Dodaj do ulubionych

CUKIER-biala smierc?

06.06.03, 20:09
Dziewczyny,pomozcie mi i doradzcie jakich argumentow uzyc,aby przekonac
mojego meza,zeby nie przekarmial dzieci slodyczami.Mam juz dosc walki o
slodycze z babciami i ciociami.No i mezem !!!Nic go nie przekonuje.Widzi jak
sie mecze i wkurzam,kiedy mam nakarmic Zuzie czyms "normalnym".Owocow ona
prawie wcale nie je ....Juz dzis sie poplakalam z nerwow i powiedzialam,ze
nie odzywam sie do niego do czasu,gdy wreszcie zacznie liczyc sie z tym co
mowie.Jestem bezsilna.Co mam powiedziec temu ciemniakowi,mojemu mezowi,aby mu
uzmyslowic,ze slodycze nie sa wcale "dobre" dla dzieci.Dzis bylam z synem w
Niemczech na wycieczce i stamtad napisalam mezowi smsa,zeby jak bedzie
odbieral Zuzie z przedszkola,nie kupowal jej slodyczy.No i kupil...Pal licho
szesc loda,ale rano mimo,iz corka nie zjadla sniadania to kupil jej
lizaka....Wiecie jaka jestem zla?!!!
Obserwuj wątek
    • umasumak Re: CUKIER-biala smierc? 06.06.03, 20:19
      Bardzo często poruszany temat. Najlepiej pójdź razem z mężem i dziećmi do
      waszego lekarza i poproś go żeby wyjąsnił Twojemu Lubemu dlaczego dzieci nie
      można faszerować słodyczami. Jeśli Tobie nie wierzy, to może lekarza posłucha?
      • mmarusia Re: CUKIER-biala smierc? 06.06.03, 20:54
        Ha!! Lekarz powie tylko o otylosci,a to mojego meza nie rusza.Zreszta pani
        doktor-pediatra sama daje dzieciom cukierki "za to ze sa grzeczne" u lekarza.
        Nasz rodzinny znow slodzi 3 lyzeczki...
        • umasumak Re: CUKIER-biala smierc? 06.06.03, 21:08
          A choroby wynikające z otyłości? A cukrzyca? Pruchnica? Może to go ruszy?
          • mmarusia Re: CUKIER-biala smierc? 06.06.03, 21:35
            Juzci mowie co on na to:
            -"prochnica?-wszystkie dzieci maja,a Zuzia nie ma tak duzo"
            -"otylosc-nie przesadzaj,przeciez Zuzia nie jest gruba!! Ty nie widzialas
            grubych dzieci chyba !"
            O cukrzycy mysli,ze nam to nie grozi....

            Tak o tym wszystkim mysli moj maz.Najgorsze jest to,ze sam zaczal dbac o
            siebie.Odchudzal sie,zaczal dbac o zeby ,rzucil palenie....A
            dziecku "dogadza",bo: "ona chce,dzieci lubia slodycze,inni jedza,a jej bedzie
            przykro..."
    • odalie Re: CUKIER-biala smierc? 06.06.03, 21:50
      Hej!

      My z racji na zęby (chociaż przyczyna i tak nie leżała w słodyczach, ale dla
      czystego sumienia i żeby nowi stomatolodzy nie mieli argumentów) wprowadziliśmy
      system szwedzki (podobno tak się praktykuje w Szwecji) - przez cały tydzień
      kategorycznie żadnych słodyczy, nic. Za to w weekend można, i owszem.

      U nas działa super już od prawie roku. W tygodniu młoda nawet nie próbuje
      naciągać mnie w sklpach na - jak to mówi moja mama - gadżety (no, wiecie - to
      badziewie stawiane na display'ach przy kasie...). A w weekend ja kupuję ciacho
      plus czasem jakiąś czekoladę. O wiele mniej, niż by się wydawało, nikt nie
      nadrabia zaległości z tygodnia, bo ileż można zjeść słodyczy? Dla mojej zresztą
      czereśnie czy melon to też słodycz i naparwdę nie ściemniam, ona lubi owoce i
      mogę jej zastąpić "cukry" słodkimi owocami.

      Daje to dzieciakowi (a także mi - trzeba pilnować wagi wink ) fajne poczucie
      sprwiedliwej umowy - dziecko czuje, że nikt go konia nie robi, nie zabrania w
      ogóle (tak się chyba nie da, a zresztą po co?), a przy okazji - dziecko sie
      uodparnia na reklamę i uczy rozważnie robić i planować zakupy.

      Może Twój mąż zaakceptowałby taki układ? W tygodniu nic, w weekend w nagrodę
      dzieci same wybierają słodkie smakołyki?
      • umasumak Re: CUKIER-biala smierc? 06.06.03, 22:26
        No i jest pomysł!
      • mmarusia Re: CUKIER-biala smierc? 07.06.03, 09:32
        Widzisz Odalie,ja kiedys tez chcialam wprowadzic system szwedzki.To sie
        udaje,jesli dwoje rodzicow jest "za" i pilnuje tego.Chcialam to wprowadzic tez
        ze wzgledu na zeby.Zuzi jeszcze nie bylo,a Konrad mial problemy z zabkami-my z
        chodzeniem z nim do dentysty.Najczesciej jednak ja "meczylam" sie z dzieckiem u
        dentysty,bo moj maz pracowal.Kiedys udalo mi sie go wyslac i ....nic nie
        zrobili,bo "Konrad nie dal sobie zrobic".Dobry tatus zabral dziecko do domu.
        Wpadlam na pomysl,ze pojezdzimy sobie do dentysty,Konrad,ja i Zuzia.Potracimy
        troche kasy ,to tatus moze przejrzy,ze warto zadbac o zeby ,niz potem wydawac
        majatek.Na pierwsza wizyte z Zuzia pojedziemy razem.Ona ma 4 dziury i malenka w
        jedynkach.Zapowiedzialam,ze nie bede patrzec jak ona placze i tylko pierwszy
        raz z nimi pojade.Dentystka jest mama przedszkolnej kolezanki Zuzi i
        porozmawiam z nim wczesniej,aby strzelia wyklad rowniez tatusiowi.
        Wracajac do tego dnia szwedzkiego to dodam ,ze w Zuzi przedszkolu dzieci tez
        jedza duzo slodyczy.Dostaja je tam od pan i zreszta co chwile jakies ma
        urodziny,a mamy przescigaja sie w tym kto najlepsze i najwiecej slodyczy
        przyniesie.Kidys wystarczyl cukierek,a teraz jest prince polo i lizak lub milky
        way i lizak....Koszmar,tym bardziej,ze Zuzia ma uczulenie na czekolade....
        • odalie Re: CUKIER-biala smierc? 07.06.03, 13:09
          Zmartwiłaś mnie tym przedszkolem. Bardzo sad Moja idzie od września i chociaż
          nie słodycze są w jej wypadku powodem próchnicy, to na pewno ich jedzenie nie
          pomoże, a przeciwnie - dużo by zaszkodziło. O rany, nie wiedziałam że w
          przedszkolach to takie powszechne... Ja w naszym przyszłym pytałam o słodycze,
          podobno to tylko cukiereczki czy lizak z okazji urodzin, ale tak jak to
          opisujesz... No i moja wie (hmm, teoretycznie, w domu pilnujemy) że owszem
          można jeść słodkie rzeczy (czy cokolwiek inneg) ale należy potem szybko
          dokładnie wyszorować i przepłukać płynem ząbki. Rozmawiałam w przedszkolu że
          nam na tym zależy, no ale zobaczymy.
    • ehhermiona Re: CUKIER-biala smierc? 06.06.03, 22:10
      Wydaje mi się, że jedyne, co możesz zrobić, to próbować mu wytłumaczyć, że
      cukier daje tylko puste kalorie i nie ma poza tym żadnych wartości odżywczych.
      Dlatego Wasza córeczka "zapycha się" słodyczami, które nie pomogą jej rosnąć (
      a przecież jest w wieku, kiedy szybko się rozwija i lepiej, żeby nie miała
      niedoborów), a jednocześnie powodują wzrost poziomu cukru we krwi i, co za tym
      idzie - brak apetytu.
      Może przez kilka dni zamiast normalnych posiłków podawaj mężowi wszystko na
      słodko? Może go zemdli? wink

      Monika

      P.S. Ja też myślałam, że cukrzyca nie może dotyczyć mojego dziecka.... Tyle, że
      ona nie powstaje na skutek jedzenia zbyt dużej ilości słodyczy, więc raczej tym
      argumentem nie szafuj, bo wystarczy, że mąż skonsultuje to z lekarzem, a ten go
      wyśmieje.
      • mmarusia Re: CUKIER-biala smierc? 07.06.03, 09:20
        ehhermiona napisała:

        > Wydaje mi się, że jedyne, co możesz zrobić, to próbować mu wytłumaczyć, że
        > cukier daje tylko puste kalorie i nie ma poza tym żadnych wartości
        odżywczych.

        Juz mu to mowilam x razy sad( On sam lubi slodycze i kiedys jadl ich
        b.duzo.Teraz ,jak juz pisalam ,zaczal dbac o siebie i postanowil "zrzucic
        brzuch",wiec ich raczej nie je,a bynajmniej je mniej.

        > Dlatego Wasza córeczka "zapycha się" słodyczami, które nie pomogą jej rosnąć
        (
        > a przecież jest w wieku, kiedy szybko się rozwija i lepiej, żeby nie miała
        > niedoborów), a jednocześnie powodują wzrost poziomu cukru we krwi i, co za
        tym
        >
        > idzie - brak apetytu.

        On to wie,bo ja jestem fanka Montignaca.Jednak wszystko co mowie albo wypuszcza
        drugim uchem i robi swoje,albo krzyknie,ze nie chce o tym rozmawiac.Tabu ,czy
        co?
        > Może przez kilka dni zamiast normalnych posiłków podawaj mężowi wszystko na
        > słodko? Może go zemdli? wink

        OO!!! To jest sposob!! Dzieki ! Juz mu zapowiedzialam,ze dzis na obiad dla niego
        (!) nalesniki z dzemem,a na kolacje czekolada.
        >
        > Monika
        >
        > P.S. Ja też myślałam, że cukrzyca nie może dotyczyć mojego dziecka.... Tyle,
        że
        >
        > ona nie powstaje na skutek jedzenia zbyt dużej ilości słodyczy, więc raczej
        tym
        >
        > argumentem nie szafuj, bo wystarczy, że mąż skonsultuje to z lekarzem, a ten
        go
        >
        > wyśmieje.


        To nie jest do konca tak jak piszesz z cukrzyca.
        Każdy rodzaj pokarmu, który zjemy, jest przetwarzany w naszym organizmie na
        cukier prosty-glukozę. Ta ostatnia-rozprowadzana przez krew - jest źródłem
        energii dla wszystkich komórek naszego ciała. Do przetworzenia tłuszczów,
        białek i węglowodanów w glukozę niezbędny jest hormon produkowany przez komórki
        trzustki - insulina. Gdy jemy za dużo i ruszamy się za mało, nasz organizm nie
        może poradzić sobie z nadmiarem glukozy. Uszkodzona zostaje trzustka, która
        powoli przestaje produkować insulinę. W ten sposób, zazwyczaj po upływie kilku
        lat, rozwija się cukrzyca objawiająca się nadmiarem glukozy we krwi.

        Iza,mama:
        Konrada(11lat)
        Zuzi(4lata)
        • ehhermiona Re: CUKIER-biala smierc? 07.06.03, 11:31
          Cukrzyca nie powstaje z jedzenia za dużej ilości cukru powszechnie znanego jako
          cukier, czyli czegoś słodkiego, bo wszystkie węglowodany rozkładają się do
          glukozy, a nawet częściowo tłuszcze i białka(po kilku godzinach ok. 50%
          tłuszczu i chyba 20 albo 10% białka zamienia się w glukozę)- zwykle o tym się
          nie mówi chorym na cukrzycę, każąc im tylko pilnować diety stricte
          niskowęglowodanowej, czyli przeliczać wymienniki węglowod. (jednostki
          chlebowe), bo przy tradycyjnym podawaniu insuliny nie daliby sobie rady jeszcze
          z braniem pod uwagę tłuszczu czy białka. Jest to możliwe jeśli używa się pompy
          insulinowej - no, ale to już za daleko od tematu....

          Mówię cały czas o cukrzycy typu I, czyli tej, na którą chorują dzieci i ludzie
          do 40-tego roku życia; cukrzyca typu II, tzw. starcza, jest insulinoniezależna
          i powstaje w inny sposób, być może właśnie taki, jak to opisujesz. Zwykle w
          różnych publikacjach na temat diet i zdrowego trybu życia pisze się o cukrzycy
          typu II, bo wobec tej dziecięcej lekarze są zbyt bezradni (wiedzą tylko tyle,
          że jest insulinozależna i do życia konieczne jest wstrzykiwanie insuliny), nie
          potrafią wiele powiedzieć o tym, skąd się bierze i czy można jej zapobiegać.
          I Twojej córeczki, i męża mogłaby dotyczyć cukrzyca typu I, dlatego napisałam,
          że to słaby argument. Oczywiście, nie życzę im tego.

          Pozdrawiam,
          Monika

          P.S. Moje dziecko ma cukrzycę.
          • mmarusia Re: CUKIER-biala smierc?-cukrzyca 07.06.03, 16:24
            Ehhermiona,tak sie domyslalam,ze u Ciebie w rodzinie jest cukrzyca,bo wiesz o
            niej dosc sporo.Ja mam tylko pobiezne informacje.To co napisalam przeczytalam
            kiedys w Newsweeku i przerazilam sie.
            A wracajac do mojego meza i karmienia slodyczami to chyba sobie przemyslal
            sprawe.Nie odzywalam sie do niego,a on tego nie lubi.I dzis powiedzial,ze "dosc
            lizakow".Ciekawe na jak dlugo? On potrafi kupic dziecku slodyczka ,mowiac:
            "ciii,tylko nie mow mamie"....
    • majah76 Re: CUKIER-biala smierc? 09.06.03, 02:18
      Mam nadzieję, że twój mąż jednak będzie konsekwentny i "żadnych lizaków" już
      nie będzie (choc to trudne, bo dziecko już nauczone, ze od taty zawsze
      dostanie sad). A moze jednak ta metoda szwedzka?

      A jeśli chodzi o przedszkole... Czy jest tam zwyczaj mycia zębow po jedzeniu
      słodyczy (przynajmniej tyle)??? Ja jestem na tym punkcie przeczulona, bo sama
      mam problemy z zębami (Ola naszczęście nie i chcę by tak zostalo).
      Ja szukam wlaśnie przedszkola dla Oli i WSZĘDZIE, gdzie pytam te slodycze są
      (urodziny kolegów, ngroda za wierszyk czy piosenkę - Ola pewnie czesto brałaby
      udział i jadła wiecej cukierków niż czegokolwiek innego, podwieczorek - zamiast
      owoca, ciacho!!, itd).
      Czy zatem pilnowane jest mycie zębów po KAŻDEJ takiej słodkości? W sumie, to
      pytalam na razie rodziców i oni nie wiedza (???).

      Majka, mama Oli (2,2), która być moze po wakacjach pójdzie do przedszkola...
      • mmarusia Re: CUKIER-biala smierc? 11.06.03, 19:25
        Majah,pytasz czy w przedszkolu,do ktorego chodzi Zuzia jest zwyczaj mycia zebow
        po zjedzeniu slodyczy.Otoz nie,bo dzieci myja zabki zawsze po drugim
        sniadaniu,a slodycze jedza caly dzien.Oni nie dostaja slodyczy "w nagrode",ale
        ot tak sobie.Wczoraj byli na wycieczce i byly ciasteczka i cukierki.Na odchodne
        dostala lizaka.Dzis przyszla do szatni z cukierkiem,a potem przyznala sie,ze
        zjadla ich jeszcze 3.Juz mi rece opadaja i powiedzialam o tym wychowczyni.Ona
        powiedziala,ze pretensje nie do niej tylko do pani dyrektor.Jak kiedys poszlam
        z czyms do pani dyrektor to byly pretensje dlaczego nie przyszlam najpierw do
        pani wychowaczyni....Jutro jednak przejde sie do pani dyrektor,choc
        watpie,zebym cos wywalczyla,bo to tepa,niestety baba sad Chyba,ze wiekszosc
        rodzicow bedzie po mojej stronie.
    • mamapoli Re: CUKIER-biala smierc? 09.06.03, 07:51
      Jeszcze jeden argument przeciw słodyczom:
      cukier jest wspaniałą pożywką dla grzybów.
      U mojego dziecka podejrzewanego o alergię, która była niby winna częstym
      zapaleniom oskrzeli stwierdzono (po wielu badaniach) grzybicę przewodu
      pokarmowego. I właśnie ta grzybica powodowała wszystkie kłopoty zdrowotne.
      Jesteśmy teraz na diecie bezcukrowej chociaż wcześniej wcale nie jadaliśmy ze
      słodyczy nic poza ciasteczkami. Mała pije wodę mineralną i herbatki - wszystko
      to bez cukru.
      Pani doktor (wysokiej klasy specjalista) powiedziała, że ma dużo przypadków
      dzieci z wspomnianą grzybicą a będzie ich coraz więcej bo wiadomo jak dzieci
      napychają się (bądź są napychane) słodyczami. A jest to choroba dość uciążliwa
      w leczeniu.
      Więc nie tylko próchnica czy cukrzyca...
      Powodzenia
      • dru.ga Re: CUKIER-biala smierc? 10.06.03, 00:06
        Przedszkole to jeszcze nic!!!Chodzę na stołówkę ,która jest przy gimnazjum i
        obok wejścia jest sklepik szkolny.Przy okienku kolejka dzieci
        kupujących:cukierki,żelki,czekolady,batoniki,lody i co tam jeszcze w ilościach
        hurtowych!!!!!!!Aż mi się niedobrze robisad(((Podejrzewam,że za pieniądze
        które mamusia dała na obiadeksad(
        Dlaczego u nas nie ma zwyczaju obdarowywania dzieci owocami zamiast
        słodyczami???Każda impreza to czekoladka albo cukierki a przeciez można -
        jeśli nie pospolite jabłka - to chociaż arbuza albo pomarańcze dać w
        prezencie - ale to u nas jakoś tak nie wypada??
        • majah76 Re: CUKIER-biala smierc? 10.06.03, 21:46
          Też mam czasem żal o to (ale już nic nie mówię, przynajmniej stosują sie do
          tego-jakie słodycze, choć nie wszyscy...). Fajnie by bylo gdyby Ola, ktora nie
          lubi owoców, dostawała od cioć (ma ich cale mnóstwo) pomarańcze, jabłka, maliny
          itd. Ona przeważnie zje coś co "nie jest ode mnie", tylko od np.cioci, babci..
          Tak czasem z niejadkami jest.

          Ale wiesz, co? Dobry pomysł. Rozpowswzechnię wśród znajomych i zobaczymy jak
          działa (słodycze w bezpiecznych ilościach bedzie dostawać ode mnie wink))

          A na przedszkole (choć by się chcialo), czy inne dzieci wplywu nie mamy,
          natomiast one na nasze dziecko - tak.

          Majka.
          • aniaasi Re: CUKIER-biala smierc? 11.06.03, 10:29
            Marusia, ja mam inny pomysł. Wiedż mężowi na ambicję ojcowską. Typu:
            "Tak? Taki dobry tatuś jesteś? To dlaczego leczysz swoje błedy powielające je u
            dzieci? To, że masz słabą wolę i złe nawyki żywieniowe, to jeszcze nie powód
            żebyś obciążał tym własne dzieci.
            Chcesz im zrobić przyjemność? - zabierz na plac zabaw albo poczytaj. Ale nie,
            Tobie najłatwiej jest zatkać dzieciakom buzie batonikiem i wydaje Ci się, że
            zrobiłeś dobry uczynek. G.. prawda! - idziesz po najmniejszej linii oporu,
            mścisz się na dzieciakach za to, że sam jesteś łakomy. Ja wolę dzieci uchronić
            przed błędami, które popełniam (czy też które popełniono przy mnie), a Ty je z
            premedytacją powielasz. Nie jesteś dobry, jesteś wygodnicki i myślisz tylko o
            sobie.
            A obrażaj się, proszę bardzo. Wolę żebyś Ty był obrażony a dzieciaki zdrowe."

            Niektóre może za ostro na początek, ale mam wrażenie, że skoro logika nie
            działa, to trzeba odwołać się do emocji.
            Spróbować nie zaszkodzi, chyba warto, nie?
            Ania
            • mmarusia Re: CUKIER-biala smierc? 11.06.03, 19:36
              Dzieki Aniu za pomysl,juz kiedys go przerabialismy.On uwaza tak samo jak jego
              mama,ze dzieci powinny od czasu do czasu zjesc slodycze,bo co to za dziecinstwo
              bez slodyczy! Moja tesciowa to ma jeszcze lepsza teorie-slodycze sa dzieciom
              potrzebne do rozwoju mozgu !! Czyli kto nie je ten glupi?Huhhh...
              Z mezem na razie spoko,chyba woli nie dawac slodyczy niz zebym sie nie odzywala
              do niego,sniadan nie robila smileJak juz pisalam wczesniej,mam problemy jeszcze z
              przedszkolem,bo tam Zuzia je b.duzo slodyczy.
          • mmarusia Re: CUKIER-biala smierc? 11.06.03, 19:30
            majah76 napisała:

            > A na przedszkole (choć by się chcialo), czy inne dzieci wplywu nie mamy,
            > natomiast one na nasze dziecko - tak.
            >
            > Majka.

            Maja,ja mysle,ze mam chyba jakis wplyw ,bo przedszkole,do ktorego chodzi Zuzia
            jest niepubliczne.Powinnam miec wplyw na niektore rzeczy.
            • odalie Re: CUKIER-biala smierc? 11.06.03, 20:40
              Załamujecie mnie z tymi przedszkolami...

              Pytanie - czy nie można zakazać podawania dziecku słodyczy w przedszkolu z
              przyczyn zdrowotnych? Wiem, że np. przy alergiach wychowawczyni musi
              respektować zalecenia dietetyczne. Np. w tym do którego pójdzie moja córeczka
              dzieci mają takie serduszka wycięte z kolorowego papieru, a nie nich imiona i
              nazwę zakazanego produktu, np. Kasia - banany, czekolada. Bez przesady, czy
              jeśli się przyniesie papiórek od np. stomatologa albo pediatry to czy nadal w
              przedszkolu dziecko będzie dostawało słodycze?

              (A teraz mi się oberwie, bo powiem, co nam ostatnio powiedziała pani
              stomatolog, specjalista z Akademii Medycznej: słodycze w umiarkowanych
              ilościach mogą być - hmm, szkoda że młoda to usłyszała przy okazaji smile - ale
              ząbki muszą być potem dokładnie wyszorowane! Czy w tym przedszkolu podają
              słodycze tylko po posiłku? Jeśli nie, to ja bym im się dobrała do skóry!!!)
    • nanai Re: CUKIER-biala smierc? 11.06.03, 14:10
      w szwecji jest tak,ze sobota tylko jest dniem slodkim (lördagsgodis = sobotnie
      cukierki) a wtedy dzieci dostaja od rodzicow torby slodyczy albo same
      wybieraja sobie to co chca.jest to i ze wzgledu na zeby i zdrowie i ze wzgledu
      na w miare dobra dla dzieci diete.slodycze utrudniaja wchlanianie innego
      pokarmu,podwyzszaja poziom cukru,uzalezniaja,szczegolnie czekolada.

      moze tym argumentem poczestuj meza? ze czekolada uzaleznia,cukier zreszta
      tez.jest to takie przyzwyczajenie organizmu do slodkosci,z ktorego naprawde
      trudno zrezygnowac.pomijajac okres dzieciecy kiedy dzieci lakna slodyczy,bo sa
      one dobre,to przyzwyczajenie przenosi sie na cale zycie.jesli Twoj maz chce
      wychowywac swoja corke w zdrowy sposob,to powinien miec te swiadomosc.

      pozdrawiam

      nanai
      • majah76 Re: CUKIER-biala smierc? 12.06.03, 01:14
        Iza!
        Napisz koniecznie jak poszło ci u pani dyrektor. Czy coś postanowiłaJa naprawdę
        mam jakąś fobię w tym słodkim zakresie... wink A Ola zaniedługo pójdzie do
        przedszkola i już widze jak opycha się cukierkami przez cały dzień, nie myje
        zębów i nie je nic (i tak prawie nie jada a po cukierkach to juz pewnie nic a
        nic). A w przedszkolach wszystkich tak jest, niestety. Nawet w tych
        niepublicznych. I niby masz tam prawo coś powiedzieć i wymagać. Ale: inni
        rodzice nie muszą zgadzać się z tobą (rodzice, z którymi czasem rozmawiam w
        ogóle nie widzą problemu (?!), a niektórzy wręcz uważają, że slodycze to cale
        dzieciństwo przecież...). A jak będziesz sama wymagać, by twoje dziecko (tylko)
        nie dostawało cukierków, to ono będzie czulo się pokrzywdzone. No i problem
        zostaje. Napisz, jak bylo... wink))


        Do Odalie!
        Wiesz, z alergią to trochę inaczej. Tu bardziej respektują zalecenia lekarzy.
        Chodzi o to że "problemu zw ze słodyczmi" nikt nie traktuje serio. Że rodzice
        czepiają się i mają "fanaberie". a skoro inne dzieci dostają, to twoja coreczka
        będzie poszkodowana. Chyba, że jest na tyle duża, że da się jej wytłumaczyć.
        Gdyby moja Ola teraz poszla do przedszkola (a nawet za pół roku), to nie
        rozumiałaby dlaczego ona nie może... Chociaż powoli uczy sie i grzecznie
        odmawia poczęstunku np na placu zabaw różnego rodzaju słodkości,
        mówi "dziękuję, mam swoje, w domu". Tak jakoś sama wymyśliła, nie wiem skąd to
        się wzięło, ja zawsze odmawialam w jej imieniu, ale nie argumentując
        tego...wink)) Ale zebyś widziała zdziwienie innych rodziców... I czasem nie dają
        za wygraną i probują nadal... Wtedy już zła jestem. A czasem ktoś "obdaruje"
        Olę jakimś zapakowanym słodyczem i ona mi przynosi i mówi, że zje w domku...
        Fajnie. Może uczyć tego nasze dzieci... I zamiast w przedszkolu będą jeść w
        domu, w jakieśwyznaczone dni... przynajmniej zęby umyją. Tylko - to tylko
        dzieci i niepilnowane nie wiadomo jak zareagują...

        Majka.

        • odalie Re: CUKIER-biala smierc? 12.06.03, 08:26
          Ale jeśli ja pokażę świstek od stomatologa...? sad

          Moja córeczka łazi do dentysty dosłownie co trzy tygodnie... przed nią jeszcze
          wymiana "opatrunku" na trwałą plombę i ze trzy wypełnienia, nie mówiąc o
          seriach azotanu srebra. I może dostanie rozpórki (druty) w miejsce usunietych
          ząbków - wiadomo, to wymaga higieny jak cholera. Musiała znosić naprawe ciężkie
          zabiegi (np. udrożnienie ząbka aż do miazgi, to nawet w mleczaku boli,
          zwłaszzca jak jest na dziąśle ropień, dwie ekstrakcje). Miała już taki uraz, że
          groziło jej znieczulenie ogólne, chociaż ma przeciwwskazania - więc powstał
          impas (na szczęści już teraz współpracuje). Wychodzi na to, że ona ma wyjątkowo
          kiepskie zęby. Słodyczy prawie nie je (weekendy), słodkie jedzienie czasami ale
          zaraz ma myte ząbki...

          Rozmawiałam już z dyrektorką na ten temat, podobno mieli już dzieci z ciężką
          próchnicą. Ja nie cofnę czasu, w ciąży byłam i być może zawaliłam wtedy sprawę
          złym odżywianiem, tego mi nikt dziś nie powie, ale chcę mieć chociaż poczucie
          że robię coś, żeby córeczka miała ładne stałe ząbki. Nieee, jakby miała w
          przedszkolu zapychać się słodyczami, na dodatek bez mycia zębów... ojojo, za
          moje pieniądze?! Chyba wstąpi we mnie lwica i pokażę moje kły smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka