Dodaj do ulubionych

Jak to jest umierać?

    • anik801 Re: Jak to jest umierać? 21.04.07, 16:02
      Ja się boję bardzo,bo od prawie roku ciągle na nią patrzę.Mój tata umiera w
      hospicjum na raka mózgu.Ile tam już osób umarło.W tym młoda dziewczyna na raka
      jelita grubego(osierociła pięcioletnią córeczkę i starszego syna).Boże ile ja
      się tego cierpienia i bólu już naaoglądałam!Kiedyś w ogóle nie myślałam o raku.
      Teraz boję się tej choroby panicznie!Szybka śmierć to łaska!Powolne konanie
      miesiącami to najgorszy koszmar!
    • vatum może mamy w genach 21.04.07, 16:59
      zapisana tajemnice śmierci...
      To co ja myślę, to, że na ziemi jesteśmy oczyszczani: dla jednych życie jest rajem, dla innych piekłem, dla pozostałych czyśćcem.
      Tylko, że nic z tego nie wynika, bo co dalej?
      Skad bierze się dusza i dokad odchodzi?
      I czy ewoluuje?
      Dużo mam pytań.
      Ludzie boja się zyć potem boja się umrzeć. Sa różne teorie, religie, które pomagaja iść dalej .. ale dokad, nikt nie wie.
      Ale na pewno dowiemy się.
      Mój ojciec chory na raka podobno pięknie umarł, bez skręcania się z bólu: poprawił się na łóżku, zamknał oczy i już. I nie można mówic o załatwianiu spraw bo to czego nie załatwisz na pewno nigdy nie zostanie załatwione: niewyjaśnione, niewytłumaczone itp.
      Tak ma być i nie należy myśleć o tym.
      Nigdy nie widziałam ducha i myślę, że duchów nie ma i że zmarły nie jest z nami, nie widzi nas (czy jakoś siętrzymamy itp). Nie ma zerkania wstecz, odchodzi na prawdę, na zawsze.
      Dużo by pisać...
      • mamamaxia1 Re: może mamy w genach 03.05.07, 23:27
        ciesze sie,ze nie jestem sama z tymi myslami.tez boje sie i czesto o tym
        mysle,co bedzie ,jak zabraknie kogos z rodziny,rodzicow,babci,a ma 92 lata.co
        bedzie ze mna ,jak przyjdzie moj czas,co bedzie ,jak mnie nie bedzie,co bede
        czuc,a czego nie,moglabym dlugo tak wymieniac,bo pytan i watpliwosci mam
        wiele.boje sie bardzo zwlaszcza od czasu wypadku,bo poczulam,jak ulotne moze
        byc zycie....niestety
    • agulka242 Re:z autopsji 21.04.07, 17:05
      Towarzyszyłam bliskiej mi osobie w ostatnich dniach.Rak tzustki,bez
      pzrerzutów,ale spowodował marskość watroby.Od rozpoznania do śmierci trwało to
      wszystko ok.4m-cy.Umierał 4,5 dnia.Do końca był świadomy,rozmawiał z
      nami,był...Pytałam,co czuje.Mówił:ulgę,że nie będzie cierpiał.Pytał;dlaczego tak
      ciężko jest umrzeć?Chciał,żeby trzymać Go za rękę.Mowił,że wie,czuje,że "idą po
      niego",że się nie boi.W nocy skonał przytulony do swojej żony i syna...

      Po raz pierwszy dotarł do mnie fakt,że ja też kiedyś umrę,że to kiedyś może być
      juz teraz,już za chwilę...Śmierć stała się tak samo materialna,niemal
      namacalna,jak narodziny.Dwa zupełnie różne bieguny życia.
      Jestem młodą osobą,ale ta obecność przy nim,przy niej-śmierci,spowodowała,że
      zupełnie inaczej postrzegam moje życie...


      Ja walczyłam do końca(onkolodzy,hepatolodzy,chirurdzy).On poddał się.Wielkim
      darem było dla mnie(dla nas wszystkich),bycie przy Nim.O śmierci rozmawiał tak
      świadomie,bez emocji,ot przejście stąd-tam...
      Minęły 3 tygodnie.Najgorsze-fakt,ze rano życie toczyło się dalej.Ludzie
      spieszyli się do pracy,dzieciaki do szkoły,a ja zawisłam w próżni.Nic się nie
      skończyło-wszystko jest takie same,jak dzień wcześniej...
    • misinka81 Re: Jak to jest umierać? 21.04.07, 18:45
      Pracuję w hospicjum jako psycholog i można powiedzieć, że na codzień mam do
      czynienia z umieraniem i śmiercią. Wydaje mi się, że umieranie zależy od naszej
      postawy wobec życia i śmierci, wobec tego, jak się postępowało w życiu, co
      dobrego się zrobiło, czego się żałuje. Są ludzie, którzy dobrze oceniają swoje
      życie i odchodzą spokojnie, często czekają na śmierć, bo nic innego ich już nie
      czeka (to przeważnie ludzie starsi), śmierć najczęściej uwalnia ich od bólu,
      niesprawności, cierpienia, bezradności wobec własnej niemocy... Jeśli ktoś źle
      ocenia swoje życie, wtedy często ma żal do siebie, że czegoś nie zrobił, kogoś
      skrzywdził i ciężko mu pogodzić się z końcem, bo już nie zmieni nic w swoim
      życiu. Dla osób młodszych to przeważnie troska o bliskich, małe dzieci,
      niezałatwione sprawy. Chyba umieranie jest trudniejsze dla rodziny i bliskich,
      niż dla samych pacjentów, bo to oni zostaną z tym bólem, są bezradni wobec
      choroby i spustoszęń, jakich ona dokonała, często w krótkim czasie. Czesto
      śmierć to ulga, że już koniec, bo się nie męczy nasz bliski...
      Uczę się od moich pacjentów, że trzeba w życiu być dobrym człowiekiem, szanować
      i kochać innych ludzi, bo później właśnie to okazuje się być
      najważniejsze...Dopiero teraz boję się, że moi bliscy mogą zachorować tak
      poważnie, tak cierpieć, a ja nie będę mogła im pomóc...To jest dla mnie
      najgorsze. Nie boję się swojej śmierci, ale teraz bardziej o niej myślę, bo nie
      chcę zostawić synka, chcę widzieć jak rośnie i nie sprawić mu bólu moim
      odejściem. Myślę jednak, że moje życie by się skończyło, gdybym straciła swoje
      dziecko..
      Dziwnie mi chodzić do pracy, mam małe dziecko, jestem w ciąży. Ja czekam na
      życie, oni na śmierć...Ale tak chyba już musi być, nic nie poradzimy...
      • siasiuszek Re: Jak to jest umierać? 21.04.07, 21:13
        >Myślę jednak, że moje życie by się skończyło, gdybym straciła swoje
        > dziecko..


        Kiedyś bardzo bałam się śmierci, myślę, że popadałam w depresje. Strach był tak
        wielki ze nie pozwalał mi żyć, wieczorami umierałam ze strachu w dzień nic dla
        mnie nie miało sensu, po co używać kremu, po co chodzić do pracy skoro i tak
        umrę. Żyłam jakby w zawieszeniu. Przed tym niewyobrażalnym strachem uratowało
        mnie dziecko. Odkąd zaszłam w ciąże przestałam się bać. Ale zaczęłam się bać o
        dziecko. Też mi się wydaje, że nie przeżyłabym straty swojego synka, ale znam
        kobiety, które straciły dzieci i choć strasznie cierpią żyją dalej a nawet po
        jakimś czasie potrafią żyć normalnie.
    • pacia811 Re: Jak to jest umierać? 21.04.07, 19:06
      nie wiem...
      dwa dni po świętach zmarła moja koleżanka, może bardziej daleka znajoma,
      dziewczyna miała 26lat...od ponad roku zmagała się z jakąś chorobą, bo tak
      właściwie nikt nie wie na co zmarła....kilka razy podczas tego okresu umierała
      i powracała do życia, stawiano ją przed dramatycznymi decyzjami: próbą
      amputacji nogi, wycinanie różnych narządów...
      co czuła podczas tego okresu....nie wiem .....boje się o tym myśleć....
    • gacusia1 Re: Jak to jest umierać? 21.04.07, 19:59
      Nie boje sie smierci.Wiem,ze w kazdej chwili cos moze mnie "zaskoczyc". Boje
      sie umierania w bolu.Boje sie cierpienia,ale nie smierci.Nie wiem,co sie czuje-
      odchodzac...pewnie zal,ze to juz.Pewnie zal,ze sie czegos nie zrobilo.
    • elza78 Re: Jak to jest umierać? 21.04.07, 22:07
      kazdy po sobie cos zostawia jak to mowi madre przyslowie "non omnis moriar" smile
      smierc jako calkowite unicestwienie nie istnieje w moim pojeciu smile
      smierc jest czyms nieuniknionym ale jedynie czlowiek ma taka sile aby moc sie
      jej przeciwstawic dzieki temu co stworzyl
      czy sie boje - boje sie tego czego nie znam, mysle, ze to normalne, ale kiedy
      te moment nadejdzie mysle ze nie bedzie dramatu, przeciez w przyrodzie nic nie
      ginie a energia zmienia jedynie swoje formy, jest gdzies tam miejsce do ktorego
      po smierci sie udajemy - w tej cyz innej formie smile to czysta fizyka - smierc
      nie istnieje smile
      • edycia274 Re: Jak to jest umierać? 21.04.07, 22:17
        moja ciocia umiera a raka piersi........straszna męczarnia, tylko tyle powiem
    • jowita771 Re: Jak to jest umierać? 22.04.07, 06:55
      kiedyś myslałam, że chciałabym umrzec młodo. teraz nie mogę sobie wyobrazić, że
      zachorowałabym i umierała ze świadomością, że zostawiam dziecko.
      mój tata umierał parę lat temu na raka płuc. usłyszałam, że może sie udusić.
      bałam się, że będzie się męczył. jednak miał lekką śmierć, po prostu przestał
      oddychać, wyglądało to, jakby zasnął. przed samą śmiercią przestał się bać,
      odłączył sobie tlen. wcześniej wpadał w panikę, jak choć na chwilę wypadła mu z
      nosa rurka z tlenem, zaraz brakowało mu powietrza.
    • ankab29 Re: Jak to jest umierać? 22.04.07, 11:02
      dlugo sie zastanawialam, czy pisac o tym na forum...Czytam od Wasze watki i w
      wiekszosci z nich piszecie o przerazeniu, leku, niewiadomej...Ja wiem jak to
      jest umierac...7lat temu otarlam sie o smierc - pomylilam dawkowanie bardzo
      silnych lekow. Pamietam do tej pory kazdy szczegol, kazda chwile i wszystkie
      moje odczucia. Nie bylo leku tylko wszechogarniajacy spokoj. Nie widzialam
      tunelu ani swiatel - za to mialam poczucie obecnosci OSOBY kochajacej mnie
      bezgranicznie i czuwajacej nade mna.I czulam (tak czulam raczej niz slyszalam)
      glos, ktory zawiadamial mnie, ze musze zrobic bilans wlasnego zycia, ktore
      jeszcze sie nie konczy i mam wracac, bo jest jeszcze COS waznego na ziemi, co
      jest mi dane zrobic...Mialam tez wizualne i dzwiekowe odczucia ale o tym wole
      nie pisac, bo to nic nie wniesie do watku...i jest dosyc osobiste. Od tamtej
      pory nie boje sie smierci. Wiem natomiast, ze kazdy dzien powinien sie konczyc
      poczuciem, ze dobrze go przezylam. Dodam, ze nie jestem gorliwa katoliczka...Po
      tym wydarzeniu pozostala mi rowniez PEWNOSC, ze jakosc religijna mojego zycia
      nie zalezy od mojej obecnosci w Kosciele...Bardziej od tego jakim jestem
      czlowiekiem dla innych...
      • joanna35 Re: Jak to jest umierać? 24.04.07, 09:40
        Nie czytałam większości postów więc mogę się powtarzać. Moja mama zmarła w
        ciągu miesiąca od zabiegu na mięsaka narządów rodnych(rak).Zmarła nad ranem,
        podobno we śnie - tak twierdzi lekarz, a ja bardzo chcę mu wierzyć. Chce mu
        wierzyć, bo na samą myśl, że umierała w strachu, może cierpieniu i samotności
        odczuwam ból i OGROMNE wyrzuty sumienia. Nigdy nie miałam z mamą dobrych
        relacji, była osobą despotyczną, wszystkowiedzącą, bardzo trudną we współżyciu,
        ale było mi jej tak bardzo żal, mimo tego, że umierała w wieku 59 lat na własne
        życzenie, przez własną głupotę. Była dzielna, starała się taka być, ale myślę,
        że bała się potwornie i chyba szukała oparcia we mnie, ale go nie znalazła,
        bo...kilka godzin przed śmiercią nie potrafiłam poradzić sobie z jej bólem,
        rozklejeniem. Uciekłam ze szpitala tłumacząc to sobie tym, że muszę wrócić do
        dzieci, a mogłam zostać na noc. Dzieciom pod opieką tatusia nic by się nie
        stało, z pewnością tę jedną noc beze mnie by przeżyły. Idąc na przystanek,
        mając świadomość tego, że uciekam, że się boję i wstydząc się tego obiecałam
        sobie, że w nastepną noc zostanę, ale następnej nocy nie było. O 7.00 zadzwonił
        telefon. Wiedziałam co usłyszę jeszcze zanim podniosłam słuchawkę. Nie powiem,
        że żyję w ustawicznym poczuciu winy i rozczarowaniu samą sobą, ale czasami
        wspomnienia mnie dopadają, tak jak dzisiaj przy lekturze tego wątku.
        Najbardziej chyba boli świadomość, że jestem pielęgniarką i byłam przy śmierci
        wielu obcych ludzi....W czasie swojej wieloletniej praktyki zawodowej nie
        spotkałam chorego, który czekałby na śmierć. W obliczu śmierci ludzie chwytają
        się życia jak tonący brzytwy. Owszem, słyszałam i czytałam o przypadkach , w
        których ludzie chorzy przyjmują śmierć jak wybawienie od np. bólu, ale sama się
        z taką postawą nie spotkałam, a żegnałam pacjentów bardzo, bardzo chorych.
    • agacz2905 Re: Jak to jest umierać? 23.04.07, 12:52
      czasem się mówi, że jakie życie taka śmierć...
      Niedawno zmarła moja Ciocia. Bała się umierać i jakby walczyła ze śmiercią -
      właściwie tylko niezgoda na własne umieranie trzymała ją po tej stronie, bo
      była już bardzo, bardzo chora. Boję się nie tyle samej śmierci, co
      niepogodzenia się z losem, przeznaczeniem, przemijaniem. Boję się sytuacji, w
      której przed śmiercią powstrzymywać mnie będzie tylko paniczny lęk przed
      nieznanym, a nie chęć życia.
      • bozenka12 Re: Jak to jest umierać? 24.04.07, 03:49
        Sa ludzie , ktorzy przezyli smierc kliniczna. Kiedys czytalam ich wypowiedzi.
        Tu tez ktos o tym wspomnial. Ponoc smierc nie boli. Ponoc, bo jednak sa ludzie,
        ktorzy umieraja z bolem i strachem wypisanym na twarzy. Mi sie dwa razy snilo,
        ze umieralam. Dokladnie we snie czulam jak to jest...Wiem to tylko byly sny,
        ale to odczucie jakie wtedy mialam, bylo takie prawdziwe, intensywne...Ja
        akurat wierze w reinkarnacje. Myslalam, ze moze moje sny to jakies
        przypomnienie sobie o poprzedniej smierci. No nie wiem.
        • laurka2000 Re: Jak to jest umierać? 24.04.07, 08:05
          Pół roku temu zmarł nagle mój mąż. Też miał 32 lata. I cały czas zastanawiam się
          co czuł kiedy umierał, czy wiedział, że odchodzi. Reanimacja trwała 10 min.
          Kiedyś też bałam się śmierci, teraz już się nie boję, bo wierzę, że jeszcze się
          spotkamy. Musimy się spotkać

          pozdrawiam wszystkich
    • danielitka Re: Jak to jest umierać? 24.04.07, 09:13
      Jestem pielęgniarką i jakiś czas pracowałam w hospicjum. Widziałam różne
      rodzaje śmierci. Można umrzeć po cichutku, spokojnie oddając ostatnie
      tchnienie, albo można umierać nie godząc się na to. Zapamiętałam szczególnie
      jeden przypadek. Starsza pani, rak przewodu pokarmowego (już dokładnie nie
      pamiętam czego). Była przy niej rodzina, a ona nie chciała odchodzić, walczyła
      o każdy oddech, pytała się ciągle czy to JUŻ. Nie będę opisywała jakie inne
      rzeczy pod kątem fizjologicznym u niej występowały, bo to zbyt drastyczne. Nie
      chciałabym tak umierać.
      Ja jestem osobą wierzącą i chyba.... nie boję się śmierci. Wiem, że po tamtej
      stronie czeka na mnie Bóg, który mnie kocha i którego ja kocham, oraz wszyscy
      moi bliscy, którzy już tam są.
      Jeszcze kwestia, dlaczego Bóg pozwala na to aby zdarzały się te wszystkie
      okrucieństwa. Kiedyś też zadawałam sobie to pytanie, do momentu kiedy po
      zamachu na World Trade Center, usłyszałam w telewizji odpowiedź pewnego księdza
      na to pytanie. Otóż powiedział on , że Bóg na to nie zezwala, ręka, która np.
      powoduje pchnięcie noża w brzuch jest ręką człowieka a nie Boga. To człowiek
      jest za to odpowiedzialny, nie Bóg.
    • rrrenia Re: Jak to jest umierać? 24.04.07, 10:22
      Ja wczoraj cudem uniknęłam śmierci. Nikomu o tym nie powiedziałam, co
      mi się przytrafiło.
      Szyby samochodu miałam oszronione, więc zrobiłam z nimi porządek.
      Wyjechałam do pracy o 6. 10 spod domu. Droga do mojej pracy wiedzie przez trasę
      szybkiego ruchu; to jedna z krajówek wyżłobionych przez tiry, z wieloma
      dziurami i łatami - polska klasyka komunikacji, niestety...
      Jechałam pewnien odcinek drogi ostrożnie. Szron na szybach nie
      wzbudził we mnie podejrzeń, że może być ślisko. W lesie, około 20 km od domu
      przycisnęłam pedał gazu, żeby wyminąć autobus i osobowego, rdzewiejącego opla.
      Z naprzeciwka nic nie jechało - na szczęście. Na liczniku miałam 110 lub 120
      km/h. Zasygnalizowałam lewym kierunkowskazem chęć wyminięcia, nacisnęłam pedał
      gazu i wtedy kierowca opla też zaczął wymijać. Nie chciałam w niego uderzyć,
      odbiłam bardziej w lewo i zaczęłam hamować. Wpadłam w poślizg! Zakręciło mną
      parę razy, w głowie mi kręciło, ale starałam się panować nad kierownicą,
      pulsacyjnie hamowałam i gdy przez ułamek sekundy zobaczyłam, że na tym pasie,
      na którym kręcę piruety (pas lewy dla mojego kierunku jazdy), jedzie tir,
      odbiłam trochę za bardzo w lewo i wjechałam do rowu. Wpadłam lewym kołem w
      dziurę, którą zrobili złodzieje kabla telefonicznego. Powietrze z koła zeszło,
      trochę piachu mi się dostało pod kołpaki kół. Nic więcej się nie stało ani
      mnie, ani użytkownikom drogi, ani samochodowi. Natychmiast przybiegła do mnie
      jakaś dziewczyna, ale nie potrzebowałam pomocy psychicznej, mimo że w takiej
      sytuacji byłam po raz pierwszy, a jeżdżę 10 lat. Wyszłam z samochodu,
      zadzwoniłam po pomoc drogową. Paru facetów podchodziło do mnie, pytało co i
      jak, ale żaden mi nie pomógł.Niektórzy patrzyli wręcz z przekąsem, z ironicznym
      uśmieszkiem, który mówił:"Wiadomo - baba!".
      Od wykonania telefonu do pomocy drogowej minęło 30 minut, gdy zatrzymało
      mi się dostawczym dwóch chłopaków. Wyciągnęli mnie, wymienili koło, obejrzeli
      auto; nawet po linkę holowniczą pojechali na najbliższą stację beznzynową.
      Przyjazd pomocy drogowej okazał się zbędny. Pojechałam do pracy, choć spóźniłam
      się do pracy godzinę.
      W pracy jak w pracy. Sama się dziwię, że nie pękłam, że nie pogadałam z
      kimś o tym, co przeżyłam. A słowo daję, że wtedy, gdy mną kręciło, a ja
      niespecjalnie panowałam nad pojazdem, myślałam tylko o tym, jak to się skończy
      i niewykluczałam śmierci.
      Pękłam, gdy przed 16.00 poszłam po córcię do przedszkola. Gdy ją
      zobaczyłam, rozpłakałam się i wyszłam na korytarz, żeby ochłonąć. Dopiero wtedy
      dotarło do mnie, że przez własną głupotę (i poniekąd przez głupotę kierowcy
      opla) mogłam doprowadzić do takiej tragedii! To małe dziecko mogłoby już nie
      mieć mamy,nie byłoby tego dnia komu odebrać dziecka z przedszkola, chyba że w
      porę byłby powiadomiony mój mąż. Postąpiłam tym głupiej, że jestem na finiszu 8
      miesiąca drugiej ciąży.
      Tak niewiele brakowało...A gdybym spanikowała za kierownicą? A gdybym
      uderzyła w kogoś i zabiła niewinnego człowieka? A gdybym rąbnęła w drzewo(to
      był las!)?
      Teraz siedzę w domu na zwolnieniu lekarskim, którego dostałam wczoraj od
      ginekologa 30 dni. Czasami myślę o tym, co wczoraj przeżyłam. Czuję się tak,
      jakbym dostała drugą szansę na życie. Wczoraj jeszcze, zanim mąż wrócił z
      pracy, pojechałam do znajomego mechanika, napompował i zmienił koło, obejrzał
      auto pod kątem ewentualnych uszkodzeń, ale na szczęście nic nie znalazł - fakt,
      to nowe i porządne auto. A gdybym tak jechała "pojazdeem - trupem"? Nie
      koziołkowałabym? Nie wiem...
      Od wczoraj jeżdżę, nie przekraczając stówki. Jestem zdecydowanie milsza
      dla córci i męża. Otarłam się wszakże o śmierć...Nikomu tego nie życzę, żeby
      przeżył to, co ja wczoraj.
    • ewa2233 Re: Jak to jest umierać? 24.04.07, 10:45
      Starch przed śmiercią odczuwam jako strach przed nieznanym.
      Myślę o tym, że czeka na nas coś tak cudownego, czego ani "oko nie widziało,
      ani ucho nie słyszało"! Ale ponieważ nie jesteśmy sobie w stanie tych
      cudowności wyobrazić - boimy się.
      By zrozumieć, można sobie to przełożyć na "zwykłe rzeczy". Ileż to razy dziecko
      nie chce gdzieś iść, kogoś nowego poznać, bo się boi, wstydzi. Mówimy: nie bój
      się! A ono nie słucha.

      I tak jest z nami i umieraniem. Wydaje nam się, że nigdzie nie może być lepiej
      jak tu na Ziemi i "nie słyszymy" i nie rozumiemy, że jest dla nas miejsce
      piękniejsze, niż umysł sobie może wyobrazić.


      Pomyśl o koleżance, że jest teraz w najcudowniejszym miejscu jakie TY mogłabyś
      sobie dla Niej wyobrazić. I Ona tam jest! Tyle, że jest tam O NIEBO LEPIEJ!smile
      ---------------------------------------------------
      • loganmylove Re: Jak to jest umierać? 24.04.07, 12:19
        Ze śmiercią z racji pracy spotykam sie od lat. Byłam przy umieraniu
        najmłodszych kilkudniowych i kilkuletnich pacjentów oraz dorosłych. Obcowanie
        ze śmiercią uczy pokory i szacunku dla życia. Z perspektywy lat wiem jedno-to
        od nas najbliższych w dużym stopniu zależy jak odejdą nasi bliscy. My musimy im
        pozwolic odejść. Dziwię sie ludziom, którzy mając w domu chorego umierającego
        na nieuleczalną chorobę wysyłają go do szpitala, żeby nie umierał w domu.
        Babci,matce czy ojcu należy zapewnić spokój i obecność bliskich. Trzeba
        zrozumieć, że szpital nie uratuje już zycia a za to jest anonimowysad MOja mama
        chorowała długo i ciężko. Umierała prawie dwie doby. Bylismy przy niej wszyscy-
        ja i moi bracia i nie wyobrażam sobie, że mogło być inaczej. Mama odeszła w
        spokoju otoczona rodziną. Do dzis mi źle z myslą, że nie mogłam tego zapewnić
        ojcu,który zmarł nagle w szpitalu oczekując na wyjście do domu, do kórego nie
        zdążył dojechać.
    • indiaaa do Syrenaa 02.05.07, 19:54
      Tak mnie teraz zastanowiło, czy wiesz skąd Twoja koleżanka miała raka płuc w
      tak młodym wieku? Czy paliła czy po prostu nie wiadomo skąd się cholerstwo to u
      niej wzięło?
      • syrenaa Re: do Indiaaa 02.05.07, 23:54
        Moja kolezanka nie paliła, nie wiem skąd się wziął u Niej ten rak płuc, jeszcze
        niedawno przecież parę miesięcy temu w tym roku widziałam Ją usmiechniętą,
        zmieniła fryzurę i ogólnie nic nie było po Niej widać, może ukrywała swoją
        chorobę?W każdym bądź razie nie skarżyła się na ból...Nawet nie wiem czy Ją
        bolało, bo czy rak może boleć?Jak to jest w środku organizmu, jakie zmiany
        nastepują, i czy człowiek gorzej się czuje?Tego nie wiem i chyba się nie dowiem
        od nikogo, bo raczej nikt kto umiera nie powie tego. Koleżanka była dość otyła,
        ważyła 130 kg, ale mimo swojej wagi była ładną kobietą. Nie miała Męża i
        Dzieci, o tyle dobrze...Pozr.
    • asia_i_p Re: Jak to jest umierać? 02.05.07, 23:03
      Też się nad tym zastanawiam, zwłaszcza że to jest do pewnego stopnia niepojęte -
      przed chwilą organizm był przecież tak samo chory, ale żył. I kiedy patrzę na
      moje babcie - 90 i 87 lat - to najchętniej zatrzymałabym czas. I myślę jak to
      jest - mieć tę śmierć tak o krok, być jeszcze w miarę zdrowym i zastanawiać
      się, z której strony uderzy, w jakiej formie. Na każdy ból życiowy szukamy
      sobie pocieszenia, planujemy co będzie potem - ze śmiercią tak się nie da, bo
      to co potem jest niewyobrażalne. I jeszcze ten żal - moja młodsza babcia
      wyraziła to tak - kiedy rodził się mój wnuk, chciałam tylko dożyć jego
      dorosłości, teraz mam prawnuczki, wiem, że ich dorosłości nie dożyję, a tak
      strasznie bym chciała zobaczyć na kogo wyrosną, tak bardzo żal. Wierzę w życie
      po śmierci, ale nie jestem w stanie go sobie wyobrazić, i nie wiem, czy będę w
      stanie pod koniec życia. Ale słyszałam też o ludziach, którzy pogodzili się ze
      śmiercią - legendą rodzinną jest mój pradziadek, który dożył wg jednych
      przekazów 98 wg innych 106 lat. W dzień śmierci rąbał ze swoimi 80-letnimi
      synami drzewo na podwórzu. Około południa stwierdził: skończycie sami chłopaki,
      bo ja będę umierał. Poszedł do domu, ogolił się, przebral w garnitur, położył i
      umarł. Skąd się bierze taka śmierć? Myślicie, że kiedy człowiek jest już bardzo
      wiekowy, to bardziej "widzi" tamtą stronę i już się tak nie boi?
      • edycia274 Re: Jak to jest umierać? 02.05.07, 23:43
        to cos strasznego...moja ciocia umierała w mękach...i chyba wiedziała kiedy
        umrzeć, w noc przed tym jak umarła pożegnała się i prosiła by jej nikt nie
        odwiedzał, umarła na rękach mojej matki....
        • joasiiik25 Re: Jak to jest umierać? 02.05.07, 23:46
          Wlasnie zadzwonili rodzice
          moja babcia jest w szpitalu miala zawal
          ma 92 lata jest sprawna osoba jak na swoje lata,mieszala sama
          kurde......Jest w szpitalu w Zamosciu-stan krytyczny
          jutro rano tato jedzie do szpitala
    • snoezelan Re: Jak to jest umierać? 04.05.07, 09:00
      bardzo mi przykro z powodu twojej kolezanki. zawsze to przykre, kiedy ktos
      odchodzi, zwlaszcza w tak mlodym wieku. mam nadzieje, ze miala kogos przy
      sobie, kto jej pomogl tak, zeby nie czula sie sama. to czesto wazne w takiej
      chwili.
      czasem boli. kazda smierc jest inna. tak jak zycie.

      nie boj sie, napewno masz jeszcze sporo czasu, zeby sie do niej przygotowac.

      www.blox.pl/html
      • snoezelan Re: Jak to jest umierać? 04.05.07, 09:01
        snoezelan.blox.pl/html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka