Dodaj do ulubionych

gospodyni kurde domowa

29.03.07, 09:19
o ja się wyżalę.
Mam prawie 26 lat, mój mąż 33, jesteśmy małżeństwem od sierpnia.
„Utrzymuję”mnie maż, ja jestem w takiej dziwnej sytuacji, bo weszłam w
konflikt z promotorką i musiałam na rok zawiesić studia, naprawdę nie z mojej
winy.
Mogę je zacząć od września, wyrównać różnice programowe i mogę bronić się w
czerwcu, cholerny koszmar
Cała ta moja obrona sie tak ciągnie, dla mnie to koszmar, budzę sie nad ranem
i myślę tylko o tym, oddała bym bardzo dużo, żeby to sie kończyło. Dodam,ze
nigdy jakoś nie miałam kłopotów z nauką, ogólna katastrofa.
Nie mamy dzieci. Chociaż ja chętnie tylko właśnie mąż twierdzi, aby poczekać
jeszcze.
Podsumowując.
Ja nie pracuje i siedzę w domu, szukam pracy (cholernie bezskutecznie),
jednak mój mąż jest zdania, abym posiedziała jeszcze w życiu napracuję i nie
jest nam zle.
Wszystkimi pracami domowymi zajmuje się ja, naprawdę dobrze mi z tym i jest
oki.
Za to nasze mamy są straszne, moja szaleję bo nie mam lat emerytalnych i w
ogóle ona musi kłamać, że pracuję i takie cuda. Moja teściowa tez sugeruje
żebym znalazła sobie zajęcie.
Dotyka mnie w pewnym sensie taka „nietolerancja', śmieszy mnie kiedy moje
kuzynki pracują na miejscach załatwionych (co nie jest w rodzinie tajemnicą)
i zarzucają mi ,ze jestem leniwa i jak tak można w domu siedzieć. Nawet nie
chce się z nikim utrzymywać kontaktu, wszyscy się skupiają na tym co ja robie
cały dzień.
Rozwala mnie takie sytuację typu „Ja mam dziecko to sie opiekuje, ale co ty
robisz w domu???” i to nic ,ze dziecko ma 8 lat i naprawdę jest juz rezolutne
i samodzielne.

Jednak najbardziej dobijają mnie te mamy, my z mężem nie mamy zle oboje
jesteśmy jedynakami i jakoś nam na wszystko starcza a jak juz jest krucho to
mamy nas poratują wałówką.
Ogólnie rzecz biorąc, męża mam super tylko to otoczenie mnie dobija.
Myślałam aby ten czas „wykorzystać”na dziecko, ale małżonek tylko w tej
kwestii nie chce ustąpić.
Mam wieczną depresje ciągle jem , jak się martwię to jem(tak w nocy jak sie
martwię tez jem), do lata będzie 100 kilotongue_out
Ogólnie rzecz biorąc to sytuacja to nie jest mój największy kłopot, bo mam
jeszcze problemy zdrowotne, ale nie ułatwia.
Można wieszać psy i koty, bo ja sie po prostu musiałam wypłakać.



Obserwuj wątek
    • blekitnykoralik Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 09:30
      ubierz się, umyj się i wybieraj kogo chcesz smile
    • bunny.tsukino Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 09:36
      A weź pie..te komentarze.
      O pomoc nikogo nie prosicie, żyjecie na swoim, za swoje, to wara innym od tego.
      Po prostu Ci zazdroszczą. Na pytanie, co robisz odpowiadaj: siedzę, pachnę,
      cieszę się życiem.
      • janeczka79 Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 09:53
        A ja ci powiem, że cię rozumiem...ale musisz się z tym pogodzić, ze ludzie
        gadają i się karmia tymi pieprz...plotami...wrrr
        Ja znam ten ból...bo gdy z mężem zdecydowaliśmy sie na dziecko, byłam na
        końcwóce studiów i gdy mały podrósł, zaczeliśmy mysleć o przedszkolu. Do
        przedszkola poszedł w październiku a ja jestem na etapie szukania pracy. ALe
        ponieważ nie po to kończyłam studia by siedzieć na kasie w hipermarkecie,
        czekam na etat w miejscy, które mnie interesuje. Natomiast cała rodzinak męża,
        plotkuje...że leniwa jestem, że mi się nie chce i co...czas to olać. A
        przejmowałam się okrutnie, aż którejś soboty, mąż mnie posadził na przeciwko
        siebie przy stole i zrobił na ten temat wykład i trochę mi przeszło. Żyje nam
        się dobrze z jego pensji, on nie narzeka że ja siedzę w domu...ale chodzi o
        samą potrzebę wyjścia do ludzi - dziecko odchowane, wiec czas się zająć sobą.
        Tak wiec kochana...musisz to olać bo oszalejesz!

        Trzymaj sięwink
    • net79 Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 10:07
      A rodzinie to chyba się musi okropnie nudzić, że się skupiają na Tobie, niech
      się wezmą do roboty i zajmą sobą, a od Ciebie wara. najważniejsze sa ustalenia
      między Tobą, a twoim mężem, zlej to . Ludzie zawsze gadali i gadać będą. Jednym
      uchem wpyszczaj , drugim wypuszczaj, ja juz tak się wyspecjalizowałąm, że jak
      przychodzi do porad to ja poważnie nic nie słyszę, odpływam w myślach i tylko
      głupkowato się uśmiecham, bo nie widzę sensu dalszej dyskusji. Przecież
      wiadomo, nasz rozmówca, wie najlepiej... skup się na sobie, nie zajmuj się
      pierdołami, szkada na nie Twojej energii, idź na dwór i ładuj baterie...
    • iwoniaw Dokładnie jak Ci tu piszą: 29.03.07, 10:16
      Masz własną rodzinę? Mieszkacie na swoim? Macie co jeść? TO niech się inni gryzą
      w nos.
      Na durne pytania odpowiadałabym: no tak się składa, że dzięki zaradności męża
      nie muszę się do pracy najemnej wkręcać po znajomości i mam dużo czasu dla
      siebie, męża, swego hobby i domu big_grinDD.
      Problemem jest to, że się przejmujesz, podczas gdy nie powinnaś w ogóle słuchać
      tych "zatroskanych" komentarzy.
      Skup się na kończeniu studiów. Potem będziesz szukać pracy.
      Kuzynkom bym mówiła, że mężów mają nieudaczników, ale to nie znaczy, iż mają się
      dowartościowywać w tak durny sposób jak wtrącanie się do Twojego życia. Nie
      dlatego, że uważam, iż kobiety nie powinny pracować zawodowo (bo sądzę, że
      powinny - w sytuacji gdy sprawia im to radość i/lub istnieje taka konieczność
      ekonomiczna), ale dlatego, że są złośliwymi dziumdziami, które na nic lepszego
      niż odpłatę tą samą monetą zasługują.
    • zuzia412 Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 11:18
      Rodzinka to chyba tak z zadrości, że tylko mąż pracuje ty zbijasz bąki a i tak
      dobrze się wam powodzi. Olej te komentarze rodziny - skończ spokojnie studia,
      po cholerę szarpać się z pracą i studiami skoro możesz sobie pozwolić w tej
      chwili na niepracowanie. A dziecko ma się nie wtedy kiedy akurat ma się czas i
      nie ma się pracy, tylko wtedy kiedy się tego rzeczywiście chce. A na głupie
      teksty odpowiadaj że do pracy pójdziesz jak zaczniesz się nudzić. Ale przestań
      się objadać, i pójdź na jakiś aerobik czy coś takiego (no chyba że już
      chodzisz). Pozdrawiam Cię.
      • mamagabusi Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 11:42
        heheheh ....kiedy meza mieszkalam sama , ale nie pracowalam , studiowalam ,
        utrzymywali mnie rodzice..maz sie wprowadzil...chciel;ismy sie sprawdzicsmile))
        sprawdzilismy sie , wzielismy slub...nadal nie pracowalam uczylam sie(rodzina
        meza patrzyla na mnie jak na szczeniaka nieodpowiedzialnego ich zdaniem ,
        tesciowa na moje"ucze sie" zareagowala propozycja pracy nawet na pol etatu
        (jako sprzataczka ulic..)!!!!dodala ze zadna praca nie hanbi.Moja mama smiala
        sie i mowila zeby nie sluchac i uczyc sie.Niedlugo potem zaszlam w ciaze i
        urodzilam coreczke.Przerwalam studia i wychowuje dziecko.Dla mojej rodziny
        wszystko bylo jasne(dla meza tez) ale tesciowa ile mi prac szukala(nie
        proszona) w sklepach miesnych itp. za 500zl.(Wliczajac opiekunke...nawet nie ma
        w co wliczac bo zadna za mniej niz 500zl nie przyjdzie..Dla mnie bzdura jest
        harowanie po 10h..tylko po to by oplacic niepewna w dodatku opiekunke..wiec
        uznalam ze jeszce rok posiedze(zle nam sie nie zyje ostatecznie)Rodzinka meza
        od poczatku traktowala mnie z gory,nie wnikam w to , nie bede rezygnowac z
        bycia z wlasnym dzieckiem bo nie mam takiej potzreby.Zaproponowala tez ze sama
        bedzie dzieckiem sie opiekowac , ale delikatnie odmowilam...opowiadala mi
        kiedys jak wychowywala swego syna..kilka razy o maly wlos nie utopil sie...byl
        w wieku 3 lat zostawiany na 4 godz.sam bez opieki w domu, zima boso latal po
        sniegu , tesciowa uwaza ze nie wolno rozpieszcac dziecka biorac na rece , na
        kolana , czy bawiac sie nawet!! najlepiej puscic dziecko samopas(bedzie zaradne
        i samodzielne)na szczescie moj maz mial tez babcie..gdyby nie ona byloby z nim
        kiepsko...
        podsumowujac to wy z mezem budujecie swoje relacje , zycie , swoja rodzine i
        chocbys siedfziala w domu do 100 lat..to wasze zycie i waswz sposob..nikomu nie
        wolno sie wpie..smile
    • lajlah Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 12:08
      Mam 30 lat, od 10 jestem mężatką, mam 1(jedno) prawie 8-letnie dziecko, więcej
      mieć nie zamierzamy i NIGDY nie pracowałam zawodowo, a także w najbliższej
      przyszłości nie zamierzam. Materialnie powodzi nam się dobrze, nawet bardzo,
      ale nawet gdybyśmy jedli chleb ze smalcem, to decyzja o moim niepracowaniu, to
      tylko i wyłącznie moja i mojego męża sprawa.
    • joanna666 Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 15:32
      Lolindo, masz doła, bo przeciągają Ci się ważne życiowe sprawy (studia, podjęcie pracy, powiększenie rodziny). Rozumiem Cię świetnie. Jedyna rada, to przetrwac ten okres i próbować zmienić to, co Cię martwi. Rób powoli swoje - szukaj pracy, ucz się języka, może jakaś podyplomówka (chyba niektóre kierunki można zacząć jeszcze przed dyplomem, choć nazwa wskazuje przecież, że posmile)))
      A propos lat emerytalnych, o które martwi się Twoja mama:
      - wiek emerytalny osiągniesz za jakieś 30-40 lat (nie wiadomo, jakie będą przepisy) i w tym czasie chyba zaliczysz przynajmniej 20 lat stażu pracy.
      - nawet jakbyś pracowała już od kilku lat, to nikt nie da Ci gwarancji, że ZUS do tego czasu nie padnie - smutne, ale realne.
      - zawsze możesz powiedzieć, że masz sporą polisę w III filarze...

