Dodaj do ulubionych

Wspolny posilek - mamy pracujace

03.05.07, 18:46
Ja co prawda mama studiujaca ale rownie zabiegana jak ta pracujaca. Mam pytanie:

Po odebraniu dziecka z przedszkola/od babci/opiekunki je ono jeszcze napewno
kolacje. Czy celebrujecie codziennie ten wspolny posilek? Czy dziecko je a wy
robicie inne rzeczy? A kiedy wy jecie (nie mylic z wyciem wink )


Ja bardzo przykladam wage do wspolnych posilkow przy stole ale po odebraniu
dziecka z przedszkola i tych calych harcach na dworze, przychodze do domu
zmeczona a tu kupa rzeczy do zrobienia. Robie te rzeczy koszem wspolnego
posilku - maly je a ja np. zmywam. Potem jak idzie spac to moj jedyny czas na
nauke, wiec sprzatanie podczas jego snu odpada.
Tatusia na razie niet.

Napiszcie cos o swoch zwyczajach a jak ktos che dac rade to bardzo prosze.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 19:01
      Na wspolne celebrowanie posilkow mamy weekend, inaczej nie da sie.
    • janka007 Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 19:02
      Zawsze jadłam z dzieckiem drugi (dla niego) obiad, kiedy było w tym wieku. I w
      sytuacji byłam takiej samej życiowo. Gdzieś czytalam niedawno, że w rodzinach,
      gdzie się wspólnie jada jeden posiłek dziennie, jest mniej depresji dziecięcych
      czy czegoś takiego (nie pamiętam już, o co dokładnie chodziło). Moim zdaniem
      warto to robić, z doświadczenia wiem, ze często wtedy porusza się jakieś
      wspólne integrujące rodzinę tematy.
    • mamadwojga Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 20:04
      My wspólnie jemy tylko jeden posiłek w tygodniu- niedzielny obiad.
      My z mężem jemy obiady w pracy, dzieci w szkole i przedszkolu. Kolację jemy
      różnie, czasem razem, czasem nie. Ale niedzielny obiad celebrujemy.
      Ja rano wszystko przygotowuję, właściwie gotowy obiad szykuję. Potem idziemy do
      kościoła i po kościele jemy obiad. Rozkładamy ładną zastawę, dzieci rozkładają
      szklanki, widelce. Mąż po obiedzie wrzuca talerze do zmywarki, robi kawę. Jemy
      słodki deser.
      Lubię te nasze niedziele....
    • moofka Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 20:58
      staram sie codziennie
      pozną obiadokolacje jemy wszyscy razem okolo 17-18
      kiedy maly je kolacje sam, siadam z nim i pije odchudzającą czerwoną herbate ;P
      • lucerka Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 21:14
        Ja tz bym tak chciala. Tylko ze te pol godziny kiedy maly je (czytaj: dziamdzia
        kawalek kromki, rzuca nia po kuchni, rozdrabnia ja i rozsmarowuje na koszulce)
        jest dla mnie na wage zlota.
        • myelegans Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 21:34
          Dla mnie wspolna obiadokolacja to swietosc od zawsze, nie wazne nawet co jemy,
          wazne ze jemy wspolnie. Nakrywamy do stolu, synek juz pomaga i przynosi lyzki i
          widelce, mamy serwetki itd. To czasami jedyny czas kiedy mozemy usiasc jak
          rodzina i porozmawiac, zanim wszyscy rozejda sie do swoich obowiazkow.

          Tym samym uczymy malego (2.5), zachowania przy stole, rozmow, opowiadania co
          zdarzylo sie w ciagu dnia itd. ja nawet posuwam sie do tego, ze zapalam swiece,
          ktore mam na stole w jadalni caly czas. Wiec jak maly widzi, ze zapalam swiece,
          to dla niego znak, ze kolacja na stole. Z tego nie zrezygnuje, wg. naszego
          pediatry wspolne jedzenie posilkow jest wazniejsze od czytania.

          Jak maly konczy wczesniej, to idzie sie bawic, a my z mezem mozemy jeszcze
          posiedziec, pogadac, zanim zaczna sie wszystkie wieczorne rytualy.
        • janka007 Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 23:13
          Lucerka, ja to rozumiem, ale czy ty już w ogóle nie jesz po powrocie z pracy?
          Bo moze dałoby się połączyć jedno z drugim.
          • lucerka Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 04.05.07, 13:07
            Jem oczywiscie ale...po calym dniu, bieganinie, zalatwianiu lekarzy, wnioskow,po
            zajeciach na uniwerku MARZE o tym by zjesc...nie bedac szarpana za rekaw brudna
            tlusta raczka, nie sluchas bawolich rykow mojego syna podczas przygotowywania
            kolacji nie tylko dla niego. On jest jeszcze malutki i jestem dumna z niego jak
            pije sam z kubeczka i, ze umie sobie sam wziac kromeczke z talerza ale co on z
            tym jedzeniem wyprawia...ech. Moja kolacja z nim polegalaby na ciaglym
            podnoszeniu kawakow chleba z podlogi i upominaniu synka, zeby moze jednak nie
            wkladal chlebka do noska.
            • myelegans Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 04.05.07, 13:30
              Lucerka, no, ale co Ci przeszkadza, ze wklada chleb do nosa i , ze nie nozem i
              widelcem z serwetka pod broda je. My sadzalismy malego w jego foteliku przy
              stole odkad samodzielnie zaczal siedziec. Mialam pod fotelikiem rozlozona folie
              na podlodze. Maly do tej pory je jak prosiak, rozmazuje, przelewa zupe z
              miseczki do kubka i z powrotem, robi jakies wymyslne kompozycje z jedzenia,
              kiedys zrobil sobie kapelusz z miski, w ktorej bylo spagetti z sosem
              pomidorowym. Tak juz te dzieci eksperymentuja.
              Przynajmniej usiadzcie z nim razem i zjedzcie przystawki, a jak dziecko pojdzie
              spac to spokojnie dokonczycie kolacji.
              • lucerka Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 04.05.07, 13:38
                Folia! Dokladnie! Rozloze folie to sprzatanie podlogi odpadnie.

                A to, ze synek je jak czlek pierwotny nie przeszkada mi pod wzgldem estetycznym
                tylko technicznym: usmaruje cie = trzeba przebrac = kolejne 15 minut w przypadku
                synka.
                • lucerka Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 04.05.07, 13:40
                  A w moim, to ze nie przerobie jakiegos waznego tekstu (albo jego czesci) na zajecia.
                  • myelegans Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 04.05.07, 14:05
                    Dopiero teraz doczytalam, o waszej dwuosobowej rodzinie. Rozumiem, ze jest Ci 5
                    razy trudniej i wszystko wymaga wiekszego planowania i dyscypliny. W tym
                    przypadku, jako ze jestes mama-tata, tym bardziej postawilabym na spedzanie jak
                    najwiekszej ilosci czasu z dzieckiem, a odpuscila z porzadkami.
                    Ze lozko niezascielone, ja czasami sciele jak przyjde z pracy, bo maz sie nie
                    pofatygowal, a czasami po prostu zamykam sypialnie, zeby nie patrzec :0)
                    Odpusc to sa drobiazgi, kiedys syn Ci nie wypomni, ze byly okruszki na
                    podlodze, ale moze wypomniec, ze "nigdy nie siadalismy razem do stolu jak
                    rodzina"
                    Najlepsze interesy zalatwia sie przy posilkach, najlepsze randki sa w milej
                    restauracji przy dobrym jedzonku, cos w tym wspolnym jedzeniu jest, relaks,
                    odreagowanie, zwolnienie tempa, poczucie wspolnoty i zwyczajna rozmowa o
                    wszystkim i niczym :0)
    • mama007 Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 22:02
      lucerka mam podobnie... jak siadamy razem w niedziele na przyklad od obiadu to
      mam wrazenie, ze corka nie jest nauczona jesc razem i zahcowuje sie jak dzikus.
      a poza tym kiepsko je... tez nie wiem czy to nie przez to sad
      najgorsze, ze nie mam stolu normlanego tylko taka cholerna lawe i te posilki
      niby wspolne to ni w kij ni w oko...
      • 2razy_mama Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 22:22
        U nas różnie to bywa. Jedno jest pewne - mój synek NIGDY nie je kolacji SAM -
        ZAWSZE je ten posiłek Z BRATEM wink)
    • babsee Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 22:47
      Wspolny posilek jemy o 17.To świety czas na rozmowe o "ważnych sprawach 3-
      letniej panienki smile"
      Wynioslam ten zwyczaj z domu-jadlysmy czasem ponad godzine zanim każda z nas
      zreferowala swoj dzien smileBardzo mi tych rozmow brakowalo jak sie wyprowadzilam
      z domu, wiec wiem ze to cholernie ważne.
    • malgra Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 03.05.07, 23:33
      jeśli mąż pracuje ,,na miejscu''to wspólnym posiłkiem zawsze jest obiad o
      12:30.Dość łatwo mi go zorganizować, bo tu gdzie mieszkam większość pracujących
      i uczących się ma przerwę od 12:00 do 14:00.
    • sir.vimes Kolacja razem 04.05.07, 11:46
      Bardzo się staram jeść kolację wspólnie z rodziną, albo z samą córą, jak mąż
      zostaje dłużej w robocie. IMHO dziecku jest potrzebny chociaż jeden wspólnie
      celebrowany posiłek - łatwiej też o zwierzenia czy poważne tematy przy jedzeniu
      co zaprocentuje z wiekiemwink
      Postaraj się kupić zmywarkę, jeżeli zmywanie uniemożliwia wam wspólne kolacje. A
      na bałagan przymknij oko - nie musi być jak w pudełeczku. Dziecku bardziej
      potrzebna jest mama niż porządek.
      • lucerka Re: Kolacja razem 04.05.07, 13:21
        sir.vimes napisała:


        > Postaraj się kupić zmywarkę, jeżeli zmywanie uniemożliwia wam wspólne kolacje.
        Nie chodzi o to ze duzo jest do zmywania. Ja ma po prostu 3 garnki na krzyz (z
        minimalistycznego nastawienia nie biedy). Mam tez malo miejsca w kuchni dlatego
        zmywam na bierzaco.

        > A
        > na bałagan przymknij oko - nie musi być jak w pudełeczku. Dziecku bardziej
        > potrzebna jest mama niż porządek.

        Odkad zamieszkalam sama z synem w nowym slicznym jak pudeleczko mieszkaniu dbam
        bardzo o porzadek. Pedantka nie jestem ale kurcze...jak raz zostawie syf w kuchi
        to potem nie bede miala czasu na sprzatanie.

        Matko...u mnie WSZYSTKO jest jak w zegarku i ZAWSZE jest plan B jak cos sie nie
        uda. Radze sobie sama znakomicie ale polega to na ogromnej dyscyplinie i
        konsekwencji. Jak nie posciele rano lozka to zostanie rozwalone do wieczora, jak
        nie zetre podlogi w kuchni to moj maly bedzie raczkowal w syfie i bedzie zajadal
        pyszne okruszki z podlogi z wczorajszej kolacji.
        • janka007 Re: Kolacja razem 04.05.07, 13:39
          Jak nie posciele rano lozka to zostanie rozwalone do wieczora, ja
          > k
          > nie zetre podlogi w kuchni to moj maly bedzie raczkowal w syfie i bedzie
          zajada
          > l
          > pyszne okruszki z podlogi z wczorajszej kolacji.

          A to akurat źle mu nie zrobi, zmniejszy tylko ryzyko alergii. Nie namawiam cię
          do przegiecia w drugą stronę, ale podstawa to relacje w rodzinie (tu
          dwuosobowej) a nie sterylny porzadek w mieszkaniu i zawsze zaścielone łóżko.
          • lucerka Re: Kolacja razem 04.05.07, 13:48
            janka007 napisała:

            > do przegiecia w drugą stronę, ale podstawa to relacje w rodzinie (tu
            > dwuosobowej) a nie sterylny porzadek w mieszkaniu i zawsze zaścielone łóżko.

            Racja. Wiedzialam, ze takie rady dostane, bo przeczuwalam, ze chyba ten porzadek
            zajmuje mi jednak za duzo czasu.
            Weekend mam juz zajety ale od nastepnego tygodnia sprobuje z ta folia (od
            myelegance) i niescieleniem lozka. Zobaczymy czy wypali.
        • sir.vimes Znasz taki serial "Co ludzie powiedzą?" 04.05.07, 16:39
          Jeżeli nie to wypożycz sobie koniecznie - ode chce ci się odkurzać i polerować wink

          Łóżkiem sie nie przejmuj a odkurzać rzeczywiście trzeba.
          Ale bez fiksacji - lepsze szczęśliwe dziecko w kontrolowanym nieładzie niż
          samotny bobas i mama latająca na ścierce cały wieczór.
          • sir.vimes Odechce ci się 04.05.07, 16:40
            oczywiście


            "ode chce ci się odkurzać i polerować"
    • chipsi Re: Wspolny posilek - mamy pracujace 04.05.07, 12:11
      Czasem podjadam małej z butelki ale chyba nie o to pytałaś smile
      Z małżem co drugi tydzień możemy razem zjeść kolację ale i tego często nie
      robimy gdyż potrzebę zjedzenia mamy różne i o różnej porze. W Wekendy jemy
      razem objady ale trudno nazwać to celebrowanie posiłku. Za to wszelkie święta i
      spotkania rodzinne to istne uczty przygotowywane z namaszczeniem i wtedy nikt
      nie waży sie ominąć posiłku czy odejść od stołu.
    • be_em uwielbiam wspólne posiłki:) 04.05.07, 13:42
      w tygodniu to raczej późny obiad razem, kolacja to zalezy czy ktoś je czy niesmile
      ale w weekendy wszytskie posiłki wspólnesmile
      • edycia274 Re: uwielbiam wspólne posiłki:) 04.05.07, 16:34
        Mąz odpada ponieważ pracuje od 5 do 20 czasem póżniej... Ja jem śniadanie z
        Niki jak mam na popułdnie, obiad jak mam na rano a i koalcję. a wspólne to w
        niedziele.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka