zaczne od tego ze to nie moj pies tylko mojego nie-meza, moze gdyby byl moj od poczatku to inaczej bym do tego podchodzila?. gdy sie poznalismy juz go mial. na poczatku zwierz mi nie przeszkadzal. ale teraz to dla mnie horror. jest to doberman wiec krotka siersc i pelno jej wszedzie, panele zamiatam lub odkurzam codziennie a tego pelno

maly juz prawie zaczyna raczkowac i chcialabym go puscic na podloge ale nie moge bo ta cholerna siersc. napiszcie czy ja przypadkiem nie przesadzam??? moze to jakies moje urojenia. moze nie powinnam sie tym tak przejmowac??? poradzcie.