      Kuzynki od "załatwionych" posad możesz zacząć pytać, jak szukały pracy i co by Ci radziły w tej sprawie. Oj, już słyszę, jak zaczynąją się plątać w zeznaniach i schodzić z tematu... A może popros je wprost o pomoc w znalezieniu etatu u nich w firmie/urzędzie? Stawiam dolary przeciw orzechom, że już nigdy nie poruszą tematu Twoich poszukiwań pracy...
      • kattkak Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 15:43
        wydaje mi się że nieźle frustruje Cię siedzenie w domu.
        Jeżeli brak Ci zajęcia, to może zapisz się na kurs angielskiego( w godzinach
        przedpołudniowych w szkołach językowych są duże zniżki).
        Obronisz się a jednocześnie będziesz miała duży atut- znajomość angielskiego.

        Nie przejmuj się czyimś gadaniem, baba gadały, gadają i gadać będą.

    • mamagapka Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 15:55
      kochana, nie obraż się bo piszę to z dobrego serca a nie żeby ci dogryżć.
      to prawda że wszystkim wara od tego jak układacie sobie życie, ale moja mama
      zawsze powtarzała że 'kobieta powinna być niezależna' , dla swojego własnego
      dobrego samopoczucia. i ja się z nią w 100 zgadzam. oczywiścia w najmniejszym
      stopniu nie chodzi tu o to żeby za wszelką cenę iśc pracować za 500 zł jeśli
      sytuacja materialna cie/was do tego nie zmusza, ale żeby zainwestować w siebie,
      jak pisała którać z e-mam, i znależć pracę która da ci satysfakcję a przy tym
      własne zarobione pieniądze.
      pozdrawiam cieplutko
      • haganna Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 20:52
        Rozumiem, że Twoja mama zawsze pracowała i po macierzyńskim oddawała Cię do
        żłobka, bo "musiała być niezależna dla swojego własnego dobrego samopoczucia"?
        Wiesz, wszystko zależy od tego, z kim kobieta układa sobie życie i jakie ma
        priorytety. Jeśli nie ma do siebie i drugiej połówki zaufania, to rzeczywiście
        lepiej, żeby była "niezależna".
        W życiu nie pomyślałabym, że nie będę pracować. Robiłam karierę w
        międzynarodowej korporacji i wszyscy pukali się w czoło, kiedy złożyłam
        wymówienie, żeby zająć się życiem rodzinnym.
        Inwestycja w siebie nie musi oznaczać pracy zarobkowej.
        Czasem po prostu nie "opłaca się" iść do pracy wink.
    • denea Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 21:16
      Eee tam, zazdroszczą i tyle ! Nie słuchaj głupiego gadania i wcale się nie
      przejmuj. A jeśli nie umiesz to odgryź się tak jak Ci tu któraś z e-mam wyżej
      bardzo ładnie doradziła smile
      To Wasze życie i Wasza sprawa, za ich pieniądze nie żyjecie. I tyle.
      • syriana Re: gospodyni kurde domowa 29.03.07, 21:21
        popieram to co dziewczyny napisały

        skup się na Waszej dwójce, mamy nie muszą być informowane o szczegółach i
        planach Waszego życia, komentarze olewaj, albo gaś ciętym językiem wink

        i ogólny luz, bo z nocnego myślenia niewiele przychodzi, a sprawy się same ułożą
        w swoim czasie
    • selavi2 Re: gospodyni kurde domowa 30.03.07, 10:33
      Powiesilam- 2 sznaucery miniaturowe i 1 kota europejskiego.wink))
      A sznaucerem i to olbrzymim, proponuje poszczuc kochana rodzinke!
      Jak mawia moj syn-Kyrdlaj to.smile))
    • reni_78 znam ten ból... 30.03.07, 11:36
      pierw finansowali mnie Rodzice, potem Mąż...
      nawet studiów nie skończyłam, bo promotor nie umiał zrozumieć, że dla kobiety
      w ciąży, to naprawdę bardzo męczące, siedzieć w pociągu po 10godz co dwa
      tygodnie... też nie umiał zrozumieć, jakim cudem trafiłam dwa razy na
      patologię, i to właśnie prosto z tego pociągu... jakbym wiedziała, że na
      ostatnim semestrze zajdę w ciążę, to bym wybrała coś bliżej miejsca
      zamieszkania... (no, to i ja się powyżalałam...)

      swoją drogą, jak się w garść weźmiesz, to na bieżąco z wkładem minimum wysiłku
      utrzymasz w domu "muzeum" wink a na pytanie, co Ty w domu robisz, odpowiedz "nic,
      już dawno wszystko zrobione, a u Ciebie?" albo "nic, ale u koleżanki kawkę
      popijałam"...

      powoli-pomału napewno dokończysz studia i znajdziesz pracę
      albo zrealizujesz się z inny dogodny dla Ciebie sposób !!!

      a 8letnie zdrowe i samodzielne dziecko jest argumentem dla osoby, której dobrze
      siedzi się w domu... ciekawe, co ona robi całymi dniami w domu, bo jak mniemam
      dziecko chodzi do szkoły, więc pół etatu wchodziło by w grę...

      pozdrawiam i trzymam kciuki
    • renatar8 Re: gospodyni kurde domowa 30.03.07, 14:03
      Doskonale Cię rozumiem.
      Miałam taką samą sytuacje tylko ja miałam skończone studia, odrobiony staż i
      byłam bezrobotna. Nie mogłam znaleźć pracy cały czas na utrzymaniu męża. Moje
      kuzynki wszystkie mają załatwioną prace (są tylko po maturze) i śmieją się ze
      mnie że ja mam studia i siedze w domu. Dogadują mi że chyba by się zanudziły,
      moi teściowie dogadywali że nie mam się do kogo odezwać (że jeszcze troche to
      zdziczeje i nie bede umiała z ludzmi rozmawiać) Ja spotykałam się z koleżankami
      na pogaduch, lody, pizze ale nie mówiłam teściom bo zaraz by mówili że mąż
      pracuje a ja pieniądze przewalam. Pracy ciągle nie miałam, teraz zastanawia mnie
      to że Twojemu mężowi tak samo jak mojemu to nie przeszkadzało, zawsze mnie
      pocieszał, że nic nam nie brakuje a prace kiedyś znajde. To było 2 lata temu.
      Teraz mam 1,5 roczną córke moi teściowie dalej dogadują, że teraz to chociaż mam
      z kim porozmawiać, wiem że mówią to złośliwie bo dziecko mówi tylko mama, tata.
      Moje kuzynki dalej sie ze mnie smieją że po co mi studia skoro i tak siedze w
      domu. Ja jak mam dobry humor to sobie mówie "ten sie śmieje kto sie śmieje
      ostatni" ale jak mam doła to jest ciężko. Teraz dałam córke do przedszkola a
      sama szukam pracy. Mam nadzieje, że znajde coś dla siebie i w końcu bede
      niezależna od męża i skończą się dogadywania.
      Ty Lolinda1 jesteś młodziutka powtarzaj sobie "ja wam jeszcze pokaże" bo całe
      życie przed Tobą, ale staraj się dbać o siebie abyś zawsze ładnie wyglądała
      szczupło wtedy chyba łatwiej o prace. Ja wcześniej też stres "zajadałam" ale
      wziełam się za siebie troszke odchudziłam dzięki temu mam lepsze samopoczucie i
      nabrałam troche wiary w siebie.
      Pozdraiwiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka