Dodaj do ulubionych

Dlaczego demonizujemy macierzynstwo?

25.05.07, 14:57
Ciagle pojawiaja sie takie okreslenia odnosnie wychowania dzieci - hard core,
galery, praca w kopalni. Pelno watkow matek ktore juz maja dosc, nie znosza
swoich dzieci, nie daja rady bo musza siedziec w domu i wszystko przy
dzieciach robic a maz to ma dobrze bo cwaniaczek chodzi sobie do pracy co
dzien (pewnie tam w nosie dlubie).

No wiec pisze - ja uwielbiam byc matka. Nie znaczy o ze jestem matka idealna
ale nie przyszloby mi do glowy porownywanie pracy w domu przy dzieciach do
tej w kopalni! Ja pracuje zawodowo, lubie swoja prace, zapewnia mi rozwoj,
jest dobrym zrodlem utrzymania itd ale wracam z niej czasami tak zmeczona ze
padam na twarz i to w domu, przy dzieciach odpoczywam, smieje sie, jestem
obcalowywana, przytulana i uwielbiana przez moich chlopcow. Staram sie jak
najwiecej z nimi przebywac, co nie znaczy wcale ze 'sie poswiecam' czy
jestem 'meczennica'! Mam i swoje zainteresowania i zycie towarzyskie. Ale
to wlasnie dzieci sa moim zyciem, czuje sie uprzywilejowana ze je mam, sa
moja najwieksza nagroda i radoscia. Bycie matka nie jest trudne a ja nie
jestem zadna bohaterka z racji wychowywania dzieci!
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 15:02
      hard core,
      > galery, praca w kopalni. Pelno watkow matek ktore juz maja dosc, nie znosza
      > swoich dzieci, nie daja rady bo musza siedziec w domu i wszystko przy
      > dzieciach robic a maz to ma dobrze bo cwaniaczek chodzi sobie do pracy co
      > dzien (pewnie tam w nosie dlubie).

      Tu masz odpowiedz- bo siedza w domu.A to potrafi psychicznie wykonczyc.Kazdy
      dzien taki sam, rytm wyznaczony przez potrzeby dziecka, czlowiek jest lekko
      ubezwlasnowolniony.I czesto kapcanieje.
      Co do zmeczenia fizycznego- to fakt, przesadzaja i to grubo, widac lubia sie
      tak ze soba piescic.
      Ja tam mialam kilka godz. dziennie na odpoczynek, gdy dziecko spalo.A gdy nie
      spalo to nie bylam przy nim nieustannie,moze dlatego potrafilo same zajac sie
      soba.
      Czas w domu z dzieckiem wspominam bardzo milo, choc bywaly dni, ze mialam
      dosc.Wowczas dziecko podrzucalam babci i mialam chwile oddechu.
      • net79 Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 20:15
        Może o tę chwilę oddechu właśnie chodzi o której wspomniałaś wcześniej. Moje
        najstarsze dziecko ma 5 lat i od kiedy je mamy, chwilę oddechu możemy z
        tatusiem zapewnić sobie nawzajem, czyli jedno kosztem drugiego, nie ma
        ukochanej babci. Ja macieżyństwa nie demonizuję, ale przyznam szczeże, że było
        ono o wiele łatwiejsze kiedy chodziłam do pracy i po niej sprzatałam, bawiłam
        się z dzieckiem i żyłam innymi sprawami niż dom i piaskownica. Teraz siedzę z
        dzieciakami od ponad dwóch lat w domciu i nie marzę o powrocie do pracy, ale
        mam porównanie, komfort jest bez porównania, jeśli wiesz z kim zostawiasz
        dziecko idąc do pracy. Moje zostawało z tatusiem i ja byłam o nie spokojna, a w
        pracy nie dłubałam w nosie. Dla mnie jest to temat który nie podlega dyskusji,
        bo ile osób, tyle doświadczeń, moje dzieci naprzykład nie kolkowału dzień i noc
        przez trzy miesiące z rzędu i mogę się tylko domyslać zmęczenia tych matek,
        którym dane było to przeżyć. Nie mogę za to na ten temat się wypowiedzieć, bo
        przecież sama mam dziecko i wiem, że to nie katorga...
    • iwles Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 15:04
      Nie uważasz, że to wszystko zależy od charakteru, osobowości i temperamentu:
      -kobiety (matki)
      -dzieci
      -męża
      ?


      Inaczej wygląda macierzyństwo, gdy jest się z dzieckiem i tylko dzieckiem
      samemu 24/h, a inaczej kiedy tylko 3-4 godziny popołudniami ?
    • bri Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 15:06
      Może dlatego właśnie nie męczy cię macierzyństwo, że chodzisz do pracy i mało
      dzieci widujesz.
    • sir.vimes Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 15:10
      "maz to ma dobrze bo cwaniaczek chodzi sobie do pracy co
      dzien (pewnie tam w nosie dlubie)."

      Ja osobiście wolę 8 godzin pracy niż 8 godzin z niemowlakiem i w ogóle dzieckiem
      do mniej więcej 2,5 roku życia. Nawet pracy nudnej ( a dość długo miałam pracę
      nudną ).
      Dzieci starsze niż "małe" to już inna bajka. Zazwyczaj są na tyle interesujące
      intelektualnie, i tyle można im zaproponować - to jest bardzo fajna sprawa,
      spokojnie można poświęcić większość doby na to.
      Ale.
      Większość matek jest przy dziecku na pełny etat w okresie niemowlęcym. No i ,
      większość matek ma masę obowiązków domowych, które ograniczają dużo bardziej niż
      dziecko. Dom na głowie + dziecko to może być koktajl wybuchowy. Jeżeli z powodu
      braku pomocy jedyna rozrywką staje się tv w późnych godzinach nocnych...Nie ma
      co się dziwić rozżaleniu kobiet, które znajdują się w takiej sytuacji.
    • brak.polskich.liter Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 15:17
      Odpowiedz na pytanie tytulowe - poniewaz macierzynstwo w wersji matkopolskiej
      zywo przypomina galery czy orke na ugorze. Z pewnoscia sa kobiety, ktore
      spelniaja sie w byciu matka domowa full time, natomiast dla wielu kobiet
      uwiazanie w domu z dzieckiem 24/7 jest nudne jak flaki z olejem, odmozdzajace i
      frustrujace. Sporo kobiet czuje tez silne parcie na to, zeby zycie calej
      rodziny krecilo sie wokol dziecka i jego potrzeb, co na dluzsza mete musi byc
      meczace jak cholera.
      Widzisz, Ty pracujesz zawodowo, rozwijasz sie, spotykasz z ludzmi, zeby
      rozmawiac nie tylko na tematy okolodzieciece, slowem - jestes nie tylko matka.
      Teraz wyobraz sobie, ze caly Twoj swiat kurczy sie do rozmiarow pokoju
      dziecinnego. Przewiduje, ze dosc szybko dzieci zaczelyby Cie irytowac, a
      zajmowanie sie nimi meczyc niepomiernie.
      Od nadmiaru slodyczy moze zemdlic.
    • soemi Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 15:21
      Bardzo miło wspominam czas kiedy byłam w domu z dzieckiem. Zdecydowałam się być
      z córką do ukończenia przez nią 3 lat. Móc patrzeć jak dziecko dorasta,
      przejmuje ode mnie wartości, rośnie było nagrodą za trud rodzenia i ból jaki
      odczuwałam wtedy.
      Oczywiście wychowanie dziecka nie jest łatwym zadaniem jeśli mamy określone
      priorytety i zależy nam by mały człowieczek uczył sie od nas. Często musimy się
      pilnować w wielu kwestiach, by nie popełnić błędu, który nasz zuch od razu
      wychwyci i powtórzy.
      Znacznie łatwiej jest zostawić dziecko jak ma 7-8 miesięcy czy nawet rok i
      wrócić do pracy tłumacząc się, że nie ma wyjścia. A tak w duchu uwolnić się
      od "niewygodnej" sytacji. Wychowanie dziecka to duże wyzwanie a nie praca w
      kopalni.
    • moofka Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 15:26
      samo bycie z dzieckiem - nawet 24 na dobe jest fantastycznym doswiadczeniem
      jest tworcze i ciekawe niezaleznie od wieku
      gniecie i zabija radosc zycia nie dziecko tylko wszystkie domowe roboty
      sprzatanie pranie gotowanie zakupy i tak w kolo macieju
      to jest idiotyczna oglupiajaca i bezsensowna robota na ktora szkoda czasu
      jesli dodatkowo poprzestawiaja sie priorytety i dziecko "przeszkadza" w
      domowych pracach, a przy tym jest glownym sprawca balaganu- to pier_dolec
      murowany tongue_out
    • lollypop Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 15:46
      Nie napisalam ze malo kiedy widuje swoje dzieci. Spedzam z nimi wiekszoc
      swojego czasu poza praca, pracuje roznie wiec czasami jest to 2 godz, ale w
      wiekszosci 5 lub 6 godzin, plus cale weekendy. Pozwalam im przychodzic do
      naszego lozka gdy tego chca, uwielbiam sie w nocy przytulic do takiego malego
      posapujacego czlowieczka. Dla siebie czesto faktycznie mam czas dopiero poznym
      wieczorem ale wcale nie sprowadza sie on do TV. Maluje, czytam, siedze w
      zdjeciach, w sieci, spaceruje z psami. Jak ktos chce sie wylacznie gapic w
      ekran to jest to jego odmozdzajacy wybor a nie wina macierzynstwa.
      • sir.vimes Porównania muszą mieć sens 25.05.07, 15:59
        Hehe,
        porównujesz sześć godzin po pracy (czyli zdążysz się stęsknić) do mniej więcej
        14 non stop - ciekawe...
    • ramka2 Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 16:04
      Bardzo ładnie to napisałaś. Naprawdę podoba mi się. Ja też bardzo kocham
      swojego synka i uważam, że rola matki jest dla mnie najważaniejszą rolą w
      życiu.
      • asinek68 Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 16:44
        ja jestem mamą na wychowawczym i nie zamieniłabym tego czasu na NIC innego.
        Fakt! Nie raz siedzenie w domu może rzucić się na mózg ale to chyba zależy
        wyłącznie od jego właścicielki i jej spojrzenia na świat.
        Przed ciążą pracowałam w banku jako analityk kredytowy i jak pomyślę o powrocie
        do tego bajzlu to ciary mnie przechodzą. "Stukanie" tych wniosków śniło mi się
        nie raz po nocy, praca jak w fabryce na akord - szybciej, szybciej, więcej,
        więcej i morda w kubeł, bo na Twoje miejsce jest 10 chętnych. O NIE!!! Teraz mam
        sielankę: wstaję rano, jemy śniadanko, potem moje słoneczko się bawi a ja piję
        kawkę, prasóweczka, forum, jakieś domowe sprawy. Potem spacerek, zakupy,
        obiadek, klocki, tany, tany i takie tam różne wywijanki na dywanie. I stanowczo
        wolę słyszeć radosne "mama, mama, mama" niż "czy Pan X już zrobiony??" i
        widzieć wyciągnięte do mnie małe łapki niż kolejny stos wniosków do zrobienia.
        UWIELBIAM BYĆ MAMĄ smile)))))))))))
    • lola211 Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 17:10
      a maz to ma dobrze bo cwaniaczek chodzi sobie do pracy co
      > dzien (pewnie tam w nosie dlubie).

      I co smieszniejsze, te same matki z reguły oskarzaja tychze mezow o brak
      zrozumienia dla ich ciezkiej pracy.
      Przyganial kociol garnkowi- one tak samo dokladnie rozumieja jegosmile.
    • mathiola Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 17:32
      A która napisała że nie znosi swoich dzieci?
      Ja swoje ubóstwiam, ale nie znoszę jak mi japy drą całe popołudnia.
      Poza tym każdy człowiek jest inny, ty uwielbiasz siedzieć z chłopcami i być
      obcałowywana... Ja też, ale niekoniecznie z niedorosłymi smile))
      • mathiola Nooo nieee.... 25.05.07, 19:30
        Ja dopiero teraz doczytałam, że TY PRACUJESZ!
        To o czym my tu rozmawiamy...
    • madami Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 25.05.07, 18:10
      To zwykle wiąże się z aspektem finansowym. Gdy pieniędzy mało - nie ma
      opiekunkę, nawet czasową by matka raz na jakiś czas wyszła z domu sama czy to na
      zakupy czy basen, czy spotkania z koleżankami. Męczy to do czego jesteśmy
      zmuszani, gdy nie ma innego wyjścia, gdy nie ma możliwości zmiany otoczenia, gdy
      ciągle robi się to samo.
    • demarta dlaczego powstają wątki bez sensu? 25.05.07, 19:13
      lollypop jesteś niespójna w swoich refleksjach. twój wątek niczego nie wnosi
      poza jednym: gadasz jedno, a robisz drugie. cytuję: "Staram sie jak
      > najwiecej z nimi przebywac" to rzuć tą pracę w cholerę i przebywaj, bo jak
      narazie wcale nie staraasz się tak jak byś mogła naprawdę. cytat kolejny: "Ale
      > to wlasnie dzieci sa moim zyciem" zabierasz je ze sobą do pracy? czy w pracy
      żyjesz notoryczną myślą o dzieciach? zresztą nie odpowiadaj i jedno i drugie
      pozbawione większego sensu.

      jedna rzecz jest pewna. gdyby każda mama miała możliwość wyjścia na 2, 5, 6
      godzin dziennie uwielbiałaby swoje dzieci dokładnie tak samo jak ty. a marudzą
      najczęściej te, które nie mają tego luksusu.
      • lola211 Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 25.05.07, 19:42
        gdyby każda mama miała możliwość wyjścia na 2, 5, 6
        > godzin dziennie uwielbiałaby swoje dzieci dokładnie tak samo jak ty. a
        marudzą
        > najczęściej te, które nie mają tego luksusu.

        Niezupelnie.
        Ja tam nie marudzilam, mimo ze bite 3 lata bylam z dzieckiem prawie non
        stop.Moze dlatego , ze dziecko mialam w najbardziej odpowiednim momencie i
        takie zycie mi po prostu odpowiadalo.
        A jak ktos sie szarpie w takim ukladzie, to faktycznie, ma dosc.Dzieci, domu ,
        wszystkiego.
        • demarta lola 25.05.07, 19:54
          ja nie powiedziałam, że wszystkie które siedzą w domu marudzą, tylko że marudzą
          te, które siedzą w domu. mała różnica, nieprawdaż?
          • lola211 Re: lola 26.05.07, 06:41
            gdyby każda mama miała możliwość wyjścia na 2, 5, 6
            > godzin dziennie uwielbiałaby swoje dzieci dokładnie tak samo jak ty

            Z tego zrozumialam, ze skoro matka nie ma mozliwosci codziennego wyjscia na
            kilka godz. to i nie ma szans na delektowanie sie macierzynstwem, jak autorka
            watku.
            No ale moze opacznie zrozumialam, zatem- uscislajac -NIEKTORE matki tak majasmile.
            • demarta Re: lola 26.05.07, 10:37
              oczywiście lolu, bo matki typu ty nie marzą o choćby 2 godzinach dziennie bez
              dziecismile)))

              dziwne. ale te, które kipią tymi matczynymi uczuciami jako jedne z pierwszych
              wracają do pracy.......
        • net79 Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 25.05.07, 20:00
          Lola sama pisałaś, że nie wyobrażasz sobie już powrotu do epoki pieluch, czyli
          coś w tym musi być. Są jeszcze inne czynniki, miałaś pomoc??? Mamę , opiekunkę,
          teściową, mogłaś sama sobie w środku dnia wyskoczyć na zakupy, nie czekając, aż
          mąż wróci, albo do lekarza z bolącym zębem?? Różnie byawa, u różnych matek i
          każda inaczej sobie z tym radzi. Ot co, poprostu jestesmy różnymi osobami, z
          różnymi potrzebami...
          • bi_scotti Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 25.05.07, 20:51
            Wiele watkow to kwestia chwilowego nastroju. Znakomita wiekszosc mam tu
            piszacych jest chyba bardzo szczesliwa z bycia mamami tak w ogole ale w
            szczegolach to juz roznie bywa wink)) I jak detale dnia codziennego dokucza to
            sie pisze na forum, ze hard core i orka na ugorze (danym momencie!!!!), czego
            przeciez w zadnym razie nie mozna traktowac jako deklaracji odnoszacych sie do
            caloksztaltu macierzynstwa smile
            • mongolia4 Re: odp :) 25.05.07, 21:12
              Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem,
              ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po
              chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były
              otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu
              po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa
              leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju
              głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona
              zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie
              stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała
              szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka
              leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kupka z piasku.
              Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i
              kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił
              się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod
              drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na
              podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru
              toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były
              wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie
              znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała
              na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z
              niedowierzaniem i zapytał:
              - Co tu się dzisiaj działo?
              Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
              - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
              mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
              - Tak - odpowiedział z niechęcią.
              - Więc dziś tego nie zrobiłam
              • mathiola TO JEST PIĘKNE :-)))))) 25.05.07, 23:58
                Wydrikuję i powieszę na ścianie przy drzwiach wejściowych smile))
                Tylko mi mąz drukarkę zreperuje... bo kiedyś w końcu zreperuje, prawda?? smile
                • demarta Re: to jest piękne :-)))))) 26.05.07, 10:32
                  mathiola chciałaś napisać wydrinkuję, czy wydrukuję? jak ci maż drukarki nie
                  naprawi, to wtedy sobie to wydrinkuj smile))))
              • emilly4 Mongolia4-uratowalas mi dzisiaj zycie!!! 26.05.07, 16:21
                dzieki za ten tekst...i tez go sobie chorera wydrukuje...jesli tylko nie maz
                kupi drukarketongue_out
            • nenia1 Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 25.05.07, 21:29
              Dokładnie tak jak pisze bi_scotti, przecież większość ludzi przeżywa chwile zmęczenia, smutku, załamania, frustracji. I jakoś tak się dzieje, że zazwyczaj właśnie wtedy bardziej szuka wsparcia w innych, przysłowiowego „wypłakania w mankiet”. Dla mnie pełnokrwisty człowiek właśnie taki jest – czasem się wkurzy, czasem ma doła, czasem jest bardzo szczęsliwy, a czasem płacze. Mało tego, że jest pełen różnorakich uczuć, ale dodatkowo akceptuje swoje uczucia i daje sobie do nich prawo.
              Ma się wtedy zdecydowanie więcej zrozumienia dla siebie i innych.

              Jeszcze jedno, niby banał, ale zauważam, że chyba dość sporej grupie osób trudno w niego uwierzyć – ludzie są różni. I czasem zupełnie odmiennie przeżywają te same rzeczy.

              Nie zawsze to my wyznaczmy prawidłowy model jakiegoś zachowania, choć zapewnie większość sądzi, ze to co robi i jak robi, jest właśnie najlepsze.
              I nieodmiennie dziwią się, ze inni mogą inaczej.
              • blekitnykoralik Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 25.05.07, 23:37
                może czasami ktoś potrzebuje się dowartościować na przykład? smile
          • lola211 Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 26.05.07, 06:45
            IMo caly sekret tkwi w tym, by sobie wszystko nalezycie poukladac.By dziecko
            nie pojawialo sie jak krolik z kapelusza, tylko przyszlo na swiat w najbardzej
            odpowiednim momencie, by mozna bylo, gdy sie okaze, ze sytuacja nas meczy,po
            prostu znaleźć te opiekunke skoro na rodzine nie ma co liczyc.
            W kazdym razie COS w tym kierunku robic, by macierzynstwo nie dolowalo.
      • lollypop Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 26.05.07, 15:17
        watki bez sensu powstaja po to by Ciebie demarta pobudzic do refleksji bo
        wszyscy tak wtedy na tym korzystamy
        • renia1807 Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 26.05.07, 15:23
          lollypop napisała:

          > watki bez sensu powstaja po to by Ciebie demarta pobudzic do refleksji bo
          > wszyscy tak wtedy na tym korzystamy


          korzystamy? powiedz,że żartujeszsmile
          • lollypop Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 26.05.07, 15:32
            Skad bym smiala zartowac z demarty, to by bylo bez sensu, chociaz czy ja
            wiem...przeciez jestem niespojna w refleksjach wink
          • demarta renia 26.05.07, 17:35
            to twoja najbardziej treściwa odpowiedź odkąd jesteś na forum, a jak
            merytorycznie na temat smile)

            no cóż, od ciebie zbyt wiele oczekiwać nie można smile)))
            • renia1807 Re: demarta 26.05.07, 20:19
              demarta napisała:

              > to twoja najbardziej treściwa odpowiedź odkąd jesteś na forum, a jak
              > merytorycznie na temat smile)


              no widzisz, sama przyznałaś - najbardziej treściwa!
              cztery słowa zupełnie wystarczą, żeby podsumować twoją mądrość na tym forum
              >
              > no cóż, od ciebie zbyt wiele oczekiwać nie można smile)))

              a czego ty ode mnie oczekujesz dobra kobieto?
              wiedz!, że ja wcale nie mam zamiaru nic ci dawać, pomyliłaś drzwi
              • demarta Re: demarta 26.05.07, 20:20
                renia1807 napisała:

                ja wcale nie mam zamiaru nic ci dawać, pomyliłaś drzwi

                więc ten śmiech nie do powstrzymania dajesz mi nie świadomie. zawsze pojawia
                się po lekturze twoich słów. dziękuję i proszę o jeszcze smile))
                • renia1807 Re: demarta 26.05.07, 22:20
                  demarta napisała:
                  >
                  > więc ten śmiech nie do powstrzymania dajesz mi nie świadomie. zawsze pojawia
                  > się po lekturze twoich słów. dziękuję i proszę o jeszcze smile))

                  czyżby kobiety fatalne potrafiły się śmiać!
                  ja myślałam, że one potrafią tylko zrzędzićsmile))
                  • demarta Re: demarta 26.05.07, 23:05
                    renia1807 napisała:

                    > czyżby kobiety fatalne potrafiły się śmiać!

                    nie sądzisz, że zamiast wykrzyknika powinien pojawić się znak zapytania?
                    (rozumiem, problemy z interpunkcją, poproś dzieci, udzielą ci korepetycji, bo
                    są bardziej na bieżąco)

                    > ja myślałam, że one potrafią tylko zrzędzićsmile))

                    i nie używaj proszę bezokolicznika "myśleć" w pierwszej osobie liczby
                    pojedynczej, bo to nieprawdasmile))
                    • renia1807 Re: demarta 26.05.07, 23:17
                      demarta napisałasuspicious
                      i nie używaj proszę bezokolicznika "myśleć" w pierwszej osobie liczby
                      > pojedynczej, bo to nieprawdasmile))

                      wskaż mi kobieto fatalna, gdzie napisałam bezokolicznik "myśleć" w pierwszej osobie liczby pojedynczej
                      • demarta Re: demarta 26.05.07, 23:23
                        dwa wątki wyżejsmile) dodam, że w czasie przeszłym są. to ci rebus, co?
                        • renia1807 Re: demarta 26.05.07, 23:48
                          rzeczywiście, to ci rebus
                          mózg wytężyłaś na maxa

                          demarta napisała:
                          > myślenie największym moim zagrożeniem. co wymyślę, to się
                          pitoli

                          tu chociaż raz powiedziałaś całą prawdę o sobie








































        • demarta Re: dlaczego powstają wątki bez sensu? 26.05.07, 17:34
          lollypop napisała:

          > watki bez sensu powstaja po to by Ciebie demarta pobudzic do refleksji bo
          > wszyscy tak wtedy na tym korzystamy

          nie sądzę lollypop, żebyś po jednym wątku zrobiła się rozmówcą logicznie
          rozprawiającym, ale może kiedyś....smile)
    • blekitnykoralik Jakie MY??!! 25.05.07, 23:36
      Ja tu "czytuję" same tryskające humorem, inteligentne kobietki, które czasem
      mają czegoś tam w życiu dość, raz dzieci, raz pracy, raz męża,... Ot życie! Ja
      tam jestem teraz bardzo szczęśliwa, bo moje dwa "demony" słodko śpią i wreszcie
      nikt mnie nie obślinia i nie skacze po mnie jak po trampolinie, a zmęczona
      jestem, jakbym w kopalni pracowała. I właśnie pralka zapipkała, że już pranie
      wyprała i garki w zlewie leżą emitując woń nieświeżą, i prasować trzeba
      ubranka, bo jutro z samego ranka piknik w przedszkolu dla wszystkich mam...
      MOże ten syfek sprzątnie sie sam???
    • mathiola ja już wiem dlaczego 26.05.07, 00:08
      Burza dzisiaj miała być. Zanim zaczęła mieć być, ja poczułam tak potworne
      zmęczenie i senność, że myślałam, że wykituję. Położyłam się na kanapie, myślę -
      jedno małe śpi, drugie gdzies tam łazi, starszy zajmie się sobą sam i przy
      okazji zerknie na małego... aaa, zdrzemnę się na sekundkę, bo nie dam rady.
      Głowa mi sama opada. Zamknęłam oczy. Czuję nagle, że coś mnie ciąga za włosy.
      Mocno. To młody, jak podniosłam wzrok, trzymał w garści pokaźny pęczek mojego
      uwłosienia z głowy smile Wyrwałam mu te włosy, wyczyściłam rączkę, pokazałam
      zabawki, położyłam się. Nagle łuuuuup!! Staszy walnął się na mnie, na kanapie
      mało miejsca, nie miescimy się ja, on i wielka książka z dinozaurami, która
      twardymi okładkami wydłubuje mi oko.
      Przeniosłam się na koc na podłodze, rozłożony dla młodych. Zamknęłam oczy,
      dzieci poszły na balkon... Starszy rozmawia z sąsiadami, wszystkich już
      zaprosił na swoje urodziny, w mordę, mam nadzieję, że nie potraktują tego
      poważnie smile)) Młody w tym czasie wszedł pod krzesło, zaklinowała mu się głowa
      i się drze. Oczy mi się same zaykają, no, ale dzieciaka trzeba ratować....
      Uratowałam, położyłam się znowu... Mały wsadził nogę pod drzwi balkonowe, nie
      wiem w jaki sposób, ale wiem, że się wyjąć nie da, chyba trzeba drzwi zdejmować
      z zawiasów. Nooo, udało się w końcu! Położyć się?
      Młoda się obudziła i jęczy w łóżeczku....
      BOŻE jak mi się chciało spać!!!! Już mi się nie chce, odechciało mi się.
      Dlaczego ja mam tyle dzieci??? smile))))
      Ja chcę k...wa do biura! smile
    • a_gurk Re: Dlaczego demonizujemy macierzynstwo? 26.05.07, 00:15
      Kocham macierzynstwo moze dlatego, ze na dzieci zdecydowalam sie dosc pozno, po
      niemal 10 latach pracy zawodowej, studiach, balangach itp. oraz po kilku latach
      malzenstwa. Dzieci sa zaplanowane, wymodlone, wytesknione (na zobaczenie
      kazdego musialam czekac dobrych kilka miesiecy). Po urodzeniu corki wrocilam na
      pol roku do firmy i mam nadzieje przez dluzszy czas jej nie ogladac. Koszmar.
      Wole siedzic w domu, cieszyc sie dziecmi i wolnoscia czasowa. Oczywiscie
      dopadaja mnie zle chwile, kiedy np. kolejny dzien od rana do wieczora + noce
      spedzam sama z dziecmi i musze z dwojka maluchow ponizej 2 lat isc na spacer,
      zrobic zakupy, posprzatac, ugotowac itp. i jeszcze sie z nimi bawic, wychowywac
      i edukowac. Mimo wszystko kocham to i jak patrze na moje dzieci, to nie
      wyobrazam sobie ponownego powrotu do pracy i bycia znow matka poznowieczorno-
      weekendowa. Nigdy wiecej. Ale kazdy jest inny.
    • rotera Re:lollypop 26.05.07, 10:12
      targowisko proznosci
      • annie_laurie_starr ja akurat nie demonizuje 26.05.07, 10:49
        Bylo tak: Zanim urodzilam dziecko wszyscy mi mowili jak to jest ciezko, nocne
        wstawanie, jak bede niewyspana, zmeczona, jak mozg mi zdziecinnieje. Oprocz
        dziecka zajmowalam sie Babcia lat 90, po wylewie, ktora wiekszosc czasu
        spedzala w lozku. i ktoej trzeba bylo pomagac przy myciu i innych potrzebach
        zyciowych. Ciezko bylo tylko przez pierwsze 10 dni i to glownie dlatego, ze
        bolala mnie pipka po porodzie. Potem bylo z gorki. Nawet tak z gorki, ze gdy
        dziecko mialo 7 miesiecy zaczelam dorabiac - glownie praca z domu, ale zdarzaly
        sie nawet ciekawe wyjazdy. Jak dziecko mialo rok to zaczelam studia
        doktorackie.

        Macierzynstwo bylo i jest dla mnie latwe: nigdy nie narzekalam, ze to ciezka
        praca. Ale dla mnie nie jest to ciezka praca: dziecko pobawi sie samo, nie
        pzreszkadzy gdy musze cos podlubac na kompie, przesypiala noce od memontu gdy
        skonczyla 2 miesiace, jest zdrowa i wesola. Inna strona medalu tego, ze lubie
        byc matka jest taka, ze w domu prawie zawsze mam balagan. Nie chce mi sie
        sprzatac i tego nie lubie i w ogole szkoda zycia. Dlatego wg. mnie bycie matka
        jest latwe, a wszelkie prace domowe zwiazane ze sprzataniem to jest
        katorga, "hard core" i w ogole do doopy.
        • emilly4 Zeby steskinic sie za domem trzeba najpierw ... 26.05.07, 16:18
          ...z niego wyjsc!!!
          Tak samo jest z dziecmi. Ja nie mam kiedy sie stesknic zas woja corka,jestem z
          nia non-stop(!!!!). Nawet wtedy kiedy moj nie maz ma wolne,ja jestem z nimi.
          Nie mam tutaj swojej mamy ani tesciowej,zadnej przyjaciolki,wiec nawet na kilka
          godzin z domu urwac sie nie moge..a zeby wyjsc i lazic po sklepach(brrrr..mam
          to codziennie!)to ja dziekuje.
          Wiec mila autorko watku spacerujaca z pieskami,majaca prace i przyjaciol..aha
          no i dzieci,nie oceniaj innych! Ciesz sie z faktu,ze nie masz dosc swoich
          dzieci,ani one ciebie...rozwijaj swoje pasje i ciesz sie zyciem..czego ja
          strrrasznie ci zazdroszcze!
          • mamotek do emilly4 26.05.07, 16:37
            oj tak, tak... nie zna życia, kto nie służył w marynarce...
            mam podobnie jak Ty, nowe miejsce do życia, brak nowych znajomych, brak bliskiej
            rodziny i bardzo wymagające 2 "pracodawczynie", no nie ma zmiłuj. Moje pasje,
            rozwój osobisty i kariera zawodowa, bogate życie towarzyskie etc muszą trochę
            poczekać.
            • ledzeppelin3 Re: do emilly4 26.05.07, 22:31
              >Ja pracuje zawodowo, lubie swoja prace, zapewnia mi rozwoj,
              jest dobrym zrodlem utrzymania itd ale wracam z niej czasami tak zmeczona ze
              padam na twarz i to w domu, przy dzieciach odpoczywam, smieje sie, jestem
              obcalowywana, przytulana i uwielbiana przez moich chlopcow. Staram sie jak
              najwiecej z nimi przebywac, co nie znaczy wcale ze 'sie poswiecam' czy
              jestem 'meczennica'! Mam i swoje zainteresowania i zycie towarzyskie. Ale
              to wlasnie dzieci sa moim zyciem, czuje sie uprzywilejowana ze je mam, sa
              moja najwieksza nagroda i radoscia. Bycie matka nie jest trudne a ja nie
              jestem zadna bohaterka z racji wychowywania dzieci!
              Ale kogo to obchodzi?
              • sebaga Autorko wątku 26.05.07, 23:01
                Generalizujesz i tyle. Wszystko zależy od kobiety, dziecka i wielu innych
                czynników. I o czym tu dyskutować? Mamy sobie nawzajem udowadniać że
                macierzyństwo jest cięzkie czy ze nie jest? Nie ma sensu, bo odpowiedzi jednej brak.
                • joasiiik25 Re: Autorko wątku 26.05.07, 23:05
                  nasze macierzynstwo zalezy od nas samych na jego wplyw i ksztal ma kilka
                  waznych czynnikow:
                  nasze dziecko i jego osobowosc
                  nasze nastawienie do roli matki
                  nasza sytuacja zawodowa lub materialna
                  nasze marzenia lub przyzwyczajenia
                  nasza zgoda na "niedogodnosci" z faktu bycia mama
                  itp

                  liczba czynnikow zalezy od nas samych a nie od naszych dzieci

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka