Dodaj do ulubionych

"siedzenie" w domu

27.05.07, 22:39
Ostatnio często na forum pada to stwierdznie a propos kobiet niepracujących
zawodowo. I sobie myslę jak bardzo nietrafione jest to sformułowanie. Ja
właśnie jestem od roku taką "siedzącą" w domu i muszę przyznać, że moim
największym marzeniem jest aktualnie posiedzieć choćby 10minut, popatrzeć
choćby na ścianę, pomyśleć o niczym. A tu ni ma, bo: trzeba nakarmić,
przewinąć, bo płacze, bo raczkuje nie tam gdzie trzeba, bo spacer itd. A
kiedyś w pracy to się dopiero potrafiłam nasiedzieć..
Obserwuj wątek
    • anetina Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:42
      ale pamiętaj jedno
      że pracująca robi to samo co ty, oprócz tego pracuje
      zgadza się !?
      • sebaga Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:46
        Nie całkiem robi to co ja, bo te 8 średnio godzin jest poza domem i ktoś za nią
        robi to co ja. Ale na ten temat to było tysięce awantur, kolejna jest zbędna.
        • anetina Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:47
          a tobie chodzi tylko o te 8 godzin w pracy?
          że lepiej się "odpoczywa" w pracy niż w domu przy dziecku?

          zostawiam bez komentarza
          • sebaga Anetina 27.05.07, 22:53
            A coś Ty się kobito uczepiła, czy ja gdzieś porównuję "siedzące" z pracującymi?
            Wyluzuj.
            • anetina to ja już sę pogubiłam 27.05.07, 22:57
              może źle odczytałam twój post
              zrozumiałam, że wolisz posiedziec w pracy
              bo w domu nawet nie masz 10 minut "spokoju", dla siebie
              • sebaga Re: to ja już sę pogubiłam 27.05.07, 23:00
                No faktycznie źle odczytałąś. Nigdzie nie napisałam, że wolę posiedzieć w pracy.
                Wspominam tylko, że tam paradoksalnie więcej odpoczywałam niż teraz. Wiem, że to
                zależy od pracy i nie kazdy w niej może posiedzieć. Ale NIE O PRACY ZAWODOWEJ
                jest ten wątek.
                • anetina ok, ale to musiałaś mieć fajną pracę :D 27.05.07, 23:09

                  • sir.vimes W większości prac biurowych 28.05.07, 09:27
                    siedzi się na pupie.
                    Nie trzeba latać za zrzucającym wszystko osobnikiem...
          • sir.vimes W lubianej pracy się odpoczywa 28.05.07, 20:56
            Sama przyjemność - robisz co lubisz i nikt nie wrzeszczy ci do uszu, kiedy
            próbujesz się skupić.
        • royalmail Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:52
          sebaga napisała:

          > Nie całkiem robi to co ja, bo te 8 średnio godzin jest poza domem i ktoś za
          nią
          > robi to co ja.

          Jej, a jak ja pracuję w domu (ok. 8-10 h dziennie, mam działalnośc gosp.) i
          robię jeszcze to wszystko co Ty, - no bo przecież "siedzę" w domu i muszę to
          zrobić, i dzieci dopilnować - to mi się chyba medal nalezy ? ;p
          • miacasa Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 23:11
            też tak mam, a pewnie, że medal się należy
            i to każdej matce, bo jak tak się rozglądam wśród znajomych to coraz więcej par
            na psa się prędzej zdecyduje lub kota niż na dziecko. Ostatnio odwedziła nas
            taka para w naszym nowym domu i w szoku byli, bo pieska nie mamy i pytanie padło
            "to po co wam dom?". Na co mój ślubny nieśmiało "jak to po co? dla nas, dla
            dzieci, to po to sobie żyły wypuwamy żeby jakiś sierściuch miał gdzie mieszkać?"
            Na chwilę dal spokój agitacji ale przy wyjści od nowa "to może kota, teraz
            grysik jest taki, że wcale nie śmierdzi i kuwetę można czyścić raz w tygodniu"
            na co ja, że tymczasem wielkrotnie w ciągu dnia zmieniam pieluchę młodszej córce
            i jakoś ten grysik mnie nie kręci.
            • net79 :))))))))))))))) 27.05.07, 23:15
              Dobrze,że nie spytali po co wam dzieckosmile
              Mnie spytali kiedyś młodzi ludzie świerzo po slubie, po co nam tak wcześnie
              dzicko (23 i 24lata) , na co ja jako wiecznie niezamężna spytałam: czy nie za
              wcześnie zdecydowali się na ślub, bo po co w tak młodym wieku....Ale nikt się
              nie obraził i temat został zamknięty, przynajmiej dla mnie.
              • miacasa Re: :))))))))))))))) 27.05.07, 23:35
                no to ja błysnęłam anegdotą przy tych znajomych jeszcze, że u mnie w firmie na
                tablicy ogłoszenie wisiało "Szczurki w dobre ręce oddam" na co ja rezolutnie, że
                "w zoo kazdą ilość dla węży przyjmą" i tak smutno się zrobiło bo...im się
                właśnie niedawno szczurki urodziły. Choć nie powiem, potrzebę posiadania przez
                nas dziecka nawet byli skłonni pojąć ale nijak nie rozumieli po co drugie. Chyba
                już nas nie odwiedząsmile)))))))
                • net79 Re: :))))))))))))))) 27.05.07, 23:36
                  hahahaha w każdym bądź razie nie ze szczurkamismile))))
            • lola211 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 09:39
              O, to zupelnie jak dzieciaci, ktorzy bezdzietnych wypytuja, czemu sie jeszcze
              nie rozmnozyli.
              • miacasa Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 09:47
                tak, myślę, że faktycznie wszyscy dobrzy jesteśmy we wprowadzaniu w zakłopotanie
                bliźniego swego, ot taki sport narodowy...
      • demarta Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:46
        anetina napisała:

        > ale pamiętaj jedno
        > że pracująca robi to samo co ty, oprócz tego pracuje
        > zgadza się !?

        no tak, tylko sebaga nie ma się gdzie nasiedzieć, a w domu robi to co robi. a
        pracująca się nasiedzi i dopiero po nasiedzeniu się robi to co sebaga smile))))

        anetina to nie jest wątek oskarżycielski, nie należy się więc oburzać smile)
        • anetina toż to się nie obraziłam :D 27.05.07, 22:48

      • gosiabebe Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:49
        anetina napisała:

        > ale pamiętaj jedno
        > że pracująca robi to samo co ty, oprócz tego pracuje
        > zgadza się !?

        czyli twoim zdaniem te niepracujące jednak siedzą?bo nie rozumiem twojej
        wypowiedzi?(pewnie zgłupiałam od "siedzenia" w domutongue_out)
        • anetina Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:53
          autorka watku napisała:
          A
          kiedyś w pracy to się dopiero potrafiłam nasiedzieć..


          a ja napisałam, ze pracująca robi i w domu i w pracy
          więc gdzie napisałam, ze niepracujące nic nie robią ?
        • net79 Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:55
          Laski, ale nie wywołujmy kolejnej wojny pt." Podział obowiązków i poziom
          zmęczenia mam pracujących contra mamy sprawujące bezpośrednią opiekę".
          Pytanie miało wywołać merytoryczną dyskusję na temat trafności wyżej
          wspomnianego określenie. Jasne jest że w powyższej kwesti się nie dogadamy,
          więc nie warto, a co do określenia, to naturalnym jest, że określenia uzywane
          potocznie poprostu upraszczają i uogulniają, ale nie mają na celu umniejszyć
          niczyich zasług, ani obrazić.
          • sebaga Net 27.05.07, 23:06
            miło, że ktoś rozumie o co mi chodzi, bo zaczynałąm myśleć, że nie po polskiemu
            napisałam smile
            • net79 Re: Net 27.05.07, 23:10
              ...po polskiemu, ale wiesz jakie kobiety są drażliwe, uderz w stół, a ....
              Temat sprawiedliwości i niesprawiedliwości, kto bardziej zmęczony, i kto może
              tak naprawdęsobie ponażekać byłjuż tyle razy wałkowany, że dziwię się że
              babeczkom się jeszcze chce. Ale jak to się mówi, nam nigdy dośćwink
              • anetina kobiety są stworzone do porównań i wyróżnień :D 27.05.07, 23:11

      • sir.vimes Nie zgadza się 28.05.07, 09:23
        "że pracująca robi to samo co ty, oprócz tego pracuje
        zgadza się !?"

        Nie, nie zgadza się.
        Dziecko matki pracującej jest najczęściej w żłobku, przedszkolu, pod czyjąś
        opieką - w domu mniej bałaganu, odpada szykowanie obiadu, drugiego śniadania,
        doraźne sprzątanie i inne takie.
        Poza tym partner matki nie-pracującej zawodowo ma mniejszą motywację do
        angażowania się w prace domowe. Ja np. już nie pamiętam co to żelazko - a gdy
        "siedziałam" w domu, prasowałam przynajmniej 1,5 h dziennie.
        • italia148 Re: Nie zgadza się 28.05.07, 19:44
          prasowałam przynajmniej 1,5 h dziennie.

          dziennie???? a co tak można prasować?? ja mam ciuchów nadających sie do
          prasowania tyle, ze wszystkie można spokojnie uprasować w 1,5 h a nie chodzę we
          wszystkich naraz i codziennie wink
        • ma.pi Re: Nie zgadza się 28.05.07, 20:08
          sir.vimes napisała:

          > "że pracująca robi to samo co ty, oprócz tego pracuje
          > zgadza się !?"
          >
          > Nie, nie zgadza się.
          > Dziecko matki pracującej jest najczęściej w żłobku, przedszkolu, pod czyjąś
          > opieką - w domu mniej bałaganu, odpada szykowanie obiadu, drugiego śniadania,
          > doraźne sprzątanie i inne takie.

          A to maz i dzieci kobiety pracujacej nie jedza, nie balagania i brudza ubran.
          No qurcze, musze moja rodzine uswiadomic, bo od schematu odbiega.

          Pozdr.
          • sir.vimes Re: Nie zgadza się 28.05.07, 20:23
            "A to maz i dzieci kobiety pracujacej nie jedza, nie balagania i brudza ubran."

            Nie widzę najmniejszego powodu by TYLKO JEDNA z pracujących zawodowo dorosłych
            osób była odpowiedzialna za prace domowe (w tym gotowanie , sprzątanie.)

            A poza tym dziecko przebywające w przedszkolu - robi w tym czasie bałagan w
            przedszkolu, nie w domu.
            • mkolaczynska Re: Nie zgadza się 30.05.07, 14:30
              sir.vimes napisała:

              > "A to maz i dzieci kobiety pracujacej nie jedza, nie balagania i brudza
              ubran."
              >
              > Nie widzę najmniejszego powodu by TYLKO JEDNA z pracujących zawodowo dorosłych
              > osób była odpowiedzialna za prace domowe (w tym gotowanie , sprzątanie.)
              >
              > A poza tym dziecko przebywające w przedszkolu - robi w tym czasie bałagan w
              > przedszkolu, nie w domu.
              no w ciągu całego dnia robi mniej więcej tyle samo smilei to które jest w domu 12
              h na chodzie i to co co jest ok 4 smile a sprząta sie zwykle raz dziennie
              wieczorkiem i to razem z dzieckiem smile

    • mamaigiiemilki Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:44
      wiesz,zalezy w jakiej pracysmileja w swojej nie usiade a po pracy w domu tez nie
      bo trzeba z dziecmi wyjsc na spacer, itp.i itd. Moze masz zle rozplanowany
      dzien, bo jakos nie chce mi sie wierzyc ze naprawde nie masz czasu dla siebie;
      ja bylam ze swoimi blizniaczkami w domu przez 8m-cy i jakos znajdowałam czas na
      odpoczyneksmileteraz jes troche gorzej, bo doszla praca, ale nie narzekamsmile
      pozdrawiam!
      • sebaga Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 22:52
        Dzień mam wydaje mi się dobrze rozplanowany smile Mam jednego, ale od jego
        urodzenia wydaje mi się że ze troje, taki to z niego diabeł.
    • monia145 Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 23:03
      Eeee... nie tak ostatnio.
      To taki skrót myślowy, czesto stosowany na forum... i nie tylko.
      Fakt, niesie za sobą niebezpieczeństwo uwierzenia w owe "siedzenie"winkP
      • olcia029 Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 23:47
        ja też lubiłam posiedzieć w pracy - tam choć są przerwy . Możesz poczekać do
        przerwy i się wyluzować, wyskoczyć na fajeczkę, w domku niekiedy wytchnienie
        przychodzi nocą smile))
        • olcia029 Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 23:50
          Aczkolwiek teraz z wyboru siedzę w domku wink. Wiem, że ten czas szybko minie i
          niestety ani sie obejrzę, a tu znowu robota... gdzieś za około roku....
      • anetuchap Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 23:49
        Też mi się ten zwrot nie podoba,bo jest pejoratywny. Siedzenie w domu=nic nie
        robienie. A przecież jest zupełnie odwrotnie.

        A jeśli chodzi o mamy na dwóch etatach,to jednak ta,która jest w domu trochę
        więcej pracuje przy dziecku od tej pracującej poza domem. To ktoś inny zajmuje
        się dzieckiem przez te 8-10 godzin. Oczywiście nie można porównać,która ma ciężej.
        Faktem jest,że wiele kobiet woli iść do pracy (choć nie muszą i niezbyt pracę
        lubią,nie zarabiają dużo i nie robią kariery)a nie opiekować się dzieckiem.
        Znam taką osobiście,która nie wróciła po 3 mies do pracy,bo jej ciężko było
        z dwójką dzieci,a w pracy to chociaż odpocznie (jej słowa).
        • amj2 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 08:56
          Dokładnie.Podczas majowego weekendu spotkalismy sie z dwoma parami (po 2 dzieci)
          i obie mamy stwierdzily,że dobrze ,ze juz ten weekend się k0ończy,bo pojda do
          pracy i sobie odpoczną...Ja siedze w domu ,ktoryś rok z kolei i mam dość,praca
          szykuje się za poł roku,i to świątek,piątek i niedziela (szczególnie kiedy inni
          bedą "swietowac" ja bede pracować i to niestety za niewielkie pieniądze,ale
          perspektywa jest i się ciesze...chociaż pewnie po kilku miesiącach
          powspominam ,jak było fajnie w domciu...
    • vharia Re: "siedzenie" w domu 27.05.07, 23:50
      Określenie (bo o kreślenie chodzi a nie o udowadnianie kto bardziej pokrzywdzony?) jest niefortunne, jak wiele zwrotów w języku polskim i moze być źle odbierany. Podobnie jak deklaracje typu "potrafiłam się w pracy nasiedzieć" smile))

      Wojna o to, kto bardziej zmęczony już była, nie warto powtarzać.
    • lineczkaa Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 00:23
      Uważam, że "siedzenie" w domu z dzieckiem to cięzka praca.
      Która ma lepiej lub gorzej? któr pracuje, a która odpoczywa?
      Porównywanie, która robi więcej w domu też jest bez sensu. Zalezy od
      organizacji, wewnętrznej potrzeby lub pomocy z zewnątrz.

      Tylko dlaczego nie rozpatrywać tych dwóch zjawisk pod względem zmęczenia
      psychicznego. Bo różnica jest znaczna i zmęczenie zupełnie inne.
      Dzień "siedzącej" to taki trochę dzień świstaka. Każdy dzień praktycznie taki
      sam. Zazwyczaj są ustalone pory posiłków, drzemek, spacerów itp. Za dużo
      mozliwości nie ma, a po miesiącu zna się ilosć ziarenek piasku w piaskownicy.
      Dzień "pracujacej" zazwyczaj jest codziennie inny. Inne zajęcia, inne polecenia,
      inne sprawy do załatwienia. Dodatkowo "pracująca" ma wytchnienie od domu, bo z
      niego na te 8-10 godzin wychodzi.
      "Siedząca" tego codziennego wytchnienia nie ma.

      Tak więc "siedzące" mogą mieć poczucie, że są niedoceniane, a ich praca uznawana
      za psi obowiązek i czystą przyjemność, bo przecież "siedzą" w domu. A
      "pracująca" mieć poczucie, że tyra, bo najpierw praca, a potem jeszcze dom.

      No nie da sie tak na biel i czerń tego podzielić smile.
      • miacasa Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 09:24
        a ja tak sobie luźno rozmyślam o tym "siedzeniu" i tak mi jakoś szpilki do głowy
        przychodzą, coś jest w tym naszym macierzyństwie, że "siedzimy" raczej na szpilkach
        i w domu i w pracy i zagonione jesteśmy bez względu na usadowienie pupska
        bo nawet jak się któraś wyrwie, to zaraz ją druga "usadzi": teściowa, matka,
        siostra, znajoma lub obca kobieta...i pokaże jej właściwe miejsce do "siedzenia",
        niektóre z nas same mają w sobie taką "moc usadzania"
    • lola211 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 07:37
      A jakie to sa stanowiska, gdzie sie tylko "siedzi"? Bo rozumiem, ze nie chodzi
      o to, ze te bite 8 godz. trzyma sie dupsko na krzesle, tylko ze sie po prostu
      czlowiek "obija".
      Nie mozna porownywac przebywania w domu do pracy zawodowej.W domu masz o tyle
      luz, ze nikt ci na rece nie patrzy, ze jak dziecko polozysz to masz te 2
      godz.spokoju, ze na spacer sobie pojdziesz.Dla mie okres pierwszych 3 lat zycia
      dziecka byl naprawde latwy, lekki i przyjemny.Prace domowe wykonuja takze te
      pracujace- samo sie nie posprzata, nie ugotuje, nie wypierze.Mama domowa ma na
      to caly dzien, pracujaca musi sie juz spręzac.

      Okreslenia tego nie powinno czytac sie doslownie.
      • twojasasiadka Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 09:55
        siedzenie w domu- to okreslenie ma sens, kiedy dziecko ma już powiedzmy 3 lata.
        Wcześniej faktycznie male dzieciątko wymaga dużo pracy i opieki.
        Dalsze spedzanie czasu 24 godz.na dobę we własnym domu to już siedzeniewink
        • moofka Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 09:57
          twojasasiadka napisała:

          > siedzenie w domu- to okreslenie ma sens, kiedy dziecko ma już powiedzmy 3
          lata.
          > Wcześniej faktycznie male dzieciątko wymaga dużo pracy i opieki.
          > Dalsze spedzanie czasu 24 godz.na dobę we własnym domu to już siedzeniewink


          dlatego potem nalezy je przekazac do przedszkola, gdzie "posiedza" z nimi
          panie tongue_out
          • twojasasiadka Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 10:01
            moofka napisała:

            > twojasasiadka napisała:
            >
            > > siedzenie w domu- to okreslenie ma sens, kiedy dziecko ma już powiedzmy 3
            >
            > lata.
            > > Wcześniej faktycznie male dzieciątko wymaga dużo pracy i opieki.
            > > Dalsze spedzanie czasu 24 godz.na dobę we własnym domu to już siedzeniewink
            >
            >
            > dlatego potem nalezy je przekazac do przedszkola, gdzie "posiedza" z nimi
            > panie tongue_out
            ___
            naturalna kolej rzeczy moja drogasmile
            dziecko się czegoś nauczy...i Ty odpoczniesz od tego "siedzenia" przy
            dzieckuwink)))
            • mamotek Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 10:52
              hihihi
              a jak sobie ktoś drugie pisklątko wysiedział i dalej sobie siedzi?
              a przedszkolak z dużym samozaparciem, perfidnie i bezczelnie choruje i szans
              paniom w przedszkolu na siedzenie nie daje?
              no nic tylko siedzieć, siedzieć ...
              odsiedziny się nie zrobią
              • net79 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 10:56
                Ja to już od tego siedzenia mam tyłek jak naleśniksmile)))
                • olcia029 przyszło mi do głowy, że siedzenie w domu.... 28.05.07, 11:08
                  można porównać z siedzeniem w więzieniu ... hehe - myślę tak kiedy jestem
                  zmęczona i zła, gdy nic się nie chce, oj są takie chwile - wiadomo przerywniki w
                  sielance macierzyńskiej...
                  Siedzieć musisz jak już siedzisz, wykonujesz różne czynności, ale jesteś
                  uwiązana, trudno coś do końca zaplanować, bo tu niespodziewana kupa, lub bobas
                  marudzi cały dzień, nie chce zasnąć o stałej porze...
                  I co Wy na to? Jak siedzę to bym gdzieś poleciała: na kawę, na plotki, zakupy
                  itp, a jak jestem poza domem bez synka to chcę do domku.... idiotka
                  • twojasasiadka Re: przyszło mi do głowy, że siedzenie w domu.... 28.05.07, 11:11
                    olcia-tu się z Tobą zgodzęwink
                    siedzenie w domu to chyba wybranie najgorszego scenariusza..
                    Siedzisz, siedzisz i z tego conajwyżej kolejne dziecko wysiedziszwink
              • renia1807 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 11:11
                często słyszy się takie pogawędki
                - co porabiasz?
                -a, siedze w domu, dziecko pilnuje , to zakupy, sprzatanie , pranie i tak w kółko, wieczorem to już padam na twarz ze zmęczenia
                - dobrze ci, że siedzisz w domu, zazdroszczę ci, bo ja muszę pracować

                wszyscy słyszą tylko- siedzę w domu, całej reszty już nie

    • jponikowska Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 18:34
      Zupełnie nie rozumiem... zauważyłam, że matki niepracujace zawodowo bardzo lubią
      podkreślać jak bardzo ale ro bardzo są od switu do nocy zajęte... No to skąd
      znajdują czas na stałą obecność na forum???
      • sebaga Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 19:10
        Aby dojśc do takich wniosków Ty również musisz być stale obecna na forum. Skąd
        masz czas, w pracy sobie forumujesz??
        • jponikowska Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 19:19
          No coś Ty! Z pracy się czasami wraca do domu... i wtedy można poczytać co
          zarobione po uszy mamy nie mające chwilki oddechu wypisują przez cały dzień...
          No i ja tak sobie czasami wracam po pracy i poczytuję... ale tylko do czasu do
          czasu bo mi szkoda tych kilku wolnych chwil, które mam jako mama pracująca.
          No właśnie... Dlaczego matki, które nie dość, że pracują zawodowo i prowadzą dom
          nigdy nie zaczynają wątków jakie są nadzwyczajne, a mamy, które prowadzą dom a
          nie pracują tak to uwielbiają?? Oczywiście zawsze dobitnie podkreślając, że
          chwili ale to chwili oddechu przy tym prowadzeniu domu nie mają?? I tak od rana
          do wieczora 7 dni w tygodniu tej chwili nie mają?? No może tylko parę godzinek
          na forum... ale to się nie liczy bo to jest wpisane w obowiązki mam prowdzących
          samodzielnie gospodarstwo domowe....
          • sebaga Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 19:34
            HMM, ten wątek odebrałaś jako zachwyt mamy niepracującej zawodowo nad sobą??? A
            możesz mi podać linki do tych wątków, w których matki niepracujące zawodowo
            piszą iż są nadzwyczajne??

      • gosiabebe Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 22:20
        jponikowska napisała:

        > Zupełnie nie rozumiem... zauważyłam, że matki niepracujace zawodowo bardzo
        lubi
        > ą
        > podkreślać jak bardzo ale ro bardzo są od switu do nocy zajęte... No to skąd
        > znajdują czas na stałą obecność na forum???

        dziwne bo ja juz dobrych kilka razy spotkałam sie z wątkami mam pracujących na
        temat tego jakie to one nie sa superwoman bo nie dosc ze pracuja to sie domem
        zajmuja bez oczywiscie minimalnej pomocy męża a dotego jeszcze prace zabierają
        do domu i z dziecmi sie musza bawic.ale nie zamieniły by tej ciezkiej pracy na
        nic innego poniewaz chca sie rozwijac a gdyby ambicja miała swiecic to na
        głowie miałyby las vegas.
        tak mozna w kołko pracujace beda atakowac niepracujace nie pracujace beda
        atakowac pracujace.
    • twojasasiadka Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 19:38
      sebaga..wybacz że to robięwink
      ale masz tu swoje własne słowasmile i to z tego oto wątku(Twój pierszy post):
      "A tu ni ma, bo: trzeba nakarmić,
      przewinąć, bo płacze, bo raczkuje nie tam gdzie trzeba, bo spacer itd. A
      kiedyś w pracy to się dopiero potrafiłam nasiedzieć.. "

      czyli co?
      teraz nie masz chwili dla siebie...ale w pracy to se mogłaś posiedziećwink))))
      • sebaga Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 19:57
        A możesz mi wyjaśnić co niby ten cytat znaczy? Ze uważam się za nadzwyczajną????

        • twojasasiadka Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 20:05
          sebaga napisała:

          > A możesz mi wyjaśnić co niby ten cytat znaczy? Ze uważam się za
          nadzwyczajną???
          > ?
          ___
          nie wiem czy uważasz się za nadzywczają- tego nie mogę wywnioskować z postuwink)
          ale jasno wynika z Twojej wypowiedzi,że "siedząc " w domu nie masz chwili dla
          siebie-nawet żeby się pogapić na ścianęwink
          za to jak piszesz w pracy to sobie moglaś posiedzieć (i odpocząć)wink
    • karina9918 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 20:05
      Pamiętam jak koleżanki z pracy mówiły, jak one uwielbiają poniedziałki, że w
      końcu mogą przyjść do pracy, wypić spokojnie kawę i nie być na każde zawołanie
      dziecka. Śmieszyło mnie to. No a teraz jak sama mam dziecko (jestem teraz na
      macierzyńskim) z zazdrością nieraz patrzę jak mąż wychodzi do pracy. Poszłabym
      sobie do roboty, pogadała na lunchu ze znajomymi z pracy, wypiła spokojnie kawę.
      W domu z dzieckiem jest ciągle co robić.
      • monia145 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 20:16
        Ale praca to nie tylko picie kawy i pogaduchy..jesli taka jest motywacja do
        podjęcia pracy zawodowej, to radzę to porządnie przemysleć. To, że ktoś siedzi(
        dosłownie ) przez kilka godzin na czterech literach, nie oznacza, że to takie
        cudo, ta jego praca.
        Ja jestem nauczycielką. I posiedzieć to mogę sobie własnie w domu. Moja
        placówka jest specyficzna- czasami mam wrażenie, że moja praca to 1/4 spędzona
        w ruchu. Ksiązki do wózka i do dzieła. Musze dojść wszędzie, znaleźć sobie
        uczniów, często przez całe 45 minut chodzę od izolatki do izolatki, bo takie
        mam jednostki chorobowe..póxniej znowu schopdy i góra-dół, ksero, sekretariat
        itd, itp. ale szczerze mówiąc nie narzekam- nie wpadam w monotonię, w marazm no
        i wielkośc tyłka mam stale pod kontroląwinkP
        • miacasa Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 20:25
          a moje siedzenie vel puppa ma się świetnie i w domu i w pracy
          hihihi bo pracuję w domu, jak jest czas pracy to trochę na prawym półpupku sobie
          posiedzę a jak pieluchę zmienam to siup na lewą połóweczkę i zgoda taka i
          symetria...
          a jak sobie na forum siedzę to tak całym pupskiem, centralnie a co będę sobie
          żałowała, odpocząć od siedzenia też trzeba....
          • monia145 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 20:31
            Ruch to zdrowie.
            Nawet w wersji mikrosmile)
            • miacasa Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 22:01
              ależ skad,
              wyznaję zasadę "Przez sport do kalectwa"
      • twojasasiadka Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 20:19
        karina- się zgodzę smilebo...siedzenie w domu jest nudne-pomimo obowiązków-prawda?
        ciągle to samo, monotonia.Tu obiadek,tam mop, tu wytarcie obsmarkanego nosa i
        tak w koło macieja.Nic nie przerywa tej monotonii- i nie ma to moim zdaniem nic
        wspólnego z ową "pracą" w domu na jaką się tu kobitki siedzące w domu powołują.
        Praca jest i owszem-ale każdy ją wykonuje- czy pracuje zawodowo,czy nie
        (sprzątać i gotować trzeba)
        • mijaczek Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 20:29
          Jakis czas temu wlasnie tlumaczylam mojemu ukochanemu mezowi, dlaczego teskty w
          stylu "to moze ty idz za mnie do szkoly, a ja posiedze z Emka" moze sobie
          wsadzic w oko, bo ma sie to nijak do tego o co mi chodzi.
          wychodzenie z domu, posiadanie celu na kazdy dzien, swiadomosc tego, ze od godz.
          9 do 17, 18, 20 czy nawet 23 wykonuje sie prace/szkole/etc., ze po piatku
          przychodzi weekend, ze wieczory sa inne od przedpoludni, ze w sobote mozna
          zrobic cos innego niz w srode jest roznorodnoscia, ktora mama SIEDZACA w domu
          nie posiada... wiele osob nie rozumie, ze ja nie mam wieczorow, weekendow,
          swiat, dni wolnych od pracy...
          mama, ktora pracuje zawodowo, owszem, musi zajac sie domem, ale przynajmniej jej
          mozg zmienia tryb pracy, ludzie sie zmieniaja, krajobrac, pomieszczenia,
          dzwieki, zapachy... naprawde tego nie rozumiecie?
          • monia145 Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 20:33
            Ależ rozumiemy...i dlatego między innymi pracujemywinkP
            Mnie monotonia zabija..psychicznie...dlatego tez nie moge sobie pozowlić, żeby
            nie pracować( nawiązując do tematu innego watku)
          • twojasasiadka mijaczek 28.05.07, 20:47
            rozumiem Cię- i dlatego ja poszłam do pracy, bo miałam dosyć owej monotonii i
            poczucia braku celu(...)
            pozdrawiamsmile
            • mijaczek Re: mijaczek 28.05.07, 21:42
              ja niestety do grudnia 2007 jestem "usiedzona" w domu...
              przynajmniej od pazdziernika 3 razy w tygodniu bede miec spokoj na 3 godziny...
            • wieczna-gosia a ja nie rozumiem 30.05.07, 00:06
              Dla mnie to wszystko jest dosc proste- zostalam w domu nie po to by sprzatac,
              prac, gotowac i obcierac zasmarkane nosy. Zostalam w domu by wychowywac dziecko.
              Prosze mi wykazac gdzie tu brak celu i monotonii????

              W pracy, ktora kocham lubie i szanuje oprocz tworczych momentow mam tez w sumie
              duzo rutyny- czynnosci, ktore powtarzam z bolesna regularnoscia. Ale jest COS co
              pozwala mi owa rutyne przetrwac.

              Kiedy siedzialam w dou z dziecmi- tez istnialo takie cos. Owszem pralam
              sprzatalam i gotowalam, bo niby dlaczego nie zapuscic pralki kiedy czlowiek w
              tym domu jest albo obiadu nie zrobic. Zdecydowanie nie jestem kura domowa z
              powolania- ale z rzeczy ktore w zyciu robilam- towarzyszenie dziecku w
              poznawaniu swiata- stawianie mu problemow, wyzwan itd itp- bylo jednym z
              najbarwniejszych okresow w moim zyciu. I nadal jest i naprawde cierpie ze gdzies
              miedzy trzecim a czwartym dzieckiem zakochalam sie w pracy z wzajemnoscia. No
              ale sie zakochalam i juz bym ie chciala sie jej pozbywac. Trudno. Ale tego
              towarzyszenia w najprostszych czynnosciach, obserwowaie ak dziecko sie uczy,
              przetwarza, szuka analogii, bycie przy nieskrepowanej ciekawosci, niehamowanym
              zachwycie, pedowi ku wiedzy- jest mi brak.

              Jesli dla kogos bycie z dzieckiem w domu oznacza po prostu strzyzowanie robota
              kuchennego z pania do sprzatania - to super ze do pracy czmychnal czym predzej a
              nie wlasna nuda i codziennym gotowaniem zabijal dziecko. Ja jednak siedzialam w
              domu nie po to by moj maz mial krawaty odprasowane z lewej strony a pranie
              kolorow z podstawowej palty barw odbywalo sie osobno- bylam w domu by wychowywac
              dzieci. wychowywanie dzieci jest baaaardzo fajne.

              jesli ktos poczul sie tym postem obrazony- zapewne ma racje.
              • mijaczek wieczna gosiu 30.05.07, 08:58
                Bardzo sie ciesze, ze sa takie matki jak ty, mam nadzieje, ze bezie ich
                przybywac z dnia na dzien.
                Kazdy czlowiek jest inny... nie jestem jakas choleryczka, ale niestety, naleze
                do sangwinikow. Anyway... mysle, ze lepsze jest to, ze doszlam w pewnym momencie
                do wniosku, ze moja opieka nad dzieckiem daje jej coraz mniej, ze, mimo iz
                studiowalam jakis tam niby-edukacyjny kierunek, to mnie osobiscie brakuje do
                tego cierpliwosci... nie jestem z tego dumna, ale wole to niz sadzanie dziecko
                przed tv 6 godzin dziennie czy inne metody "pozbywania sie dziecka".
                Jestem z mala w domu od urodzenia, cala ciaze i jeszcze pol roku wczesniej
                praktycznie siedzialam w domu [insza inszosc] i po prostu dojrzalam juz do
                powrotu na studia i znalezieniu pracy...
                jestem odpowiedzialna osoba, ale to nie znaczy, ze jesli oddam dziecko do
                przedszkola/opiekunki to go nie kocham... nie przesadzajmy!
              • ginny_wolf Re: BRAVO GOSIU 30.05.07, 15:10
                Wreszcie ktoś napisał coś sensownego i bez piany na zębachwink
                • iskierka40 Re: BRAVO GOSIU 30.05.07, 16:25
                  zgadzam sie
          • miacasa Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 22:19
            Mijaczku, rozumiem Cię doskonale i Twój mąż pewnie co nieco też, mam "odsiadkę"
            od grudnia 2002, bywa różnie. Jednak jestem zdania, że jako osoba dorosła
            dokonałam pewnych wyborów i staram się być konsekwentna. Nie zmienia to jednak
            faktu, że zabrakło mi trochę wyobraźni jak to jest z tym 24/24/7. Nadal cierpię
            na duże niewyspanie, moje dzieci marnie śpią w nocy, miewam wszystkiego dość,
            ale to chyba spotyka większość ludzi od czsu do czasu. Dzieci rosną, zmienia się
            rodzaj opieki nad nimi, zaczynają rozmawiać (również ze sobą), uwielbiam się im
            przyglądać jak zmieniają się i uczą nowych rzeczy. Prace domowe wykonuję szybko
            bo ktoś musi.
            Lubię tę moją "odsiadkę", ale do takiego etapu dochodziłam baaardzo powoli.
      • vharia Re: "siedzenie" w domu 28.05.07, 21:51
        Fajne masz koleżanki. U mnie w pracy latają jak poparzone, żeby nie tylko nie zostać po godzinach, ale wyjść chociaż 20 czy 40 minut wcześniej w wcześniej dotrzeć do dziecka. A wponiedziałki sie spóźniają (bo dziecko sie odzwyczaiło po niedzieli i marudzi) i trzeba je kryć przed szefem, bo chciały z małym.małą jeszcze te 15 minut spędzić...
        • elf1977 Re: "siedzenie" w domu 29.05.07, 08:58
          Byłam na urlopie wychowawczym rok, napracowalam się i wymeczyłam psychicznie
          (choć decyzji o urlopie nie żałuję) - nuda i monotonia mnie wykańczały. Ale
          mimo wszystko miałam czas dla siebie, choćby na czytanie książek czy podjęcie
          studiów podyplomowych.
          Od września pracuję, cieszę się z tego, ale jest mi trudniej, niż w czasie
          urlopu. Dni są krótkie, części rzeczy nie jestem w stanie zrobiś i muszę je
          przekładać na weekend albo na czas nieokreślonywink Nie uważam, że robię mniej,
          niż dawniej, dzieckiem opiekuje się babcia, ale nie sprząta, nie gotuje,
          wszystko wczesniej lub później spada na mnie. Babcia opiekuje się małą, reszta
          należy do mnie. Pracując zawodowo, czuję się szczęślwsza, wiele razy mam
          poczucie, że nawarstwiają się pewne rzeczy, ktore trzeba zrobić, ale podchodzę
          do tego ze spokojem. Nadal mam trochę czasu dla siebie, ale mniej, niż na
          urlopie wychowawczym -może to kwestia mojego charakteru, jak dziecko spało 2-3
          godziny, ja zamiast biegać z mopem, wolałam poczytać. O dziwo, mieszkanie nie
          byłop streylne, ale dość czystesmile
          • miacasa Re: "siedzenie" w domu 29.05.07, 09:07
            no bo roczniak jeszcze tak nie bałagani jak dwulatek czy też większa ilość
            dzieci, zgadzam się z Tobą, że grunt to organizacja i spora doza asertywności by
            nie dać sie zupełnie "usadzić" tym wszystkim, którzy: wiedzą lepiej, wiedzą jak,
            ile, gdzie i co...dziecku/mężowi/domowi potrzeba. Otoczenie pozwala sobie
            wywierać presję na młodych rodziców, rodzina i znajomi czują się upoważnieni do
            wrzucania kamyczków do ich ogródka tylko dlatego, że sami mają jakieś dziecko.
            • ginny_wolf Re: "siedzenie" w domu 29.05.07, 10:57
              Prześledziłam całość -cóż za ekstatyczny wątek wink.Reansumując i te "siedzące "
              w domu i te "siedzące" w pracy mają jeszcze trochę wolnych sił
              przerobowych,które lubią wykorzystać na słowne przepychanki w internecie.Czyli
              nie jest tak żle.
    • lilia06 męczące "siedzenie" w pracy 29.05.07, 16:08
      Siedziałam z dzieckiem w domu, teraz pracuję. Jednak prace domowe wymagają dużo
      mniej wysiłku. Może trudno w to uwierzyć ale nawet samo siedzenie w pracy jest
      męczące jak nie ma nic do roboty. Tamte czasy wspominam bardzo przyjemnie,
      gotowanie wymyślnych obiadków, zabawa z dzieckiem, wszystko ślicznie
      posprzątane i mnóstwo czasu na internet.
      • vharia Re: męczące "siedzenie" w pracy 29.05.07, 23:30
        Ja też przerobiłam oba warianty, w każdą stronę. Zwłaszcza, ze mam dwójkę dzieci, więc mogłam porównać np. pracę na etacie kiedy ma się w domu 7-latka i urlop macerzyński niemowlę + 8 latek. Urlop macierzyński był dla mnie jak wakacje. Tak, tak, jak wakacje. Mimo niemowlęcia "na głowie" i starszego dziecka z odrabianiem lekcji, problemami koleżeńsko-szkolnymi i tysiącem pomysłów i próśb. Nagle ze wszystkim zdążałam, miałam wypucowaną chatę, zrobiony obiad, pospacerowałam, obejrzałam jakiś durny serial, posiedziałam w necie albo zdążyłam się ponudzić. Niczego nie nadrabiałam w nocy kosztem snu, więc przy niemowlęciu wyspana byłam niegorzej niż "przy pracy zawodowej".

        Wakacje p.t. macierzyński-wychowawczy w domu już mi się skończyły, ale nie narzekam, bo na dłuższą meteę również nie toleruję monotonii. I pracę uwielbiam mimo ogromnego obciążenia, które nakłada na osobę zajmującą się domem i dziećmi.
    • ewku1 Re: "siedzenie" w domu 29.05.07, 16:44
      zgadzam się w 100% z autorką wątku
      • majan2 Re: "siedzenie" w domu 29.05.07, 21:33
        PO kazdym weekendzie z corka, troszke sie cesze, ze ciut odzipne w pracy,w
        ktorej w cale sie nie obijam, ale nie musze byc non stopn na nogach, zgadzam sie
        z autorka watku.
        • kasja78 Re: "siedzenie" w domu 30.05.07, 08:38
          Jak sie ma prace która sie lubi,to faktycznie można w niej odpocząć od domu i
          nie oznacza to wcale bezczynnego siedzenia,tylko zajmowanie sie czymś innym niz
          dom i dzieci. A dla wszsytkich bardzo zmeczonych siedzacych tylko w domu dobra
          rada-może mniej przy kompie. Sądząc z ilości wpisów, niektórym wolnego czasu
          jakos nie brakuje.
    • wieczna-gosia Re: "siedzenie" w domu 30.05.07, 18:44
      moj humor zgryzliwy mi ie przeszedl a wiec napisze:
      uwazam osobiscie ze domowe mamy strzelaja sobie czesto gesto samoboja w postaci
      argumentu ze trzeba posprzatac i przewinac i w ogole spacer i prasowanie. Bo
      sluszie prawia pracujace, w tym obecnie i ja- ze czynnosci domowe wykonac trzeba
      niezaleznie od konfiguracji osob pracujacych w domu. Jak rowniez przewinac i
      nosa dziecku obetrzec. I ze w gruncie rzeczy w zaleznosci od czasu srodkow
      finansowych i stopnia lenistwa wlasnego- mozna owe codzienne czynnosci
      zredukowac do minimum, lub rozbudowac do przesady.
      Tymczasem sensem bycia z dzieckiem w domu- jest owo dziecko wlasnie. jesli ktos
      lubi- zostaje. jesli ktos nie czuje bazy- wywala polowe pensji na opiekunke,
      przedszkole prywatne, usiluje sie dostac do panstwowego itd. Umowmy sie ze
      dkladnie kazda mama za prawidlowy rozwoj i bogata oferte dziecka jest w stanie
      zaplacic wiele. Niektore maja to szczescie ze same lubia i umieja dziecku owe
      rozrywki zapewniac. Inne wola pania przedszkolanke, ktora jest w tym celu
      wyksztalcona.
      Jesli czytam o tym ze ktos nie ma czasu usiasc bo pranie i sprzatanie (miejmy
      nadzieje ze przynajmniej z dzieckiem i ze z elementami atrakcyjnymi a nie
      "zmykaj nie przeszkadzaj") to mam ochote doradzic przedszkole i zlobek. Mi
      prawde mowiac w czasach domowych najwiecej czasu zajmowalo bycie z dzieckiem i
      nawet czasami nie mialam czasu ugotowac, posprzatac lub koszule farbowalam na
      blekitnie smileBycie z dzieckiem to jest jakis argument. Sprzatanie i obcieranie
      nosa nim nie jest.
      • agnieszkas72 Re: "siedzenie" w domu 30.05.07, 19:15
        Masz rację.Przerażające jest,jak to dziecko będące z mamą w domu gubi się w
        zalewie tych"monotonnych i pozbawionych celu" czynności.Kobiety niepracujące
        bezdzietne lub mające mocno starsze dzieci to w Polsce rzadkość.Ja takiej bliżej
        nie znam,no chyba,zeby liczyc starsze pokolenie-wszystkie będące w domu znajome
        zajmują się małym dzieckiem,często kolejnym,nie korzystając przy tym z opieki
        nianiek,żłobków i przedszkoli.
    • asia_i_p Re: "siedzenie" w domu 30.05.07, 20:22
      Przypomniała mi się dowcip: Dwóch facetów w więziennej celi, jeden siedzi na
      pryczy, drugi "wydeptuje ścieżkę" między drzwiami a oknem. Ten z pryczy
      mówi: "Co ty myślisz, że jak ty tak chodzisz to nie siedzisz?".
      A a propos naszego konfliktu: to trochę zależy od charakteru. Ja na przykład
      bardzo potrzebuję skupienia - zaczynam coś, maksymalnie się na tym koncentruję,
      robię to, kończę, przechodzę do następnego. Przy małym dziecku - nie da się i
      to jest męczące. No i mamom domowym trochę brakuje poczucia zakończenia czegoś,
      osiągnięcia. W pracy to masz, jako efekt pracy, lub jako pensję, jeżeli twoja
      praca nie ma dotykalnych efektów. W domu praca praktycznie się nie kończy,
      rozmywa się z odpoczynkiem, czas mamy, czas dla spraw domowych i czas zabawy z
      dzieckiem mieszają się - czy kiedy biorę prysznic, równocześnie śpiewając
      dziecku, to mój czas, czy dziecka? Czy to jest czas zabawy czy porządków
      domowych, jeśli ścierając kurze podryguję przy piosenkach dziecięcych, żeby
      dziecko się nie wkurzało? Czy jeśli podczas drzemki małej uczę się włoskiego,
      to to jest relaks? Tak samo skuteczny jak leżenie w wannie w kąpieli? Jasne,
      planujemy nasz dzień. Ale dziecko przez cały czas jest obok i potrafi
      skutecznie go przeplanować.
      • na_pustyni Re: "siedzenie" w domu 30.05.07, 20:31
        się podpisuję
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka