będzie tamto, bo ma
                    moje geny, moje i mojej żony... tylko... cóż efekt współdziałania tych genów
                    jest trudny do przewidzenia, fakt bardzo znaczące jest tu wychowanie ale do
                    końca nie możemy być pewni kim będzie nasze dziecko. Stąd moja zaczepka wink

                    kvm, ja nie twierdzę, że Twój pogląd na wychowanie i posiadanie telewizora
                    jest zły, co więcej popieram go całkowicie (hihi my też nie mamy tv, tzn mamy
                    ale od 2 lat nie działasmile)) ale podśmiewam sie troszkę z Twojego przekonania o
                    własnej nieomylności.
                    • kvm Re: denerwujące reklamy do olart 06.05.03, 10:33
                      olaart napisała:

                      > Wybacz kvm ale dla mnie twoja poprzednia wypowiedź zabrzmiała tak: "moje
                      > dziecko nie będze oglądało telewizji, moje dziecko nie będzie potrzebowało
                      > telewizji, moje dziecko będzie szczęśliwe bez telewizji". Zawsze mnie smieszą
                      > słowa rodziców małych dzieci, którzy z całą stanowczościa twierdzą, np. moje
                      > dziecko nie będzie potrzebowało grupy rówieśniczej, moje dziecko nie będzie
                      > paliło papierosów, moje dziecko ble ble ble będzie to, nie będzie tamto, bo
                      ma
                      > moje geny, moje i mojej żony... tylko... cóż efekt współdziałania tych genów
                      > jest trudny do przewidzenia, fakt bardzo znaczące jest tu wychowanie ale do
                      > końca nie możemy być pewni kim będzie nasze dziecko. Stąd moja zaczepka wink

                      Tylko, że ja nigdzie nie twierdziłem żę na pewno moje dzieci nie będą oglądać
                      telewizji - jedyne co pisałem to to, że nie będą miały telewizora w pokoju. O
                      ile mogę się z Tobą zgodzić że co do przewidywania zachowań naszych dzieci nie
                      można być prorokiem to w kwestii własnego zachowania można jednak pewne sprawy
                      przewidzieć i ustalić.

                      >
                      > kvm, ja nie twierdzę, że Twój pogląd na wychowanie i posiadanie telewizora
                      > jest zły, co więcej popieram go całkowicie (hihi my też nie mamy tv, tzn mamy
                      > ale od 2 lat nie działasmile)) ale podśmiewam sie troszkę z Twojego przekonania
                      > własnej nieomylności.

                      A przepraszam niby gdzie dostrzegłaś tą nieomylność? Poza tym nie lubię
                      dyskusji gdy ktoś prezentuje nieswoje poglądy po to tylko by zrobić
                      zamieszanie, podjudzić kogoś innego do wypowiedzi. Jak widzisz nie tylko mnie
                      sprowokowałaś ale też adzię, która Twoje argumenty potraktowała poważnie. Wstyd.
                      • olaart Re: denerwujące reklamy do olart 06.05.03, 12:14
                        Ale ZAWSZE będzie tak że moje dziecko (tak jak każde inne) będzie w JAKIŚ
                        sposób od tej grupy odstawać. Nigdy nie uda mu się w 100% dopasować do grupy.
                        Akceptacja w grupie rówieśniczej możesz mi wierzyć nie zależy TYLKO ani nawet
                        przede wszystkim od tego czy można wspólnie rozmawiać o oglądaniu BigBrothera
                        czy nie. Poza tym nie KAŻDE dziecko chce być takie jak rówieśnicy. Zważywszy,
                        że moje dzieci odziedziczyły geny zarówno po mnie jak i po mojej żonie jestem
                        gotów postawić dolary przeciwko orzechom że nasze dzieci podobnie jak my nie
                        będą się specjalnie przejmowały grupą rówieśniczą.

                        Czy to nie Twoje slowa? Dla mnie to brzmi tak: " jestem nieomylny, wiem
                        wszystko"

                        • kvm Re: denerwujące reklamy do olart 08.05.03, 22:17
                          olaart napisała:

                          > Ale ZAWSZE będzie tak że moje dziecko (tak jak każde inne) będzie w JAKIŚ
                          > sposób od tej grupy odstawać. Nigdy nie uda mu się w 100% dopasować do grupy.
                          > Akceptacja w grupie rówieśniczej możesz mi wierzyć nie zależy TYLKO ani nawet
                          > przede wszystkim od tego czy można wspólnie rozmawiać o oglądaniu BigBrothera
                          > czy nie. Poza tym nie KAŻDE dziecko chce być takie jak rówieśnicy. Zważywszy,
                          > że moje dzieci odziedziczyły geny zarówno po mnie jak i po mojej żonie jestem
                          > gotów postawić dolary przeciwko orzechom że nasze dzieci podobnie jak my nie
                          > będą się specjalnie przejmowały grupą rówieśniczą.
                          >
                          > Czy to nie Twoje slowa? Dla mnie to brzmi tak: " jestem nieomylny, wiem
                          > wszystko"

                          To Twoja interpretacja (a moim zdaniem gruba nadinterpretacja) - ja tu żadnej
                          nieomylności nie widzę. Po prostu takie miałem doświadczenia z młodości, więc
                          chyba miałem prawo napisać, że "nie KAŻDE dziecko"?

                          Odnoszę wrażenie, że podobnie jak wiele osób, które zarzucają mi iż uważam się
                          za "jedynego wiedzącego" nie potrafisz rozróżnić mocno i z całą siłą
                          postawionych argumentów, napisanych bez oglądania się na polityczne poprawności
                          od faktycznego, ślepego trwania przy swoim bez względu na zdanie i
                          argumenty/doświadczenia innych. Zawsze słucham argumentów oponentów i zdażało
                          mi się być przez kogoś przekonanym do innych niż wyznawane przeze mnie
                          poglądów, co publicznie na forum przyznawałem.

                          Co do kwestii posądzania Cię o przedstawianie zmyślonych poglądów - takie
                          odniosłem wrażenie z Twojej wypowiedzi. Być może była to nadinterpretacja z
                          mojej strony jeśli tak się stało to najmocniej przepraszam.

                          Pozdrawiam
                          KristoVelMefisto

                          P.S. Proszę, nie psujmy tego wątku dyskusją nie na temat - jeśli uważasz, że
                          coś jeszcze wymaga wyjaśnienia pisz na priv - kvm@wp.pl
                          • olaart ostatni raz, ostatniutki:) 15.05.03, 15:00
                            kvm napisał:

                            >
                            > To Twoja interpretacja (a moim zdaniem gruba nadinterpretacja) - ja tu
                            żadnej
                            > nieomylności nie widzę. Po prostu takie miałem doświadczenia z młodości,
                            więc
                            > chyba miałem prawo napisać, że "nie KAŻDE dziecko"?
                            >
                            > Odnoszę wrażenie, że podobnie jak wiele osób, które zarzucają mi iż uważam
                            się
                            > za "jedynego wiedzącego" nie potrafisz rozróżnić mocno i z całą siłą
                            > postawionych argumentów, napisanych bez oglądania się na polityczne
                            poprawności
                            >
                            > od faktycznego, ślepego trwania przy swoim bez względu na zdanie i
                            > argumenty/doświadczenia innych. Zawsze słucham argumentów oponentów i
                            zdażało
                            > mi się być przez kogoś przekonanym do innych niż wyznawane przeze mnie
                            > poglądów, co publicznie na forum przyznawałem.
                            >
                            > Co do kwestii posądzania Cię o przedstawianie zmyślonych poglądów - takie
                            > odniosłem wrażenie z Twojej wypowiedzi. Być może była to nadinterpretacja z
                            > mojej strony jeśli tak się stało to najmocniej przepraszam.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > KristoVelMefisto
                            >
                            > P.S. Proszę, nie psujmy tego wątku dyskusją nie na temat - jeśli uważasz, że
                            > coś jeszcze wymaga wyjaśnienia pisz na priv - kvm@wp.pl

                            Masz rację, kvm, z zawstydzeniem muszę przyznać, że częściowo sugrowałam się
                            innymi dyskusjami z Twoim udziałem a częściowo pewnie sobie dopowiedziałam.
                            Mimo, że jakaś wypowiedź zabrzmiała dla mnie tak a nie inaczej nie znaczy, że
                            osoba pisząca dokładnie to miała na myśli. Jest to przeciez główna przyczyna
                            naszych netowych sporów. Zauważyłam też, że i moje wypowiedzi nie oddają
                            również tego co naprawdę myślałam. Mi chodziło o "nieomylnych,
                            wszechwiedzących rodziców", takich z klapkami na oczach, którzy twierdzą "MOJE
                            dziecko nie robi (nie bedzie robić) tego, tamtego...." gdy tymczasem owo
                            dziecko i tak to robi a rodzic o tym nie wie (nie chce wiedzieć?...). Pewnie
                            wiele nauczycieli mogłoby podać przykłady takiej "nieomylności" rodziców.
                            Pewnien pan z całą stanowczością twierdził, że jego synek "pochodzi z
                            porządnej rodziny, nie klnie, nie pije, ma dobrch kolegów, nie pali, nie
                            łajdaczy się ble ble ble" gdy tymczasem synek wielkorotnie został przyłapany
                            na paleniu w toalecie, miał przy sobie w szkole marichuanę, a ponadto
                            wielokrotnie był widziany przez nauczycieli jak szwędał się w okolicach
                            szkoły, plując, klnąc i popijając piwko. Zgadzam się z Adzią, że musimy być
                            pewni swoich przekonań i twardo się ich trzymać jeżeli chcemy dobrze wychować
                            dziecko.

                            Ale już ani słowa więcej.
                            Pozdrowienia Ola
                      • olaart Re: denerwujące reklamy do olart 06.05.03, 12:15

                        > A przepraszam niby gdzie dostrzegłaś tą nieomylność? Poza tym nie lubię
                        > dyskusji gdy ktoś prezentuje nieswoje poglądy po to tylko by zrobić
                        > zamieszanie, podjudzić kogoś innego do wypowiedzi. Jak widzisz nie tylko
                        mnie
                        > sprowokowałaś ale też adzię, która Twoje argumenty potraktowała poważnie.
                        Wstyd


                        Gdzie prezentowałam nie swoje poglady????
              • wieczna-gosia Re: to moze ja sie tu podczepie ;)))) 16.05.03, 15:20
                poniewaz mam dzieci kwalifikujace sie do nastolatkow wink))

                A telewizor kupilismy z rok temu wink)

                Przez 10 lat malzenstwa i dorobnieniu sie 4 dzieci telewizora nie bylo.

                I co? I nic. Nasze dzieci nie byly izolowane rowiesniczo wink) swietnie
                orientowaly sie w pokemonach i bog brotherach. Ale jednoczesnie mialy do tego
                troszke inny stosunek, bardziej krytyczny. Trudno jest powiedziec ze mialy to
                po nas- mysmy nie mieli stosunku bo nie widzielismy Big Brothera wink) nasze
                dziweci nie raz marudzily o telewizor. Dopiero gdy marudzic zaczelsmy my-
                dorosli- telewizor zostal kupiony. Nie wykluczam ze kiedys powiemy z mezem-
                wywalamy pudlo. I wywalimy wink))

                Ja osobiscie nie mam wiele do reklam. Nie kupuje wiekszosci produktow wink

                A co do wplywu tv- moja najstarsza corka, chowana BEZ telewizora- zyc bez
                niego nie moze i nie mogla. Zas mlodsza o poltora roku, tak samo chowana BEZ-
                do tej pory poswieca mu jedynie chwilke. Nie wiem naprawde od czego to zalezy,
                bo maluchy, chociaz telewizor obslugiwac umieja- tez raczej nie zwracaja nan
                uwagi wink)
          • odalie Re: denerwujące reklamy 20.05.03, 20:23
            I jak widać tak się da.

            A my co gorsza nawet video (że o DVD nie wspomnę) nie mamy. Córuś ogląda bajki
            na video sporadycznie, gdy jest u dziadków (kilka razy do roku na tydzień czy
            dwa), albo gościnnie u zaprzyjaźnionej rodzinki z dzieckiem. Faktycznie, bajki
            na żywo są czasami po prostu wstrętne, wolę stanowczo te old gold "Bolki i
            Lolki" czy "Reksia".

            Mamy za to komputer, a nawet dwa. Mój już od ponad roku został zaanektowany
            przez młodą (obecnie 4 latka) i jest "jej". Córuś potrafi świetnie go obsłużyć,
            sama sobie odpala programy a nawet resetuje i restartuje, że o wkładaniu płyt
            do napędu nie wspomnę. Zamiast TV na codzień na komputer - polecam
            świetnych "Przyjaciół z Krainy Wiedzy"!!! - a czasami pod naszą opieką,
            internet. A jej ulubiona gra to SimCity! Bezmyślnych platformówek-palcówek jej
            nie kupujemy (swoją drogą trudno kupić naprawdę fajną grę dla maluszka). My
            oboje z mężem pracujemy dużo w domu i dla niej komputer jest naturalnym
            narzędziem pracy - jak się bawi laleczkami w domek dla lalek, to mama lalkowa,
            po położeniu laleczek-córeczek spać, idzie "pracować na komputerze" (córuś ma
            taką maleńką miniaturkę desktopa). Uspokajam wszystkich - nie siedzi przy
            kompie dłużej niż 30-40 minut (maksymalnie!), a zwykle jakieś 15-20, ze dwa
            razy dziennie - chyba to mniej niż przeciętne seanse telewizyjne przeciętnego
            maluszka?

            No i bardzo, bardzo dużo jej czytamy. Nawet ponad dwie godziny dziennie.
            Gdybyśmy mogli, już by ona wymusiła na nas więcej, ale gardła nam siadają.
            Kocha słowo, mogłaby godzinami słuchać książek, i bardzo się chce nauczyć
            czytać sama. Często też słucha kaset MC z nagranymi słuchowiskami.

            Pozdrowionka dla wszystkich off-TV!!!
      • dziubelek2 Re: denerwujące reklamy 03.05.03, 23:45
      • odalie Re: denerwujące reklamy 20.05.03, 20:08
        No i my nie mamy.

        A czy Wy wiecie, że w znowelizowanej ustawie o reklamie nie będzie już mowy o
        zakazie nadużywania zaufania dziecka?
    • ewunia_uk Re: denerwujące reklamy 03.05.03, 20:40
      Wrocilam wlasnie z Wielkanocnego pobytu w Polsce (mieszkam od 10 lat w
      Anglii). Rzucila mi sie w oczy dziwna prawidlowosc jesli chodzi o reklamy w
      Polsce, i to nie tylko te telewizyjne.

      O ile np. w Anglii reklamy dostosowane sa do tzw. przecietnego poziomu zycia,
      tzn. staraja sie pokazywac realistycznie wygladajace wnetrza, i tryb zycia
      przecietnej rodziny, w Polsce jesli w reklamie pokazuje sie mieszkanie, to
      prawie zawsze jest to luksusowe, ogromne wnetrze z luksusowymi meblami. Albo
      domek jak z bajki. Rodzina to zawsze mama jak prosto od fryzjera, i tata w
      nienagannym garniturze, wychodzacy albo wlasnie powracajacy ze swietnej pracy
      na odpowiedzialnym (i wspaniale platnym) stanowisku. W reklamie firmy
      wyposazajacej lazienki jest obowiazkowo zdjecie lazienki wielkosci sali
      gimnastycznej, z ogromnym oknem z panoramicznym widokiem. I tak dalej. Nie
      wiem, jak jest w innych krajach, ale w Anglii juz sie do czegos takiego nie
      ucieka, bo zbyt grubymi nicmi szyte. Takie reklamy chyba dokumentnie moga
      czlowieka zdolowac. Bo taki standard zycia ma chyba mniej niz 1% polskiego
      spoleczenstwa. Ale to tak na marginesie.

      Co do reklam adresowanych do dzieci, to zgadzam sie, ze jest to reklamowy
      chwyt ponizej pasa, i powinny byc calkowicie zakazane (o ile sie nie myle tak
      jest w Szwecji).
      • kiranna Re: denerwujące reklamy 04.05.03, 00:00
        W Turcji jakis czas temu uruchomiono specjalny telefon w sprawie skarg na
        reklamy. Te, ktore zostaly najbardziej skrytykowane, usunieto z TV. Komentarze
        opublikowano w gazecie. Najczesciej dotyczyly wlasnie reakcji dzieci na
        zabawki, slodycze, wedliny (!) "jak wytlumaczyc dzieciom, ze nas nie stac?"
        itp. Czasami naprawde przykro bylo czytac...
      • ika_edziecko Re: denerwujące reklamy 17.05.03, 23:13
        ewunia_uk napisała:

        > Co do reklam adresowanych do dzieci, to zgadzam sie, ze jest to reklamowy
        > chwyt ponizej pasa, i powinny byc calkowicie zakazane (o ile sie nie myle tak
        > jest w Szwecji).
        >

        W Polsce też.
        • adzia_a Re: denerwujące reklamy - adresowane do dzieci 21.05.03, 08:12
          ika_edziecko napisała:

          > ewunia_uk napisała:
          >
          > > Co do reklam adresowanych do dzieci, to zgadzam sie, ze jest to reklamowy
          > > chwyt ponizej pasa, i powinny byc calkowicie zakazane (o ile sie nie myle
          > tak
          > > jest w Szwecji).
          > >
          >
          > W Polsce też.

          Ale dziewczyny - nie myślicie, że Polak potrafi sobie z tym poradzić?
          Tak jak z piwem bezalkoholowym?
          W końcu Princessę je Ania Przybylska, to co za problem, żeby Olbrychski zajadał
          Danonki wink a Ich Troje (oni jeszcze żyją?) grali w Pokemony z chipsów?

          Polak potrafi...
    • agnieszka_azj_edziecko Re: denerwujące reklamy 05.05.03, 21:11
      dziubelek2 napisała:
      > moje dzieci niby wiedzą i rozumieją, że nie kupimy kazdej reklamowanej
      > rzeczy, ale ostatnio synek stwierdził " no to powiedz tacie, żeby zarobił
      > dużo pieniązków".

      Wiesz, wydaje mi się, że jeśli tłumaczysz dziecku, że nie kupisz mu czegoś, co
      widziało w reklamie, bo nie macie pieniędzy, to taka reakcja jest
      naturalna. "Jakbyśmy mieli więcej pieniędzy, toby Mama kupowała wszystko, co
      bym chciał."
      Ja staram się tłumaczyć moim dziewczynom, że cukierki to nie jest najlepsze
      źródło witamin - lepsze są pomarańcze, a lepszym niż czekolada źródłem mleka
      jest jogurt. Zabawki z Kinder-niespodzianek po 5 minutach leżą w kącie,
      podobnie te z Mc'Donaldzia. Starszym, które już potrafią liczyć, pokazuję
      różnice w cenach między rzeczami z reklam, a tymi niereklamowanymi - one już
      wiedzą, że cena reklamy jest wliczona w cenę produktu.
      Taki rachunek ekonomiczny przeprowadzałyśmy na przykladzie Baby born,
      porównując jej cenę z innymi lalkami, a jej akcesoria z tym, co kupowałam dla
      maleńkiej Julki. W naszym domu nie było Baby born tylko zwykly bobasek ubierany
      w śpiochy kupione w supermarkecie za 4,99, zawijany w kocyk po Julce i wożony z
      zwykłym wózeczku dla lalek bez logo. Nic to nie szkodziło zabawie.
      --
      Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki
    • dziubelek2 Re: denerwujące reklamy 05.05.03, 22:45
      zgadzam się z kvm, że dzieci mogą wielokrotnie oglądać to samo - u mnie w
      zimie na "tapecie" była Mysia, Bob Budowniczy, Reksio, itp. bajeczki. nie chcę
      się tłumaczyć, ale moje dzieci naprawdę nie są sadzane przed telewizorem dla
      świętego spokoju i nie oglądają niczego, na co im nie pozwolę. chodziło mi
      tylko o sam fakt - zdaje mi się, że przez jakiś okres reklam adresowanych do
      dzieci nie było w ogóle lub było ich bardzo mało- więc dlaczego teraz tak być
      nie może?.
      ktoś wspomniał, że nasze reklamy nie odzwierciedlają naszej codzienności - to
      prawda. moją ulubioną jest reklama idei - pani w wielkim, bogatym domu żałosnym
      głosikiem stwierdza, że nie stać ich na dwa rachunki za komórkę! paranoja!.
      a co do tłumaczenia dzieciom - staram się tłumaczyć na różne sposoby.ale nie
      widzę nic złego w powiedzeniu dziecku, że nie mamy pieniędzy na każdą rzecz - w
      końcu nie będe im wmawiała, że coś jest "be", gdy w rzeczywistości takie nie
      jest - to tak, jakbym sama siebie oszukiwała, że np. mercedes to beznadziejne
      auto i maluch jest o niebo lepszy.
      a w ogóle przyszła wiosna, zrobiło się cieplutko i z telewizora tylko kurz
      ścieram - dzieciaki szaleją na dworze i myślę, że tak jest dla nich najlepiej.
      pozdrowienia.ania
      • joannab-o Re: denerwujące reklamy 06.05.03, 10:15
        Zgadzam sie z Agnieszka, że można sobie poradzić z wpływem reklam na dzieci,
        zabezpieczyc je. Ja tłumaczę co to jest reklama, że te treści maja na celu
        skłonienie ludzi do kupowania, a ich związek z prawdą jest zwylke zaden.
        Podchodzę do reklam z pobłażliwym spokojem i tak samo podchodza moje dzieci.
        Jeżeli ktoś chciałby argumentować, że zdaje sobie sprawę, do czego służą
        reklamy, a jednak im ulega to powiem mu, że jemu po prostu nie powiedziano tego
        W PORĘ. I że jest to jedna z tych sfer, w których jego dziecku może być lepiej
        w życiu niż jemu smile
        joanna
        • dziubelek2 Re: denerwujące reklamy 06.05.03, 12:52
          joannab-o napisała:

          > Zgadzam sie z Agnieszka, że można sobie poradzić z wpływem reklam na dzieci,
          > zabezpieczyc je. Ja tłumaczę co to jest reklama, że te treści maja na celu
          > skłonienie ludzi do kupowania, a ich związek z prawdą jest zwylke zaden.
          > Podchodzę do reklam z pobłażliwym spokojem i tak samo podchodza moje dzieci.
          > Jeżeli ktoś chciałby argumentować, że zdaje sobie sprawę, do czego służą
          > reklamy, a jednak im ulega to powiem mu, że jemu po prostu nie powiedziano
          tego
          >
          > W PORĘ. I że jest to jedna z tych sfer, w których jego dziecku może być
          lepiej
          > w życiu niż jemu smile
          > joanna
          wszystko jeszcze zależy od wieku dziecka. reklamy dla dzieci są trochę jak
          bajka a małe dzieci często nie odróżniają fantazji od rzeczywistości.
          • joannab-o Re: denerwujące reklamy 06.05.03, 13:55
            Wydaje mi sie, że dwuletnie z kawałkiem dziecko już to rozumie. Przede
            wszystkim rozumie mój brak odpowiedzi na reklamowa próbę wywołania moich
            emocji. Obojętność jest bardzo zaraźliwasmile
            Ale do tego czasu jasne, ze nie powinno oglądać wcale - a to jest proste.
            To, co pisze oczywiście nie znaczy, że nie należy się sprzeciwiać puszczaniu
            reklam i protestować przeciw kierowaniu ich do dzieci.
            joanna
        • olaart Re: denerwujące reklamy 06.05.03, 15:36
          Mi także wydaje się, że tłumaczenie dzieciom po co jest reklama i jak działa
          na człowieka na najlepsze rozwiązanie. Owszem, można zabronić oglądania
          telewizji w obawie przed jej szkodliwością, ale czy to rzeczywiście załatwia
          sprawę? Jesteśmy bombardowani reklamami na każdym kroku, wszystko co na
          sotacza jest przeciez potencjalną powierzchnią reklamowąwink Nie sposób od niej
          uciec ale można nauczyć się sobie z nią radzić i nauczyć tego swoje dzieci.
          • edytek1 Re: denerwujące reklamy 06.05.03, 17:38
            Mnie reklamy doprowadzaja do szewskiej pasji choć moja roczna córka ogląda
            wyłączony telewizor. Dziś zobaczyłam reklamę lizaków chupa- chops czy jakoś tak
            które wspomagają pracę mózgu ... paranoja.
    • adzia_a Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 07.05.03, 08:23
      A wiecie co - moim zdaniem nie ma nic niemoralnego czy złego w tym, że do
      dzieci adresuje się nawet najgłupsze reklamy. TV ma parę celów do
      zrealizowania, ale wśród nich na pewno nie ma obowiązku dbania o morale widza i
      o to, czy ogląda on treści dopasowane do jego wieku - bo o to musimy zadbać my,
      rodzice. Czasem słyszy się rodzica narzekającego na swoje dziecko "On wymusza,
      żeby mu kupić, bo widział na reklamie" albo "Strasznie jest agresywny przez ten
      telewizor" - a kto mu ten telewizor włącza? Jak rodzic ma odmówić zakupienia
      dziecku jakiejś reklamowanej rzeczy - skoro nie potrafi nawet odmówić oglądania
      głupot w TV?
      Jeśli chodzi o moje doświadczenia - moja córeczka (prawie trzyletnia) owszem,
      czasem obejrzy reklamy - ale jeśli naciąga mnie w sklepie na coś, to raczej na
      jakiś znajomy towar, który już od kogoś dostała. Nie zamierzam obwiniać TV o
      demoralizację dziecka, bo - zdradzę Wam sekret - to pudełko ma wyłącznik wink i
      to ja nad tym wyłącznikiem panuję, a nie moje dziecko.

      Trochę zboczę z tematu, bo Ola poruszyła ciekawą sprawę - tej "nieomylności".
      Wiesz, Olu - ja myślę, że każdy z nas, rodziców musi być przekonany o swej
      nieomylności, realizując swój program wychowawczy - bo jak moglibyśmy wychować
      dziecko, nie będąc pewnymi swych racji? Nie tworzymy teorii, tylko kształtujemy
      ludzi - musimy więc być przekonani o słuszności tego, co robimy. Piszę o tym,
      bo, podobnie jak u KvM i Dorki, jednym z naszych priorytetów jest wychowanie
      człowieka niezależnego od opinii innych (nie takiego, który się nie przejmuje
      innymi - tylko takiego, który pomyśli, zanim zrobi to, co inni). Nie wiem, czy
      mi się to uda, bo nikt tego nie wie. KvM też nie wie, ale proponuje zakład -
      jak chcesz to go przyjmij, może być ciekawie wink - niezależnie od kursu dolara
      jest to korzystna propozycja wink.

      Oj, kończę, bo zanudzam. Pa pa.
      • joannab-o Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 07.05.03, 12:39
        adzia_a napisała:

        bo, podobnie jak u KvM i Dorki, jednym z naszych priorytetów jest wychowanie
        > człowieka niezależnego od opinii innych (nie takiego, który się nie przejmuje
        > innymi - tylko takiego, który pomyśli, zanim zrobi to, co inni). Nie wiem,
        czy
        > mi się to uda, bo nikt tego nie wie. KvM też nie wie, ale proponuje zakład -
        > jak chcesz to go przyjmij, może być ciekawie wink - niezależnie od kursu
        dolara
        > jest to korzystna propozycja wink.
        >
        > Oj, kończę, bo zanudzam. Pa pa.

        Zaraz, zaraz, co z tymi dolarami? I jak to ma byc weryfikowane?
        W zeszłym roku moje dziecko, wtedy 8 lat nie wstało, kiedy przyszedł wizytator,
        bo nie widziało powodu wstawać tylko dlatego, że wszyscy wstali, a nikt go
        specjalnie nie poprosił, ani nie wytłumaczył potrzeby. Pani dostała obniżoną
        ocenę smile
        To co, mogę startować??????????
        joanna
        • adzia_a Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 07.05.03, 13:06
          Joanna smile to nie ja, tylko KvM proponuje zakład, parę postów wyżej smile i
          chodzi o jego dzieci smile
          • joannab-o Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 07.05.03, 14:57
            Aj, nie przeczytałam uważnie. Myślałam, że coś można wygrać. Nawet myślałam, że
            kvm z dorką wygrali w totka, że i dom budują i fundują nagrody smile
            A tak to nie przystapię do zakładu, chociaz mam dwa spore orzechy, bo
            musiałabym sie cieszyć z cudzego nieszczęściasmile
            joanna
            • kvm Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 08.05.03, 22:06
              joannab-o napisała:

              > Aj, nie przeczytałam uważnie. Myślałam, że coś można wygrać. Nawet myślałam,
              że
              >
              > kvm z dorką wygrali w totka, że i dom budują i fundują nagrody smile

              Dom musi się się chwilowo przesunąć o parę miesięcy, bo w totka nie wygraliśmy,
              a okazało się w tzw. międzyczasie, że musimy kupić drugi samochód - miał być
              dla mnie - będzie dla Dorki wink. Dorka chciała Jazz ale zgodziła się że
              rozsądniejszy będzie Civic (bo jednak sporo większy a pieniadze te same).

              > A tak to nie przystapię do zakładu, chociaz mam dwa spore orzechy, bo
              > musiałabym sie cieszyć z cudzego nieszczęściasmile

              No... tak przyzwoitych osób to w dzisiejszych czasach ze świeczką szukać :0
              Pozdrawia serdecznie

              Krzysio smile
      • dziubelek2 Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 07.05.03, 16:54
        adzia_a napisała:

        > A wiecie co - moim zdaniem nie ma nic niemoralnego czy złego w tym, że do
        > dzieci adresuje się nawet najgłupsze reklamy. TV ma parę celów do
        > zrealizowania, ale wśród nich na pewno nie ma obowiązku dbania o morale widza
        i
        >
        > o to, czy ogląda on treści dopasowane do jego wieku - bo o to musimy zadbać
        my,
        >
        > rodzice. Czasem słyszy się rodzica narzekającego na swoje dziecko "On
        wymusza,
        > żeby mu kupić, bo widział na reklamie" albo "Strasznie jest agresywny przez
        ten
        >
        > telewizor" - a kto mu ten telewizor włącza? Jak rodzic ma odmówić zakupienia
        > dziecku jakiejś reklamowanej rzeczy - skoro nie potrafi nawet odmówić
        oglądania
        >
        > głupot w TV?

        tak jest, ale w takim razie skoro tv nie ma takiego obowiązku, to dlaczego
        reklamy alkoholu są nadawane dopiero o określonej godzinie, tak jak i niektóre
        filmy?

        > Jeśli chodzi o moje doświadczenia - moja córeczka (prawie trzyletnia) owszem,
        > czasem obejrzy reklamy - ale jeśli naciąga mnie w sklepie na coś, to raczej
        na
        > jakiś znajomy towar, który już od kogoś dostała. Nie zamierzam obwiniać TV o
        > demoralizację dziecka, bo - zdradzę Wam sekret - to pudełko ma wyłącznik wink
        i
        > to ja nad tym wyłącznikiem panuję, a nie moje dziecko.

        wiem, że ma wyłącznik, ale czasem dzieci zostają z moją teściową, która pozwala
        im oglądać "jak leci", a ja nie mam na tyle determinacji, by z nią setny raz
        dyskutować o tym samym. moje maluszki np. w ogóle nie oglądają bajek
        polsatowskich czy na tvn, bo zazwyczaj mają one mało wspólnego z bajkami. ale
        ja nie jestem w stanie zawsze kontrolować tego, co oglądają tuż przed
        dobranocką, i nie wiem jak twoja córeczka, ale moje dzieci niemalże zaczynają
        się zanosić płaczem, gdy próbuję im w tym momencie wyłączyć telewizor. zresztą
        ja chyba czułabym się podobnie oczekując na swój ulubiony film.
        >
        > Trochę zboczę z tematu, bo Ola poruszyła ciekawą sprawę - tej "nieomylności".
        > Wiesz, Olu - ja myślę, że każdy z nas, rodziców musi być przekonany o swej
        > nieomylności, realizując swój program wychowawczy - bo jak moglibyśmy
        wychować
        > dziecko, nie będąc pewnymi swych racji? Nie tworzymy teorii, tylko
        kształtujemy
        >
        > ludzi - musimy więc być przekonani o słuszności tego, co robimy. Piszę o tym,
        > bo, podobnie jak u KvM i Dorki, jednym z naszych priorytetów jest wychowanie
        > człowieka niezależnego od opinii innych (nie takiego, który się nie przejmuje
        > innymi - tylko takiego, który pomyśli, zanim zrobi to, co inni).

        owszem, dzieci powinny być wychowane na ludzi niezależnych, kierujących się w
        życiu swoimi racjami, ale ja osobiście nie znam dziecka, czy też nastolatka,
        ktory choćby przez jaki mały okres swojego życia nie był zafascynowany tym, co
        robią inni i nie próbował się "dopasować" - czy to do harcerstwa, oazy,
        grupy "dyskotekowiczów", czy też zwykłych chuliganów.
        i wcale nie jestem pewna, czy to tak dobrze, że dziecko jest "inne". mój
        pięcioletni synek jest właśnie takim indywidualistą, w przeciwieństwie do
        swojej młodszej czteroletniej siostry, rzadko daje się w ciągnąć w jakieś
        figle , jeśli ma w tym momencie ochotę na coś innego. i mnie osobiście to
        martwi - boję się, że nie będzie akceptowany, nie chcę, by aż tak odstawał .
        a ja celowo zadałam pytanie"czy jestem złą mamą.....". w pewnym wieku dzieci
        poznają, że ktoś może mieć inne zdanie niż mama czy tata. przedszkolakom
        imponuje pani wychowawczyni, to co powie jest niemalże "święte", nieraz
        ważniejsze niż to co dziecko słyszy w domu. myślę, że podobnie jest z hasłami
        reklamowymi - dziecko może pomyśleć" a moja mama mi nie kupuje tego czy
        tamtego, może nie chce bym był zdrowy, mądry, itp."
        na szczęście mam dzieci, które nie próbują wymuszania czegokolwiek, czasem
        sama się dziwię, że udaje się nam spokojnie przejechać między półkami w
        sklepie, bez ładowania połowy towaru do koszyka - skutkuje tłumaczenie, że np.
        za cenę jajka- niespodzianki można kupić tabliczkę czekolady, którą najedzą się
        wszyscy.

        Nie wiem, czy
        > mi się to uda, bo nikt tego nie wie. KvM też nie wie, ale proponuje zakład -
        > jak chcesz to go przyjmij, może być ciekawie wink - niezależnie od kursu
        dolara
        > jest to korzystna propozycja wink.
        >
        > Oj, kończę, bo zanudzam. Pa pa.
        to i ja kończę, bo trzeba póść do ogródka wypowiedzieć wojnę chwastom.
        pozdrowienia.ania
        • adzia_a Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 08.05.03, 07:59
          Dziubelku - u mnie też czasem dziecko ogląda "jak leci" siedząc u moich
          rodziców, i rzeczywiście nie do końca mamy wpływ na to, co ogląda.
          Moje doświadczenia wychowawcze są raczej blade przy Twoich - myślę jednak, że
          można dziecku wytłumaczyć, że to co w TV niekoniecznie musi mieć sens i
          niekoniecznie jest prawdą.
          Co do grupy rówieśniczej - wiesz, jakoś tak w połowie ogólniaka odkryłam, że
          jestem bardziej lubiana, kiedy jestem sobą, nawet nieco inną - niż kiedy za
          wszelką cenę robię to, co inni. To cenne doświadczenie, którym zamierzam się z
          dziećmi podzielić (oczywiście, kiedy przyjdzie na to czas, bo na razie starsze
          namiętnie kopie w piasku, a młodsze ma jeszcze chyba zawiązki skrzel wink))))
          Pozdrawiam Agnieszka
      • gruszka_edziecko Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 10.05.03, 23:06
        adzia_a napisała:

        > A wiecie co - moim zdaniem nie ma nic niemoralnego czy złego w tym, że do
        > dzieci adresuje się nawet najgłupsze reklamy. TV ma parę celów do
        > zrealizowania, ale wśród nich na pewno nie ma obowiązku dbania o morale widza
        i
        >
        > o to, czy ogląda on treści dopasowane do jego wieku - bo o to musimy zadbać
        my,
        >
        > rodzice. Czasem słyszy się rodzica narzekającego na swoje dziecko "On
        wymusza,
        > żeby mu kupić, bo widział na reklamie" albo "Strasznie jest agresywny przez
        ten
        >
        > telewizor" - a kto mu ten telewizor włącza? Jak rodzic ma odmówić zakupienia
        > dziecku jakiejś reklamowanej rzeczy - skoro nie potrafi nawet odmówić
        oglądania
        >
        > głupot w TV?

        Zgadzam się w pełni z adzią. Reklamy są elementem naszej rzeczywistości i nie
        ma się co na nie obrażać smile. To my rodzice musimy pomóc naszym dzieciom w nauce
        jak się poruszać w tym świecie, gdzie z każdego kąta (bo przecież nie tylko w
        telewizji) zachwala nam się tysiące "niezbędnych", "wspaniałych" "odlotowych"
        etc. produktów. I wydaje mi się, że sami też musimy oswoić reguły tutaj
        rządzące. Bo czasem jesteśmy równie podatni na reklamy jak dzieciaki. Choć z
        innych oczywiście przyczyn-dorośli często ulegają reklamom, bo lękaja się, że
        okażą się gorsi (biedniejsi) od sąsiadów czy znajomych. Czasem chcemy, żeby
        nasze dzieci miały wszystko, bo myśmy tego nie mieli, bo kiedyś tego nie było.
        Dzieci to czują, próbują nawet szantażować. "Zarób więcej pieniążków" "dlaczego
        nas na to nie stać?"-grają na naszych kompleksach. I od nas zależy jak
        rozegramy tę batalię wink
        Masia telewizji ogląda niewiele, bo też niewiele programów uważam za warte
        oglądania. Poza tym znam ciekawsze sposoby spędzania czasu niż tkwienie przed
        ekranem, obojętnie czy chodzi o program w telewizji czy bajkę na wideo. Nie
        boję się zakazać jakiegoś programu. Wiem, że z czasem pojawią się pewnie o to
        spory. Kiedyś też miałam żal do rodziców o zakaz pewnych filmów: "Ptaki
        ciernistych krzewów" (widzisz, adzia, nie tylko Ciebie to spotkało! ;-
        ) ), "Isaurę". Były durne, ale wszyscy oglądali. Ale wiem, że konsekwencja
        rodziców wyszła mi tylko na dobre. I wiem, że ja też czasem muszę sprzeciwić
        się mojemu dziecku, nawet jeśli będzie na mnie wściekłe. W końcu paluszków do
        kontaktu też nie pozwalam wsadzać, mimo gwałtownych protestów.
        Reklamy traktuję podobnie. Nie uciekam protestacyjnie przed reklamowanymi
        produktami. Nie widzę powodu, by nie kupować soczku, zabawki, które moim
        zdaniem są dobre. Czasem reklama bywa dla mnie informacją o nowym produkcie.
        Nie wypieram się, że zaciekawiona reklamą, postaram się ten produkt obejrzeć w
        sklepie dokładniej smile Czasem go kupię, czasem nie. Jeśli spełni moje
        wymagania, zagości w moim domu na dłużej. W tym więc sensie reklama wobec mnie
        osiąga swój cel. Ale nie kupię czegoś tylko dlatego, że Masia widziała w
        reklamie. Tłumaczę jej, jak działa reklama. I widzę efekt. Masia sama zauważa,
        że każdy serek z reklamy "jest najlepszy dla dziecka". A przecież tak być nie
        może... I że produkt z reklamy może być niewiele wart.
        Kiedyś zrobiłyśmy eksperyment, czy reklamy mówią prawdę. Masia zobaczyła
        reklamę karmy dla psów, którą "uwielbia każdy pies". Skądinąd wiedziałam, że
        nasza suka tej karmy nie cierpi wink Kupiłyśmy torebkę i dziecko postanowiło
        nakarmić psa przysmakiem. Tyle, że zwierzak protestacyjnie omijał miskę z
        daleka. To dało jej do myślenia (dziecku, nie suce, oczywiście).
        Rozpisałam się okropnie smile
        Pozdrawiam,
        Marta
        • cymru2 Re: denerwujące...- trochę długie i nie na temat 15.05.03, 11:29
          >
          > Zgadzam się w pełni z adzią. Reklamy są elementem naszej rzeczywistości i nie
          > ma się co na nie obrażać smile. To my rodzice musimy pomóc naszym dzieciom w
          nauce

          Ze sie odezwe bo mnie profesja zobowiazuje - we wszystkich rozwinietych krajach
          istnieje prawodawstwo regulujace reklamy. Jedna z dziedzin sa reklamy dla
          dzieci. Nie wiem jak to jest w Polsce (z postow wynika ze jest nijako) ale w
          takiej np. Szwecji nie wolno reklamowac produktow przeznaczonych dla pociech
          ponizej 12 roku zycia. U nas w UK mamy tak zwany Kodeks Reklamodawcy, ktory
          jest co prawda dobrowolny ale dosc nawet przestrzegany. W nim jest caly
          rozdzial o tym zeby np. nie reklamowac do dzieci slodyczy jedzonych przed snem,
          zywnosci o wysokiej zawartosci cukru i tluszczu, zabawek w kontekscie przemocy
          itp.

          Zgadzam sie ze mozna swoje dziecko przekonac i wytlumaczyc ale niestety nie
          stosuje sie to do ogolu rodzicow. Nie wyobrazam sobie takiego podejscia w
          typowej rodzinie z dzielnicy komunalnej, ktora po sobotnim wyjsciu do pubu
          odsypia a dzieci ciurkiem ogladaja kreskowki przedzielone minutami calymi
          reklam.
          Stwierdzono ze mlodsze dzieci nie rozumieja pojecia reklamy jezeli nie
          oddzielone sa one tzw. separatorami.
          Sama ucze studentow o roli dzieci w procesie zakupow i ich sile nabywczej ale
          zawsze przedstawiam tez argument samokontroli i etyki zarowno reklamodawcy jak
          i agencji reklalamowej.

          Sa u nas reklamy soczkow w ktorych pokazuje sie jak dzieciaki po spozyciu
          radosnie pedza do lazienki aby wyszczotkowac zeby.

          Reklam nie da sie uniknac ale da sie je kontrolowac.

          sserdeczne pozdrowionka z UKjowa

          cymru
    • dziubelek2 Re: denerwujące reklamy 15.05.03, 23:03
      no i zakazano reklamowania "dnia pierwszej komórki" - z powodu obrażania uczuc
      religijnych i tego, że teraz wszystkie dzieciaki z drugiej klasy domagaja się
      od rodziców komórki, co jest "nieetyczne". czyli - wystarczy, by interweniowały
      odpowiednie "siły" i mozna się pozbyć jakiejś reklamy. skoro drugoklasiści nie
      potrafią się oprzeć filmikowi, to dlaczego etyczne jest bombardowanie reklamami
      maluchów?
      • adzia_a Pierwsza Komórka 17.05.03, 08:42
        A wiesz, Dziubelku smile ja mam trochę mieszane uczucia co do usunięca tej
        reklamy.
        Za jednej strony jest rzeczywiście niesmaczna.
        Ale czy bardziej niesmaczna niż to, co niektórzy robią z Komunii?
        Reklama jest którąś tam pochodną życia, wypadkową badań rynkowych. Nie wzięła
        się z Księżyca, tylko z obserwacji rzeczywistości.
        Jej usunięcie kojarzy mi się z przesłaniem "Sza, róbmy swoje, niech tylko nikt
        o tym nie mówi".
        I z wychowawczą spychologią, o której kiedyś pisałam na forum - "to telewizja
        wpływa na nasze dzieci, a nie my".
        A skąd ta telewizja czerpie inspiracje, hę?
        Jeśli nie usuniemy czegoś ze swego zycia, to nic nie pomoże usuwanie z
        tlewizji, tak sądzę.
        Pozdrawiam Agnieszka
        • joannab-o Re: Pierwsza Komórka 17.05.03, 09:58
          adzia_a napisała:

          > A wiesz, Dziubelku smile ja mam trochę mieszane uczucia co do usunięca tej
          > reklamy.
          > Za jednej strony jest rzeczywiście niesmaczna.
          > Ale czy bardziej niesmaczna niż to, co niektórzy robią z Komunii?
          > Reklama jest którąś tam pochodną życia, wypadkową badań rynkowych. Nie wzięła
          > się z Księżyca, tylko z obserwacji rzeczywistości.
          > Jej usunięcie kojarzy mi się z przesłaniem "Sza, róbmy swoje, niech tylko
          nikt
          > o tym nie mówi".

          Chyba to nie tak Adziu. Usunięcie tej reklamy świadczy o tym, że ludzie, którzy
          myślą tak jak Ty o tym, co się robi z Komunii, maja chociaż tyle siły, żeby
          usunać taką reklame. I jednak o sile tej wartości, której bronisz.
          Emitowanie tej reklamy stanowiło niby-żatrobliwe przyzwolenie. Dla Ciebie i dla
          mnie telewizja nie jest autorytetem, ale dla wielu ludzi jest.
          Zresztą na podobnej zasadzie można by uważać za objaw hipokryzji nienadawanie
          reklam domów publicznych, bo przecież istnieją, narkotyków, bo przecież i tak
          dzieci zażywają itd.
          Piszesz, że się nic nie robi, żeby "ratować" Komunię. Jednak sie robi - już
          prawie wszędzie obowiązują alby zamiast sukni balowych i fraków, a ostatnio
          bardzo mi sie spodobało, że ksieża zbieraja od dzieci ofiary na inne,
          potrzebujace dzieci z ich prezentów komunijnych. Ja akurat po Komunii i moge
          powiedzieć, że mi się nie podobało ciągnące się w nieskończoność próbowanie,
          które powoduje, ze dzieci odbieraja Komunię jako rodzaj przedstawienia
          teatralnego. A to już robi Kościół, a nie oddolne siły materialistyczne smile)
          joanna
          • dziubelek2 Re: Pierwsza Komórka 17.05.03, 18:40
            dodam jeszcze, że o usunięcie tej reklamy z tego co przeczytałam nie zawalczył
            Kościół.Pieronek uważa, że dzieci w stroju komunijnym nie są świętością, i
            reklama wg niego uczuć religijnych nie obraża. a czy nam się to podoba czy nie,
            mało jest dzieci, które przy okazji tej uroczystości nie myślą głównie o
            prezentach.
            i to jest właściwie podsumowanie tej całej dyskusji - rozmawiamy sobie o tym,
            jak to należy dzieciom tłumaczyć itd., a tak naprawdę rodzice ze swoimi dziećmi
            często nie rozmawiają na o wiele ważniejsze tematy niż reklama. i to jest
            smutne.
            a u nas? nie musieliśmy wynosić telewizora - dzieciaki korzystają z ładnej
            pogody i tylko czasem obejrzą dobranockę, nawet komputer poszedł w "odstawkę".
            pozdrawiam.anka
          • adzia_a Re: Pierwsza Komórka 19.05.03, 08:31

            > Zresztą na podobnej zasadzie można by uważać za objaw hipokryzji nienadawanie
            > reklam domów publicznych, bo przecież istnieją, narkotyków, bo przecież i tak
            > dzieci zażywają itd.

            No tak, to mnie przekonuje.
            Pozdrawiam
    • kermitta Re: denerwujące reklamy 15.05.03, 23:30
      Wynieśliśmy telewizor do rodziców (z zastrzeżeniem, ze być może pewnego dnia po
      niego wrócimy), słuchamy prawie wylącznie II Programu PR (gdzie praktycznie nie
      ma reklam) a o rzucanych pod drzwi świstkach mówimy "makulatura" i do
      pojemników z takimż napisem je wyrzucamy. Bynajmniej nie z troski o dziecko
      tylko i wyłącznie. Chodzi o całą rodzinę i poszczególnych jej członków - mamy
      dużo więcej czasu dla siebie samych, dla siebie nawzajem i ... dobrze nam!
      • ewa291 Re: denerwujące reklamy 16.05.03, 14:38
        Mysle ze nie mozna uciekac od rzeczywistosci-tak samo jak nie wierze w
        bezstresowe wychowanie .Mysle ze dziecko musi byc w srodku wszystkiego by
        kiedys nie doznac szoku przy pierwszym kontakcie ze takie cos istnieje.Tylko
        trzeba duzo z dzieckiem rozmawiac co jest dobre a co nie co jest wazne a co nie
        No i oczywiscie umiec odmawiac.uwazam jak dziecko z czyms rosnie w czyms
        dojrzewa a jednoczesnie jest dobrze kierowane to nie bedzie wybierac zle .a jak
        ograniczymy mu te bodzce to jak w koncu spotka sie znimi to bedzie zachowywac
        sie jak zwierzaczek wypuszczony z klatki,ktory nie moze sie zdecydowac co chce
        najpierw sprobowac ,dotknac itp
        • kvm Re: denerwujące reklamy 17.05.03, 12:44
          a co to za szemrane argumenty? Jak rozumiem poatępując zgodnie z Twoim tokiem
          myślenia w wieku 12 lat powinienem dziecku pokazywać filmy porno, żeby ten
          pierwszy raz nie był szokiem? Poza tym ten argument w przypadku TV nawet gdyby
          był słuszny to i tak jest niewłaściwy. TV jest w prawie każdym domu, dziecko
          więc tak czy inaczej ma z nim kontakt. Jakoś nie wyobrażam sobie aby było
          możliwe faktycznie oddzielić TV od dziecka do tego stopnia by to dziecko przez
          kilka lat życia się z TV nie spotkało przynajmniej kilka razy w roku.

          Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie sensu oglądania np. filmu przerywanego co
          jakimś czas po to by zaspokoić jakieś potrzeby dziecka. My jeśli mamy ochotę
          coś obejrzeć, to albo oglądamy filmy na DVD (zawsze można włączyć pauzę, alebo
          cofnąć) albo idziemy do kina. Jak się nie ma TV to całkiem inaczej przedstawia
          się sprawa filharmoni, teatru (na które mając dostęp do prostszych rozrywek
          normalnie ciężko się wybrać), czy choćby uwielbianych głównie przez moją żonę
          latynoskich potańcówek.
          • kermitta Re: denerwujące reklamy 17.05.03, 22:24
            Dzięki za wsparcie. Teraz się będę tłumaczyć... Głównym powodem wyniesienia
            telewizora byłam ja sama - zauważyłam, że się przed nim "uwalam". Potem to
            przemyśleliśmy gruntownie i wyszły nam same plusy. Dwójkę (radiową!) po prostu
            bardzo lubimy a nowoczesnej rąbanki słuchamy niestety przymusowo przez ścianę i
            w miejskich autobusach.
            A co do rozmów z dzieckiem, to wolę rozmawiać o ptakach w parku niż o walorach
            tego czy innego batonika z reklamy.
            Aha! Rzeczywistość ma dzięki Bogu wiele aspektów i unikanie niektórych nie
            psuje mi odbioru całości.
            Kermitta
            • ewa291 Re: denerwujące reklamy 19.05.03, 12:01
              Kazdy ma swoje zdanie i jak tu chce sie z nim podzielic to zaraz ktos sie
              pieni .Przeciez napisalam ze ja mysle a nie ze uwazam sie za wyrocznie .A tak
              wogole to jednego jestem pewna i to naprawde pewna ze - to co sprawdza sie u
              jednych nie koniecznie musi sprawdzic sie u innych .Kazdy czlowiek kazde
              dziecko jest inne i zycie czy przyjemnosci idealy czy poprostu co kolwiek
              wyobraza sobie inaczej.A jezeli by byl jakis zloty srodek to wystarczylo by sie
              tym kierowac i juz swiat byl by idealny ale nigdy tak nie bedzie.A w kwesti
              porno to nie koniecznie yrzeba go wogole ogladac,mopzna tez dziecku dac
              papierosa zeby sie nie zdziwilo kiedys jak smakuje-mozna sie do wszystkiego
              doczepic -jak ktos chce i lubi .

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka